Na infolinii zachowują się jak wojsko w latach 80. Wszystko owiane
tajemnicą, wszystko zastrzeżone. Przecież muszą tu być w Krakowie jakieś
centrale telefoniczne, jakaś ekipa techniczna i jakieś telefony.
Dzwoniąc do nich odnoszę wrażenie, że im niepotrzebnie głowę zawracam, bo ja
nie jestem jakąś potężną firmą co im kiesę napcha kapuchą tylko zwykłym
szarakiem, który chciałby z telekomuny przepiąć się na netię i te parę
złotych dać im zarobić.
I rozmowa się kończy, że trzeba tylko do nich na infolinię dzwonić i
telefonów żadnych nie podadzą w Krakowie.
Tylko po co dzwonić jak tam nikt nic nie wie.
Dla mnie śmiech na sali.
Trzecie miasto w Polsce i ponoć tu strasznie netia "obsadza" to miasto jako
konkurent telekomuny :D śmiech na sali.
Samych budek netii to może z 10 naliczyłem. Widziałem je w dwóch marketach
na kilku stacjach benzynowych i na tym koniec.
Wystarczy się przejechać do takiego małego miasta jak Legnica gdzie jest
Dialog.
Tam idąc przez miasto od kopa czuć tą konkurencję - budek telefonicznych
Dialogu więcej na mieście niż telekomuny.
Czemu w Krakowie nie może być budek netii w takich strategicznych miejscach
jak dworzec gł. czy rynek? Wszystko tylko telekomuna obsadza. Co to jakieś
zastrzeżone miejsca, że netia nie ma tam prawa wejścia?
Potrzebuję kontaktu do konkretnych osób z "jajami" w netii, żebym wiedział
jasno, że np. na najbliższe 10 lat mogę o nich zapomnieć.
Nie rozumiem polityki tej firmy.
Idąc przez stare miasto w starych kamienicach są piony netii na klatkach
schodowych a tu w blokach budowanych na początku lat 90 nie ma śladu po
netii.
I gdzie tu sens? Stawiać piony tam gdzie się ma mniej potencjalnych
klientów.