finch
unread,Oct 15, 2009, 5:31:36 PM10/15/09Sign in to reply to author
Sign in to forward
You do not have permission to delete messages in this group
Either email addresses are anonymous for this group or you need the view member email addresses permission to view the original message
to LGBT Lublin
Dyskryminacja bezpośrednia
Dyskryminacja bezpośrednia występuje wówczas, gdy osoba traktowana
jest mniej korzystnie niż inna w podobnej sytuacji z powodu swojego
pochodzenia rasowego lub etnicznego, religii lub wyznania,
niepełnosprawności, wieku lub orientacji seksualnej.
Przykładem dyskryminacji bezpośredniej jest ogłoszenie o pracy, które
mówi "osoby niepełnosprawne nie powinny się zgłaszać".
Jednak, w rzeczywistości dyskryminacja przyjmuje bardziej subtelne
formy. Z tego powodu mówimy także o dyskryminacji pośredniej.
Dyskryminacja pośrednia
Dyskryminacja pośrednia występuje wówczas, gdy pozornie neutralne
warunki, kryteria lub praktyki będą niekorzystne dla osób z przyczyn
pochodzenia rasowego lub etnicznego, religii lub wyznania,
niepełnosprawności, wieku lub orientacji seksualnej, o ile praktyka
taka nie może zostać uznana obiektywnie za uzasadnioną prawem.
Przykładem dyskryminacji pośredniej jest wymaganie, aby wszystkie
osoby starające się o pewną pracę zdały test w określonym języku,
nawet, jeśli język ten nie jest konieczny do wykonywania pracy. Może
to spowodować wykluczenie wielu osób, które mają inny język ojczysty.
Prawo pracy › Dyskryminacja w miejscu pracy
Polska konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny,
wprowadza także zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn. Zasady
te znajdują uszczegółowienie w kodeksie pracy, który stoi na
stanowisku równego traktowania w zatrudnieniu bez względu na takie
kryteria jak: płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię,
narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową,
pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez
względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w
pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
Zakaz dyskryminacji w miejscu pracy
Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i
rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz
dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych.
Oznacza to, że zakaz dyskryminacji dotyczy także momentu przyjmowania
do pracy, czyli sytuacji, gdy dana osoba nie jest jeszcze
pracownikiem.
Zakaz dyskryminacji obejmuje także molestowanie oraz molestowanie
seksualne, jako szczególną formę dyskryminacji ze względu na płeć, a
także zachęcanie do dyskryminowania innych pracowników.
Czy osoba dochodząca swoich praw od pracodawcy w związku z doznaną
dyskryminacją może być za to pociągnięta do odpowiedzialności?
Nie, pracownik, który dochodzi swoich praw w obliczu dyskryminacji
przed sądem nie może być z tego powodu w żaden sposób napiętnowany
przez pracodawcę (np. zwolniony, przeniesiony na niższe stanowisko,
pominięty w awansie, itd.). Taka gwarancja dla ofiary dyskryminacji
nazywa się zakazem wiktymizacji.
Kiedy wiadomo, że ktoś jest dyskryminowany?
Dyskryminacja to nierówne, zróżnicowane traktowanie, którego nie można
wyjaśnić obiektywnymi przyczynami, ani które nie jest prawnie
usprawiedliwione. Dyskryminacja może mieć charakter bezpośredni, albo
pośredni. Bezpośrednia dyskryminacja zachodzi wtedy, gdy jakaś osoba
jest traktowana w sposób mniej korzystny niż inna osoba w podobnej
sytuacji, ze względu na jakieś kryterium lub cechę ( np. z powodu
swojej płci, wyznania, rasy, etc.). Dyskryminacja pośrednia ma miejsce
wtedy, gdy pozornie neutralne, a więc nie różnicujące kryterium,
powoduje, że dana osoba, lub grupa znajduje się w gorszej
porównywalnie sytuacji do innych osób. Oba rodzaje dyskryminacji są
zabronione.
Rodzajem dyskryminacji jest także molestowanie, czyli niepożądane
zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności osoby
dyskryminowanej i stworzenie zastraszającego, wrogiego, poniżającego,
upokarzającego lub obraźliwego środowiska, na przykład w miejscu
pracy.
Dyskryminacją ze względu na płeć jest także molestowanie seksualne.
Przykłady dyskryminacji:
W miejscu pracy przykładami dyskryminacji mogą być następujące
sytuacje :
-Kierowanie do przyjmowanych do pracy kobiet zapytań o stan rodzinny,
plany związane z macierzyństwem;
-Zobowiązywanie pracownic do podpisywania oświadczeń, że nie zajdą w
ciążę/wyjdą za mąż w danym okresie;
-Odmowa przyjęcia do pracy kobiety, mimo, iż posiada równorzędne lub
wyższe kwalifikacje w stosunku do innych kandydatów;
-Kierowanie żartów, uwag np. o tematyce seksualnej do pracownicy,
która sobie tego wyraźnie nie życzy (dyskryminacja ze względu na płeć-
molestowanie seksualne);
-Kierowanie żartów na temat pochodzenia pracownika lub jego
przynależności etnicznej (dyskryminacja ze względu na pochodzenie);
-Kierowanie na szkolenia zawodowe, kursy, treningi, tylko młodych
pracowników (dyskryminacja ze względu na wiek);
-Ustalanie niższego wynagrodzenia za pracę o tej samej wartości lub za
taką samą pracę dla kobiet i mężczyzn;
-Umieszczanie ogłoszeń o pracę typu: przyjmę do pracy w charakterze
kierowcy młodego, nieżonatego mężczyznę(dyskryminacja ze względu na
wiek i płeć);
-Zwolnienie z pracy osoby homoseksualnej, gdy pracodawca dowiedział
się o jej orientacji seksualnej (dyskryminacja ze względu na
orientację seksualną);
-Zadawanie pytań o przynależność do partii politycznych, związków
wyznaniowych, religię, orientację seksualną;
Co nie jest dyskryminacją?
Czasami różnicowanie traktowania pracowników jest prawnie dozwolone i
tak dyskryminacją nie będzie:
-Stosowanie specjalnych środków w odniesieniu do kobiet w ciąży i
podczas urlopu macierzyńskiego;
-Nierówne traktowanie osób dające usprawiedliwić się obiektywnymi,
koniecznymi i proporcjonalnymi przesłankami (np. wymóg zatrudnienia
mężczyzny do roli teatralnej, gdzie odgrywać ma on rolę męską,
zatrudnienie kelnerów o pochodzeniu azjatyckim do restauracji
azjatyckiej).
-Tzw. dyskryminacja pozytywna, czyli podejmowanie działań służących
wyrównaniu nierówności grup w przeszłości dyskryminowanych (np.
preferowanie kobiet, osób pochodzących z mniejszości etnicznych,
uchodźców, niepełnosprawnych;)
Co to jest dyskryminacja wielokrotna?
Dyskryminacja wielokrotna zachodzi wtedy, gdy dana osoba nie jest
równo traktowana przez pracodawcę ze względu na więcej niż jedno
kryterium. A więc np. pracodawca niżej wynagradza kobietę pochodzenia
nie-polskiego niż mężczyzn Polaków, posiadającą równorzędne z nimi
kwalifikacje i wykonującą taką samą pracę.
Gdzie i jak złożyć pozew przeciw pracodawcy?
Pozew składa się bez konieczności opłacenia kosztów sądowych, można
także starać się o ustanowienie nieodpłatnie przez sąd pełnomocnika, a
więc adwokata lub radcy prawnego, który będzie nas reprezentował w
sprawie.
Pozew składa się do sądu rejonowego miejsca siedziby pozwanego, (czyli
pracodawcy) lub do sądu w okręgu, którego praca jest, była lub miała
być wykonywana, bądź przed sąd, w okręgu, którego znajduje się zakład
pracy. Jeśli w pozwie dochodzimy np. wypłaty odszkodowania i suma ta
przekracza 30 000 PLN, to wtedy pozew kierujemy do sądu okręgowego.
Skierowanie pozwu do niewłaściwego sądu (np. do sądu okręgowego
zamiast rejonowego) lub niewłaściwe oznaczenie sądu, nie powoduje
odrzucenia pozwu.
Pozew trzeba sporządzić w 3 egzemplarzach, przy czym jeden z nich
pozostaje dla powoda/powódki. Jeśli do pozwu dodawane są załączniki
(np. umowa o pracę), to także należy załączniki skserować. Pozew może
być napisany odręcznie, jednak wyraźnie. Pozew można złożyć osobiście
w sądzie (na Dziennik Podawczy) lub przesłać listem poleconym
(zachowując dla siebie dowód nadania).
Co to znaczy, że należy uwiarygodnić, a nie udowodnić fakt
dyskryminacji? Co to jest przeniesienie ciężaru dowodu?
W polskim prawie obowiązuje zasada, że osoba, która coś twierdzi przed
sądem, musi to udowodnić. Czyli np. w sytuacji, gdy żądamy od kogoś
zapłaty za wykonaną pracę, przedstawiamy umowę o pracę, z której
wynika wysokość wynagrodzenia, a także przedstawiamy argumenty na to,
że faktycznie pracowaliśmy w okresie, za który dochodzimy pensji.
Jednak ze względu na to, że bardzo trudno jest udowodnić bycie ofiarą
dyskryminacji pracownikowi lub osobie starającej się o pracę, kodeks
pracy wyjątkowo stosuje zasadę przeniesienia ciężaru dowodu na
pracodawcę. Oznacza to, że osoba dyskryminowana nie musi przedstawiać
dowodów na okoliczność tego, że była dyskryminowana, ale to pracodawca
ma wykazać, że nie dyskryminował.
Przeniesienie ciężaru dowodu ma być ułatwieniem dla osób
dyskryminowanych, które nie dysponują dowodami (nie mają przecież
wglądu w dokumenty pracodawców), występują ze słabszej w stosunku do
pracodawcy pozycji.
Przykładowo: pani X, która jest Ukrainką i ma w Polsce pozwolenie na
pracę, stara się o stanowisko w firmie. Po złożeniu cv i listu
motywacyjnego zostaje telefonicznie zaproszona na rozmowę
kwalifikacyjną. Kiedy przychodzi na miejsce pracodawca dziwi się, że
jest Ukrainką i mówi, że miejsce pracy jest już zajęte. Pani X
podejrzewa, że prawdziwym powodem jest jednak jej pochodzenie, a nie
to, że miejsce pracy jest zajęte. Trudno jednak byłoby jej udowodnić
przed sądem, że padła ofiarą dyskryminacji. To pracodawca musi teraz
wykazać, że nie przyjął jej z innych powodów niż dlatego, że jest
Ukrainką.
Czego może żądać ofiara dyskryminacji, w sytuacji, gdy okaże się, że
pracodawca faktycznie ją dyskryminował?
Jeśli okaże się, że faktycznie pracodawca dopuścił się dyskryminacji,
to wówczas może ona żądać:
-Odszkodowania (minimum jednokrotność najniższego miesięcznego
wynagrodzenia ustalanego na podstawie odrębnych przepisów);
-Zaprzestania danego zachowania przez pracodawcę;
-Przeproszenia;
-Np. wyrównania różnic w wynagrodzeniu, jeśli dyskryminacja polegała
na niższym wynagrodzeniu za tę samą pracę np. kobiety i mężczyzny;
-Innej formy zadośćuczynienia.
Oprócz środków sądowych osoby dyskryminowane mogą starać się o to, aby
rozwiązać problem na drodze mediacji z pracodawcą, np. przy udziale
związków zawodowych, czy komisji pracowniczych. Ofiary dyskryminacji
mogą także zwrócić się do Państwowej Inspekcji Pracy.
W jaki sposób osobie dyskryminowanej może pomóc Państwowa Inspekcja
Pracy?
PIP jest organem nadzorującym przestrzeganie praw pracowniczych przez
pracodawców. Ma prawo kontrolować zakłady pracy i po stwierdzeniu
nieprawidłowości postępowania pracodawcy, reprezentować dobra
pracownika np. przed sądem pracy. PIP ma obowiązek rozpatrywać skargi
pracowników, także na doznawaną dyskryminację i podejmować odpowiednie
kroki prawne, przy zachowaniu anonimowości pracownika skarżącego.
W jaki sposób osobie dyskryminowanej mogą pomóc związki zawodowe?
Jeżeli ktoś jest dyskryminowany w miejscu pracy, wówczas może zwrócić
się także do związku zawodowego, o ile taki istnieje w danym
zakładzie, z wnioskiem o pomoc w obronie swoich praw, np.
sformułowanie pozwu do sądu, ewentualną mediację z pracodawcą, pomoc,
gdy pracodawca lub któryś z pracowników dopuszcza się molestowania
seksualnego, (które jest również formą dyskryminacji ze względu na
płeć). Związki zawodowe mają prawo występować w roli zastępcy
procesowego (pełnomocnika) przed sądem w sprawach wynikających z prawa
pracy, a więc także wtedy, gdy pracownik jest dyskryminowany w miejscu
pracy.
Przyczyną dyskryminacji są stereotypy i uprzedzenia funkcjonujące w
społeczeństwie. Stereotypy (utarty sposób myślenia) powodują
powstawanie uprzedzeń (postawa odrzucania kogoś/czegoś bez
racjonalnych powodów)a te z kolei wiodą do dyskryminacji (konkretnych
działań, zachowań skierowanych przeciwko innym ludziom).
stereotyp--> Wszyscy muzułmanie to terroryści. Uważam tak po zamachach
11 września 2003 r. Jednakże nigdy w życiu nie spotkałem muzułmanina.
uprzedzenie-->Nie chcę mieć nic wspólnego z muzułmanami, bo wszyscy są
terrorystami.
dyskryminacja-->Potępiam i odrzucam wszystkich muzułmanów.
Skutkiem dyskryminacji jest wykluczanie osób czy grup, które czują się
odrzucone i gorsze od innych. Powoduje to różne konsekwencje – np.
strach, niskie poczucie własnej wartości, niechęć do grupy, z której
się pochodzi.
wypowiedzi różnych ludzi odnosnie dyskryminacji homoseksualistow
Kwestia praw gejów i lesbijek nadal nie została w Polsce ani dobrze
przedyskutowana, ani rozwiązana, ale pierwsze kroki zostały zrobione.
Z badań statystycznych wynika, ze 90 procent Polaków nie zna żadnego
geja ani lesbijki, ale jednocześnie większość nie akceptuje
homoseksualizmu. Kwestia praw gejów i lesbijek nadal nie została w
Polsce ani dobrze przedyskutowana, ani rozwiązana, ale pierwsze kroki
zostały zrobione. Środowiska homoseksualne stawiają sobie teraz za cel
przesunięcie punktu ciężkości sporu z kwestii tolerancji wobec gejów i
lesbijek na problem homofobii. Przeciwnicy emancypacji
homoseksualistów w ogóle nie widza potrzeby dyskusji i uważają, że
debata publiczna na ten temat zajmuje miejsce dużo istotniejszych
spraw.
Homoseksualizm należy leczyć
Był uważany za chorobę do 1991 roku, kiedy Światowa Organizacja
Zdrowia wykreśliła go z rejestru chorób, wcześniej zrobiło to
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Do tego czasu stosowano
różnego rodzaju terapie, jedną z nich była terapia biologiczna, oparta
na elektrowstrząsach.
- Skutkowało to tym, że oprócz bólu i cierpienia następowało całkowite
wygaszenie reakcji seksualnych, które nie prowadziło jednak do zmiany
orientacji seksualnej - opisuje Artur Czerwiński z trójmiejskiej
Kampanii Przeciw Homofobii. Inny sposób - terapia hormonalna,
lansująca podawanie mężczyznom hormonów żeńskich lub męskich.
- Następowała ruina organizmu, ale pożądanych efektów nie było.
Terapie analityczne z kolei polegały na analizowaniu doświadczeń z
dzieciństwa i młodości, trwały wiele lat a u osób, którym wpajano
przez tak długi czas, że coś z nimi nie tak, pojawiały się nerwice i
poczucie niższej wartości. W tej chwili oficjalnie nie leczy się osób
homoseksualnych, ale ciągle są próby ich terapii. Ponieważ wszyscy
żyjemy w społeczeństwie homofobicznym, są też tacy geje i lesbijki,
którzy uważają, ze jest to choroba i chcą się leczyć. Trafiają do
lekarzy naciągaczy, ponieważ taka terapia trwa wiele lat, a pacjent
płaci.
Jak twierdzą zwolennicy leczenia homoseksualizmu wielu
homoseksualistów na całym świecie w zasadniczy sposób zostało
uzdrowionych. Są osoby, które twierdzą, że były homoseksualne i że z
tej przypadłości zostały wyleczone. A kluczem do przemiany są:
motywacja, wytrwałość, gotowość pojęcia uświadomionych i
nieuświadomionych konfliktów, które doprowadziły do tego stanu.
- Zawsze rzetelność wyników tych terapii była podważana, a przede
wszystkim, jeśli chodzi o ustalenie, czy osoba przed terapia była
homoseksualna czy biseksualna, jak również tego, na ile jest to zmiana
orientacji, na ile chęć spełnienia norm społecznych.
Znamy kilka spektakularnych sytuacji, kiedy liderzy ruchów na rzecz
leczenia z homoseksualizmu, którzy twierdzili, ze zostali wyleczenie,
byli fotografowani w lokalach gejowskich w scenach dużej bliskości z
mężczyznami - kończy Artur Czerwiński.
Terapia wyśmianiem
Od czasu pierwszej wystawy "Niech nas zobaczą" odbyło się kilka
spotkań poruszających temat homofobii, na których bywali nie tylko
sympatycy ruchów emancypacji homoseksualistów, ale i ich przeciwnicy.
- Staramy się zrobić z tego kabaret, ośmieszyć zjawisko - Grzegorz
Sielatycki, radny Ligi Polskich Rodzin w Gdańsku i członek Młodzieży
Wszechpolskiej wyjaśnia, dlaczego na spotkaniach pojawiają się
członkowie MW. Nasza bronią jest propagowanie instytucji rodziny, np.
LPR w Gdańsku wniosła projekt uchwały, która przyznawałaby samotnym
matkom dodatek za urodzone dziecko.
O zachowaniach agresywnych podczas parad gejowskich mówi:
- Po pierwsze nie było żadnych wyroków skazujących. I w Krakowie i w
Poznaniu byli to kibice. Nie podpisujemy się pod tymi zajściami.
Zła koniunktura dla homofobii?
Według Grzegorza Sielatyckiego nie można mówić o dyskryminacji
homoseksualistów w Polsce.
- Nie widzę tego problemu.
- Polska jest krajem skrajnie homofobicznym - mówi Zbyszek Sypniewski,
pomysłodawca i współredaktor książki "Homofobia po polsku" -
Dyskryminacja dotyka homoseksualistów jako grupy i indywidualnie. Jest
mnóstwo przykładów: chuligańskie ataki na marsze w Krakowie i Poznaniu
czy warszawska Parada Równości zablokowana przez prezydenta
Kaczyńskiego. Według badań aż 34 procent osób homoseksualnych
doświadczyło przemocy psychicznej. Wystarczy zresztą zajrzeć do
najnowszego raportu dotyczącego dyskryminacji osób homoseksualnych
wydanego przez Stowarzyszenie Lambda Warszawa i Kampanię Przeciw
Homofobii, a łatwo będzie można przekonać się o zakresie i
niebezpieczeństwie zjawiska.
Artur Czerwiński wymienia przykłady dyskryminacji, z jakimi spotkał
się w swojej działalności.
- Najczęstszym problemem są przypadki osób, z reguły chłopaków, którzy
ujawniają swoja orientację rodzinie. Pojawiają się wtedy duże
problemy, rodzice oczekują, że chłopaka zacznie się leczyć, posyłają
go do psychologa. Na szczęście jest wielu psychologów, którzy
odmawiają podjęcia się terapii. Z kolei pojawiają się groźby,
szantaże, wyrzucanie z domu, przemoc fizyczna i psychiczna. Rodzice
bardzo rzadko decydują się sami pójść do psychologa i kiedy dowiadują
się od lekarza, że homoseksualizm nie jest chorobą, osoba, która im to
uświadamia przestaje być autorytetem. Ponadto spotykamy się z
problemami osób transseksualnych, które są w trakcie zmiany płci.
Często mamy do czynienia z ofiarami dyskryminacji w szkole, w miejscu
pracy, pojawiają się również problemy, gdy orientacja seksualna
zostaje ujawniona w trakcie dochodzenia na etapie policyjnym lub
prokuratorskim. Obserwujemy, że takie osoby są inaczej traktowane
przez policję i prokuraturę. Zgłaszane są do nas takie przejawy
dyskryminacji jak zaczepki na ulicy czy pobicia.
- Chodzi o artykuł 32 konstytucji - wyjaśnia Zbyszek Sypniewski. -
Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub
gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Pisze się też, że godność
człowieka jest niezbywalna i nienaruszalna, a władze publiczne maja
obowiązek jej poszanowania i ochrony. Dla prawicy jest to jednocześnie
argument "za" i "przeciw" dyskryminacji. Gdy dyskryminują mówią ze nie
ma w ustawie mowy o homoseksualistach. Gdy się bronią, mówiąc, że nie
dyskryminują, powołują się na ten sam artykuł stwierdzając że przecież
"nikt nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny". Brak
szczegółowych zapisów prawnych powoduje rozmycie się sprawy,
"niewidoczność" lesbijek i gejów. Skoro nie jest napisane, że
dyskryminacja homoseksualistów jest niedopuszczalna, to problem nie
istnieje. Taki szczegółowy zapis jest za to w znowelizowanym kodeksie
pracy.
Ale dlaczego osoby homoseksualne miałyby być szczególnie widoczne?
- Skoro są dyskryminowane, to dobrze by było, gdyby były widoczne.
Stopień dyskryminacji mniejszości jest papierkiem lakmusowym stanu
demokracji. Nie chodzi o jakieś szczególne przywileje. To są prawa,
które osobom homoseksualnym, jako obywatelom tego kraju, po prostu się
należą. I kropka.
Propaganda za nasze pieniądze
- Homoseksualizm jest obecnie propagowany instytucjonalnie - uważa
Grzegorz Sielatycki. - Homoseksualiści w Polsce otwarcie dążą do
sytuacji, w której homoseksualizm jest tolerowany nie tylko przez
ludzi, ale i instytucje prywatne. Nie widzimy potrzeby propagowania
tego zjawiska w mediach publicznych. Jest to temat zastępczy, podobnie
jak aborcja. Ruch gejowski po pierwsze robi to za środki publiczne, a
po drugie jest to niezgodne z wartościami, które wyznaje społeczeństwo
polskie. Może ruch gejowski powinien ujawnić skąd jest finansowany,
czy aby nie jest to przemysł pornograficzny. Na Zachodzie okazywało
się np., że środowiska proaborcyjne były finansowane przez zakłady
farmaceutyczne, produkujące środki wczesnoporonne. Być może sytuacja
jest podobna w tym przypadku, choć nie mamy na to dowodów.
- Osoby homoseksualne płacą dokładnie takie same podatki jak wszyscy
inni obywatele, mamy więc prawo korzystać z pieniędzy publicznych. Są
to zresztą nadal pieniądze symboliczne. Dostajemy fundusze przede
wszystkim od ambasad innych krajów, takich jak Norwegia, Szwecja,
Holandia - wyjaśnia Artur Czerwiński.
Ekshibicjonizm
-Homoseksualizm nie jest problemem dopóki nie zostanie ujawniony -
mówi Artur Czerwiński. - Nawet jeśli, ktoś, kto publicznie się do tego
nie przyznaje, przez przypadek zostanie "odkryty", może mieć bardzo
poważne problemy. Natomiast ujawnianie seksualności heteroseksualnej
odbywa się wokół nas nieustannie. Heteroseksualizm jest wszechobecny,
na ulicach widzimy pary, o swoich partnerach mówimy w pracy, w szkole,
przyprowadzamy ich na imprezy urodzinowe, do pubu. Nie mówimy przecież
o bardzo intymnych szczegółach sypialni, ale o swoim codziennym życiu.
Nam się tego odmawia, mówi się że się obnosimy, afiszujemy ze swoją
seksualnością. Prawdziwie odważnej, barwnej parady gejów jeszcze w
Polsce nie widziałem. Natomiast pierwsze miejsce w wiadomościach
zawsze zajmują relacje z karnawału w Rio de Janeiro. Cale rodziny to
oglądają i marzą, żeby tam pojechać. Wystarczyłoby porównać zdjęcia z
parady równości i parady w Rio. Nie ma żadnej różnicy.
- Dla mnie sfera seksualności jest mimo wszystko sfera prywatną.
Natomiast seksualność w kontekście dyskryminacji staje się
seksualnością publiczna - deklaruje Zbyszek Sypniewski. - Osoby
homoseksualne mają prawo do funkcjonowania w przestrzeni publicznej. A
wiec mają prawo organizować się, demonstrować własną odmienność na
różne sposoby. Jeszcze przed kilkoma laty homoseksualiści nie istnieli
w przestrzenie publicznej. Od niedawna dopiero konstruuje się język,
którym o homoseksualizmie mówi się publicznie.
Lesbijki i geje demonstrują swą wolność i odmienność na ulicach, w
mediach, w galeriach, odbywa się coraz więcej dyskusji na
uniwersytetach, konferencji. To tak naprawdę pierwszy etap, bo
większości nie przechodzi jeszcze przez gardło słowo "gej". A przecież
odmienność buduje różnorodność. To, że kiedy widzimy dwóch mężczyzn
całujących się, odwracamy głowę, jest powodem do zmiany, przełamania
pewnej bariery obrzydzenia i wstrętu do seksualności, i to nie tylko
wobec homoseksualności. Przecież seks analny i lesbijski jest stałym
elementem pornografii heteroseksualnej. To nie jest wymysł gejów.
Coraz pełniejsza akceptacja homoseksualizmu jako jednej z możliwych
orientacji seksualnych w krajach zachodnich jest częścią szerszych
przemian społecznych. Mówi się o zmianach modelu rodziny, o zmianach
akceptowalnych społecznie form wyrażania uczuć, szczególnie przez
mężczyzn, nie tylko zresztą gejów. Strach przed byciem posądzonym o
homoseksualizm ma również wpływ na przyjaźnie niehomoseksualne. W
społeczeństwach homofobicznych nie tylko widok całujących się mężczyzn
nie jest tolerowany, ale również jakikolwiek bliższy kontakt fizyczny
między mężczyznami. Nie zawsze tak było i nie we wszystkich kulturach.
W naszej części świata te zwyczaje właśnie się zmieniają.
- Nie ma jednego modelu rodziny - mówi Artur Czerwiński. - Model
rodziny zmienia się przeciętnie co jakieś 100-150 lat. Coraz częściej
mamy do czynienia ze związkami otwartymi, pojawiają się rodziny
przyjacielskie i rodziny homoseksualne. Te inne modele realizowane są
już zresztą od dawna. Lesbijki wspólnie wychowujące dzieci z
poprzednich związków nie pojawiły się w Polsce dzisiaj. Tylko ze
ciągle jeszcze się o tym nie mówi.
- W całym świecie zachodnim model rodziny zmienia się - mówi dr Ewa
Graczyk, prowadząca dyskusyjne Koło Genderowe na Uniwersytecie
Gdańskim. - Homoseksualizm jest częścią tych zmian, ale nie decyduje o
wszystkim. W wielu krajach, w których ludzie nie boją się zmian,
powstają nowe więzi, które wielokrotnie są mniej trujące niż
zaskorupiała, straszna rodzina pani Dulskiej. Bardzo ważna jest sprawa
modelu obyczajowego, rodziny, relacji miedzy kobietą i mężczyzną, a
także seksualności, bo kwestie te wskazują, jak bardzo jest kraj
otwarty, czy chce się zmieniać, czy się nie boi. W Polsce tej dyskusji
prawie nie ma i reformy edukacyjne przechodzą nieomówione.
- Prawo naturalne oznacza po prostu, ze związek mężczyzny i kobiety to
jedyny prawidłowy związek. - twierdzi Grzegorz Sielatycki. -
Homoseksualizm jest zachowaniem nienaturalnym, niezgodnym z prawem
natury, a homoseksualista jest osobą chorą. Taka osoba powinna
stosować się do obowiązujących norm i być leczona. Dyskusja o
społeczeństwie otwartym według mnie nie ma sensu. Skutki takich
otwartych społeczeństw widać obecnie np. w Holandii po zamordowaniu
reżysera Theo van Gogha.
- Mamy rzeczywiście do czynienia z konfliktem światopoglądowym -
przyznaje Artur Czerwiński - Ale przypominam, ze państwo powinno być
neutralne światopoglądowo. Etyk potrafiłby wyliczyć wiele systemów
prawa naturalnego. W Polsce istnieje tylko jedno jego rozumienie,
oparte na filozofii chrześcijańskiej. Natomiast w świecie zachodnim
dopuszcza się kilka równoprawnych systemów, o czym się w Polsce nie
mówi. Podstawowym, najbardziej naturalnym prawem człowieka jest
wolność wyboru.
Co jest naturalne? Czemu urodzenie trojaczków nie miałoby być równie
nienaturalne jak homoseksualizm, skoro statystycznie ciąża mnoga
pojawia się podobnie jak homoseksualizm w stosunkowo niewielkim
procencie populacji?
- Badania prowadzone przez antropologów, którzy przebadali kilkaset
kultur na świecie, potwierdzają, ze w każdej z nich występuje
homoseksualizm i, niezależnie od nastawienia do tego zjawiska, odsetek
osób homoseksualnych jest taki sam. Procentowo tyle samo jest
homoseksualistów w Holandii, co w Arabii Saudyjskiej, gdzie
homoseksualizm jest karany śmiercią - mówi Czerwiński.
- Należy pokazywać, ze orientacja heteroseksualna nie jest jedyną
prawidłową, a homoseksualność to nie nagły wymysł zachodni czy choroba
cywilizacji - mówi Zbyszek Sypniewski.
W krajach zachodnich, które są dla polskich gejów i lesbijek nadal
odległym wzorem, w programach szkół omawia się homoseksualizm i
heteroseksualizm w podobny sposób, choć badacze zastanawiają się, jak
szczera jest faktycznie tolerancja wobec homoseksualizmu. Nie wiadomo
na pewno, czy dzieci nie wynoszą ze szkoły postawy powierzchownej
tolerancji, w której homoseksualizm jest traktowany jako odchylenie od
normy, ale tolerowany, bo "niektórzy tak mają".
Według Grzegorza Sielatyckiego szkoła w ogóle nie powinna być
miejscem, w którym otwarci homoseksualiści i działacze gejowscy uczą
dzieci.
- Homoseksualiści mają określony światopogląd i uważamy, że tego
dzieciom w szkole nie powinni przekazywać, a istnieje taka możliwość,
jeśli ujawniają swoja homoseksualność. Jest to sytuacja niewyobrażalna
dla większości rodziców, którzy mają na względzie dobro swoich
dzieci.
- Karta nauczyciela mówi, że zadaniem nauczyciela jest przekazanie
rzetelnej wiedzy swoim uczniom, wychowanie tych młodych osób w
poszanowaniu konstytucji i miłości ojczyzny, a także wychowywanie w
poszanowaniu porządku demokratycznego - odpowiada Artur Czerwiński. -
Jasno z tego wynika, że orientacja seksualna nie ma żadnego wpływu na
zadania, które ma do wykonania nauczyciel. A jeśli zabronimy
wykonywania zawodu nauczyciela osobom homoseksualnym, to kto będzie
następny? Czy będą to osoby rozwiedzione, osoby, które żyją w wolnym
związku, a może małżeństwa bezdzietne? Takie
wymagania dotyczące sfery obyczajowej można by mnożyć.
Sukces
- Sprzeciw wobec propagowania homoseksualizmu nie zajmuje w naszym
całościowym programie właściwie żadnego miejsca, a na spotkaniach
pojawiamy się dlatego, że należy wyrażać swoje negatywne nastawienie -
mówi Grzegorz Sielatycki. - Przede wszystkim jesteśmy aktywni w
propagowaniu modelu rodziny złożonego z kobiety i mężczyzny. Używamy
instrumentów prawnych, LPR próbowała wprowadzić zmiany do kodeksu
karnego, który zakazywałby propagowania homoseksualizmu oraz zapisu do
karty nauczyciela, który zakazywałby pracy gejom w szkole. Na niwie
ogólnopolskiej współpracujemy z PiS, niektórymi liberałami, choć
oficjalnie PO nie włącza się w ten tok dyskusji.
Za sukces działalności kampanii Artur Czerwiński uznaje przede
wszystkim wywołanie publicznej dyskusji.
- Przed "Niech nas zobaczą" problem w ogóle nie był widoczny. Wreszcie
temat został podjęty przez media. Udało nam się przekonać SLD i UP,
żeby działały na rzecz osób homoseksualnych. Współpracujemy z
Zielonymi 2004, panią premier Izabelą Jarugą-Nowacką, posłanką Joanną
Senyszyn, z senatorką Ewą Serocką, posłem Andrzejem Różańskim, do
niedawna szefem pomorskiego SLD, poza tym rozmawiamy z członkami rad
miejskich, kół partyjnych.
W sferze planów kampanii pozostaje wprowadzenie przepisów
antydyskryminacyjnych, czyli doprowadzenie do tego, aby polskie prawo
jasno zabraniało dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w
każdej sferze życia.
- Chcielibyśmy, aby w polskim prawie pojawiły się zapisy dotyczące
hate crimes, zbrodni nienawiści, czyli by podobnie jak to jest w
Holandii, nie można było nawoływać do nienawiści i przemocy w stosunku
do mniejszości. Chcielibyśmy też, aby związki partnerskie miały
podobne prawa jak związki osób tej samej płci, z wyłączeniem adopcji
dzieci. Na to jest w tej chwili w Polsce za wcześnie.
Omawiając nowo wydana książkę "Homofobia po polsku" będąca zbiorem
tekstów o homofobii, które pojawiły się w polskiej prasie na przełomie
wieków, Zbyszek Sypniewski zauważył, że po jej przeczytaniu także
osoby uważające się za liberalne, mogą odkryć w sobie homofoba.
- To, co w Polsce uznaje się za liberalne, w krajach skandynawskich na
przykład mogłoby być przejawem prawicowego konserwatyzmu. Kiedy
spojrzymy na środowiska prawicowe w Skandynawii, okaże się, że
elementarną dla nich kwestią są prawa człowieka, w tym prawa
mniejszości seksualnych. My chcemy podnieść poprzeczkę polskiemu
liberalizmowi.
Dyskryminacja homoseksualistów na rynku pracy
Czy zatrudniłbyś zdeklarowanego geja lub zdeklarowaną lesbijkę? Z
sondażu przeprowadzonego wśród pracodawców przez Portal Praca.pl
wynika, że 72.17% ankietowanych nie widzi przeszkód w zatrudnieniu
osób homoseksualnych w swojej firmie, natomiast 20,13% ankietowanych
jest zdecydowanie przeciwko zatrudnieniu zdeklarowanego geja lub
lesbijki. 7,7% nie ma zdania na ten temat. - To są wciąż niepokojące
statystyki - mówią przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii.
- Wyniki te z jednej strony cieszą, bo dają jasny sygnał, że sytuacja
się poprawiła, z drugiej strony niepokoją, bo aż 20,13% pracodawców
nie zatrudniłoby geja czy lesbijki, kierując się uprzedzeniami i
łamiąc tym samym prawo, które wyraźnie mówi, że nie można
dyskryminować potencjalnego pracownika ze względu na orientacje
seksualną, rasę, pochodzenie czy płeć. - mówi Marta Abramowicz,
wiceprezeska Kampanii Przeciw Homofobii. Zdaniem Abramowicz to 20,13%,
bierze się najczęściej z niewiedzy i stereotypów geja i lesbijki
utrwalanych przez media i polityków. Według przedstawicielki KPH
wyniki badań potwierdzają także opinię, że wśród polskich firm i
pracodawców jest potrzeba prowadzenia kampanii informacyjnych i
edukacyjnych, oraz szkoleń, które przełamią krzywdzące stereotypy, a
przede wszystkim zwiększą otwartość pracodawców na osoby homoseksualne
- dodaje.
Z badań przeprowadzonych przez Kampanię Przeciw Homofobii wynika, że
ponad 85,6% gejów i lesbijek nie przyznaje się do swojej orientacji w
miejscu pracy, bojąc się odrzucenia i ostracyzmu społecznego. –
Sytuacja ta prowadzi często do tego, że pracując w jednym biurze z
kilkoma osobami, nie zdajemy sobie nawet sprawy, że nasz kolega czy
koleżanka z biurka obok jest gejem albo lesbijka – mówi Abramowicz.
Zdaniem Joanny Piec-Gajewskiej, ekspertki Portalu Praca.pl taka
sytuacja wynika także z tego, że nasza otwartość i akceptacja w życiu
codziennym i w nieformalnych relacjach wciąż nie przekłada się na
naszą otwartość w pracy. Wiele zależy także od samej firmy, jej
kultury a także relacji panujących miedzy pracownikami i podwładnymi -
mówi Piec-Gajewska.
Zdaniem Joanny Piec-Gajewskiej niechęć pracodawców do zatrudniania
zdeklarowanego geja czy lesbijki bierze się przede wszystkim z
postrzegania ich przez pryzmat stereotypu.- Pracodawca słysząc ze ktoś
jest gejem czy lesbijką wyobraża sobie stereotypową i przerysowaną
postać. Pokazuje to tym samym jak wiele jest jeszcze do zrobienia w
kwestii zmiany światopoglądów i opinii na temat osób homoseksualnych –
dodaje Piec-Gajewska.
Piec-Gajewska, pytana o to, czy należy przyznawać się pracodawcy do
swojej orientacji seksualnej tłumaczy, że podobnie jak stan cywilny,
ilość dzieci czy inne aspekty naszego życia rodzinnego i osobistego są
prywatną sprawą i pracodawca nie ma prawa dyskwalifikować nas ze
względu na orientację, tak samo jak nie ma prawa dyskwalifikować
kandydata czy pracownika ze względu na płeć czy pochodzenie etniczne.
Liczą się przecież umiejętności przyszłego pracownika, jego charakter
czy predyspozycje, a nie preferencje seksualne – mówi.
Informacje o badaniu
W badaniu przeprowadzonym przez Portal Praca.pl wzięło udział 636
osób, z czego 459 nie miało nic przeciwko zatrudnieniu geja/lesbijki,
128 było zdecydowanie przeciw, a 49 nie miało zdania. Badania były
przeprowadzane od 25 kwietnia do 5 maja, wzięli w nich udział
pracodawcy zamieszczający ogłoszenia na serwisie Praca.pl oraz
użytkownicy portalu.