Szkoda ze w Kielcach nie ma ludzi, ktorzy czytaja/pisza na grupie. W
innych miastach grupy lokalne maja sie swietnie i mozna by o nich i ich
uzytkownikach ksiazki pisac. Zastanawiam sie jednak nad przyczyna owego
stanu. Czy nic sie w miescie nie dzieje? Czy po prostu niewiele osob wie
o istnieniu grupy?
(chyba jestem troche naiwny zadajac tu pytanie, ale sprobuje) Ktos ma
pomysl na pobudzenie grupy? (moze zrobmy konto grupy na facebooku? -
hehe, taki zarcik:D )
pozdrawiam,
xurc
No szkoda, bo mimo, iz nie siedze na codzien w Kielcach to chetnie bym
uczestniczyl w zyciu grupy. Niestety, ale ona kuleje od samego poczatku,
a raczej umierala od samych narodzin :)
Ogolnie to chyba czesciej ludzie komentuja artykuly na echodnia i
gazeta/kielce.
Pozdr
--
gogi
1. Wydaje mi się, że trud skonfigurowania dostępu do grupy
jest dla niektórych nie do przeskoczenia, dlatego, bez rejestracji
skaczą na forum.
2. Na grupie są ludzie mocno stygmowani polityką, i dlatego, często
po zainicjowaniu dyskusji na temat powiedzmy pogody, a zaczną
dyskutować, że to wina Tego Pana a nie innego.
To moim zdaniem również zabija.
3. Myślę, że grupy są aktywne proporcjonalnie do liczby ludności
i "świadomości informatycznej".
4. grupy sa aktywne aktywnością "konkretnych liderów"
a widocznie w Kielcach (regionie) takich brak.
5. I na koniec najbardziej przykra sprawa -
Być może w Kielcach (regionie) nie dzieje się nic ciekawego.
Mogę spróbować wrzucić na grupę jakąś prowokację:):)
Artur(m)
> 5. I na koniec najbardziej przykra sprawa -
> Być może w Kielcach (regionie) nie dzieje się nic ciekawego.
True.
Dawaj :)
--
gogi
Ale chyba nie da się zaprzeczyć, że za śmierć grupy odpowiada miłościwie nam
panujący w mieście ;)
> Mogę spróbować wrzucić na grupę jakąś prowokację:):)
Coś o drożejących biletach autobusowych? Może o tym, że są "najtańsze wśród
dużych miast"? Przecież nasze miasto kupę kasy dokłada do metra i tramwajów.
Średnia jazda autobusem w Kielcach to pewnie ze 3-4 przystanki, a nie
kilkanaście/dziesiąt jak w Warszawie. Jak to w ogóle można porównywać? A
może zapytamy po jakiego diabła rozróżniać bilety godzinne od standardowych?
W tym momencie jest to bardzo wygodne.
--
Pozdrawiam
Miroo