Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Dyskopatia, kolarstwo i wlasciwe ustawienie roweru

726 views
Skip to first unread message

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 1, 2007, 12:06:36 PM11/1/07
to
Witam po dlugiej przerwie,

Troche mnie tu nie bylo, ale od dluzszego czasu praktycznie jestem
wylaczony z trenowania i scigania, wiec i nie bardzo mialem o czym pisac...

Od roku mam problemy ze zdrowiem, ktore uniemozliwiaja mi trenowanie,
nie mowiac juz o sciganiu. Po wielu wizytach u roznych lekarzy wreszcie
dowiedzialem sie, w czym tkwi problem. Otoz okazalo sie, ze mam
wielopoziomowa dyskopatie w odcinku ledzwiowym kregoslupa ;-/ Na chwile
obecna czeka mnie kilkumiesieczna rehabilitacja, ktora byc moze pomoze,
a jak nie to operacja. Tak czy inaczej, podobno wyczynowy sport w moim
przypadku odpada calkowicie. Nie ukrywam, ze mnie to przybilo, bo
przygotowalem sie juz do powrotu do treningow i scigania w sezonie 2008.
Mam w sumie po raz pierwszy mozliwosc reprezentowania druzyny, mialem
poskladac sobie nowy rower, a tu sie okazuje, ze raczej nic z tego ;-(

W zwiazku z tym mam takie pytanie... Czy mial ktos z Was lub Waszych
znajomych uprawiajacych wyczynowo sport problemy z dyskopatia? I jak to
wygladalo? Czy faktycznie dalsze uprawianie sportu moze byc tak
niebezpieczne jak to mi wmawiaja lekarze? Przegladajac net pod tym katem
niestety nie wyglada to zbyt rozowo...;-/

Druga sprawa to pozycja na rowerze. Jezeli w ogole mialbym jezdzic, to
mam dazyc do pozycji jak najbardziej wyprostowanej, a to z kolei jak
wiadomo nie najlepiej wplywa na wydajnosc jazdy. I tutaj nasuwa mi sie
takie pytanie - jak optymalnie dobrac roznice wysokosci pomiedzy
siodelkiem a kierownica? Ja zawsze jezdzilem z minusowym mostkiem,
bezposrednio na misce od sterow, wyrzucajac ewentualne podkladki nad
mostek - tak, zeby kiera byla jak najnizej. Ale czy dazenie za wszelka
cene do maksymalnego opuszczenia kiery ma faktycznie jakies
uzasadnienie? Dla mojego kregoslupa kazdy milimetr w gore to bedzie
ulga, ale pytanie jak to sie odbije na jezdzie. Jakby ktos sie mogl
wypowiedziec na ten temat, to bylbym wdzieczny. Ewentualnie moze byc
jakis link do poczytania.

Pozdrawiam i zdrowia wszystkim zycze

--
Paweł Chlebicki

Rzaq

unread,
Nov 2, 2007, 7:19:47 AM11/2/07
to

Użytkownik ..::Dangerous Dan::.. napisał

> W zwiazku z tym mam takie pytanie... Czy mial ktos z Was lub Waszych
> znajomych uprawiajacych wyczynowo sport problemy z dyskopatia? I jak to
> wygladalo? Czy faktycznie dalsze uprawianie sportu moze byc tak
> niebezpieczne jak to mi wmawiaja lekarze? Przegladajac net pod tym katem
> niestety nie wyglada to zbyt rozowo...;-/

Mógłbyś przypomnieć o jaki rodzaj kolarstwa chodzi ?
Ktoś patrząc na nick mógłby pomyśleć że o FR ;o)

Pewnie nie jestem najlepszym przykładem bo nigdy się nie ścigałem, ale mam
podobne dolegliwości i przez pewien czas dosyć intensywnie jeździłem na
rowerze.
Może się okazać że najlepszym rozwiązaniem będzie tak jak u mnie zmiana
sprzętu i stylu jazdy.

--
Rzaq

George

unread,
Nov 2, 2007, 8:46:14 AM11/2/07
to
..::Dangerous Dan::.. pisze:

> W zwiazku z tym mam takie pytanie... Czy mial ktos z Was lub Waszych
> znajomych uprawiajacych wyczynowo sport problemy z dyskopatia? I jak to
> wygladalo? Czy faktycznie dalsze uprawianie sportu moze byc tak
> niebezpieczne jak to mi wmawiaja lekarze? Przegladajac net pod tym katem
> niestety nie wyglada to zbyt rozowo...;-/

Zacznijmy od tego, że są różne odmiany dyskopatii z "najgrubszym"
podziałem na dyskopatię w odcinku szyjnym, albo lędźwiowym. Ta druga też
nie jest absolutnie jednoznaczna, ponieważ zależy od tego pomiędzy
którymi kręgami nastąpiło wyciśnięcie dysku, jak i w którym kierunku. W
zależności od tego objawy chorobowe mogą być diametralnie różne.
Częstokroć zaś w przypadku dyskopatii w odcinku szyjnym brak
charakterystycznych bóli "w kręgosłupie" zamiast których mamy do
czynienia z zawrotami głowy łącznie z wymiotami typowymi dla choroby
komunikacyjnej. Z kolei bardzo zaawansowana dyskopatia w odcinku
lędźwiowym może powodować utykanie na nogę, albo też problemy z
trzymaniem moczu w zależności tylko od tego pomiędzy którymi kręgami ma
miejsce zwyrodnienie.
Dlaczego o tym piszę? Tylko dlatego, aby uzmysłowić Ci, że generalna
opinia o szkodliwości jazdy na rowerze przy *każdej* dyskopatii jest
bezsensowna. Do tego aby wydać w miarę obiektywną opinię trzeba:
a) zdjęcia tomograficznego, lub rezonansu magnetycznego,
b) dobrego fachowca.
O ile to pierwsze można załatwić za kilkaset PLN, o tyle z tym drugim
jest dużo gorzej. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków mających dobrych
neurologów (neurochirurgów). W sieci znajdziesz bez problemu informacje
na ich temat.
Być może jestem przypadkiem nietypowym, ale u mnie nawet w okresie
najostrzejszego ataku rwy kulszowej, kiedy każdy ruch powodował potworny
ból, jedynie jazda na rowerze szosowym powodowała prawie 100%
zneutralizowanie bólu.
Powodzenia,
Jurek Plieth.

--
http://plieth.com

maciek

unread,
Nov 2, 2007, 5:33:07 PM11/2/07
to

Użytkownik "..::Dangerous Dan::.." napisał w wiadomości :

> W zwiazku z tym mam takie pytanie... Czy mial ktos z Was lub Waszych
> znajomych uprawiajacych wyczynowo sport problemy z dyskopatia? I jak to
> wygladalo? Czy faktycznie dalsze uprawianie sportu moze byc tak
> niebezpieczne jak to mi wmawiaja lekarze? Przegladajac net pod tym katem
> niestety nie wyglada to zbyt rozowo...;-/
>
> Druga sprawa to pozycja na rowerze. Jezeli w ogole mialbym jezdzic, to mam
> dazyc do pozycji jak najbardziej wyprostowanej, a to z kolei jak wiadomo
> nie najlepiej wplywa na wydajnosc jazdy. I tutaj nasuwa mi sie takie
> pytanie - jak optymalnie dobrac roznice wysokosci pomiedzy siodelkiem a
> kierownica?

Jeśli chodzi o pozycje na rowerze to cenne porady możesz znależć w książce
"Lance Armstrong-program mistrza w siedem tygodni do doskonałości".
Generalnie testy aerodynamiczne przeprowadzone z Lancem ujawniły,że wysokość
kolarza na rowerze ma mniejsze znaczenie od jego szerokości. A więc czesto
wazniejsza jest wygoda niż zmuszanie sie do jak najniższej pozycji. Badania
te były o tyle ważne dla Lance'a ,ponieważ u niego także wykryto wadę
kregosłupa zwaną spondylolistezą czyli kręgozmyk piątego kręgu
lędźwiowego.Powoduje ona m.in. zesztywnienie dolnej częsci pleców. Dzięki
testom aerodynamicznym dostosowano pozycje Lanca - jeździł on z plecami
bardziej zaokrąglonymi i torsem połozonym nad ramą wyżej niz wiekszość
zawodowców. Ponadto zbytnie obniżenie kierownicy blokuje klatkę piersiową i
utrudnia oddychanie.
W wyżej wspomnianej ksiązce trener Lance'a zaleca nastepującą wysokość
kierownicy - jeżeli stojąc z prostymi nogami i usiłując dotknąć rękoma
podłogi nie sięgasz palcami do podłogi -ustaw kierownicę na wysokości
siodełka.Jeżeli dotykasz palcami podłogi to ustaw kierownice 5-10 cm niżej
od siodełka,a jezeli kładziesz całe dłonie na podłodze to możesz ustawić
kierownice 10-15 cm niżej od siodełka.
Co do mnie uprawiam tylko amatorsko kolarstwo, ale moge Ci poradzić żebyś
się nie załamywał i co ważniejsze poradził sie jeszcze kilku lekarzy
specjalistów. Co prawda nie wiem w jakim jestes wieku ,ale ja w okresie
dorastania miałem podobne problemy w wieku 16-18 lat - niustanny ból w
odcinku lędźwiowym kregosłupa promieniujacy do nogi - wizyta u każdego
innego lekarza(fachowców,profesorów w tej dziedzinie!!) kończyła sie inną
diagnozą ,a mi pozostawały tylko leki przeciwbólowe i rechabilitacja typu
rozciąganie itd, która generalnie nie dawała żadnych efektów.Oczywiście
większośc lekarzy stanowczo odradzała mi uprawianie kolarstwa ,ja jednak
czułem że ruch mi raczej pomaga niż przeszkadza. W końcu zdiagnozowano u
mnie wade wrodzona -przesunięcie 5-tego kręgu lędźwiowego,która objawiła się
bólami w trakcie mojego szybkiego rosnięcia własnie w wieku 16-18 lat. Na
szczęscie stopniowo ból mijał,coraz rzadziej musiałem siegac po tabletki,tak
że w koncu wszystko ucichło.A "grożono" mi już operacją... Obecnie mam 28
lat, uprawiam amotorsko kolarstwo, a moja wada wrodzona objawia sie tylko
tym że kompletnie nie moge siegnąć rękami podłogi jak w podanym przykładzie
(brakuje mi z 10-15cm). Mimo to nie przeszkadza mi to w ustawieniu
kierownicy ok.3-5 cm poniżej siodełka.
Ze swojej strony mogę Ci polecić specjalistyczny szpital w Trzebnicy,mają
tam naprawde bardzo dobrych fachowców- może warto zasięgnąć ich rady.
Mam nadzieje ze troche Ci pomogłem,i oczywiscie nie zalecam bagatelizowania
sprawy,ale ze swojego doświadczenia wiem ,że im więcej informacji
zaciągnietych u różnych ludzi tym lepiej.
Pozdrawiam ,Maciek


..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 9:41:48 AM11/3/07
to
Rzaq napisał(a):

> Mógłbyś przypomnieć o jaki rodzaj kolarstwa chodzi ?

Obecnie xc i maratony ;-)

> Ktoś patrząc na nick mógłby pomyśleć że o FR ;o)

Wiem, wiem... Kiedys, dawno, dawno temu, zafascynowany Krankedami i NWD,
postanowilem skonczyc z xc i maratonami i zajac sie bardziej
ekstremalnymi odmianami mtb ;-) Moim guru byl wtedy wlasnie DD, z tym,
ze ja poszedlem bardziej w strone trialu i streetu. Ale po 1,5 roku
wrocilem do korzeni ;-) A nick pozostal i wprowadza w blad ludzi ;-)

> Pewnie nie jestem najlepszym przykładem bo nigdy się nie ścigałem, ale mam
> podobne dolegliwości i przez pewien czas dosyć intensywnie jeździłem na
> rowerze.
> Może się okazać że najlepszym rozwiązaniem będzie tak jak u mnie zmiana
> sprzętu i stylu jazdy.

Wlasnie tego chcialbym uniknac. Poki co mam bardzo ambitne plany
zwiazane z xc i maratonami i nie chcialbym ich zamieniac na cokolwiek
innego.

A tak swoja droga to jak juz rozmawiamy o nickach, to Twoj tez mi
wyglada znajomo. Nie jezdziles przypadkiem swego czasu na Meridze Big
Air? Bo jak bywalem kiedys czesciej w Krakowie (za czasow jak jeszcze
niejaki Maxx uzywal jednoslada), to niejaki Rzaq pokazywal mi ciekawe
miejscowki w KRK (jakies zjazdy i dropy na Zakrzowku, Lasek Wolski,
itd.) Czyzby zbieznosci nickow nie byla przypadkowa? ;-)

Pozdr.

--
Paweł Chlebicki

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 9:52:33 AM11/3/07
to
George napisał(a):

> Zacznijmy od tego, że są różne odmiany dyskopatii z "najgrubszym"
> podziałem na dyskopatię w odcinku szyjnym, albo lędźwiowym.

W moim przyapdku, tak jak pisalem, jest to odcinek ledzwiowy.

> Ta druga też
> nie jest absolutnie jednoznaczna, ponieważ zależy od tego pomiędzy
> którymi kręgami nastąpiło wyciśnięcie dysku, jak i w którym kierunku.

Glownie pomiedzy poziomami L3-L4-L5, wszystkie wysuniete w strone
rdzenia kregowego.

> Z kolei bardzo zaawansowana dyskopatia w odcinku
> lędźwiowym może powodować utykanie na nogę, albo też problemy z
> trzymaniem moczu w zależności tylko od tego pomiędzy którymi kręgami ma
> miejsce zwyrodnienie.

U mnie poki co wystepuja glownie bole w okolicy stawow biodrowych,
szczegolnie wlasnie po jezdzie na rowerze ;-/

> Dlaczego o tym piszę? Tylko dlatego, aby uzmysłowić Ci, że generalna
> opinia o szkodliwości jazdy na rowerze przy *każdej* dyskopatii jest
> bezsensowna.

Zgadzam sie, ale opinia wydana zostala na podstawie wynikow konkretnych
badan i w odniesieniu do konkretnego (mojego) przypadku.

> Do tego aby wydać w miarę obiektywną opinię trzeba:
> a) zdjęcia tomograficznego, lub rezonansu magnetycznego,
> b) dobrego fachowca.
> O ile to pierwsze można załatwić za kilkaset PLN, o tyle z tym drugim
> jest dużo gorzej. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków mających dobrych
> neurologów (neurochirurgów). W sieci znajdziesz bez problemu informacje
> na ich temat.

To juz mam za soba. Badania (RTG, MRI), wizyty u kilku naprawde dobrych
specjalistow, itd.

> Być może jestem przypadkiem nietypowym, ale u mnie nawet w okresie
> najostrzejszego ataku rwy kulszowej, kiedy każdy ruch powodował potworny
> ból, jedynie jazda na rowerze szosowym powodowała prawie 100%
> zneutralizowanie bólu.

Co ciekawe sama jazda na rowerze nie powoduje bolu. Bol przychodzi
dopiero PO jezdzie i to z reguly nastepnego dnia. Natezenie bolu zalezy
od dlugosci i intensywnosci treningu oraz od pogody. Latem po
przejechaniu powiedzmy 100 km bol byl znosny. Natomiast teraz jakbym
przejechal 100 km to pewnie jutro nie wstalbym z lozka...

Mam nadzieje, ze ta rehabilitacja cos pomoze, aczkolwiek gwarancji mi
nie daja ;-/

Dzieki za odpowiedz!

Pozdrawiam

--
Paweł Chlebicki

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 9:58:34 AM11/3/07
to
maciek napisał(a):

[ciach]

Co do mojego wieku, to mam 25 lat, wiec proces dorastania mam juz chyba
za soba ;-)

Natomiast jezeli chodzi o ustawianie wysokosci kiery wzgledem siodelka,
to jest tez troche na ten temat w ksiazce "Dogonic mistrza", ale to
wszystko jest na przykladzie rowerow szosowych, a mi bardziej chodzi o
rower mtb, gdzie czesto zdarza sie, ze kiera jest o 15 albo i wiecej cm
nizej od siodelka... Szczerze mowiac, to nawet jakbym odwrocil mostek na
plus i wszystkie podkladki wrzucil pod mostek, to i tak bede mial kiere
sporo nizej od siodelka.

Wielkie dzieki za cenne informacje.

Pozdrawiam

--
Paweł Chlebicki

Krzysztof Bejner

unread,
Nov 3, 2007, 12:02:55 PM11/3/07
to
.
> Być może jestem przypadkiem nietypowym, ale u mnie nawet w okresie
> najostrzejszego ataku rwy kulszowej, kiedy każdy ruch powodował potworny
> ból, jedynie jazda na rowerze szosowym powodowała prawie 100%
> zneutralizowanie bólu.

Po moich wypadkach rowerowych gdzie uszkodzeniu uległo wiązadło
obojczykowo-barkowe, później złamany obojczyk który zrósł się i wygląda jak
złamana zapałka wystając miejscem złamania mam problemy z kręgami szyjnymi.
Jazda za kierownicą auta od godziny powoduje bóle w szyi. Natomiast na
rowerze mogę jeździć 5 godzin i nic mnie nie boli ... oprócz siedzenia ;-)


Rzaq

unread,
Nov 3, 2007, 1:17:23 PM11/3/07
to

Użytkownik ..::Dangerous Dan::.. napisał

> A tak swoja droga to jak juz rozmawiamy o nickach, to Twoj tez mi


> wyglada znajomo. Nie jezdziles przypadkiem swego czasu na Meridze Big
> Air? Bo jak bywalem kiedys czesciej w Krakowie (za czasow jak jeszcze
> niejaki Maxx uzywal jednoslada), to niejaki Rzaq pokazywal mi ciekawe
> miejscowki w KRK (jakies zjazdy i dropy na Zakrzowku, Lasek Wolski,
> itd.) Czyzby zbieznosci nickow nie byla przypadkowa? ;-)

Wszystko się zgadza :o), a Maxxa na rowerze to nie widziałem chyba od 2002r.

--
Rzaq

Rzaq

unread,
Nov 3, 2007, 1:43:41 PM11/3/07
to

Użytkownik ..::Dangerous Dan::.. napisał

> Co ciekawe sama jazda na rowerze nie powoduje bolu. Bol przychodzi


> dopiero PO jezdzie i to z reguly nastepnego dnia. Natezenie bolu zalezy
> od dlugosci i intensywnosci treningu oraz od pogody. Latem po
> przejechaniu powiedzmy 100 km bol byl znosny. Natomiast teraz jakbym
> przejechal 100 km to pewnie jutro nie wstalbym z lozka...

Niestety tak jest, ja nauczyłem się unikać rzeczy które mi wyraźnie szkodzą
na kręgosłup,
z rowerowych chyba najbardziej odczuwalna jest długa jazda na HT w łatwym
terenie gdzie większość trasy pokonuje się w siodełku.

> Mam nadzieje, ze ta rehabilitacja cos pomoze, aczkolwiek gwarancji mi
> nie daja ;-/

Rehabilitacja w moim przypadku polegała na ćwiczeniach wzmacniających
mięśnie odpowiedzialne na utrzymaniu kręgosłupa w prawidłowej pozycji, a
więc między innymi mięśnie grzbietu i brzucha, ćwiczenia te powinno się
wykonywać dalej już po skończeniu rehabilitacji.
Natomiast jazda w trudnym terenie gdzie większość trasy pokonujemy na
stojąco MZ wpływa korzystnie i w pewnym sensie zastępuje zlecane ćwiczenia.

--
Rzaq

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 3:54:31 PM11/3/07
to
Rzaq napisał(a):

> Wszystko się zgadza :o), a Maxxa na rowerze to nie widziałem chyba od 2002r.

W 2002r. byl jeszcze ze mna na festiwalu w Szklarskiej i to byl poczatek
konca jego przygody z rowerem chyba. Chociaz sluchy chodza, ze jeszcze
czasem uzywa jednoslada. Ale to juz zdecydowanie OT ;-)

--
Paweł Chlebicki

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 3:56:53 PM11/3/07
to
Rzaq napisał(a):

> Niestety tak jest, ja nauczyłem się unikać rzeczy które mi wyraźnie szkodzą
> na kręgosłup,
> z rowerowych chyba najbardziej odczuwalna jest długa jazda na HT w łatwym
> terenie gdzie większość trasy pokonuje się w siodełku.

Dokladnie. Ja wiekszosc czasu spedzalem na goralu na szosie i to bylo
najgorsze. Po 100km na szosie na drugi dzien byl koszmar, a po 100km w
terenie dalo sie zyc.

--
Paweł Chlebicki

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 3, 2007, 3:57:42 PM11/3/07
to
Krzysztof Bejner napisał(a):

> Jazda za kierownicą auta od godziny powoduje bóle w szyi. Natomiast na
> rowerze mogę jeździć 5 godzin i nic mnie nie boli ... oprócz siedzenia ;-)

Tez wolalbym nie moc jezdzic samochodem niz na rowerze ;-)

--
Paweł Chlebicki

bog...@list.pl

unread,
Nov 4, 2007, 4:21:46 AM11/4/07
to
Witaj DD
Mam (mialem) nieco podobne przypadłości co ty na nieco dłuzszym
odcinku kręgosłupa (L4L5S1) u mnie jest to wspominany już tu wyżej
kręgozmyk , podobno poważniejsza sprawa niż dyskopatia ,ale nie
lekceważ jej jeżeli masz już bóle promieniujące jest już późno.W moim
przypadku wszyscy tzw aktywni wskazują na przypadek Lance'a , ale
jeżeli nie jesteś przygotowywany na Pekin albo triumf w TDF ,i nie
masz Carmichaela pod ręką z jego kontaktami , Trek nie robi ci ram pod
ciebie , i nie masz na tyle czasu żeby pół zimy spędzić wysiadując
różne siodełka na różnych ramach do różnych ustawień kierownicy ,
wszystko przy tym rentgenowane czy uesgeowane do właściwej pozycji
kręgosłupa nie licz ,że standardową rehabilitacją osiągniesz powrót do
sportowych sukcesów w tym wymiarze jakich oczekujesz,czyli po prostu
wyników w dość wyczerpujących organizm maratonach.
Moją chorobę zdiagnozowano u mnie przy okazji dziwnych bólów nogi-
styczeń 2007.Zdjęcie rtg było dość dużą ciekawostką przyrodniczą dla
różnej maści lekarzy i rehabilitantów ,których w pierwszych chwilach
dość przypadkowo i w ciemno odwiedzałem.W międzyczasie wiosenny
maraton biegowy (nie zrezygnowałem z treningów) noga prawie paraliż ,
no i szok.Trzeba się zacząć leczyć na poważnie.Wcześniej były próby
rehabilitacji , dla nas ludzi aktywnych sportowo nie wnoszące
wiele.Mój wybór po różnych konsultacjach padł na Centrum Medycyny
Sportowej Warszawa Wawelska-Skra.Żeby nie przedłużać , czerwiec wizyta
dr.Górski ,październik Bródno operacja,dziś w 3 tygodnie po zacząłem
pływać ,kręgosłup boleć przestał , od grudnia powrót do biegania , z
rowerem nie jeszcze nie wiem , w tych chorobach podstawową
rehabilitacją jest odciążanie kręgosłupa poprzez unikanie siedzenia
szczególnie długiego.
Zdecydowanie polecam ci szpital ,u ciebie będzie to prosty zabieg
nawet nie zwany operacją , szew o długości kilku cm , u mnie było to
cięcie o długości sztycy podsiodlowej,zresztą do środka wstawiono
nieco rowerowe 2 pręty z tytanu celem stabilizacji.Nie powinienem się
złamać.
Jak się pospieszysz na wiosnę będziesz sprawny sportowo.No chyba że
marzyłeś o karierze w programie " Siłacze".
Widziałem wielu ludków po różnych próbach rehabilitacji i odciąganiu w
nieskończoność zabiegu ,tzw.ketanole (podstawowy składnik ich
diety),ledwo powłóczający nogami , pokonujący 100 m.drogę na trzy
przerwy , ubierani w dolną odzież przez rodzinę..Uwierz mi nie warto
czekać.Jesteś młody.Ryzyko równe zero.
Także rada naprawdę przepraktykowana -jesteś z Wawki ,telefon do CMS
Wawelska,dr.Rafał Górski (także Enelmed,albo Sorno) albo guru
kolarskiej medycyny prof.Rusin (ale on chyba bardziej od kolan raczej
przerzuci Cię do Górskiego),trochę się czeka , a on cię już
ukierunkuje.Tylko od razu powiedz szczerze ,że interesuje cię
prawdziwa aktywność a nie tak zwana.

Powodzenia

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 4, 2007, 9:08:58 AM11/4/07
to
bog...@list.pl napisał(a):

> Zdecydowanie polecam ci szpital ,u ciebie będzie to prosty zabieg
> nawet nie zwany operacją

Poki co lekarze (jeden nawet z CMS) odradzali mi operacje. Stwierdzili,
ze nie jest jeszcze tragicznie i rehabilitacja moze pomoc. A nie moga mi
zagwarantowac, ze po operacji wszystko bedzie dobrze.

> Także rada naprawdę przepraktykowana -jesteś z Wawki ,telefon do CMS
> Wawelska,dr.Rafał Górski (także Enelmed,albo Sorno) albo guru
> kolarskiej medycyny prof.Rusin (ale on chyba bardziej od kolan raczej
> przerzuci Cię do Górskiego),trochę się czeka , a on cię już
> ukierunkuje.Tylko od razu powiedz szczerze ,że interesuje cię
> prawdziwa aktywność a nie tak zwana.

Dzieki za rade. Poki co jednak sprobuje z rehabilitacja. Jak za 2
miesiace nie bedzie poprawy, to wtedy sie zaczne martwic, ale poki co
jestem dobrej mysli. Poza tym w moim przypadku nie jest jeszcze pewne w
100% czy dolegliwosci bolowe powoduje dyskopatia. Moze sie okazac, ze
przyczyna lezy gdzies indziej.

> Powodzenia

Dziekuje i pozdrawiam

--
Paweł Chlebicki

bog...@list.pl

unread,
Nov 4, 2007, 11:30:01 AM11/4/07
to
> Dzieki za rade. Poki co jednak sprobuje z rehabilitacja. Jak za 2
> miesiace nie bedzie poprawy, to wtedy sie zaczne martwic, ale poki co
> jestem dobrej mysli. Poza tym w moim przypadku nie jest jeszcze pewne w
> 100% czy dolegliwosci bolowe powoduje dyskopatia. Moze sie okazac, ze
> przyczyna lezy gdzies indziej.
>
> > Powodzenia
>
> Dziekuje i pozdrawiam
>
> --
> Paweł Chlebicki

Fakt,że najwięcej prawdy dla lekarzy niosą zdjęcia, u mnie akurat
zdecydowanie różniły się na niekorzyść od samopoczucia i formy z przed
operacji,rehabilitacja standardowo ma za zadanie nauczenie
prawidłowych postaw i zachowań jak żyć z danymi przypadłościami , a to
jednak ciut za mało żeby bezstresowo zaszaleć sobie np.na takiej
drodze Stanisława w polanickich borach.

Adam Kadłubek

unread,
Nov 7, 2007, 3:24:17 PM11/7/07
to
Witam

Cóż - z okazji postępującej dyskopatii ja od nowego sezonu będę pomykac na
czyms takim:

http://img.photobucket.com/albums/v231/uzurpator/bike-small.jpg

rozwiazanie ekstremalne, ale skuteczne :)

Pozdrawiam
--
--
Adam Kadłubek
Mistrz destruktorów kopiujących i konstruktorów wirtualnych.
uzurpator * at * poczta * wp * pl

Zbycho BikeRider

unread,
Nov 16, 2007, 5:33:07 AM11/16/07
to
..::Dangerous Dan::.. wrote:
> W zwiazku z tym mam takie pytanie... Czy mial ktos z Was lub Waszych
> znajomych uprawiajacych wyczynowo sport problemy z dyskopatia? I jak to
> wygladalo? Czy faktycznie dalsze uprawianie sportu moze byc tak
> niebezpieczne jak to mi wmawiaja lekarze? Przegladajac net pod tym katem
> niestety nie wyglada to zbyt rozowo...;-/

Ponad 2o lat temu, w wieku 25 lat, zakończyłem kilkunastoletnią karierę
sportową w wioślarstwie właściwie jako wrak człowieka. Kilka razy do roku
miałem *tak* *zwane* wypadnięcia kręgów w odcinku lędźwiowym; praktycznie w
każdej chwili nawet idąc ulicą miałem ostre napady rwy kulszowej. Butów na
wszelki wypadek nie zawiązywałem, bo nigdy nie miałem pewności czy zdołam
się wyprostować.
Jazda na rowerze wcale nie pomagała. Jeździć mogłem, ale zwykle na następny
dzień/tydzień było dużo gorzej. Ba, nawet jazda samochodem powodowała
nawroty.
Więc kompletnie zaprzestałem jakiejkolwiek aktywności fizycznej, co jak się
później okazało, tylko pogłębiało problem, oraz przyczyniło się do
powstania nowego (serce).

Jednak dałem radę z tego wyjść. Z różnych źródeł zbierając informacje --
musze tu zaznaczyć że głównie ze źródeł tak zwanych "alternatywnych" --
zastosowałem terapię ruchową. Od tego czasu, już kilkanaście lat, właściwie
kręgosłup mi nie dokucza (no, sporadycznie). W maratonach XC doszedłem do 3
miejsca w Masters na 210 km w Bydgoszczy (już nie pamiętam w którym roku,
2003?, ostatni maraton na tym dystansie). Znowu trenuję wioślarstwo, w tym
roku miałem złoty medal na mistrzostwach weteranów w Norwegii w kat ósemek.
http://ormsund.com/ot/page6.html

Teraz musze wyjść do pracy; pozbieram myśli i wieczorem napiszę coś więcej o
tej terapii. Głównie były to ćwiczenia na mięsnie *brzucha*!! Odpowiednio
dobrane, żeby nie pogłębiać problemu.

--
narazicho, Zbycho BikeRider

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 18, 2007, 12:11:53 PM11/18/07
to
Adam Kadłubek napisał(a):

> Cóż - z okazji postępującej dyskopatii ja od nowego sezonu będę pomykac
> na czyms takim:
>
> http://img.photobucket.com/albums/v231/uzurpator/bike-small.jpg
>
> rozwiazanie ekstremalne, ale skuteczne :)

Ale na czyms takim nie da sie za bardzo poscigac w maratonach i xc ;-P

Pozdrawiam

--
Paweł Chlebicki

..::Dangerous Dan::..

unread,
Nov 18, 2007, 12:19:27 PM11/18/07
to
Zbycho BikeRider napisał(a):

> Ponad 2o lat temu, w wieku 25 lat, zakończyłem kilkunastoletnią karierę
> sportową w wioślarstwie właściwie jako wrak człowieka.

A podobno sport to zdrowie...

> Kilka razy do roku
> miałem *tak* *zwane* wypadnięcia kręgów w odcinku lędźwiowym; praktycznie w
> każdej chwili nawet idąc ulicą miałem ostre napady rwy kulszowej. Butów na
> wszelki wypadek nie zawiązywałem, bo nigdy nie miałem pewności czy zdołam
> się wyprostować.

Ze mna poki co jeszcze nie jest tak zle, ale lekarze mowia, ze wszystko
przede mna ;-/

> Jazda na rowerze wcale nie pomagała. Jeździć mogłem, ale zwykle na następny
> dzień/tydzień było dużo gorzej.

Skads to znam...

> Ba, nawet jazda samochodem powodowała
> nawroty.

Samochodem na szczescie nie musze jezdzic zbyt duzo...

> Jednak dałem radę z tego wyjść. Z różnych źródeł zbierając informacje --
> musze tu zaznaczyć że głównie ze źródeł tak zwanych "alternatywnych" --
> zastosowałem terapię ruchową.

Ja obecnie chodze 2 razy w tygodniu na rehabilitacje + cwicze w domu,
ale jak narazie postepow duzych nie ma. Pojawilo sie tylko
przypuszczenie, ze to wszystko nie ma jednak zwiazku z dyskopatia...

> Od tego czasu, już kilkanaście lat, właściwie
> kręgosłup mi nie dokucza (no, sporadycznie). W maratonach XC doszedłem do 3
> miejsca w Masters na 210 km w Bydgoszczy (już nie pamiętam w którym roku,
> 2003?, ostatni maraton na tym dystansie). Znowu trenuję wioślarstwo, w tym
> roku miałem złoty medal na mistrzostwach weteranów w Norwegii w kat ósemek.
> http://ormsund.com/ot/page6.html

Gratuluje ;-)

> Teraz musze wyjść do pracy; pozbieram myśli i wieczorem napiszę coś więcej o
> tej terapii. Głównie były to ćwiczenia na mięsnie *brzucha*!! Odpowiednio
> dobrane, żeby nie pogłębiać problemu.

W takim razie czekam na jakies informacje. W sumie to tez mam spory
zestaw cwiczen, ale nie zawadzi dorzucic czegos nowego ;-)

Pozdrawiam

--
Paweł Chlebicki

Bartek

unread,
Nov 18, 2007, 4:50:27 PM11/18/07
to
>
> Teraz musze wyjść do pracy; pozbieram myśli i wieczorem napiszę coś więcej
> o
> tej terapii. Głównie były to ćwiczenia na mięsnie *brzucha*!! Odpowiednio
> dobrane, żeby nie pogłębiać problemu.
>
Witam
Właśnie poszukuję jakichś ćwiczeń na mięśnie brzucha, które "oszczędzą" mój
nadwyrężony kręgosłup (mam dyskopatię). Ostatnim razem jak zacząłem
wykonywać ćwiczenia znane jako "Aerobiczna 6 Weidera", to wylądowałem u
ortopedy i nie raczej chciałbym tego powtarzać. Z drugiej strony wiem, że
muszę popracować nad mięśniami brzucha, żeby spokojnie jeździć przez cały
sezon. Jeśli więc mógłbyś napisać parę słów o tych ćwiczeniach, to byłbym
wdzięczny.
Pozdrawiam
Bartek


Zbycho BikeRider

unread,
Nov 21, 2007, 11:51:20 AM11/21/07
to
Bartek wrote:
> Właśnie poszukuję jakichś ćwiczeń na mięśnie brzucha, które "oszczędzą"
> mój nadwyrężony kręgosłup (mam dyskopatię). Ostatnim razem jak zacząłem
> wykonywać ćwiczenia znane jako "Aerobiczna 6 Weidera", to wylądowałem u
> ortopedy i nie raczej chciałbym tego powtarzać. Z drugiej strony wiem, że
> muszę popracować nad mięśniami brzucha, żeby spokojnie jeździć przez cały
> sezon. Jeśli więc mógłbyś napisać parę słów o tych ćwiczeniach, to byłbym
> wdzięczny.

No myślę, myślę... Nie jestem lekarzem, więc mogę mówić tylko za siebie.

*Moje* problemy z kręgosłupem wynikały z nierównowagi napięcia mięśni z
przodu i z tyłu. Wioślarstwo bardzo wzmacnia mięsnie grzbietowe, a przód
to "tyle o ile". Moje doświadczenia z rowerem mówią mi, że jest podobnie --
dlatego jazda na rowerze wcale nie robi dobrze.

Tak więc lekarstwem jest wzmocnienie mięśni brzucha. Ale cały kłopot polega
na tym, że bardzo wiele ćwiczeń na brzuch mocno obciąża kręgosłup.
Klasyczny przykład to zwykłe "sit-ups" czyli leżymy na plecach i unosimy
górną część ciała. Cholernie wali po kręgach.

Wcale nie jest dobrze, jeśli są to ćwiczenia wymagające dużego wysiłku.
Chodzi raczej o utrzymywanie lekkiego napięcia w przedniej części ciała
aniżeli o typowo siłowe zmaganie się. Ćwiczenia powinny być lekkie i
powtarzane bardzo wiele razy.

Jedno z najlepszych:
Kładziemy się (na plecach) na miękkim, bardzo miękkim podłożu -- łóżko jest
w sam raz. Lewą nogę zginamy w kolanie pod kątem 90*; prawą stopę opieramy
wygodnie o lewe kolano. Ręce zakładamy z tyłu glowy. I teraz dosięgamy
lewym łokciem do prawego kolana. ruchu ma być w tym niewiele, chodzi tylko
o wektor napinania mięśni.

Inne: wisimy na rękach na drążku, na drabince, itp. Podnosimy kolana w
kierunku brody.

===
Powyższe napisałem dwa dni temu i jakoś ciężko mi dopisać więcej. A dopisać
należy, bo to jak na razie tylko czubek góry lodowej.

W mojej osobistej rehabilitacji najważniejsze było ćwiczenie, które jest
częścią dużego systemu ćwiczeń. Opisać całego systemu nie podejmuje się, a
wyjęte z kontekstu może brzmieć dziwnie:

Jest to rodzaj "padu" na śliski parkiet. Na rękach mamy założone coś
śliskiego (miękkie skarpety są super) i kładąc się na parkiecie (na brzuch)
wyciągamy ręce płasko przed siebie. Wstajemy ślizgając ręce po parkiecie,
jak najwięcej starając się obciążyć ręce. Mięśnie brzucha chcąc niechcąc
mają w tym ćwiczeniu ogromny udział. To ćwiczenie wykonałem kiedyś ponad
100.000 razy.

Same ćwiczenia to jeszcze nie wszystko. Bardzo ważna była u mnie rewizja
osobistej postawy w życiu, żeby "nie dźwigać za dużo na swoich barkach".
I jeszcze parę innych rzeczy. :)))

--
narazicho, Zbycho BikeRider

0 new messages