O ile była to bystrość, a nie efekt szkolenia p.t. "jak wciskać klientom
ciemnotę".
Pozdr. Hals.
> Dzwonię na party-line Netii, by otrzymać numer konta abonenta, a
> następnie zalogować się na stronie Netii i aktywować net. Leniwy jestem,
> i nie chce mi się 2 razy restartować router, więc na kompie z
> działającym netem loguję się na netiaonline. Niestety - komunikat
> "dostęp został zablokowany" rozwiewa moje nadzieje na szybką aktywację.
> Kolejny telefon na party-line Netii, i pytanie o PIN - dlaczego jest
> niezgodny. Coś się numer umowy nie zgadza, ale jest oki. Dostanę nowy PIN.
Eee tam, wnikasz w szczegóły ;)
U mnie z kolei nie dostawałem przez dwa miesiące informacji o fakturach,
a że z poprzedniej umowy miałem nadpłatę za 2 miesiące właśnie więc się
specjalnie nie martwiłem - uznałem że została przeksięgowana.
Zaniepokoiłem się dopiero, jak dostałem SMS z informacją, że Netia nie
odnotowała wpłaty. Akurat mieli jakąś awarię
więc spędziłem późną jesienią czy już w zimie (a mroźna była w tym roku)
ładne parę godzin uwieszony na dworze do automatu Netii - mam sam
interent bez usług głosowych więc nie mogłem z domu, a słuchanie przez
45 minut melodyjek za każdym razem z tel. komórkowego jak dla mnie
wychodziło za drogo. No i dowiedziałem się że aby poznać numer rachunku
i kwotę muszę zalogować się na konto, którego numeru nie znam - jest
podawane na dopiero na pierwszej fakturze - której nie otrzymałem.
Paragraf 22 w wykonaniu Netii ;)
Dopiero za 3-4 telefonem i przy porządnym wymarznięciu, podaniu kilka
razy peselu i innych danych osobowych udało mi się wydębić ten numer
abonenta.
Co się okazało? Ktoś w adresie email zamiast koncówki *.com wpisał *.sw
(na formularzu podana była poprawnie) - nic dziwnego że maile nie
dochodziły. Co ciekawe - pierwszy powitalny po aktywacji dotarł na to
konto email poprawnie. WTF?
Odpukać - od tej pory łącze działa praktycznie bezawaryjnie (no prawie,
ale nie można wymagać nie wiadomo czego - w końcu to zwykłe, tanie
konsumenckie DSLki). Mylić się przy wprowadzaniu danych z formularza
umowy rzecz ludzka, ale kurczę - można było to jakoś weryfikować czy
kontrahent dostał choć pierwszą fakturę - informację o niej.
/MB