KONFLIKTlikwidacja schroniska Jest Petycja i nowe informacje oraz śpiewanki w chatce ------------------------------------------------------------------------------------------
Są aktualnie 2 przeciwstawne komunikaty od Parku, dotyczące noclegowania a więc czy planują schronisko czy schron dzienny nie wiemy?
Komunikat pierwszy dyrekcji narodowego parku| Przebudowa schroniska "Chatka Puchatka" |
Generalnie obiekt po oddaniu do użytkowania ma służyć jako miejsce odpoczynku podczas wędrówki, miejsce spożycia posiłku i obiekt sanitarny oraz w sytuacjach awaryjnych, jako miejsce noclegowe w salach zbiorowych na ławach. Nie przewidujemy funkcjonowania schroniska, jako obiektu hotelowego pobytu, ani dla turystów ani dla innej grupy użytkowników (jak sugerują niepoważne plotki). Te eufemizmy oznaczają ni mniej ni więcej, że pozostać na noc mogli by tylko ludzie będący w niebezpieczeństwie Cała reszta ma pójść won i zachód słoneczka obejrzeć sobie z szosy. Intencja Parku jest oczywista. Pozbyć się turystów plecakowych, którzy w niewielkim stopniu poprawiąją kasę, a wymagają atencji.
Ponieważ ludzie zaczęli protestować, po 9 dniach mamy nowy komunikat:
Komunikat drugi
|
11 października List otwarty do osób, które angażują się, bądź planują włączyć się w
akcję typu „Nie oddamy Chatki Puchatka” oraz do zwolenników
profesjonalnego zagospodarowania turystycznego obszaru Bieszczadzkiego
Parku Narodowego, sprzyjającego ochronie przyrody i tradycyjnej
turystyce pieszej. |
5.Jeszcze raz podkreślamy:
obiekt po przebudowie będzie służył wszystkim turystom, będzie tam
możliwość noclegu dla każdego kto zaplanował wędrówkę górską z
plecakiem
-----------------------------------------------------------------
Jest niejasność, w tych 2 komunikatach, bo pewne pojęcia są dwuznaczne
Czy obiektem hotelowym (żargon księgowej) Park nazwał schronisko, czy regularny hotel ?
Schronisko to ma do spania coś miększego od ławy, jak było od od 40 paru lat ?
( były to koje dla 26 turystów i dodatkowo materace w skrzyni na dole w jadalni)
W pierwszym komunikacie napisali - spanie na ławach. W drugim komunikacie o warunkach spania nie ma nic. Mamy tylko łaskawe pozwolenie Parku na przespanie w schronisku.
W tym drobnym szczególe jest pies pogrzebany
Jeśli mają być noclegi to muszą być zapewnione przynajmniej jeśli nie koje, to przynajmniej twarde materace rozkładane na noc, tak jak to bywało w jadalni, a nie ławy. Z relacji Parku wynika, że oni wogóle tego nie brali pod uwagę,
zarządowi Parku wystarczą ławy.
Ilu ludzi można zmieścić na ławach? Śmieszne.
Materace to nie żadna fanaberia, a schroniskowa normalność i mikroskopijny wydatek.
Czemu jednak nie koje, kiedy ma być budowany tak wielki i wpaniały obiekt?
Cały segment sypialny musi być funkcjonalnie zaplanowany, już na etapie projektu.
Jeśli się to nie stanie, to oznaczać będzie likwidację schroniska pod płaszczykiem przebudowy.
Materace to tylko drobny szczegół. Jest pytanie, czy wogóle jest sens stawiania nowego budynku,
Wygląda na to, że oni chcą zbudować całkiem nowy obiekt, więc rozwalić obecne schronisko.
Ale będzie przerób kasy na 4 000 000 PLN.
Ustalmy:
turyści plecakowi nie są żadnymi gośćmi hotelowymi lecz turystami, a schronisko nie jest obiektem hotelowym a schroniskiem. To są diametralne różnice. Użyte w sformułowania dowodzą o mentanym oderwaniu zarządu Parku od rzeczywistości.
Myślę, że powinniśmy skłonić formalnego właściciela, czyli Park, aby było to schronisko zaspakające potrzeby społeczne.
Dyrekcja Parku musi zmienić swoje nastawienie do odwiedzających park ludzi oraz kultury i tradycji bieszczadzkiej turystyki.
To jest warunek zasadniczy udanych ulepszeń na Połoninie, jeśli wogóle są potrzebne w planowanym kształcie.
Zagadnienie parku to nie tylko roślinki i zwierzątka, ale również przebywający w nim ludzie. Zarządzanie parkiem to harmonijne skorelowanie potrzeb ludzi i przyrody. Od dawna turyści traktowani są jak wróg. Przecież chciano już wogóle zburzyć i splantować teren po chatce. Coraz więcej ludzi jest oburzonych.
Jeśli nie zajmiemy się tym energicznie, to parkowi profesorowie wydadzą gigantyczne pieniądze na niefunkcjonalny obiekt,
dla zapokojenia własnych idei fix. Dyrekcja i naukowcy nie są właścicielami Parku, a tylko mają mu służyć, a dyrekcja nie jest dożywotnia.
Jeśli Park nie będzie rozmawiać o schronisku, to można się domyślać, że organizatorzy petycji zapewne zwrócą się do jednostki nadrzędnej czyli Ministerstwa Środowiska. Jeśli to też nie da to rezultatu, wtedy sprawa stanie się znana powszechnie. Wiemy, że są tacy, który tylko czekają, żeby wzniecić następną polityczną chryję. Czy tego chce dyrekcja Parku?
Nasze głosy w petycji są bardzo ważne.
Zawiadamiajcie kogo się da.
Miałem szczęście tam żyć w latach 70-tych i pomagać obsługiwać tą chatę tygodniami,
Moimi pomocnikami byli: pies, koń, osioł i siekiera,
a warunki znacznie trudniejsze.
Nie pamiętam, żeby ktokolwiek rządał wyższego standartu.
Do wyśrubowanych standartów nie zmusza dyrekcji Parku ani Komisja Europejska,
ani Komisja Wenecka ani KONSTYTUCJA.
Mają być wydane 4 miliony PLN. Co my z tego mieć będziemy?
Nam, turystom wystarczą skromne i rozumnie zaplanowane warunki bytowania
w zwyczajnej prostej i przytulnej chacie-schronisku, w której każdy gwóźdź i drzaga mają swoją historię,
a gospodarz wita i zaprasza.
Miejmy nadzieje, że zdrowy rozsądek zwycięży na Połoninie.
Pozdrawiam z miasta Łodzi
Wojciech Hempel
Dotychczasowy protest w obronie SCHRONISKA "Nie oddamy Chatki Puchatka"
Petycja do podpisania - z historią chatki
Jeszcze inna analiza całej niby to przebudowy, a raczej budowy za 4 miliony PLN
Konkretne zapytania do Zarządu Parku
Pod koniec zapytanie - czemu informacja o przetargu na tą budowę jest niedostępna
Skoro jest tyle zasadniczych pytań, w momencie, kiedy już jest projekt i kasa od UE i podatników, to znaczy, że dyrekcji Parku nie przyszło na myśl pogadać z tymi, których chcą uszczęśliwić,
a więc z nami - turystami. Dlaczego?
Wiemy, że chcecie dobrze, ale prosimy,
zniżcie się kochani do nas.



a na końcu śpiewanki w chatce
Lutek Pińczuk razu pewnego tą chatkę wymyślił
Początki prehistoria
A to Jędrek Wasielewski Połonina, imigrant z Kujaw.
Bieszczady zaczynał na Wetlińskiej u Lutka,
na początku lat 70-tych. Rzeźbiarz samouk.
Kopaliśmy raz dół na śmiecie.
Już nie żyje.
Koło Przewodników Beskidzkich z Łodzi w odwiedzinach,
bo wtedy stuknęło Lutkowi 50 lat na górze
… hotele nie są nam konieczne