Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Smród - jak go zrobić?

4,751 views
Skip to first unread message

KZ

unread,
Oct 24, 2003, 2:15:34 AM10/24/03
to
Mam pytanie, czy ktoś ma receturę jak zrobić amatorsko jakiś związek
chemiczny, który by po prostu bardzo śmierdział i dość długo nie wietrzał na
wolnym powietrzu.

Słyszałem coś o trupim jadzie ale nie wiem czy to jest prawda?

Będę wdzięczny za wszystki wskazówki

Dziękuję

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

marek

unread,
Oct 26, 2003, 4:46:58 AM10/26/03
to

sposobów jest całe mnóstwo.nie wiem jakim zapleczem dysponujesz ale
pierwszym ze sposobów jest stopiona mieszanka parafiny(ze świec) z siarką i
ogrzanie mieszanki do zapoczątkowania reakcji(czernienia).wydzelający sie
siarkowodór (H2S) jest naprawdę smierdzący ale dość szybko ulatnia sie na
powietrzu jak to gazy.Siarkowodór można też otzrzymać w reakcji siarczku
żelaza z dowolnym mocnym kwasem(np.HCl,H2SO4) ale jest to bardziej
skomplikowane-ZABAWA Z SIARKOWODOREM JEST BARDZO NIEBEZPIECZNA;JEST ON
BARDZIEJ TRUJĄCY OD CYJANOWODORU !!!
najlepiej napisz jaki "model zapachowy" cię interesuje i coś wymyślimy
bo, "zapachów" jest cała gama.

Cdn.


Użytkownik " KZ" <privatek...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:bnag26$rh5$1...@inews.gazeta.pl...

SKIBBI

unread,
Oct 26, 2003, 6:51:18 AM10/26/03
to
Witam,
Interesuje mnie coś "nie gazowego" i dodatkowo coś co w miarę łatwo można by
przenieść, np. w słoiku. Gama zapachów może być różna, od padliny ;) do
nieświeżego oddechu lub coś podobnego.
Co prawda jestem początkujący ale nie bez smykałki :) Mogę mieć jedynie
problemy ze skombinowaniem potrzebnych składników. Chyba, że wystarczy
jajko trzymane tydzień na grzejniku ;)

Pozdrawiam
Skibbi

Użytkownik "marek" <cool...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:bng8pl$e7c$1...@nemesis.news.tpi.pl...

:-)

unread,
Dec 11, 2003, 8:25:02 AM12/11/03
to
> Interesuje mnie coś "nie gazowego" i dodatkowo coś co w miarę łatwo można
by
> przenieść, np. w słoiku. Gama zapachów może być różna, od padliny ;) do
> nieświeżego oddechu lub coś podobnego.

Witam.

Qpa - zapach smoru zależny od długości przechowywania, ciało stałe
[dodatkowo dość elastyczne - można np. bałwanka zrobić (murzynka)], ze
składnikami nie powinieneś mieć problemu ;-)

Teraz tak na serio. Na ostatniej chemi było doświadczenie: cukier + coś [nie
wiem, chyba jakiś kwas HCL H2SO4 lub coś w tym stylu] - reakcja nie
nastąpiła odrazu (czyli chyba jak dla Ciebie dobrze - podłożyć i uciec ;-)
Zjawiskiem ubocznym jest to, że to pęcznije tworząc węgiel ;-D I jeszcze
jedno: nie pamiętam do końca czy ta para co się wydzilała [była nie mała -
taka jak z czainika] to była albo para wodna albo tlenek siarki (IV) .... no
ale ja tam nie chce tego otrzymywać. BTW występowało też lekkie szczypienie
w gardle więc zanim ktoś z tej grupy nie wyjaśni co tam się wydzielało to
lepiej poczekać.


--
Bald Jedi ;-)


Tomek

unread,
Dec 11, 2003, 11:16:22 AM12/11/03
to
sproboj zgniłe jajka rozwal jajka i zamnij je w słojiku ale nie w lodówce
Użytkownik ":-)" <SPAMERI...@klub.chip.pl> napisał w wiadomości
news:3fd870b7$1...@news.vogel.pl...

zairazki

unread,
Jan 5, 2004, 7:42:13 AM1/5/04
to
Użytkownik :-) <SPAMERI...@klub.chip.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:3fd870b7$1...@news.vogel.pl...
[...]

> w gardle więc zanim ktoś z tej grupy nie wyjaśni co tam się wydzielało
to
> lepiej poczekać.
Zabawka dla wesołych samobójców. W roli kwasu występuje stężony siarkowy
VI, który "odwadnia" cukier sam się rozcieńczając (przepraszam za
koszmarne uproszczenia). "Dym" to para wodna + opary kwasu + zapach
karmelu. Całość mieszanki mocno niesympatyczna dla wszystkiego, z czym
się styka (wyżera dziurki, nawet spore), a efekt smrodowy prawie żaden.
Jednym słowem - pudło. Szukać dalej.
Hint: na pl.sci.chemia temat przewala się czasem, więc archiwum... i
myszka w dłoń.

Hint2: poczytać prasę codzienną - czasem pojawiają się informacje o
masowych wizytach w szpitalach osób podtrutych przy takich kiepskich
dowcipach. A zwłaszcza poczytać o konsekwencjach dotykających autorów
dowcipów. Nawet tak niewinnych jak uruchomienie gaśnicy ppoż na
korytarzu szkolnym. Koszt malowania korytarza obrzydził dziecięciu
(przez rodziców) głupie dowcipy na dłuższy czas. Albo taki gaz łzawiący
w kinie. Przykro powiedzieć, ponoć skończyło się samobójstwem autora,
niezamierzonym przez otoczenie wywierające presję dydaktyczną, nie
wytrzymał ciśnienia opinii publicznej...
Poczucie anonimowości bywa miłe, ale kończy się - bywa - nieoczekiwanie
szybko i przykro. Myślenie o konsekwencjach działania nie jest niestety
popularne w Polsce (aż do budynku na Wiejskiej włącznie).

pozdrowionka
zairazki

0 new messages