Witam. Ostatnio - w poniedziałek 20 kwietnia - "wpadła" mi w ręce
gazeta "Dziennik Łódzki" (generalnie nie zachwycam się nią) i artykuł,
który został w niej wydrukowany pt."E-podręczniki" Madgaleny Kuli (str.
12). Traktuje on o założeniach i przygotowaniach w Ministerstwie
Edukacji do realizacji idei upowszechniania wiedzy nieodpłatnie, którą
to ideę propaguje porozumienie organizacji pozarządowych (Koalicja
Otwartej Edukacji). Autorka nawiązuje w w/w artykule do doświadczeń
holenderskich, z Finlandii, Portugalii, w których to krajach uczniowie
są wyposażani w notebooki z programami edukacyjnymi i gdzie tradycyjne
podręczniki "poszły do lamusa". Jak wynika z tego artykułu, w Polsce
jeszcze minie wiele czasu, zanim praca z takim podręcznikiem stanie
się realna. I jak to w naszytm kochanym kraju - chodzi m.in. o
pieniądze i finansowe kłopoty w zakresie wydania takichże
podręczników. Pierwsze trzy z nich, które są "na ukończeniu" - do
fizyki, geografii i matematyki - opierają się na wzorze, projekcie
pochodzącym z Południowej Afryki - FHSST (Free High School Science
Texts). O pilatażowym korzystaniu z e-podręczników w województwie
śląskim zapewne wszyscy słyszeliśmy. Jako jedną z kilku przyczyn
wdrażania elektronicznych książek, podaje się noszenie przez dzieci
ciężkich plecaków z książkami. Jako matka 12-latki, - jestem
zwolennikiem korzystania z elektronicznych podręczników, bezpiecznych
dla dziecka (eliminujących zagrożenia
m.ni. wynikające z korzystania z
Internetu). Mam dość i noszenia jej plecaka, i codziennego
kontrolowania, czy nie ma w nim zbędnych rzeczy, przedmiotów itp.-
takich, które nie są potrzebne do nauki w szkole, a które dzieci
często zabierają ze sobą z różnych powodów. Problem ciężkich plecaków
poruszałam na szkolnym zebraniu Rady Rodziców Szkoły, do której
należę, ale usłyszałam od Pani Dyrektor, że porozmawia ze swoimi
nauczycielami o tym, ale w jej mniemaniu dzieci noszą niepotrzebne
rzeczy w plecakach i to my rodzice powinniśmy mieć nad tym kontrolę.
Byłam zbulwersowana takim podejściem do sprawy, tym bardziej, że sama
jestem nauczycielem i wiem, że wszystko da się zorganizować, jeśli
tylko się chce. Zastanawia mnie fakt, że do zorganizowania jednej
jednostki lekcyjnej potrzebne są nauczycielowi języka polskiego i
podręcznik, i ćwiczenie, i tzw.zeszyt ćwiczeń, i zeszyt do pisania,
i np. lektura...? A gdzie inne przedmioty? Polecam do przeczytania w/
w artykuł. Pozdrawiam.