To bardziej komedia pomy�ek i "Nad Niemnem" w jednym ni� hard p*rn* ;)
ale mo�e si� komu� spodoba. Bo mam nadziej�, �e wbrew cytatowi z wieszcza
kto� tu jeszcze czasem zagl�da :)
Ten tekst dedykujďż˝ przede wszystkim mojemu nowemu Muzowi oraz wszystkim,
kt�rzy mi pomogli tworzy� to dzie�o.
A pozosta�ym - z �yczeniami mokrych jajek i smacznych zaj�czk�w
przedstawiam... drug� cz�� cyklu: Cztery pory roku na poligonie ;)
"Ofensywa zimowa"
Zima. Zjawisko na granicy prawdopodobie�stwa w epoce globalnego
ocieplenia. Tak... limes inferior to to z pewno�ci� nie jest. Wsz�dzie
pe�no bia�ego, wybrudzonego gdzieniegdzie mocno, paskudztwa, zwanego
�niegiem. P�aszczyzna wok�, przeci�ta tylko czarn� wst�g� drogi, wygl�da
jak posmarowana wieloma warstwami �mietanowej polewy a� po lini�
horyzontu, kt�ra ca�kiem niepostrze�enie przechodzi w zakryty od bardzo
dawna bia��, szczeln� zas�on� niebosk�on. Powierzchni� tego zmro�onego
lukru ozdabiaj� tylko nieregularne szlaczki wykonane przez wiele �ap,
�apek, raciczek, skok�w, kopytek i innych odn�y. Antyzaspowe p�otki
wzd�u� drogi po same szczyty zasypane s� �niegiem niczym wydmowa
ro�linno�� piachem. Grube, bia�e p�aty zwisaj� z dach�w i samochod�w,
gro��c oberwaniem, a s�upki ogrodze�, krzewy i inne pomniejsze wzniesione
elementy krajobrazu ozdabiaj� wielkie czapy "�nie�ki".
Widoczne w oddali drzewa wyci�gaj� ku niebu przykryte bia�� narzut�
ramiona, b�agaj�c o s�o�ce. Pnie od do�u zawiane �niegiem, iglaste
ga��zie pokryte oki�ci�, a wyschni�te trawy i trzciny resztkami szadzi.
Do tego jeszcze wci�� si� zdarzaj� lodowe zwisy o fantazyjnych
kszta�tach. Najbardziej niezwyk�e s� te utworzone na kablach anten
zwisaj�cych wzd�u� �cian - nawet kilkupi�trowe girlandy sopli,
przypominaj�ce Namiestnikowski �yrandol.
Podziwiam te cuda jad�c ciep�ym i przytulnym autobusem. Moj� rado��
pot�guje zaliczona kilka godzin wcze�niej ekspresowa konfrontacja z
wymiarem tak zwanej sprawiedliwo�ci. Na szcz�cie to nie mnie dotkn�a
jej karz�ca r�ka, ja do�o�y�am tylko sw�j wyci�gni�ty oskar�ycielsko
paluch. Oczywi�cie nie omieszka�am si� tym pochwali� pewnemu obywatelowi
piastowskiego grodu. "Uwaga, nadci�ga z�a kobieta" - wysy�am dwuznacznie
brzmi�c� wiadomo��. "Ju� si� boj�" - odpowied� jest r�wnie zagadkowa.
Natura chyba tym razem mi sprzyja, bo pokrywa chmur powoli zaczyna
rzedn�� ukazuj�c najpierw pierwsze promienie tak d�ugo wyczekiwanego
s�o�ca, a potem ods�aniaj�c stopniowo coraz wi�ksze po�acie b��kitu.
Wreszcie rozpogadza si� zupe�nie, a �e jest ju� popo�udnie, przez
ostatnie kilometry (parafrazuj�c Kazika) "umieram dziewi�� razy, umieram
patrz�c w okno na korytarzu", delektuj�c si� feeri� pasteli na niebie i
ogromn� pomara�czow� kul� sp�aszczaj�c� si� coraz bardziej w miar�
chylenia siďż˝ ku upadkowi... ekhm... to znaczy, zachodowi.
Po napotkaniu ju� u bram miasta pierwszych zwartych oddzia��w
zmotoryzowanych decyduj� si� wysi��� wcze�niej i pokona� reszt� trasy
tramwajem, licz�c na jego przewag� czasow� nad g�stniej�cymi szeregami
producent�w spalin. Zagl�dam do pobliskiego sklepu po bilet, a po kr�tkim
wahaniu zakupuj� r�wnie� kilka butelek pszenicznego napoju
wzmacniaj�cego. Wizyta jest przeznaczona (oficjalnie) na wymian�
do�wiadcze� sprz�towych z dziedziny IT, wi�c browar b�dzie jak znalaz�.
Zreszt�... w innych okoliczno�ciach te� nie zaszkodzi. Tak uzbrojona
wsiadam do niebieskiej g�sienicy, pokonuj�cej kolejne odcinki z cichym
szumem i zatapiam si� w my�lach. Wreszcie - czas opu�ci� Skodillaka.
Staj� pod banerem znanym mi ze zdj�cia, kt�re dosta�am kiedy� od
towarzysza wzajemnej adoracji. Znajduj� si� teraz dok�adnie naprzeciw
okien jego mieszkania w naro�nej kamienicy. Wyjmuj� telefon i wywo�uj�
jego numer z pami�ci aparatu.
- Marek? Hej, jestem, wyjrzyj przez okno! - m�wi� i po chwili widz� jak
ods�ania si� firanka. Macham r�k�, on te� i odpowiada:
- Moment, juďż˝ schodzďż˝, tylko siďż˝ ubiorďż˝.
Czekam na zielone �wiat�o i przechodz� na drug� stron� ulicy. M�j
gospodarz wygl�da przez drzwi. Witamy si� niezbyt wylewnie - widzieli�my
si� dot�d w sumie przez kilka minut, raz - gdy po�ycza�am od niego
ksi��k�, i drugi raz, gdy mu j� oddawa�am.
- Nie chcia�em zamyka� i zn�w otwiera�. Pozw�l, zabior� Ci torb�.
- Tylko potem oddaj... Bo b�d� krzycze�!
- Znam lepsze powody do krzyku. - Pocz�tkowe skr�powanie szybko ust�puje,
bo po dziesi�tkach wirtualnych rozm�w znamy si� ju� ca�kiem nie�le.
- Taaak? A jakie na przyk�ad? - pytam, spogl�daj�c mu �mia�o w oczy.
- Nooo... cho�by koszmary nocne. - Ciekawe, czy to unik czy prowokacja.
- Cauchemar... czyli ��kowe mary... A mo�e Marki?
Ulubiony temat wirtualnych docink�w sam si� dalej rozwija, gdy wchodzimy
po szerokich schodach na drugie pi�tro.
Gabaryty mieszkania w kamienicy troch� mnie przyt�aczaj�, ale po wymianie
powitalnych uprzejmo�ci z jego babci� prowadzi mnie do swojego pokoju,
kt�ry jest niezbyt du�y i ca�kiem przytulny. Wyjmuj� z torby laptopa,
�eby si� zaaklimatyzowa�, a Marek ustawia go obok swojego ThinkPada i
pod��cza kable. Wtedy si�gam po butelki i podaj� mu, gdy odwraca si� w
mojďż˝ stronďż˝.
- Oo, dzi�ki. Ja co prawda ostatnio ograniczam, ale takiego nie odm�wi�.
Przynie�� Ci te� szklank�?
- Je�li mog� wybrzydza�, to wola�abym spr�bowa� Twojej naleweczki.
- A, jasne, juďż˝ siďż˝ robi.
Idzie do kuchni po szk�o, a po powrocie otwiera barek.
- To kt�r� pani sobie �yczy? - Przez chwil� nie mog� oderwa� wzroku od
bogactwa tego przybytku.
- A kt�r� pan poleca?
- Hmm... limonkow� mo�e.
- Tyle mi o niej opowiada�e�, �e ch�tnie spr�buj�.
Nalewa ��tozielonkawego, lekko opalizuj�cego p�ynu. Bior� do r�ki
kieliszek i wdycham smakowity cytrusowy aromat, a on tymczasem przynosi
od sto�u krzes�o i stawia obok swojego. Ja jednak wol� usadowi� si� za
nim, �eby widzie�, co robi, dop�ki nie zasi�dziemy przy dw�ch ekranach.
- Mog� tak? - pytam kl�kaj�c na krze�le i opieraj�c �okcie na jego
oparciu.
- O nie, �adnych gwa�t�w od ty�u, protestuj�! - strofuje mnie
�artobliwie.
- Spokojnie, dzisiaj nie mam ze sob� narz�dzia zbrodni. Ale mo�e
kiedy�... jak obiecasz, �e nie b�dziesz zbyt mocno si� broni�...
- No tak, zapomnia�em, �e jeste� zboczonym facetem...
- Nie jestem, tylko bywam. Wy��cznie w czasie pe�ni - ripostuj�.
- No popatrz, a ja wtedy zamieniam siďż˝ w kobietďż˝.
- Musz� to zobaczy�! - oboje wybuchamy �miechem, a ja niby przypadkiem
opieram podbr�dek na ramieniu Marka.
- Ej, bo nie b�d� m�g� si� skupi� i trafi� w klawiatur�... - zn�w usi�uje
mnie hamowaďż˝.
- Wyobra� sobie, �e to... hmmm... papuga. - staram si� zbagatelizowa�
swoje widoczne jak na d�oni pragnienia.
- Papuga, m�wisz? A to poczekaj, p�jd� po pieprz.
- Nie trzeba. "Hitler kaput" i "Kaiser idiot" umiem i bez tego.
- No dobra, to pieprz zostanie do stek�w.
- Steki... mniammm... - rozmarzam si�. Czy�bym podsun�a Markowi pomys�
na obiad?
- Ale nie dzisiaj. Zapomnij, dziewczyno!
- Z�o�liwiec, tak si� pastwi� nade mn� - udaj� obra�on�.
- To za kar�, za t� gulaszow�, kt�r� mnie molestowa�a� mailowo w pracy,
kiedy by�em g�odny... - Kuchnia to nasz kolejny ulubiony temat rozm�w.
- Dobra, mog� Ci zrobi�, ale Ty kupujesz mi�cho.
- No pi�knie, ledwo przysz�a, a ju� si� na dwa obiady wprosi�a. Ech,
kobiety...
- A propos kobiety... poka�esz mi jak dzia�a ta Twoja �echtaczka? To
znaczy lapkowa.
- Pewnie. Ale obawiam si�, �e b�dziesz jednak musia�a usi��� ko�o mnie,
bo inaczej do niej nie dosi�gniesz.
- Hehe. No dobra, wygra�e�... - z �alem przestawiam krzes�o. Ale ju� po
chwili pos�usznie zamieniam si� w piln� uczennic�. O wiele przyjemniej
jest odkrywa� tajniki nowego sprz�tu, systemu i oprogramowania, maj�c
obok takiego speca, ni� robi� to samemu, z mn�stwem pyta� bez odpowiedzi.
Czas mija niepostrze�enie, wi�c robimy przerw� na smakowite grzanki z
mozarell�, pomidorem i bazyli�. M�j IdeaPad osi�gn�� w ko�cu pokojow�
temperatur�, zatem pod��czamy go do netu i �ci�gam to czego potrzebuj�...
i to, co powinnam �ci�gn�� wg mojego instruktora. Oczywi�cie nie bez
seksualnych aluzji.
W pewnym momencie z �alem konstatuj�, �e otwarte �r�d�o limonk�wki ju�
si� wyczerpa�o. Marek poleca mi samej wybra� nowy pakiet rozweselaj�cy.
Whisky z wod� bardzo nam rozwija wyobra�ni�, wi�c aluzje robi� si� coraz
pikantniejsze. On wtajemnicza mnie w swoje projekty biznesu w bran�y
towarzyskiej z gwarancj� satysfakcji albo w serwisie sprz�tu
komputerowego, a ja wpadam na pomys�, �e mo�na by to ze sob� po��czy�.
- To teraz tantiemy Ci si� nale��...
- Tantiemy p�niej - odpowiadam.
- A mogďż˝ byďż˝ w naturze?
- My�la�am co prawda o jakim� procencie od zysk�w, ale c�... czasy
ci�kie...
- No ja nie wiem, czy b�d� zyski - stwierdza z ewidentnie udawan� trosk�
w g�osie.
- No jak to? Musz� by�! A tak przy okazji, mo�e si� nadam na beta
testera? - zarzucam haczyk.
- Oj... to ja idďż˝ sobie zrobiďż˝ herbatkďż˝, na uspokojenie.
Ups... chyba niezbyt umiej�tnie ten haczyk zarzuci�am, wi�c szybko
dodajďż˝:
- O matko, przepraszam! Nie chcia�am... (Ale� chcia�am!)
- I mi te� mo�esz zrobi� - wo�am w stron� drzwi.
- Dobrze(?) - to zabrzmia�o jak pytanie... ale pewnie si� przes�ysza�am.
Po chwili wraca, m�wi�c: - A� herbat� rozla�em.
- Cholera. Ju� nie b�d�, obiecuj�! (tiaaa...;))
- Nooo. �adnie to tak?
Nie wiem juďż˝ sama, czy siďż˝ droczy czy faktycznie mam przestaďż˝.
- Dobrze, �e tylko herbat�. (To jaka� aluzja?)
- I dobrze, �e nie na spodnie - kontynuuj� temat. - Hmmm... a mo�e ja
p�jd� do kuchni? Za kar�?
- Mo�esz i��. Posprz�ta�. (Czy�by robi� przymiarki do roli g�owy domu?)
- A tak si� mi�o zapowiada�o. Ech...
- Ale za to po pracy nagroda b�dzie.
- Jaka? Chcesz mi jeszcze jaki� sprz�t pokaza�? Czy mo�e pokompilowa� Ci
j�dro? - id� na ca�o��.
- Nie mam jeszcze REGONu, wi�c nie mog� zakup�w na firm� robi�,
rozumiesz... To znaczy, firewalla nie mam... - na szcz�cie ten zagadkowy
tekst rozszyfrowuj� z �atwo�ci�.
- Aaaa... Rozumiem. Ale wiesz, nie musimy zaraz tak dog��bnie. Mo�e
wystarczy jakie� skanowanie powierzchni... - usi�uj� pohamowa� sw�j
apetyt.
- Kurcz�... to nie jest z�a my�l... chyba... Tylko uprzedzam, �e b�dzie
po ciemku. Czujna asysta dzia�a - mruga okiem.
- To tak jak nocny rajd na orientacjďż˝, bez mapy i bez latarki?
- O GPSie nie wspominaj�c... - Marek podchwytuje ochoczo.
- A nie wystarczy malutki port irda?
- Masz na my�li nadajniczek w myszce? (czy kto� m�wi�, �e informatyka
jest aseksualna???)
- Uhm.
- I malutki odbiorniczek usb... No i wygada�em si�, �e mam ma�ego... -
nie wiem, czy �artuje, czy nie, ale to nie ma teraz �adnego znaczenia.
- Ma�ego d�ojstika? - upewniam si�.
Kiwa g�ow�, u�miechaj�c si�, a ja tymczasem podnosz� si� z krzes�a.
- Dobra, to ja ju� p�jd� do tej kuchni i... jeszcze... poprawi� makija�.
- Hehe. Zamknij drzwi na klucz, jak b�dziesz wraca�.
Uwijam siďż˝ w kuchni w kilka minut. Za takďż˝ nagrodďż˝ warto popracowaďż˝...
Potem znikam w �azience, �eby si� od�wie�y�... Kiedy wracam, sprz�t jest
ju� powy��czany. Zamykam drzwi i przekr�cam klucz w zamku. Marek czeka na
mnie pod ko�dr�, le��c na boku. Zdejmuj� z siebie ubranie i wsuwam si�
pod ni� powoli, a on gasi �wiat�o.
- Pos�uchaj... nie chc�, �eby� my�la�a, �e ja... �e chc�... - czy�by�my
jednak za bardzo zaszar�owali? Albo ja...?
- Nie my�l�, �e chcesz... cokolwiek mia�e� na my�li. Ech, ja te� si�
zapl�ta�am. Wiesz... po tych kilku miesi�cach chyba si� ju� troch� znamy.
Mo�esz mi zaufa�. Nie b�dziesz chcia�, to nic si� nie zmieni.
- Chyba co� w tym stylu chcia�em us�ysze�. Dzi�ki.
- No, to ju� od�� t� bia�� flag�. I zajmij si� skanowaniem. -
wyz�o�liwiam si� "subtelnie".
- Kurcz�... wyszed�em z wprawy chyba - gdy to s�ysz�, jestem pewna, �e
siďż˝ kryguje.
- Pom�c Ci? - Przysuwam si� do niego tak, �e czuj� ciep�o jego cia�a.
Bior� go za r�k�, naprowadzam j� kolejno na moje usta, podbrzusze, swoj�
lew� i praw� r�k� i m�wi�:
- Tu jest g�ra, tu d�, tu lewa strona, tu prawa. Wystarczy?
- Mniej wi�cej.
Po chwili milczenia s�ysz�:
- A teraz Ty...
Nie trzeba mi tego dwa razy powtarza�! W�druj� d�o�mi od kr�tkich w�os�w
na karku przez policzki pokryte kilkudniowym zarostem a� do kud�atego
torsu. Im ni�ej si� posuwam, tym wi�cej czasu tam sp�dzam. Wreszcie
docieram do jego interfejsu rozkoszy, aby zaj�� si� badaniem struktury
obiektu i dokona� na nim kilku operacji zmiennoprzecinkowych przy u�yciu
j�zyka... Zaczynam od inicjalizacji j�dra jego systemu... to jeden z
moich ulubionych algorytm�w pocz�tkowych... Po chwili od zastosowania
tego nowego dla niego podej�cia do programowania Marek bierze moj� d�o� w
swoj� i podnosi do ust. Potem obejmuje mnie i zaczyna ca�owa�. Nie mo�emy
si� od siebie oderwa�... Chyba troch� zaburzyli�my standardow� kolejno��
czynno�ci, ale kto by si� tam tym przejmowa�, skoro program dzia�a.
M�j osobisty serwisant przytomnieje jako pierwszy - w ko�cu idzie rano do
pracy. Szepcze mi do ucha "Czas spaďż˝". Odwracam siďż˝ i wtulam w niego
plecami, a on zanurza twarz w moich w�osach. "Co�" mnie uwiera w pup�,
wi�c wierc� si� troch�, aby wiedzia�, �e czuj� jego aktywny obiekt.
Mruczy rozkosznie i k�adzie mi r�k� na piersi, a ja wsuwam nog� mi�dzy
jego uda. Uwielbiam tak zasypiaďż˝...
* * *
Jest jeszcze ca�kiem ciemno, kiedy budz� mnie poca�unki... Przeci�gam
si�, a wtedy spod ko�dry dociera do mnie niewyra�ne "dzie� dobry".
- Chcia�abym, �eby zawsze by� taki dobry.
U�miecham si�. Ale pieszczoty ustaj�.
- Luz, �artowa�am - prostuj� szybko.
- Na drugi raz mnie tak nie strasz! - Jego twarz wynurza si� spod ko�dry.
- Ju� nie b�d�. Ale czekam na wype�nienie warunk�w gwarancji.
- A jak Tw�j port podczerwieni?
- Otwarty.
- No to podpinam kabelek.
- A Tw�j odbiornik? - pytam jeszcze dla formalno�ci.
- Gotowy do po��czenia.
W kilka chwil doprowadzamy nasze zmys�y do szale�stwa. Marek pie�ci mnie
teraz r�kami, a ja ju� nie mog� si� doczeka�, kiedy si� podepnie do
mojego portu ;) Wreszcie dociera do generatora podczerwieni. Zanurza
palce w mojej stacji dokuj�cej... z ka�d� chwil� posuwaj�c si� coraz
dalej, coraz g��biej... Zagryzam wargi, �eby nie krzycze�... Taaak,
zdecydowanie gwarancja satysfakcji nie by�a tylko chwytem marketingowym.
- Zaraz si� spuszcz�... - s�ysz� jego zduszony g�os. Rzucam si� na
ratunek - nie mog� pozwoli�, �eby tyle dobra si� zmarnowa�o albo
wyl�dowa�o na mnie - musz� opu�ci� go�cinne progi jak najbardziej
dyskretnie. W ostatniej chwili odnajduj� d�ojstik i delikatnie bior� go
do ust. Czuj�, jak jego twardziel pulsuje, wyrzucaj�c kolejne pakiety
kodu �r�d�owego. Jak ja lubi� ten smak...
Chwil� trwam w bezruchu, a potem dok�adnie wylizuj� ca�e peryferia. Marek
jest chyba zaskoczony moj� reakcj�, bo milczy przez d�u�sz� chwil�.
- Wszystko w porz�dku? - pytam z lekka zaniepokojona.
- Bardziej ni� w porz�dku. My�la�em, �e to o czym piszesz, to tylko
fantazje... Ale widz�, �e jeste� naprawd� niez�a w te klocki. Zaczynam
�a�owa� tych kilku miesi�cy... - Kra�niej� z zadowolenia.
- Marek, daj spok�j. Jeszcze zd��ymy si� sob� nacieszy�. Je�li b�dziesz
chciaďż˝.
- Dobrze, pogadamy o tym w dzieďż˝. A teraz przepraszam, ale chyba czas na
Ciebie, lamerko. Wiesz... nie chcďż˝ mieďż˝ tu bitwy na parasolki za chwilďż˝.
- Spoko, ju� uciekam. - Dwie minuty i jestem gotowa. Opuszczamy pok�j i
o�wietlaj�c drog� telefonem przekradamy si� do drzwi wej�ciowych.
Zak�adam buty i kurtk�, zarzucam torb� na rami� i mo�emy si� �egna�.
Marek otwiera drzwi, wychodzi na klatk� i zapala mi �wiat�o na korytarzu.
- Nast�pnym razem zagoni� Ci� do kuchni na d�u�ej - m�wi - tam jest taki
gruby dywanik, widzia�a� pewnie.
Mruga do mnie porozumiewawczo.
- Uhmmm... Stďż˝ teďż˝ niczego sobie. - juďż˝ siďż˝ rozmarzam.
- Oprzesz siďż˝ o niego... - nie tylko ja, jak siďż˝ okazuje.
- ...I nie b�d� si� d�ugo opiera�..
- Ja si� na pewno nie b�d� si� m�g� oprze�. A na razie opr� si� o
futrynďż˝.
- Koniecznie, bo jeszcze upadniesz. I b�dziesz pierwszym m�czyzn�
upad�ym. - �artuj�.
- Juďż˝ jestem. Grzesznik ze mnie straszny. I przez kogo to wszystko? Przez
kobiety...
- Masz jakieďż˝ inne w zanadrzu?
- Nie, jedna mi w zupe�no�ci wystarczy.
- OK, zrozumia�am. Pozdr�w babci�. - wystawiam mu j�zyk.
- Oj, przecie� nie o babci� mi chodzi. - u�miecha si� pob�a�liwie. - Ale
za chwil� mo�e si� tu zjawi�.
- Faktycznie. Zaraz jutrznia. No to znikam.
- Byle nie na zawsze. - Ten facet mnie rozczula...
- Bez obaw. Wr�c� do Ciebie we �nie.
- B�d� czeka�.
- Tylko nie krzycz, kiedy przyjdďż˝.
- Spr�buj� si� powstrzyma�. No, uciekaj ju�, Ty ��kowa maro - klepie
mnie lekko w pupďż˝.
- Tak jest, nocny Marku. Juďż˝ mnie nie ma. Pa.
- Pa. Mi�ego dnia - szybki cmok w policzek i schodz� na d�, staraj�c si�
robi� jak najmniej ha�asu.
Dzi� zn�w triumfuj�. Twierdza Wroc�aw zosta�a zdobyta :)
--
Pozdrawiam - Aicha
Jakie to smutne, �e niekt�re kobiety nawet nie wiedz�,
iďż˝ mogďż˝ marzyďż˝ o tym, co inne robiďż˝ z rozkoszďż˝.