Witajcie :)
Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale krakowska wspólnota która na miasteczku studenckim organizuje kursy "Alfa" została poproszona o przeszkolenie ponad
80 osób w Ugandzie, które będą organizować
8 kursów alfa na tamtejszych uniwersytetach. Wiąże się to z dużymi potrzebami zarówno finansowymi, jak i modlitewnymi. Szczegóły przesyłam w wiadomości poniżej, z prośbą by
pamiętać o nich w modlitwie, a także jeżeli ktoś ma takie pragnienie by
wspomóc to dzieło finansowo. Szczegóły w mailu poniżej i załącznikach :)
To treść maila Antka Tompolskiego (wysłanego na listę mailową krakowskiej wspólnoty):Coraz bliżej naszego wyjazdu. Jak z pewnością docierają wieści do
wielu z Was - nasza wspólnota została poproszona o wyszkolenie ekip
Alfowych w Kampali.
Krótką historię, jak do
tego doszło znajdziecie w załączonym pliku. W drugim jest list z biura
biskupa Kampali odnośnie naszego przyjazdu.
Możecie też te same informacje znaleźć na
www.alpha-uganda.pl lub wejść tam poprzez stronę naszego DA.
Nasze
przygotowania w toku, każdy z nas - jadących już wykonał wielką pracę,
bo nie jedziemy tam na safari. Nasze konferencje będą po angielsku i
każdy z nas będzie musiał się wynieść na szczyty umiejętności
komunikacyjnych - nie wiem, czy słyszeliście ten angielski w afrykańskim
wydaniu...
Mam wielkie pragnienie, aby Ci, którzy jadą, byli obficie pobłogosławieni modlitwą i finansowo ze strony naszej wspólnoty. By nie musieli do własnej pracy i czasu dokładać jeszcze własnych funduszy.
Jedziemy w optymalnym składzie - 5 osób. Ze szkoleń i doświadczenia Alfy wynika, że 4 osoby to minimum, 6 to max.
Koszt dla każdego z nas to około 6 tysięcy złotych. Skąd ta suma - znajdziecie odpowiedź w pliku.
Chciałbym bardzo abyśmy wszyscy się poczuli, że jest to NASZA MISJA!!!
Wracam
tu pamięcią do tych wizji i tego Słowa, które otrzymywaliśmy
na początku istnienia wspólnoty i teraz te Słowa się potwierdzają.
Sądzę, że nasz wyjazd nie będzie ostatni, choć nie wiem, czy
następne będą również do Afryki, może gdzieś bliżej. Ale jest to
spełnienie tych słów, o Judei, Samarii i krańcach ziemi (Dz. 1, 8) z
preambuły naszego statutu.
Każdy może wspierać wyjazd modlitwą, postem, adoracją, uczestnictwem w nabożeństwie, Eucharystii.
Każdy może też wesprzeć finansowo.
Tu nie chodzi o ilość, ale o ofiarność. Jezus pochwalił ubogą wdowę, bo
dała z serca. Możliwości ilościowe są różne wśród nas, ale każdy może
stać się częścią tej misji, która jest przed nami. Ktoś na froncie: stoi
i naucza, a ktoś inny wiele tysięcy kilometrów od tego miejsca na
kolanach może wypraszać, by powiedziane słowo zapadło w serce słuchacza.
Tak to działa, tak Bóg zaplanował. Jeżeli przeczyta się Wy. 17, 8-16
to widać tam wyraźnie, że prawdziwa walka duchowa i zwycięstwo (lub
porażka) rozgrywa się na kolanach w zaciszu kaplic, a nie na "mównicach"
czy pulpitach.
--
Pozdrawiam
Michał Pawłowski