Bez nagaru...

288 views
Skip to first unread message

bublik

unread,
May 28, 2006, 12:41:31 PM5/28/06
to
Witam!
Podczas MP w Krzyżowej poznałem Davida Wagnera (baff pipes) -
fajkarza z Austrii. Przepiękne fajki robi... można zobaczyć na
stronie www.baff.cc :-) Podczas rozmowy temat zszedł na nagar i
wysnuł On teorię, że nagar jest zbędny, a nawet przeszkadza. Teoria
dosyć kontrowersyjna zapewne dla niektórych osób ;-) Oczywiście,
nie każda fajka na tym dobrze wyjdzie. Dotyczy to tylko fajek o
drewnie wysokiej jakości (a takie na pewno stosuje w fajkach baff -
sam selekcjonuje klocki od coupers - rodziny, które wykopują,
sezonują i tną bulwy wrzośca. Sprowadza z Calabrii we Włoszech).

Wracając do sedna. Faktem jest, że fajki z dobrego wrzośca (a przy
najmniej przyzwoitego i poprawnie obrobionego) można po prostu wziąć
i palić. Oczywiście nie dotyczy to początkujących, bo wiadomo co
może się stać ;-) I tutaj zaczyna się Jego teoria: nagar
PRZETRZYMUJE WILGOĆ pod swoją strukturą (między nim, a drewnem).
Może się ona utrzymywać nawet wiele tygodni po paleniu. Fajka
szybciej 'nasiąka' (jak to mówi Rotm), a zwłaszcza fajki
cienkościenne. Poparł to swoimi spostrzeżeniami po 'sekcji zwłok'
wielu fajek. Zwłaszcza tych, które, chociaż teoretycznie powinny,
nie palą się dobrze. On nie stosuje nagaru. Co kilka paleń przeciera
papierem drobnym ściernym komin prawie do gołego drewna. Przy
regularnych zabiegach trwa to kilka sekund bo warstwa będzie cienka.
Podobno smak tych fajek jest lepszy bez nagaru.

Co o tej teorii sądzicie? Może jakieś "Stare Wygi" też to
zauważyły? Czekam na opinie.


Podał on też sposób na poprawienie smaku fajek z gorszego surowca,
gorzej sezonowanego. Jest to chyba jeszcze bardziej kontrowersyjne
teoria... Mianowicie usuwamy nagar do gołego drewna, wykręcamy ustnik
i wszelkie metalowe, plastikowe i inne obrączki oraz dodatki.
Wkładamy główkę do... mikrofalówki!! Ustawiamy najmniejszą moc,
kilka-kilkanaście sekund i wyciągamy. Jak zimna - to jeszcze trochę,
jak dość ciepła - to OK. Gorzej jak parzy... wtedy mogliśmy
przesadzić (ale niekoniecznie). Jest to ryzykowne, ale twierdzi, że w
przypadku niektórych fajek można uzyskać znaczną poprawę smaku.

Zwracał też on uwagę na aerodynamikę nawiertów - zwłaszcza ich
średnicę oraz kąt załamania w bentach. Nie są to słowa pisane
patykiem na piasku. David posiada tytuł DI (Diplom Ingeneur), który
jest miarodajny. Co do samych Jego fajek to wypowiem się po wakacjach.
Zostałem zaproszony do Austrii na wspólne wykonanie fajki. Wtedy
będę mógł stwierdzić czy na prawdę fajki 'baff' są klasą samą
w sobie.

Pozdrawiam, bublik.

Rotm

unread,
May 29, 2006, 8:08:01 AM5/29/06
to
Użytkownik "bublik"...

> wysnuł On teorię, że nagar jest zbędny, a nawet przeszkadza.
> Teoria dosyć kontrowersyjna zapewne dla niektórych osób ;-)

wspaniałe tematy Waść poruszyłeś
z konieczności odpowiedź dość obszerna

uwielbiam ludzi, którzy odważają się iść 'pod prąd', negować uświęcone
tradycją - a często błędne zwyczaje i metody, którzy mają odwagę zadać
(sobie) bezczelne pytanie: 'a dlaczego?' i krytycznie weryfikować wyniki

IMO ma rację z (prawie) brakiem nagaru
nagar potrzebny dla flej fajkowych ;-) jako samouspokojenie :-))
dla tych, co ciągną jak [----- cenz.] po dyskotece

i dawniej dla tych, którzy palili dużo i niekoniecznie w fotelu
tak było znacznie bezpieczniej, ale IMHO nie smaczniej,
a na pewno (dość) smacznie tylko do czasu

wielu skonstatowało ze zdziwieniem, że najsmaczniejsza jest... fajka całkiem
nowa, byle wyższej klasy (twarde drewno, curing !), UMIEJĘTNIE opalana
bo nie jest 'nassana', jest czysta (!), wchłania świetnie i błyskawicznie
no to po co ten nagar ?
jeśli smak nowej fajki ROŚNIE - to znaczy, że powoli i z męką pozbywa się
smrodów i smaków bejc, lakierów i innych świństw,
także innych poprodukcyjnych i także w kominie,
wypalają się stopniowo lepiszcza z masy pirolitycznej itp
lub że opalaliśmy źle i zbyt gorąco - i dopiero z czasem tworzący się,
niepotrzebny nagar ;-)) hamuje nadpalanie samego drewna,
co smaczne wszak nie jest

> [...]


> I tutaj zaczyna się Jego teoria:
> nagar PRZETRZYMUJE WILGOĆ pod swoją strukturą
> (między nim, a drewnem).
> Może się ona utrzymywać nawet wiele tygodni po paleniu.
> Fajka szybciej 'nasiąka' (jak to mówi Rotm)

:-)
IMHO nie tyle przetrzymuje*, co z nagaru, któren to jest mieszaniną
hydrofobowej smoły, higroskopijnego (jednak !) popiołu i porowatych cząstek
prawie węgla (w uproszczeniu) pod wpływem ciepła i wilgoci przy paleniu robi
się twardawo-gęsta, smołowata maź, znakomicie utrudniająca
wchłanianie i migrację dopowierzchniowo kondensatów
to jak uszczelniona przez posmołowanie łódka
pianki np. MAJĄ nie mieć nagaru, a więc wchłaniają i odprowadzają ku
powierzchni znakomicie - stąd dłuuugo (zawsze ?) znakomity i suchy smak
bardzo stara, brązowa fajka z pianki na przekroju jest... biała !
tylko około milimetra przy powierzchni zewnętrznej gromadzi się
twardniejąca smoła, koloryzując ją bursztynowo i dodatkowo utwardzając -
naprawdę długo palona pianka jest jak pokryta twardym brunatnym lakierem, a
nadal 'oddycha' i 'samooczyszcza się' (dodatkowo pomagają te woski na
powierzchni, ale to inny temat)
ale gdyby piance zakleić powierzchnię np. lakierem - to wchłania i odkłada
skropliny WEWNĄTRZ masy i to tylko do pewnego momentu,
a gdy narośnie szczelny, 'nieprzemakalny' nagar - źle wchłania, nawet ona...

tak właśnie 'działa' niestety większość DZIŚ produkowanych wrzoścówek
drewno się 'nassa', smak siada, sucha już nie będzie - i albo pełen
restoring (szlif! alkoholem!! grzanie!!!), albo po nową do sklepu...

dlatego zawsze postulowałem w fajkach z wrzośca: BEZ masy pirolitycznej,
nie zaklejone świństwami na powierzchni pory, najlepiej całkiem bez bejc
(wiele dzisiejszych bejc zakleja drewno, to następny temat)
przeca pianka jest tak dobra - bo bardzo porowata,
a wrzosiec to nie ma porów ?
ma nawet włókna i kapilary
należy tylko dać mu szansę
(BTW: temat poboczny - kierunek cięcia klocka a łatwość czy szybkość
i kierunek migracji)

blado-złociste, nie bejcowane, nieco jedwabiście matowe fajki
'Virgin', 'Natural' albo 'Semi Matt' (one są często nawet bez wosków !)
się wybarwią, się spolerują same od używania i tych soków,
co to doszły do powierzchni i zaschły na amen, a jak 'ssą' !
to widać, bo zmieniają kolor jak pianka i to szybko
czyli tu smoła nie 'idzie w masę', a do powierzchni
i o to chodzi Jezu, o to chodzi ! ;-)

* nagar sam wchłania MAŁĄ ilość wilgoci,
na pewno utrudnia przesyłanie jej w głąb drewna - a wysycha (grubszy)
NADER powoli, więc i pewno można powiedzieć - iż przetrzymuje...
na granicy nagar-drewno po prostu podsycha na końcu,
lub sądzę - że kto ma gruby, luźniejszy nagar - palił niezbyt poprawnie
i nie dość sucho, więc onżesz nagar i mokry jest ...

> [...] On nie stosuje nagaru. Co kilka paleń przeciera


papierem drobnym ściernym komin prawie do gołego drewna

tego nie robię
nagaru mam bardzo mało, skrobię frezem nader rzadko,
papierem ściernym więc też nie trzeba
ale to sprawa doboru tytoni i techniki palenia
po paleniu tylko suchy, siwy popiół obsypuje ścianki komina
przed następnym nabiciem wydmuchuję go energicznie

kilku Kolegów zaraz po paleniu nawet wyciera wnętrze chust. higieniczną
to całkiem dobra metoda - o ile fajka była już zadbana,
palono sucho i nie przywierają do nagaru kawałki celulozy ;-)

konsekwentne i umiejętne ('kręcenie', nie ubijanie) używanie nieco
szorstkich kołków DREWNIANYCH oraz palenie chłodne i punktowe powodują, że
nagaru prawie ;-) nie ma - kołek go ustawicznie 'uciera', dodatkowo jest on
nie tylko bardzo cienki - ale i b. jednolity, równej grubości oraz twardy,
bez przywartych nadpalonych okruchów tytoniu (wtedy nagar robi się gruby,
nasiąkliwy, nierówny, porowaty, odpękający itp)

> Co o tej teorii sądzicie? Może jakieś "Stare Wygi" też to
> zauważyły? Czekam na opinie.

tak czy siak, podsumowując:
IMHO bardzo cienki i TWARDY jak spiek, nie mazisty nagar
być może i całkiem bez - ale ciągle szlifować ?
grozi 'rozkalibrowaniem' fajki, owalizacją komina itp

> [...] poprawienie smaku fajek z gorszego surowca, gorzej sezonowanego
> Mianowicie usuwamy nagar do gołego drewna [...]
> Wkładamy główkę do... mikrofalówki!!

robię tak od dawna, ale w piecyku kuchennym, elektrycznym
tam lepsza kontrola temperatury, dłuższe czasy działania ciepła,
stopniowe i długie stygnięcie (mniejsze zagrożenie pękaniem)
por. książka Jacka Schmidta i Archiwum
to nie tylko do nowych, kiepskich fajek:
głównie do zapuszczonych giełdowych, po zdarciu 'do gołego' wewnątrz i
ZEWNĄTRZ (tu: lakiery, zabrudzenia, tłuszcz i pot z palców itp), po wymyciu
wszelkich osadów w szyjce i kan. dymowym spirytusem, po rozpuszczeniu smół
wewnątrz drewna (met. 'samym spirytusem') - fajka cudownie się 'odsmradza'
;-)
pory się otwierają (robi się sucha i wyraźnie bardziej chłonna), połączenie
z ustnikiem robi się ciaśniejsze

> Zwracał też on uwagę na aerodynamikę nawiertów

> zwłaszcza ich średnicę oraz kąt załamania w bentach.

następny wieeelki temat, ma p. Wagner świętą rację !
dużo pisze o tym GL Pease, np. http://www.glpease.com/Chronicles/040526.html
sporo dyskutowano na ASP - Googlnijcie !
średnice w szyjce i ustniku często są zbyt małe, w zal. od konstrukcji
i wielkości fajki winno to być rzędu 2.8 - 4.2mm,
najczęściej optimum to 3.2 - 3.5
przepływ ma być laminarny (nie zaburzony) - bez nierówności i paprochów
plastiku (ebonitu) w ustniku
niektórzy szlifują, a nawet polerują kanał dymowy !
na pewno warto zrobić 'lejek wylotowy' (ujście kanału dymowego do szyjki) i
'lejek wlotowy' - początek kanału w ustniku, od strony czopa - załamanie
niepożądanych, ostrych krawędzi - np. za pomocą małego frezu koronkowego
(jak pod stożkowy łeb śruby) - ja używam frezów dentystycznych
no i odstęp wewnątrz szyjki pomiędzy końcem czopa a początkiem drewna
(kanał dymowy) winien być MINIMALNY !
(nie dotyczy fajek 'systemowych')

'kąt załamania' ( ? ):
kto nie wyciągał na gorąco rurek szklanych w laboratorium
:-)
ma tendencję w produkcji fajek po prostu zginać na ciepło ustnik do
Bentów - a to należy nieco ciągnąć wyginając, no i w środku musi być wtedy
przynajmniej wycior, albo lepiej - odpowiedniej średnicy miękki drut !
inaczej nawiercony w półprodukcie kanał, nawet te prawidłowe 3.2 ;-)
'sklapśnie' tworząc przewężenie upośledzające czasem bardzo znacznie ciąg
prawidłowo wygięty ustnik może być bardzo zagięty - a ma dobry ciąg, tylko
wyciory wchodzą trudniej

(chyba że chodziło Wagnerowi o nawiert i 'kąt załamania' w drewnie ??
- napisz)

proszę o dalszą dyskusję:
- wasze doświadczenia z wygrzewaniem główek
- z paleniem bez nagaru
- ze smakiem 'nówek' - i opalanie 'na full' ;-)
(podtemat: szlifowanie komina nówki, nawet BEZ czarnej masy)
- z poszerzaniem kanałów - lepszy OfC ciąg, ale i suszej? :-)
- wycieranie komina ?

--
Rotm

--
' A clean pipe is a happy pipe '

--
'poglądy i oceny Rotma są skrajnie subiektywne i tendencyjne
a czytanie ich może zwichrować ogląd rzeczywistości'

luk

unread,
May 30, 2006, 4:58:23 PM5/30/06
to

>
>> [...]
>> I tutaj zaczyna się Jego teoria:
>> nagar PRZETRZYMUJE WILGOĆ pod swoją strukturą
>> (między nim, a drewnem).
>> Może się ona utrzymywać nawet wiele tygodni po paleniu.
>> Fajka szybciej 'nasiąka' (jak to mówi Rotm)
>
> :-)
> IMHO nie tyle przetrzymuje*, co z nagaru, któren to jest mieszaniną
> hydrofobowej smoły, higroskopijnego (jednak !) popiołu i porowatych cząstek
> prawie węgla (w uproszczeniu) pod wpływem ciepła i wilgoci przy paleniu robi
> się twardawo-gęsta, smołowata maź, znakomicie utrudniająca
> wchłanianie i migrację dopowierzchniowo kondensatów


Może "Starym Wygą" nie jestem, ale pozwolę wyrazić swoją opinię...
Posiadam kilka fajek. Część kupiłem jako używane inne pale od nowości.
Moja pierwsza fajeczka - używana, gdy ją zakupiłem, była w dobrym
stanie, ale z wyraźną warstwą nagaru. Po kilku paleniach (nieumiejętnych
niestety...) zakupiłem frez i oczyściłem warstwę twardego nagaru.
Myślałem, że zdjęcie nagaru poprawi jej właściwości, ale zaskoczyło
mnie, że fajka po tej operacji zaczęła śmierdzieć..

Twardy nagar uwolnił swe skrywane tajemnice...niestety.
Pierwsze palenie po tej operacji nie należało do przyjemnych, obecnie po
kilku paleniach w niej SG GM "pachnie" owym tytoniem, ale i tak szykuję
się dojej wygrzewania metodą Rotma wzbogaconą o węgiel aktywny.

Po przeczytaniu postów bublika i Rotma zabrałem się za świeże fajeczki.
Zdarłem delikatną warstwę nagaru i ku mojemu zaskoczeniu wrzosiec po
nagarem był wilgotny... (choć fajki stoją na stojaku i palone były kilka
dni temu)

Wnioski moje są takie,że nagar szczelnie izoluje ścianki komina
uniemożliwiając wilgoci wydostanie się na zewnątrz... (podobnie jak
izoluje ścianki od żaru)

Pytanie jak wpływa ta zmagazynowana wilgoć na wrzosiec fajki?
Dodanie do tego temperatury powoduje, że wilgoć zamiast się wydostawać
"wgryza" się głębiej...

Paląc co kilka dni praktycznie fajka pozostaje cały czas wilgotna.

Więc czy nagar nie szkodzi, bardziej niż pomaga?

Zgodzę się z Rotmem, że nagar potrzebny jest tylko tym, którzy nie
wyznają zasady SCC (sucho - chłodno - czysto).

Pokornie przyznaje, że mi również nie udaje się dotrzymać tej zasady :(


Pozdrawiam
luk

Hot

unread,
May 30, 2006, 6:31:28 PM5/30/06
to
Witam!

Dobry nagar nie szkodzi (do 1,5 mm). Zły, nie jest nagarem, tylko brudem.


Rotm

unread,
May 31, 2006, 1:23:40 AM5/31/06
to
Użytkownik "Hot"...

W I T A J !!!

> Dobry nagar nie szkodzi

też tak myślę czasami :-)

> do 1,5 mm

IMO to zależy od konstrukcji fajki
(wielkość, grubość ścianek, średnica komina itd)
od typu tytoniu i techniki (tempa) palenia
osobiście preferuję do ok. 0.25mm - ledwo widoczny ;-)

> Zły, nie jest nagarem, tylko brudem.

OfC, naturalmente, istinno, oczywizda, no pewno siur !
Twoje trafne sformułowanie nadaje się na www jako hasło !
ewentualnie z dodatkiem: 'zbyt gruby jest skandalem'

pozdrowienia !

--
Rotm

Rotm

unread,
May 31, 2006, 2:14:25 AM5/31/06
to
Użytkownik "luk"...

> [...] zakupiłem frez i oczyściłem warstwę twardego nagaru.


> Myślałem, że zdjęcie nagaru poprawi jej właściwości, ale zaskoczyło
> mnie, że fajka po tej operacji zaczęła śmierdzieć..

może poprzednik palił złe tytonie,
może nieumiejętnie (mokro)
na pewno nie dosuszał fajki
po zdjęciu nagaru wyszło - czym 'zapakował' drewno fajki

jeszcze bardziej szokujące w fajkach używanych jest zdarcie (szlifowanie)
zewnętrznych powłok: fajka, zdawałoby się dość czysta i porządnie utrzymana,
od dawna nie palona i niby całkiem sucha, nagle wprost bucha wyraźnym,
specyficznym stęchłym smrodem Z ZEWNĄTRZ - to te soki, co szły kapilarnie do
powierzchni i nie mogąc wyschnąć zafermentowały, zdarza się - że i samo
drewno wtedy podlega czemuś w rodzaju murszenia - pisali o tym na ASP


> [...] szykuję się do jej wygrzewania


> metodą Rotma wzbogaconą o węgiel aktywny

uwaga: węgiel aktywny dobrze działa tylko na zimno !
na gorąco gwałtownie maleje zdolność sorbcyjna

> Wnioski moje są takie,że nagar szczelnie izoluje ścianki komina
> uniemożliwiając wilgoci wydostanie się na zewnątrz... (podobnie jak
> izoluje ścianki od żaru)
>
> Pytanie jak wpływa ta zmagazynowana wilgoć na wrzosiec fajki?
> Dodanie do tego temperatury powoduje, że wilgoć zamiast się wydostawać
> "wgryza" się głębiej...

no i dlatego właśnie fajka nie ma prawa być z zewnątrz 'zaklejona'
bo nie ma którędy wysychać, IMHO :-)

dla mnie palenie w fajce zaklejonej wewnątrz [złym, zbyt grubym ;-) ]
nagarem czy fabryczną czarną masą pirolityczną, często na bazie szkła
wodnego - to jak palenie w fajce z polewanej porcelany, metalu czy
kamienia - nic nie wsiąka (lub BARDZO niewiele, w sam nagar)
palenie w fajce 'uszczelnionej' z zewnątrz złymi powłokami to z czasem ( ! )
palenie w zbiorniku śmieci i zgnilizn

jednym z możliwych wyjść jest posiadanie tych min. 10 - 30 ;-) fajek, nawet
tanich i 'pozaklejanych' - każda wtedy jest palona znacznie rzadziej i ma
choć czas, jeśli nie wygodną drogę - by podsychać
a jeśli jeszcze pozdzierać wewnątrz i z zewnątrz 'zaklejki' - to będzie
tylko lepiej

--
Rotm

--
' dajcie fajkom pooddychać! '

luk

unread,
May 31, 2006, 4:42:19 AM5/31/06
to
Rotm napisał(a):

> może poprzednik palił złe tytonie,
> może nieumiejętnie (mokro)
> na pewno nie dosuszał fajki
> po zdjęciu nagaru wyszło - czym 'zapakował' drewno fajki

Zapewne tak było, choć fajka nie jest zupełnie zniszczona.

> jeszcze bardziej szokujące w fajkach używanych jest zdarcie (szlifowanie)
> zewnętrznych powłok: fajka, zdawałoby się dość czysta i porządnie utrzymana,
> od dawna nie palona i niby całkiem sucha, nagle wprost bucha wyraźnym,
> specyficznym stęchłym smrodem Z ZEWNĄTRZ - to te soki, co szły kapilarnie do
> powierzchni i nie mogąc wyschnąć zafermentowały, zdarza się - że i samo
> drewno wtedy podlega czemuś w rodzaju murszenia - pisali o tym na ASP

Niestety jest to fajka piaskowana z zewnątrz, więc nie ruszę powłoki
zewnętrznej.

> uwaga: węgiel aktywny dobrze działa tylko na zimno !
> na gorąco gwałtownie maleje zdolność sorbcyjna

Cenna rada...
Wobec tego co radzisz?
Czy usunąć nagar z wnętrza komina, potem węgiel ina końcu wygrzewanie?
Czy po zdjęciu nagaru wygrzewać w piekarniku i podczas procesu
stygnięcia (lub pod jego koniec) użyć węgla aktywnego?

>> Wnioski moje są takie,że nagar szczelnie izoluje ścianki komina
>> uniemożliwiając wilgoci wydostanie się na zewnątrz... (podobnie jak
>> izoluje ścianki od żaru)
>>
>> Pytanie jak wpływa ta zmagazynowana wilgoć na wrzosiec fajki?
>> Dodanie do tego temperatury powoduje, że wilgoć zamiast się wydostawać
>> "wgryza" się głębiej...
>
> no i dlatego właśnie fajka nie ma prawa być z zewnątrz 'zaklejona'
> bo nie ma którędy wysychać, IMHO :-)

Czyli najlepiej zeszlifować warstwę zewnętrzną do czystego wrzośca
(myślę o fajkach gładkich) i pokryć Carnaubą.
Czy Carnauba również izoluje - "zakleja" fajkę od zewnątrz? Jakie sa
własności tego wosku w tym względzie?

> dla mnie palenie w fajce zaklejonej wewnątrz [złym, zbyt grubym ;-) ]
> nagarem czy fabryczną czarną masą pirolityczną, często na bazie szkła

> wodnego - to jak palenie w fajce z polewanej porcelany, (...)

Niedawno zakupiłem Filara, którego komin jest wypełniony taką właśnie
masą... Palę w niej tylko i wyłącznie SG BF i zgodnie z zasadą SCC, mimo
to po lekturze Twoich postów zedrę tą warswę dremelkiem.

Ciekawe, że przez tą warstwę wnętrze komina ma swój specyficzny, jakby
lekko perfumowany zapach (mimo palenia Latakii).

>
> jednym z możliwych wyjść jest posiadanie tych min. 10 - 30 ;-)

No to jest moje marzenie ;)

Pozdrawiam
luk


jaszczur

unread,
May 31, 2006, 5:14:44 AM5/31/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *luk* pisze:

> Niedawno zakupiłem Filara, którego komin jest wypełniony taką właśnie
> masą... Palę w niej tylko i wyłącznie SG BF i zgodnie z zasadą SCC, mimo
> to po lekturze Twoich postów zedrę tą warswę dremelkiem.

Proponuję nie dremelkiem tylko ręcznie, papierem ściernym.

> Ciekawe, że przez tą warstwę wnętrze komina ma swój specyficzny, jakby
> lekko perfumowany zapach (mimo palenia Latakii).

Zgroza!

Ps. Moje fajki po latakii w trakcie czyszczenia pachną prawdziwą wiejską
kiełbasą i wędzonym dymem. Zapach taki ładny, że chce się tę fajkę zjeść.
:-)

--
"(...) aby uzyskać pełnię wolności, ( . '">
trzeba żyć tak, jakby twoje ciało ) L_
było już martwe" ( /[__
(c)Yamamoto Tsunetomo "Hagakure" <^ |mj

Rotm

unread,
May 31, 2006, 6:01:53 AM5/31/06
to
Użytkownik "luk"...

> Niestety jest to fajka piaskowana z zewnątrz, więc nie ruszę powłoki
> zewnętrznej.

piaskowanie nie jest czymś złym (o ile się podoba)
'otwarte' jest wysoce pozytywne
niestety, nader często jest grubo zasmarowane !
jeśli szelakiem lub kolorowanym woskiem - to nie najgorzej, a i tak
zazwyczaj ZBYT grubo
można na małym kawałku fajki w miejscu dyskretnym ;-) spróbować potrzeć
spirytusem - jeśli schodzi (ślad na chusteczce) - to szelak lub woski, jeśli
nic się nie dzieje - to lakiery, farby - i mamy 'szczelną fajkę'
szelaki są często jasno-brązowe lub ewent. wiśniowo-brunatne, piaskowanym
na czarno najczęściej nie ufam

jeśli już decyduję się na głęboką renowację giełdowej, piaskowanej i
szelakowanej fajki - zmywam (ścieram) powłokę spirytusem (konin zatkać
korkiem !), potem przy wysychaniu energicznie Dremelem z kółkiem WŁOSIANYM
(szczecina) lub delikatnie mosiężnym 'drapakiem', nie stalowym, bo zbyt
ostry
na końcu po całkowitym wyschnięciu nanoszę cieniutko Carnaubę miękkim
kółkiem bawełnianym (jak z nitek), nie filcowym - dla lekkiego połysku i
urody :-)

Pavel Hap np. często b. delikatnie szelakuje - rozcieńczony roztwór szelaku
minimalnie i w małej ilości wnika w drewno przez wcieranie (bez 'skorupy' na
powierzchni), łatwiej wtedy o piękną polerkę, a fajka dłużej zachowuje blask
i zewn. czystość

wiele fajek Vauena jest tak grubo (i powierzchniowo) pokrytych szelakiem -
że z czasem często on odpryskuje, pozostawiając brzydkie 'gołe place'

BTW: szelak - przynajmniej w cienkiej warstwie zdaniem wielu 'oddycha'

> > uwaga: węgiel aktywny dobrze działa tylko na zimno !

> [...]


> Czy usunąć nagar z wnętrza komina, potem węgiel ina końcu wygrzewanie?

ja stosuję sporo zmienianego spirytusu i węgla nie muszę używać
wygrzewanie też swoje robi :-))

> Czy po zdjęciu nagaru wygrzewać w piekarniku i podczas procesu
> stygnięcia (lub pod jego koniec) użyć węgla aktywnego?

to ma pewien sens, ale jeśli dobrze usunąłeś wszelkie osady i smoły (no i
nagar OfC) oraz dogłębnie 'wytrawiłeś' drewno alkoholem przed wygrzewaniem -
to właściwie po co węgiel?
węgiel aktywny stosowano zamiast soli w klasycznej metodzie profesorskiej,
bo przyspiesza, ułatwia, lepiej wyciąga itp. przy małym zużyciu spirytusu
nadto, ONI ;-) mają spory problem (serio!) z dostępem do wysokoprocentowego
alkoholu, stąd IMHO te różne pomysły zastępcze...
- używają np. koniaku, jakiejś mocnej kolorowej wódki (~ 50%), 70% rumu - to
wszystko zbyt słabe i nie neutralne!
może przy takich solwentach stosowanie soli lub węgla było niezbędne,
by zadziałało
metoda 'samym alkoholem' wymaga IMO max. 60-75ml na wszelkie czyszczenia,
płukania i trawienie nawet zaniedbanej fajki - dwa kieliszki spirytusu czy
to aż taki koszt?
użycie soli czy węgla zmniejsza zużycie raptem do ok. 15ml,
a chyba jest jednak mniej dokładne

> Czy Carnauba również izoluje - "zakleja" fajkę od zewnątrz? Jakie sa
> własności tego wosku w tym względzie?

AFAIK jesze mniej, niż szelak
a jak wygląda ! ;-)
jeśli chcesz 'zawsze sucho, zawsze pewnie, zawsze bezpiecznie' - no to masz
te 'brzydkie' Naturale, Semi-Maty i Dziewice :-))
doskonałe względem oddychania są np. See-Coral, Capri i podobne - byle
fabrycznie szaro-białawe, bez pokryć

> Niedawno zakupiłem Filara, którego komin jest wypełniony taką właśnie

> masą... [...]


> Ciekawe, że przez tą warstwę wnętrze komina ma swój specyficzny, jakby
> lekko perfumowany zapach (mimo palenia Latakii).

też tak mam w jedynym ;-) Filarze
NIE palę
jak pisał Hot - Filar do tej czarnej masy dodaje... rozduszonych wiśni ( ! )
we Włoszech dodawano m.inn. miodu - 'bo klient to lubi',
bo 'fajka od początku smakuje' ( ? !!!)
smarowano też często fajkę wewnątrz miodem, likierami, aromatycznym rumem
itd. przed opalaniem
no, ale dla palaczy aromatów i dla nadpalających drewno przy opalaniu - to
było jakieś wyjście...

--
Rotm

--
to zadziwiające, czego można dokonać ze starą zaniedbaną fajką
mając odrobinę uporu, wyciory, papier ścierny
oraz sześciopak piwa :-)

Rotm

unread,
May 31, 2006, 6:19:11 AM5/31/06
to
Użytkownik "jaszczur"...

> > [...] zedrę tą warswę dremelkiem.


> Proponuję nie dremelkiem tylko ręcznie, papierem ściernym.

za radą Jimmy'ego stosuję najpierw z czuciem Dremela - taki bębenek z pap.
ścirnym, na samym dnie też Dremel - kulka ścierna z masy jak na osełki,
dopiero potem wyrównuję papierem ściernym ręcznie, bynajmniej nie na gładź -
400 czy 600 wystarcza
robić tylko ręcznie - paluchi bolom
i trwa dłużej, niż sześciopak

> > Ciekawe, że przez tę warstwę wnętrze komina ma swój specyficzny, jakby


> > lekko perfumowany zapach (mimo palenia Latakii).
> Zgroza!

ACK

> Ps. Moje fajki po latakii w trakcie czyszczenia pachną prawdziwą wiejską
> kiełbasą i wędzonym dymem. Zapach taki ładny, że chce się tę fajkę zjeść.

ponownie zgoda
ale ostatnio sądzę, że to dobra kiełbasa czy szynka pachnie jak latakia !
był też ongiś przepis na sos latakiowy (do ryb?) i na pierniki z La :-)

--
Rotm

luk

unread,
May 31, 2006, 6:29:15 AM5/31/06
to
Rotm napisał(a):

> (...)


> to ma pewien sens, ale jeśli dobrze usunąłeś wszelkie osady i smoły (no i
> nagar OfC) oraz dogłębnie 'wytrawiłeś' drewno alkoholem przed wygrzewaniem -
> to właściwie po co węgiel?

> (...)

Wytrawianie drewna alkoholem...brzmi niebezpiecznie.
Czytałem niejedną dyskusję o wpływie alkoholu na wrzosiec i raczej nie
były to pochlebne opinie.
Napisz proszę jak poprawnie przeprowadzić wytrawianie fajki nie niszcząc
jej przy tym

Pozdrawiam
luk

luk

unread,
May 31, 2006, 6:30:41 AM5/31/06
to
jaszczur napisał(a):

> (...)


> Ps. Moje fajki po latakii w trakcie czyszczenia pachną prawdziwą wiejską
> kiełbasą i wędzonym dymem. Zapach taki ładny, że chce się tę fajkę zjeść.
> :-)

> (...)

I tego mi brakowało w mojej fajce :)
Jutro biorę się za tego Filara i doprowadzę go do porządku.

Pozdrawiam
luk

jaszczur

unread,
May 31, 2006, 6:44:26 AM5/31/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

>> > [...] zedrę tą warswę dremelkiem.
>> Proponuję nie dremelkiem tylko ręcznie, papierem ściernym.
> za radą Jimmy'ego stosuję najpierw z czuciem Dremela - taki bębenek z pap.
> ścirnym, na samym dnie też Dremel - kulka ścierna z masy jak na osełki,
> dopiero potem wyrównuję papierem ściernym ręcznie, bynajmniej nie na gładź -
> 400 czy 600 wystarcza
> robić tylko ręcznie - paluchi bolom
> i trwa dłużej, niż sześciopak

Zgadzam się. Można nawet dostać odcisków.

Ale do nowej lub w miarę nowej fajki (a o takiej chyba mowa)
dremela bym nie pchał. IMHO bywa on nieco narowisty.
Wybór należy do posiadacza fajki :-)

Rotm

unread,
May 31, 2006, 8:06:12 AM5/31/06
to
Użytkownik "luk"...

> Wytrawianie drewna alkoholem...brzmi niebezpiecznie.
> Czytałem niejedną dyskusję o wpływie alkoholu na wrzosiec i raczej nie
> były to pochlebne opinie.

nie wiem kto
nie wiem czemu niepochlebne
niebezpiecznie ? jeśli się spirytus przypadkiem zapali :-)
no i aby nie zakapać powierzchni, bo będą plamy
zrobiłem tak ze 40 pięknych, a kompletnie 'zasmolonych' fajek z lat 20-tych
a nawet starszych :-) i jestem BARDZO zadowolony
Jimmy chyba takoż ;-)

> Napisz proszę jak poprawnie przeprowadzić wytrawianie fajki nie niszcząc
> jej przy tym

zob. w Archiwum
w skrócie:
- wyskrobać nagar 'do gołego', mogą się uwidocznić nadpalenia i spękania
(osobny temat)
- wyciorami zwilżonymi spirytusem kanał dymowy do czysta, 10-20 na ogół
wystarcza :-))
- nawiert pod czop kilkukrotnie zmienianą, zwiniętą w ciasny rulonik chust.
higieniczną zwilżoną spirytusem, też do czysta OfC - czasem ta chustka musi
w szyjce 'trochę pobyć' aż rozluźni osady
- jeśli na brzegu główki jest 'górka' smoły - IMO najlepiej położyć na małym
talerzyku całą chust. higieniczną zwilżoną spirytusem (nie ma 'pływać') i na
tym główkę fajki down_under, 'kręcąc' mocno wycierać mięknący nalot smoły co
ok. 1-2 kwadranse o położony na płaskiej powierzchni ręcznik, zmieniając w
miarę potrzeby chusteczkę na talerzyku i uzupełniając spirytus
- główkę ustawić stabilnie w bezpiecznym miejscu w norm. pozycji
- jeśli to nie Bent - otwór od strony ustnika zatkać szczelnie odpowiednio
przyciętym malutkim kawałkiem korka (lepsze tu są te klejone, ale z drobnych
kawałków)
- strzykawką ostrożnie wlać do pełna czysty spirytus
- zmieniać co dobę, aż będzie prawie bezbarwny (na ogół 3-5 razy)
- wylewać zabrudzony spirytus jednym energicznym ruchem, ewent. zacieki przy
brzegu komina NATYCHMIAST wycierać czystym ręcznikiem frotte, lub wyciągać
'brudną' strzykawką gdy kto się boi
- przed wlaniem porcji świeżego spirytusu warto wnętrze główki mocno
wycierać cienką szmatką, nawet - wyjąć korek i wycierać suchą higieniczną w
rulon wnętrze szyjki, wyciorem kanał
- na końcu (gdy prawie czysto) może i warto wyjąć koreczek, włożyć całą,
suchą i bardzo ciasno zwiniętą chustkę, powoli wlewać po trochu spirytus do
główki - wystający daleko koniec chusteczki robi się wilgotny, nie powinno
kapać - i tak zostawiamy na kilkanaście godzin, aż alkohol sam całkowicie
odparuje z chustki barwiąc ją radośnie resztkami smół, które wyciągnął
dodatkowo dzięki różnym tajemnym siłom i procesom, m.inn. kapilarnym,
adhezyjnym itp ;-)
- gdyby chusteczka była bardzo brązowa - powtarzać do skutku :-))
- po wszystkim suszyć dość długo, ze dwa tygodnie
- wygrzewać w piecyku
- czekać znowu te dwa tygodnie :-( warto
- ewent. szlifować zewnątrz i wewnątrz, polerować do obłędu i przykurczów tu
i tam :-)
- woskować, nabłyszczać i dopieścić, o ustniku nie zapominając
- pokazać kolegom - niech zazdroszczą... już wiemy, że warto było
- zapalić dobry tytoń - i wiemy, że bardzo bardzo warto było
- odpocząć w spokoju i poczuciu dobrze spełnionego OBOWIĄZKU, bo noblesse
oblique, a fajka Gentlemana ma być wszak nawet czystsza niż jego koszule z
Savile Row

luk

unread,
May 31, 2006, 8:57:04 AM5/31/06
to
Wow! Jestem pod ogromnym wrażeniem :)
Wielkie dzięki za wyczerpujący wykład, na pewno wykorzystam :)

Pozdrawiam
luk

p.s.
Proponuję umieścić (ukłony do M-kwadrat) post Rotma na stronie.
Cenne to informacje :)

M-kwadrat

unread,
May 31, 2006, 10:30:49 AM5/31/06
to
luk napisał(a):

> Proponuję umieścić (ukłony do M-kwadrat) post Rotma na stronie.
> Cenne to informacje :)

Sie zobaczy. Może z okazji Dnia Dziecka się złamię i wrzucę w prezencie? ;-)

--
pzdr, Maciej
strona www grupy + baza recenzji tytoniowych:
www.alt-pl-fajka.pl
dobre kino: www.kinoamarant.prv.pl
"Nie można całe życie być niewolnikiem silnej woli"

mordehaj

unread,
May 31, 2006, 4:32:37 PM5/31/06
to
Użytkownik "Rotm" <dk...@SpamNo.mail.icpnet.pl> napisał

> a fajka Gentlemana ma być wszak

tylko czy gentelman palil by fajke po kims? ...

MH


Jimmy

unread,
May 31, 2006, 5:07:07 PM5/31/06
to
Ja mam zdanie w zasadzie takie jak jak Rotm - nagar staram się
utrzymywać w śladowej ilości, oczywiście po usunięciu (jeśli jest)
warstwy pirolitycznej. W dwóch fajkach ją zostawiłem (z założenia miały
być typowo out doorowe) i dochodzę do wniosku, że był to błąd.
Dobra (bez bejc czy pirolitu) fajka w zasadzie nadaje się od razu do
palenia, podobnie zresztą jak dobrze odnowiona i co więcej potrafi być
zaskakująco smaczna.
IMO nadmiar nagaru z kolei wpływa ujemnie na smak, jak sądzę poprzez
specyficzne uszczelnienie i gromadzenie nadmiaru skroplin właśnie w nim,
może się mylę, ale mam wrażenie, że po prostu jego higroskopijność jest
znacznie większa od higroskopijności wrzośca i nie pozwala na
"wędrowanie" smoły na zewnątrz główki. Efektem jest rosnąca kleistość i
gąbczastość samego nagaru, najbardziej widoczna gdy się nie usunie
pirolitu, ergo dochodzi do zasyfienia. Poprawcie jeśli się mylę.

pozdrawiam
Jimmy

NS: D965@Kriswill Chief

Jimmy

unread,
May 31, 2006, 5:09:15 PM5/31/06
to
jaszczur napisał(a):

>
> Ale do nowej lub w miarę nowej fajki (a o takiej chyba mowa)
> dremela bym nie pchał. IMHO bywa on nieco narowisty.
> Wybór należy do posiadacza fajki :-)
>

Bez przesady. Wystarczy odrobina wprawy.

Jimmy

unread,
May 31, 2006, 5:17:35 PM5/31/06
to
Rotm napisał(a):

> zrobiłem tak ze 40 pięknych, a kompletnie 'zasmolonych' fajek z lat 20-tych
> a nawet starszych :-) i jestem BARDZO zadowolony
> Jimmy chyba takoż ;-)
>

Obecnie używam tylko spirytusu (chyba, że mi Rotm potem jeszcze
grzecznościowo wygrzewa) i nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Z
tego co pamiętam negatywnie wypowiadał się ktoś na Forum Polskiej Fajki
i jeśli pamięć mnie nie myli była to fajka naprawiana pipe-mudem bez
usunięcia nagaru i tegoż właśnie błotka. Jeśli miała ona jeszcze jakieś,
nawet delikatne, pęknięcia to IMO katastrofa była bardziej niż oczywista
- jako że rozprężanie się nagaru i pipe-mudu pod wpływem wilgoci (nawet
jeśli to spirytus) jest znacznie większe niż wrzośca to drewno MUSIAŁO
pęknąć - ot analogicznie do rozłupywanie bloków kamiennych polewanymi
klinami z drewna.

pozdrawiam
Jimmy

jaszczur

unread,
Jun 1, 2006, 2:36:48 AM6/1/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Jimmy* pisze:

...powiedział pewien stary stolarz, a minutę później obciął sobie palec.
;-)

--
'''..\
< _| (
.__|\ )
mj/ ^>

jaszczur

unread,
Jun 1, 2006, 2:51:51 AM6/1/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

> - wyskrobać nagar 'do gołego', mogą się uwidocznić nadpalenia i spękania
> (osobny temat)

No właśnie - i co wtedy?

--
( . '">
) L_
( /[__
<^ |mj

Rotm

unread,
Jun 1, 2006, 3:15:46 AM6/1/06
to
Użytkownik "mordehaj"...

>
> tylko czy gentelman palil by fajke po kims? ...

o tak !
ino nie tanią, 'zajechaną' fajkę z pchlego targu - ale dumą było posiadać i
czasem palić fajkę po przodku oficerze z Kolonii, z okresu Wojen Burskich
lub tzw. Regiment-pipe - często z oznaczeniami pułku, inicjałami i stopniem
itp
paliło takie czasem kilka pokoleń !

popularne nieco mniej (mniejszy powód do chwały?) były też stare fajki
korporacyjne i fajki stowarzyszeń, w tym masońskich

BTW: moda na Gourd-Calabashe wzięła się z okresu wojen z Burami właśnie -
zabrakło oryginałów przywożonych przez żołnierzy na pamiątkę, a każdy ;-)
chciał mieć...
a i te z Afryki były nie dość jak na Gentlemana starannie wykończone,
robiono więc luksusowe 'podróby'

--
Rotm

--
' fajka powinna być czystsza niż koszula do fraka
a często wygląda jak koszula górnika po szychcie '

michupi

unread,
Jun 1, 2006, 3:47:21 AM6/1/06
to
pierwsza moja praca dremelkiem to było zdarcie wew. komina wałkiem z
papierem ściernym - pełen sukces. Wydaje mi się, że trzeba się
bardzo postarać, żeby coś przy tym zepsuć.
pozdrawia młody stolarz :)

mordehaj

unread,
Jun 1, 2006, 5:57:09 AM6/1/06
to
Użytkownik "Rotm" <dk...@SpamNo.mail.icpnet.pl>

> o tak !

No to kamien spadl mi z serca... ;-)

> paliło takie czasem kilka pokoleń !

Pale fajke po moim Ojcu, mam wielka przyjemnosc palic i nie mam zadnych
watpliwosci ani uprzedzen, ale mimo wszystko po kims obcym brzydzilbym sie
zapalic. Dlatego wtracilem ten OT, bo nurtuje mnie ten temat od dawna, bo
czytam wszedzie, ze palenie fajki z drugiej reki jest zjawiskiem
powszechnym. Ja osobiscie tego zrozumiec nie moge, no bo pomimo drastycznego
czyszczenia, "wypalania" w piecach itp, to jednak rozne wydzieliny w niej
siedza, odciski zgryzu czesto tez na ustniku, pot w glowce itp.. Jednak
fajka jest dla mnie akcesorium dosc osobistym i intymnym... jak bo ja wiem -
majtki? szczoteczka do zebow? ;-) Nie zauwazylem tez nigdy i troche sie
dziwie, zeby ktos mial podobne do mnie problemy, ale moze boi sie wychylic
zeby nie byc uwazanym za nie-gentelmana ;-)

Przepraszam za offtopic i serdecznie pozdrawiam :-)


psbird

unread,
Jun 1, 2006, 3:29:55 PM6/1/06
to
mordehaj napisał(a):
> Użytkownik "Rotm" <dk...@SpamNo.mail.icpnet.pl>
>
, Dlatego wtracilem ten OT, bo nurtuje mnie ten temat od dawna, bo

> czytam wszedzie, ze palenie fajki z drugiej reki jest zjawiskiem
> powszechnym. Ja osobiscie tego zrozumiec nie moge, no bo pomimo drastycznego
> czyszczenia, "wypalania" w piecach itp, to jednak rozne wydzieliny w niej
> siedza, odciski zgryzu czesto tez na ustniku, pot w glowce itp.. Jednak
> fajka jest dla mnie akcesorium dosc osobistym i intymnym... jak bo ja wiem -
> majtki? szczoteczka do zebow? ;-) Nie zauwazylem tez nigdy i troche sie
> dziwie, zeby ktos mial podobne do mnie problemy, ale moze boi sie wychylic
> zeby nie byc uwazanym za nie-gentelmana ;-)
>
To faktycznie ciekawe. Pewnie jakby polczyć posty w sprawach stare -
nowe było by z 10:1. Mało się fascynujemy nówkami. Może to kwestia kasy?
W moim przypadku to przede wszystkim specyficzna radość z przywracania
do życia starego, zaniedbanego przedmiotu. Takie powodowanie
metamorfozy. Może coś jak renowacja zabytkowego samochodu czy motocykla?

>Nie zauwazylem tez nigdy i troche sie
> dziwie, zeby ktos mial podobne do mnie problemy, ale moze boi sie
wychylic
> zeby nie byc uwazanym za nie-gentelmana ;-)
>

Dla mnie też trochę to obrzydliwe. Tzn. pierwsze fazy czyszczenia. Potem
po likwidacji pierwszego brudu, w miarę postępu prac i włożonego wysiłku
fajka staje się coraz bardziej "moja". Dlatego nie zabieram się za
bardzo brudne czy śmierdzące egzemplarze i zawsze stosuje drastyczne
metody z cyklu "szmerglem do gołego". I myslę że opłaca się zabierać
tylko za bardzo nieliczne, wyjątkowe fajki "z duszą" spośród góry
staroci. Stąd poziom cen i popularność takich aukcji na Allegro jest dla
mnie niewyjaśnialną zagadką

Pzdr;
psbird

bublik

unread,
Jun 2, 2006, 10:09:29 AM6/2/06
to

Rotm napisał(a):

> wspaniałe tematy Waść poruszyłeś
> z konieczności odpowiedź dość obszerna
> uwielbiam ludzi, którzy odważają się iść 'pod prąd', negować uświęcone
> tradycją - a często błędne zwyczaje i metody, którzy mają odwagę zadać
> (sobie) bezczelne pytanie: 'a dlaczego?' i krytycznie weryfikować wyniki

Dziekuje!

> (chyba że chodziło Wagnerowi o nawiert i 'kąt załamania' w drewnie ??
> - napisz)

Nie, chodziło o ustniki głównie. Ale także o to, żeby w fajce
bezfiltrowej czop był idealnie spasowany z gniazdem - bez dodatkowych
komór rozprężających.

> proszę o dalszą dyskusję:
> - wasze doświadczenia z wygrzewaniem główek

piecyk elektr., temp. 80-100 C, węgiel aktywny po 3 godzinach, dalsze
wygrzewanie, stygnięcie z weglem w srodku, powoli, dalej siedzac w
wylaczonym piecu.

> - z paleniem bez nagaru

bede dopiero testowal

> - ze smakiem 'nówek' - i opalanie 'na full' ;-)
> (podtemat: szlifowanie komina nówki, nawet BEZ czarnej masy)

komin szlifuje z masy (w fajkach bez niej bylo dobrze, poza Brogiem na
zamowienie zbiorowe FMS ;-), opalam na full, smakuje swietnie, wchlania
zadziwiajaco

> - z poszerzaniem kanałów - lepszy OfC ciąg, ale i suszej? :-)

nie poszerzalem - poza koncowym wylotem ustnika w fajce Hap'a - za
namowa Davida Wagnera! (dremelek, frez tarczowy)

> - wycieranie komina ?

jesli chodzi po paleniu - to do suchego! do czystego czyscidla!!
Chustka ma wychodzic biala po czyszczeniu.

jaszczur

unread,
Jun 2, 2006, 10:46:01 AM6/2/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *psbird* pisze:

> I myslę że opłaca się zabierać
> tylko za bardzo nieliczne, wyjątkowe fajki "z duszą" spośród góry
> staroci.

Proszę kontynuować ten nowy wątek.
Jakie fajki traktujecie jako godne uwagi? W sensie fajka "z duszą".

Ps. Uważam, że odstawienie dopiero co odpalonej fajki na pół godzinki
_znakomicie_ podkreśla smak tytoniu. Wiem, wiem, było już na grupie :-)

Rotm

unread,
Jun 8, 2006, 4:59:58 AM6/8/06
to
Użytkownik "jaszczur"...

> > - wyskrobać nagar 'do gołego', mogą się uwidocznić nadpalenia i spękania
> > (osobny temat)
>
> No właśnie - i co wtedy?


http://tinyurl.com/jwpgz
IMO temat mówiony obszernie, argumenty podane
wybór należy do was :-)

IMHO oczyścić (wyskrobać) z czuciem i ile się da do 'gołego i czystego'
a przynajmniej 'do równego'
opalać b. ostrożnie i uważnie
kitowanie (plombowanie) NIE zalecane
to tylko akt rozpaczy - gdy zależy nam na dalszym paleniu b. zniszczonego
egzemplarza
ma pewien sens przy wlocie kanału dymowego
ściany komina - nigdy, ze wzgl. na smak


po tej całej powyższej wielkiej dyskusji tak się 'zajadłem', że bez żadnych
napraw i kitowań opalałem fajkę zupełnie wewnątrz zwęgloną ,
w książce J. Schmidta jest jej zdjęcie - jako 'nie do naprawy' :-)
to stary, giełdowy Ropp Apple
w środku wyglądała koszmarnie, jak ta z linku podanego przez Hota
wyrównałem tylko w miarę możliwości ten węgiel, do drewna się nie
dopchałem - fajka i tak była po tym dość cienkościenna, z czego połowa
węgiel :-) oraz 'wytrawiałem' ze smrodliwych smół i osadów spirytusem, a
przed pierwszym paleniem lekko zwilżyłem wewnątrz czystą wodą
paliłem cierpliwie, bardzo uważnie i punktowo w cyklu: raz dziennie przez
trzy dni pod rząd - dwa dni przerwy, przez niemal dwa miesiące - i przy
stosowaniu 'ucierania drewnianym kołkiem' wszystko pięknie zarosło i się
wyrównało
smak... hmmm, pozostał taki sobie
przy paleniu dość intensywnych 'anglików' z La obleci
w każdym razie fajka wewnątrz wygląda poprawnie - można wydać ;-)
sprzedać ;-))
albo odłożyć do szuflady w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku :-))
nic się więcej nie nadpala, nie śmierdzi palonym drewnem w użyciu
ale DOBRA to ona IMHO już nigdy nie będzie

właśnie zdecydowałem się nabić tegoż Roppa nieco delikatniejszym tytoniem GH
No.12 Mixture (dotąd zazwyczaj ze wzgl. na 'własności palne' - chłodno i
'bezpiecznie' GH Balkan Mixture) i porównać smak z 'wzorcowym' Hapem od
No.12

Rotm

unread,
Jun 8, 2006, 8:09:00 AM6/8/06
to
Użytkownik "Rotm"...

> właśnie zdecydowałem się nabić tegoż Roppa
> nieco delikatniejszym tytoniem GH No.12 Mixture
> (dotąd zazwyczaj ze wzgl. na 'własności palne' - chłodno i
> 'bezpiecznie' GH Balkan Mixture)
> i porównać smak z 'wzorcowym' Hapem od No.12
>

no i... nie ma co porównywać
wracam z Roppem do B. Mixture
No.12 ma mniej La, sporo delikatnej i jasnej Va - paliło się ostrzej,
goręcej i nieco wilgotniej niż lubię (a i tak paliłem sucho),
a znacznie wilgotniej - niż Balkan Mixture w porządnej fajce
o wczuwaniu się w smaczki i niuanse Va w tym 'pogorzelcu' mowy nie ma

ale zauważyłem ślady nalotu wilgoci ('mazistość')
NA POWIERZCHNI dobrego i prawidłowego nagaru
jest on w tym Roppie nieco grubszy, niż u mnie zazwyczaj bywa
(miał pokryć nadpalenia)
i NIE wpuszczał - przynajmniej na bieżąco - wilgoci wgłąb, w drewno
< CBDO > :-)

OfC godzinę po paleniu fajka już jest całkiem sucha -
paliłem na ile potrafię poprawnie i dobry tytoń ;-)
wilgoć odparowała Z POWIERZCHNI nagaru - jak sądzę - a winna uciekać
wgłąb, odciągając też zarazem smoły dalej od tytoniu, co mojem skromnem
zdaniem zawsze być może oczywiście na pewno prawdopodobnie chiba jest
warunkiem dobrego smaku fajki :-))

może nie tyle (nie tylko) o grubość nagaru idzie: węgiel z nadpaleń,
zarośnięty i zatkany nagarem 'nie pracuje' tak, jak kapilary zdrowego i
dobrego :-) wrzośca

--
Rotm

jaszczur

unread,
Jun 8, 2006, 11:28:18 AM6/8/06
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

> http://tinyurl.com/jwpgz


> IMO temat mówiony obszernie, argumenty podane
> wybór należy do was :-)

No tak, dyskusję czytałem i całkiem o niej zapomniałem.

> IMHO oczyścić (wyskrobać) z czuciem i ile się da do 'gołego i czystego'
> a przynajmniej 'do równego'
> opalać b. ostrożnie i uważnie
> kitowanie (plombowanie) NIE zalecane

A co sądzisz o takim pomyśle: Zrobić jak mówisz, a następnie zatkać
pęknięcia drobnym pyłem powstałym w toku szlifowania papierem ściernym
wnętrza komina fajki. Pył wcierać na sucho...

> po tej całej powyższej wielkiej dyskusji tak się 'zajadłem', że bez żadnych
> napraw i kitowań opalałem fajkę zupełnie wewnątrz zwęgloną ,

O żesz! Gratuluję zacięcia naukowego ;-)

Rotm

unread,
Jul 3, 2006, 1:02:49 PM7/3/06
to
Użytkownik "jaszczur"...

> > kitowanie (plombowanie) NIE zalecane
> A co sądzisz o takim pomyśle: Zrobić jak mówisz, a następnie zatkać
> pęknięcia drobnym pyłem powstałym w toku szlifowania papierem ściernym
> wnętrza komina fajki. Pył wcierać na sucho...
>

IMHO pył za mało odporny na żar
używa się go w paście z jakimś lepiszczem
do kitowania ZEWNĄTRZ

jeśli uważasz, że musisz - wewnątrz użyj 'pipe mud'

--
Rotm

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages