Tak sobie słucham od jakiegoś czasu Pink Boxa i tak (sobie) myślę, że
tak naprawdę radę dały tylko dwa kawałki: Wakemana i Howa " The
Great..." (w dużej mierze dzięki wokalistce, która bardzo fajnie
zatuszowała nieco skromną skalę swojego głosu) i Steva Lukatera "Shine
On..."
Reszta albo bez sensu odstaje (Echoes, Obscure by Clauds) albo jest
jakąś mniej udaną kopią wersji znanych z innych wersji ( In The Flash,
Mather, Young Lust (The Wall Video) dochodząc do absurdu w Comfortably
Numb - gdzie chórek brzmi zupełnie jak w The Wall Live in Berlin (z
będącym wtedy w wyjątkowj niedyspozycyjności Vanem Morrisonem).
Ale i tak słucham bo okładka rulez i ile w końcu można słuchać tego
samego;)
--
LeP