Europarada w Warszawie pobije popularność Euro 2012,dlaczego?czytaj tutaj

3 views
Skip to first unread message

reffik

unread,
May 10, 2010, 6:44:08 PM5/10/10
to LGBT Lublin
Zdania warszawiaków dotyczące Europejskiej Parady Równości są
podzielone. 45% jest zadowolonych z tego, że parada odbędzie się w
Warszawie (w lipcu tego roku). 44% uważa, że parada nie powinna się tu
odbywać. Zaledwie 7% deklaruje, że weźmie w niej udział (za: "Gazeta
Wyborcza", 3-4.01). Szkoda. W moim przekonaniu Europarada ma szanse
przyczynić się do promocji miasta i zmiany jego klimatu w znacznie
większym stopniu niż Euro 2012.

Na Euro 2012 przybędą kibice, wśród których niemałą część stanowią
zwykli chuligani
Magdalena Środa
Na Euro 2012 przybędą kibice, wśród których niemałą część stanowią
zwykli chuligani, skłonni do spożywania nadmiernych ilości alkoholu i
demolowania ulic. Ponoć kibice cudzoziemscy są znacznie bardziej
agresywni niż polscy, toteż trudno sobie wyobrazić jakie miasto
pozostawią po sobie. Na Euro przybędą również skorumpowani działacze,
którzy skorumpują zawodników i kibiców, bo taka jest chyba natura
działacza piłkarskiego. Po Euro zaś zostanie gigantyczny stadion,
który warszawiacy będą musieli utrzymywać przez lata, póki nie
zarośnie on trawą, na której rozłożą się tysiące straganów
przywracając temu miejscu jego tradycyjnie komercyjny charakter.

Europarada przyciąga do miasta żywioł zróżnicowany, kreatywny,
radosny, pozbawiony agresji
Magdalena Środa
TymczasemEuroparada przyciąga do miasta żywioł zróżnicowany,
kreatywny, radosny, pozbawiony agresji
Magdalena Środa Europarada przyciąga do
miasta żywioł zróżnicowany, kreatywny, radosny, pozbawiony agresji.
Warszawskie kluby zapełnią się artystami, intelektualistami,
studentami i kolorową młodzieżą. Warszawskie ulice wypełni radosny
marsz osób cieszących się wolnością, o niskim poziomie testosteronu, a
wysokim endorfin. Możemy mieć nadzieję, że Europarada będzie poważnym
krokiem w kierunku wzmacniania w Polsce tak zwanego kapitału
kulturowego, a zwłaszcza, budowania przestrzeni kreatywności,
niezbędnej dla bogacenia się społeczności.

Według Światowego Sondażu Wartości prowadzonego w 65 krajach,
największym rozwojem cieszą się miasta otwarte, tolerancyjne,
stawiające na wartości posttradycyjne, takie jak różnorodność,
indywidualność, samorealizacja, swobodna ekspresja, indywidualizm,
kreatywność, dążenie do szczęścia. Wiedzą o tym autorzy raportu
opracowanego przez ministra M. Boniego, który wytyczać ma kierunki
rozwoju i działania dla Polski ("Polska 2030"). Autorzy stwierdzają,
że brak nam w Polsce klasy kreatywnej, czyli artystów, projektantów,
dziennikarzy, architektów, intelektualistów, którzy z reguły osiedlają
się w miastach wyróżniających się wysoką jakością instytucji wiedzy,
wysokim poziomem sektora usług decydującego o atrakcyjności życia (w
tym usług lifestyle'owych) oraz różnorodnością, otwartością i
tolerancją (zob. s. 361 "Polska 2030"). Do takich miast "kreatywnych"
należą Londyn, Amsterdam, Dublin, Hongkong, Bruksela, Berlin. Tam się
chętnie przyjeżdża, wydaje pieniądze, otwiera biznes, tworzy, cieszy
się życiem. W Warszawie - jak dotąd - nie.

Mało jest miast i krajów, które cokolwiek zyskały na organizowaniu
wielkich imprez sportowych (zwłaszcza, gdy imprezy się skończyły),
wszystkie miasta dynamicznie się rozwijające zyskują na wspieraniu
różnorodnych stylów bycia i symbolicznie rozumianej przestrzeni
kreatywności. Jednym słowem - na wolności. Toteż cieszę się, że zaraz
po niesłuchanie poważnych obchodach 600-lecia Bitwy pod Grunwaldem, a
dwa lata przed mało poważnymi zawodami Euro, warszawskie ulice, choć
przez chwile staną się terenem otwartości, różnorodności, tolerancji i
wolności. A może to się przyjmie?
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages