> A mnie ciagle zastanawia dlaczego zamiast zajmowac sie sama zabawa -
> dyskutujemy, a ta dyskusja zamienia sie w wojne ideologiczna nad
> narzedziami sluzacymi tej zabawie.
Przypuszczam, że dlatego, iż wszyscy mają jakąś świadomość, że
geocaching jest zabawą społecznościową. Chowa się w końcu po to, by
ktoś znalazł, by ktoś miał z tego radochę.
A do tego potrzebna jest pewna "wspólnota interesów", w tym sensie, że
chowający i szukający mają podobny punkt widzenia odnośnie skrzynki
(jakie wymogi powinna spełniać, itd.)
Po to są pewne reguły. Nie oszukujmy się - dowolność dowolnością,
jednak pewne granice istnieją. Można np. serwis wykorzystać do
wirtualnej gry w szachy (skrzynka to partia, a kolejne znalezienia/
komentarze opisują to kolejne ruchy graczy).
Z "technicznego" punktu widzenia się da.
Tylko... czy to jest geocaching? :")
Na OC pewne - wydawałoby się - nienaruszalne zasady, są po prostu
naciągane jak guma. Przykład z wątku o FTF'ach, który wyszedł
przypadkiem - czy o FTF decyduje wpis do logbooka papierowego, czy
wirtualnego, potwierdzony hasłem?
Za chwilę ktoś wpadnie na pomysł, że aby zaliczyć skrzynkę, trzeba
zatańczyć Krakowiaka na dachu Grobu Nieznanego Żołnierza (bo on tak
chce) ;")
Ja bym geocaching określił tak - gramy w tę samą grę, a skrzynki to
różne partie, różne rozdania. Ich efekt może być krańcowo różny, ale
gra jest ta sama.
Na OC zaś coraz częściej każda skrzynka to zupełnie inna gra - raz
poker, raz szachy, innym razem ping-pong albo bambuko.
Nic więc dziwnego, że każdy ciągnie w swoją stronę - wszyscy chcieliby
grać w tę grę, którą najbardziej lubią (choć niekoniecznie
geocaching) :")