Od razu zaznaczę, że nie kończyłem, więc nie wiem czego uczą na
studiach :) Nie wiem, czy moja wypowiedź będzie hiper poprawna, ale na
pewno znajdą się tacy, którzy mnie poprawią, jeżeli napiszę jakieś
głupoty. W końcu to forum.
1. Po utracie zasilania musi Pan koniecznie zainicjowac odbiornik, aby
móc dalej poprawnie wyznaczać położenie punktów techniką (metodą) sg.
Ale nikt nie każe wracać Panu na punkt inicjacji. Pomiar inicjacyjny
na pierwszym punkcie nie ma nic wspólnego z dokładnościami
wyznaczanych później punktów. Dla uproszenia inicjację odbiornika
nazwałbym rozgrzewaniem. Tylko "rozgrzany" odbiornik może prawidłowo
wyznaczać położenie w tak krótkich sesjach. Jeżeli "ostygł" trzeba
poczekać, aż się rozgrzeje. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby
przeprowadzić drugą inicjację statyczną gdzieś w środku naszego
obiektu, a wracając na początkowy punkt kontrolny, "zahaczyć"
minutowym pomiarem ten drugi, przymusowy. Ja osobiście, kiedy zależy
mi na pewności wyznaczenia, robię dwie niezależne sesje, z wyłączeniem
odbiornika między nimi, mierząc dwa razy te same punkty.
2. Jak pamiętamy z fizyki, wokół przewodu, w którym płynie prąd,
tworzy się pole elektromagnetyczne, zwłaszcza, gdy jest on zwinięty w
cewkę (tu zastanawiałbym się nad owijaniem przewodu na tyczce). Ale
nasze kabelki prądowe są takie sprytne, że są dwa przewody, w których
prąd płynie w odwrotnym kierunku, co automatycznie powoduje prawie
całkowity zanik pola elektromagnetycznego. Poza tym odbiornik przy
włączonej rejestracji ma pobór mocy rzędu 130mA (sprawdzałem), więc
prąd żaden, to i pole elektromagnetyczne znikome. Elektronika anteny
jest ekranowana od spodu grubą blachą aluminiową, więc wszystko co pod
nią nie ma praktycznie wpływu. Sygnał emitowany przez satelity jest
odbierany przez elektronikę anteny, wzmacniany i wysyłamy naszym
przewodem sygnałowym do odbiornika. Przewód sygnałowy jest przewodem
koncentrycznym, podobnie jak te używane w telewizji, różni je tylko
opór falowy, w naszym przypadku 50 omów, w przypadku telewizji 75.
Budowa przewodu koncentrycznego, czyli sygnał przewodzony przez rdzeń
kabla i miedziana siatka z często aluminiowym ekranem owinięta wokół
rdzenia mają eliminować zakłócenia zewnętrzne. Czyli antena
ekranowana, przewód ekranowany, sam odbiornik zamknięty w grubej
aluminiowej, żebrowanej puszcze. Oprócz zagłuszaczy GPS czyli małych
radyjek emitujących sygnał na częstotliwości GPS, tylko 20.000 km
bliżej, nic nie jest w stanie nam zaszkodzić. I jeszcze jedno.
Naprawdę warto wymienić fabryczny RG174 na krótszy RG58, z miedzianym
rdzeniem i oplotem. Koszt takiego kabelka to 5-10 złotych przy
samodzielnym zarobieniu wtyków TNC (odizolowanie, wlutowanie rdzenia
kabla do środkowego pinu)
Pozdrawiam wszystkich azusowiczów i prosiłbym o wypowiedź osoby z
wiedzą fachową, w szczególności o kabelkach, albo czego uczą o
metodzie sg na studiach. Chętnie poczytam.
Sławek Szczęśniak
On 29 Maj, 00:30, Tomasz Karnasiewicz <
tomasz.karnasiew...@gmail.com>
wrote: