"masaz tajski - moja subiektywna recenzja"

1 view
Skip to first unread message

massagewarsaw

unread,
Aug 21, 2009, 1:07:08 PM8/21/09
to kursy masażu tajskiego warszawa szczecin masaż indonezyjski ziołowy
fragment opinii niewidomego masazysty o kursie tajskiego:

"Masaż wykonywany jest w parterze, na macie. Nie ma tu żadnej pracy z
energią czy jakimiś tam wydumanymi meridianami. Jest to strikte
fizyczna robota. Pacjent leży, a terapeuta klęczy obok, nad nim, lub
na jednej nodze, gdy druga jest wykroczna. Masaż ten polega na tym, by
używać siły własnego ciała i nie męczyć się podczas zabiegu.

Myślałem, że od dlugiego klęczenia będą mnie boleć nogi czy kregoslup
lędźwiowy, ale tak nie było. Kanya zwraca uwagę na ergonomię technik i
to by podczas ich wykonywania nie zrobiliśmy sobie sami kuku.

Pierwszy etap pokazów to były uciski wzdłuż charakterystycznych dla
tego masażu linii na nogach. Nie są one jakieś wymyślnie skomplikowane
i łatwo je zapamiętać, bo przebiegają zazwyczaj wzdłuż obrysu mięśni
lub ścięgien. Prowadzą od przyczepów jednej grupy do drugiej itd.
Uciskasz dwoma kciukami i tyle. No właśnie. Jak się już tak kilka
godzin nauciskałem, to chciałem jechać do domu. Myśleliśmy z kumplami,
że to będzie takie tam fiki miki, i tu nas Kanya zaskoczyła.

Zaczęła pokazywać techniki rozciągania powięzi, mięśni i pracy na
stawach.

Znam wiele technik z terapii manualnej, ale to, co Kanya wydziwiała,
robiło wrażenie. Np technika będąca równocześnie trakcją, rozciąganiem
powięzi, rotacją, i tak na wielu stawach, mięśniach i na wiele
sposobów.

Techniki, poza tym, że skuteczne, to są bardzo widowiskowe. Po
pierwszym dniu czułem się jak po treningu karate.

Masaż w niektórych miejscach jest bolesny, ale ból ten musi być znośny
i nie duży. Ogólnie wrażenie po tym masażu jest przyjemne. Cały zabieg
jest podobny do tych z yumeiho. Jest on jednak w moim odczuciu
delikatniejszy, bardziej przemyślany i nie tak siermiężny, jak u
japończyków. Nie ma też manipulacji na stawach obwodowych
(przynajmniej na pierwszym etapie kursu). Jest to tzw. masaż jogiczny,
więc głównie skupia się na streczingu i pracy z tkanką miękką.

Początkowo planowaliśmy, jako starzy wyjadacze, zrobić z kumplami dwa
etapy od strzału - podstawowy i zaawansowany. Jednak materiału jest
dużo więc postanowiliśmy po pierwszym etapie zrezygnować, by
przedstawioną nam wiedzę przetrawić na spokojnie. Nie polecam więc
robienia dwóch stopni na raz. Za dużo tego jest, a wiedza, którą
dzieli się Kanya wymaga treningu i precyzji. Nie jest to jednak trudna
sztuka.

Jest to spokojna, precyzyjna robota. Można ją podzielić na segmenty
np. robiąc sam kręgosłup, lub całe ciało albo po prostu nogi ze
stopami. Technik też jest wiele i nie trzeba, choć można, stosować
wszystkie.
Na pierwszym etapie pokazywany jest ogólny masaż całego ciała w
pozycji leżącej na plecach, brzuchu, bocznej jak i siedzącej. Nie ma
twarzy i zbyt wielu manipulacji. Nie ma też zbyt żmudnej roboty na
samych stopach. Jest natomiast dużo ciekawych rozściągań i pracy z
powięzią. Trochę to wszystko zahacza też o podstawy neuromobilizacji.

Ważna jest wygoda samego pacjenta, jak i ergonomia technik
wykonywanych przez terapeutę.

Do tego masażu nie potrzebny jest wzrok. Potrzebne są natomiast dobre
czucie i trochę orientacji przestrzennej (nie mylić z orientacją w
terenie). Pisząc o orientacji przestrzennej mam na myśli uświadomienie
sobie, że świad posiada 3 wymiary. W masażu tym bawimy się ciałem
rozciągając je w różnych kierunkach. Góra, dół, lewo, prawo - stąd ta
widowiskowość.

Jarek W. "
calosc opinii i dyskusja "Masaż tajski - moja subiektywna recenzja"
http://groups.google.pl/group/terapiamanualnapolska/browse_thread/thread/4b0b8b4a0dd14316#

http://massagethai.info
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages