recenzja kursu masazu tajskiego przez niewidomego masazyste kurs masaz tajski warszawa

4 views
Skip to first unread message

kurs masaz tajski

unread,
Mar 4, 2011, 10:47:23 AM3/4/11
to Medikon
Szkolenie masażu tajskiego dla głuchoniewidomych

Bezpłatne szkolenie dla osób głuchoniewidomych z podstaw masażu
tajskiego? Dzięki projektowi, który realizujemy pod hasłem "Weź sprawy
w swoje ręce..." stało się to możliwe! Wzięło w nim udział dziesięciu
beneficjentów tego projektu, którzy będąc już masażystami, chcieli
zdobyć dodatkowe umiejętności i tym samym zwiększyć swoją atrakcyjność
na rynku pracy.

Szkolenie odbyło się w miejscu bliskim sercom wielu osób związanych z
TPG, czyli w Ośrodku Szkoleniowym Stowarzyszenia "Akademia Łucznica".
Poprowadziła je natomiast Kanya Krongboon, o której dużo można się
dowiedzieć ze strony internetowej www.massagethai.info

Kanya sama się na niej przedstawia jako "jedyna nauczycielka masażu
tajskiego, indonezyjskiego i tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu
ziołowego w Polsce". Oprócz tego chwali się też, że: Jestem terapeutką
i nauczycielką jogicznego masażu tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego
masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim
doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy zabiegów, każdy
trwający co najmniej godzinę i wyszkoliłam w trybie indywidualnym w
Tajlandii i Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również prawie
600 na 80 kursach publicznych i prywatnych w Polsce (wielu wracało na
moje kolejne kursy).

Katarzyna Ptasznik, koordynator makroregionu południowo-wschodniego,
która była odpowiedzialna za przygotowanie szkolenia dla masażystów,
informacje te uzupełnia jeszcze o to, że jak wiedziała z
wcześniejszych rozmów z Kanyą, ma ona bogate doświadczenie w pracy z
osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Było to ważne kryterium przy
wyborze instruktora i jak się okazało przyniosło pozytywne efekty.

A dlaczego w ogóle masaż tajski?

Katarzyna Ptasznik wyjaśnia, że inspiracja wypłynęła z kilku źródeł:
"Ludzie są coraz bardziej spięci, coraz bardziej potrzebują więc
masażu relaksującego. A tajski jest bardziej masażem relaksacyjnym niż
leczniczym. Jest doskonały dla osób, które po trudach codziennej pracy
chcą sobie zrobić chwilę relaksu. Ponadto: masaż tajski wychodzi poza
utarte schematy, więc w naszym społeczeństwie odbierany jest po prostu
jako atrakcyjny.

Dla naszych masażystów dodatkowym atutem jest też to, że do
wykonywania masażu tajskiego nie potrzebują żadnego specjalistycznego
wyposażenia - wystarczy kocyk, który rozłożą na dywanie w domu
klienta. Przyznać się jednak muszę, że nie ja wpadłam na ten pomysł -
podsunęli mi go sami masażyści, biorący udział w projekcie -
sygnalizowali, że to jest ta technika, którą chcieliby poznać."

Szkolenie - okiem uczestnika, Krzysztofa Gaja
(fragmenty - więcej w 4. numerze kwartalnika "Dłonie i Słowo")

"Dowiedziałem się, że ma być 10 masażystów z całej Polski z
przewodnikami, więc zacząłem intensywnie myśleć, jak tylu
głuchoniewidomych nauczyć w trzy dni masażu tajskiego i z lekka
obawiałem się "wolnej polki", a nawet "partyzantki", jak to się
żartobliwie czasem mówi na kurs, który ma być, żeby był. Ciągnęło mnie
jednak coś i już, może to prowadząca Kanya Krongboon - prawdziwa
Tajka, a może Anioł Stróż?

Już wkrótce miało się okazać, że ja to i owszem, mam wyobraźni całkiem
sporo, ale organizator i prowadzący, mieli więcej, bo nie spotkałem
kogoś jadącego do Warszawy po szkoleniu, który by był niezadowolony.

Po naszemu, po europejsku, jak masować, to gdzieś na leżance, kozetka
jakaś, żeby tapczan chociaż. A tu na podłodze zasłane materacami, na
materacach kocyczki i oto całe wyposażenie na początek do masażu
tajskiego. Każdy głuchoniewidomy zajął pozycję siedzącą po turecku,
albo jakąś parterową, bo i taki materac zachęca od razu do polegiwania
nawet. Zrobiło sie gwarno, każdy gada do swojego przewodnika i
odwrotnie, więc 20 głosów co najmniej coś tam sobie jeszcze uzupełnia
na jakiejś "mózgowej półce".

Nie mogę się doczekać na rozpoczęcie. Obok mnie Tomek mój przewodnik,
Kasia, przewodnik Zuzanny i tak dalej: Iza, Mariusz, Warszawa,
Wrocław, Kraków, Szczecin. Sala dość duża, więc się stresuje, że do
mnie nie dotrze coś. W pewnym momencie rozległo sie tradycyjne cii cii
cii bo oto z cicha zaczyna do nas przemawiać pani Kanya. Sporo osób
zna angielski, ale Małgorzata tłumaczy ofiarnie głośno wszystkim,
którzy mają problemy.

Szybka decyzja, kto będzie masowany i oto już Zuzanna leży na materacu
i zaczynamy masaż stopy. Nasi przewodnicy dysponują już rysunkami,
gdzieś ktoś rozdał, biorę do ręki, kilkanaście, może lepiej stron.
Pani Kanya pokazuje pierwszą linię, przewodnicy powtarzają nam, raz i
jeszcze raz, do skutku. Wreszcie próbujemy. Uciskam kciukami na stopę
Zuzanny od podeszwy i klęczę bogobojnie na kolanach, i pochylony do
przodu.

Doczekałem się na panią Kanyę, podchodzi. Od razu poprawia. Ja tu
gniotę rękami, jak te kopytka przysłowiowe i szybko, a ja mam
naciskać, wolniutko i coraz głębiej przez całe three seconds i jak by
tego było mało, to pani Kanya mówi do mnie: come back - wróć. W masażu
klasycznym zawsze masuje się dosercowo i nie wraca, a w tajskim jest
to come back. Nie dość tego.

Coś tu na początku mi nie idzie, pani Kanya widzi, że nie rozumiem,
bierze mi rękę na swoje plecy i sama naciska stopę Zuzanny. Nagle
zrozumiałem! Ona nie naciska rękoma, ona buja się do przodu i tyłu i
naciska jakby całym ciałem, a siła idzie na kciuk. Wchodzi w stopę jak
w masło i na dokładkę Zuzanny pytają, czy boli, a ona mówi, że nic, a
nic.

Jest gwarno jak w ulu, jedna wielka gadanina, ten zapyta, ten odpowie,
ten powtórzy, tamten poda, każdy ma roboty pełne ręce. Spokojna pani
Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach,
nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem,
ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż
pojął kursant.

W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że
mnie tu nie ominie wiedza.

Tak wygniatając sobie wzajemnie obydwoma kciukami nogi, co raz
pokazując nowe punkty i linie, wybiła 21:00, koniec na dzisiaj. Ludzie
mówią, że fajnie jest, ciężki program nabity na full - jak mawia
młodzież, ale owocny. Męczyć, to się Polak lubi, byle wiedział po co.
Coś tak czuję, że ludzie mają zapał, wszędzie słychać ożywienie.
Koniec dnia. Jutrzejszy, będzie według planu taki sam, tyle, że więcej
pracy, bo od samego rana.

Gdybym ten dzień chciał porządnie opisać, tak z detalami, to by trzeba
było kilku rozdziałów, więc proponuję streszczenie: jedzenie,
masowanie, masowanie jedzenie, masowanie, masowanie i spanie.

Ostatniego dnia, w niedzielę, trenujemy ofiarnie, przypominamy,
sprawdzamy, powtarzamy jeszcze, a pani Kanya Krongboon dokładnie
sprawdza każdego cichaczem. Chwali i słusznie, bo zawsze lepiej raz
pochwalić, niż dwa razy zganić. I oto wypełniamy ankiety po szkoleniu
na krótko przed obiadem, brawa, podziękowania i rozchodzimy się na
obiad. Pani Kasia - bo na tym kursie tak mówiło się na kierowniczkę,
zdecydowała o organizacji po obiedzie.

Po obiedzie już spakowani, czekamy na najważniejszą chwilę szkolenia,
czyli wręczenie dyplomów i zaświadczeń, a sam jeszcze nie wiem, co to,
to też ciekawość, która jest pierwszym stopniem do wiedzy, a ta zła do
piekła, wzrasta.

Pani Kanya mówi ostatnie słowa, że dobrze nam szło, że możemy się
posługiwać masażem tajskim w swoich gabinetach, aż wreszcie ruszyła
kolejka do wręczenia świadectw. Każdy ściskał w garści swoje, pod
kurtkę chowa, bo pada. Wielkie podziękowania dla pani Kanyi, brawa i
brawa, wszyscy się uśmiechają. W końcu zabieramy się do autokaru i do
stolicy, skąd wkrótce rozjedziemy się na cały kraj.

Gratuluję pomysłu organizatorom kursu, kogo nie było niech zazdrości i
mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś taki będzie?"

Wrażenia innych uczestników

Danuta Gronowicz ze Szczecina:

"Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje
zawodowe. Poza tym bardzo mnie to interesuje. Ukończyłam kurs masażu
klasycznego w "Akademii Fitness", a o tajskim tylko czytałam wcześniej
w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Z
jednej strony chciałam więc podnieść swoje kwalifikacje, a z drugiej
rozwinąć swoje zainteresowania.

Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka
każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie,
wykonując go po prostu na nim.

Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być
siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte,
więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach!
Wydawałam przy tym dziwne dźwięki, którym wszyscy się dziwili
(śmiech). To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a
czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się
rozchodziło. Stąd te dziwne dźwięki.

Masażu tajskiego nie będę robić osobom, które będą przychodziły do
mnie z chorobami kręgosłupa, czy innymi bolesnymi schorzeniami.
Przypadek każdego klienta rozpatrzeć będę musiała indywidualnie. Na
pewno jednak wielokrotnie wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że
klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili z ciekawości. A
masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego,
żeby sam zaczął się regulować. Zawsze jednak powtarzam, że sam masaż
nie rozwiąże problemu -doradzam też zwykle zmianę diety i więcej
ruchu."

Mariusz Het z Kluczborka i Tomasz Marciniak z Rawicza:

"Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym
masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego
dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać!"

"Samo szkolenie? Przeszkadzał mi trochę hałas. Kanya każdy ruch
opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce itp. Gdy wszyscy wokół
rozmawiali, trudno było się skupić. Dużo lepiej mi się pracowało po
godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z
Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy było wreszcie cicho."

"Cieszę się, że mogłem poznać Kanyę i wielu innych ludzi."

http://tpg.org.pl/index2.php?aktu&news=80

kurs masaz tajski

unread,
Apr 30, 2011, 3:34:03 PM4/30/11
to Medikon

Masaż tajski subiektywna recenzja
fragment opinii niewidomego masazysty o kursie tajskiego:

"Masaż wykonywany jest w parterze, na macie. Nie ma tu żadnej pracy z
energią czy jakimiś tam wydumanymi meridianami. Jest to strikte
fizyczna robota. Pacjent leży, a terapeuta klęczy obok, nad nim, lub
na jednej nodze, gdy druga jest wykroczna. Masaż ten polega na tym, by
używać siły własnego ciała i nie męczyć się podczas zabiegu.

Myślałem, że od dlugiego klęczenia będą mnie boleć nogi czy kregoslup
lędźwiowy, ale tak nie było. Kanya zwraca uwagę na ergonomię technik i
to by podczas ich wykonywania nie zrobiliśmy sobie sami kuku.

Pierwszy etap pokazów to były uciski wzdłuż charakterystycznych dla
tego masażu linii na nogach. Nie są one jakieś wymyślnie skomplikowane
i łatwo je zapamiętać, bo przebiegają zazwyczaj wzdłuż obrysu mięśni
lub ścięgien. Prowadzą od przyczepów jednej grupy do drugiej itd.
Uciskasz dwoma kciukami i tyle. No właśnie. Jak się już tak kilka
godzin nauciskałem, to chciałem jechać do domu. Myśleliśmy z kumplami,
że to będzie takie tam fiki miki, i tu nas Kanya zaskoczyła.

Zaczęła pokazywać techniki rozciągania powięzi, mięśni i pracy na
stawach.

Znam wiele technik z terapii manualnej, ale to, co Kanya wydziwiała,
robiło wrażenie. Np technika będąca równocześnie trakcją, rozciąganiem
powięzi, rotacją, i tak na wielu stawach, mięśniach i na wiele
sposobów.

Techniki, poza tym, że skuteczne, to są bardzo widowiskowe. Po
pierwszym dniu czułem się jak po treningu karate.

Masaż w niektórych miejscach jest bolesny, ale ból ten musi być znośny
i nie duży. Ogólnie wrażenie po tym masażu jest przyjemne. Cały zabieg
jest podobny do tych z yumeiho. Jest on jednak w moim odczuciu
delikatniejszy, bardziej przemyślany i nie tak siermiężny, jak u
japończyków. Nie ma też manipulacji na stawach obwodowych
(przynajmniej na pierwszym etapie kursu). Jest to tzw. masaż jogiczny,
więc głównie skupia się na streczingu i pracy z tkanką miękką.

Początkowo planowaliśmy, jako starzy wyjadacze, zrobić z kumplami dwa
etapy od strzału - podstawowy i zaawansowany. Jednak materiału jest
dużo więc postanowiliśmy po pierwszym etapie zrezygnować, by
przedstawioną nam wiedzę przetrawić na spokojnie. Nie polecam więc
robienia dwóch stopni na raz. Za dużo tego jest, a wiedza, którą
dzieli się Kanya wymaga treningu i precyzji. Nie jest to jednak trudna
sztuka.

Jest to spokojna, precyzyjna robota. Można ją podzielić na segmenty
np. robiąc sam kręgosłup, lub całe ciało albo po prostu nogi ze
stopami. Technik też jest wiele i nie trzeba, choć można, stosować
wszystkie.
Na pierwszym etapie pokazywany jest ogólny masaż całego ciała w
pozycji leżącej na plecach, brzuchu, bocznej jak i siedzącej. Nie ma
twarzy i zbyt wielu manipulacji. Nie ma też zbyt żmudnej roboty na
samych stopach. Jest natomiast dużo ciekawych rozściągań i pracy z
powięzią. Trochę to wszystko zahacza też o podstawy neuromobilizacji.

Ważna jest wygoda samego pacjenta, jak i ergonomia technik
wykonywanych przez terapeutę.

Do tego masażu nie potrzebny jest wzrok. Potrzebne są natomiast dobre
czucie i trochę orientacji przestrzennej (nie mylić z orientacją w
terenie). Pisząc o orientacji przestrzennej mam na myśli uświadomienie
sobie, że świad posiada 3 wymiary. W masażu tym bawimy się ciałem
rozciągając je w różnych kierunkach. Góra, dół, lewo, prawo - stąd ta
widowiskowość.

Jarek W. "
calosc opinii i dyskusja "Masaż tajski - moja subiektywna recenzja"
http://groups.google.pl/group/terapiamanualnapolska/browse_thread/thread/4b0b8b4a0dd14316#
http://sites.google.com/site/masaztajskiwarszawakurs

kurs masaz tajski

unread,
Apr 30, 2011, 3:34:51 PM4/30/11
to Medikon
Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego
oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na
każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze służyła radą
i pomocą. Wiele elementów, których uczyłem się na kursach,
wykorzystuję w codziennej pracy. Przemek B. niedowidzacy technik
masazysta po Szkole krakowskiej
***
Dziękuje za bardzo dobry kurs masażu tajskiego. Miałem wiele zabiegów
tajskiego na całym świecie, również od nauczycieli masażu - u Kanyi
czuć nie tylko profesjonalizm technik, ale \"ręce z powołaniem\",
każdy dotyk ma cel i czuć jego efekt. Kanya bardzo dobrze uczy masażu
tajskiego, ma żadko spotykany dar.

W czasie masażu czuje się emanujacy z niej spokój. Idealnie zgrane
nacisk dłoni, ruchy całego ciała i oddech. Tylko sie uczyć od mistrza.
Masaż tajski jest zupełnie inny od klasycznego w tym, że oszczędza
dłonie masażysty. Moja fascynacja masazem Tajskim jeszcze bardziej sie
ugruntowała po kursie zaawansowanym. Kaya pokazała, jak różnymi
technikami masazu (stopą, łokciem, przedramieniem) mozna osiągnąć
pożadany efekt. Bardziej uświadomiłem sobie jak ważna jest kolejność
wykonywania masażu do osiągniecie lepszego efektu.

Kanya zna wiele ciekawych technik masażu, które nie są uczone
normalnie w szkolach. Sa one proste i skuteczne, pozwalają bardziej
wczuć sie w klimat masazu Tajskiego. Jestem zainteresowany wymiana
zabiegow tajskiego b.gor...@adler.nazwa.pl Bogdan Górnicki,
niewidomy amator masażu, Warszawa, kurs masażu tajskiego Kampinos
Majówka i kurs zaawansowany siepien 2010

****
Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym
masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego
dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać! Kanya
każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce. Dużo lepiej
mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem
tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy był wreszcie spokoj.
Tomasz Marciniak technik masażysta głuchoniewidomy Rawicz
***

Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna
w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy
mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi,
trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było
tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Krzysztofa Gaj
technik masażysta głuchoniewidomy z Krakowa

***

Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje
zawodowe, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak
nie to samo, co poznać technikę na żywo. Podczas szkolenia najbardziej
podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu
pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na
nim.

Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być
siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte,
więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! To
zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw
jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło.

Na pewno wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą
tym zaciekawieni i będą przychodzili. A masaż tajski może im pomóc,
gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się
regulować. Danuta Gronowicz technik masażystka głuchoniewidoma ze
Szczecina

***
Kursy sa profesjonalne i rzetelnne. Kanya jest świetnym dydaktykiem,
cechuje ją cierpliwośc i spokój, doskonale przekazuje wiedzę - mam na
myśli szczególnie osoby słabowidzące i niewidome, które są otoczone
dobrą opieką. Kanya podchodzi do każdego i pokazuje, aż do skutku.
Podczas demonstrowania kolejnych technik każdy może podejść i dotykać
rąk prowadzącej.

Nie każdy ma takie doświadczenie i predyspozycje, Kanya robi to
perfekcyjnie. Kurs masażu tajskiego i masażu tajskiego stóp jest
doskonałym uzupełnieniem pracy z tkankami miękkimi - dużo streczingu i
masażu głębokiego. Są to bardzo skuteczne techniki, polecam i zachęcam
do ich poznania. Grzegorz Romanowski, przewodniczący Dolnośląskiej
Sekcji Niewidomych i Słabowidzących Masażystów i Fizjoterapeutów
Polskiego Zwiazku Niewidomych, Wrocław

*****

Sposób prowadzenia zajęć w pełni mi odpowiada. Kanya to życzliwa
osoba, umiejąca przekazać wiedze osobie niewidzącej. Wiem, że jest to
cecha, którą nie posiadają wszyscy uczący, nawet z papierami
tyflopedagogicznymi, bo tu papier nie pomoże, kiedy nie ma serca. W
naszym kręgu kulturowym czasami otwartość, bezinteresowność i, ośmiele
się napisać, wręcz dziecięca radość, postrzegana jest z rezerwą. A ja
ją za to lubię. My europejczyczy jesteśmy uziemieni. Gosia Cz.
exten...@interia.pl Kurs masazu tajskiego Kielce, Bochnia 10.2009

***

Byłem na kursie masażu tajskiego w Krakowie w szkole masażu dla
niewidomych i słabowidzących - kurs super, jestem pod wrażeniem metody
i prowadzącej. Od wielu lat jestem masażystą, zajmuje się równiesz
akupresurą i terapią manualną, masaż tajski jest pięknym połączeniem i
uzupełnieniem tych metod.

Elementy masażu tajskiego wykorzystuję podczas tradycyjnego masażu na
stole. Oczywiście wykonuję go również jako całość, na specjalne
życzenie klietów, których jest coraz więcej. Polecam masażystom
zapoznanie sie z tą metodą, na pewno przyniesie dużo satysfakcji Wam i
Waszym klietom. Z kursu zaawansowanego skożystam wiosną. Joachim
Trocha, technik masażu, vita...@gmail.com Bytom 09.2009


***

Kanya jest fantastyczną osobą. Potrafi wszystko cierpliwie
wytłumaczyć, pokazać kilka razy, jeśli ktoś czegoś nie rozumie.
Osobiście dla mnie ważne była niewielka ilość uczestników, bo jestem
niewidoma. Każdy mi chętnie pomagał. Zżyliśmy się wszyscy, az żal było
się rozstawać.

Chętnie wezmę udział w innych szkoleniach. Masaż Tajski jest bardzo
interesujący, jeśli prowadzi go ktoś, kto posiada duże doświadczenie i
umie podzielić się swoją wiedzą. Warto skorzystać z kursow Kanyi.
Eliza Praska, kurs masazu Gdansk marzec \'09

http://massagethai.info

On 4 Mar, 16:47, kurs masaz tajski <massagelon...@gmail.com> wrote:

kurs masaz tajski

unread,
Apr 30, 2011, 3:35:03 PM4/30/11
to Medikon
obszerne fragmenty wpisu z bloga Rafala Uryzaja, fizjo z Poznania -
link do calosci mozna wyguglowac:
...
W miniony weekend miałem okazję wreszcie wziąć udział w kursie masażu
tajskiego. ...

Był to kurs podstawowy masażu tajskiego trwający 32 h podzielony na 3
dni. Zatem szkoliliśmy sie 3 dni od rana do wieczora - taki mały
maraton po tajsku.

Kurs prowadziła znana już w Polsce Kanya Krongboon, która jest
przesympatyczną osobą, pełną radości i enztuzjazmu w tym co robi.

Można przyrównać Ją do całej filozofii życia w Tajlandii. Według tego
co głosi religia buddyjska (główna religia wyznawana przez większość
tajów) życie z założenia ma być "Sanuk" czyli przyjemne. Wszystko co
nie jest "sanuk" należy przyjmować z pokorą i przeczekać. Zarówno
Kanya jak i cały masaż tajski jest "sanuk".

Niektórym wydaje się, że jest to silny masaż, z elementami mocnego
stretchingu, tylko dla osób lubiących mocne wrażenia.

Owszem momentami może pojawiać się lekki ból lecz jest on tak
przyjemny, że aż miło go poczuć, a ulga którą przynosi jest
niezapomniana. Po pierwszym dniu szkolenia czułem się świetnie. O
poranku dnia następnego czułem sie tak świetnie, że nie chciało się
wstawać z łóżka, jednak wizja kolejnego dnia nauki masażu tajskiego
szybko zwyciężyła.

Z mojej perspektywy kurs ten to nie tylko nauka praktyczna. To wiele
rozmów które miałem okazję toczyć z Kanya na temat masażu, Tajlandii,
filozofii i ogólnie o życiu. Nie było mowy oczywiście o jakiejkolwiek
barierze językowej, ponieważ Kanya świetnie mówi po angielsku, a
miałem też okazję posłuchać trochę języka tajskiego. ...

Szkolenie było prowadzone właśnie zgodnie ze stylem nauczanym w Wat
Pho.

Teraz kilka słów o samym szkoleniu.

Główną częścią była oczywiście praktyka. Klasyczny model szkolenia
czyli pokaz oraz ćwiczenia uczestników. Miałem okazje wiele razy być
modelem i poczuć jak robi to mistrzyni. Kanya zaprezentowała nam ponad
80 technik stosowanych w masażu tajskim (było to oczywiście szkolenie
podstawowe). Jednak techniki te pozwalają na wykonanie masażu który
trwa nawet ponad 2 h.

Co ważne podczas szkolenia Kanya poświecała czas każdemu kto tego
potrzebował traktując indywidualnie każdą osobę i każde zapytanie.

Z początku myślałem, że tak skondensowasne szkolenie trwające od
samego rana aż do wieczora będzie dość wyczerpujące. Okazało się
jednak, że czas biegł nieubłaganie i aż nie chciało kończyć się zajęć
pod koniec każdego dnia. ...

Temat oczywiście nie został wyczerpany i pozostaje tylko ćwiczyć,
ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Moje oczekiwania i wyobrażania co do
masażu tajskiego jak najbardziej się sprawdziły i sprawiły, że po
szkoleniu mam jeszcze większy zapał do dalszego rozwoju i pogłębiania
filozofii wschodu.

Kolejny kurs masażu tajskiego w Poznaniu już we wrześniu. ...

Niemniej jednak zachęcam wszystkich do zapoznania się z masażem
tajskim. Jeżeli nie na szkoleniu to jako osoba masowana, bo warto
poczuć własne ciało, jego możliwości i wspaniałe odprężenie, które
niesie ze sobą przeszło dwugodzinny relaks po tajsku.
http://massagethai.info kurs masaz tajski indonezyjski tajskimi
stemplami ziolowymi tajskiego masazu stop warszawa

On 4 Mar, 16:47, kurs masaz tajski <massagelon...@gmail.com> wrote:
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages