ski i ogólnie dość bezbarwny. Nie
każdy jest audiofilem, nie każdy
potrzebuje głośników za dziesiątki
tysięcy złotych i pozłacanych wtyczek
za złotych setki. Każdy jednak
lubi niekiedy posłuchać głośniej
muzyki, czy cieszyć się pełniejszym
dźwiękiem podczas oglądania
filmu. Tu z pomocą przychodzi
nam względnie niedrogie urządzenie,
jakim jest omawiana stacja
dokująca.
Wygląd i dane techniczne
Stacja dokująca w opakowaniu
spokojnie mieści się do reklamówki.
Pudełko nie wyróżnia się
niczym szczególnym, wszystko
zapakowane
jest jednak poprawnie
i w środku nic nie przemieszcza się
w
niekontrolowany sposób.
W zestawie otrzymujemy stację
dokującą, zasilacz oraz adapter
do
gniazdek amerykańskich.
JBl onBeat Mini w połączeniu z iPhonem
50
JBl onBeat Mini w
połączeniu z iPhonem
50
Gdy chwilowe zadziwienie wielkością
zasilacza nam minie, a jest
on do prawdy słusznych rozmiarów,
możemy
skupić się na sednie
sprawy, czyli stacji dokującej.
Występuje ona w dwóch kolorach:
czarnym i białym. Zdaniem
autora
biały, w połączeniu z białymi
produktami Apple prezentuje
się doskonale.
Naszą uwagę od razu zwraca
maskownica, która pokrywa niemal
całe
urządzenie. Cały przód, tylna
górna krawędź urządzenia oraz
boki na
ściance czołowej są nią
przykryte. Wszystko to aby ukryć
dwa
siedmiowatowe przetworniki.
Na froncie widzimy srebrny,
doskonale
wyczuwalny napis JBL.
Firmy tej chyba nie trzeba nikomu
przedstawiać. Od
lat tworzy wspaniałe
głośniki i inne komponenty
audio. JBL, Bose czy
Harmankardon
to w zasadzie jedno konsorcjum,
więc logo którejś z tych
firm
możemy znaleźć na głośnikach
wysokiej klasy czy też doskonałych
zestawach car audio.
Z tyłu, w zagłębieniu plastikowej
obudowy stacji dokującej,
znajdziemy trzy gniazda: gniazdo
zasilania, gniazdo USB, oraz wejście
3,5 mm.
W górnej części obudowy
umieszczono okrągły włącznik
z
wyprofilowanym miejscem
na palec, wskaźnik diodowy,
sygnalizujący stan
urządzenia,
oraz podłużny przycisk – regulator
głośności, umożliwiający
również
wyciszenie urządzenia.
Za omawianymi przyciskami
znajduje się gniazdo dokowania.
Stacja
JBL Onbeat Mini umożliwia
podłączenie poprzez port lightning
wszystkich
współcześnie produkowanych,
mobilnych urządzeń Apple.
W wypadku większych urządzeń
tylna krawędź stacji jest lekko
podniesiona tak, aby swobodnie
mogły się o nią opierać. Bez większego
problemu dokuje się urządzenia
w etui, jednak ze względu
na mnogą
ilość różnorodnych
pokrowców, autor nie może zagwarantować,
że w każdym
przypadku
będzie to możliwe. Podstawa
urządzenia wykonana jest również
z
plastiku, dopełnia ją gumowy
pasek, zapobiegający ślizganiu się.
Najważniejsze cechy
• wbudowane złącze Lightning,
• szerokopasmowe głośniki JBL,
•
cyfrowa obróbka dźwięku DSP,
• wbudowany akumulator lub
zasilanie z
sieci,
• port USB,
• gniazdo 3,5mm (standardowy,
tzw. mały jack),
• kompaktowa, przenośna
obudowa,
• wskaźnik stanu LED.
Dane techniczne
• głośniki: 2 x JBL
szerokopasmowe,
• moc: 2 x 7 W,
• pasmo przenoszenia: 70 Hz – 20
kHz,
• współczynnik S/N: 73 dB,
• baterie: wbudowany
akumulator,
• zasilanie: 5,9 V DC, 3,33 A,
• pobór mocy: 20 W (maximum);
0,5 W
(stand-by),
• wymiary (wys. x szer. x gł. ): 88
mm x 305 mm x 157 mm,
• waga: 0,81 kg,
• możliwość ładowania zadokowanych
urządzeń tylko
w sytuacji
korzystania z zasilania
zewnętrznego.
Działanie
Kupno stacji w jakimś salonie
muzycznym lub w salonie w iSpot
ma tę
zaletę, że możemy przetestować
urządzenia przed zakupem.
akurat autor
niniejszego tekstu
miał taką możliwość, oglądając je
uprzednio u
znajomego.
Gdy stacja JBL pojawiła się
na rynku, jej cena oscylowała
w
granicach 650 zł. Obecnie można
ją kupić już za 299 zł – cenę bardzo
dobrą, zwłaszcza w kontekście
cena-jakość.
Dla nikogo chyba nie jest
tajemnicą, że sporo zawdzięczamy
wbudowanemu przetwornikowi
fot. Nata-Lia, Business Wire, Halfpoint
cyfrowemu DSP. Po zadokowaniu
naszego urządzenia, słyszymy taki
sam
dźwięk, jak po podłączeniu
ładowarki i po chwili w głośnikach
odzywa się
VoiceOver. Już sam głos
jest mocno basowy i głośny.
Prawdziwą jednak jakość
poznajemy, gdy włączymy muzykę
lub np.
strumień radia internetowego,
nadającego w dobrej jakości.
Bardzo
czysty, donośny dźwięk,
dobry bas oraz nieprzesadzone
wysokie tony
sprawiają, że słuchanie
muzyki staje się przyjemnością.
Moc rzędu 14
watów nie wydaje
się duża, jednak bez większego
problemu jesteśmy w
stanie
nagłośnić średniej wielkości pokój.
Pisząc nagłośnić, wcale nie
mam
tu na myśli robienia dyskoteki, chociaż
dźwięk naprawdę jest
zadowalający.
Na maksymalnym poziomie
głośności muzyka będzie doskonale
słyszana w całym mieszkaniu,
a w pokoju, gdzie znajduje się JBL,
trudno będzie rozmawiać. Zniekształcenia
dźwięku przy maksymalnej
głośności są słyszalne tylko
w minimalnym stopniu. Nie mamy
do
czynienia z przebasowaniem
czy czymś podobnym. Dla nikogo,
kto miał w
życiu trochę do czynienia
z dźwiękiem i wcale nie mam
na myśli
profesjonalistów, tylko
osoby, które lubią czy lubiły się nim
bawić, nie
jest chyba tajemnicą,
że sporo zależy od tego, w którym
miejscu
postawimy naszą kompaktową
stację dokującą. Jeśli na przykład
umieścimy
ją w wąskiej wnęce
okiennej czy pomiędzy dwoma
szafkami na komodzie lub
w innym
podobnym miejscu, dźwięk stanie
się głębszy i bardziej basowy.
Autorowi
bardzo podoba się ten efekt.
Oczywiście wspomniane wcześniej
porty, jakie posiada JBL OnBeat
MINI sprawiają, że nie jest on dedykowany
tylko i wyłącznie posiadaczom
urządzeń z portem lightning.
Posiadacze starszych iPadów czy
iPodów
bez problemu mogą podłączyć
swoje urządzenia do stacji
dokującej za
pomocą przewodu
USB. Z kolei posiadacze innych urzą
dzeń skorzystają z gniazda 3,5 mm.
W ten sposób podłączam do stacji
odtwarzacz Booksense. Niestety
dźwięk jest zauważalnie gorszy przy
podłączaniu przez gniazdo 3,5mm.
Pozbawiony głębi i nieco przytłumiony.
Z pewnością jednak nie
tracimy na głośności.
Pora wspomnieć teraz o kilku
sprawach, których nie znajdziemy
w
recenzjach czy specyfikacjach
technicznych. Różne źródła podają,
że
wbudowany akumulator może
nam służyć od pięciu do siedmiu
godzin.
Uśrednijmy to i niech
tak zostanie. Inaczej natomiast
wygląda sytuacja,
gdy na przykład
zadokujemy iPada mini i przy włączonym
Wi-Fi oraz
kurtynie słuchamy
radia internetowego. Wtedy
bez problemu osiągamy 11
godzin.
Podobnie jest w wypadku iPhone’a.
W przypadku korzystania
z komunikatorów pojawia
się minus. W
zasadzie tylko
w wypadku Skype’a udało się
rozmawiać, korzystając z
głośników
stacji. Nigdzie nie znalazłem
informacji o wbudowanym
mikrofonie
i być może to powoduje,
że w sytuacji, gdy zadzwoni nam
telefon, otrzymujemy połączenie
na Facetime, gdy korzystamy
na
przykład z Voxera to zadokowane
urządzenie poprzez lightning
port
automatycznie przełącza się
na swój głośnik, oczywiście w trybie
głośnomówiącym.
Podsumowanie
JBL OnBeat MINI to przenośna
stacja dokująca, która studentowi,
osobie uczącej się czy komuś, kto
co jakiś czas wyjeżdża, na pewno
się przyda. Przyda się też komuś,
kto czasami wybiera się na działkę,
ma dom z ogrodem, gdzie czasem
lubi posłuchać muzyki, czy też
po
prostu każdemu, komu podobnie
jak autorowi tekstu nie wystarcza
dźwięk z
iPada czy iPhone’a.
Niektórym cena wyda się
zbyt wysoka, ktoś inny powie,
że za
mniejsze pieniądze kupi
coś lepszego. W tym konkretnym
przypadku
stosunek cena-jakość
należy uznać za doskonały, a fakt,
iż producentem
urządzenia jest
renomowana w świecie dźwięku
firma, przynajmniej w
teorii, daje
gwarancję, że posłuży użytkownikowi
dość długo.
Stacja dokująca przyda się każdemu, kto, będąc posiadaczami iPhone’a
czy iPada, pragnie, by dźwięki w odsłuchiwanych przez niego nagra
niach
nie były ciche, płaskie i ogólnie dość bezbarwne
P.S.
Obecnie stację można kupić o około 100zł taniej.
Oczywiście można również nabyć JBL Onbeat micro, odpowiednio taniej.
jestto również urządzenie wysokiej klasy, dla mnie jednak Mini to strzał w
dziesiątkę.
Jednak każdemu to, co lubi.
Używam z Iphone 6plus