szel...@interia.eu
unread,May 3, 2012, 7:49:51 AM5/3/12Sign in to reply to author
Sign in to forward
You do not have permission to delete messages in this group
Either email addresses are anonymous for this group or you need the view member email addresses permission to view the original message
to katoli...@googlegroups.com
Dom to przecież nie tylko budynek,mieszkanie ,ale przede wszystkim wspólnota,domownicy.Dom to także przodkowie nasi,nasze korzenie,szczep(mówiąc trochę biblijnie),ludzie tworzący rodzinę od pokoleń.I ,jak w każdej rodzinie,są tu osoby o nieskalanej reputacji,wręcz bohaterowie,patrioci zasłużeni dla ojczyzny i świata,ale także ci,do których pewnie niechętnie się przyznajemy.I jak to w rodzinie....bywa różnie.Nie zawsze jest radośnie,świątecznie,przyjażnie.Bywają gorsze momenty,przez które domownicy muszą przejść.Ale to właśnie mój dom jest dla mnie wspólnotą,w której mam dojrzewać,wzrastać,uświęcać się.I jeśli nawet historia życia moja,mojej rodziny nie zawsze była chlubna to cały czas jest to moja rodzina.Jej zwdzięczam swoje życie.To dzięki mojej rodzinie mam przyzwoity dom,ogród,bogaty księgozbiór etc... ,ale przede wszystkim mam wiarę.Moja rodzina ,choć niedoskonała,wprowadziła mnie w rzeczywistość Kościoła,którego celem jest zbawienie i najwyższe udoskonalenie człowieka.Moja rodzina to wiele pięknych wartości,wypracowanych przez pokolenia;szacunek dla życia,wielkoduszność,właściwa hierarchia wartości ,umiejętność dzielenia się itd.I ,jak to w domu,w moim Kościele są święci i grzesznicy,ludzie, z których jestem dumna i ci,za których się wstydzę. Ci ostatni są raną na Kościele-moim domu,tak jak raną na sercu rodziny-domu są czasem nasi bracia,siostry,ojcowie ...;za nich też nieraz się wstydzimy.Ale to nasi bliscy,nasza krew... .Można ich nie lubić,ale kochać trzeba.Można odrzucać ich niegodziwe zachowanie,ale nigdy ich samych jako osoby.I to właśnie mój dom-Kościół jest tą wspólnotą,która daje mi środki do stawania się coraz bardziej wartościowym człowiekiem;Słowo Boże,sakramenty,liturgia,różnorodność duchowości.I w tym Kościel-domu niedoskonałym- chcę sie zbawić.Wspominam czasy moich ucieczek i powrotów do Kościoła.Wiem,jak mi się żyło poza Kościołem i wiem,ile kosztowały mnie moje powroty.Każdy powrót to wracanie z Micraimu (Micraim-kraj ucisku).I za każdym razem ruszali w pogoń za mną moi wrogowie(moje grzechy),jak za Izraelitami wojska faraona.Ale dziś wiem,po latach doświadczeń i zmagań ,że Kościół jako mój dom jest wspólnotą Ludu Bożego zwołaną przez Słowo Boże,odkupioną przez krew Jezusa Mesjasza, posiadającą wymiar eschatologiczny.Temu Kościołowi ufam.Nie szukam innego .Tu znajduję pełnię środków zbawienia.Tu spotykam żywego i Prawdziwego Boga działającego cuda.
Droga Pani Andżeliko! Proszę zaufać Kościołowi.W nim naprawdę jest obecny Żywy Bóg.On działa i zna każde poruszenie Pani poszukującego serca.Proszę nie bać się zaufać nauce Kościoła.Radzę poszukać dobrego ojca duchowego.Życzę odwagi.Zofia M.