urlopowe rozważania: pracownica czy pracowniczka?

3,497 views
Skip to first unread message

wod4

unread,
Aug 22, 2013, 5:37:05 AM8/22/13
to listal...@googlegroups.com

Zastanawia mnie źródło tendencji tworzenia nowych wyrazów, określających jednocześnie płeć i wykonywany zawód. Słysząc słynną już wypowiedź ministry Muchy, odniosłem kolejny raz wrażenie, że wbrew zamierzeniom, twórcy tej nowomowy naruszają ideę równouprawnienia. Pani ministra odebrała sobie możliwość bycia równą panu ministrowi. Koniecznie chce być inna, niekoniecznie chce być lepsza. Przypomniał mi się również tytuł starego przedwojennego polskiego filmu: „Pani minister tańczy”. Złośliwie pomyślałem sobie, że ministra Mucha:

- paradoksalnie, właśnie przestała być Panią;

- dała pole do spekulacji i sugestii, że główna postać z tego filmu była … hermafrodytą.

 

Poprosiłem w tej sprawie o opinię największy autorytet jaki znam, moją (emerytowaną już) polonistkę.

Jako tradycjonalistka wybrała zdecydowanie słowo pracownica, jako formę właściwą.

Przyznała, że pracowniczka jest formą poprawną z punktu widzenia słowotwórczego. Pracownica funkcjonuje w naszym języku od ponad 70 lat, nie ma potrzeby tworzyć nowych form, zastępujących istniejące wyrazy. Jednak język polski jest żywy i ulega zmianom. Niewykluczone, że za lat 20 forma pracownica nie będzie już używana.

Język polski nie jest zbudowany według matematycznych reguł i ocena poprawności formy poprzez analizę podobieństw na nic się nie zda.

Mamy słowa szewc i krawiec, nie mówimy jednak zamiennie krawc i szewiec.

Mamy chemik, ale jednak chemiczka zamiast chemica.

Mamy pracownik i pracownica (oraz pracowniczka)

Mamy jednak zawodnik i zawodniczka, nie mówimy zawodnica.

Na koniec moja była polonistka stwierdziła, że nie popiera „feminizacji” języka. Jej zdaniem, nie powinno się, na siłę tworzyć wyrazów będących żeńskimi odpowiednikami formy męskiej. Powstaje bowiem przegięcie w drugą stronę i „dyskryminowani” mogą się poczuć faceci, że istnieją wyrazy występujące wyłącznie w formie żeńskiej, na przykład kierowca.

 

Moja hipoteza jest taka, że forma powstaje z rozpędu. Ktoś (kobieta) oburzony nieużywaniem żeńskich końcówek zaczyna na poczekaniu tworzyć i wprowadzać do użytku nieprzemyślane neologizmy. Tak powstają nam np. ministry, pracowniczki, psycholożki, akustyczki, diagnostyczki, energetyczki, pilotki. Czasami zapomina przy tym o fakcie, że właściwe słowo (uwzględniające płeć) już od dawna istnieje.

Na koniec dwa złośliwe, być może niesmaczne dowcipy-zagadki:

1)      Czy umiecie narysować pilota w pilotce?

2)      Czy skrzat to większa wersja skrzacika, a pracowniczka to miniatura pracownicy?

-- 
   Są takie miejsca na świecie, gdzie cywilizacja nie zapuściła jeszcze korzeni, i gdzie słowo "człowiek" brzmi nie tylko dumnie, ale i apetycznie

Bernard Konca

unread,
Aug 22, 2013, 7:17:57 AM8/22/13
to listal...@googlegroups.com, wod4
W dniu 22.08.2013 o 11:37 wod4 <wo...@poczta.wp.pl> pisze:
===========================

Jest zawodnica świerkowa, ale to nie ta kategoria. Przypominam sobie stare rebusy z wymianą literki lub sylaby. Co zostanie jak zamienimy  pracown... na p.... Powstanie wulgaryzm i smaczne danie z błędem. Czy o to pani ministry chodziło po głowie?

A co się dzieje w "junii", kombinują prawo - jak zastąpić niby męskie (kierowca) na coś: obojnaki, formy rzeczownikowe lub nijakie (to, ono).
A tak pięknie zaczynało się przy rozmowach o wstąpieniu do UE. Prawie jak przy wejściu do jednostki wojskowej - piękny napis nad bramą "Serdecznie witamy" a za bramką powitanie słowne "już was skurwiele mamy".  Prawdopodobnie, w dość krótkim okresie, język polski  zniknie,  i nie tylko  nasz.  Wystarczy poczytać osiełków pod doniesieniami lub artykułami w internecie. Zresztą wiadomości a już ich tytuły wprawiają mnie w szewską pasję. W latach 60. XX w. w Tanowie pod Szczecinem był warsztat szewcki. Czy to jego potomstwo opanowało Onet, Interie i WP? 
Nie pamiętam, może pisałem o spotkaniu z męską kobietą. Polskie korzenie, kanadyjka a może kanadyjczyk Było toto w spódnicy i miało ondulację. Ochrzaniła mnie za to, że jej nazwisko napisałem jak przystało w Polsce - Pani Woźnicka a nie Woznicki. Nie dyskutowałem, bo byłem petentem, zresztą spławionym, bo już wtedy nie lubiłem słowa wytrychu do mamony - zamiast ekologia a napisałem we wniosku przyroda.  Wychodząc z jej biura, w myślach życzyłem jej by trafiła do Czech, co po dwóch latach się spełniło. Nie miałem okazji z tą panią rozmawiać, a chętnie posłuchałbym jak próbowała cywilizować Czechów. Chyba z marnym skutkiem.   

waldek
   


-- 
   Są takie miejsca na świecie, gdzie cywilizacja nie zapuściła jeszcze korzeni, i gdzie słowo "człowiek" brzmi nie tylko dumnie, ale i apetycznie



--
Używam klienta poczty Opera Mail: http://www.opera.com/mail/
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages