Kapitan" Walta Whitmana z 1865 r. Mj Kapitan! "Jest jednym z najbardziej znanych amerykańskich wierszy XIX wieku. Poem jest eleganckim, pamiętnym Abrahamem Lincoln, szesnastym prezydentem Ameryki. Chociaż Lincoln nigdy nie jest bezpośrednio wymieniony w poemacie, jest nawiedzany przez rozszerzoną metaforę wiersza. Studenci czytelni poemik nauczyć się odcyfrowywać język graficzny w celu zrozumienia dosłownego znaczenia wiersza. Oprcz uczenia się o eleganckiej i rozszerzonej metaforze, studenci będą mogli analizować urządzenia Whitmana, dyktando i unikalną strukturę poetycką.
Chociaż, na powierzchni "kapitanie! Mj Kapitan! "Przedstawia śmierć kapitana statku, używa rozszerzonej metafory, aby opisać przebieg Lincolna i jej wpływ na jego zwolennikw. Przed rozpoczęciem wiersza uczniowie mogą skorzystać z dyskusji na temat metafory rozszerzonej . W wierszu znajduje się rwnież kilka terminw morskich, ktrych potrzebują uczniowie, a młodsi uczniowie mogą potrzebować przypomnienia o używaniu poezji w słowach takich jak "wstążka" i "pogoda". Metafora rozszerzona Przedłużona metafora to porwnanie pomiędzy dwoma rżnymi od rzeczy, ktre trwają przez wiele zdań z prozy lub wierszy poezji. Gdy metafora jest rozszerzona, omwione są rżne aspekty obu rzeczy. Rozbudowana metafora generalnie czyni szerokie porwnanie, a następnie rośnie bardziej szczegłowo, porwnując mniejsze atrybuty związane z tematem.
W wierszu Roberta Frosta "Droga nieużywana" na przykład droga jest metaforą życia. W miarę kontynuowania wiersza widelec w drodze stanowi wybr w życiu, nowe liście spadają na nowe możliwości, i tak dalej. Droga jest oglnym tematem porwnania, ale widelec i liście są bardziej szczegłowymi aspektami zbadanymi. Aby zrozumieć rozszerzoną metaforę, czytelnicy muszą zrozumieć zamierzone znaczenie za każdym mniejszym porwnaniem w głwnej metaforze. Rozszerzone metafory są czasami określane jako przeczucia, szczeglnie w złożonej poezji z XVII wieku.
Kapitan Kurowski wydaje rozkaz ewakuacji. Tyle że wydostanie się ze statku rzucanego przez fale nie jest proste. Wzburzone morze nie pozwala jednostkom ratowniczym podejść do burty. Nawet przedostanie się do dmuchanej tratwy grozi wpadnięciem do lodowatej wody. Udaje się to zaledwie kilku osobom, ktrym pomaga zrzucony z helikoptera płetwonurek. Dopiero po dwch godzinach pokład opuszcza cała załoga, zdejmowana kolejno przez trzy śmigłowce. Płonący Reymont zostaje sam.
Ocalona załoga natychmiast trafia do szpitala w Rnne. Mimo szoku i wyziębienia stan zdrowia większości jest dobry. Kilkanaście osb ma objawy zatrucia dymem, ale ich życiu nic nie zagraża. Tylko motorzysta Antoni Ulfik jest ciężko poparzony i od razu zostaje przewieziony samolotem do Kopenhagi.
Jeszcze w szpitalu kapitan Kurowski zostaje przesłuchany przez oficera miejscowej policji. Zapytany o liczbę członkw załogi odpowiada, że na pokładzie było 47 osb. Policjant jest zaskoczony, bo powiedziano mu o zaginięciu dwch marynarzy, a z pokładu zabrano 44 ludzi. Sytuację wyjaśnia ochmistrz Ryszard Ganowski. To on zamykał listę pokładową. Poprawiając kapitana, stwierdza, że na Reymoncie było 46 osb. Policjant przyjmuje wyjaśnienie, wiedząc, że w takim zdenerwowaniu pomyłka jest możliwa. Mimo to następnego dnia duńskie dzienniki piszą o płonącym statku i kapitanie, ktry nie miał pojęcia, ilu ludzi było na pokładzie.
Gaszeniem wraku zajmują się polskie jednostki ratownicze Huragan i Sztorm 2. Z pomocą przybywają też doskonale wyposażeni strażacy, ktrych na pokład Reymonta transportuje śmigłowiec. Po kilkunastu godzinach ataku działek wodnych ogień się poddaje. Strażacy przeszukujący wnętrze znajdują resztki dwch spalonych ciał. Nie ma już wątpliwości, że to zaginieni marynarze. Pozbawiony napędu wrak rusza w powrotną drogę do Gdyni ciągnięty przez holownik Koral.
Rankiem 19 kwietnia Reymont jest już w Gdyni. Przez kilkanaście dni wypalony kadłub oglądają specjaliści, biegli, prokuratorzy, milicjanci i strażacy. Na podstawie zeznań załogi i oględzin statku śledczy zwracają uwagę na kajutę Mieczysława Walentka. Znajdują w niej ogrzewacz elektryczny i resztki spalonego przedłużacza podłączonego do gniazdka. Prawdopodobnie to tu zaczął się pożar. Kolejnego ważnego odkrycia dokonują specjaliści Zakładu Medycyny Sądowej. Sekcja zwłok ujawnia, że w ciele jednej z ofiar jest 0,38 promila alkoholu. Ciało drugiej nie nadaje się do analizy.
3a8082e126