konkurs z nagrodami

315 views
Skip to first unread message

Rotm

unread,
Feb 2, 2008, 9:57:30 AM2/2/08
to
niniejszym ogłaszam konkurs otwarty
dla Członków ;-) APF i Aktywistów ;-)) FMS
z nagrodami!
co, jak i czym odnowiliście/uzdatnili z Giełdy (e-Baya, Allegro itp.)
oczekuję zdjęć przed/po, lub choć (z obniżką noty) PO
lub opisów technicznych wielce
lub zwięzło-instruktażowych
lub kostatacji typu: była stara/interesująca/intrygująca
jest piękna/SMACZNA/wybitna, z uzasadnieniem

DWIE nagrody!
[trzeci zestaw ;-) idzie do KKF - P-ń]

od bezlitosnych orzeczeń Jury
przysługuje odwołanie do Starszyzny APF - Pń
(Jimmy, M-kwadrat, Ja :-) )

NIE radzę :-)

--
Rotm

jaszczur

unread,
Feb 2, 2008, 11:56:32 AM2/2/08
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

> niniejszym ogłaszam konkurs otwarty
> dla Członków ;-) APF i Aktywistów ;-)) FMS
> z nagrodami!
> co, jak i czym odnowiliście/uzdatnili z Giełdy (e-Baya, Allegro itp.)

Do kiedy należy przesyłać emaile? Pytam, gdyż nigdy nie robię zdjęć
przed, nie dokumentuję też przebiegu prac, a mam zachomikowanych parę
zacnych fajek do odnowienia.

--
"(...) aby uzyskać pełnię wolności, ( . '">
trzeba żyć tak, jakby twoje ciało ) L_
było już martwe" ( /[__
(c)Yamamoto Tsunetomo "Hagakure" <^ |mj

Zygfryd Homonto

unread,
Feb 2, 2008, 1:26:40 PM2/2/08
to
Witam,

On Sat, 2 Feb 2008 15:57:30 +0100
"Rotm" <dkwozSp...@mail.icpnet.pl> wysmażył poniższe:

>DWIE nagrody!


dopisałbym jeszcze jedną: DOZGONNA wdzięczność grupy, na której zostanie to wszystko potem zaprezentowane, coby się w końcu skończyły pytania w stylu: "czym czyścić z ebaja, czym z alegra a czym ze smoły" :-)

--
Zygfryd Homonto
zyghom(AT)yahoo.co.uk
http://photo.janik.es

Rotm

unread,
Feb 2, 2008, 2:12:31 PM2/2/08
to
Użytkownik "jaszczur"...

> Do kiedy należy przesyłać emaile? Pytam, gdyż nigdy nie robię zdjęć

słuszne pytanie!
wysłałem w Net, a potem się połapałem, że bez terminu
powiedzmy:
do końca krótkiego (wew tem roku nieco przedłużonego)
miesiąca lutego!

zdjęcia nie są niezbędne :-)
MNIE nie są ;-)
to gwoli chwały & nauki y dlanaprzykładu APF

--
Rotm

Rotm

unread,
Feb 2, 2008, 2:15:11 PM2/2/08
to
Użytkownik "Zygfryd Homonto"...

> >DWIE nagrody!
> dopisałbym jeszcze jedną: DOZGONNA wdzięczność grupy, na której zostanie
> to wszystko potem zaprezentowane, coby się w końcu skończyły pytania w
> stylu: "czym czyścić z ebaja, czym z alegra a czym ze smoły" :-)

a jak myślisz - Szanowny Kolego,
po czymu taki Czalendż?
:-)

--
Rotm

chacom

unread,
Feb 3, 2008, 5:36:03 AM2/3/08
to

Użytkownik "Rotm" napisał

> a jak myślisz - Szanowny Kolego,
> po czymu taki Czalendż?
> :-)

Czelendzow w swojem zyciu nie lubie...
Od konkursow, nawet jesli kuszaca nagroda, stronie,
bo myslec trza, a ja ostatnio tego nie lubie. Mojem ostatnio
wspanialym zajeciem, ktoremu chcialbym bez reszty poswiecic sie
jest dumanie o minionym czasie lubo popuszczanie wodzow wyobrazni,
pykajac co dobrego i popijajac czems dobrym...
Poza tym ja mutantem jestem i w szafie chyba sypiam, bo za bardzo
nie wiem o co tak naprawde chodzi... Pozdrawiam za to cieplo wszystkich...

___chac


Jimmy

unread,
Feb 3, 2008, 7:37:58 AM2/3/08
to
Rotm pisze:

> od bezlitosnych orzeczeń Jury
> przysługuje odwołanie do Starszyzny APF - Pń
> (Jimmy, M-kwadrat, Ja :-) )

No to ja nie biorę udziału w konkursie :(
Oceniamy bezlitośnie....

Rotm

unread,
Feb 4, 2008, 4:33:15 AM2/4/08
to
Użytkownik "chacom"...

> w szafie chyba sypiam, bo za bardzo
> nie wiem o co tak naprawde chodzi...

chodzi o konkurs z nagrodami
dodam: nagrody BARDZO przydadzą się 'odnawiaczom'
albo tym, co robią własne, nowe fajki
albo robią np. noże...

cel Zawodów:
- wymiana doświadczeń renowatorów
- dyskusja nad metodami
- postęp
- Wiedza Grupowa :-)
- okazja do zaprezentowania osiągnięć
- zabawa przednia
- dobra możliwość 'puszczenia w ludzi' trzech zestawów Bonusa od Daniela,
myślę - zgodnie z Jego intencjami...

--
Rotm

--
'clean pipe is a happy pipe! '

Rotm

unread,
Feb 4, 2008, 4:34:40 AM2/4/08
to
Użytkownik "Jimmy"...

oceniamy bezlitośnie :-)

BIERZ!
masz spore doświadczenia,
które BTW ubogaciły ;-) wyjściową
Metodę Profesorską z Dalszymi Modyfikacjami :-)
na FMS liczne wątki na ten temat - a My wiemy, umiemy, robimy... i milczymy!

udział bierz koniecznie!
zawsze mogę zmienić zasady (bez odwołań)
albo przyznać np. Honorową Nagrodę Kumoterską
(prawie nepotyzm?)
ważne - upowszechnić dobre umiejętności gwoli chwały APF
i postępowi Faykologii Stosowanej

--
Rotm

Jimmy

unread,
Feb 4, 2008, 2:08:27 PM2/4/08
to
Rotm pisze:

>
> BIERZ!
> masz spore doświadczenia,
> które BTW ubogaciły ;-) wyjściową
> Metodę Profesorską z Dalszymi Modyfikacjami :-)
> na FMS liczne wątki na ten temat - a My wiemy, umiemy, robimy... i
> milczymy!

No ok, ok. To czegoś poszukam.

Jimmy

unread,
Feb 4, 2008, 2:10:57 PM2/4/08
to
Jimmy pisze:

> No ok, ok. To czegoś poszukam.

Ino nie mam fotek przed. Nigdy nie pamiętam, żeby robić...

Marcin_Pro

unread,
Feb 5, 2008, 3:53:55 AM2/5/08
to
On 2 Lut, 20:12, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
>

> do końca krótkiego (wew tem roku nieco przedłużonego)
> miesiąca lutego!

dzięku temu przedłużonemu w końcu będę miał urodziny :) :) ;)

jaszczur

unread,
Feb 22, 2008, 12:00:13 PM2/22/08
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

> do końca krótkiego (wew tem roku nieco przedłużonego)
> miesiąca lutego!
No to ja się nie wyrobię - a mam w trakcie renowacji 2 fajeczki ze
złotym pierścieniem marki Peterson. Byłoby ciekawie :-)
--
mj

SÓCKI@wielki.patrióta "! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !"

unread,
Feb 22, 2008, 12:03:02 PM2/22/08
to
jaszczur pisze:

> No to ja się nie wyrobię - a mam w trakcie renowacji 2 fajeczki ze
> złotym pierścieniem marki Peterson.

ja załozyłem tfojej starej na łechtaczke fajke ot świecy zapłonowej
emzetki i kopnełem f zapłon. Miała kórwa wieokrotny orgasm, jakieś
tysionc razy

--
! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI !
! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ !
! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ !

http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman

Rotm

unread,
Feb 24, 2008, 10:48:24 AM2/24/08
to
Użytkownik "jaszczur"...

>> do końca krótkiego (wew tem roku nieco przedłużonego)
>> miesiąca lutego!
> No to ja się nie wyrobię - a mam w trakcie renowacji 2 fajeczki ze
> złotym pierścieniem marki Peterson. Byłoby ciekawie :-)

byłoby! ciekawie!!!
poczekam! propozejszyn: do połowy marca? bydzie Gut?
- jakiś termin MOBILIZUJĄCY ;-) trza było wstępnie zapodać

SÓCKI@wielki.patrióta "! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !"

unread,
Feb 24, 2008, 11:43:33 AM2/24/08
to
Rotm pisze:

> - jakiś termin MOBILIZUJĄCY ;-) trza było wstępnie zapodać

a nie wystarczy ze stary ci codziennie zapodaje?

Jimmy

unread,
Feb 24, 2008, 5:42:23 PM2/24/08
to
a ja już porobilem trochę fotek....

Rotm pisze:

SÓCKI@wielki.patrióta "! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !"

unread,
Feb 25, 2008, 4:22:22 AM2/25/08
to
Jimmy pisze:

> a ja już porobilem trochę fotek....

to rzóc fotke siory s kópom na klacie

Jimmy

unread,
Mar 1, 2008, 10:46:01 AM3/1/08
to
Witam,

Niestety nie mam zdjęć przed. Za każdym razem sobie obiecuję, że porobię
i zawsze zapominam.
Wybrałem 4 fajki, które przyszy do mnie w różnym stanie, od przeciętnie
zaświnionej po prawie kompletną ruinę.

http://picasaweb.google.pl/mateusz.lisiak/Fajki?authkey=q4msb1DVmOo

Pierwsze pięć fotek to churchwarden Vauen - Dr Pearl, przy pomocy Rotma
wydtowany na lata 40 ubiegłego stulecia. Kupiony na allegro w średnim
stanie - zapuszczony, ale bez kilogramów nagaru i smoły oraz z trochę
pokaleczoną główką i brudnobrązowym ustnikiem. Renowacja ograniczyła się
do wyczyszczenia i spolerowania całości. Przy czyszczeniu główki po raz
pierwszy zastosowałem metodę całkowitej kąpieli w spirytusie - całość
zanurzona całkowicie w zamkniętym słoju - dwukrotna wymiana spirytusu
całkowicie wypłukała smołę - do czystego drewna w kolorze lekko
zszarzałego wrzośca.
Szlifowanie główki to papiery 360 do zgrubnego zdracia materiału i
wyrównania powierzchni po 2000 do zapolerowania całości. Najwięcej czasu
poświęciłem na wyszlifowanie drewna wokół napisów, szlifująć ok. 0,5 mm
wokół, żeby ich nie zatrzeć. Na koniec lekka polerka białą pastą i
carnauba do pokazania w klubie ;) Nagar ze środka komina w pierwszej
fazie czyściłem dremelem - wałkiem z lekko zsuniętym i ponacinanym w
kształt korony papierem ściernym (ładnie się układa do wnętrza główki)
oraz okrągłym kamieniem a potem papierami 360 - 600/800, do lekkiego matu.
Ustnik - czyszczenie spirytusem i tak samo papierami 400-2000 a
następnie polerka pastą zieloną, brązowym dialuxem i białą oraz carnauba
do zabezpieczenia.

Kolejne pięć zdjęć to canadian Kriswill Chief 1825 (IMO nie starsza niż
lata 80), który dostałem w stanie niemal kompletnej ruiny mocno
zarośnięty nagarem, który dodatkowo pokrywał grubą warstwą brzegi i górę
główki. Do pozbycia się syfu z główki użyłem spodeczka z warstwą ligniny
nasączonej spirytusem na którą położyłem główkę. Ze względu na dużą
grubość warstwy smoły i nagaru konieczne okazało się kilkunasto)krotne
zmienianie "tamponu" i dodatkowo ścieranie tego co zmiękło - w
początkowej fazie zmieniałem tylko ligninę, ale zużycie zarówno jej jak
i spirutysu było dość duże, przy miernych rezultatach. Po zdarciu nagaru
metodą taką jak powyżej smoły wypłukiwałem napełniając główkę spirytusem
i zamykając ją korkiem ze strony komina i zwiniętą chusteczką
hignieniczną od strony szyjki. Chusteczka dodatkowo wciągała z czasem
praktycznie cały spirytus razem z rozpuszczonymi smołami.
Poza zapuszczeniem i zasyfiemien nagarem główka była w stosunkowo dobrym
stanie, tak więc szlifowanie ograniczyło się do zapolerowania papierami
1000-200 elementów gładkich i przeszlifowania całości dremelem z
mosiężną szczotką. Na koniec trochę białej pasty polerskiej.
Komin - tradycyjnie dremel i papiery do równego matu.
Ustnik zielono - brązowy - czyszczenie spirytusem i papierami uważając,
żeby nie zatrzeć sygnatury. Polerka tylko białą pastą polerską.
Odnowienie wypełnienia sygnatury to biała farba akrylowa Pactra A047
biały mat - zamalowanie całości po lekkim zaschnięciu starcie tego co
poza wgłębieniamu a po wyschnięciu zapolerowanie ustnika wokół
sygnatury. Na koniec carnauba.

Kolejne trzy zdjęcia to bliżej niezydentyfikowany Chacom, który dostałem
w stanie średnim. Tę fajkę ktoś już próbował nieudolnie odnowić, niemal
całkowicie ścierając napisy i zaokrąglając przejście ustnik/główka, na
koniec pokrywając główkę jakimś emolakiem. Odnowienie oznaczało zdarcie
lakieru papierami 360 - 2000 (starając się nie zetrzeć resztek napisów)
i dość żmudne zeszlifowanie szyjki do spasowania z ustnikiem.
Czyszczenie wnętrza główki to standardowo dremel i papiery oraz płukanie
spirytusem - główka napełniona i zatkana tak jak w przypadku Kriswilla.
Ustnik szarozielony - szlifowanie papierami (nie niszcząc resztek
sygnatury) i zapolerowanie pastami: zieloną, brązową i białą. Na koniec
carnauba.

Ostatnie zdjęcia to Dr Max od Rotma (+ w/w Chacom), z pękniętą szyjką
(do której Rotm dopasował srebrny ring) i wyłamanym czopem. Czyszczenie
główki to tradycyjnie szlifowanie dremelem i papierami oraz płukanie w
słoju ze spirytusem.
Do klejenia szyjki użyłem wikolu D3 (o zwiększonej wodoodporności) lekko
rozszerając pęknięcie - nasunięcię ringu całkowicie zabezpiecza przed
ewentualnym puszczeniem klejenia.
Najtrudniejsza była naprawa ustnika. Czop był całkowicie złamany, co
zmusiło mnie do wywiercenia resztek, które pozostały w ustniku. Jako
nowy czop wykorzystałem reduktor Worobca z jakiejś fajki konkursowej.
Przy wymianie najtrudniejsze jest zachowanie środków czopa/ustnika w
jednej linii. Tutaj akurat ułatwieniem był nasunięty na szyjkę ring. Po
jego lekkim wysunięciu ładnie obejmował szyjkę. Samą szyjkę rozwierciłem
na nieco większą średnicę niż reduktor, który włożyłem w szyjkę fajki.
Szyjkę w miescu zetknięcia się z szyjką przetarłem woskiem pszczelim,
żeby zabiezpieczyć te elementy przed sklejeniem. Po posmarowaniu cienką
warstwą żywicy czopa trzeba było nasunąć szyjkę na czop i zaklinować
ringiem. W szyjkę włożyłem wycior, który miał zabezpieczyć przed
ewentualnym zaklejeniem otworu (efekt na ostatnim zdjęciu). Szlifowanie
główki i sklejonego ustnika była w tym momencie czystą formalnością,
papier 360-200 polerka pastami i carnauba na koniec.


Główny wniosek dotyczy czyszczenia smoły - generalnie dokładniejszą
metodą czyszczenia jest topienie fajki w słoiku ze spirytusem niż
napełnianie fajki (chyba, że to nierozbierlny mocno zapuszczony
kalabasz - nad którym pracuję - fotki z czasem też będą gdzie zużycie
spirytusu jest koszmarnie duże) pozwala bowiem na znacznie lepsze
wypłukanie syfu ze środka, przy nieznacznie większym zużyciu
rozpuszczalnika. W przypadku naprawy czopa przy dostępie do tokarki
(albo tokarza) czop można z równym, czy nawet większym powodzeniem
wytoczyć z duralu (nie zwykłego aluminum).


pozdrawiam
Jimmy

Romek

unread,
Mar 1, 2008, 4:54:22 PM3/1/08
to
Przy czyszczeniu główki po raz
> pierwszy zastosowałem metodę całkowitej kąpieli w spirytusie - całość
> zanurzona całkowicie w zamkniętym słoju - dwukrotna wymiana spirytusu
> całkowicie wypłukała smołę - do czystego drewna w kolorze lekko
> zszarzałego wrzośca.
czesc
przeczytałem tą relację z dużym zaciekawieniem. No musze przyznac ze
fajki wyglądają naprawde super. Gratuluje.
Czy mógłbyś mi dokładniej opisać tą metodę całkowitej kąpieli. Tzn
czas, ewentualne wstrząsanie lub coś takiego oraz jak do tego ma sie
zastosowanie denaturatu.
Mam jedną taką fajkę której metoda soli + spiryt nie dała pożadanego
efektu, a nie chciałbym ją zniszczyć.
Pozdrawiam
Romek

Jimmy

unread,
Mar 2, 2008, 7:39:49 AM3/2/08
to
Romek pisze:

> czesc
> przeczytałem tą relację z dużym zaciekawieniem. No musze przyznac ze
> fajki wyglądają naprawde super. Gratuluje.

Dziękuję :)

> Czy mógłbyś mi dokładniej opisać tą metodę całkowitej kąpieli. Tzn
> czas, ewentualne wstrząsanie lub coś takiego oraz jak do tego ma sie
> zastosowanie denaturatu.

Niech Cię bogowie przed tym bronią. Nie wiem czy kiedykolwiek uda się
pozbyć smrodu denatury.
Generalnie w mojej metodzie nie ma większej filozofii: słoik + fajka +
spiryt. Płuczesz w każdej kąpieli fajkę przez 2-3 dni i wymieniasz
spirytus. Można od czasu do czasu zamieszać całość, ale dość delikatnie,
w taki sposób jak koreksem przy wywoływaniu filmów.

> Mam jedną taką fajkę której metoda soli + spiryt nie dała pożadanego
> efektu, a nie chciałbym ją zniszczyć.

Bo IMO metoda profesorska jest mało wydajna przy mocnym zabrudzeniu.
Poza tym obawiam się, że śladowe ilości wody w spirytusie mogą
rozpuszczać sól.

pozdrwiam
Jimmy

Romek

unread,
Mar 2, 2008, 8:32:18 AM3/2/08
to
> Niech Cię bogowie przed tym bronią. Nie wiem czy kiedykolwiek uda się
> pozbyć smrodu denatury.
wielkie dzieki.
Z tym denaturatem to takie pytanie profilaktyczne :-) Biorę sie za
moją i dam znac jak mi poszło.
Pozdrawiam
Romek

Maciek

unread,
Mar 3, 2008, 7:34:38 AM3/3/08
to
Dnia 01 mar 2008, Jimmy <mate...@NOSPAMsylaba.poznan.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqbtnu$ip9$1...@news2.task.gda.pl

> Przy czyszczeniu główki po raz pierwszy zastosowałem metodę całkowitej
> kąpieli w spirytusie - całość zanurzona całkowicie w zamkniętym słoju
> - dwukrotna wymiana spirytusu całkowicie wypłukała smołę - do czystego
> drewna w kolorze lekko zszarzałego wrzośca.

Czy taką metodę można zastosować do główki z pianki morskiej? Głównie
chodzi mi o to, czy kąpiel w spirytuci eni spowoduje rozmiękczenia pianki,
co znacząco zwiększa możliwość jej uszkodzenia.

--
Pozdrawiam
Maciek

Maciek

unread,
Mar 3, 2008, 7:36:01 AM3/3/08
to
Dnia 01 mar 2008, Jimmy <mate...@NOSPAMsylaba.poznan.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqbtnu$ip9$1...@news2.task.gda.pl

> Przy czyszczeniu główki po raz pierwszy zastosowałem metodę całkowitej


> kąpieli w spirytusie - całość zanurzona całkowicie w zamkniętym słoju
> - dwukrotna wymiana spirytusu całkowicie wypłukała smołę - do czystego
> drewna w kolorze lekko zszarzałego wrzośca.

Czy taką metodę można zastosować do główki z pianki morskiej? Głównie

chodzi mi o to, czy kąpiel w spirytusie nie spowoduje rozmiękczenia pianki,

Maciek

unread,
Mar 3, 2008, 7:39:09 AM3/3/08
to
Dnia 02 mar 2008, Jimmy <mate...@NOSPAMsylaba.poznan.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqe76t$61g$1...@news2.task.gda.pl

>> Czy mógłbyś mi dokładniej opisać tą metodę całkowitej kąpieli. Tzn
>> czas, ewentualne wstrząsanie lub coś takiego oraz jak do tego ma sie
>> zastosowanie denaturatu.
>
> Niech Cię bogowie przed tym bronią. Nie wiem czy kiedykolwiek uda się
> pozbyć smrodu denatury.

Spokojnie, są tacy, którzy z powodzeniem stosują aceton, który jak wiadomo
śmierdzi jeszcze gorzej. Ważne, żeby:
a) Spirytus był denaturowany metanolem bądź benzenem,
b) Nie zawierał substancji barwiących.
Spirytus skażony salicylem nie nadaje się ze względu na słabe właściwości
lotne tego ostatniego, co spowoduje powstanie trudnego do usunięcia osadu.

--
Pozdrawiam
Maciek

Rotm

unread,
Mar 3, 2008, 9:08:12 AM3/3/08
to
Użytkownik "Maciek"...

>> Przy czyszczeniu główki po raz pierwszy zastosowałem metodę całkowitej

>> kąpieli w spirytusie [...]


>
> Czy taką metodę można zastosować do główki z pianki morskiej? Głównie
> chodzi mi o to, czy kąpiel w spirytusie nie spowoduje rozmiękczenia
> pianki,
> co znacząco zwiększa możliwość jej uszkodzenia.

kąpałem całe główki, w tym 'grzybki' Gourdów
block-Meershaum nie szkodzi
z 'masse-M.' może być różnie
raz nieznacznie naruszyłem powierzchnię - ale to była staroć, antyk po
prostu, zapuszczony strasznie - i albo procesy 'murszenia' przez kwaśne
produkty fermentacji co naruszyły - albo spiryt, rozpuszczając resztki
oryginalnego woskowania naruszył tzw. laserunek, trzymający się dotąd na
wosku, brudzie, smole i tłuszczu z palców

ale widywałem już zapuszczone, 100-letnie Gourdy, gdzie 'zmurszała' pianka
wewnątrz (spód grzybka) PRZED renowacją łuszczyła się i odchodziła płatkami
jak kora platana

laserunek - masa z pyłu pianki, kredy i jakiegoś kleju, wyrównująca
powierzchnię i maskująca błędy w tańszych piankach z gorszego surowca (a
jest go sporo klas, jak wrzośca)

'powlekanie pianki' stosowane częściej niż się Wam wydaje
także dziś :-(
ino współczesne lepiszcza lepsze

podsumowując:
- jeśli to nie tragicznie zapuszczony antyk, to bez strachu
= na spiryt 'odporne' te nowsze, a zwłaszcza z Block M.
- jeśli to jest tragicznie zap. antyk - Calabash, to jest co (z czego)
szlifować do równego :-)
- Calabash Silver Cap MUS zalewać razem z wkładem - bo jak oczyścisz?
- NIE szlifować, nie przetykać na siłę wyciorem w stanie mokrym
- najbardziej 'zmiękcza' piankę nie spiryt - a woda!
do konsystencji żółtego sera!
- woda może rozpuścić masse-M. na białe błotko!
- po kąpielach spirytusowych i/lub szlifowaniu/wygładzaniu powierzchni
dowoskowanie niezbędnym jest! najlepiej olbrotem...
ale i bielony wosk pszczeli dobrze idzie

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 3, 2008, 1:17:43 PM3/3/08
to
Użytkownik "Romek"...

Vitay, Romek!

> > [...] jak do tego ma się zastosowanie denaturatu


>
> Z tym denaturatem to takie pytanie profilaktyczne

tak mnie ten de-naturalny ( ! ) pomysł zapowietrzył był,
że wstrzymałem się z odpowiedzią; kto inny Cię prostował :-)

- używać należy spirytusu w miarę czystego i NIE salicylowego,
jak Niektórzy ;-) czasem pytają,
i to min. 92%, może być taniutki i 'podejrzany',
rosyjskiej lub ruskiej proweniencji,
ino pić takowego raczej lepiej w trakcie pracy całkiem zupełnie nie :-)
- może być któryś alkohol izopropylowy - jak w wielu 'gotowcach' = Pipe
Cleaner, Pipe Solvent itp., i np. w PipSpray Savinellego,
ale to akurat taniej nie jest, licząc na np. objętość pół litra,
chiba - że kto pracuje po laboratoriach :-)
te gotowce - jak dają darmo i 'w pakiecie' z wyciorami są użyteczne i
dobre - ale aby KONIEC wycioru nasączyć, do oczyszczenia 'zarastającego'
kanału ustnika, raczej nie do drewna (z racji... 'dodatki')
onżesz PipSpray z dyszą - dla leniwych łatwy psik w kanał ;-)
albo do Gourd Calabasha (patrz dalej) wstępnie
- alk. metylowego, z racji szkodliwych już !nawet! oparów
i ogólnego niebezpieczeństwa np. pomyłki ;-) nie radzę
- były eksperymenty na FMS z innymi rozpuszczalnikami, wyobrażam sobie
m. inn. aceton, benzen, ksylen, toluen, eter ( ! uwaga ! ) i rozmaite
estry -
ale są one moim (!) zdaniem albo zbyt intensywnie i długo woniejące (nie
każdą fajkę należy/MOŻNA, a potrzeba po TYM wygrzewać), mogą uszkadzać
'wstawki' wklejone na końcu szyjki, często są bardzo szkodliwe dla zdrowia
i często nader ZBYT palne!

-----
- rozpuszczalnik a kolor -
mogą, nie zawsze, w sposób nieoczekiwany i raczej zabawny zmieniać oryg.
bejcowanie (spiryt najczęściej ino nieco, lub nieco mocniej je rozjaśnia
bez zmiany koloru - czasem tylko niektóre CZARNE bejce mutują
w kierunku np. smutno-czarno-fioletowym, w kier. czarno-brunatnym też bywa,
ale ten wygląda zazwyczaj lepiej, niż oryginał)
po spirytusie i tych innych ;-) rozpuszczalnikach zazwyczaj 20-30 paleń
wystarcza do stabilizacji koloru/odcienia,
i to w kierunku pożądanym/ładnym/naturalnym
-----

może zaprawdę warto! stosować 'te inne' - bo działają! mocno! szybko!
ale należałoby MSZ minimum ze 2-3 ostatnie płukania/zanurzania
zrobić czystym spirytem i potem normalnie wysuszyć
proszę Szan._Kolegów_Którzy_Stosowali o wypowiedzi i dyskusssję

dla mnie (!) rozstrzygające - o ile świetnie i szybko na ogół (szybciej niż
spiryt) rozpuszczają frakcje hydrofobowe (smoły wewnątrz, tłuszcz z palców
na powierzchni zewn.), to z racji swej natury :-) NIE usuwają frakcji
hydrofilnej, nader często odpowiedzialnej za 'ducha' (= woń, pozostałości
niekt. substancji aromatyzujących) oraz SMRÓD = zafermentowane pozostałości
w źle palonej i notorycznie niedosuszanej fajce,
i/lub źle latami przechowywanej w zawilgoconym pomieszczeniu
swoje tu dokładają POWSZECHNIE stosowane od pewnego czasu nawilżacze
i zarazem środki przeciwpleśniowe, np. 'słynny' PG

- w fajce naprawdę starej, zapuszczonej i b. źle dbanej resztki smrodu,
= tu: STĘCHLIZNY usuwa właściwie dopiero wygrzewanie metodą Rotma,
opisane w książce Jacka Schmidta (polecam!) i po wielokroć na APF
wygrzewanie może być z użyciem węgla aktywnego (FMS),
o ile się pamięta - że ten na gorąco NIE działa!
(zasypać, grzać - a wysypać ZIMNY! 2-3x)

w niektórych fajkach wrzoścowych (ryzyko!), a raczej koniecznie w
Gourd-Calabashu 'z grzybkiem', a i tych 'Silver Cap' IMO warto stosować
spirytus 'do komory' z zatkaniem lub bez ;-) naprzemiennie z krótkim,
intensywnym PŁUKANIEM strumieniem ciepłej wody pod kurkiem, natychmiast
potem z zewnątrz dokładnie wytrzeć i zaraz zalać nową porcją spirytusu
czasem płukanie wodą połączone jest ze... szczotkowaniem 'z czuciem'
wnętrza 'ogóra' (niestety: tylko w 'grzybkach') małą szczoteczką
do np. próbówek, fletów lub luf broni,
albo i elektryczną szczoteczką do zębów, nową :-)

- są jeszcze brutalne, acz niegłupie metody z usa - przepuszczania przez
uszczelnioną część drewnianą (!) fajki PAR gotującego się spirytusu
skuteczne, szybkie - acz niedokładne, nie do każdej warto/można, uwaga na
wstawki w szyjce i płomienie wszędzie :-)

- wychodzi - że Mojem Skromnem Zdaniem 'spiryt na zimno' jest
najbezpieczniejszy, uniwersalny i DOBRY - acz pewnikiem nie najszybszy,
a ten 'od ruskich' - strawny finansowo i równie dobry ;-)

> Biorę się za moją i dam znać jak mi poszło

1. niezależnie od zastosowanej później metody (metod) rozpuszczania
i usuwania rozpuszczalnikiem (rozpuszczalnikami) smół,
czyli podeschniętych skroplin (tzw. Goo)...
///
[początkowo! wodnistych!! całkiem łatwych przecież do zwyciorowania
z kanałów i powierzchni wewn., zanim wnikną w drewno,
podeschną i skamienieją, niwecząc 'oddychanie' i chłonność fajki
- cobyk to nie znaczyło, wpływ na smak ewidentny -
i tu nie rozumiem zupełnie 'leniwców':
łatwiej wszak i lepiej zapobiegać, niż później w pocie czoła naprawiać]
///
...z WNĘTRZA wrzośca (pianki),
należy najpierw po rozkręceniu fajki, 'każdą hiszpańską metodą'
usunąć 'po wierzchu' co się da ze smół i osadów
(zmiesz. z powyższym zaschnięta ślina, popiół, 'zły' nagar
[a jest dobry? ;-) ]
wielokrotnie wyciorując ustnik ze spirytem i na sucho
(czasem: i 20 wyciorów po Flei!),
w szyjce ('nawiert czopa ustnika') wielokrotnie zmienianą,
zwiniętą ciasno w rulonik chust. higieniczną ze spirytem i bez,
POTEM kanał dymowy w szyjce do komina,
też zazwyczaj wiele wyciorów
warto potem - równo, ręcznie (!) bez włączania motoru wiertarki
'przejechać' wiertłem 3.2 (bywa 2.8 - 3.0, rzadziej - 3.5)
WARTO, przynajmniej wlot = min. 1/3 długości ustnika od strony czopa
'przejechać' ręcznie (!) TĄ SAMĄ średnicą wiertła
uwaga na Benty! tu może być mniej, niż 1/4 długości
najlepiej - jeśli koniec wiertła jest zeszlifowany/naostrzony
(jak kto potrafi) na kąt +/- 60st.
perfekcjoniści ;-) od razu jeszcze robią STOŻEK wylotowy/wlotowy, załamując
nieznacznie krawędź ujścia kanału dymowego WEWNĄTRZ szyjki (mały frez
stożkowy dentystyczny, często 'na przedłużce' niezbędny),
oraz wlot do czopa - tu łatwiej - warto jeszcze
splanować/wyrównać/zapolerować! koniec czopa

potem - wielokroć na APF i w książce :-) opisywaną metodą usunąć
'do gołego drewna' naleciałości po średniowiecznym, tępogłowym Poprzedniku,
wierzącym w nagar - a niedoceniającym Oczyszczającej Mocy Skrobaków :-)
(odpowiednich! z czuciem!)
jeszcze(!) nie wyrównywać/zapolerowywać komina!

TERA z zewnątrz: jeśli to Twoja własna fajka, to no problem
jeśli jest z giełdy, 'z podejrzanym połyskiem', chemolakiem, grubym
szelakiem i/lub porysowana/obita/zdalasiała zewnętrznie ;-)
to używamy metod bezlitosnych, brutalnych i skutecznych - jak trza,
ale z wyczuciem i czułością ;-)
zaczynając od prób ścierania spirytusem, mycia LEKKO wilgotną szmatką,
jeśliś pewien/trza niestety - papierem ściernym go!
w miarę możności i pewności ręki 'objeżdżając' sygnatury w odl. 0.5mm,
kończąc W TEJ FAZIE na gradacji góra 400 wewnątrz, góra 800 z zewnątrz
Gourdy inaczej! to inny temat

co z ustnikiem?
po wyciorowaniu/spirytusowaniu kanału,
warto ustnik wstawić pod strumień letniej wody,
i DOKŁADNIE szczoteczką elektryczną do zębów pod bież. wodą,
używając mało pachnącego mydła (zalecam któreś 'Baby')
aż 'do białej piany wszędzie' (początkowo: brunatna/brązowa/bura itd.)
potem - wiadomo: pilniki iglakowe ('złodziejskie') w obrębie końcówki
ustnika = 'zgryz' do restauracji krawędzi/kształtu,
nast. plastikowe pilniki do paznokci,
a na 'dłużycy' coraz drobniejsze papiery 800 >> 1500
lekki szlif 'szarą' (DiaLux) i polerka dowolną 'białą' pastą (woskiem pol.)
+ Carnauba!

2. tak przygotowane 'drewno' zalewa się ostrożnie (strzykawką),
ustawione w poz. stabilnej, szyjką do poziomu krawędzi główki
- o ile to Bent, 'proste' wymagają zatkania szyjki kawałeczkiem korka
ja używam korka drobno! klejonego!
nie: natural z wielkimi 'drop-outami' :-)
wyciętego korkoborem/wycinakiem do skór na śr. kanału w szyjce + 1-2 mm
ja (!) wolę korki od drogich pyf belgijskich (zamknięcie a'la szampan),
nie od zwykłego wina - te ZBYT kaleczy/dziurawi korkociąg, siłą rzeczy ;-)

3. kilka zmian spirytu po ok. 24h i wszystko jasne!
- jeśli nadal cieknie 'ropa' - to to poootrwa, dokup spiryt :-(
- jeśli jaśnieje do koloru 'herbaty na imieninach u cioci' -
to pewnikiem niezadługo: koooniec!
- jeśli po 7-9 zmianach nadal 'źle' - można większym korkiem zatykać i komin
od góry (ograniczamy odparowywanie), a zmiany co kilka dni!
- nie pomaga: poprzednik był Mr. Big Fleja - TERAZ słoik!
czyli 'upicie fajki', czyli - całą główkę do zamykanego szklanego słoiczka,
raczej płytkiego, a tylko na tyle szerokiego,
aby główka swobodnie leżała na boku
spirytu tyle, żeby zalać fajkę do jej 1/3 (1/2) wysokości (Rotm),
codziennie co czas jakiś ;-) delikatnie zakruncić, co dobę przełożyć główkę
na drugą stronę (Rotm), co 5-7 dób eluat ;-) wylać,
słoik wytrzeć czymbądziem :-) i zalać główkę de novo
I TO ZASŁUGA/POMYSŁ/WYNALZEK - Jimmy !
a skutek - przy kuńsekwentnej aplikacji C2H5OH - ostateczny!

uwaga: większość bejc wtedy szlag trafia, i na szczęście zresztą!
i tak bydzie piyknie, przy drobnym szlifie i dobrej polerce,
najdalej - po kilkudziesięciu paleniach i przecieraniu (polerowaniu) główki
po KAŻDYM paleniu, szorstką szmatką bawełnianą - albo irchą
uwaga_2: to raczej nie do fajek piaskowanych na czarno

- NA KOŃCU (sry, Jimmy!) warto! ustawić fajkę szyjką +/- 30-45st do góry,
bez korków, MOCNO zwinietą chust. higien. zatkać szyjkę (chust. 'sterczy' w
powietrze całą! długością) - i trzy-czterorokrotnie zalać komin strzykawką,
do wyschnięcia, zmieniając OfC każdorazowo chusteczkę
= siły, powiedzmy higroskopowe, 'wyciągają' resztki syfu :-)
jeśli poprz. etapy niestaranne - powtarzać do skutku, czyli:
prawie białej NA KOŃCU chusteczki

suszymy ok. tygodnia, np. na kaloryferze, obracając stronami
lub choć ze 2-3 dni w temp. pokojowej + 1-2 godz. 50-60st. piec

4. czas na wygrzewanie 90-100st. - jeśli to niezbędne/trzeba/można,
to metoda_na_Stink_Stęcha, z której jestem OfC strrrasznie dumny :-)
opisana dokładnie tu i tam
pianka - sama! nie wklejka, nie Gourd Silv.Cap - stopniowo aż do ok. 125st.

5. poczekać - naprawdę z tydzień! (bo pęknie!) do 'ustabilizowania się'
drewna i średnic nawiertów w warunkach temp. i wilgotności pokojowej,
wtedy dopiero połączyć z ustnikiem OSTROŻNIE, a szlifować, polerować i
zadawać Carnaubę na ostatnie 0.5cm szyjki i początkowe 0,5cm ustnika
KONIECZNIE razem!

6. teraz komin wewnątrz do RÓWNEGO papierami 240-320-400,
krótko 600 - ale do jednak matu!
z zewnątrz do 1000 (mat), 1200 (semi-mat),
lub min. 1500 i polerka jak kto lubi i musi, czasem ;-) Carnauba
ustnik - wiadomo

-----
na bis:
A:
warto, gdy robi się własną fajkę wychodząc z klocka, po nawiertach,
pile/szlifierce taśmowej, frezach i wstępnym, grubym oszlifowaniu
'trawić' całą główkę w spirycie!
to jak dodatkowy, EXTRA curing, a po spokojnym i dłuższym suszeniu wrzosiec
zazwyczaj wygląda nie na czerwonawo-brązowy, a na blado-szarawy, ale spoko!
po drobnym szlifie, a zwłaszcza polerce (DanPipe I - podbarwiający na
piękny, ciepły 'kasztan') lub białymi pastami polerskimi - mamy lśniący beż
do jasno-złocistego, co OfC w paleniu pięknie SAMO się wybarwia dalej
ale TEN SMAK!
= spiryt usunie to, czego typowy, fabryczny Curing gotującą wodą
(i/lub przereklamowaną MSZ metodą olejową) z drewna NIE wyciągnął!

B:
klasyczna 'metoda profesorska' z solą też ma duży sens,
czasem stosuję ją jako etap (!) czyszczenia Gourdów,
bo syf 'nie wychodzi' na Rim
szybsza, mniejsze zużycie spirytusu, mniej dokładna,
konieczność raczej MSZ stosowania niejodowanej soli
(kłopot)
gdy poznacie obie [obietrzy ;-) ] tzw. Metody (20-30 fajek)
same bedzieta wiedziały, którą, kiedy i jak
czego szczerze życzy szczerze oddany itd. Rotm

-----
uwaga jaszczur!
- weź Ty zrzuć to do txt, o ile kcesz i uznasz za stosowne
(czekając OfC na Appendixy i Codę z dyskusji, na którą liczę!)
obrób i połam sensownie, jak onegdaj komuś ;-) proponowałeś
(ja 'leciałem' jak mię się przypomninało było temato i problemo),
podrzuć jako prawie_gotowca, lepiej - podstawę do dalszej dyskusji -
dla M-kwadrat na www, jako spiryt-FAQ?
bydzie Cool!

--
Rotm

--
to zadziwiające, czego można dokonać ze starą zaniedbaną fajką
mając odrobinę uporu, wyciory, papier ścierny
oraz... sześciopak piwa :-)

Jimmy

unread,
Mar 3, 2008, 2:09:15 PM3/3/08
to
Rotm pisze:

> - były eksperymenty na FMS z innymi rozpuszczalnikami, wyobrażam sobie
> m. inn. aceton, benzen, ksylen, toluen, eter ( ! uwaga ! ) i rozmaite
> estry -

[CIACH]

> - rozpuszczalnik a kolor -
> mogą, nie zawsze, w sposób nieoczekiwany i raczej zabawny zmieniać oryg.
> bejcowanie (spiryt najczęściej ino nieco, lub nieco mocniej je rozjaśnia
> bez zmiany koloru - czasem tylko niektóre CZARNE bejce mutują
> w kierunku np. smutno-czarno-fioletowym, w kier. czarno-brunatnym też bywa,
> ale ten wygląda zazwyczaj lepiej, niż oryginał)
> po spirytusie i tych innych ;-) rozpuszczalnikach zazwyczaj 20-30 paleń
> wystarcza do stabilizacji koloru/odcienia,
> i to w kierunku pożądanym/ładnym/naturalnym


Bywa, ale to trudno wyczuć, że udaje się wypłukać też całą bejcę, co
potrafi dać zaskakujący efekt. Tutaj akurat Rotm i M-kwadrat powinni
pamiętać mojego Worobca w Mistrzostw 2005, który po takim potraktowaniu
zaczął wyglądać jak fajka, a nawet smakować (!)


> -----
>
> może zaprawdę warto! stosować 'te inne' - bo działają! mocno! szybko!
> ale należałoby MSZ minimum ze 2-3 ostatnie płukania/zanurzania
> zrobić czystym spirytem i potem normalnie wysuszyć
> proszę Szan._Kolegów_Którzy_Stosowali o wypowiedzi i dyskusssję


Nie stosowałem, ale nie wiem na ile to bezpieczne. Na ile
aceton/eter.... wpłyną na drewno, no i na ile alkohol etylowy = spirytus
jest dla nich dobrym rozpuszczalnikiem i co za tym idzie jak dobrze
wypłucze resztki rzeczonego acetonu.

> w niektórych fajkach wrzoścowych (ryzyko!), a raczej koniecznie w
> Gourd-Calabashu 'z grzybkiem', a i tych 'Silver Cap' IMO warto stosować
> spirytus 'do komory' z zatkaniem lub bez ;-) naprzemiennie z krótkim,
> intensywnym PŁUKANIEM strumieniem ciepłej wody pod kurkiem, natychmiast
> potem z zewnątrz dokładnie wytrzeć i zaraz zalać nową porcją spirytusu
> czasem płukanie wodą połączone jest ze... szczotkowaniem 'z czuciem'
> wnętrza 'ogóra' (niestety: tylko w 'grzybkach') małą szczoteczką
> do np. próbówek, fletów lub luf broni,
> albo i elektryczną szczoteczką do zębów, nową :-)
>

właśnie to przerabiam - od dwóch miesięcy walczę z takim jednym gourdem.
Płukanie strumieniem wody faktycznie ma sens - a ogórka lubią wypływać
paprochy, coś jakby tytoń co wpadł, albo resztki miękiszu. Dodatkowo
jako wycior sprawdza się świetnie szczotka do czyszczenia niemowlęcych
butelek - ma akurat ok 4-5mm średnicy.

duże [CIACH] bo mocno rozwija co napisałem dwa posty wyżej.

>
> - NA KOŃCU (sry, Jimmy!) warto! ustawić fajkę szyjką +/- 30-45st do góry,
> bez korków, MOCNO zwinietą chust. higien. zatkać szyjkę (chust. 'sterczy' w
> powietrze całą! długością) - i trzy-czterorokrotnie zalać komin strzykawką,
> do wyschnięcia, zmieniając OfC każdorazowo chusteczkę

no toż tak robiłem, o czym też pisałem dwa posty wyżej, ale to było
dawno, teraz już tylko topię fajkę w spirytusie,

> 4. czas na wygrzewanie 90-100st. - jeśli to niezbędne/trzeba/można,
> to metoda_na_Stink_Stęcha, z której jestem OfC strrrasznie dumny :-)
> opisana dokładnie tu i tam
> pianka - sama! nie wklejka, nie Gourd Silv.Cap - stopniowo aż do ok. 125st.

o - zapomniałem o tym napisać, że robione fajki też wygrzewałem.
Skleroza psiakrew.


> 6. teraz komin wewnątrz do RÓWNEGO papierami 240-320-400,
> krótko 600 - ale do jednak matu!

ja rozwijam do 800, jest dalej wystarczająco matowe, ale chyba też
jestem nieco nadgorliwy.

> na bis:
> A:
> warto, gdy robi się własną fajkę wychodząc z klocka, po nawiertach,
> pile/szlifierce taśmowej, frezach i wstępnym, grubym oszlifowaniu
> 'trawić' całą główkę w spirycie!
> to jak dodatkowy, EXTRA curing, a po spokojnym i dłuższym suszeniu wrzosiec
> zazwyczaj wygląda nie na czerwonawo-brązowy, a na blado-szarawy, ale spoko!

Zgadzam się w całej rozciągłości - swego czasu popełniłem fajkę z
półproduktu od Hapa i po prostu był obrzydliwa w smaku i śmierdziała
niemiłosiernie - jak to określiłeś - niezdrowo. Kilkudniowe płukanie
faktycznie pomogło, ale kolor za to nabrał odcienia rozmiękłego szarego
papieru, jednak po kilku paleniach ładnie się wyrównał.

pozdrawiam
Jimmy

Rotm

unread,
Mar 3, 2008, 2:28:16 PM3/3/08
to
Użytkownik "Jimmy"...

> >raczej koniecznie w Gourd-Calabashu [...] warto stosować
>> spirytus [...] naprzemiennie z krótkim,
>> intensywnym PŁUKANIEM strumieniem ciepłej wody pod kurkiem[...]


>> czasem płukanie wodą połączone jest ze... szczotkowaniem 'z czuciem'
>> wnętrza 'ogóra' (niestety: tylko w 'grzybkach') małą szczoteczką
>> do np. próbówek, fletów lub luf broni,
>> albo i elektryczną szczoteczką do zębów, nową :-)
>
> właśnie to przerabiam - od dwóch miesięcy walczę z takim jednym gourdem

kurna, jaki nadmiernie skromny Facio!
to 100-letni ( ! ) BBB ( !!! ) Gourd-Calabash Silver Cap

> Płukanie strumieniem wody faktycznie ma sens - a ogórka lubią wypływać
> paprochy, coś jakby tytoń co wpadł, albo resztki miękiszu. Dodatkowo jako
> wycior sprawdza się świetnie szczotka do czyszczenia niemowlęcych
> butelek - ma akurat ok 4-5mm średnicy

o!
o tym nie pomyślałem
ma córa odchowana, Ty - Świeży Wujek!
masz Gourd - S.Cap, ale dobrałeś b. cienką szczoteczkę,
jedziesz poprzez otwór w dnie 'wkładki', ma to sens
BTW: tak wąskie butelki do mleka - to chiba dla lalek? :-)
BTW_2: są takie wąskie szczoteczki do cewników!

>> warto, gdy robi się własną fajkę wychodząc z klocka [...]


>> 'trawić' całą główkę w spirycie!

>> to jak dodatkowy, EXTRA curing [...]


>
> Zgadzam się w całej rozciągłości - swego czasu popełniłem fajkę

> z półproduktu od Hapa [...]

mniam,
gdybyż Moja Stara tak się ze mną raczyła była zgadzać (czasem)

--
Rotm

Jimmy

unread,
Mar 3, 2008, 2:50:52 PM3/3/08
to
Rotm pisze:

> o!
> o tym nie pomyślałem
> ma córa odchowana, Ty - Świeży Wujek!

tak wyszło ROTFL

> BTW: tak wąskie butelki do mleka - to chiba dla lalek? :-)

od butelki, czy czegoś karmienia albo cuś, Każdą razą mam w spadku po
siostrzenicy

> BTW_2: są takie wąskie szczoteczki do cewników!

nie wiem, i chyba nawet nie chcę wiedzieć

> mniam,
> gdybyż Moja Stara tak się ze mną raczyła była zgadzać (czasem)
>

hahahahaha, przekaż Dorocie najniższe i najpokorniejsze ukłony

Rotm

unread,
Mar 3, 2008, 3:34:59 PM3/3/08
to
Użytkownik "Jimmy"...

to NIE ocena zaw. merytorycznej do Konkursu (to potem :-) )
to na bieżąco poprawka moim zdaniem - błędów,
by Adepci co źle nie zakonotowali + mini uzupełnienie

> [...] szlifowanie ograniczyło się do zapolerowania papierami
> 1000-200 elementów gładkich i przeszlifowania całości dremelem [...]

oczywiście: 1000-2000

> Ustnik szarozielony - szlifowanie papierami (nie niszcząc resztek
> sygnatury) i zapolerowanie pastami: zieloną, brązową i białą.
> Na koniec carnauba.

użył - co miał ;-)
zielona! = warsztatowa, do twardej stali, z CrO3,
zawiera TŁUSZCZE! one szkodzą ebonitowi (= twardej gumie)
tego NIE używać! (też tak kiedyś, dawno temu zrobiłem... raz!)
następne to WOSKI polerskie, a woski - to nie tłuszcze,
tak jak gliceryna nie jest tłuszczem! (a... alkoholem)

> Najtrudniejsza była naprawa ustnika [...]


> Przy wymianie najtrudniejsze jest zachowanie
> środków czopa/ustnika w jednej linii

hmm, współosiowości

> Samą szyjkę rozwierciłem na nieco większą średnicę niż reduktor

NIE szyjkę!
nie drewno!
rozwierciłeś byłeś 'przyszyjkowy koniec ustnika' - ebonit,
robiąc nieco rozkalibrowany nawiert pod nowy czop z reduktora!
chyba, że i dopasowywałeś nawiert pod nowy czop W DREWNIE,
ale to akurat - trza spasować (minimum luzu)
(a jesli ja Cię całkiem źle zrozumiałem, to wtedy inni, zapewne, też?)

> [...] Szyjkę w miescu zetknięcia się z szyjką...

coś wtedy pił?
a o czym, świntuchu, myślałeś? :-)

> ...przetarłem woskiem pszczelim, żeby zabiezpieczyć przed sklejeniem

= koniec szyjki, płaską i wąską powierzchnię poprzeczną
do osi długiej fajki,
przylegającą do początku ustnika,
czyli styk drewno/ebonit, po stronie główki

> [...] Szlifowanie główki i sklejonego ustnika


> była w tym momencie czystą formalnością, papier 360-200

Waść miałeś zapewne na myśli 320 - aż do 2000
ale ebonitu tak NISKO bym nie zaczynał,
ja jadę (zazwyczaj) 800 do1500
a główkę ZACZYNAM (w przyp. typowych) OD 600!

> [...] W przypadku naprawy czopa


> przy dostępie do tokarki (albo tokarza) czop można z równym, czy nawet
> większym powodzeniem wytoczyć z duralu (nie zwykłego aluminum)

mini-uzupełnienie:
czasem, przy małym rozwierceniu w szyjce mniejszej fajki bezfiltrowej
daje się zastosować 'rurka' z kawałka dobrej, drogiej,
DURALOWEJ strzały do łuku! po Klubach ułomków darmo na pęczki...
są rozliczne średnice, te większe - od strzał do Bloczków
czasem (gdy nadal zbyt wąska) + rurka termokurczliwa,
tylko na część wchodzącą w szyjkę ('czop')
część wklejaną w ustnik warto zszorstkowić
ale wytoczenie nowego czopa (mała średnica wewn. = 3.2mm!),
lub uzycie reduktora jest zaprawdę bardziej funkcjonalne i 'stylowe' :-))
strzały są cienkościenne - czop wytrzyma, ale średnica wewn. zbyt wielka!

--
Rotm

Jimmy

unread,
Mar 3, 2008, 4:54:28 PM3/3/08
to

Rotm pisze:

> to NIE ocena zaw. merytorycznej do Konkursu (to potem :-) )
> to na bieżąco poprawka moim zdaniem - błędów,
> by Adepci co źle nie zakonotowali + mini uzupełnienie
>

mógłbyś chociaż napisać, że pomyłek, albo chochlików drukarskich.
Jeszcze wyjdę na nieuka ROTFL

>
> oczywiście: 1000-2000

ot, błąd zecerski


> użył - co miał ;-)

właśnie

> tak jak gliceryna nie jest tłuszczem! (a... alkoholem)

to wiem


> hmm, współosiowości

skoro tak chcesz


>> Samą szyjkę rozwierciłem na nieco większą średnicę niż reduktor
>
> NIE szyjkę!
> nie drewno!
> rozwierciłeś byłeś 'przyszyjkowy koniec ustnika' - ebonit,

zgadza się.

> robiąc nieco rozkalibrowany nawiert pod nowy czop z reduktora!
> chyba, że i dopasowywałeś nawiert pod nowy czop W DREWNIE,
> ale to akurat - trza spasować (minimum luzu)
> (a jesli ja Cię całkiem źle zrozumiałem, to wtedy inni, zapewne, też?)

Tak się obawiam. Trzeba na przyszłość czytać przed wysłaniem co się
napisało, będzie bez tak idiotycznych pomyłek

>
>> [...] Szyjkę w miescu zetknięcia się z szyjką...
>
> coś wtedy pił?

Taliskera. Bez żadnych obcych ciał i dodatków.

> a o czym, świntuchu, myślałeś? :-)

O nabiciu Kriswilla D965


> Waść miałeś zapewne na myśli 320 - aż do 2000
> ale ebonitu tak NISKO bym nie zaczynał,
> ja jadę (zazwyczaj) 800 do1500
> a główkę ZACZYNAM (w przyp. typowych) OD 600!

oczywiście, że do 2000. Przy dużym i grubym zszarzeniu ustnika, przy
stosunkowo delikatnym szlifowaniu można IMO bezpiecznie zacząć od tej
320. Ale skoro tak twierdzisz. Na szable nie wyzwę...

> mini-uzupełnienie:
> czasem, przy małym rozwierceniu w szyjce mniejszej fajki bezfiltrowej
> daje się zastosować 'rurka' z kawałka dobrej, drogiej,
> DURALOWEJ strzały do łuku! po Klubach ułomków darmo na pęczki...
> są rozliczne średnice, te większe - od strzał do Bloczków
> czasem (gdy nadal zbyt wąska) + rurka termokurczliwa,
> tylko na część wchodzącą w szyjkę ('czop')
> część wklejaną w ustnik warto zszorstkowić
> ale wytoczenie nowego czopa (mała średnica wewn. = 3.2mm!),
> lub uzycie reduktora jest zaprawdę bardziej funkcjonalne i 'stylowe' :-))
> strzały są cienkościenne - czop wytrzyma, ale średnica wewn. zbyt wielka!
>

Toteż celowo nie pisałem o strzałach. W marketach budowlanych (leroy)
bywają rurki alu i duralowe - mają nieco większą grubość ścianek.

Maciek

unread,
Mar 4, 2008, 3:36:26 AM3/4/08
to
Dnia 03 mar 2008, "Rotm" <dkwozSp...@mail.icpnet.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqhfc8$v83$1...@achot.icm.edu.pl

> uwaga jaszczur!
> - weź Ty zrzuć to do txt, o ile kcesz i uznasz za stosowne
> (czekając OfC na Appendixy i Codę z dyskusji, na którą liczę!)
> obrób i połam sensownie, jak onegdaj komuś ;-) proponowałeś
> (ja 'leciałem' jak mię się przypomninało było temato i problemo),
> podrzuć jako prawie_gotowca, lepiej - podstawę do dalszej dyskusji -
> dla M-kwadrat na www, jako spiryt-FAQ?
> bydzie Cool!
>

A można tenże tekst, tak na surowo zamieścić na FMS?


--
Pozdrawiam
Maciek

Maciek

unread,
Mar 4, 2008, 3:43:22 AM3/4/08
to
Dnia 03 mar 2008, "Rotm" <dkwozSp...@mail.icpnet.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqh0oe$430$1...@achot.icm.edu.pl

> - Calabash Silver Cap MUS zalewać razem z wkładem - bo jak oczyścisz?

Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. A traktować w ten sposób zamierzam jak
najbardziej Gourd Calabash Silver Cap (chyba domyślasz się o jaką fajkę
chodzi). Dojrzewam powoli do jej odnowienia. Na razie teoretycznie, ale
czas na praktykę niedługo nadejdzie...

--
Pozdrawiam
Maciek

Rotm

unread,
Mar 4, 2008, 5:31:00 AM3/4/08
to
Użytkownik "Maciek"...

>> - weź Ty zrzuć to do txt, o ile kcesz i uznasz za stosowne
>> (czekając OfC na Appendixy i Codę z dyskusji, na którą liczę!)

> [...]


> A można tenże tekst, tak na surowo zamieścić na FMS?

no pewno!
szczególnie, gdy podasz źródło
może FMS zacznie czasem czytać APF

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 4, 2008, 5:36:24 AM3/4/08
to
Użytkownik "Maciek"...

>> - Calabash Silver Cap MUS zalewać razem z wkładem - bo jak oczyścisz?
> Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. A traktować w ten sposób zamierzam jak
> najbardziej Gourd Calabash Silver Cap (chyba domyślasz się o jaką fajkę
> chodzi)

:-)
dlatego właśnie tak się rozpisałem
i podkreślałem różnice Grzybek-Cap
gdy zaczniesz odnawiać - pisz i pytaj, mnie lub Jimmy'ego
w Twym wypadku zacząć należy od OSROŻNEGO wybrania nagaru
i próby wykręcenia (!) ustnika, w lewo, takoż ostrożnie

a może jeszcze ktoś takie 'robił'?

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 4, 2008, 6:51:15 AM3/4/08
to
Użytkownik "Rotm"...

> - po kąpielach spirytusowych i/lub szlifowaniu/wygładzaniu powierzchni
> dowoskowanie niezbędnym jest! najlepiej olbrotem...
> ale i bielony wosk pszczeli dobrze idzie

żeby nie było wątpliwości:
- ponowne woskowanie powierzchni zewnętrznych główki z pianki,
lub tylko góry Grzybka, nigdy w kominie ;-)

--
Rotm

jaszczur

unread,
Mar 5, 2008, 5:26:36 PM3/5/08
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Maciek* pisze:

> Dnia 03 mar 2008, "Rotm" <dkwozSp...@mail.icpnet.pl> napisal(a) w
> wiadomosci news:fqhfc8$v83$1...@achot.icm.edu.pl
>
>> uwaga jaszczur!
>> - weź Ty zrzuć to do txt, o ile kcesz i uznasz za stosowne
>> (czekając OfC na Appendixy i Codę z dyskusji, na którą liczę!)
>> obrób i połam sensownie, jak onegdaj komuś ;-) proponowałeś
>> (ja 'leciałem' jak mię się przypomninało było temato i problemo),
>> podrzuć jako prawie_gotowca, lepiej - podstawę do dalszej dyskusji -
>> dla M-kwadrat na www, jako spiryt-FAQ?
>> bydzie Cool!

Ciekawe, że cytowany post Rotma zaginął gdzieś w moim czytniku newsów
(slrn), a znalazłem go przypadkiem jako cytat Maćka (oraz na google).
Ale co się odwlecze...

Rotm: coś może bym sklecił, alem niegodny.

Met. spirytusową potraktowałem raptem kilkanaście fajek, nie
testując przy okazji metody całkowitego zanurzenia w spirytusie,
nie mówiąc o wypalaniu. Jak poczytałem o tym (zanurzeniu) to
zdziwiłem się, że tego nie stosowałem. Zaraz jednak znalazłem
kontrargument - ta metoda rozpuszca oryginalną bejcę, przez co
nie można jej nazwać renowacją, ale tuningiem.

Mówiąc prościej - chcę się wymigać od działalności na rzecz apf,
chodząc jednocześnie w koszulce z logo grupy.

Ponadto stwiedzam, że moje amatorskie narzędzia pracy - choć nie
odbiegają od opisanych w książce J.Schmidt - mogą narazić się na
powszechną krytykę profesjonalistów. Inaczej mówiąc - jako amator
czerpię pełnymi garściami z wiedzy zawartej w archiwum grupy.
Od czasu do czasu coś sobie odnowię i palę - aktualnie głównie
latakię i pq.

Ps. Za miesiąc mam ważną dla mnie uroczystość, po podróży
coś zmontuję - najlepiej jakbyśmy potem przedyskutowali poszczególne
fazy renowacji na grupie.

--
"(...) aby uzyskać pełnię wolności, ( . '">
trzeba żyć tak, jakby twoje ciało ) L_
było już martwe" ( /[__
(c)Yamamoto Tsunetomo "Hagakure" <^ |mj

andnn

unread,
Mar 6, 2008, 9:35:11 AM3/6/08
to
On 3 Mar, 19:17, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
..........

> --
> to zadziwiające, czego można dokonać ze starą zaniedbaną fajką
> mając odrobinę uporu, wyciory, papier ścierny
> oraz... sześciopak piwa :-)

W końcu zdecydowałem się napisać coś na grupę, czytam apf do lat co
najmniej dwóch, większość mojej skromnej wiedzy o fajczeniu zdobyłem
właśnie tutaj i równolegle na FMS. Tak więc witam wszystkich :-)
Bawiąc się od czasu do czasu w amatorskie odnawianie fajek zdobytych
tu i ówdzie, przeszukiwałem grupę i FMS w poszukiwaniu informacji jak
i co robić aby cieszyć się potem z efektów swojej pracy. Czytając
tekst Rotm'a kilka dni temu uświadomiłem sobie że większość z tych
zaleceń stosuję przy swojej "pracy" czasami postępując dokładnie w
opisany sposób, czasami trochę inaczej. Efekty bywają różne, z
przewagą jednak pozytywnych :-) Wielkie więc słowa uznania za tak
obszerne opisanie problematyki renowacji, lub inaczej - zebrania
wszystkiego "do kupy" w jednym miejscu. Osobiście już podchwyciłem
kilka pomysłów które nie omieszkam wykorzystać przy nadarzającej się
okazji, a pod ostatnimi trzema linijkami podpisuję się obiema rękoma!
Pozdrawiam :-)

Maciek

unread,
Mar 7, 2008, 3:03:06 AM3/7/08
to
Dnia 03 mar 2008, "Rotm" <dkwozSp...@mail.icpnet.pl> napisal(a) w
wiadomosci news:fqhfc8$v83$1...@achot.icm.edu.pl

> - używać należy spirytusu w miarę czystego i NIE salicylowego,


> jak Niektórzy ;-) czasem pytają,

A co sądzicie o używaniu do renowacji fajki rozpuszczalnika do szelaku. Z
tego co piszą na etykiecie jest to 99.9% alkohol etylowy (bezwodny). Cena
bardzo przystępna, 10-11 zł za litr (Allegro, wliczając koszty przesyłki).


--
Pozdrawiam
Maciek

andnn

unread,
Mar 7, 2008, 3:27:29 AM3/7/08
to
On 3 Mar, 19:17, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
> Użytkownik "Romek"...
>

> ...z WNĘTRZA wrzośca (pianki),
> należy najpierw po rozkręceniu fajki, 'każdą hiszpańską metodą'
> usunąć 'po wierzchu' co się da ze smół i osadów
> (zmiesz. z powyższym zaschnięta ślina, popiół, 'zły' nagar
> [a jest dobry? ;-) ]

Osobiście wyskrobuję wszystko do drewna, nie ścierpię w fajce którą
potem mam palić niczego co tam wyrosło zanim wpadła w moje ręce...
Zaczynam łyżką niezbędnika, jeżeli nie daje rady to tępym scyzorykiem
- paluchy bolą i już niedługo chyba poświęcę część zarobków na
skrobaki...

> wielokrotnie wyciorując ustnik ze spirytem i na sucho
> (czasem: i 20 wyciorów po Flei!),

Jeżeli mogę domniemywać że ustnik strasznie jest zapuszczony i smoły
wręcz "wyłażą" na zewnątrz, po wstępnym wymyciu mydłem+szczoteczka
elekrt. stosuję topienie - 24 h zanurzenie w spirytusie, później
łatwiej i skuteczniej wycioruje mi się do czysta. Jak już wyciory
wychodzą czyste kolejne mycie mydłem + szczoteczka.

> w szyjce ('nawiert czopa ustnika') wielokrotnie zmienianą,
> zwiniętą ciasno w rulonik chust. higieniczną ze spirytem i bez,
> POTEM kanał dymowy w szyjce do komina,
> też zazwyczaj wiele wyciorów

Ten etap wykonuję po całkowitym wyskrobaniu i wyszlifowaniu papierami
wnętrza komina i główki z zewnątrz, bezpośrednio przed zalaniem główki
spirytusem

> warto potem - równo, ręcznie (!) bez włączania motoru wiertarki
> 'przejechać' wiertłem 3.2 (bywa 2.8 - 3.0, rzadziej - 3.5)
> WARTO, przynajmniej wlot = min. 1/3 długości ustnika od strony czopa
> 'przejechać' ręcznie (!) TĄ SAMĄ średnicą wiertła
> uwaga na Benty! tu może być mniej, niż 1/4 długości
> najlepiej - jeśli koniec wiertła jest zeszlifowany/naostrzony
> (jak kto potrafi) na kąt +/- 60st.
> perfekcjoniści ;-) od razu jeszcze robią STOŻEK wylotowy/wlotowy, załamując
> nieznacznie krawędź ujścia kanału dymowego WEWNĄTRZ szyjki (mały frez
> stożkowy dentystyczny, często 'na przedłużce' niezbędny),
> oraz wlot do czopa - tu łatwiej - warto jeszcze
> splanować/wyrównać/zapolerować! koniec czopa

Tego przyznam się nie stosowałem. IMHO sposób z wiertłem rewelacyjny,
ale nie konieczny jeżeli mamy do czynienia z fajką w miarę czystą i
nie zapuszczoną. Nie omieszkam jednak przy najbliższej okazji go
wypróbować...

>
> potem - wielokroć na APF i w książce :-) opisywaną metodą usunąć
> 'do gołego drewna' naleciałości po średniowiecznym, tępogłowym Poprzedniku,
> wierzącym w nagar - a niedoceniającym Oczyszczającej Mocy Skrobaków :-)
> (odpowiednich! z czuciem!)
> jeszcze(!) nie wyrównywać/zapolerowywać komina!

Jak pisałem wyżej, nagar i co tam jeszcze w kominie urosło usuwam na
samym początku. Po wyskrobaniu ręcznym do drewna (muszę kupić w końcu
te skrobaki...) w ruch idzie dremel z "rozlezioną" przeze mnie na
kształt motylka końcówką - wałkiem z papieru ściernego. Wybieram
raczej grubszą gradację, a wirujące "skrzydełka" wspomagane siłą
odśrodkową pięknie usuwają resztki nagaru wyrównując powierzchnię
komina. Komin po takiej akcji jest czysty, acz porysowany grubym
papierem.

>
> TERA z zewnątrz: jeśli to Twoja własna fajka, to no problem
> jeśli jest z giełdy, 'z podejrzanym połyskiem', chemolakiem, grubym
> szelakiem i/lub porysowana/obita/zdalasiała zewnętrznie ;-)
> to używamy metod bezlitosnych, brutalnych i skutecznych - jak trza,
> ale z wyczuciem i czułością ;-)
> zaczynając od prób ścierania spirytusem, mycia LEKKO wilgotną szmatką,
> jeśliś pewien/trza niestety - papierem ściernym go!
> w miarę możności i pewności ręki 'objeżdżając' sygnatury w odl. 0.5mm,
> kończąc W TEJ FAZIE na gradacji góra 400 wewnątrz, góra 800 z zewnątrz
> Gourdy inaczej! to inny temat

Zazwyczaj zdzieram z główki wszystko co nie jest wrzoścem. Nie lubię
kolorowanych fajek więc szlifuję do surowego. W zależności od stanu
główki zaczynam zazwyczaj od 400, ale w kilku przypadkach (głębokie
dziury, wredny lakier, "skorupa tłuszczowa") zaczynałem nawet od 240.
Z omijaniem sygnatur bywa różnie - jeżeli zdzieram lakier lub bejcę
(lub oba naraz) to nie ma siły - muszę szlifować też w miejscu
sygnatur. Nie zdarzyło mi się jednak "zjechać" bardziej lub mniej
chcący sygnatur "do "zera". Jedną gradacją papieru szlifuję od razu
komin i zewnętrzną powierzchnię główki - zaczynam od komina, papierem
na paluchu, potem czoło (górna krawędź) główki (jeżeli jest prosta) -
kładę papier na stole i "jeżdżę" po nim główką, co pozwala zachować
równe, ostre krawędzie, potem powierzchnia zewnętrzna główki -
szlifuję równomiernie całą powierzchnię, w części stykającej się z
ustnikiem przy zamontowanym ustniku. Po zakończeniu akcji jednym
papierem powtarzam całość kolejną, drobniejszą gradacją, kończąc
zazwyczaj na 2000.

> co z ustnikiem?
> po wyciorowaniu/spirytusowaniu kanału,
> warto ustnik wstawić pod strumień letniej wody,
> i DOKŁADNIE szczoteczką elektryczną do zębów pod bież. wodą,
> używając mało pachnącego mydła (zalecam któreś 'Baby')
> aż 'do białej piany wszędzie' (początkowo: brunatna/brązowa/bura itd.)
> potem - wiadomo: pilniki iglakowe ('złodziejskie') w obrębie końcówki
> ustnika = 'zgryz' do restauracji krawędzi/kształtu,
> nast. plastikowe pilniki do paznokci,
> a na 'dłużycy' coraz drobniejsze papiery 800 >> 1500
> lekki szlif 'szarą' (DiaLux) i polerka dowolną 'białą' pastą (woskiem pol.)
> + Carnauba!

Ustnik - wcześniej już wymyty spirytusem i mydłem szlifuję zazwyczaj
tymi samymi papierami co główkę, po kolei do 2000. Przy mocniej
zużytych/pogryzionych zdarza mi się nieco zeszlifować końcówkę.
Patentu z pilnikami jeszcze ni próbowałem (wiem, w książce pisze...)
ale się boję że przepilnikuję na wylot ;-) Musze popróbować na jakimś
odpadzie... Po papierach poleruję pastami - najpierw zieloną (czytałem
wyżej że źle... :-/ ) na kółku filcowym, a później niebieską bądź
białą na kółku szmacianym. Przestałem używać do tego dremela na
korzyść zwykłej wiertarki ręcznej z kółkami większej (10 cm) średnicy.
Po kółku szmacianym ustnik błyszczy jak nie powiem co. I tu przyznaję
się bez bicia - nie pokrywam ustników carnaubą. Po polerce, wymyciu
mydłem i wysuszeniu nacieram je wazeliną (= tłuszcz - źle?)
kosmetyczną (pomysł zaczerpnięty bodajże z apf) i kolejna polerka już
ręcznie bawełną.

>
> 2. tak przygotowane 'drewno' zalewa się ostrożnie (strzykawką),
> ustawione w poz. stabilnej, szyjką do poziomu krawędzi główki
> - o ile to Bent, 'proste' wymagają zatkania szyjki kawałeczkiem korka
> ja używam korka drobno! klejonego!
> nie: natural z wielkimi 'drop-outami' :-)
> wyciętego korkoborem/wycinakiem do skór na śr. kanału w szyjce + 1-2 mm
> ja (!) wolę korki od drogich pyf belgijskich (zamknięcie a'la szampan),
> nie od zwykłego wina - te ZBYT kaleczy/dziurawi korkociąg, siłą rzeczy ;-)

Ja zalewając komin zatykam szyjkę mocno zwiniętą chusteczką
higieniczną. Ponieważ zalewam komin wyczyszczony do czystego drewna i
wyszlifowany zauważyłem że w znakomitej większości przypadków kuracja
może trwać krócej, opanowałem taki tok postępowania - najpierw
"wycioruję" i wycieram zwiniętymi chusteczkami szyjkę i kanał dymowy,
na przemian umoczonymi w spirytusie i suchymi, w celu zgrubszego,
pierwszego wyciągnięcia syfu. Potem zatykam szyjkę mocno zwiniętą
chusteczką, stawiam główkę na stojaku i przy pomocy strzykawki zalewam
komin spirytusem do pełna na ok. 4 h. W tym czasie spirytus wsiąka
powoli w chusteczkę wyciągając pięknie to co wyciągnięte być powinno -
po kolorze chusteczki od razu widzę co mnie dalej czeka. Cały też czas
uzupełniam spirytus w główce aby była ca ly czas pełna. Po 4 h wylewam
spirytus (strzykawką) i ponownie "wycioruję" i wycieram zwiniętymi
chusteczkami szyjkę i kanał dymowy. Kiedy wyciory i chusteczki
wychodzą prawie czyste ponownie zatykam chusteczką szyjkę i zalewam
komin na następne 3-4 h. Po drugim zalaniu chusteczka zazwyczaj
pozostaje już czysta ew. koloru dla mnie akceptowalnego - bardzo
jasnego beżu. Cały też czas uzupełniam poziom spirytusu w główce. Po
wylaniu spirytusu ostatecznie "wycioruję" i wycieram zwiniętymi
chusteczkami szyjkę i kanał dymowy - wyciory i chusteczki powinny
wychodzić czyste.

>
> 3. kilka zmian spirytu po ok. 24h i wszystko jasne!
> - jeśli nadal cieknie 'ropa' - to to poootrwa, dokup spiryt :-(
> - jeśli jaśnieje do koloru 'herbaty na imieninach u cioci' -
> to pewnikiem niezadługo: koooniec!
> - jeśli po 7-9 zmianach nadal 'źle' - można większym korkiem zatykać i komin
> od góry (ograniczamy odparowywanie), a zmiany co kilka dni!

Zgodnie z tym co napisałem powyżej nie zalewam fajki na tak długo
(źle?) ale wydaje mi się że te akurat fajki "robiłem" nie wymagały aż
takiego traktowania.

> - nie pomaga: poprzednik był Mr. Big Fleja - TERAZ słoik!
> czyli 'upicie fajki', czyli - całą główkę do zamykanego szklanego słoiczka,
> raczej płytkiego, a tylko na tyle szerokiego,
> aby główka swobodnie leżała na boku
> spirytu tyle, żeby zalać fajkę do jej 1/3 (1/2) wysokości (Rotm),
> codziennie co czas jakiś ;-) delikatnie zakruncić, co dobę przełożyć główkę
> na drugą stronę (Rotm), co 5-7 dób eluat ;-) wylać,
> słoik wytrzeć czymbądziem :-) i zalać główkę de novo
> I TO ZASŁUGA/POMYSŁ/WYNALZEK - Jimmy !
> a skutek - przy kuńsekwentnej aplikacji C2H5OH - ostateczny!

Nigdy nie postępowałem w ten sposób, ale też nie musiałem...

>
> uwaga: większość bejc wtedy szlag trafia, i na szczęście zresztą!

i dobrze... :-)

> i tak bydzie piyknie, przy drobnym szlifie i dobrej polerce,
> najdalej - po kilkudziesięciu paleniach i przecieraniu (polerowaniu) główki
> po KAŻDYM paleniu, szorstką szmatką bawełnianą - albo irchą
> uwaga_2: to raczej nie do fajek piaskowanych na czarno
>
> - NA KOŃCU (sry, Jimmy!) warto! ustawić fajkę szyjką +/- 30-45st do góry,
> bez korków, MOCNO zwinietą chust. higien. zatkać szyjkę (chust. 'sterczy' w
> powietrze całą! długością) - i trzy-czterorokrotnie zalać komin strzykawką,
> do wyschnięcia, zmieniając OfC każdorazowo chusteczkę
> = siły, powiedzmy higroskopowe, 'wyciągają' resztki syfu :-)
> jeśli poprz. etapy niestaranne - powtarzać do skutku, czyli:
> prawie białej NA KOŃCU chusteczki

Jak pisałem wyżej, właśnie tą metodę stosuję zalewając fajki...

>
> suszymy ok. tygodnia, np. na kaloryferze, obracając stronami
> lub choć ze 2-3 dni w temp. pokojowej + 1-2 godz. 50-60st. piec

Ja nie suszę na kaloryferze, fajki (główki) odpoczywają sobie
spokojnie kilka dni na stojaku. Palone zaś zaczynają być często po
kilku miesiącach ;-)

>
> 4. czas na wygrzewanie 90-100st. - jeśli to niezbędne/trzeba/można,
> to metoda_na_Stink_Stęcha, z której jestem OfC strrrasznie dumny :-)
> opisana dokładnie tu i tam
> pianka - sama! nie wklejka, nie Gourd Silv.Cap - stopniowo aż do ok. 125st.

Nie wypiekam (źle?). IMHO żadna z dotychczas odnawianych przeze mnie
fajek tego nie potrzebowała...

>
> 5. poczekać - naprawdę z tydzień! (bo pęknie!) do 'ustabilizowania się'
> drewna i średnic nawiertów w warunkach temp. i wilgotności pokojowej,
> wtedy dopiero połączyć z ustnikiem OSTROŻNIE, a szlifować, polerować i
> zadawać Carnaubę na ostatnie 0.5cm szyjki i początkowe 0,5cm ustnika
> KONIECZNIE razem!

Czekam jak napisałem wyżej kilka, kilkanaście dni i nakładam carnaubę.
Nie używam dremela, robię to przy pomocy starej suszarki do włosów -
nakładam wosk jednocześnie nagrzewając główkę i wosk, rozprowadzam po
całej główce, po czym ponownie roztapiam zbierając nadmiar bawełnianą
szmatką jednocześnie polerując. Na ustnik wosku nie nakładam.

>
> 6. teraz komin wewnątrz do RÓWNEGO papierami 240-320-400,
> krótko 600 - ale do jednak matu!
> z zewnątrz do 1000 (mat), 1200 (semi-mat),
> lub min. 1500 i polerka jak kto lubi i musi, czasem ;-) Carnauba
> ustnik - wiadomo

Jak pisałem wyżej komin szlifuję przed zalewaniem, lecz robię to "na
gładko" 1500 -2000. Czy to źle? Dlaczego do matu? Wiem, było, pisało,
ale jakoś oporny jestem :-)

>
> -----
> na bis:
> A:
> warto, gdy robi się własną fajkę wychodząc z klocka, po nawiertach,
> pile/szlifierce taśmowej, frezach i wstępnym, grubym oszlifowaniu
> 'trawić' całą główkę w spirycie!
> to jak dodatkowy, EXTRA curing, a po spokojnym i dłuższym suszeniu wrzosiec
> zazwyczaj wygląda nie na czerwonawo-brązowy, a na blado-szarawy, ale spoko!
> po drobnym szlifie, a zwłaszcza polerce (DanPipe I - podbarwiający na
> piękny, ciepły 'kasztan') lub białymi pastami polerskimi - mamy lśniący beż
> do jasno-złocistego, co OfC w paleniu pięknie SAMO się wybarwia dalej
> ale TEN SMAK!
> = spiryt usunie to, czego typowy, fabryczny Curing gotującą wodą
> (i/lub przereklamowaną MSZ metodą olejową) z drewna NIE wyciągnął!

Właśnie zdecydowałem się na własnoręczny wyrób w klocka platau (z
korą) Po lekturze tego tekstu klocek niechybnie wyląduje w
spirytusie... :-)


>
> B:
> klasyczna 'metoda profesorska' z solą też ma duży sens,
> czasem stosuję ją jako etap (!) czyszczenia Gourdów,
> bo syf 'nie wychodzi' na Rim
> szybsza, mniejsze zużycie spirytusu, mniej dokładna,
> konieczność raczej MSZ stosowania niejodowanej soli
> (kłopot)
> gdy poznacie obie [obietrzy ;-) ] tzw. Metody (20-30 fajek)
> same bedzieta wiedziały, którą, kiedy i jak
> czego szczerze życzy szczerze oddany itd. Rotm

Nigdy nie używałem soli. Jakoś nie mogłem ;-) Spirytusem zrobiłem ok
70 fajek i zadowolony jestem... :-)

I na koniec tego mojego przydługawego tekstu proszę o ew.
naprowadzenie na dobrą drogę :-) jeżeli gdzieś popełniłem jakąś
straszną rzecz.
Pozdrawiam serdecznie i fajowo :-)

Rotm

unread,
Mar 7, 2008, 4:54:37 AM3/7/08
to
Użytkownik "andnn"...

Witam Szanownego Weterana FMS!

> W końcu zdecydowałem się napisać coś na grupę

ciszę się i proszę częściej

> [...] Czytając tekst Rotm'a kilka dni temu uświadomiłem sobie,


> że większość z tych zaleceń stosuję przy swojej "pracy"

bo są logiczne! :-)
skuteczne, a niekoniecznie li tylko 'moje'

> czasami postępując dokładnie w opisany sposób,
> czasami trochę inaczej

normalne! proszę szerzej
ino wymiana informacji oraz doświadczeń 'tworzy nowe'

> Efekty bywają różne, z przewagą jednak pozytywnych :-)

proszę szerzej, zwłaszcza o tych mało pozytywnych
jak mnie uczono - negatywny wynik też jest wynikiem!
można wyciągać wnioski i zmieniać założenia, lub praktykę

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 7, 2008, 5:15:29 AM3/7/08
to
Użytkownik "Maciek"...

> A co sądzicie o używaniu do renowacji fajki rozpuszczalnika do szelaku. Z
> tego co piszą na etykiecie jest to 99.9% alkohol etylowy (bezwodny)

sądzę, że nie widzę przeszkód
(jak ten ślepy Pepiczek w Wielkiej Pardubickiej)
o ile nie śmierdzi, lub po wyschnięciu śmierdzieć całkiem przestaje
tak wysoki % - to odwadnianie metodą azeotropową,
albo z użyciem CaCl2 anh. pewnikiem
ale widziałem też 96-98%, do fajek za jedno wyjdzie, a pewnikiem taniej

ino czym skażony? (o ile w ogóle ;-) ) trza by sprawdzić
za pomocą 0.1% ?
to nie może być nic bardzo szkodliwie-lotnego, z racji pracy w oparach w
stolarni
a więc i fajce nie zaszkodzi
(chiba - że jakie proszki toksyczne?)
za moich ;-) czasów Akcyza dopuszczała coś z 30-ci środków skażających,
niektóre były... łatwe do ominięcia, inne całkiem nieszkodliwe dla fajki,
dla ludzi - miały wstrząsnąć i zniechęcić, nie truć

nawet, jeśli NIE skażony, to pić nie radzę
minimalne resztki - to może być benzen z destylacji azeotropowej,
łeb na drugi dzień rozwala,
przetestowano na UAM, w Stanie Woj. :-)

czyli: albo POUFNIE sprawdzić u Mądrych, czym skażono
albo zrobić chromatografię :-)
albo wypróbować na jakim fajkowym 'trupie'

--
Rotm

andnn

unread,
Mar 7, 2008, 5:35:25 AM3/7/08
to
On 7 Mar, 10:54, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
> Użytkownik "andnn"...
>
> Witam Szanownego Weterana FMS!
> > W końcu zdecydowałem się napisać coś na grupę
> ciszę się i proszę częściej

Się postaram... :-)

>
> > [...] Czytając tekst Rotm'a kilka dni temu uświadomiłem sobie,
> > że większość z tych zaleceń stosuję przy swojej "pracy"
>
> bo są logiczne! :-)
> skuteczne, a niekoniecznie li tylko 'moje'
>
> > czasami postępując dokładnie w opisany sposób,
> > czasami trochę inaczej
>
> normalne! proszę szerzej
> ino wymiana informacji oraz doświadczeń 'tworzy nowe'

Szerzej już napisałem - w poprzednim dzisiejszym poście ;-)

>
> > Efekty bywają różne, z przewagą jednak pozytywnych :-)
>
> proszę szerzej, zwłaszcza o tych mało pozytywnych
> jak mnie uczono - negatywny wynik też jest wynikiem!
> można wyciągać wnioski i zmieniać założenia, lub praktykę

Negatywów miałem kilka, trochę już zasygnalizowałem wcześniej -
np.zbyt mocne zeszlifowanie końcówki ustnika :-(
Postaram się sobie wszystkie przypomnieć, zebrać razem, nabazgrolić i
nie popełniać więcej :-)
And

Rotm

unread,
Mar 7, 2008, 8:21:52 AM3/7/08
to
Użytkownik "andnn"...

Vitay ponownie!

fakt, teraz Ty szerzej, co dla Adeptów (Zaczynających) ważne!

> > wielokrotnie wyciorując ustnik ze spirytem i na sucho
> > (czasem: i 20 wyciorów po Flei!),
>

> Jeżeli mogę domniemywać że ustnik strasznie jest zapuszczony [...]


> stosuję topienie - 24 h zanurzenie w spirytusie

oczywiście! ja pisałem w pewnym skrócie
osobiście jednakowoż wstawiam - jeśli trza - tylko czop ustnika
w jaką próbówkę, lub w wąski kieliszek, do odmoczenia
można też np. na noc zostawić w kanale ustnika wilgotny wycior,
albo ustnik 'stoi' na wysuniętym ok. 2cm wyciorze
w kieliszku z malutką ilością spirytusu
uwaga na 'całkowitą kąpiel' alkoholową 'bursztynoidów',
zwł. w antycznych Piankach i Gourdach! można je zniszczyć!

> > w szyjce ('nawiert czopa ustnika') wielokrotnie zmienianą,
> > zwiniętą ciasno w rulonik chust. higieniczną ze spirytem i bez,
>

> Ten etap wykonuję po całkowitym wyskrobaniu i wyszlifowaniu papierami
> wnętrza komina i główki z zewnątrz,
> bezpośrednio przed zalaniem główki spirytusem

tak robił Jimmy NA POCZATKU, połapaliśmy się - że to dobre!
(to TEŻ w Tamtych Czasach Jego, jak najbardziej, odkrycie!)
ale to do fajek PRAWIE czystych!
przy fajkach sprzed wojny, wiecie - tej pierwszej ;-) zwłaszcza po Angolu -
spirytus działa ZBYT krótko, za szybko jest wyciągany w ligninę i
wyparowuje, stąd nastały metody 'korkowe' i 'upiciowe'
'zwiniętą chustką w szyjce' dziś KOŃCZYMY całą procedurę -
co dodatkowo oczyszcza i 'wyciąga' małe co-nieco ;-)
nawet po pełnym 'upiciu w słoiku', jak starałem się opisać powyżej w wątku

> > warto potem - równo, ręcznie (!) bez włączania motoru wiertarki
> > 'przejechać' wiertłem 3.2 (bywa 2.8 - 3.0, rzadziej - 3.5)
> > WARTO, przynajmniej wlot = min. 1/3 długości ustnika od strony czopa
> > 'przejechać' ręcznie (!) TĄ SAMĄ średnicą wiertła
>

> Tego przyznam się nie stosowałem.

spróbuj, warto

> IMHO sposób z wiertłem rewelacyjny

tak, ale potrzebne '3.2 przedłużone' = 100mm,
zamiast typowego ok. 60mm, bywają po giełdach i lepszych sklepach

> [...] ale nie konieczny jeżeli mamy do czynienia z fajką


> w miarę czystą i nie zapuszczoną

NIE
to nie tylko o zapuszczenie chodzi, ale - o 'tłumienie ciągu' w wielu,
zwłaszcza współczesnych i NIEangielskich fajkach
MA BYĆ 3.2mm, chiba - że to jaka miniaturka... (wtedy: 2.8 - 3.0)
dla 'byków' próbujemy 3.5, nawet (ostrożnie!) czasem nieco więcej

nadto: w wielu, kilkudziesięcioletnich fajkach (a takie robimy...), nawet
prawidłowy początkowo kanał dymowy w szyjce ukazuje pod światło
- po, oczywizda, uprzednim dokładnym rozpuszczeniu smół
i zwyciorowaniu osadów (to NIE to samo) 'jakieś węzły, jakieś guzy'
(za A. hr. Fredro) - dzięki 'rozpychaniu' włókien drewna
przez kamieniejące smoły - i msz MUS przywrócić STANDARD

nadto_2: przynajmniej wlot w ustnik MA MIEĆ tę samą średnicę (dalej się
zwęża), bo inaczej 'zaburza się laminarny przebieg' i niepotrzebnie rośnie
ilość skroplin, po to też (aby zmniejszyć) te lejki...
a wiele tańszych ustników jest robionych z półproduktów
i wyprasek w formach, nie toczonych/wierconych z wałka ebonitu
i w środku kanał długo nie zawsze jest 'równy' i gładki
częste są 'progi' i 'ząbki', b. szkodliwe - pomaga ten kąt wiertła 60 stopni
a fajki filtrowe? gdzie tu 'wspólne średnice' i laminarność?
- najlepiej - takowych nie kupować
- kupione :-( palić BEZ, bez czegokolwiek :-) jak już się umie
(uwaga na jęzor, początkowo)
- 'filtry same stwarzają problemy, które z trudem starają się usunąć' (Hot)

> Z omijaniem sygnatur bywa różnie - jeżeli zdzieram lakier lub bejcę
> (lub oba naraz) to nie ma siły - muszę szlifować też w miejscu
> sygnatur

to też był - nadmierny - sry, skrót z mej strony
same sygnatury 'muśnięciami' przecieram ostatnią! jedną / góra dwoma
gradacjami papieru ściernego, woskiem polerskim ino 'tykam', Carnaubą też -
ale dość zdecydowanie przejeżdżam je bawełnianym włosiaczkiem,
tym do polerowania po Carnaubowaniu filcem lub renom :-)

> I tu przyznaję się bez bicia
> - nie pokrywam ustników carnaubą

nic trudnego, a warto!
nie o połysk (li tylko) chodzi
zabezpiecza przed śliną, potem z palców, trochę - przed UV,
łatwiej po paleniu wytrzeć do czysta - więc mniej się 'świni i zarasta'
w każdym razie - ebonit (!) po Carnaubie wytrzymuje dłużej!
akryl (pleksi, Lucie itd.), Epoksy tego nie potrzebują,
bursztyn i pochodne - chyba nie potrzebują (ale w niczym im nie szkodzi),
ale np. dla antycznych ustników rogowych jest to zbawienne!

> Po polerce, wymyciu mydłem i wysuszeniu
> nacieram je wazeliną (= tłuszcz - źle?)

to chyba +/- brzmiało: 'EWENTUALNIE wazeliną,
to i tak lepiej, niż oliwką dla dzieci, lub oliwą z oliwek'
wazelina to węglowodór alifatyczny (ropopochodny), nie tłuszcz ;-D

> > 2. tak przygotowane 'drewno' zalewa się ostrożnie (strzykawką),
> > ustawione w poz. stabilnej, szyjką do poziomu krawędzi główki

> > [...]
> Ja zalewając komin zatykam szyjkę mocno zwiniętą chusteczką [...]

patrz powyżej
jeśli to niezbyt 'zassana fajka, zwłaszcza Twoja własna,
a nie tzw. +Biohazard+ ;-) z Giełdy,
to tak można
pewnikiem jeszcze nie robiłeś, pośród tych 70-ci?
fajek 'to_zajechanych'
albo masz 'wyższy próg reakcji na syf fajkowy', niż ja :-)
albo ja palę 'czyściejsze_czyste_tytonie' = delikatniejsze Naturale

> Zgodnie z tym co napisałem powyżej nie zalewam fajki na tak długo

> (źle?) ale wydaje mi się że te akurat fajki [które] "robiłem" [...]

no właśnie!
bywa, że po tygodniu jeszcze wycieka 'śmierdzący mazut' ;-)
chybko byś się przestawił na 'dłuuugie zalewanie robaka'
przypominam (patrz Jimmy w tym wątku, gdzieś powyżej) -
On od dwóch już miesięcy walczy z Gourdem, wlał już 1.5 LITRA!
a ja wstępnie, zanim On to dostał na Gwiazdkę (poznańskie)
fachowo ;-) zużyłem 0.25 :-(

> > czyli 'upicie fajki', czyli -

> > całą główkę do zamykanego szklanego słoiczka [...]


> > a skutek - przy kuńsekwentnej aplikacji C2H5OH - ostateczny!
>
> Nigdy nie postępowałem w ten sposób, ale też nie musiałem...

Lucka You!

> > 4. czas na wygrzewanie 90-100st. - jeśli to niezbędne/trzeba/można,

> > to metoda_na_Stiuk_Stęchła, z której jestem OfC strrrasznie dumny :-)


>
> Nie wypiekam (źle?). IMHO żadna z dotychczas odnawianych przeze mnie
> fajek tego nie potrzebowała...

dlaczego zaraz (jak i w poprzednich) źle?
każdy robi - jak umie i lubi, jak/jeśli czuje 'Czar Pegeeru' ;-) ZAŚ,
(lub nadal duński aromat w typie ruskiego parfiuma 'Krassnaja Moskwa')
wygrzewanie jest rozpaczliwą, tylko troszki ryzykowną, acz wysoce skuteczną
metodą na STĘCHLIZNĘ (!) 'staroci_z_wilgoci', takiego Jożina ;-)
gdy zwykłe 'trawienie' smoły i smrodu nie pomogło
Ty, jak dotąd, właściwie tylko 'płuczesz po wierzchu', zazdroszczę...

> Nie używam dremela, robię to przy pomocy starej suszarki do włosów -
> nakładam wosk jednocześnie nagrzewając główkę i wosk, rozprowadzam po
> całej główce, po czym ponownie roztapiam zbierając nadmiar bawełnianą
> szmatką jednocześnie polerując

jak dla mnie, to aplikujesz ZNACZNIE BARDZO ZBYT WIELE Carnauby
i drewno wrzośca NIE pracuje potem jak powinno / mogłoby
opisana metoda jest WZORCOWA (!) do dowoskowania
naprawianych Pianek i Grzybków Gourdów, ale tych, oczywiście - nie Carnaubą

> Jak pisałem wyżej komin szlifuję przed zalewaniem,
> lecz robię to "na gładko" 1500 -2000. Czy to źle?

zaraz tam: źle ;-)
z grubo, szorstko, nawet z lekkimi jeszcze wżerami i szczelinami 'wybranego'
komina spiryt łatwiej i na pewno szybciej wypłukuje/rozpuszcza cały syf
a szlif końcowy nie przed, a potem - po rozpuszczeniu smół - dla robiącego
żadna różnica, a lepiej widać bez smół - ile jeszcze 'wybrać', ile
nadpalone,
ile mamy tzw. 'ogniowej erozji' w smużki, siateczkę i pajęczynkę ;-)
czasem, gdy jeszcze dość po skrobakach zostało grubości ;-) a fajka - to
nie nader cenny, delikatny Antyk - jadę Dremelem z wyczuciem i bez
inkwizycyjnego nacisku używając 'druciaka', nie - kółka, a tego,
składającego się w +/- stożek (p. książka Jacka Schmidta), 'pędzel' czasem
też użyteczny, by zweryfikować ;-) dno komina
ta metoda brutalnie dość, i całkiem szybko ujawnia całkom smutnom prawdę

> Dlaczego do matu? Wiem, było, pisało,
> ale jakoś oporny jestem :-)

uś, zmęczony jestem
pytaj na FMS Jaszczura, dyskutowalim!
= może być gładź, JA ;-) wolę nie

UWAGA:
w przygotowaniu Manual (nie w .pdf :-) )
- 'Gourd Calabash: jak?'

--
Rotm

jaszczur

unread,
Mar 7, 2008, 5:22:32 PM3/7/08
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *Rotm* pisze:

> pytaj na FMS Jaszczura, dyskutowalim!
>= może być gładź, JA ;-) wolę nie

Pytaj na apf. Też - kierując się poradami Rotma oraz sposobem
wykończenia podpatrzonym w starszych, droższych fajkach
- nie szlifuję na gładko. Nawet w trakcie prac wykończeniowych,
nie mówiąc o wstępnym usuwaniu nagaru (druciana końcówka oszczędza
czas i ręce, mniej też piwa idzie przy pracy).

> UWAGA:
> w przygotowaniu Manual (nie w .pdf :-) )
> - 'Gourd Calabash: jak?'

Wow. Niedawno czytałem sobie spory na asp w tym temacie...

--
'''..\
< _| (
.__|\ )
mj/ ^>

Qwerty

unread,
Mar 9, 2008, 4:15:08 PM3/9/08
to
Rotm pisze:

> no pewno!
> szczególnie, gdy podasz źródło
> może FMS zacznie czasem czytać APF
>
Ależ czyta, czyta. Znaczna część.
Q

--
_____ _ _ ________ _______________ __ : qwerty at post dot pl :
| __|| | ||______|_____/ | \_/ : GG 7014 :
|____\||__|__||______| \_ | | : tel. ++48604142514 :

Qwerty

unread,
Mar 9, 2008, 4:20:46 PM3/9/08
to
andnn pisze:

> Negatywów miałem kilka, trochę już zasygnalizowałem wcześniej -
> np.zbyt mocne zeszlifowanie końcówki ustnika :-(
> Postaram się sobie wszystkie przypomnieć, zebrać razem, nabazgrolić i
> nie popełniać więcej :-)
> And
>

Kolega andnn jest nadto skromny. Na katowickich spotkaniach fajkowych
wielokrotnie z kolegą szczęki z podłogi zbieraliśmy oglądając efekty
renowacji. Pisz, andnn, pisz.

andnn

unread,
Mar 10, 2008, 5:48:30 AM3/10/08
to
On 7 Mar, 14:21, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
[...]

> osobiście jednakowoż wstawiam - jeśli trza - tylko czop ustnika
> w jaką próbówkę, lub w wąski kieliszek, do odmoczenia
> można też np. na noc zostawić w kanale ustnika wilgotny wycior,
> albo ustnik 'stoi' na wysuniętym ok. 2cm wyciorze
> w kieliszku z malutką ilością spirytusu

Też tak czasami robię. Tyle że ten sposób aczkolwiek skuteczny bardzo
wywmaga ciągłej uwagi - nie uzupełniany spirytus bardzo szybko
"znika". Zalewanie ustnika (zalewam w pustej puszce po Swiss
Chocolate ;-) zamykam wieko i zapominam na dobę) nie wymaga ciągłego
zerkania "czy aby nie wyschło"

> uwaga na 'całkowitą kąpiel' alkoholową 'bursztynoidów',
> zwł. w antycznych Piankach i Gourdach! można je zniszczyć!

Nie miałem jeszcze okazji obrabiać takich ustników, zapamiętam na
wszelki wypadek ;-)


> przy fajkach sprzed wojny, wiecie - tej pierwszej ;-) zwłaszcza po Angolu -
> spirytus działa ZBYT krótko, za szybko jest wyciągany w ligninę i
> wyparowuje, stąd nastały metody 'korkowe' i 'upiciowe'
> 'zwiniętą chustką w szyjce' dziś KOŃCZYMY całą procedurę -
> co dodatkowo oczyszcza i 'wyciąga' małe co-nieco ;-)
> nawet po pełnym 'upiciu w słoiku', jak starałem się opisać powyżej w wątku

Dotychczas nie wpadła mi w łapki tak leciwa fajka, najstarsze które
mam (o ile dobrze udało mi się je odatować) pochodzą z lat '50 -'60
ubiegłego stulecia.

> > > warto potem - równo, ręcznie (!) bez włączania motoru wiertarki
> > > 'przejechać' wiertłem 3.2 (bywa 2.8 - 3.0, rzadziej - 3.5)
> > > WARTO, przynajmniej wlot = min. 1/3 długości ustnika od strony czopa
> > > 'przejechać' ręcznie (!) TĄ SAMĄ średnicą wiertła

[...]


> to nie tylko o zapuszczenie chodzi, ale - o 'tłumienie ciągu' w wielu,
> zwłaszcza współczesnych i NIEangielskich fajkach
> MA BYĆ 3.2mm, chiba - że to jaka miniaturka... (wtedy: 2.8 - 3.0)
> dla 'byków' próbujemy 3.5, nawet (ostrożnie!) czasem nieco więcej
> nadto: w wielu, kilkudziesięcioletnich fajkach (a takie robimy...), nawet
> prawidłowy początkowo kanał dymowy w szyjce ukazuje pod światło
> - po, oczywizda, uprzednim dokładnym rozpuszczeniu smół
> i zwyciorowaniu osadów (to NIE to samo) 'jakieś węzły, jakieś guzy'
> (za A. hr. Fredro) - dzięki 'rozpychaniu' włókien drewna
> przez kamieniejące smoły - i msz MUS przywrócić STANDARD

Co racja to racja, sam czasami spotykam się z tego typu
"niespodziankami" w kanale, dotąd myślałem że to wada produkcyjna...
Tak więc muszę porozglądać się za wiertłem... THX

[...]


> > I tu przyznaję się bez bicia
> > - nie pokrywam ustników carnaubą
>
> nic trudnego, a warto!
> nie o połysk (li tylko) chodzi
> zabezpiecza przed śliną, potem z palców, trochę - przed UV,
> łatwiej po paleniu wytrzeć do czysta - więc mniej się 'świni i zarasta'
> w każdym razie - ebonit (!) po Carnaubie wytrzymuje dłużej!
> akryl (pleksi, Lucie itd.), Epoksy tego nie potrzebują,
> bursztyn i pochodne - chyba nie potrzebują (ale w niczym im nie szkodzi),
> ale np. dla antycznych ustników rogowych jest to zbawienne!

Muszę w końcu spróbować - mam aktualnie 4 fajki "do roboty" więc
popróbuję...

[...]


> wazelina to węglowodór alifatyczny (ropopochodny), nie tłuszcz ;-D

Człek uczy się całe życie... ;-)

[...]


> jeśli to niezbyt 'zassana fajka, zwłaszcza Twoja własna,
> a nie tzw. +Biohazard+ ;-) z Giełdy,
> to tak można
> pewnikiem jeszcze nie robiłeś, pośród tych 70-ci?
> fajek 'to_zajechanych'

"zajechanie" to pojęcie względne, niektóre z tych które wpadły w moje
ręce wydawały mi się bardziej niż zajechane...

> albo masz 'wyższy próg reakcji na syf fajkowy', niż ja :-)

To też pojęcie względne, jestem raczej nastawiony na mocno hardcorowe
czyszczenie - wszak później będę te fajki brał do paszczy... :-)

> albo ja palę 'czyściejsze_czyste_tytonie' = delikatniejsze Naturale

Epizody z tytoniami Polscha lub innymi Poniatowskimi mam już na
szczęscie za sobą. Odkąd poznałem Synjeco raczej tylko tam zaopatruję
sie we wsad fajkowy. Nie palę zbyt dużo więc nie mam problemu "ze
nagle zabraknie" ;-) Ale od aromatów (np od Schurcha), szcególnie gdy
palę w towarzystwie "niepalącym", nie stronię...


> bywa, że po tygodniu jeszcze wycieka 'śmierdzący mazut' ;-)
> chybko byś się przestawił na 'dłuuugie zalewanie robaka'
> przypominam (patrz Jimmy w tym wątku, gdzieś powyżej) -
> On od dwóch już miesięcy walczy z Gourdem, wlał już 1.5 LITRA!
> a ja wstępnie, zanim On to dostał na Gwiazdkę (poznańskie)
> fachowo ;-) zużyłem 0.25 :-(

Ale za to wartość fajki biorąc pod uwagę koszt "materiałów
renowacyjnych" systematycznie wzrasta :-D

[...]


> > Nie używam dremela, robię to przy pomocy starej suszarki do włosów -
> > nakładam wosk jednocześnie nagrzewając główkę i wosk, rozprowadzam po
> > całej główce, po czym ponownie roztapiam zbierając nadmiar bawełnianą
> > szmatką jednocześnie polerując
> jak dla mnie, to aplikujesz ZNACZNIE BARDZO ZBYT WIELE Carnauby
> i drewno wrzośca NIE pracuje potem jak powinno / mogłoby

Wiem o tym, chociaż gdy palę fajki w ten sposób przeze mnie
nawoskowane to wosk nie lepi mi się do paluchów ;-)
Że zużywam niepotrzebnie dużo carnauby - też wiem, bo widze ile
zostaje bezpowortnie stracone na szmatce... :-(
Podsumowując - kupiłem już nowe kółko filcowe przeznaczone do
woskowania i następna fajka przejdzie testowe woskowanie
mechaniczne...

> opisana metoda jest WZORCOWA (!) do dowoskowania
> naprawianych Pianek i Grzybków Gourdów, ale tych, oczywiście - nie Carnaubą

Olbrotem? "A skund go wzionć"? :-/


> > Jak pisałem wyżej komin szlifuję przed zalewaniem,
> > lecz robię to "na gładko" 1500 -2000. Czy to źle?
>
> zaraz tam: źle ;-)
> z grubo, szorstko, nawet z lekkimi jeszcze wżerami i szczelinami 'wybranego'
> komina spiryt łatwiej i na pewno szybciej wypłukuje/rozpuszcza cały syf
> a szlif końcowy nie przed, a potem - po rozpuszczeniu smół - dla robiącego
> żadna różnica, a lepiej widać bez smół - ile jeszcze 'wybrać', ile
> nadpalone,
> ile mamy tzw. 'ogniowej erozji' w smużki, siateczkę i pajęczynkę ;-)

Racja

> czasem, gdy jeszcze dość po skrobakach zostało grubości ;-) a fajka - to
> nie nader cenny, delikatny Antyk - jadę Dremelem z wyczuciem i bez
> inkwizycyjnego nacisku używając 'druciaka', nie - kółka, a tego,
> składającego się w +/- stożek (p. książka Jacka Schmidta), 'pędzel' czasem
> też użyteczny, by zweryfikować ;-) dno komina
> ta metoda brutalnie dość, i całkiem szybko ujawnia całkom smutnom prawdę

Dotychczas nie "doskrobywałem" po spirytusie, IMHO moje fajki tego nie
potrzebowały, ale jeżeli będę zalewał fajki jedynie wstępnie
oszlifowane, to pewnikiem doskrobanie może być konieczne. Podsumowując
kolejność: wstępne zdzieranie, "zalewajka", zdzieranie zasadnicze,
"zalewajka" z chusteczką, doszlifowywanie, ew. (jeżeli konieczne)
topienie, suszenie... :-)
A skoro już o książce - dlaczego ani słowa w niej nie zamieściliśta o
"spirytusowej? :-)

> > Dlaczego do matu? Wiem, było, pisało,
> > ale jakoś oporny jestem :-)
>
> uś, zmęczony jestem
> pytaj na FMS Jaszczura, dyskutowalim!
> = może być gładź, JA ;-) wolę nie

Dyskutowalim, dyskutowalim... Ale jakoś mnie nie przekonalim...
Zapewne też macie rację ale muszę spróbować i wyrobić sobie własne
zdanie ;-)


> w przygotowaniu Manual (nie w .pdf :-) )
> - 'Gourd Calabash: jak?'

A więc powoli muszę się już rozglądać za moim pierwszym... :-)

Pozdr
And

andnn

unread,
Mar 10, 2008, 6:34:06 AM3/10/08
to
On 9 Mar, 21:20, Qwerty <qwe...@MIELONKApost.pl> wrote:
> andnn pisze:
>
> > Negatywów miałem kilka, trochę już zasygnalizowałem wcześniej -
> > np.zbyt mocne zeszlifowanie końcówki ustnika :-(
> > Postaram się sobie wszystkie przypomnieć, zebrać razem, nabazgrolić i
> > nie popełniać więcej :-)
> > And
>
> Kolega andnn jest nadto skromny. Na katowickich spotkaniach fajkowych
> wielokrotnie z kolegą szczęki z podłogi zbieraliśmy oglądając efekty
> renowacji. Pisz, andnn, pisz.
> Q

E tam, zaraz szczęki zbierali... Fajka jako przedmiot sama w sobie
piękna jest a przywrócenie jej do życia to coś co jej się należy,
jeżeli wcześniej nieszczęśnie znalazła sie w łapach brutalnych i
nieobytych z fajczarską kulturą. I choć nie każdej udaje się
przywrócić walory w pełni użytkowe, to przynajmniej przywraca się
walory "wizualne", aby cieszyła oczy, kokietowała niepowtarzalnym
wrzoścowym wzorem i błyskiem światła odbitym od lśniącego
ustnika... ;-)
IMHO są cztery rodzaje fajek z jakimi możemy się spotkać przy ich
odnawianiu:

1. Fajka używana przez fajczarza który o nią dba - nawet jeżeli palona
często i wiele lat jest czysta z zewnątrz, zadbana, ma równą warstwę
nagaru i nie śmierdzi. Taka fajka po odnowieniu jest praktycznie jak
nowa, pozbawiona niewłaściwych naleciałości i zapachów, nie wymaga też
zbyt dużej ingerencji przy odnawianiu. Szczęście dorwać taką fajkę...
Niestety szczęście nieczęste...
2. Fajka palona dużo, często i łapczywie. Taka fajka nawet jeżeli na
pierwszy rzut oka przypomina tą z pkt. 1 to po zdarciu nagaru ukazuje
nam się skala zniszczeń - nadpalenia, wżery, "pajęczynka"... W taką
fajkę trzeba ingerować trochę więcej, wybrać więcej ale po tych
zabiegach bez problemu fajka nadaje się do palenia.
3. Fajka "powypalana" pod warstwami nagaru do tego stopnia że nie
można już zeszlifować komina na tyle by uzyskać równy jego przekrój i
średnicę. Chcąc niechcąc trzeba fajkę z tymi nierównościami zostawić
bądź próbować wypełniać różnymi wynalazkami typu pipemud. Fajka raczej
tylko na stojak - jeżeli ładna i żal wyrzucić (mnie żal wyrzucić każdą
fajkę, więc nie wyrzucam), bądź można próbować palić bardzo
delikatnie, obserwując czy nic złego się nie dzieje. Nigdy jednak
palić się dobrze i równo w takiej fajce nie będzie...
4. Tzw. Kosmos - fajka która bądź ze względu na swoją jakość (lub
raczej jej brak) w ogóle od nowości nie nadawała nie nadawała się do
palenia, bądź na skutek palenia w niej tytoniu (lub Bóg wie czego)
przez poprzedniego właściciela została doprowadzona do stanu od
którego już nie ma powrotu - wypalenia na wylot, pęknięcia komina,
złamania itp. Kosmos może być dobrze zamaskowany - miałem kiedyś
przypadek kiedy odnawiałem czarnego piaskowanego biliardzika który
wyglądał na całkiem "mało chodzonego". W czasie kiedy wlałem do niego
spirytus ten momentalnie ciurkiem wylał mi się z komina na spodnie :-/
Okazał się że wrzosiec miał wadę - małą dziurkę na wylot na dnie
komina. Oryginalnie była zakitowana, przy zabiegach renowacyjnych kit
wypadł i tym sposobem fajeczka poszła na straty. Kolejny przypadek to
ładny bent z wkładem z pianki - po przekopaniu się przez pokłady węgla
sadzy w kominie okazało się że wkład piankowy na całej powierzchni dna
komina jest wykruszony i zieje stamtąd wielka czarna dziura... Na
szczęście Kosmosów nie miałem za wiele (w sumie chyba trzy) więc
ryzyko trafienia na coś takiego nie jest wielkie, ale jednak jest.
Pozostaje wtedy zagryźć zęby i powiedzieć - trudno :-(

Znakomita większość fajek które dostały się w moje ręce należało do
grupy 2, trochę do 3. Tak jak napisałem bodajże trzy nie nadawały się
nawet do postawienia na stojaku, więc w sumie chyba nie jest tak
źle...

Pozdr
And

Rotm

unread,
Mar 10, 2008, 7:41:04 AM3/10/08
to
Użytkownik "andnn"...

> > osobiście jednakowoż wstawiam - jeśli trza - tylko czop ustnika

> [...]


>
> nie uzupełniany spirytus bardzo szybko "znika"

do odmoczenia wystarczy dość krótko - alkohol wiele nie wyparuje
tzn. rozpuścić nie trzeba - mięknącą smołę się ściera z pow. czopa,
wycioruje tym 'ostrzejszym' wyciorem z sztywniejszymi włókienkami
plastikowymi
dłuuugi czas działania (zmiany co ok. dobę, 'upicie w słoju' - co kilka dni)
niezbędny, aby rozpuścić świństwa WEWNĄTRZ struktury drewna, czy pianki

> Zalewanie ustnika [...]

w zasadzie, to ebonitowi dłuższa kąpiel spirytusowa chyba nie zaszkodzi
akrylowi i epoksy - na pewno wcale!
(uwaga na niektóre inne rozpuszczalniki)
o bursztynoidach było

> > spirytus działa ZBYT krótko, za szybko jest wyciągany w ligninę i
> > wyparowuje, stąd nastały metody 'korkowe' i 'upiciowe'
>

> Dotychczas nie wpadła mi w łapki tak leciwa fajka

jestem pewien, że tylko lignina - to za mało (za szybko)

i nie o wiek fajki idzie
właśnie teraz kończę piękną fajkę nienachalnie chlujnego Kolegi, fajka
dobrego producenta ma raptem dwa lata (!), dostałem do roboty - bo 'tytoń
już nie wchodzi'
nagary - to detal, ale po wykręceniu ustnika buchnęło jak z wiejskiego
wychodka w lipcu
a Kolega naprawdę umie palić, pali sucho i całkiem dobre naturale (ta fajka
akurat - po amerykańskich latakiach)
ale czyścić nie lubi, palił ją często (bo ładna...) i NIEDOSUSZAŁ!
doszło z racji intensywnej eksploatacji nie tylko do wysycenia drewna smołą,
więc do utraty chłonności = 'fajka nassana', ale do zafermentowania
permanentnie wilgotnej wewnątrz fajki
swoje dołożyło - że za wyjątkiem palenia konkursowego, trzyma fajki w
zębach (zamiast w ręku, warg dotykając ino przy pociągnięciach) - i coś tam
'bardzo białkowego łatwo fermentującego' musiało z ust do fajki ściekać...
smoły 'po wierzchu' - czyli w kanałach, na czopie i w jego gnieździe łatwo
usunąć, ale wyobraźcie sobie, co siedziało w drewnie! znaczy, w środku,
pomiędzy włóknami
i tu krótkie 'płukanie po wierzchu' komina jest nieskuteczne
niezbędne długie TRAWIENIE drewna (1-2 tyg.) zmienianymi porcjami spirytusu
właśnie patrzę na zasychającą ligninę, po raz pierwszy wepchniętą w szyjkę
tej zalanej spirytusem fajki (po skrobankach, trawieniu itp., w fajkę nadal
wilgotną od spirytu 'na wylot' po poprzednich procedurach) - jest bielutka!
teraz jeszcze tylko piec - bo nie pachniała mocno tytoniem, smołą nawet co
bywa, co jest w mocno używanej zrozumiałe (wybaczalne) i dość łatwe do
wypłukania - a śmierdziała!
w tym wypadku nie stęchlizną (nie zdążyła ;-) ) a tą fermentacją
gdzieś na ASP czytałem o 'efekcie zaszczanej starej skarpetki'

> > jeśli to niezbyt 'zassana fajka [...] pośród tych 70-ci?
> > fajek 'to_zajechanych'

przepraszam, jakieś literówki
miało być:
niezbyt 'nassana'; pośród tych 70-ciu; 'total-zajechanych'

> Olbrotem? "A skund go wzionć"? :-/

będzie przy okazji omawiania Gourdów,
można na zatkanym kominie nanosić stopiony wosk bielony pędzelkiem, potem
suszarka i lignina (szmatka) od dołu
olbrotu daje się mało, inaczej, 'po wierzchu' smarując dość delikatnie
twardym kawałkiem jak szminką + mocna polerka włosiaczkiem
olbrot mają: Kuba, Marcin-Pro, Rotm

> A skoro już o książce - dlaczego ani słowa w niej
> nie zamieściliśta o "spirytusowej? :-)

nie ja pisałem
GrapHit spozierał, wysłuchiwał tasiemcowych dywagacji, nagrywał na dyktafon
(!)
co napisał - Jego rzecz...
'Metoda 'profesorska" i jej mutacje' - str. 45
o 'zalewaniu z korkiem' jakoś nie napisał, metoda 'upicia w słoiku' wtedy
chyba jeszcze nie istniała, albo była u Jimmy'ego in statu nascendi lub u
mnie in statu pupillari :-)
za to na str. 46 całkiem dokładnie o met. Rotma z wygrzewaniem,
co było wówczas nowością

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 10, 2008, 8:09:07 AM3/10/08
to
Użytkownik "andnn"...

> [...] Fajka jako przedmiot sama w sobie piękna jest


> a przywrócenie jej do życia to coś co jej się należy

TAK!
masz u mnie za to duże pyfo!

> [...] I choć nie każdej udaje się przywrócić walory w pełni użytkowe,


> to przynajmniej przywraca się walory "wizualne"

'walory wizualne' - to dość trywialnie proste, przynajmniej dla cierpliwców
dla mnie - stara fajka, stara, piękna broń i stary np. zegarek, jeśli nie
działają, cokolwiek by to nie znaczyło ;-) są bez sensu - nie ma: 'tyko na
półkę', MUSI być zdatna do użytku, najwyżej nie chcę (nie lubię) lub nie
mogę ;-) używać
i tak, np. fajkę z tzw. czeczoty (~burl-wood) z 1815 tak długo robiłem, aż
stała się ZDATNA do użytku, nie palę - bo te, z racji małej odporności na
żar (to nie wrzosiec!) standardowo wykładano w kominie... blachą
patrz np. 'fajka Mickiewicza' z Muzeum Narodowego w Krakowie,
lub znakomity katalog z wystawy 'Ars Fumida' tamże

> 2. Fajka palona dużo, często i łapczywie. Taka fajka nawet jeżeli na
> pierwszy rzut oka przypomina tą z pkt. 1 to po zdarciu nagaru ukazuje
> nam się skala zniszczeń - nadpalenia, wżery, "pajęczynka"...

bywają zaskakujące 'derywacje od Typu':
np. ten 'piękny syf', o którym powyżej pisałem, nie był nijak (!) nadpalony,
obity, porysowany itd., a ustnik - pogryziony ino całkiem nieznacznie :-)

serdecznie pozdrawiam Fachowego Dyskutanta
(może, z czasem, i... Szanownego Polemistę?)

--
Rotm

Rotm

unread,
Mar 10, 2008, 9:10:48 AM3/10/08
to
Użytkownik "Rotm"...

> [...] zapolerowanie pastami: zieloną, brązową i białą.


>> Na koniec carnauba.
>
> użył - co miał ;-)
> zielona! = warsztatowa, do twardej stali, z CrO3,
> zawiera TŁUSZCZE! one szkodzą ebonitowi (= twardej gumie)
> tego NIE używać! (też tak kiedyś, dawno temu zrobiłem... raz!)

czytywałem też tu, i tam ;-) o stosowaniu 'różu polerskiego'
= pasty dołączanej do zestawu narzędzi Dremela
to też NIE!
= to pasta z wytopionych trupów ;-) krów + Fe2O3
(sry, może Fe3O4 ?)
dobra - do miękkiej, NIEhartowanej stali!
delikatniejsza od zielonej, może i do tzw. plazdingów ;-)
NIE do ebonitu!

--
Rotm

młotkowy

unread,
Mar 10, 2008, 9:29:17 AM3/10/08
to
Dnia Mon, 10 Mar 2008 14:10:48 +0100, Rotm napisał(a):

> delikatniejsza od zielonej, może i do tzw. plazdingów ;-)

No nie wiem. Zjadła mi plastikowy kawałek ustnika mojego Filara po
przejściach.

A może po prostu kółko za szybko się kręciło...

m.

--
Pozdrawiam,
młotkowy (mbieniek na epic kropka pl)
* If you are a hammer, the world looks like a nail *

Rotm

unread,
Mar 10, 2008, 9:54:42 AM3/10/08
to
Użytkownik "młotkowy"

>> delikatniejsza od zielonej, może i do tzw. plazdingów ;-)
>
> No nie wiem. Zjadła mi plastikowy kawałek ustnika mojego Filara po
> przejściach.
>
> A może po prostu kółko za szybko się kręciło...

pewnikiem
bez nacisku - i DOŚĆ pasty, malutkie kółko Dremela - idzie
właśnie dziś robiłem ustnik akryl 'szarą' pastą DiaLux jako wstępną, którą
doskonale (do ebonitu) znam - na najniższych obrotach - i nieco 'spaliłem'
'biała' tania polska, lub DiaLux np. ze sklepów zaopatrzenia jubilerów albo
z Synjeco, zawiera boksyt (twardy, a delikatny Al2O3) - na najniższych
obrotach, kółko filcowe NIE 'suche' - idzie dobrze, ale delikatna ręka
potrzebna, dość pasty, mały nacisk i MINIMALNE obroty

a 'to cóś Filara' i inne, pochodne ;-) z Przemyśla - to cholerycznie,
kuśwa i kulturwa mać dziwadło z poliamidu, takiego prawie nylonu,
skichać się można
trochę się da 'tę egzotę' minimalnie poprawić i nabłyszczyć,
ale cudów nie oczekujta!

--
Rotm

andnn

unread,
Mar 10, 2008, 10:26:57 AM3/10/08
to
On 10 Mar, 13:09, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:
> Użytkownik "andnn"...
>
> > [...] Fajka jako przedmiot sama w sobie piękna jest
> > a przywrócenie jej do życia to coś co jej się należy
>
> TAK!
> masz u mnie za to duże pyfo!

Będzie okazja to nie odmówię... ;-)

> 'walory wizualne' - to dość trywialnie proste, przynajmniej dla cierpliwców
> dla mnie - stara fajka, stara, piękna broń i stary np. zegarek, jeśli nie
> działają, cokolwiek by to nie znaczyło ;-) są bez sensu - nie ma: 'tyko na
> półkę', MUSI być zdatna do użytku, najwyżej nie chcę (nie lubię) lub nie
> mogę ;-) używać

Fakt, trochę spłyciłem myśl i pisałem ciut zachowawczo - dla kogoś
najdrobniejsza pajęczynka będzie od razu dyskwalifikowała fajkę, inny
będzie delikatniutko, z pietyzmem, mając na uwadze że fajka służy do
palenia i tylko wtedy tchnie ponownie życiem kiedy ktoś w niej znowu
zapali, pykał tytoń coby ponownie rozdziewiczając na początku zbyt
brutalnym nie być i krzywdy jakowej nie zrobić... Tak potraktowana
fajka nawet jeżeli straszne były jej wcześniejsze przeżycia i
strasznie okaleczona wcześniej była potrafi się odwdzięczyć pięknym
smakiem... Część moich fajek stoi na stojaku od kilku już lat czekając
na swoją kolej, ale to raczej z powodu że paląc z rzadka nie zdążyły
jeszcze zostać "wybrane" niż dlatego że cosik mi w nich nie pasuje.
Mam oczywiście swoje faworyty które na pierwszy ogień ;-) idą ale i na
inne kolej przyjdzie...

> i tak, np. fajkę z tzw. czeczoty (~burl-wood) z 1815 tak długo robiłem, aż
> stała się ZDATNA do użytku, nie palę - bo te, z racji małej odporności na
> żar (to nie wrzosiec!) standardowo wykładano w kominie... blachą
> patrz np. 'fajka Mickiewicza' z Muzeum Narodowego w Krakowie,
> lub znakomity katalog z wystawy 'Ars Fumida' tamże

Heh, ciekawe jak smakuje np SG BF z takiej blachy... Ciekawe to
wszystko ciekawe...

> > 2. Fajka palona dużo, często i łapczywie. Taka fajka nawet jeżeli na
> > pierwszy rzut oka przypomina tą z pkt. 1 to po zdarciu nagaru ukazuje
> > nam się skala zniszczeń - nadpalenia, wżery, "pajęczynka"...

Tu pytanie - co robicie z takimi felerami kiedy nie daje się ich do
końca splantować (bo np. ścianki komina już nazbyt cienkie)? Ja mimo
wszystko (oczywiście po wybraniu do "gołego", spirytusie i całej
reszcie) próbuję palić, delikatnie, spokojnie, z uwagą na owe felery.
Jeszcze mi się (lucky) nie zdarzyło powiększyć tych skaz i pomimo że
dość trudno tytoniem w takiej fajce operować to frajdę mi to sprawia
wielką... :-)

> bywają zaskakujące 'derywacje od Typu':
> np. ten 'piękny syf', o którym powyżej pisałem, nie był nijak (!) nadpalony,
> obity, porysowany itd., a ustnik - pogryziony ino całkiem nieznacznie :-)

O tak, bywają miłe wyjątki, ale to raczej wyjątki potwierdzające
regułę... Ale miło "wykopać" spod warstw węgla, brudu i zaschniętego
potu (fuj) piękny i nie wiedzieć czemu nie poniszczony klocek :-)

> serdecznie pozdrawiam Fachowego Dyskutanta
> (może, z czasem, i... Szanownego Polemistę?)

Pozdrawiam również, choć w polemikę strach mi się wdawać bom się
jeszcze ciągle uczę... :-)

And

"! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !"

unread,
Mar 10, 2008, 10:30:59 AM3/10/08
to
andnn pisze:

> Heh, ciekawe jak smakuje np SG BF z takiej blachy... Ciekawe to
> wszystko ciekawe...

na razie smakójesz tylko pale sfojego taty, to ciekawiom cie inne smaki

--
! MGR ! JIÓSEF ! PILSÓCKI !
! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ !
! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ !

Rotm

unread,
Mar 10, 2008, 11:44:08 AM3/10/08
to
Użytkownik "andnn"...

> > [...] skala zniszczeń - nadpalenia, wżery, "pajęczynka"...


>
> Tu pytanie - co robicie z takimi felerami kiedy nie daje się ich do
>końca splantować (bo np. ścianki komina już nazbyt cienkie)? Ja mimo
> wszystko (oczywiście po wybraniu do "gołego", spirytusie i całej
> reszcie) próbuję palić, delikatnie, spokojnie, z uwagą na owe felery.

jeśli moja - siem nie martwiem, ino opalam ostrożnie,
i całkiem na trzeźwo ;-) tak, jak pisałeś
po jakich 10-ciu paleniach - nijama probliema
tak radził Hot
po latach przyznaję - że jeśli mus 'ceramikować' - to jest, raczej, kosz!
pipemuda unikam (albo wyrównam, albo opalę, albo... wyrzucę)
robię:
palenie 'punktowe', uważne i b. chłodne
+ w dwójnasób równe, dokładne ucieranie drewnianym! kołkiem

jeśli to fajka dla Kolegi Umiejącego - daję, jak wyszło, Taki ;-) umie sam
jeśli dla 'Entuzjasty_słuchającego' na początku swej 'kiseru-do', to
zazwyczaj sam opalam uważnie, jak powyżej, kołkując często, 2-3 krotnie za
pomocą SG Medium Va Fl (większe), lub drobniej roztartego SG Best Brown
(mniejsze pojemnością), dodatkowo od razu po każdym paleniu...
wycierając/wygładzając wnętrze komina za pomocą cieniutkiej szmatki
bawełnianej, lub np. poczwórnie złożonej chust. higienicznej
(czyli - traktując jak pianki :-) )
się wyrówna, się wstępnie zabezpieczy, a widać nie będzie ;-)
się nie podoba - mogiem wzionć :-)


> [...] w polemikę strach mi się wdawać


> bom się jeszcze ciągle uczę... :-)

JA się uczę... od dość dawna
zaczęło mi nieco! wychodzić - powiedzmy - jakie 2-3 lata temu...
trochę

--
Rotm

--
' jeśli coś na początku nie wychodzi - nie załamuj się,
większość palaczy całe życie uczy się palić, zanim się załamie'

jaszczur

unread,
Mar 10, 2008, 6:33:59 PM3/10/08
to
Przeglądam alt.pl.fajka
a tam użytkownik *andnn* pisze:

> Tu pytanie - co robicie z takimi felerami kiedy nie daje się ich do
> końca splantować (bo np. ścianki komina już nazbyt cienkie)? Ja mimo
> wszystko (oczywiście po wybraniu do "gołego", spirytusie i całej
> reszcie) próbuję palić, delikatnie, spokojnie, z uwagą na owe felery.
> Jeszcze mi się (lucky) nie zdarzyło powiększyć tych skaz i pomimo że
> dość trudno tytoniem w takiej fajce operować to frajdę mi to sprawia
> wielką... :-)

A ja odkładam taką fajkę do pudła. Aktualnie mam tam kilka zacnych
modeli, które po zakupie okazały się mocno zjechane, że nie było sensu
kończyć roboty. Może kiedyś, tylko po co, skoro czeka na odnowienie
kilka fajek niepalonych.

--
( . '">
) L_
( /[__
<^ |mj

andnn

unread,
Mar 11, 2008, 2:48:56 AM3/11/08
to
On 10 Mar, 23:33, jaszczur <mija.szy...@czas.op.pl> wrote:
> Przeglądam alt.pl.fajka
> a tam użytkownik *andnn* pisze:
>
> > Tu pytanie - co robicie z takimi felerami kiedy nie daje się ich do
> > końca splantować (bo np. ścianki komina już nazbyt cienkie)?
>[...]
> A ja odkładam taką fajkę do pudła. [...] Może kiedyś, tylko po co, skoro czeka na odnowienie
> kilka fajek niepalonych.

Szczęściarz - mnie do tej pory nie wpadła w ręce fajka zacna i leciwa
a niepalona :-( Nie pytam skąd bierzesz bo już wielu pytało :-D
Mnie w każdym razie żal każdej fajki, więc staram się na ile mogę
przywrócić ją do życia/reanimować/tunningować czy jak tam kto
nazwie...


>>
On 10 Mar, 16:44, "Rotm" <dkwozSpamPr...@mail.icpnet.pl> wrote:

> jeśli moja - siem nie martwiem, ino opalam ostrożnie,

[...]


> jeśli to fajka dla Kolegi Umiejącego - daję, jak wyszło,
>

Jak dotąd wszystkie fajki jakie robiłem robiłem dla siebie. I na razie
tak chyba pozostanie. Nie czuję się na tyle mocny w te klocki aby brać
odpowiedzialność za powierzone mi w postaci fajki mienie :-)

And

Maciek

unread,
Mar 11, 2008, 5:37:41 AM3/11/08