Dobra, chyba uda mi się obronić dyplom i mieć tą pierdołę z głowy.
Więc prawdopodobnie wyruszę po koniec września lub w październiku,
wiadomo bywa tam nieznośnie gorącą. Na szczęście ramadan w tym roku
kończy się już 10 września. Z buta to ja widzę góry i jakieś terytoria
w okolicach którejś z oaz, na pewno nie pas przybrzeżny bo klimat tam
wyjątkowo nie sprzyja, pewnie zobaczyć można jak miotany wiatrami
piasek wsypuje się do oceanu, na pewno nie jest dobre miejsce żeby
wędrować. Co innego góry Atlas, pustynia też odpada bo nie będę miał
sprzętu zapewniającego przeżycie w razie w :D. Co miast jest tam kilka
fajnych budowli, i klimat nocnego Marrakeszu czy Casablanki jest na
tyle wyjątkowy, że w Europie nie spotka się podobnych miejsc. Mam
nadzieję, że załatwi się jakiegoś hosta z HC wtedy byłoby idealnie.
Póki co jeszcze nie planuję intensywnie. Generalnie myślę, że
maksymalna sensowna ilość osób to 5-6. Nie wszędzie tubylcy lubią jak
im przyjezdni zajmują pół autobusu. Co do płatnego stopa, to normalna
w takich krajach, to samo Ukraina, w Rumuni często plecakowcy nie
płacą ale już tamtejsi tak, każdy samochód to share taxi. W Maroko i
tak jest spoko, bo cena taka sama jak dla miejscowych, w każdym innym
kraju na południe cenę dla białych trzeba pomnożyć przez czynniki
'izolacji geograficznej miejsca' pod tym względem Afryka to najdroższy
kontynent! No chyba, że ma się tam jakiegoś znajomego przewodnika.
Koszty nie wiem jakie, na pewno stawka za osobodzień nie jest wyższa
niż w PL :D.