Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Opowieści Dziadka Pierdziadka - Opowieść czwarta

78 views
Skip to first unread message

Mieczysław Somogyi

unread,
Sep 23, 2009, 10:48:37 AM9/23/09
to
Opowieść dziadka Pierdziadka czwarta

GHOLONO I STRZYŻONO

czyli póć tu moja żono
a ja, jak na naszym ślubie
znowu oczko ci wydłubie...


MOTTO:
Wzmacnia zęby, trzeźwi głowę
Pyszne piwo karmelkowe.

MOTTO DO MOTTA:
Trzeźwi głowę, wzmacnia zęby
Oraz nie wykrzywia gęby!

Posłuchajcie lube dziadki
Bardzo pięknej gadki-szmatki
O tym, co się stało dziadu
Co nie dożył do obiadu
Oraz o tym, gdzie by włożył,
Gdyby przypadkowo dożył
I co wciągnął by na dźwiga:
Czyli czym jest GHOLA - STRZYGA.
A więc, drogie moje dziecię,
Pierwsza STRZYGA na tapecie.
Pewnie nie wiesz, co wśród pola
Niczym wierzba, czy topola
Pośród łanów srebrem miga:
To z kosiarką goni Strzyga,
Która biegnąc poprzez pole
Dorwie w łanie gdzieś pacholę,
A to - choć ucieknie w krzaki -
Straci zaraz płowe kłaki,
Bo czyś chłopak, czy też źwirze
Strzyga kudły ci obstrzyże
Nożycami jak sztachety,
A ostrymi, że aż rety,
Glancowymi do połysku
Że aż chlastać chcesz po pysku
Wszystkim, którym taka Strzyża
Nie wrąbie, nie naubliża,
Nie dokopie, nie dosapie
I po wstrętnej nie da japie,
I nie wpieprzy jak kto lepszy
Niczym brudne stado wieprzy
I w ciemionko go nie zdzieli,
Że weseli przy niedzieli
Z bólu wyją aż anieli
(Po mieczu - nie po kądzieli!),
Wszyscy w koło ocipieli
Lejąc piwo w dwa gardzieli,
Bo po grochu się pierdzieli...
(Co wiedzieli - powiedzieli,
A później jeno śmierdzieli
Niczym bączek spod pościeli,
Jak przystało na skurwieli).

Lecz do rzeczy: taka Strzyga
Co kosiarką jeno śmiga
Strzygąc kosy, strzygąc włosy
Wyje przy tym w niebogłosy.
I to właśnie przez kosiarkę
Znają ją jako żniwiarkę
Która włosy ścina równo
Niczym łajno (czytaj: gówno).

Jednak sunie poprzez pola
Upiór wtóry, czyli GHOLA
Tak nazwana, proszę pana,
Bo jest goła (rozebrana),
Lecz na pysku namydlona,
Przy tym nieco nawalona
(Co jest samo w sobie dziwem)
Karmelkowym - ha, ha - piwem.
W rękach zasię, dla swawoli
Brzytew trzyma i się goli
Tymże brzytwem pośród pola:
Ot - golarką goli Ghola!
(Tu w nawiasie: ów potworek
W domku ma telewizorek
Ciut zepsuty. Ghola mała
Dźwięku [l] nie rozróżniała
I gdy nasza Ghola miła
Za odbiornik swój płaciła,
Zapytała bez osłony:
'Działa? Działa?'.
'Nawalony',
Odpowiedział jej sprzedawca,
Kawał chama i szubrawca!)

Tak więc słonko grzało cudnie
I zbliżało się południe
Kiedy miedzą, poprzez pola
Wędrowała smętnie Ghola.
Z naprzeciwka, niczym fryga
Z swą kosiarką mknęła Strzyga...
Coraz bliżej... Coraz straszniej...
Nagle Ghola jak nie wrzaśnie,
Że aż kurz się podniósł słupem,
Gdy ją komar użarł w dupę.
Wtedy Ghola ciut swawolnie
W dziób komara jak nie golnie,
Jak nie chlaśnie, jak przyrąbie,
Aż mu powstał guz na trąbie
I poleciał TRATATATA
Naraz w wszystkie strony świata!
Lecz zajęta tak komarem
Nie widziała Ghola wcale
Strzygi, która chyłkiem - boczkiem
Zapełniła gębę smoczkiem
I z butelki piła mleczko,
Niczym tyczkarz nad poprzeczką
W górę leci. A wy dzieci,
Czy sprzątacie zawsze śmieci?

Tak się kończy ta balladka
O tym, jak koń ugryzł dziadka
I jak dziadek pomidorem
Pobił rekord przed wieczorem
I dał dyplom pożreć kozie
Co zdarzyło się w Przewozie,
Czego świadkiem wilk Bazyli.
Może by my co wypili?


ZBYSZKOWI K., Z KTÓRYM MORZE KARMELKOWEGO...

0 new messages