Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jak poprawic podjazdy?

52 views
Skip to first unread message

mliese

unread,
Sep 10, 2006, 4:29:34 AM9/10/06
to
Witam

Cwicze 80% na asfalcie reszta w lekkim terenie. Sa to treningi od 50 do
100 km goralem z 1.95 semislikami na pulsie srednim ok 148-158 Hr.
Efekt jest taki ze jakos sie trzymam na dlugich dystansach jak jest
latwy plaski teren, ale jak zaczyna sie podjazd, a niedajboze
piaszczysty podjazd to nawet na ktotkim 300 metrowym dostaje 30 metrow w
plecy.

Tyle co wiem, to ze kazdy zgubiony kg bedzie mi pomocny(bede zbijal, bo
mam z czego), ale podpowiedzcie prosze jak ulozyc treningi zeby sie
troche poprawic.

Wiem tez ze regularne treningi w gorach byly by super, ale niestety
mieszkam w warszawie :(

Maciej

Pavcioo

unread,
Sep 10, 2006, 4:38:15 AM9/10/06
to
mliese napisał(a):

> Wiem tez ze regularne treningi w gorach byly by super, ale niestety
> mieszkam w warszawie :(
Ja mieszkam w Łodzi i najcieższy podjazd jaki mam koło siebie tutaj to
1,5km o nachyleniu 2%.
Trenowałem podjeżdżając na twardych przełożeniach, na około 90% moich
możliwości. Opłaciło się - po pierwsze przyzwyczaiłem się do bólu w
mięśniach, można powiedzieć że "stwardniałem", miałem więcej siły w
nogach i więcej pary w płucach i sercu. Oczywiście robiłem też dłuższe
dystanse jak i czasówki - ogólnie bardzo zrównoważony trening.
--
Pozdrawiam,
Paweł T.

Tomasz Jakubowski

unread,
Sep 10, 2006, 4:57:30 AM9/10/06
to
Użytkownik mliese napisał:

> (...)


>
> Wiem tez ze regularne treningi w gorach byly by super, ale niestety
> mieszkam w warszawie :(
>

Kazimierz nad Wisłą masz pod nosem.

--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski

krzyszto...@gmail.com

unread,
Sep 11, 2006, 1:01:17 AM9/11/06
to
Z tłumaczenia Tomka Tarchały wynika wyraźnie, ze wysiłek 1 minutowy
jest czymś innym niż 5sec, 30sec czy 3 minutowy. W organizmie
zachodzą zupełne inne procesy w każdej fazie czasowej wysiłku.
Podjazd, który da się wjechać w minutę nie wytrenuje w nas
umiejętności pokonania podjazdu 3-5 minutowego. Byłem wytrenowany na
3 minutowe podjazdy w trupa. W Złotoryji wjeżdzaliśmy 4-5 minut,
gdzie powyżej 3 minut mocno się wypłaszczało. Umierałem tam
niemiłosiernie mimo, ze powinno być łatwiej.
Oczywiście z braku laku i kit dobry, ale wydaje mi się, że lepsza
będzie 5 minutowa czasówka, którą z czasem można przedłużać.
Podjazdy są najlepsze ponieważ w naturalny sposób wymuszają jazdę
na wysokiej mocy. Lekko odpuścisz i już prawie stajesz w miejscu
więc czy chcesz czy nie musisz cisnąć.
Z racji tego iż jestem teraz szczęśliwym posiadaczem pomiaru mocy
dostrzegłem bardzo dużą zaletę związaną z tematem.
Kiedyś trenując jazdę na czas wypracowywałem sobie najbardziej
efektywny sposób jazdy. Polegał on na tym, że na mojej stałej
trasie dobierałem sobie najlepszą proporcję szybkości pokonywania
podjazdów do szybkości średniej. Znaczy - Jak najszybciej pokonać
podjazd, żeby na szczycie jak najszybciej powrócić do średniej
szybkości? Trzeba tak wjechać żeby mieć dużo siły na szczycie.
Taką jazdę sobie utrwaliłem. Wykorzystywałem lekkie zjazdy żeby
,,łapać oddech" nie tracąc szykości.
Jadąc teraz z pomiarem mocy w taki właśnie sposób zauważyłem, że
w tych chwilach moc spada bardzo znacznie do 100-150Wat! a mkniesz
45-50km/h. A że dla mnie najważniejsza jest w tej chwili moc średnia
to musiałem cisnąć nawet wtedy bardzo mocno. Przypominało to już
jazdę na podjeździe.

Moja propozycja jest taka. Wjedź jakiś podjazd np.500-1500m na maksa
od początku do końca. Potrenuj go trochę. Zmierz czas wjazdu.
Zobacz jakie tętno miałeś na końcu i spróbuj pojeździć na czas
jadąc na taki właśnie tętnie przedłużając długość takiej
jazdy co jakiś czas o ileś tam sekund. A trasę do tej czasówki
dobierz tak, żeby kończyła się takim właśnie podjazdem. Wówczas
dojeżdżając do wzniesienia będziesz już odpowiedno ujechany żeby
resztę pokonywać już siłą woli. I tu jest cały problem. Nie wolno
ci w żadnym wypadku odpuszczać. Ani razu i nigdy. Po prostu musisz
wjechać do końca.

W tej chwili jestem dość słaby. Moc średnia z 20 minutowej
czasówki to 300W ale podjazd 700m o nachyleniu 2,5% wjeżdżam w 52
sekundy (rekord) do 1:10s. Co daje ponad 45km/h i zaczynam wjeżdżać
z prędkością nie przekraczającą 40km/h a dla tych 52 sek. Na
końcu miałem 42km/h a gdzieś w połowie jechałem prawie 50km/h. Mam
wykres z Polara Wówczas na końcu osiągam tętno zbliżone do mojego
maksymalnego tętna uzyskiwanego na wyścigach. Do hr.maks. trochę
brakuje.

Przemek Gawel

unread,
Sep 11, 2006, 3:22:56 AM9/11/06
to
krzyszto...@gmail.com wrote:

> W tej chwili jestem dość słaby. Moc średnia z 20 minutowej
> czasówki to 300W ale podjazd 700m o nachyleniu 2,5% wjeżdżam w 52
> sekundy (rekord) do 1:10s. Co daje ponad 45km/h i zaczynam wjeżdżać
> z prędkością nie przekraczającą 40km/h a dla tych 52 sek. Na
> końcu miałem 42km/h a gdzieś w połowie jechałem prawie 50km/h. Mam
> wykres z Polara Wówczas na końcu osiągam tętno zbliżone do mojego
> maksymalnego tętna uzyskiwanego na wyścigach. Do hr.maks. trochę
> brakuje.

no widzisz. a ja z kolei po ponad miesiacu treningu "czasówkowego"
jestem bardzo nieodporny na szarpnięcia i zatyka mnie u podnóża
podjazdu. Za to na szczycie ja jade a inni miękną..ale jeśli trasa
wygląda tak, że to jest 5 nawrotów i 40 sek. podjazdów to po 15min mam
nogi z waty. zobaczymy jak bedzie w Istebnej, bo tam są długie podjazdy.
Ale kończe już epizod czasówkowy tego sezonu i na zakończenie pojeżdże
nieco krótkich interwałow. (zgodnie z radą Mirka ;) )

ps.
powoli zaczynam Ci Krzysztofie zazdrościć tego miernika mocy.. myślisz,
że to naprawde dobrze urządzenie? tzn odzwierciedla dyspozycje i postępy
w treningu?

Ionen

unread,
Sep 11, 2006, 4:39:15 AM9/11/06
to
Tomasz Jakubowski wrote:
> Kazimierz nad Wisłą masz pod nosem.

Czesc!
Chalbym bardziej rozwinac ten temat (nie wiem czy w tym watku czy moze
lepiej byloby w nowym).
Szczerze mowiac robienie agrykoli po 20 razy juz dawno mi sie znudzilo
i traktuje to jako koniecznosc a nie przyjemnosc i od jakiegos czasu
szukam alternatywy. Zmierzylem juz chyba wszystkie "gorki" w warszawie
i jednak agrykola jest z nich chyba najlepsza ale niestety nie da sie
na niej zrobic treningu wytrzymalosci silowej tzn. tak aby podjazd
zajmowal z 10-20 min. Zdesperowany zaczalem myslec aby w weekendy
jezdzic do Krakowa (szybko bo 3h pociagiem), ale planu jak do tej pory
nie wcielilem w zycie. Wiec pytani, raczej chyba do Warszawiakow, jaka
macie alternatywe dla agrykoli?? Czy Kazimierz bedzie lepszy od
Krakowa?? Jaka jest najblizsza gorka od Warszawy aby mozna bylo
przeprowadzic taki trening?

Pzdr PawelB

Tompoz

unread,
Sep 11, 2006, 4:51:30 AM9/11/06
to
Pavcio z Łodzi co ty gadasz za bzdury ze wokolicach Łodzi najcięśzy
podjzad to 1,5 km 2 % a okolice Glinnik, Janów, Malinka na szosieb
Zgierz-Piątek
górki na trasie Łódz -Stryków Zgierz -Stryków

mliese

unread,
Sep 11, 2006, 4:58:35 AM9/11/06
to
Czy Kazimierz bedzie lepszy od
> Krakowa?? Jaka jest najblizsza gorka od Warszawy aby mozna bylo
> przeprowadzic taki trening?
>
> Pzdr PawelB

Podobno kielce cos tam maja, czy ktos wie cos na ten temat?

Ja sprawdzilem ze rano ok. 9:00 jest pociag do kielc a z powrotem jest
sie w warszawie o 22:00. Na miejscu wychodzi 6 godzin na solidny
trening, i dobry obiad. Bilet kosztuje w dwie strony 64 pln + rower.


Pozdrawiam
Maciej

krzyszto...@gmail.com

unread,
Sep 11, 2006, 5:45:37 AM9/11/06
to

> powoli zaczynam Ci Krzysztofie zazdrościć tego miernika mocy.. myślisz,
> że to naprawde dobrze urządzenie? tzn odzwierciedla dyspozycje i postępy
> w treningu?

Kupiłem bo to była okazja. Jeszcze raz dzięki, Misza :-)
Dla mnie było zawsze zagadką w jakiej aktualnie jestem dyspozycji na
wyścigach.
Robiłem testy czasówkowe itd. ale zawsze była ta niepewność.
Później, na wyścigach kiedy trzeba było atakować, gonić,
finiszować czy ostro podjeżdżać wolałem się asekurować i jechać
w tle.
W tej chwili łatwo mogę sprawdzić w jakiej aktualnie jestem
dyspozycji.
Wymyśliłem sobie taki współczynnik średnia moc/średnie tętno i
dla ładnieszej prezentacji *100. To dla jazd rowerem na którym nie
mam zainstalowanego pomairu mocy.
Czy jest dobry?
Na mnie działają migajace waty :-) Test 20 minutowy przebiega
zupełnie inaczej z pomiarem mocy i bez. Na moim pierwszym
zafałszowanym teście jechałem z tętnem bliskim 170 przez te prawie
20minut. Z pomiarem nie ma "oszukiwania", słabiej depniesz i już
widzisz, że jedziesz jak babcia na zakupy. Sam mam problem z
treningami na podjazdach. W poprzedniej miejscowości miałem górkę
na 3 minuty ostrej, ciężkiej jazdy. Tutaj na minutę. Jak to
uzupełnić? Na razie planuję odwiedzenie rodziny i przejechanie z
kolegami tej górki w trupa. Będę miał średnią moc z takiej jazdy
i wtedy mogę pojeździć czasowo na płaskim w taki sposób, żeby jak
najbardziej zbliżyć się z mocą do średniej mocy tamtego podjazdu.
Przecież na płaskim można też jechać na twardo, na górnym chwycie
i obserwować moc a nie średnią. Zacznę od 3 minut a później
stopniowo coraz dłuzej.

Co do treningu z pomiarem mocy.
Wydaje mi się on za bardzo syntetyczny. Wszystko tak dokładnie trzeba
sobie dozować. W moim przypadku ciężka sprawa bo przecież jeżdżę
2 razy dziennie po 23km. Co ciekawe zawsze powrót z pracy mam
wyraźnie lepszy niż dojazd. Znaczy 8 godzin jest dla mnie "lepszą"
przerwą niż 16. Chodzi i o średnią, samopoczucie, śr.tętna i
wszystko inne nawet jak muszę jechać pod wiatr.
Ale masz chyba trenażer z pomiarem mocy?

Pawel_PS

unread,
Sep 11, 2006, 5:46:41 AM9/11/06
to
Użytkownik "mliese" napisał:

> Podobno kielce cos tam maja, czy ktos wie cos na ten temat?
>
> Ja sprawdzilem ze rano ok. 9:00 jest pociag do kielc a z powrotem jest sie w
> warszawie o 22:00. Na miejscu wychodzi 6 godzin na solidny trening, i dobry
> obiad. Bilet kosztuje w dwie strony 64 pln + rower.

Tak, mamy w Kielcach i okolicach trochę podjazdów na których można się zmęczyć.
I są tu zarówno miejsca dla koloarzy szosowych jaki i górskich.

--
Pozdrawiam,
Paweł


Pavcioo

unread,
Sep 11, 2006, 10:45:51 AM9/11/06
to
Tompoz napisał(a):
Czytaj ze zrozumieniem. Koło siebie. Ty mieszkasz z drugiej strony miasta.

Tomasz Jakubowski

unread,
Sep 11, 2006, 2:52:37 PM9/11/06
to
Użytkownik krzyszto...@gmail.com napisał:

> Z tłumaczenia Tomka Tarchały wynika wyraźnie, ze wysiłek 1 minutowy
> jest czymś innym niż 5sec, 30sec czy 3 minutowy. W organizmie
> zachodzą zupełne inne procesy w każdej fazie czasowej wysiłku.
> Podjazd, który da się wjechać w minutę nie wytrenuje w nas
> umiejętności pokonania podjazdu 3-5 minutowego. Byłem wytrenowany na
> 3 minutowe podjazdy w trupa. W Złotoryji wjeżdzaliśmy 4-5 minut,
> gdzie powyżej 3 minut mocno się wypłaszczało. Umierałem tam
> niemiłosiernie mimo, ze powinno być łatwiej.
> Oczywiście z braku laku i kit dobry, ale wydaje mi się, że lepsza

> będzie 5 minutowa czasówka, którą z czasem można przedłużać. (...)

Obydwie metody można łączyć, np. pojechać czasówkę z uwzględnieniem
kilku podjazdów. A jakby się jeszcze druga osoba znalazła...

> (...) Wykorzystywałem lekkie zjazdy żeby


> ,,łapać oddech" nie tracąc szykości.
> Jadąc teraz z pomiarem mocy w taki właśnie sposób zauważyłem, że
> w tych chwilach moc spada bardzo znacznie do 100-150Wat! a mkniesz
> 45-50km/h. A że dla mnie najważniejsza jest w tej chwili moc średnia
> to musiałem cisnąć nawet wtedy bardzo mocno. Przypominało to już
> jazdę na podjeździe.

Właśnie, dlatego podjazdy są takie ważne. Po prostu jakoś łatwiej tam
dać sobie w kość niż na płaskim.

--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski

Krzysztof Bejner

unread,
Sep 11, 2006, 3:21:27 PM9/11/06
to

> Obydwie metody można łączyć, np. pojechać czasówkę z uwzględnieniem
> kilku podjazdów. A jakby się jeszcze druga osoba znalazła...


Oczywiście a nawet trudno je rozdzielić.

>> (...) Wykorzystywałem lekkie zjazdy żeby
>> ,,łapać oddech" nie tracąc szykości.
>> Jadąc teraz z pomiarem mocy w taki właśnie sposób zauważyłem, że
>> w tych chwilach moc spada bardzo znacznie do 100-150Wat! a mkniesz
>> 45-50km/h. A że dla mnie najważniejsza jest w tej chwili moc średnia
>> to musiałem cisnąć nawet wtedy bardzo mocno. Przypominało to już
>> jazdę na podjeździe.
>
> Właśnie, dlatego podjazdy są takie ważne. Po prostu jakoś łatwiej tam dać
> sobie w kość niż na płaskim.
>

Na zjeździe, przy tym moim teście 20 minutowym, tym już prawidłowym) dawałem
z siebie naprawdę wszystko a moc ledwo dochodziła do 200-250W. Że dawałem
wszystko to mi się tylko wydawało :-) wtedy dałbym za to palce uciąć ale jak
skończył się zjazd a zaczął podjazd to raptem mogłem dawać 400W i było mi
łatwiej niż na zjeździe.

Podjazdy takie mniej więcej 1km chyba pokonujemy tak jak by to były podjazdy
wielokilometrowe. Wjeżdżamy do połowy średnio a później dopiero jest ciężko
i męka. Marnujemy połowę takiego podjazdu.
Uważam, że powinno się (podczas treningów) wjeżdżać je od razu na maksa jak
na finiszu. Albo jak pisałem wcześniej z 1 km ostro przed nim pociągnąć.
Szybko wyczerpujemy te zapasy sił kilkunastosekundowe a później to już jest
walka z samym sobą.

To takie moje przemyślenia związane wykorzystaniem 700metrowego podjazdu....

Przemek Gawel

unread,
Sep 11, 2006, 6:44:25 PM9/11/06
to
Krzysztof Bejner wrote:

> Na zjeździe, przy tym moim teście 20 minutowym, tym już prawidłowym) dawałem
> z siebie naprawdę wszystko a moc ledwo dochodziła do 200-250W. Że dawałem
> wszystko to mi się tylko wydawało :-) wtedy dałbym za to palce uciąć ale jak
> skończył się zjazd a zaczął podjazd to raptem mogłem dawać 400W i było mi
> łatwiej niż na zjeździe.

a pod wiatr?

Krzysztof Bejner

unread,
Sep 11, 2006, 10:54:20 PM9/11/06
to
> a pod wiatr?

Dobrałem tak jazdę żeby było pod wiatr.
Jak włączyłem na Polarze moc i tętno to zupełnie inaczej się jedzie.
Przejeżdżający tir cię trochę pociągnie i już widać jak moc spada więc
przyciskasz i starasz sie dać więcej.
Wiesz, że chodzi ci o moc średnią więc za wszelką cenę i w każdym momencie
chcesz "dołożyć" tej mocy aby ta średnia wyszła jak najwyższa.
Przypomniałem sobie w tym momencie jak Robert Marciniak mówił mi jak on
jeździ czasówki MP.
Od startu do mety idze dosłownie w "trupa". Mówił przecież to tylko 25 minut
jazdy. Jadąc inaczej nie wygrasz.
To zupełnie inaczej od tego co ja robiłem.
...coś w tym jest....

To może podam jak wyszedł ten test.
czas 20:00
12,499km
średnia 37,6km/h
hr śr 159
moc 301W

Tompoz

unread,
Sep 12, 2006, 1:54:29 AM9/12/06
to

A tak propo to się zrobił fajny temat


1. Do pokonywania podjzadów jest potrzebna wytrzymałośc siłowa
tylko w zależności od długości podjzadów może to być
wytryzmałośc siłowa 1 minutowa albo np. 30 minutowa

czyli np. u nas w okolicach Łodzi gdzie jest pełno górek takich od
0,5 km do 1,5 km potrzebna jest taka moc 1-3 minutowa. Ja staram się
te wszystkie Łódzkie górki brać na pedałach

jak ja np. trenuje tą wytryzmałość siłową u nas w okilicach
Łodzi a to bardoz prosto

jadę na trening na płaskim czy n azjazdach lekko a każa górkę
biorę na maxa bądż prawie na maxa i po każdej górce odpuszczam i
tyle

mliese

unread,
Sep 12, 2006, 2:19:36 AM9/12/06
to
Troszke sie postow w temacie pojawilo, za co wielkie dzieki.

Ulepilem z tego co pisaliscie wnioski, ktore mam nadzieje pomoga mi
troszke z podjazdami.

Maciej

Ionen

unread,
Sep 12, 2006, 4:02:05 AM9/12/06
to
Pawel_PS wrote:
> Tak, mamy w Kielcach i okolicach trochę podjazdów na których można się zmęczyć.
> I są tu zarówno miejsca dla koloarzy szosowych jaki i górskich.

Ech, tylko pozazdroscic...
Reasumujac do wyboru mamy tak:
Kielce
pociag 07:10-10:21 (3h jazdy) powrot 19:23-23:40 (4h jazdy)
do poszalenia po gorkach pozostaje 9h :)
Krakow
pociag 06:05 - 09:15 (3h jazdy) powrot 19:00-21:45 (2:45)
pozostaje ok 9 godzin, ale powrot jest wczesniej
Kazimierz Dolny
??? (nie moge znalesc polaczenia, czyzby nie dojezdzal tam zaden
pociag?)

Ma ktos jeszcze jakies propozycje?

Pzdr PawelB

Waldemar Szewczuk

unread,
Sep 12, 2006, 4:13:20 AM9/12/06
to
< Ma ktos jeszcze jakies propozycje?

Pozostają jescze treningi z Legionem, lub Rondem. Tam żeby utrzymać się w
grupie to na kosmiczne tetna wchodziłem i nie były to krótkie tempówki.
Samotnie trenując w górach nigdy bym takiego treningu nie zrobił. Ale
najlepsze treningi to Legion w górach ale to raczej tylko na maratonach.

Pzdr Waldemar Szewczuk


Przemek Gawel

unread,
Sep 12, 2006, 4:40:14 AM9/12/06
to
Krzysztof Bejner wrote:
>>a pod wiatr?
>
>
> Dobrałem tak jazdę żeby było pod wiatr.
> Jak włączyłem na Polarze moc i tętno to zupełnie inaczej się jedzie.
> Przejeżdżający tir cię trochę pociągnie i już widać jak moc spada więc
> przyciskasz i starasz sie dać więcej.

:) mi to akurat nie grozi, bo za traktorem c330 to i tak sie nie
przewioze...
generalnie znajac nieźle specyfike mazowsza zastanawiam sie własnie na
ile można wykorzystać to, że wyjeżdżając z Warszawy na południe jest
dużo długich, prostych nieuczeszczanych dróg na otwartej przestrzeni,
gdzie zazwyczaj wieje ok 20-30 kph i jest to "laminarny" przepływ. Tzn
wiatr nie kręci raczej. Mi sie udaje dość nieźle zmotywować przy takim
wietrze, tzn spokojnie moge pojechać sobie na tentnie 170 (przecietny
dzień) - czyli tylko troche wolniej niż 8% podjazd. Inna sprawa że ja
jade na MTB z kiepską aerodynamiką, dużą gumą, ale mam kasete szosową
12-25 dla większej "gęstości" przełożeń (no i ekonomii - na mazowszu
zazwyczaj ciacham 2-3 koronki kasety mtb, a na szosowej jest to 4-5,
wiec szosowa po prostu na dluzej starcza).

Na jurze (moje drugie miejsce treningowe), tak samo nie za bardzo da sie
znaleźć podjazdy pow. 10 minut. Chłopaki ze śląska jeżdżą czasem na
znaną wielu z przejazdów autostradą A4 góre Św. Anny - różnica poziomów
200m, co daje czas podjazdu w granicach 12min. A to i tak jest za krótko
(przynajmniej wg filozofii Mirka guru, A. Coggana) :)
Są za to bliżej podjazdy ok 80-120m różnicy poziomów i to jest ok 8 min.
W Kraku mają nieco lepiej bo tam nie problem znaleźć 140-150. No ale..
to i tak nie są góry..:/

Ja ratuje sie tak jak mówiłeś - mam trase na której nic mi nie
przeszkadza - ruch, nawierzchnia, skrzyżowania itp. Trasa ta ma ciągle
lekki podjazd do góry - niestety, ale idealna nie jest, wiec po drodze
mam 2 15-20 sek zjazdy :( na których sie motywuje ile wlezie ale i tak
tentno i moc spadaja (ale to też ma zalete - dokrecanie na zjazdach na
wyscigu czasem potrafi bardzo pomóc, a jak sie czlowiek przyzwyczai że
ciśnie tylko pod góre to na wyścigu trudno mu zmienić przyzwyczajenia :) )
No i jeszcze zaleta mojej petli do czasowek jest/byla (bo sie znowu
przeprowadzilem do Warszawy :/) taka, że za metą 20minutowego odcinka
miałem ok 6 min. zjazd i mogłem nie stygnąc rozpocząć kolejną runde.

Generalnie wnioski z ok miesiaca - dwoch takiego treningu są takie, że
jest to jeden z ważniejszych treningów w sezonie i należy mu poswięcić
sporo czasu, jednak aby dobrze jeździć pod góre on sam nie wystarczy.
Należy jeszcze mieć siłe i niską wage :/ i trenować uzupełniająco na
krótszych ale za to stromych odcinkach które przyzwyczają nas do pozycji
na podjeździe.

No i tak jak pisałem. Samą czasówką sie wyścigu nie wygra. Szczególnie
krótkiego, gdzie rozkład mocy przypomina kryterium. Do tego potrzeba
odpowiedniej "krótkiej" mocy i sprintów. A krótką moc z kolei wypada
wypracowąć jeszcze przed rozpoczęciem treningu czasówkowego. Dla mnie
takim wyznacznikiem, kiedy przejsc od krotkiej mocy do treningu
czasówkowego było to jak szybko i jak głeboki zgon mnie dopada po
starcie. Jak uda sie zlikwidować zgon, to znaczy, że znowu można ciągnąć
do góry krótką moc :) i tak 3 sezony powtórzeń ;)

Aha i jeszcze ostatnia obserwacja - po pewnym czasie 20 min czasówki
stają sie za słabym bodźcem dla wytrzymałości (siłowej też). Pojawia sie
efekt taki, że przez 1h30 jesteśmy w stanie jechać, ale później dopada
kryzys. Dlatego kolejnym krokiem po czasówkach są długie intensywne
jazdy (ok 3h-3h30). A to jest po pierwsze wyczerpujące i trzeba wyczuć,
czy bardziej zyskamy na poprawie wytrzymałości w strefie mieszanej czy
na poprawie dynamiki skoro czasówki już zostały odrobione (to taki mój
obecny problem ;) ) Napewno zależy to od charakteru wyscigów. Bo np
wyścigi XC często zamykają sie w 1h30, a z kolei (tak jak też już
pisałem) zysk z pojechania szybciej w maratonie ostatniej godziny (tzn
trzeciej ;) ) jest większy niż z wyskoczenia na czub po starcie.

> Wiesz, że chodzi ci o moc średnią więc za wszelką cenę i w każdym momencie
> chcesz "dołożyć" tej mocy aby ta średnia wyszła jak najwyższa.
> Przypomniałem sobie w tym momencie jak Robert Marciniak mówił mi jak on
> jeździ czasówki MP.
> Od startu do mety idze dosłownie w "trupa". Mówił przecież to tylko 25 minut
> jazdy. Jadąc inaczej nie wygrasz.
> To zupełnie inaczej od tego co ja robiłem.
> ...coś w tym jest....

no to jest racja.. na tak krótkim "wyścigu" trzeba jechać "wszędzie"

> To może podam jak wyszedł ten test.
> czas 20:00
> 12,499km
> średnia 37,6km/h
> hr śr 159
> moc 301W

wygląda to nienajgorzej :) tzn moc jest zbliżona do granicach tego co
sie określa "stanem stabilnym" i tentno też sugeruje, że sie łapiesz w
odpowiedni próg... Ale jednak obawiam sie, że w porównianiu z podjazdem
brakuje tych 5-10%. Tentno wyższe bo wiecej mięśni byłoby zaangażowanych
i do wiekszej mocy też możnaby sie zmotywować jednak...
Pytanie tylko czy tak jest lepiej, bo czasem wiecej/intensywniej nie
znaczy lepiej, a w tym treningu nie chodzi o maksymalną intensywność -
może wystarczy bodziec na poziomie właśnie 90-95% max intensywności
takiego wysiłku.

pozdrawiam
Przemek
ps.
to byl moj post sezonu ;)
nastepny za rok ;)

Przemek Gawel

unread,
Sep 12, 2006, 4:41:28 AM9/12/06
to
Ionen wrote:


> Ma ktos jeszcze jakies propozycje?

to nie ma sensu.
podróże zabijają forme :]
prędzej staniesz sie mistrzem w piwnicy na trenażerze ;)
pozdrawiam
Przemek

Tomasz Jakubowski

unread,
Sep 12, 2006, 4:56:10 AM9/12/06
to
Użytkownik Ionen napisał:

> (...)


> Kazimierz Dolny
> ??? (nie moge znalesc polaczenia, czyzby nie dojezdzal tam zaden
> pociag?)
>

W Kazimierzu nie ma stacji PKP, jest w Puławach (rzut beretem od
Kazimierza).

--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski

Maciej

unread,
Sep 12, 2006, 5:10:49 AM9/12/06
to
Użytkownik "Przemek Gawel" <q70zl...@o2zlyadres.pl> napisał w wiadomości
news:ee5rpk$d52$1...@inews.gazeta.pl...

> A krótką moc z kolei wypada wypracowąć jeszcze przed rozpoczęciem treningu
> czasówkowego.

Morris rules cały czas? Coggan sie z nim nie zgadza jeśli chodzi o taka
periodyzację treningu ...

> Aha i jeszcze ostatnia obserwacja - po pewnym czasie 20 min czasówki stają
> sie za słabym bodźcem dla wytrzymałości (siłowej też). Pojawia sie efekt
> taki, że przez 1h30 jesteśmy w stanie jechać, ale później dopada kryzys.
> Dlatego kolejnym krokiem po czasówkach są długie intensywne jazdy (ok
> 3h-3h30).

O dokładnie, mam to samo. Klepałem w nieskończoność cogganowskie 2x20m, po
czym zauważyłem że po ok 1:30 - 2h wyścigu lub mocnego treningu moc zaczyna
dość gwałtownie spadać. Problem w tym czy "długie intensywne" robić przed
czy po czasówkach.
Dość ciekawe i mocno kontrowersyjne podejście prezentuje autor poniższego
artykułu:
http://www.biketechreview.com/performance/base.htm
To tak apropo dyskusji o robieniu bazy, które pewnie niedługo sie rozpoczną
:)

> Pytanie tylko czy tak jest lepiej, bo czasem wiecej/intensywniej nie
> znaczy lepiej, a w tym treningu nie chodzi o maksymalną intensywność -
> może wystarczy bodziec na poziomie właśnie 90-95% max intensywności
> takiego wysiłku.

To dla mnie pytanie szonu: czy zawsze lepszy jest trening z maksymalną
intensywnością oczywiście biorąc pod uwagę czas treningu? Ja skłaniam sie do
odpowiedzi "tak", z tym że słowo "maksymalna" należy wziąść w cudzysłów -
wiadomo że zawsze (lub prawie zawsze) można pojechac mocniej - szczególnie
jeśli by to był wyścig. Poza tym przy moim generalnym braku czasu na
treningi (co jest pewnie problemem większości), jak już zaczne kręcić to
staram się ten czas wykorzystać maksymalnie.

> pozdrawiam
> Przemek
> ps.
> to byl moj post sezonu ;)
> nastepny za rok ;)

eee tam - dasz jeszcze radę coś skrobnąć - nie poddawaj się ;)

Pzdr
Maciej


Tomasz Jakubowski

unread,
Sep 12, 2006, 5:31:36 AM9/12/06
to
Użytkownik Maciej napisał:

> (...)


>
> O dokładnie, mam to samo. Klepałem w nieskończoność cogganowskie 2x20m, po
> czym zauważyłem że po ok 1:30 - 2h wyścigu lub mocnego treningu moc zaczyna

> dość gwałtownie spadać. (...)

Nie da się w nieskończoność jechać z mocą maksymalną lub submaksymalną.
Jeśli pod koniec jakiegoś czasu moc gwałtownie spada, może oznaczać to
że się wyjechałeś, czyli maksymalnie wykorzystałeś swój aktualny
potencjał w określonym czasie. Co nie jest takie trywialne i proste -
umieć wyjechać się.

--
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski

Krzysztof Bejner

unread,
Sep 12, 2006, 10:08:40 AM9/12/06
to

> Nie da się w nieskończoność jechać z mocą maksymalną lub submaksymalną.
> Jeśli pod koniec jakiegoś czasu moc gwałtownie spada, może oznaczać to że
> się wyjechałeś, czyli maksymalnie wykorzystałeś swój aktualny potencjał w
> określonym czasie. Co nie jest takie trywialne i proste - umieć wyjechać
> się.

Mój sezon 2004 był najlepszy.
Do testów i maksymalnych treningów wykorzystywałem 3 górki w mojej okolicy.
Jedna 700m o nachyleniu ok 7%.
Gdy w 2003 byłem w formie, która nie pozwalała mi utrzymać się w grupie na
wyścigach, trenując na takich górkach mogłem na nie wjeżdżać z 10 razy dość
mocno mniej więcej w bardzo podobnej szybkości. Były to wtedy jakby moje
maksymalne wjazdy powtórzone 10 razy.
Gdy w 2004 roku byłem w coraz lepszej formie mogłem na tę górkę wjechać
bardzo mocno tylko raz. Były to wjazdy naprawdę rekordowe Potrafiłem
wygenerować w tym krótkim momencie cały mój zapas mocy.

Wytrenowanie wytrzymałości czasowca da się dość łatwo natomiast umiejętność
zakumulowania dużej mocy w krótkim czasie (kilku minut) można właśnie
wjeżdżając w trupa takie właśnie górki. Tylko można to zacząć szlifować
dopiero wtedy kiedy baza jest ok i wytrzymałość czasowca też. Wówczas efekty
takich treningów są widoczne prawie z dnia na dzień.

To jest jak nowy i stary akumulator, który podłączymy na ... prawie zwarcie.
Nowy odda ogromny prąd a stary dużo mniejszy mimo, że w stanie jałowym mają
identyczne napięcie. :-)

Oczywiście to są uproszczenia ale kiedy przeczytałem tę całą gamę książek o
treningach, mocy, tętnach, strefach to stwierdziłem, że dla moich aspiracji,
znaczne uproszczenie tej zagmatwanej wiedzy niewiele mi ujmie a trening
stanie się jaśniejszy i przyjemniejszy.


Giant Mike

unread,
Sep 12, 2006, 4:20:46 PM9/12/06
to

Użytkownik "Ionen" <pawel.b...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:1157963954.9...@m73g2000cwd.googlegroups.com...
... Jaka jest najblizsza gorka od Warszawy aby mozna bylo
przeprowadzic taki trening?

Górki jak górki, ale okolice Garwolina po obu stronach szosy Lubelskiej,
Osieck (tutaj jest niezła 6cio kilometrowa pętla z 3 podjazdami) -
generalnie na południe od MPK i Otwocka

Michał


Tompoz

unread,
Sep 13, 2006, 2:20:08 AM9/13/06
to

Tak propo to tez mi się marzy pomiar mocy. Teraz co do górek jest
też ważna rzeczą by wytrenowac coś takiego że idziesz maxa jakaś
górkę wchodzisz na nią mocno i zaczyna się płaski teren i trzeba
mocno pociągnąć a tu dupa czyli to tkai rodzaj połącznei
wytryzmałości siłowej i szybkosciową. Pytanie do Krzysztofa Bejnera
czy masz gg ?


Tompoz

..::Dangerous Dan::..

unread,
Sep 13, 2006, 8:54:28 PM9/13/06
to
Giant Mike napisał(a):

> Osieck (tutaj jest niezła 6cio kilometrowa pętla z 3 podjazdami) -

Mozesz cos wiecej na ten temat napisac? Czasem tam bywam i dobrze byloby
wiedziec gdzie warto jeszcze zajrzec ;-)

--
Pozdrawiam,
Paweł Chlebicki

Giant Mike

unread,
Sep 14, 2006, 3:59:37 PM9/14/06
to

Użytkownik "..::Dangerous Dan::.." <danger...@WYTNIJTOo2.pl> napisał w
wiadomości news:eea9db$7mt$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Giant Mike napisał(a):
>
>> Osieck (tutaj jest niezła 6cio kilometrowa pętla z 3 podjazdami) -
>
> Mozesz cos wiecej na ten temat napisac? Czasem tam bywam i dobrze byloby
> wiedziec gdzie warto jeszcze zajrzec ;-)

trzeba dojechać tutaj :
http://mapa.szukacz.pl/?&nc=51,96142&ec=21,43827&n=51,96628&e=21,42106&z=1&m=Osieck

Pętla jedzie przez Osieck, Grabiankę, Rudnik. Jadąc zgodnie z ruchem
wskazówek zegara masz ostry podjazd "pod maszty" pomiędzy Osieckiem a
Grabianką, potem podjazd w Grabiance zaraz za skrętem z 805 w prawo, potem
koleny podjazd przed samym Osieckiem.

Jadąc w drugą stronę pierwszy podjazd jest krótszy, ale sztywniejszy potem
długo w dół, do Grabianki jest długo i lekko pod górę no i pod Maszty też
jest długo i łagodniej.

Więc dla każdego coś miłego - jadąc w prawo ostro w górę a w przeciwną
stronę umiarkowanie ale dłużej.

Michał


..::Dangerous Dan::..

unread,
Sep 14, 2006, 4:33:28 PM9/14/06
to
Giant Mike napisał(a):

> Pętla jedzie przez Osieck, Grabiankę, Rudnik. Jadąc zgodnie z ruchem
> wskazówek zegara masz ostry podjazd "pod maszty" pomiędzy Osieckiem a
> Grabianką, potem podjazd w Grabiance zaraz za skrętem z 805 w prawo, potem
> koleny podjazd przed samym Osieckiem.

Dzieki wielkie. W sobote jade przetestowac ;-)

--
Pozdrawiam,
Paweł Chlebicki

mliese

unread,
Sep 15, 2006, 4:06:39 AM9/15/06
to
mliese napisał(a):
> Witam
>
> Cwicze 80% na asfalcie reszta w lekkim terenie. Sa to treningi od 50 do
> 100 km goralem z 1.95 semislikami na pulsie srednim ok 148-158 Hr.
> Efekt jest taki ze jakos sie trzymam na dlugich dystansach jak jest
> latwy plaski teren, ale jak zaczyna sie podjazd, a niedajboze
> piaszczysty podjazd to nawet na ktotkim 300 metrowym dostaje 30 metrow w
> plecy.
>
> Tyle co wiem, to ze kazdy zgubiony kg bedzie mi pomocny(bede zbijal, bo
> mam z czego), ale podpowiedzcie prosze jak ulozyc treningi zeby sie
> troche poprawic.
>
> Wiem tez ze regularne treningi w gorach byly by super, ale niestety
> mieszkam w warszawie :(
>
> Maciej


A jak jest z ciezarem kol. Czy faktycznie poczuje roznice w podjazdach
na zestawie obrecz, opona -250g?

Maciej

syzer

unread,
Sep 15, 2006, 10:11:23 AM9/15/06
to

> To takie moje przemyślenia związane wykorzystaniem 700metrowego
podjazdu....

700m roznicy poziomow to spora gorka :-)


0 new messages