Opis egzaminu nadesłany przez Bożenę - kurs nauki jazdy robiony był w Lublinie, w Zamościu jednak zdawany był egzamin - po wykupieniu w naszej nauce jazdy jazd dodatkowych. Niestety raczej nie spotkamy Bożeny na naszych drogach - na co dzień mieszka bowiem w Wielkiej Brytanii
Na początek to mega dzięki za pomoc dla Waszej szkoły.
Jeśli chodzi o egzamin to rozpoczął się dla mnie strasznie . Nawet nie zdawałam sobie jak byłam zestresowana jak wsiadłam do auta to ręce i nogi miałam jak z waty zero czucia . Przy pierwszym podejściu do łuku już przy cofaniu na prostej zbliżyłam się blisko linii i się zatrzymałam i wtedy było mi już wszystko jedno stres minął . Dzięki temu za drugim podejściem łuk poszedł jak z płatka i górka to był pikuś.
Jeśli chodzi o miasto to napiszę tak moimi oczami jak jechalismy bo ja tak dobrze nie znam nazwy ulic w Zamościu.
A więc tak z WORDU pojechaliśmy na prawo i pózniej tą drogą z pierwszeństwem na lewo i chyba pózniej było skrzyżowanie prosto pojechaliśmy i znalezlismy się na tej głównej ulicy w Zamościu gdzie jest ten główny przejazd kolejowy. I tam za tym przejazdem kolejowym kilka metrów kazał mi skręcić w lewo.
Tam są takie parkingi dużo ludzi tam parkuje. Tam parkowałam do przodu i potem zaraz kazał mi zakręcic we wjezdzie z udziałem infrastruktury. Potem wyjechaliśmy i wskoczyliśmy na ronda tam gdzie jest to rondo gdzie trzeba się 2 razy zatrzymać bo są znaki stopu. Byliśmy tam jeszcze na wylot na Biłgoraj tam patrzył się czy jadę na 4 biegu bo było 70km\h. Tam też egzaminator kazał mi zjechać na prawo i się zatrzymać na tym pasie bocznym, który słuzy do włanczania się do ruchu. Wtedy myslałam że zrobiłam coś nie tak ale on chciał abym włączyła sie do ruchu po zatrzymaniu na końcu tego pasa. Trochę się zdenerwował wtedy bo był duży ruch i ciężko mi było się wbić ale się udało. A i raz mało nie popełniłam błędu kierunkowego bo kazał mi skręcić w prawo a ja lewy kierunek ale zaraz się pogapowałam i zmieniłam w sekundzie na prawy wtedy sie tak na mnie popatrzył.
Miałam dużo szczęścia że nie wskoczył mi pieszy bo pewnie bym nie zauwazyła i oblała na miejscu. A i jeszcze na rondach tez miałam szczęście że nie było dużego ruchu i nie musiała się zatrzymywać tylko prosto z 2 i gaz dlatego mi nie zgasł ani razu .
Ten egzaminator jak przyjechaliśmy na bazę i wyciągnął swój zeszyt to od rana miał chyba z 15 negatywów ja byłam jako pierwsza w tym dniu pozytywmnie zdane aż się przestraszyłam jak to zobaczyłam.