Jeśli chodzi o (2) - martwi mnie utrzymanie wspomnianej jakości
treningów (sporo L4), przy (1) z kolei jakość treningów wzrośnie ale
objętość spadnie.
Reasumując: tak w sumie nie bardzo wiem, czy lepiej opłaci się trzymać
kurczowo CTL'a, czy łoić przy nieprzesadnie niskim TSB a CTL niech sobie
rośnie swoim tempem.
--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski
Widziałem kiedyś dane, możliwe że z jakiejś prezentacji A.C., gdzie
pokazana była zależność między TSB a osiąganymi PB (personal best) w
poszczególnych zakresach power profile. Dało się zauważyć pewną
prawidłowość, wg której pozytywne TSB sprzyjało wysokim osiągom w
zakresie mocy nerwowomięśniowej, a neutralne lub nawet lekko na minusie
- mocy tlenowej w okolicy FTP.
Istnieje też pewien konsensus (na wattage) co do znaczenia parametru TSB
w odniesieniu do docelowych zawodów do których przygotowuje się
zawodnik. Krótko mówiąc - im krótszy dystans i czas trwania tym wyższe
powinno być optymalne TSB.
Dwa powyższe paragrafy skłaniają mnie do wniosku, że problem jak to
ująłeś jakości treningu w powiązaniu z (mocno) negatywnym TSB będzie
ściśle zależał od tego, o jaki trening chodzi. Przy sprintach i poziomie
L7 rzeczywiście trudno sobie wyobrazić codzienne "łojenie" i
utrzymywanie intensywności/mocy na poziomie gwarantującym stymulację.
Przy ogólnie ujętej bazie tlenowej sprawa wygląda trochę inaczej. W
materiałach nt. SST jest to dość sprawnie wytłumaczone, tzn. dla
optymalnej proporcji intensywności/czasu treningu skutkującej możliwie
największą adaptacją nie jest aż tak istotne, by koncentrować się na L4.
Oczywiście mając do dyspozycji tylko jedną godzinę lepiej jest zrobić
solidną sesję L4 i już. Ale mając do dyspozycji 2-3h i chcąc nabić jak
najwięcej TSS warto przemęczyć ten czas solidnym SST.
Poza tym wszystkim wydaje mi się, że TSB staje się ważne wyłącznie w
bezpośrednim kontekście przygotowań do imprezy startowej, a w zwykłym
czasie treningowym nie należy się nim aż tak przejmować ;-) Dziś miałem
-39 a trening i tak wyszedł niezły, bywało nawet poniżej 50...
Jeżeli już mówimy o jakiejś kontroli obciążenia/zmęczenia to lepiej
skupić się na przyroście CTL/week. Takiego wykresu nie ma w WKO+, a
szkoda, bo z wielu dyskusji na wattage wynika, że to właśnie
przekroczenie tego parametru powoduje rozmaite problemy w postaci spadku
odporności organizmu, chorób czy "przetrenowania".
--
pzdr
mirek calzone
Ale masz na myśli docelowe TSB (po taperingu) czy robocze?
>
> Istnieje też pewien konsensus (na wattage) co do znaczenia parametru TSB
> w odniesieniu do docelowych zawodów do których przygotowuje się
> zawodnik. Krótko mówiąc - im krótszy dystans i czas trwania tym wyższe
> powinno być optymalne TSB.
>
> Dwa powyższe paragrafy skłaniają mnie do wniosku, że problem jak to
> ująłeś jakości treningu w powiązaniu z (mocno) negatywnym TSB będzie
> ściśle zależał od tego, o jaki trening chodzi. Przy sprintach i poziomie
> L7 rzeczywiście trudno sobie wyobrazić codzienne "łojenie" i
> utrzymywanie intensywności/mocy na poziomie gwarantującym stymulację.
>
> Przy ogólnie ujętej bazie tlenowej sprawa wygląda trochę inaczej. W
> materiałach nt. SST jest to dość sprawnie wytłumaczone, tzn. dla
> optymalnej proporcji intensywności/czasu treningu skutkującej możliwie
> największą adaptacją nie jest aż tak istotne, by koncentrować się na L4.
>
> Oczywiście mając do dyspozycji tylko jedną godzinę lepiej jest zrobić
> solidną sesję L4 i już. Ale mając do dyspozycji 2-3h i chcąc nabić jak
> najwięcej TSS warto przemęczyć ten czas solidnym SST.
Tu mam jednak pewne wątpliwości, czy 1 TSS jest równy zawsze 1 TSS, na
przykładzie porównania TSS'ów z czystego L4 i fragmentami L5 do np. L3.
W kontekście zarówno czasu regeneracji po sesjach jak i wpływu treści na
np. FTP - to jest to o czym pisałeś wcześniej w innym wątku i co sobie
przemyślałem. W skrypcie Coggana jest fragment opisujący zalecenia czasu
trwania przerw pomiędzy sesjami L3, L4, L5 z których wynika, że L3 można
sobie jeździć codziennie, L4 już niekoniecznie, L5 tym bardziej.
Zauważyłem, że np. 2,5 godzinne sesje L3 pozytywnie wpływają na długość
utrzymania obciążenia, ale jeśli chodzi o np. szybkie pojechanie 30
minut i mniej, to już niekoniecznie. Stąd właśnie pojawiają się
wątpliwości, czy mając te 2 godziny, lepiej pojechać mocno 2x30 min. a
resztę wypełnić L2 (żeby po tygodniu się nie zajechać), czy jednak 2
godziny równym ciągiem L3.
>
> Poza tym wszystkim wydaje mi się, że TSB staje się ważne wyłącznie w
> bezpośrednim kontekście przygotowań do imprezy startowej, a w zwykłym
> czasie treningowym nie należy się nim aż tak przejmować ;-) Dziś miałem
> -39 a trening i tak wyszedł niezły, bywało nawet poniżej 50...
Trzeba jednak przyjąć solidną poprawkę, że to u zawodnika klasy
mistrzowskiej ;-)
>
> Jeżeli już mówimy o jakiejś kontroli obciążenia/zmęczenia to lepiej
> skupić się na przyroście CTL/week.
Chyba masz rację, choć ostatnio zafrapowało mnie to TSB.
> Takiego wykresu nie ma w WKO+, a
> szkoda, bo z wielu dyskusji na wattage wynika, że to właśnie
> przekroczenie tego parametru powoduje rozmaite problemy w postaci spadku
> odporności organizmu, chorób czy "przetrenowania".
>
Też szukałem tej funkcjonalności w opcjach PMC i troszkę mnie zdziwiło
że jej tam brakuje. Nie jest wielkim problemem policzyć na piechotę ale
podejrzewam że i nie wielkim problemem dobudować ten jeden opcjonalny
wykres. Może w kolejnej kompilacji się znajdzie...
--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski
> Ale masz na myśli docelowe TSB (po taperingu) czy robocze?
www.freewebs.com/trainwithpower/PM.ppt
TSB, które akurat się przydarzyło w dniu PB ;-)
> Tu mam jednak pewne wątpliwości, czy 1 TSS jest równy zawsze 1 TSS, na
> przykładzie porównania TSS'ów z czystego L4 i fragmentami L5 do np. L3.
> W kontekście zarówno czasu regeneracji po sesjach jak i wpływu treści na
> np. FTP - to jest to o czym pisałeś wcześniej w innym wątku i co sobie
> przemyślałem. W skrypcie Coggana jest fragment opisujący zalecenia czasu
> trwania przerw pomiędzy sesjami L3, L4, L5 z których wynika, że L3 można
> sobie jeździć codziennie, L4 już niekoniecznie, L5 tym bardziej.
> Zauważyłem, że np. 2,5 godzinne sesje L3 pozytywnie wpływają na długość
> utrzymania obciążenia, ale jeśli chodzi o np. szybkie pojechanie 30
> minut i mniej, to już niekoniecznie. Stąd właśnie pojawiają się
> wątpliwości, czy mając te 2 godziny, lepiej pojechać mocno 2x30 min. a
> resztę wypełnić L2 (żeby po tygodniu się nie zajechać), czy jednak 2
> godziny równym ciągiem L3.
Czy 1 TSS jest zawsze równy 1 TSS to standardowo wałkowana sprawa.
Wielokrotnie próbowano "poprawiać" cogganowski algorytm manipulując
zarówno stałą "half-life" jak i współczynnikiem nieliniowości ale do
niczego to nie doprowadziło i zostało, jak zostało.
Co ciekawe, bazując na czystym subiektywnym RPE (czuju zmęczenia) nie da
się ustalić prawidłowości w postaci np. takiej, że oto TSSy pochodzące z
wysokiej intensywności "więcej ważą" ;-) Czasem *naprawdę* tak się
wydaje/czuje/odbiera ale przydarzy się tzw. NP buster i czuj bierze w łeb.
Co do wątpliwości to ja robię tak: skoro praktycznie każdy przepis od L4
do L7 da się zrealizować w ciągu poniżej godziny to pierwszą godzinę
poświęcam na meritum. Reszta to SST czyli jak dla mnie syndrom spadku
mocy poniżej 300W ;-) Cierpię na coś takiego. Nie mogę spokojnie sobie
jechać ze świadomością straty czasu. Może gdybym zamiast TSSów liczył
sobie kilometry... ale pomiar mocy jest okrutny ;-)
>> Dziś
>> miałem -39 a trening i tak wyszedł niezły, bywało nawet poniżej 50...
>
> Trzeba jednak przyjąć solidną poprawkę, że to u zawodnika klasy
> mistrzowskiej ;-)
Oj nie wiem, takie drastyczne skoki TSB (poza okresem startowym) to
raczej świadczą o niekonsekwentnym i amatorskim podejściu do planowania
obciążenia treningowego ;-)
--
pzdr
mirek calzone
> (...)
> Co ciekawe, bazując na czystym subiektywnym RPE (czuju zmęczenia) nie da
> się ustalić prawidłowości w postaci np. takiej, że oto TSSy pochodzące z
> wysokiej intensywności "więcej ważą" ;-) Czasem *naprawdę* tak się
> wydaje/czuje/odbiera ale przydarzy się tzw. NP buster i czuj bierze w łeb.
>
Szczerze mówiąc do definicji "NP buster" jeszcze nie doszedłem - proszę
o przełożenie kolokwium na późniejszy termin ;-)
> Co do wątpliwości to ja robię tak: skoro praktycznie każdy przepis od L4
> do L7 da się zrealizować w ciągu poniżej godziny to pierwszą godzinę
> poświęcam na meritum. Reszta to SST czyli jak dla mnie syndrom spadku
> mocy poniżej 300W ;-) Cierpię na coś takiego. Nie mogę spokojnie sobie
> jechać ze świadomością straty czasu. Może gdybym zamiast TSSów liczył
> sobie kilometry... ale pomiar mocy jest okrutny ;-) (...)
U mnie to (tzn. jakieś bardziej konkretne łojenie >= L4) się sprawdza
gdy jestem w miarę wypoczęty, im ciężej mi się zwlec na trening tym
dłuższego rozruchu potrzebuję.
--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski