Co wam pasowało, co uznaliście za zachwycające a co wam sie nie
podobało, byo kiepskie albo podle.
Wylapalem braki w opisach bo jeśli gracz który siedzi w lesie od
godziny grania nie wie jak ten las wygląda i musi sie zapytać to jest
to niedopatrzenie MG.
Mi brakowalo kulania, ale do tego potrzeba aby każdy mial swoja kostkę
i mial gdzie nią kulać.
A może bardziej klimat budować?
A czy nie przeskakiwaliśmy za bardzo pod koniec? Czy nie wolelibyście
odegrać calą podróż z jednej karczmy do drugiej?
Nie naciągam za bardzo? Wydarzenia nie jawią się wam jako za bardzo
nieprawdopodobne? A może jakieś sytuacja są zbyt naiwne i naciągane?
(np Bogobicz, ochroniarz pieczary...)
a co do kulania - jakiego typu kulania Ci brakowalo? naszego kulania?
bo jako MG mozesz kulac sobie ile chcesz, nawet cala sesje jesli nie
przeszkadza to w opisywaniu swiata ;)
a co do naszego kulania to... hm, czekasz na karty postaci? na jakiej
podstawie bedziesz pozniej weryfikowal wyniki? psyche/soma? ja moge
kulac, kulenie nie jest zle jesli chcesz sprawdzic czy nie mielismy
pecha przypadkiem przy czyms, i do tego mysle w ogole karta postaci
nie jest potrzebna, bo niewobrazam sobie ze bedziesz znal na pamiec
nasze wspolczynniki (chocby byly tylko 2); proponuje rozwiazanie
insze: my kulamy, Ty wiesz jakie sa nasze postacie, w sensie jakie sa
ich slabe i silne strony, patrzysz na wynik i stwierdzasz czy zamknelo
sie to w dopuszczalnych granicach - powiedzmy dla k20 wynik sredni 10
(zakladajac ze testujesz cos co w rownym stopniu wyjdzie lub nie
wyjdzie), zakladasz rozrzut +/- 5 ktory powie Ci jak bardzo sie udalo
(znakomicie, tak po prostu, wyszlo ale ledwo ledwo), skrajne wyniki to
wybitny sukcesz, ktory sama postac zaskoczy lub totalna porazka -
takie to intuicyjne, ze az glupio sie opisuje; a jak dla mnie latwiej
zapamietac te slabe i mocne strony postaci (ten jest dobry w tym, tam-
tym-owamtym, ale to-siamto-owamto sprawia mu trudnosci) niz jakies
modelowane wpolczynniki;
problem w tym, ze my kurde nie wiemy jakie sa nasze silne i slabe
strony ;)
dziwne to takie...
a wracajac do sesji;
nie mieslicie wrazenia, ze nazabyt latwo nam poszlo? ;)
znaczy widze pewna skrajnosc miedzy tym jak latwo dali sie zaskoczyc
ci kultysci a tym jak malo szans mieslismy w strarciu z Bogobiczem
(tfy! Bogobicz! szaleniec! zboczeniec! mnie? wiedzma? na mozg mu
padlo, za mocno sobie to badziewie na glowie zacisnal! arggh! ;))
i nie wiem czy to my bylismy tak malo tworczy zeby wymyslic jakies
inne sposoby na dostanie sie do jaskini (inaczej niz glownym wejsciem)
tudziez poradzic sobie jakos w kwestii palenia na stosie, czy.. no
wlasnie, taka wymuszona liniowosc - niby mozemy isc gdzie chcemy, no
ale malo jakos tych racjonalnych mozliwosci sie robi (ot chocby owo
spotkanie z Bogobiczem - w twarz moglam mu sie zasmiac bo co innego?
cokolwiek bym nie powiedziala bym sie nie wybronila, uciekac tez nie
bardzo, bo jak na takiej szkapie, kiedy dookola pelno straznikow na
lepszych konach, ktorzy zycza mi smierci? budowanie klimatu? hmm.. ok,
ale glupio sie czuje jak nie mam zadnego wplywu na sytuacje, ani
pokonac, ani obejsc, no to co? umrzec? to by bylo pojscie na
latwizne ;))
Zrobię co mogę.
Liniowość - fakt. sorka. Faktycznie trochę tam.
> mam kreowac co sobie moja postacprzypomina?
> jestem deko skolowana..., a gracze nie powinni byc skolowani, znaczy
> nie w taki sposob (no ja teraz nie wiem co z tego co wymyslilam mam
> prawo pamietac a czego nie);
O! dziękuję za trafną uwagę. Myślę że w takim razie sporo wyjaśni się
w tej niewielkiej osadzie.
> bo niewobrazam sobie ze bedziesz znal na pamiec
> nasze wspolczynniki (chocby byly tylko 2);
Niedość. Będę pamiętał wasze współczynniki ale również to co one
oznaczają.
Bardzo słusznie zauwazyłaś że można być gibkim i szybkim albo wielkim
i mięsistym i obie postacie mają wysokią cechę odpowiedzialną za
ciało. Dlatego potrzebny mi krótki opis cechy co on oznacza.
Liczba (współczynnik) to ponownie "skrót myślowy" za czym stoi opis
(choćby parę przymiotników). no i jeszcze są umiejki - ale to może
opisze w topiku o karcie postaci.
> problem w tym, ze my kurde nie wiemy jakie sa nasze silne i slabe
> strony ;)
Fakt - to trzeba ustalić
Ale:
- Intryga się zagęszcza
- odpowiedzi rodzą kolejne pytania
- akcja przebiega szybko (może za szybko?)
A jak z liniowością?
Gdyby grał wit być może byście z nim sie udali? A w Nuln to już
zupełnie wolna amerykanka. Miałem jedynie zaplanowanych parę wydarzeń.
Mam nadzieję że nie macie poczucia liniowości. Ot choćby w tej chwili
co prawa musicie się udać ... tam gdzie musicie się udać, ale
właściwie macie wolną ręk... jest jeszcze sporo do zwiedzenia i
zbadania. Sporo osób do zapytanie i pytań do zadania.
I tu właśnie mam kolejne pytanie. Daje wam wolną rękę, ale są rzeczy
na które normalnie wpadła by wasza postać. Ot na przykład Gwen
przeszukiwała swój pokój. Doszła do tego że niszczyła dokumenty ale
nie sprawdziła najprawdopodobniejszego miejsca niszczenia owych
dokumentów (kominek!). A sprawdziła łóżko, ściany, poduchy, okna,
łazienkę, skrzynię,... Podpowiedziałem jej. Czy mam to robić? Czasami
nasuwa mi się co powinniście sprawdzić i gdzie iść ale nie mówię
tego.
PS zostawiłem czapkę u Elizabeth
P.S. A ja się zastanawiałam, czyja to czapka. Spoko, nie zginie.
Najwyżej kurzem zarośnie;)
On 20 Mar, 20:57, "Elizabeth" <lady_elizab...@wp.pl> wrote:
> Podobało mi się. Liniowość? Eee tam, akurat taka, jaka być powinna.
> Ale "księżniczka" mnie wkurza, brzmi głupio, no!
Masz nieodparte wrażenie że poprzednią twoją postać też wkurzało.
> Podpowiedzi są dobre. Czasami - zwłaszcza w przypadku osób z amnezją -
> graczowi raczej trudno wpaść na to, co dla jego postaci powinno być
> oczywiste. W końcu nie wiemy, co tak naprawdę wiemy;)
A może to wina opisu :/ Ten instrument który masz przy sobie można
było sprawdzić na uczelni. U odpowiedniego wykładowcy lub bibliotece.
> Ot na przykład taka rzecz - postać, mająca "nie-za-czyste" sumienie,
> ma zapewne jakąś skrytkę na papiery, narzędzia, ciuchy "robocze" i
> inne takie. I tylko Ty wiesz, czy będzie o tym pamiętać, czy nie.
> Gracz może nie wpaść na to, że powinien szukać skrytki, ale Twoją rolą
> jest podjęcie decyzji, czy taka skrytka istnieje i czy postać o niej
> pamięta.
tak
> Co do mówienia, gdzie powinniśmy iść - myślę, że dobrze jest czasem
> podpowiedzieć graczom to i owo. Nie za często, raczej tylko wtedy, gdy
> akcja zaczyna kuleć, a gracze zaczynają się drapać po głowach z
> głupimi minami;)
>
> P.S. A ja się zastanawiałam, czyja to czapka. Spoko, nie zginie.
> Najwyżej kurzem zarośnie;)
Odbiorę może i nawet dzisiaj. Od której mogę wpaść?
A co do sesji to proponuje zbierać dane w jednym miejscu. Może sobie
dziewczyny założycie stronę na grupie gdzie wrzucicie wszystkie info
jakie udaje wam się zebrać w sprawie waszego tajemniczego wyjazdu na
pogrzeb i tym co sie działo wcześniej. Za moment może wiele spraw
umknąć. Zwłaszcza że mam wrażenie (i cel) aby zalewać was informacjami
istotnymi i tymi mniej istotnymi (jak to w życiu).
Kiedy było trzech graczy to scenariusz poszedł bardzo szybko. bez
kłótni i zastanawiania się. A jak coś było się rozdzielaliście i dwa
razy szybciej zdobywaliście informacje.
Przy okazji powstania takiej strony sam będę pamiętał co wam
powiedziałem a co jeszcze nie.
muahhaha, tam glupio - znakomicie! ;)
> A może to wina opisu :/ Ten instrument który masz przy sobie można
> było sprawdzić na uczelni. U odpowiedniego wykładowcy lub bibliotece.
dlaczego mozna bylo? ja bym powiedziala 'mozna nadal' - dziwnie to
deko brzmi
a co do kominka - to mowiac ze szukam wszedzie dokladnie (zaczynajac
od szuflad i materacy) mialam na myli i spody parametow za oknem i
wneki w kominkach (fakt - o grzebaniu w popiolach nie pomyslalam, ale
mysle ze jakbym zaczela szukac wnek w kominkach to by mi sie odrobina
bialego papieru w oczy rzucila)
nie wiem czy pamietasz w jaki sposob mi podpowiedziales rzeczony
kominek.. w kazdym badz razie okreslenie tego w sposob 'kiedy juz
przejrzalas wszystkei szuflady, biurka itp, stabelas na srodku i
omiatalas wzrokiem wszytsko ejszcze raz rzucilo ci sie w oczy cos
bialego wystajacego z popiolow w kominku', hm? i wcale nie brzmi jak
podpowiedz;
> Co do mówienia, gdzie powinniśmy iść - myślę, że dobrze jest czasem
> podpowiedzieć graczom to i owo. Nie za często, raczej tylko wtedy, gdy
> akcja zaczyna kuleć, a gracze zaczynają się drapać po głowach z
> głupimi minami;)
ja sie zgadzam z przedmowca!
> P.S. A ja się zastanawiałam, czyja to czapka. Spoko, nie zginie.
> Najwyżej kurzem zarośnie;)
albo ja Eryk zje ;)
> A co do sesji to proponuje zbierać dane w jednym miejscu. Może sobie
> dziewczyny założycie stronę na grupie gdzie wrzucicie wszystkie info
> jakie udaje wam się zebrać w sprawie waszego tajemniczego wyjazdu na
> pogrzeb i tym co sie działo wcześniej. Za moment może wiele spraw
> umknąć. Zwłaszcza że mam wrażenie (i cel) aby zalewać was informacjami
> istotnymi i tymi mniej istotnymi (jak to w życiu).
powiem tak: NIE, stanowczo nie, zwykle robie notatki na kartkach
papieru, wychodza z tego pobazgrolone swistki z glupimi obrazkami ale
jestem w stanie sie w tym polapac 100 razy szybciej niz z maszynowego
tekstu; poza tym idea takiego uwspolniania wszystkiego jakos mi nei
podchodzi;
informacji chcemy duzo, istotnych, nieistotnych, pozornie nieistotnych
i innych :)
> Kiedy było trzech graczy to scenariusz poszedł bardzo szybko. bez
> kłótni i zastanawiania się. A jak coś było się rozdzielaliście i dwa
> razy szybciej zdobywaliście informacje.
ejjj.. przeciez caly urok w tym ze jestesmy banda ludzi z ktorych
kazdy ma wlasne zdanie i nie mozemy sie ot tak zgadzac wszyscy ze soba
we wsyztskim jak jakas zmanipulowana banda; zwlaszcza ze nie iwemy kim
jestesmy, nei iwemy kim sa pozostali i nie mamy powodow sobie ufac;
a co do ostatnich 'klotni' to kiedy Ci sie znudzi nasze przekomarzanie
to albo zrzuc nam jakies zdarzenie na glowe (nie, nie cegle, ale jakis
wypadek w okolicy, albo kogos kto nas zaczepi, albo glupi deszcz ktory
zacznie padac albo cokolwiek...), albo stwierdz, ze w czasie kiedy sie
klocilismy slonce zdazylo zajsc i zrobilo sie ciemno, zimno i.. w
sumei to tez zdarzenie ;)
> Przy okazji powstania takiej strony sam będę pamiętał co wam
> powiedziałem a co jeszcze nie.
em.. ja myslalam ze to dola MG zapisywac sobei zalbo zaznaczac co juz
graczom powiedzial a co nie...
Nie jest zbyt Harlekinowsko? Kiedy tworzyłem intrygę to wziołem pod
uwagę to że grają kobiety a one lubią historie gdzie przedstawione są
zawiłości relacji międzyludzkich. Mam nadzieję że nie przesadziłem z
tym.
Inna sprawa to moje niespełnione deklaracje o nieliniowości.
Faktycznie zależało mi na tym abyście poszli do wsi.
Byłem co prawda przygotowany na to że wyjdziecie do miasta (ot - na
ostatnie zakupy, albo do biblioteki, do kostnicy zobaczyć ciało
Serczina, poszukać Białego Karasie...) co prawdopodobnie zakończyło by
sie spotkaniem z zabójcą. Inna droga to pociągnąć motyw Magistra. Albo
nagła spontaniczna decyzja aby wyjechać z Nuln i zaszyć się w domu
rodzinnym (Brossac albo Lernot)
Argumentacja "Matki" była faktycznie naciągana. To jak iść w paszczę
lawa...
Aby się wytłumaczyć to przyznam że brak paru graczy na poprzednim
scenariuszu trochę pokrzyżowało mi plany.
> Byłem co prawda przygotowany na to że wyjdziecie do miasta (...) co prawdopodobnie zakończyło by
> sie spotkaniem z zabójcą.
Ojejejej, jaka szkoda, mogłam zobaczyć tego tajemniczego elfa!!!!!!!
(Żartuję, żartuję! Pewnie nie dał by się zauważyć, co najwyżej dałby
odczuć... strzałem w plecy;))
> nagła spontaniczna decyzja aby wyjechać z Nuln i zaszyć się w domu
> rodzinnym (Brossac albo Lernot)
No co Ty, przecież wiemy, że byśmy Ci wtedy rozwalili sesję, hehehehe!
> Argumentacja "Matki" była faktycznie naciągana. To jak iść w paszczę lwa...
Oj była, była. I cały czas czekam, aż się ten elf pokaże (a raczej nie
pokaże).
A przystojny on???
loooool.. jak na moj gust motyw ten jest bardziej niz mega - dobry :)
'Nie mozemy tak dluzej zyc, skonczmy to' - khaki - cudo .. Julian,
monster reumatyk.
'Oj była, była. I cały czas czekam, aż się ten elf pokaże (a raczej
nie
pokaże). A przystojny on???'
Tija - nie lubimy harlequinow :P
A co do rozwalenia sesji to nie ma takiej możliwości abyście
odgrywając dobrze swoje postaci byli w stanie rozwalić sesje. Dopóki
nie postępujecie irracjonalnie, nieprzewidywanie, zmiennie,
chaotycznie to nie ma szans na to abyście rozwalili sesje.
Jeśli byście pojechali do jednej rodzinki lub drugiej to z pewnością
czekała by tam na was ciekawa sesja. To nie jest tak że ja jako MG
wymyślam jakiś wycinek świata - tak jak to jest w grach komputerowych
(Counter Strike, Gothic itd) gdzie widać że programiści nie
wygenerowali niczego poza mapą. Zawsze staram się tworzyć świat żywy i
w którymś się coś dzieje (poza tym co się dzieje z graczami). W czasie
ostatniej sesji coś się działo w Nuln. Wiem jako MG co robił Bogobicz.
Wiem też o wydarzeniach w stolicy. A jak się zastanowię to od razu
powiem co się dzieje na froncie.
A co do Juliena vel Żerard:
Monster Romantyk... Piękna i bestia w jednym :D
Kurcze, chyba czegos nie łapie.. jak to skad wiem?
On 21 Kwi, 12:17, Garrecisko <vievioo...@gmail.com> wrote:
> 'A ty niby skąd o tym wiesz?'
>
> Kurcze, chyba czegos nie łapie.. jak to skad wiem?
Info "Nie możemy tak dłużej żyć, skończymy to" było tylko do
wiadomości Annabell. I chyba podzieliła się nią z Gwen.
Czy Pokazały ci ten liścik?
I teraz pomyślcie co by się działo gdyby 3/4 drużyny było trwale
upojonych pożądaniem, kontrolowane przez własne "dzikie żądze". Z
pewnością było by to ciekawe ale grać by sie nie dało.
Czułem lekkie skrępowanie i chyba wyczuwałem je u niektórych z was.
Jeśli przesadziłem i naruszyłem czyjąś intymną sferę to przepraszam.
Nie przewidziałem takich rzutów.
Totalna klęska to brak Witta. Scenariusz mógł przez to wypaść ..
"uroczo". Oglądać zakłopotanego Witta który dowiaduje się tych
wszystkich strasznych rzeczy o sobie. I obserwowanie jego
dramatycznych prób odnalezienia się w tej sytuacji. Próby pogodzenia
jednego z drugim.
Gdyby Witt grał to scenariusz pewnie zakończył by sie na ataku na
kult, bo sytuacja w wiosce toczyła się dłużej z racji "wprowadzania"
Witta.
Ten scenariusz był głównie pod Witta przygotowany. Mój błąd że tylko
przez gg chciałem się z nim skontaktować i nie dogadałem reszty.
Co jeszcze? Poczucia celu zatarło się, ale:
- Witt być może właśnie go odnalazł
- Julien też sporo się dowiedział o sobie i rodzinie
- Annabel dowiedziała się że harfy trafiły tutaj w skrzyniach jej
dziadków
Tylko jak to teraz wszystko opisać Marasowi...
muahaha, zaczniesz od 'i zobaczyles te wszystkie nagie kobiety i
rzucile sie na nie' ;)
a potem jakos sie potoczy...
co do kultu - nie no, inaczej to by bylo bez sensu, slaanesh z
cenzura? nieeee...
ogolnie wrazenia bardzo pozytywne;
troche lecielismy z nurtem tego chlopskiego buntu (w sensie niewielki
mielismy wplyw na to wsyzstko) niemniej wszystko bylo ladnie
opowiedziane i chyba inaczej sie tego zrobic nie dalo;
taaak, wielka szkoda ze WItta nie bylo, niemniej na kolejnej sesji byc
musi! koniecznie! bezapelacyjnie i bezwzglednie ;)
Im bardziej myślę o tym tym bardziej pluje sobie w brodę że nie
sprawdziłem Marasa. Bez niego fabuła została wam narzucona. Ten scenar
to był "jego scenar" gdzie on odgrywał by swoją rolę i on podejmował
decyzje (czyli gros z tego na czym polega rpg). A moje mistrzowanie za
niego tylko pogorszyło sprawę.
Obiecuję że już więcej nie popełnię takiego błędu.
- chciałem aby bunt chłopstwa był wiarygodny więc szperałem w
internecie w poszukiwaniu info. I naprawdę przeczytałem ten trudny
tekst ;p. Podszkoliłem się też z wojskowości, uzbrojeniu itd
- to co sie dzieje w waszej kampanii musi mi sie zgadzać ze światem
innych drużyn którym prowadziłem / prowadzę...
- musiałem stworzyć na tej podstawie system wojskowości w imperium
zachowując równocześnie realia wykreowana w poprzednich scenariuszach
i poprzednich kampaniach.
- No i zupełnie nie miałem pojęcia jak się sprawa potoczy. Czy
zostanie w osadzie czy od razu uciekniecie. Czy Witt zostanie z wami
czy zostanie w osadzie.
- ustalić. Kto przyjedzie do osady najpierw. Kidy to zrobi. Jak
zareaguje władza na tych ziemiach. Jak wieśniacy postrzegają Witta i
jego "przemianę".
Ostatecznie nic szczególnego w scenariuszu sie nie działo.
Jest wiele rzeczy które myślałem że zrobicie / zapytanie a tego nie
zrobiliście.
I w wielu miejscach / sytuacjach mnie zaskakujecie. Wielokrotnie
musiałem improwizować ;).
Mam pytanie dotyczące drogi. Czy rozdrabniać sie na każdy dzień?
Wymyślać spotkania i poboczne scenariusze? Jakaś mała odskocznia od
głównego wątku (chłopi znikają w lasach i te sprawy)? Czy dać sobie
spokój i po prostu: "... po ciężkich 7 dniach w końcu widzicie
uczesane wzgórza winnicy Brissac."
sorry, no po prostu nie moglam nie napisac - Żelazkowa? jak to chlopi
znikaja w lasach ;)
ogolnie - scenariusz czasami odrobine sie dluzyl, ale mial tak
rewelacyjne momenty, ze... tjaaa :)
jesli Cie to pocieszy to tez nie mielismy pojecia co zrobimy
(przynajmniej ja), bo bylismy osaczeni przez natchnione WIttem
chlopstwo po ktorym mozna sie wsyztskiego spodziewac i nie ma co
planowac naprzod ;)
bron boze nie mow o co Twoim zdaniem powinnismy sie zapytac i co
zrobic, tak tylko ogolna dygresja - jezeli chcesz nam cos
pokazac.przekazac to zwroc po prostu uwage ktorejs postaci, ze np.
wracajac z karczmy do pokoju cos tam uslyszala za zamknietymi dzwiami
- to rozbudzi podejrzenia i skieruje nas we wlasciwa strone; nie
mozemy tak po prostu ostentacyjne rozejsc sie po wiosce i prosto z
mostu pytac kazdego wiesniaka pokolei czy czegos nie wie i czy czegos
by nam nie powiedzial;
stad wynika nasze ogolnie-sie-rozgladanie-i-szukanie-cholera-wie-czego
(znaczy nie iwemy co dalej i czekamy na lekka podpowiedz, albo ciag
dalszy scenariusza), nic na sile, ale jesli chcesz czekac az na
wszystko wpadniemy sami to mozesz sie czasem zawiesc, a czasem zostac
zaskoczonym ze wpadniemy na cos skrajnie idiotycznego;
dalej - byly elemeta dziwne, ale nie na tyle zeby nam (Gwen na pewno)
sie chcialo zaglebiac w ich nature, ot:
- to zboze co hoduja wiesniaki.. jakas genetyczna mutacja, magia,
cholewa wie, nie jestem chlopem zeby pozadac tego zboza, jest dziwne,
ale co mi po nim, jak zapytam wiesniaka to sie dowiem ze Witt je
wspanialomyslnie przyniosl wiec Gwen sie nawet pytac nie chce;
- te masowe groby - mam sie na dnimi uzalac? mam dociekac dlaczgeo
tyle trupow? mam przepraszac? czego oni do nas chca? ot szlachta bywa
brutalna i ma glebogo w dupie co sie dzieje z chlopstwem, zwlaszcza
jesli nie dzieje sie to na jej (szlachty) oczach, czasami pewnie nawet
nie wie jak to sie odbywa bo ma od tego zarzadcow... chlopom sie
tlumaczyc nie bede i niech nie usiluja zrobic na mnie wrazenia ze cos
im sie za to nalezy, szlachcie tez tlumaczyc nie bede ze jest brutalna
bo i tak nic to nie da - tak bylo, jest i bedzie; moze to i smutne,
ale bardziej irytujace bo kurde nie wiem o co tym chlopom lata z tymi
grobami, jak chca to niech sobie swiatynie postawia z tej okazji i ich
oplakuja do usranej smierci;
- ten elf po drodze - mowilam co Gwen o nim mysli, kurde zmeczony
zyciem i zaraza tym marazmem wszytskich, dziekuje bardzo! nie bede go
wypytywac co tam widzial, po co i komu te wiesci niesie bo mi zacznie
opowiadac jak to wszystko jest beznadzieje i straszne i z gory
przegrane, nic tylko zamknac oczy i umrzec na miejscu; no i slusznosc
maja ze go podejrzewaja, bo w koncu wyslali za nami jakiegos elfiego
zabojce, nie? i jeszcze te jamy... no przeciez nie wleziemy do nich z
ciekawosci bo nam elf powiedzial zeby tego nie robic...
- ten krasnal chaosu to juz kurde abstrakt na kolkach, my tu sie
poswiecamy, opatrujemy go a ten gbur okazuje sie parszywym pomiotem
chaosu... no i co z takim poczac? po tym wszytskim go dobic? a moze
przysmazac i wyciagac informacje? tylko o co kurde pytac? co jak co
ale Gwen w tym momencie byla w zbyt wielkim szoku zeby cokolwiek z nim
robic;
- no i bogobicz... kurde ten to nei dosc ze jest psichiczy to jeszcze
go wrabiaja; chce mnie kurde spalic na stosie no ale na glupkow i
fanatykow nie ma lekarstwa, nic tylko zal ze takie laz apo swiecie i
ze sa tak ograniczone; no i cos takiego z czysta premedytacja zrzucic
w przepasc? nie no, nie godzi sie....
to masz mieszanke wrazen z konfliktami i cholera wie czym jeszcze,
esej na pol strony.. bleeeee ;)
a co do drogi - jelsi masz jakis rewelacyjny pomysl to mozesz go
wplesc w te wedrowke ale pamietaj ze w sumie sie raczej spieszymy i z
czystej ciekawosci nie bedziemy zbaczac z drogi (no chyba ze bedzie to
mialo badzo powazne uzasadnienie) i na dowiadywanie sie dlaczego gina
chlopi na bagnach.. no, hmm.. chlopi ginacy w lasach wlywaja na nas w
dosc specyficzny spsob, mianowicie powoduja permanetna glupawke
Chciałem aby Maras miał okazje pograć w to co stracił na poprzednim
scenariuszu. Takie 5 min dla Witta ;) Stąd faktycznie przedłużałem
pobyt w osadzie (narada wieczorem zamiast zaras, świętowanie przez 3
dni...)
> bron boze nie mow o co Twoim zdaniem powinnismy sie zapytac i co
> zrobic, tak tylko ogolna dygresja - jezeli chcesz nam cos
> pokazac.przekazac to zwroc po prostu uwage ktorejs postaci, ze np.
> wracajac z karczmy do pokoju cos tam uslyszala za zamknietymi dzwiami
> - to rozbudzi podejrzenia i skieruje nas we wlasciwa strone; nie
> mozemy tak po prostu ostentacyjne rozejsc sie po wiosce i prosto z
> mostu pytac kazdego wiesniaka pokolei czy czegos nie wie i czy czegos
> by nam nie powiedzial;
> stad wynika nasze ogolnie-sie-rozgladanie-i-szukanie-cholera-wie-czego
> (znaczy nie iwemy co dalej i czekamy na lekka podpowiedz, albo ciag
> dalszy scenariusza), nic na sile, ale jesli chcesz czekac az na
> wszystko wpadniemy sami to mozesz sie czasem zawiesc, a czasem zostac
> zaskoczonym ze wpadniemy na cos skrajnie idiotycznego;
>
Trudno to wypośrodkować. Ile wam podpowiadać a ile mieszać. Dostarczam
wam informacji istotnych i nieistotnych więc nie jest tak że cokolwiek
usłyszycie ma znaczenie dla scenariusza (np to że przy poprzednim
ożenku w osadzie ktoś się wywrócił z Panną Młodą ;))
i jeszcze te jamy... no przeciez nie wleziemy do nich z
> ciekawosci bo nam elf powiedzial zeby tego nie robic...
I dzięki bogu. Bo ja też nie wiem co tam jest. Sam się boję co tam
może sie ukrywać.
> a co do drogi - jelsi masz jakis rewelacyjny pomysl to mozesz go
> wplesc w te wedrowke ale pamietaj ze w sumie sie raczej spieszymy i z
> czystej ciekawosci nie bedziemy zbaczac z drogi (no chyba ze bedzie to
> mialo badzo powazne uzasadnienie)
Ok. W takim razie myślę że po prostu opiszę wam Bretonię podczas
podróży i nic więcej. Argument ze śpieszeniem się jest faktycznie
istotny i trafny.
Było mało czasu. Bolała mnie głowa. Byłem wymęczony po sesji w
uczelni.
Ale mimo to nie powinno być tak że grają tylko 2 osoby :(
Jak planowałem scenariusz to przewidywałem taką sytuacje ale
najwyrazniej jej nie zapobiegłem.
Oto jak było:
Wolfgang "celowo" był kierowany służbowym wejściem bo tam można
dowiedzięc się wielu (mniej lub bardziej prawdziwych) informacji. Czy
to w Barrosa czy u Brossaców. A mój bład polegał na tym że mu nie
opisywałem co i jak się dzieje. [brak czasu?] Domagajcie sie opisów.
Pytajcie się co się dzieje. To mi przypomnie że ktos siedzi i "nie
gra".
Witt Wittenbergen (nazwisko iście szlacheckie aż trudno
zapamiętać ;p). Totalnie pominołem twój brak obycia na dworach,
nieznajomość tajników etykiety, tańców, odpowiedzi, smalltok, bon
ton... i to widać. Miały byc komentarze i niezręczne sytuacje :D - co
się odwlecze to nie uciecze :D:D
Deed - znowu nie wiele o Tobie i dla Ciebie. Wraz z przybycie twojej
ciostki to się zmieni. Obiecuje ;p
Annabel i Julien - "zakochana para tla la la la la" - wybaczcie ten
paskudny manewr fabularny ;p ale nie mogłem się powstrzymać. Mam
jedynie nadzieję że nie zepsuło to wam gry. Chcę tylko powiedzieć że
decyzje o tym podjąłem podczas pierwszego scenariusza na łączce. Kiedy
układałem historię tej kampanii to zakładałem że 2 postacie graczy
będą zaslubieni. A na tej łące (I-wszy scenariusz "power hord") Julien
jako pierwszy odezwał się własnie do Annabell. Obronił ją i nawet
przejawiał jakis do nej afekt :D z tego co pamiętam to nawet
odwzajemniony z poczatku (hi hi hi :D)
Podczas tego ostatniego scenariusza zdarzyło się coś jeszcze godnego
uwagi. Barrosa - przedziwne miejsce gdzie wyraźnie było widać że coś
się dzieje. Dziwne anegdoty, tajemnicze spojrzenia, wydarzenia w nocy,
postawa gospodarza... Śpieszyliście się więc wyjachaliście następnego
dnia. nie wnikaliście. A jedyne zainteresowanie (magiem) zakończyło
się slepą uliczką. Drzemał tam sobie spory scenariusz. I nadal
drzemie. Fakt że sobie pojachaliście bardzo mnie ucieszył. Był
autentyczny i naturalny.
Myślę że dzięki temu świat nabiera kolorytu, tajemniczości i
"bogatości" (jak z tą jaskinią w górach szarych :D!)
Ogólnie jak bym miał siebie ocenić (a może raczej ten scenariusz) to
dał bym mu 3+
- za czas (raptem 3h!!! - skandal!)
- za to że niektórzy gracze nie mieli co robić
- za pernamentny brak opisów
+ za kreacje majordomusa :D
+ tajemnicze barrosa - czekające na rozwiązanie (prawdopodobnie przez
inną drużyne innych graczy!)
+ zakonczenie