Cześć!Jestem ze Śląska,więc nie koniecznie mi ten Sopot "leży".Przed chwilą wróciłam z wystawy w Odessie na Ukrainie i mówiąc szczerze,jestem pod wrażeniem,pozytywnym.Oprócz tego,że przekopać się trzeba przez tony niepotrzebnych papierków,pani Tatiana Boyko rewelacyjnie zorganizowała wystawę i miło było być jej uczestnikiem,szkoda tylko,że to tak dalekoo...Syjamy i orienty były tam przepiękne.Ania
Witam,
W liście datowanym 27 lutego 2006 (19:07:19) można przeczytać:
pop>
pop> Cześć!Jestem ze Śląska,więc nie koniecznie mi ten Sopot
pop> "leży".
Ja podobnie, będę jeździł na wystawy na południu i zachodzie kraju. Tutaj mam bliżej i lepszy dojazd.
pop> Przed chwilą wróciłam z wystawy w Odessie na Ukrainie
pop> Syjamy i orienty były tam przepiękne.Ania
Może jakieś fotki, z chęcią zobaczyłbym te piękne koty.
Pozdrawiam,
Artur
------------------------------
Niestety,fotek niet.Prosta sprawa,pod wpływem opowieści mrożących krew w żyłach,brałam jak najmniej rzeczy nadających się do kradzieży.Natomiast koty będą pokazywane również w Blue City w marcu,ponieważ przynajmniej jeden znany mi hodowca z Kijowa,jest już zapisany.Czy będzie więcej,zależy od Kuby Majocha,ponieważ on notorycznie zapomina wysyłać im zaproszenia,a bez tego nie wyjadą choćby niewiadomo jak chcieli.Sama dzisiaj przekraczając granicę,tego doświadczyłam.Skanowano koty,czy mają czipy.,pobyt na wystawie również musiał być potwierdzony,a bagaże były prześwietlane na taśmie.Oprócz tego.w pociągu Przemyśl-Zielona Góra "grasowali"celnicy.Na odprawie weterynaryjnej koty były naświetlane lampą pod kątem grzyba.Na samej wystawie,to co rzucało się w oczy,to to,że nikt ze zwiedzających nie pchał rąk do klatki.Czasami tylko małe dzieci pytały,czy mogą pogłaskać kota.