moze pytanie jest troche glupawe. ale zauwazylem ze moja dziewczyna oglada
sie za przystojnymi facetami, nawet w moim towarzystwie. zaczyna mnie to
troszke wkurzac. i w sumie nawet nie chodzi o to ze, popatrzy sobie na
jakiegos przystojniaka, a bardziej o to ze nie wiem co mam o tym myslec?
czy to jest normalne, czy moze mam sie spodziewac ze w niedlugim czasie
zostane "splawiony" :)
pozdrawiam
k.
Ja się oglądam przy facecie i mówię, że ten i tamten jest fajny, że
widziałam
ostatnio super przystojnego chłopaka. Razem to komentujemy...
Dla kobiet nie liczy się tylko to, czy jest przystojny, więc możesz się
obawiać
dopiero, gdy ona zacznie więcej (lub w ogóle zacznie) rozmawiać z tym
przystojniakiem, któremu się przyglądała. Dziewczyny najpierw muszą poznać
faceta - sprawdzić czy nie jest idiotą;)
K.K.
no wiec teraz juz wiesz jak sie czuje twoja dziewczyna jak ty ogladasz sie
za innymi....
swoja droga dl;aczego u facetow to jest normlane a jak my tak robimy to
odrazu dla was jest to powodu do wkurzania sie, do myslenia o tym.....
M
>
> Użytkownik "Krzysiek Kwiatkowski" <krzy...@math.put.poznan.pl> napisał w
> wiadomości news:pan.2004.06.12....@math.put.poznan.pl...
>> tak sie zastanawiam. jak facet widzi fajna laske na ulicy, to normalne
>> jest ze "rzuci okiem". a kobieta? gdy widzi fajnego faceta? tez sie
> oglada??
>>
>> moze pytanie jest troche glupawe. ale zauwazylem ze moja dziewczyna oglada
>> sie za przystojnymi facetami, nawet w moim towarzystwie. zaczyna mnie to
>> troszke wkurzac. i w sumie nawet nie chodzi o to ze, popatrzy sobie na
>> jakiegos przystojniaka, a bardziej o to ze nie wiem co mam o tym myslec?
>> czy to jest normalne, czy moze mam sie spodziewac ze w niedlugim czasie
>> zostane "splawiony" :)
>>
>> pozdrawiam
>> k.
>
> Ja się oglądam przy facecie i mówię, że ten i tamten jest fajny, że
> widziałam
> ostatnio super przystojnego chłopaka. Razem to komentujemy...
i to sie nazywa zdrowe podejscie
K.K.
> i to sie nazywa zdrowe podejscie
to sie nazywa udawanie
--
oloix rewolucje
---------------------- cruel & ruthless - efficient bitch
gg:3423177
tlen: oloix-rewolucje(na)tlen.pl
MSN: oloix(na)hotmail.com
to fakt
Boże, jakie udawanie? Udawanie byłoby wtedy, gdybym się ukradkiem patrzyła
na jakiegoś faceta i udawała, że tego nie robię, chociaż mój chłopak na
pewno
to widzi, a czasem po prostu ktoś wygląda tak, że chciałoby się
skomentować...
Dyskusja jest lepsza niż UDAWANIE, że coś nie istnieje. Gdyby np. szła super
laska, niesamowicie piękna, a mój facet by na nią nie spojrzał, to
pomyślałabym,
że może jest gejem;) (oczywiście poza sytuacją, gdy patrzy akurat na
mnie;)).
Nie mówię, że często mi się zdarza za kimś oglądać, bo akurat wyjąąątkowo
rzadko,
ale zdarza i jest to zupełnie zdrowe...
K.K.
> Boże, jakie udawanie?
[...]
> Dyskusja jest lepsza niż UDAWANIE, że coś nie istnieje.
wlasnie udawanie ze cos nie istnieje. udawanie ze "wcale mi nie przeszkadza
ze zachwycasz sie tym fagasem".
a ty bidulko wierzysz ze taki szczery. on chce pokazac ze nie jest zazdrosny
zebys nie stwierdzila ze jest idiota.
K.K.
> wlasnie udawanie ze cos nie istnieje. udawanie ze "wcale mi nie
> przeszkadza ze zachwycasz sie tym fagasem".
> a ty bidulko wierzysz ze taki szczery.
Hm? A czemu niby ma to byc udawanie? Czesto zdarza sie ze idziemy
gdzies razem, obok przechodzi rewelacyjna laska i wcale nie udaje
ze mi nie przeszkadza, ze moj sie za nia obejrzy. Wrecz dziwiloby
mnie gdyby tego nie zrobil, w koncu kazdy lubi popatrzec na kogos
atrakcyjnego.
O co tu byc zazdrosnym? O mijanego na ulicy czlowieka? Czemu?
hehe dobre
natura podzielila role: facet-zdobywa; kobieta-jest zdobywana
kazdy o tym wie i nawet jesli komus sie to nie podoba to nic nei poradzimy;)
teraz, opierajac sie na tych ustaleniach:
- chlop sie oglada: rozglada sie za zdobycza (baba mysli: stoj zesz! gdzie
leziesz?! masz mnie! mnie sobie wez! a co powiesz na romantyczny stosunek...
tu, w przebieralni? moj slodziutki mimimimi)
- baba sie oglada: sprawdza co ja omija zeby zalowac ze nie dala sie zdobyc
temu co przchodzil (chlop: adrenalina, stres, gotowosc do walki, obrona
terytorium.)
> TO PODZIWIAJCIE CHŁOPCY, PODZIWIAJCIE...
> Tylko jak nie macie podziwiać, to lepiej nic nie mówcie;)
ja chetnie popodziwiam, wyslij foto:)
Rozglada sie za innymi bo nie zawrociles jej w glowie:) Jak dlugo juz
jestescie ze soba?
Dobra teoria... Zauważyłeś chyba jednak, że w dzisiejszych czasach, to
raczej
kobiety zdobywają facetów, chyba, że jesteś z innej dekady;)
Pozdrawiam
Kasia
> hehe dobre
Moze i dobre, ale dalej nie napisalas czemu nalezy byc zazdrosnym
o obca osobe mijana na ulicy. Wiec dlaczego?
> - chlop sie oglada: rozglada sie za zdobycza
[...]
> - baba sie oglada: sprawdza co ja omija zeby zalowac ze nie dala
> sie zdobyc temu co przchodzil
No nie wiem, moze tak masz :-) Ja tam zwyczajnie lubie sobie czasem
spojrzec na kogos kto mi sie podoba, dla czystych doznan estetycznych.
Jakbym chciala zostawic tego z ktorym jestem i poleciec za tamtym to
w zasadzie co mi stoi na przeszkodzie? Nic, no nie? Wiec skoro nie
lece to znaczy ze mam jakies powody.
Nahia, Department of Redundancy Department
> Dobra teoria... Zauważyłeś chyba jednak, że w dzisiejszych czasach, to
> raczej
> kobiety zdobywają facetów, chyba, że jesteś z innej dekady;)
nazwij mnie staroswieckim ale lubie dreszczyk emocji:)
natomiast gdybys chciala mnie zdobyc to nie mam nic przeciwko:)
> Moze i dobre, ale dalej nie napisalas czemu nalezy byc zazdrosnym
> o obca osobe mijana na ulicy. Wiec dlaczego?
napisalem, czytaj.
> No nie wiem, moze tak masz :-) Ja tam zwyczajnie lubie sobie czasem
> spojrzec na kogos kto mi sie podoba, dla czystych doznan estetycznych.
> Jakbym chciala zostawic tego z ktorym jestem i poleciec za tamtym to
> w zasadzie co mi stoi na przeszkodzie? Nic, no nie? Wiec skoro nie
> lece to znaczy ze mam jakies powody.
instynkty w ktore jestesmy wyposazeni dzialaja w sposob taki ze nie
uzmyslawiasz sobie ich dzialania. tak wiec ogladajac sie ze wzgledow
estetycznych (ty myslisz ze to niewinne ale chocby samo stwierdzenie ze
facet ci sie estetycznie podoba dowodzi slusznosci tego co mowie)
realizujesz program w ktory jestes wyposazona niezaleznie od tego jak bardzo
bys tego nie chciala.
> tak wiec ogladajac sie ze wzgledow estetycznych (ty myslisz ze to
> niewinne ale chocby samo stwierdzenie ze facet ci sie estetycznie
> podoba dowodzi slusznosci tego co mowie)
to ze uwazam ze facet ma zgrabny tylek oznacza ze zastanawiam sie
podswiadomie czemu nie dalam mu sie poderwac?
a jak uwazam ze kobieta ma zgrabny tylek? tego juz nie wytlumaczysz
checia rozmnazania raczej.
mam jeszcze gorzej: czasami ze wzgledow estetycznych ogladam sobie
na ulicy psy i koty ;)
moim zdaniem jednak to, ze uznaje kogos za atrakcyjnego fizycznie
oznacza tylko to ze jest dla mnie atrakcyjny fizycznie. nie ma to
najmniejszego wplywu na obecny zwiazek bo:
primo -- obecny facet tez jest dla mnie najwyrazniej atrakcyjny,
inaczej bym z nim nie byla;
secundo -- kobieta zwiazku wlasnie z przyczyn biologicznych nie
uzaleznia od zgrabnego tylka tylko od masy roznych czynnikow.
a jesli facet z ktorym jestem zaczyna byc zazdrosny o to ze gdzies
na ulicy zmierzylam sobie wzrokiem inny egzemplarz -- *to* juz
sklania mnie do zastanowienia sie nad zwiazkiem. bo piorun wie co
nastepne mu sie nie spodoba, podnoszenie wzroku z ziemi?
pomijam juz to, jak niesamowicie niepewny swojej mesksci musialby
byc facet zeby zaczac byc zazdrosnym o obcego, mijanego gdziestam
w przelocie mezczyzne ;) pewnie o plakat z wykonawca albo fotke z
kumplem z wakacji tez by sceny robil.
niedawno w New Scientist przeczytalem artykul ze naukowcy dochodza do
wniosku ze homoseksualizm (ku mojemu zaskoczeniu z reszta) jest wytworem
ewolucji... nie wiadomo jak to sie ma do kwestii przetrwania gatunku (ja bym
wrecz powiedzial ze to sie w ogole nie ma do tej kwestii) ale niemniej, w
ten sposob spekuluja.
>
> mam jeszcze gorzej: czasami ze wzgledow estetycznych ogladam sobie
> na ulicy psy i koty ;)
o kochana zaczynasz byc spiaca albo zupelnie nie jazysz tematu o ktorym
rozmawiamy. czy naprawde uwazasz ze twoj mozg (czesc ktorej nie
kontrolujesz) jest na tyle glupi zeby pomylic faceta z kotem? o czym ty do
mnie rozmawiasz?
>
> moim zdaniem jednak to, ze uznaje kogos za atrakcyjnego fizycznie
> oznacza tylko to ze jest dla mnie atrakcyjny fizycznie. nie ma to
> najmniejszego wplywu na obecny zwiazek bo:
> primo -- obecny facet tez jest dla mnie najwyrazniej atrakcyjny,
> inaczej bym z nim nie byla;
> secundo -- kobieta zwiazku wlasnie z przyczyn biologicznych nie
> uzaleznia od zgrabnego tylka tylko od masy roznych czynnikow.
bingo! wlasnie po to czlowiek wyksztalcil mozg. niemniej, myslenie logiczne
mimo wszystko odgrywa tu znacznie mniejsza role. to co nazywasz uczuciami i
na co nie masz wplywu, to wlasnie efekt dzialania instynktu oraz innych
mechanizmow psycho/bio/chemiczych oceniajacych potencjalnego kandydata na
partnera a co za tym idzie ojca potomstwa i glowy rodziny. to ze nie zdajesz
sobie z tego sprawy nie oznacza ze to nie istnieje. poza tym nie bede sie z
toba klocil. kup sobie ksiazke i poczytaj:)
>
> a jesli facet z ktorym jestem zaczyna byc zazdrosny o to ze gdzies
> na ulicy zmierzylam sobie wzrokiem inny egzemplarz -- *to* juz
> sklania mnie do zastanowienia sie nad zwiazkiem. bo piorun wie co
> nastepne mu sie nie spodoba, podnoszenie wzroku z ziemi?
to ci wystarczy? a co jezeli pusci smierdzacego baka albo jedzac obiad
spadnie mu ziemniak na stol? lepiej zacznij sie zastanawiac zanim wejdziesz
w zwiazek-to ci zaoszczedzi czasu.
>
> pomijam juz to, jak niesamowicie niepewny swojej mesksci musialby
> byc facet zeby zaczac byc zazdrosnym o obcego, mijanego gdziestam
> w przelocie mezczyzne ;) pewnie o plakat z wykonawca albo fotke z
> kumplem z wakacji tez by sceny robil.
nie o to chodzi. niektorzy faceci i kobiety tez, potrzebuja aby zwracac na
nich wieksza uwage. jesli obdarzasz swoja uwaga obca osobe ich kosztem a
nadodatek ma to poddtekst seksualny, czuja sie niewygodnie. to proste.
inna sprawa ze takie osoby zazwyczaj wykazuja dodatkowo szereg innych cech i
zachowan i nazywamy je neurotykami.
> niedawno w New Scientist przeczytalem artykul ze naukowcy dochodza
> do wniosku ze homoseksualizm (ku mojemu zaskoczeniu z reszta) jest
> wytworem ewolucji...
mhm, i to podobno ukierunkowanym rowniez na skuteczne rozmnazanie.
> o kochana zaczynasz byc spiaca albo zupelnie nie jazysz tematu
> o ktorym rozmawiamy.
nie jestem i jarze. daje ci tylko przyklad na to, ze niekoniecznie
"podoba mi sie" musi miec podtekst seksualny. czasami "podoba sie"
bo jest ladny, bo sie podoba i juz.
> to co nazywasz uczuciami i na co nie masz wplywu
na uczucia nie mam wplywu? a od kiedy to?
> to ze nie zdajesz sobie z tego sprawy nie oznacza ze to nie
> istnieje. poza tym nie bede sie z toba klocil. kup sobie ksiazke
> i poczytaj:)
wiesz, jakos nie sadze zeby autor dowolnej ksiazki lepiej niz ja
sama wiedzial kiedy jestem a kiedy nie jestem zazdrosna.
jak moj facet oglada sie za panienka na ulicy -- nie jestem.
jesli sprawia ci to jakis dyskomfort to przykro mi... no ok, nie
jest mi przykro, obojetne mi to ;)
> to ci wystarczy?
zazdrosc bez powodu? tak, wystarczy zeby sie zastanowic.
> a co jezeli pusci smierdzacego baka albo jedzac obiad spadnie mu
> ziemniak na stol?
a jaki to ma wplyw na moja ewentualna swobode w tym zwiazku? bo
nadmierna, nieuzasadniona zazdrosc moze miec.
> lepiej zacznij sie zastanawiac zanim wejdziesz w zwiazek-to ci
> zaoszczedzi czasu.
eh, jakby czlowiek na starcie dostawal wszelkie potrzebne dane
do zrobienia takiej analizy... :) niestety nie ma lekko ;)
> nie o to chodzi. niektorzy faceci i kobiety tez, potrzebuja aby
> zwracac na nich wieksza uwage.
a niby skad ta potrzeba jak nie wlasnie z niepewnosci siebie? jak
ktos jest pewien siebie to cudzej uwagi do dobrego samopoczucia
nie potrzebuje przeciez.
> jesli obdarzasz swoja uwaga obca osobe ich kosztem a nadodatek
> ma to poddtekst seksualny, czuja sie niewygodnie.
no i znow sie upierasz przy tym podtekscie seksualnym ;)
nie neguje ze tacy ludzie sa.
nie neguje ze moga sie czuc niewygodnie jak spojrze na innego.
jedyne co neguje to ich pewnosc siebie.
> inna sprawa ze takie osoby zazwyczaj wykazuja dodatkowo szereg
> innych cech i zachowan i nazywamy je neurotykami.
ano. wiec ty tez widzisz ze zdrowe to to nie jest. wiec czemu sie
dziwisz, ze jak zauwaze objawy to zaczne sie zastanawiac?
> tak sie zastanawiam. jak facet widzi fajna laske na ulicy, to normalne
> jest ze "rzuci okiem". a kobieta? gdy widzi fajnego faceta? tez sie
oglada??
Wczoraj spędziliśmy pół wieczoru siedząc w kafejce na Starym Rynku i
wyszukując interesujące obiekty płci obojga.
Sytuacja była wybitnie niesprawiedliwa, bo jemu udało się wypatrzeć kilka
całkiem ciekawym dziewczyn, ja szukałam przystojnych facetów i nic, masakra.
Ale komentowaliśmy dość nieuprzejmie ;)
--
Renya
> Rozglada sie za innymi bo nie zawrociles jej w glowie:)
Ha ha.
Jest estetka i lubi sobie popatrzec, to zupelnie normalne.
--
Renya
> tak sie zastanawiam. jak facet widzi fajna laske na ulicy, to normalne
> jest ze "rzuci okiem". a kobieta? gdy widzi fajnego faceta? tez sie
> oglada??
> (...)
"rzut oka" "rzutowi oka" nierówny.
Z jednej strony powiedział bym tak jak wiele osób tutaj wcześniej - po
prostu lubi spojrzeć na atrakcyjnego mężczyznę (co nie koniecznie znaczy,
że Ciebie uważa za mniej atrakcyjnego). W tym nie ma nic złego. Wiele
innych atrakcyjnych rzeczy tego świata lubi człowiek oglądać.
Z drugiej jednak strony on faktycznie może być Tobą znudzona i Twoje obawy
mogą być trafne. appm tego raczej nie może wiedzieć :) Jej spytaj.
--
Pozdrawiam (Greetings).
Googie
Czyli związek jako ciągły strach, że zaraz nic, tylko mnie zdradzi?
Dziękuję, postoję. Poza tym nie traktuję kobiety jak mojego terytorium.
--
białolistny
http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
To, że lubi sobie popatrzeć, jest zupełnie normalne. Ale oglądanie się
za ludźmi, kiedy się z kimś idzie, a szczególnie podczas rozmowy, jest
po prostu nieuprzejme, jest bowiem oznaką ignorowania rozmówcy ("idę z tobą,
coś nawet do mnie mówisz, ale jest tu może coś, co nie jest tak nudne?").
Ja i moja M. unikamy więc takiego oglądania się.
Za to w patrzeniu na tyłki różne nie widzę nic złego. Często zdarza się
wręcz, że, idąc z nią ulicą, słyszę od niej coś w stylu: "Patrz na tę
dziewczynę z przodu po lewej, ma ładny tyłek, ładnie wygląda w tych
stringach, prawda?" albo "podoba Ci się, jak ona tak idzie bez stanika?". :)
--
białolistny
http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
Dobrze sie tam macie :) Ja nie dosc, ze rzadko kiedy cos takiego uslysze, to
przykladowo gdy dzisiaj sie spojrzalem na pewien tylek po chwili poczulem
rece mojej I. na karku i cos jakby zdeka mnie dusilo :) Szyja to jeszcze
nic, gorzej jak reka trafia sporo nizej ;p
I wcale w tamtej chwili nie rozmawialismy!
--
_red ____ _ ____ ____ __ _
> Czyli związek jako ciągły strach, że zaraz nic, tylko mnie zdradzi?
> Dziękuję, postoję. Poza tym nie traktuję kobiety jak mojego terytorium.
<hahaha> naiwniak :)
> hehe dobre
> natura podzielila role: facet-zdobywa; kobieta-jest zdobywana
> kazdy o tym wie i nawet jesli komus sie to nie podoba to nic nei
poradzimy;)
> teraz, opierajac sie na tych ustaleniach:
> - chlop sie oglada: rozglada sie za zdobycza (baba mysli: stoj zesz! gdzie
> leziesz?! masz mnie! mnie sobie wez! a co powiesz na romantyczny
stosunek...
> tu, w przebieralni? moj slodziutki mimimimi)
> - baba sie oglada: sprawdza co ja omija zeby zalowac ze nie dala sie
zdobyc
> temu co przchodzil (chlop: adrenalina, stres, gotowosc do walki, obrona
> terytorium.)
Pleciesz trzy po trzy. Nic sie tu kupy nie trzyma. Twoja nieopierzona
teoryjka podzialu rol jest rodem z jakiejs dziurze zabitej dechami, gdzie
diabel mowi dobranoc, a psy dup*** szczekaja. Moze tam takie banalne i
wyprane z tresci farmazony maja sens. Moze tam tak wlasnie jest, kiedy chlop
w gumiakach brudnych od gnoju zaciaga chlopke za warkocze na siano, zeby ja
posiasc. Instynkt zdobywcy :]. Poza tym, jestes strasznie eurocentryczny, az
sie flaki przewracaja.
--
cien logosa
pozdr,dorcia
> Za to w patrzeniu na tyłki różne nie widzę nic złego. Często zdarza się
> wręcz, że, idąc z nią ulicą, słyszę od niej coś w stylu: "Patrz na tę
> dziewczynę z przodu po lewej, ma ładny tyłek, ładnie wygląda w tych
> stringach, prawda?" albo "podoba Ci się, jak ona tak idzie bez stanika?".
:)
:| i to nie jest podpucha? Wiesz, cos w ten desen:
- Zobacz te punie na godzinie 11, fajna ma dupcie, nie? - M. rzuca od
niechcenia
- Fakt, wyglada bosko - Nie spodziewajacy sie niczego W. wpada w chytrze
zastawione sidla.
- Zobacz, stanika tez nie zalozyla. Podoba ci sie jak ona tak idzie..? -
Kontynuuje M. z niewinna mina.
- No, hipnotyczne cycki. - W. wpada po uszy w g****.
- A co ty sobie myslisz, ze bedziesz w moim towarzystwie sie gapil na cycki
jakiejs lafiryndy, erotomanie ty jeden. To ja juz nic dla ciebie nie
znacze? Nie masz dla mnie zadnego szacunku, zeby mnie tak przy takich
zolzach ponizac... - wybucha M.
??
--
cien logosa
> Zazdrosnym tak, ale nie o mijaną osobę tylko o partnera .
o to ze spojrzal na dziewczyne ktora ja tez uwazam za rewelacyjna
i sama sie za nia obejrzalam? :) nie no, mnie z moimi facetami
zawsze laczylo cos wiecej niz zgrabny tylek wiec samo przejscie
obok jeszcze zgrabniejszego tym zwiazkom nijak nie zagrazalo...
> Można dyskretnie spojrzeć, ale oglądanie się świadczy raczej
> o braku kultury, bo nie jest to przyjemne ani dla osoby
> towarzyszącej , ani dla mijanej osoby.
"mijana osoba" jesli ubiera sie tak zeby wyeksponowac okreslone
kawalki swojego ciala robi to przeciez wlasnie po to zeby sie za
nia ogladano :> tak, wiem, zaraz uslysze nastepny naiwny kawalek
ze dziewucha w mikrospodniczce na 10cm obcasach nosi sie tak dla
siebie samej :)
dla mnie to ze moj facet sie za nia obejrzy nie jest nieprzyjemne
bo do cholery to przeciez jest facet i gdyby na przechodzaca obok
obledna dziewuche nie zwrocil najmniejszej uwagi to zaczelabym sie
zastanawiac co z nim nie tak. nie ma sily, to co ladne przyciaga
wzrok i tyle. co w tym dziwnego?
> pozdr,dorcia
> hehe dobre
> natura podzielila role: facet-zdobywa; kobieta-jest zdobywana
<ciach uogólnienia>
Powinieneś chyba zmienić nicka na "oloix rewelacje" :->
--
Agreszka
> tak sie zastanawiam. jak facet widzi fajna laske na ulicy, to normalne
> jest ze "rzuci okiem". a kobieta? gdy widzi fajnego faceta? tez sie oglada??
Od ogladania sie w ciaze nie zachodzi.
> moze pytanie jest troche glupawe. ale zauwazylem ze moja dziewczyna oglada
> sie za przystojnymi facetami, nawet w moim towarzystwie. zaczyna mnie to
> troszke wkurzac.
To wyluzuj. Bo jak sie bedziesz tak wkurzal, to stwierdzi, ze masz
kompleksy i lepiej sie trzymac od Ciebie z daleka.
> i w sumie nawet nie chodzi o to ze, popatrzy sobie na
> jakiegos przystojniaka, a bardziej o to ze nie wiem co mam o tym myslec?
A co masz o tym myslec? Czy Ty biczujesz sie, gdy spojrzysz na dupcie
ladnej laski?
> czy to jest normalne, czy moze mam sie spodziewac ze w niedlugim czasie
> zostane "splawiony" :)
Jesli bedziesz sie tak tym przejmowal, to rzeczywiscie zostaniesz splawiony.
..:: fabio
Nie jest. Gdyby była, już dawno bym nie żył. :)
--
białolistny
http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
Prawie mnie przekonałeś.
--
białolistny
http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
a kto powiedział że "fajna laska " musi być w mini i na obcasach ? Według
Twojej teorii do fryzjera i kosmetyczki też chodzimy po to by później było
na co popatrzeć i nie mamy w tym przyjemności ?
> > do cholery to przeciez jest facet i gdyby na przechodzaca obok
> obledna dziewuche nie zwrocil najmniejszej uwagi to > >
zdaje się że nie mówimy o "najmniejszej uwadze" :)
doprawdy, czyli nic też dziwnego że kiedyś prześpi się z którąś z
nich -przecież ona jest super i każdy normalny facet ma na to ochotę .
Nie chodzi o to że mają nie zwracać uwagi, powini to robić w końcu są
wzrokowcami, tylko o sposób w jaki to robią.
dorcia
> - Zobacz te punie na godzinie 11, fajna ma dupcie, nie? - M. rzuca od
> niechcenia
> - Fakt, wyglada bosko - Nie spodziewajacy sie niczego W. wpada w chytrze
> zastawione sidla.
> - Zobacz, stanika tez nie zalozyla. Podoba ci sie jak ona tak idzie..? -
> Kontynuuje M. z niewinna mina.
> - No, hipnotyczne cycki. - W. wpada po uszy w g****.
> - A co ty sobie myslisz, ze bedziesz w moim towarzystwie sie gapil na cycki
> jakiejs lafiryndy, erotomanie ty jeden. To ja juz nic dla ciebie nie
> znacze? Nie masz dla mnie zadnego szacunku, zeby mnie tak przy takich
> zolzach ponizac... - wybucha M.
A potem płaczliwym tonem dodaje: "Ty mnie juz nie kochasz!!!!!!"
--
Myszka
"Ich bin von Kopf bis Fuss auf Liebe eingestellt"
Na to jeszcze za wcześnie. ;)
--
białolistny
http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
Albo normalne, bo wpajany nam przez media stereotyp atrakcyjności wytrzebia
ulice zamieniając je pustkowie. Jak już zdarzy się spotkać na ulicy
zadbanego, przystojnego, elegancko przyodzianego mężczyznę, to często
okazuje się, że jest zwykły bufon i pozorant.
Nie jest to wynik moich spostrzeżeń, a jedynie wrażenie jakie odnosi nie
jedna z moich przyjaźni.
Moje zdanie w kwestii oglądania się za rozpalonym dupskiem jest takie, iż
gdy nie mam na to ochoty, to żadna siła mnie do tego nie zmusi. A nawet
czasami nie robię tego z premedytacją. I nie jest to wynik błądzenia w
materii własnej orientacji seksualnej - tylko zwykła prowokacja. Nie
dostrzeganie ich infantylnego głodu uwagi, często i gęsto, działa
podświadomie na ich ośrodek w...........ia, co owocuje chwilowym (jaka
szkoda) poczuciem niepewności. Noo, ale skoro ktoś szuka potwierdzenia
własnej wartości w swojej atrakcyjności fizycznej naraża się na miotanie we
własnej matni niskiej samooceny.
Nie twierdzę też, że nie ma takich kobiet, które świadome swojej urody,
lubią i potrafią ją ze smakiem wyeksponować. Choć nie ten z gatunku
rozdymanej w kierunku drapieżnej erotyki, substytut kobiecości. Takie lubię
oglądać. Nawet dostawać na środku ulicy wzwodu na ich widok; bawić się w
skoptofilię lub eksaudyryzm z nimi w roli głównej.
I przytaknę tym, którzy twierdzą, iż oglądanie się w towarzystwie
partnera/ki jest w złym smaku.
To jest najprostsza droga do niezadowolenia z obecnego partnera na zasadzie
porownań. Pomimo ewentualnych zaprzeczeń podświadomość i tak upomni się o
frycowe. Nie tędy droga. Ale od czego mamy wszechobecny liberalizm oraz
ignorowanie podszeptów sercu krzyczącego: durniu przerzucasz piach
grzebieniem na pustyni! To nie idealizm. W dzisiejszych czasach to chyba
zakrawa na romantyzm.
;)
Może: "czemu jeszcze nic nie zrobiłam w kierunku aby przytulić się do tych
umięśnionych bułeczek?" ;}
> a jak uwazam ze kobieta ma zgrabny tylek? tego juz nie wytlumaczysz
> checia rozmnazania raczej.
Czy mam, lub nie, zgrabniejszy...?
> mam jeszcze gorzej: czasami ze wzgledow estetycznych ogladam sobie
> na ulicy psy i koty ;)
Koty np. bardzo zgrabnie się poruszają. To może natchnąć nie jedną kobietę.
A kopulujące na trawniku dwa psy też okazują się dla niektórych
afrodyzjakiem.
> moim zdaniem jednak to, ze uznaje kogos za atrakcyjnego fizycznie
> oznacza tylko to ze jest dla mnie atrakcyjny fizycznie. nie ma to
> najmniejszego wplywu na obecny zwiazek bo:
> primo -- obecny facet tez jest dla mnie najwyrazniej atrakcyjny,
> inaczej bym z nim nie byla;
> secundo -- kobieta zwiazku wlasnie z przyczyn biologicznych nie
> uzaleznia od zgrabnego tylka tylko od masy roznych czynnikow.
Ale napotkana gdzieś na stricie zgrabna dupcia może być priorytetem wstępu
do alkowy, po niewinnie przebiegającej rozmowie gdzieś w klubie nocnym.
> a jesli facet z ktorym jestem zaczyna byc zazdrosny o to ze gdzies
> na ulicy zmierzylam sobie wzrokiem inny egzemplarz -- *to* juz
> sklania mnie do zastanowienia sie nad zwiazkiem. bo piorun wie co
> nastepne mu sie nie spodoba, podnoszenie wzroku z ziemi?
Bez obawy. Pokornych przecież nie brakuje ;))))
> pomijam juz to, jak niesamowicie niepewny swojej mesksci musialby
> byc facet zeby zaczac byc zazdrosnym o obcego, mijanego gdziestam
> w przelocie mezczyzne ;) pewnie o plakat z wykonawca albo fotke z
> kumplem z wakacji tez by sceny robil.
Albo niesamowicie zakochany. Tak młodzieńczo, ale jednak.
W życiu realizujemy scenariusze, ale żebyśmy nie mieli wpływu na własne
uczucia to się nie zgodzę. Chyba że kierowałeś tę uwagę do konkretnej osoby.
> no i znow sie upierasz przy tym podtekscie seksualnym ;)
A tu mi jedzie czołg. Grecka estetka ;)
> nie neguje ze tacy ludzie sa.
> nie neguje ze moga sie czuc niewygodnie jak spojrze na innego.
> jedyne co neguje to ich pewnosc siebie.
Zazdroszczę pewności siebie. Przychodzi mi na myśl bajka "Pinki i mózg".
Pinki zawsze pyta na koniec: "Co będziemy jutro robić?" A mózg odpowiada
zawsze: " To co robimy codziennie Pinki, opanujemy świat"
>>> jesli obdarzasz swoja uwaga obca osobe ich kosztem a nadodatek
>>> ma to poddtekst seksualny, czuja sie niewygodnie.
>> no i znow sie upierasz przy tym podtekscie seksualnym ;)
> A tu mi jedzie czołg. Grecka estetka ;)
no ten ";)" bez powodu tam nie siedzi :D a grekow o aseksualnosc
to ja bym osobiscie nie posadzala... ;)
>> nie neguje ze tacy ludzie sa.
>> nie neguje ze moga sie czuc niewygodnie jak spojrze na innego.
>> jedyne co neguje to ich pewnosc siebie.
> Zazdroszczę pewności siebie.
no pewnosci siebie mi nie brakuje chociaz w podstawowce bylam tak
niesmialym dzieciatkiem ze nie poszlam kiedys do szkoly bo mialam
isc sama, kolezanka z ktora zawsze chodzilam zachorowala :)
ale tu akurat jest to tez chlodna kalkulacja: na to czy facet uzna
ze chce sie z ta lala przespac czy nie wplyw mam niewielki poza
tym co i tak na codzien robie, prawda? a sceny zazdrosci bez powodu,
bo ciezko przechodzenie obok innej kobiety nazwac powodem, raczej
pozytywnie na zwiazek nie wplywaja. tez prawda?
w takim razie po co psuc wzajemne uklady? bez sensu.
nie aspiruje do stanowiska jedynej wlascicielki zycia i mysli
mojego mezczyzny -- nie mam najmniejszego zamiaru go pilnowac
ani czegokolwiek mu zabraniac. zwiazek to uklad dwustronny i
jezeli on sam sie nie "upilnuje" to jaki sens ma trzymanie go
na sile? zaden. chyba ze sie jest masochistka; ja nie jestem.
> Przychodzi mi na myśl bajka "Pinki i mózg".
jedna z moich ulubionych ;)
> Pinki zawsze pyta na koniec: "Co będziemy jutro robić?" A mózg
> odpowiada zawsze: " To co robimy codziennie Pinki, opanujemy świat"
no i ja ten swiat podbijam codziennie z duzym zapalem :) z takim
czy innym efektem, mniejsza o to. przewaznie z niezlym ;)
Tym bardziej ja ciebie nie posądzam
> no pewnosci siebie mi nie brakuje chociaz w podstawowce bylam tak
> niesmialym dzieciatkiem ze nie poszlam kiedys do szkoly bo mialam
> isc sama, kolezanka z ktora zawsze chodzilam zachorowala :)
Ja ostatnio zauważyłem u siebie uzaleznienie od innych ludzi, od znajomych.
Nie potrafię wyjść sobie z domu bez powodu i czynić poza nim czegokolwiek
bezcelowego; taka forma terapeutycznego trwonienia czasu. Zawsze ktoś lub
coś (cel) mi towarzyszy. Ale skoro potrafiłem spoźreć i dostrzec ten fakt,
to już niedaleko od działania :)
> ale tu akurat jest to tez chlodna kalkulacja: na to czy facet uzna
> ze chce sie z ta lala przespac czy nie wplyw mam niewielki poza
> tym co i tak na codzien robie, prawda? ...
To zależy od tego czy ma podziwiać twoje osiągnięcia, życie codzienne, czy
też może akty twojej słodziutkiej kokieterii.
> no i ja ten swiat podbijam codziennie z duzym zapalem :) z takim
> czy innym efektem, mniejsza o to. przewaznie z niezlym ;)
Tak trzymaj!
p.s. Boże, jak ja lubię jak kobieta dobrze trzyma!
>> to ze uwazam ze facet ma zgrabny tylek oznacza ze zastanawiam sie
>> podswiadomie czemu nie dalam mu sie poderwac?
> Może: "czemu jeszcze nic nie zrobiłam w kierunku aby przytulić się
> do tych umięśnionych bułeczek?" ;}
e, bzdura. jakbym faktycznie chciala to bym sie przytulila :> widac
tak na prawde nie chce...
>> a jak uwazam ze kobieta ma zgrabny tylek? tego juz nie wytlumaczysz
>> checia rozmnazania raczej.
> Czy mam, lub nie, zgrabniejszy...?
przykro mi niezmiernie ale ominela mnie ta szajba jakos. moj wlasny
tylek bardzo mi sie podoba, ani moi faceci ani dziewczyny zastrzezen
tez nie zglaszali, porownywac sie nie zamierzam bo pewnie ze zawsze
znajdzie sie zgrabniejszy -- tylko co z tego? :)
> Koty np. bardzo zgrabnie się poruszają. To może natchnąć nie jedną
> kobietę.
> A kopulujące na trawniku dwa psy też okazują się dla niektórych
> afrodyzjakiem.
wasc mi tu z jakas zoofilia zajezdzasz, /me nie lubi... ;>
> Ale napotkana gdzieś na stricie zgrabna dupcia może być priorytetem
> wstępu do alkowy, po niewinnie przebiegającej rozmowie gdzieś w klubie
> nocnym.
moze. i co z tego? mam dostawac palpitacji na sama mysl o tym?
lubie swoje zdrowie wiesz, szkoda mi go na takie pierduly...
jak bedzie chcial to i tak ja przeleci. kaganiec mam kupic? ;)
>> a jesli facet z ktorym jestem zaczyna byc zazdrosny o to ze gdzies
>> na ulicy zmierzylam sobie wzrokiem inny egzemplarz -- *to* juz
>> sklania mnie do zastanowienia sie nad zwiazkiem. bo piorun wie co
>> nastepne mu sie nie spodoba, podnoszenie wzroku z ziemi?
> Bez obawy. Pokornych przecież nie brakuje ;))))
no to niech sobie takiej pokornej szuka, ten model nie ma w/w opcji
wkompilowanej niestety ;)
> Albo niesamowicie zakochany. Tak młodzieńczo, ale jednak.
a powiem ci, ze taki facet co jest absolutnie szalenczo zakochany
to wcale nie musi byc najlepszy pomysl. bo jezeli strzelaja mu do
glowy takie rzeczy jak zazdrosc o mijanego faceta, to to jest po
prostu irytujace a nie fajne...
> Już po tej krótkiej rozmowie uznałem, że idealnie pasujemy
> do siebie. Świetnie się dogadujemy. ;]
Taaa... ;) To co, w lipcu slub, za 9 m-cy dziecko? ;>>>
> Ja ostatnio zauważyłem u siebie uzaleznienie od innych ludzi,
> od znajomych. Nie potrafię wyjść sobie z domu bez powodu i czynić
> poza nim czegokolwiek bezcelowego; taka forma terapeutycznego
> trwonienia czasu. Zawsze ktoś lub coś (cel) mi towarzyszy.
a to mi jakis cel nawet w domu sie zawsze kreci po glowie. moim
zdaniem to dosc normalne, tez nie lubie takiego jakze typowego
dla dzisiejszego swiata opierdzielania sie ;) tyle ze mi tam do
tego znajomi nie sa potrzebni ;>
> Ale skoro potrafiłem spoźreć i dostrzec ten fakt, to już niedaleko
> od działania :)
ano. alkoholicy tez zaczynaja od przyznania sie ;)
>> ale tu akurat jest to tez chlodna kalkulacja: na to czy facet uzna
>> ze chce sie z ta lala przespac czy nie wplyw mam niewielki poza
>> tym co i tak na codzien robie, prawda? ...
> To zależy od tego czy ma podziwiać twoje osiągnięcia, życie codzienne,
> czy też może akty twojej słodziutkiej kokieterii.
ojesus, zaraz podziwiac. cos chyba we mnie widzial, nie? a ja,
zapewniam, pare rzeczy od siebie potrafie do zwiazku dorzucic,
niekoniecznie tylko zgrabny tylek ;) jak zechce wymienic no to
co ja na to moge?
> Tak trzymaj!
a trzymam, trzymam... od czasu do czasu przynajmniej ale za to
z wielka przyjemnoscia ;)
> p.s. Boże, jak ja lubię jak kobieta dobrze trzyma!
no, trzeba miec cos do trzymania zeby trzymac... ;)
Jak ty świetnie mnie rozumiesz! Czy my przypadkiem w poprzednim
wcieleniu...? Ale poczekaj... moment, bo nie zrozumiałem chyba. Do czego nie
są ci potrzebni znajomi: do kręcenia celem po głowie, czy do opierdzielania
się?
> ano. alkoholicy tez zaczynaja od przyznania sie ;)
Ale ja siebie nie oszukiwałem. Poprostu byłem ślepy i tego nie dostrzegałem.
> ojesus, zaraz podziwiac. cos chyba we mnie widzial, nie? a ja,
> zapewniam, pare rzeczy od siebie potrafie do zwiazku dorzucic,
> niekoniecznie tylko zgrabny tylek ;) jak zechce wymienic no to
> co ja na to moge?
Cały zamieniam się...
> a trzymam, trzymam... od czasu do czasu przynajmniej ale za to
> z wielka przyjemnoscia ;)
No mówię, nawet częstotliwość mamy podobną.
> > p.s. Boże, jak ja lubię jak kobieta dobrze trzyma!
> no, trzeba miec cos do trzymania zeby trzymac... ;)
Nie wiem o czym mówimy, ale mój w każdym bądź razie jest bardzo sprężysty.
Że tak nieśmiało zapytam: a możemy zmienić kolejność?
>> Taaa... ;) To co, w lipcu slub, za 9 m-cy dziecko? ;>>>
> Że tak nieśmiało zapytam: a możemy zmienić kolejność?
no moze, ale sadze ze dziecka do lipca mozemy nie zdazyc...
...ale do 2005 się postaramy?
Całuję gorąco :)