Kształcenie na odległość może być dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy
z osobistych powodów nie mogą uczestniczyć w kształceniu tradycyjnym.
Jednak nie oznacza, to że powinno się te dwie formy kształcenia
traktować inaczej. Oba systemy mają za zadanie poza wiedzą
merytoryczną przygotowywać do życia. Jednak w moim odczuciu w
kształceniu na odległość jest to znacznie utrudnione. Chociażby ze
względu na podjęty wyżej problem praktyk i zdobycia doświadczenia
samego w sobie. Może być też i tak iż, "uczniowie/studenci" ze względu
na brak bezpośredniego kontaktu z nauczycielem i pozostałymi osobami
uczącymi się; ze względu na trudniejszą formę konfrontacji owej
wiedzy,utrudnioną polemikę; ze względu na wiele innych zajęć
życiowych, (które właśnie utrudniają koncentrację na nauce)- będą
mniej zaangażowani w cały proces dydaktyczny. Czy więc takie zjawisko
nie będzie sprzyjało powstawaniu kolejnych "ludzkich umysłowych
wysypisk"?(red.J. Kargul, "Dyskursy młodych andragogów 6, 2005, s.201)
Czy ludzie faktycznie będą uczyli się tego co jest im niezbędne w
życiu prywatnym i zawodowym? Czy będą potrafili korzystać z tej wiedzy
w sytuacjach życiowych?