tylko do wiadomości Garreta
Deed! przestań to czytać ;p
ok. Nie pamiętam już jaki był ostatni scenariusz w jakim brałeś udział
więc zanczne od tego jak przyjechaliście do winnicy Brissaców.
Jak tylko się tam zjawiliście rozeszła się wieść o ślubie Annabel z
Julienem który rzekomo dokonał się już w Nuln ale żeby tradycji
Bretnińskiej stało się zadość postanowiono odnowić śluby. Czyli...
przeżyć ten koszmar jeszcze raz. Koszmar był to dla Annabel i Juliena
(nie wiadomo dlaczego). Dla Ciebie i Witta była to niepowtarzalna
okazja aby najeść się do syta próbując potraw, po przymierzać wytworne
stroje, oglądać piękne kobiety w sukniach a to wszystko słuchając
wytwornej muzyki. Tak tak! zostaliście mianowani doradcami do spraw
organizacji ślubu i wesela. Cała masa roboty z tym była:
- muzycy
- dania na parę dni
- atrakcje
- wystrój kaplicy i sali a w tym: kwiaty, husty, kokardy, brokaty,
sukna, talerze, kielichy, sztućce puchary,
- introducjenctwo
- lista gości
- stroje służby
- ... lista była naprawdę długa
Wasze dni zostały dokładnie policzone a wasz czas skrupulatnie
określony - co gdzie kiedy i jak robicie.
Nie była to taka hulanka i swawola ale zawsze to coś. Zasmakowałeś
wytwornego dworskiego życia w pełnej krasie i ze wszystkimi
przywilejami jakie sie z tym wiążą. Wszystkimi.
Na twoje barki spadła odpowiedzialność za cześć artystyczną gdyż jak
się okazało Circus The Bretoniców był akurat w okolicy i a Pani
Brissac sobie zażyczyła aby przybyli. Wiadomo że namiotu nie rozstawią
daltego wysłali jeden wóz z grupą cyrkową. (Czy to się nie nazywa
wtedy "trupa"?)
Okazało się że to twoi bardzo dobrzy znajomi. A przynajmniej to Oni
Cienie doskonale znali a ty ich ani hu hu. Wynikły z tego parę
zabawnych sytuacji których nie udało nam się odegrać. W każdym bądź
razie - sprawa sie rypła z tą niepamięcią. Twoi dawni znajomi
zatroskali się tym i pospieszyli z pomocą.
Przetrzymali Cię przez całą noc w której probowali streścić Tobie kim
jestem i jak bardzo wazną rolę pełnisz. No i jak bardzo niebezpieczny
jesteś.
No dobra - do tego momentu ktoś niepowołany mógł przeczytać. Ale teraz
UPRZEJMIE PROSZĘ o opuszczenie tego topiku gdyż przechodzę do
najbardziej kwestii otoczonej największą tajemnicą w świecie
Imperium.
Z pewnością nie wiedziałeś o tym (a twoja postać na pewno nie
pamiętała) że niedaleko Nuln (jakies 2-3 dni drogi) ukryta w lesie
jest osada. Dawno dawno temu kiedy udało się ponownie odeprzeć siły
chaosu z powrotem tam skąd przyszli (a mówią że różni; że z portala na
północy albo że z kloaki martwego smoka) do wioski zawędrował samotny
rycerz w szarej zbroi. Zbrukany krwią i plugastwem. Był to wojownik
który brał udział w walkach. Wielki bohater. według mieszkańców wioski
to największy bohater tej wojny. Zapomniany.
W wiosce ludzie chcieli o niego zadbać i zatroszczyć się. dali mu jeść
i pić ale on odmówił gestem. Widac było że strasznie cierpi i że
targają nimi jakieś konwulsje. Prawdopodobnie umierał. Tymczasem
prawda była zgoła odmienna.Ciało tego bohatera umarło już jakiś czas
temu ale jego dusza nie opuściła ciała. Była powstrzymywana przez
bogów którzy prowadzili licytacje o jego duszę. Tak znakomitego
wojownika chciało kupic kilku dobrych bogów i kilku złych. Licytacja
trwał już od pewnego czasu i konflikt między bogami o duszę bohatera
się nasilał. Sam bohater nie wiedział co ma zrobić. Jego dusza została
faktycznie spaczona podczas walki ale serce nadal było dobre. Bogowie
ofiarowali mu coraz to potężniejszej moce aż w końcu bohater
postanowił stoczyć sam z sobą walkę. Ale zamiast walki wewnętrznej
(jak to normalni ludzie zwykli robić) Jego postać rozdzieliła się na
jasną i mroczną i zaczęły walczyć ze sobą. Zdemolowały większość
wioski i nie jeden jej mieszkaniec padł ofiarą tej walki pomiędzy
wojownikami. Walka trwała długo aż w końcu obaj wojownicy zaprzestali
walki i rozpuścili się w ziemi.
To jest legenda. Legenda której dowody prawdziwości sam miałeś okazję
doświadczyć choć o nich nie pamiętasz. Duch tego wojownika opiekuje
się tą wioską. Dba o jej bezpieczeństwo i o to aby była dobrze ukryta.
Mieszkańcy nigdy nie chorują i nigdy nie głodują. Bóg (po pewnym
czasie duch zaczął być czczony) spełnia cuda i prośby swoich wiernych.
Obdarowuje ich darami. Nie są one jednak zbyt pozytywnie postrzegane
przez Imperium.
oprócz potężnych mocy kontroli i władania postacią wszelką zsyłane są
też mutacje.
BurnHeart (bo tak miał na imię ten wojownik a teraz bóg) jest dość
dziwnym bogiem. Jest z nim bardzo słaby kontakt. Ale jest to ponoć
jedyny bóg który w jakikolwiek wyraźny sposób oddziałuje na swoich
wiernych. Kiedys próbowano zachęcić innych ludzi do jego czczenia ale
okazało się to katastrofą. Ludzie stwierdzili że to chaos i do dzisiaj
próbują odnaleźć tą wioskę błąkając się po lasach.
BurnHeart ma pewien plan. Zsyła wizje na swoich wiernych. nie jasne i
pokręcone ale pozwalające obrać ścieżkę która (jak się podejrzewa)
spowoduje zapanowanie pokoju na świecie i powszechną wiarę w
kochającego ludzi Boga.
OK. na razie tyle jeśli chodzi o legendy i przeszłość. Mógłbym tak
jeszcze długo opowiadać (bo kampanię tej wioski prowadzę już od paru
lat ;) Jesli masz jakies pytania to wal.
Tymczasem zapraszam Cie do działu Khagik na forum
www.moorhold.net.pl
tam możesz poczytać sobie o historii ideologii i samej wiosce.
okazało się że dysponujesz poteżną magią "władza nad ogniem". W cyrku
występujesz jako połykacz ognia ale tak naprawde potrafisz całkowicie
go kontrolować
Tymczasem borem lasem okazało się że Pan na włościach - szacowny
dziadek Annabell zrobił wszystkich w konia i opuścił swój dobytek
uciekając razem z elfami. Zagadkowe morderstwa jakie miały miejsce w
winnicy zostały rozwiązane a tajemnicy harf rozwikłana. Udało się też
naświetlić ogólne zarysy wielkiego spisku knutego przez.... uwaga
uwaga .... lefy! te paskudne pokraki planują spalić zamek Hrabiny La
Coste wraz z członkami "zjazdu narodów" ( a przypomnę że przyjedzie
tam sam król krasnoludzki, Królowa elfów wraz z najwyższymi
rzecznikami wszystkich rodów, Imperator i książęta elektorzy, Duceina
Bretonii oraz książę Tilei i wielu wielu innych wpływowych z władzą) .
A że zamek hrabiny jest w NULN więc cała ekipą tam ruszyliście.
Pewnie się zastanawiasz jak elfy mają zamiar spalić cały zamek który
jest przecież z kamienia.
Pamiętasz wioskę Witta? A kamieniołom? A tą tajemnice z eflami? Jak to
się stało że elfy pozwoliły prowadzić pracę niszczące przyrodę tak
blisko ich siedziby? Ano - kamień zawiera substancję piorunującą.
Nazwijmy ją upioryt. Wystarczy odrobina ognia (koniecznie magicznego!)
aby w bardzo szybkim tempie skała zamieniła się w żużel (a właściwie
to co wypada z wulkanu, ta gąbka skalna nie pamiętam jak się nazywa...
pumex?)
Trzeba było to wypróbować - a że akurta elfy nawiozły tego kamienia to
winnicy bizaców to .... No cóż. Pokusa była zbyt silna.
Elfy wykorzystały kamień do ogrzewania korzeni krzewów winnych. Ty tez
je chciałeś tylko trochę podgrzać. Chciałeś dobrze ale wyszło ...
niezwykle. Wysadziło połowę wzgórza!.
Normalnie nie uszedłbys z życiem ale to ty kontrolujesz ogień i w
ostatniej chwili kazałeś mu Ciebie omijać. Nieźle Cię jednak
przypiekło. Bable na całym ciele (4 stopień oparzeń) skwierczenie
odpadającej skóry z ramion, swąd ubrania które stopiło się razem ze
skórą. Normalnie to tby była kaplica. Ale stało sie coś nienormalnego.
Ozdrowiałeś. Sam nie wiesz jak. Podpowiem jednak że takiej mocy nie
posiadasz.