Arnold Ziffel <arn...@hooterville.invalid> wrote:
> udało zażegnać kryzys (przeniosłem serwer na wirtualkę u kolegi, parę lat
> później kolega likwidował serwer z tymi wirtualkami, ale wtedy już VPSy
> były na tyle tanie, że po prostu kupiłem normalnego VPSa).
>
> Tak, to kolejna (czwarta) rzecz, za jaką płacę w sieci :)
Swoją drogą, ktoś kiedyś mówił, że z płaceniem za shelle jest jak z
płaceniem za seks. Być może. Ale jednak wolę profesjonalną obsługę, żeby
móc wymagać i mieć kogo zjebać w razie czego, niż być na czyjejś łasce i
niełasce (np. padło, on nie ma czasu albo wyjechał w diabły, a ja tylko
pasożytuję, więc w zasadzie nie mogę niczego wymagać).
Zresztą te VPSy po prostu działają, bo ktoś się tym zajmuje profesjonalnie
i ma z tego pieniądze, a z serwerami hostowanymi gdzieś pokątnie zawsze
prędzej czy później były jakieś problemy i w sumie nawet nie mogę tych
ludzi o to winić. Mieli swoje zasoby, udostępnili na zasadzie best effort,
i tyle.
To w sumie jak ja z chmurką. Podchodzę do tego trochę poważniej, ale to
nadal jest best effort i zajmuje się tym tylko jedna osoba (która może być
chora, może wyjechać, może nie mieć dostępu do Internetu w danej chwili,
może np. spać) a nie sztab czuwających 24h/dobę adminów.
Swoją drogą, dlatego zniknęło aioe. Zajmował się tym jeden człowiek, ale
poważnie zachorował. Pisałem z nim trochę, ale przestał odpisywać. Mam
nadzieję, że po prostu dlatego, że mu mail umknął, a nie dlatego, że
przeniósł się do chmury.
--
Revenge is a dish best served cold.