Nastał czas na zmiany, nieuniknione, rozchwytywane, bezkompromisowe i
naturalne.
Czy to człowiek tworzy zmianę, czy może zmiana tworzy człowieka?
Jak rwąca rzeka płyną w nurcie silnym, wypiętrzają koryta, drążą
skały, niosą życie.
Kim jest człowiek zatem na tym zmiennym Świecie?
Proste pytanie co odpowiecie?
Co tu robicie, po co przyszliście?
Cisza..., złowieszcza przed burzą to wiecie.
Czujecie, że czeka was przełom okrutny, tragedia obłudy, gdy żywot
buńczuczny to się kończy źle - to działanie zwrotne energia nie znika
- buduje lub niszczy.
Okrężną drogą nabiera Siły, aby rozłożyć owoc przegniły; wyrusza
ściężką krążącą w około by wesprzec Istotnych gdy hasają wesoło.
Śpiewają, skaczą, pracują w ruchu współbrzmiąc z Wszechświatem czując
go w duchu.
Czują go!
Czy ty czujesz?
Czy tu ludzki duchu Świat ten miłujesz?!
Żartujesz, gdy mówisz że tak.
Przecież pracujesz, zarabiasz, spłodziłeś rodzinę, masz samochód,
willę i nietęgą minę.
Teatrzyk złudzeń - zero wartości, gdy w twoim życiu brakuje Miłości.
A co to jest Miłość ludzki duchu?
To seks? To zabawy? To przyzwyczajenie? To żądze i cierpienie?!
Skończ już z tym bo w drodze płomienie poznania Prawdy co gasi pożary
i syk się ulatnia z tych ciemnych zgliszczy - famfary?! - nie to
słychać szloch i jęki - efekt ślepej wiary, bałwochwalstwa i pustych
modlitw przed znakiem klątwy.
Człowiecze czy ty naprawdę już nic nie pojmujesz?
Cóż, zagrywka i partia ostateczna grasz w karty ze swoim przyjacielem,
który cie oszukuje - utracisz wszystko!
Joker - twój kompan i zabójca zarazem - to rozum twój!
Martwe materialne narzędzie przejęło władzę na duchowym człowiekiem!
Paradoks istnienia!
Widzisz tylko czas i przestrzeń to materialna schizofrenia.
Te ograniczenia wykluczają człowieka z żywego istnienia.
A więc zszedłeś znów ludzki duchu odczynić swoje byty odpowiedz: co
robisz w tej materii ukryty?
Umierasz, nie żyjesz, egzystujesz.
Nie ma ciebie, twoja indywidualność zanikła w traktatach Unii
Europejskiej.
Idzisz po sznurku jak świnie na rzeź.
Cóż, no to cześć.
Jest koła ratunkowe dla tonącego człowieka niech się brzytwy nie łapie
bo to mu nic nie da, lecz każde zwlekanie to już oddechu brak i
opadanie na dno jak kamień.
Miłość! Człowieku cie uratuje. Miłość! Wsłuchaj się w to słowo Miłość
cie umiłuje.
Jezus Chrystus z Woli Pana jest żywy na Ziemi i płomieniem uczuć
rozpala, wibracje serca dostraja, daje ukojenie i radość, rozgrzewa
wewnętrznie budząc z martwoty.
Zmartwychwstałeś?
Czy ma cie obudzić trzęsienie Ziemi?!
Może pobudka wielką falą albo deszcz płomieni?
Niech tak się stanie skoro to cie zmieni.
Dobrowolnie nie przyjmując ze Światła promieni jesteście ciemni i jak
głazy stoicie w żywym obrazie.
Świat idzie dalej zło pożegna - narazie!
Zostaliście uziemieni rozumem w jaźni rozdwojeni, wasz duch krzyczy i
płacze!
Bez efektu?
Żegnaj człowiecze.