Roszczenia zydowskie bezpodstawne!

9 views
Skip to first unread message

Polska Prawda

unread,
Mar 26, 2007, 12:53:26 PM3/26/07
to BG, marek....@europarl.europa.eu
Bezpodstawne roszczenia zydowskie!!
 
Niedawno opublikowalem w "Naszym Dzienniku" dwa artykuly pokazujace, jak bezzasadne sa roszczenia niektorych srodowisk zydowskich pragnacych wymusic na Polsce splaty za mienie. Od czasu publikacji tych tekstow zaszlo pare znaczacych wydarzen, ktore warto tu zaakcentowac. Wbrew wysuwanym przeze mnie sugestiom, popartym oswiadczeniami kilku senatorow RP, wladze polskie nie zrobily nic w celu przeszkodzenia przyjazdowi do Polski glownego zydowskiego szantazysty Israela Singera, do ostatnich dni przywodcy Swiatowego Kongresu Zydow. Szantazysty "wslawionego" haniebna pogrozka wobec Polski w 1996 r., zapowiadajaca: "Bedziemy upokarzac Polske!", dopoki nie spelni wszystkich roszczen zydowskich.

Niestety, calkowicie bezowocne okazaly sie wystapienia moje i innych publicystow oraz grupy senatorow i poslanki Gabrieli Maslowskiej, wskazujace na absurdalnosc rozmawiania w sprawie mienia polskich Zydow z przedstawicielami Zydow amerykanskich, ktorzy nie zrobili doslownie nic w czasie wojny dla ratowania Zydow europejskich. Przedstawiciele wladz polskich negocjowali z roszczeniowcami zydowskimi. I co najbardziej skandaliczne, robili to za plecami Narodu, konsekwentnie ukrywajac caly przebieg rokowan. W prasie ukazaly sie potem tylko krociutkie informacje - przecieki, gloszace, ze rozmowy przebiegaly w "bardzo przyjaznej atmosferze", ale nie przyniosly rezultatu.

Zlodziejskie sprawki Israela Singera!
Niedlugo potem przyszla nadzwyczaj szokujaca wiadomosc. Okazalo sie, ze tak krytykowany przeze mnie I. Singer nagle zostal wyrzucony z hukiem ze Swiatowego Kongresu Zydow, w ktorym przez 30 lat pelnil rozne kierownicze funkcje az po godnosc prezesa. Co najwazniejsze, Singera wyrzucono za zlodziejstwo na prawdziwie wielka skale. Wedlug informacji "Gazety Wyborczej", juz trzy lata temu Singer wyprowadzil za posrednictwem swoich adwokatow az milion dwiescie tysiecy dolarow z kasy Swiatowego Kongresu Zydow. Zwrocil te sume Kongresowi, gdy sprawa zostala wykryta. Zlodziejska zylka Singera popchnela go jednak do kolejnych kradziezy na wielka skale. Wedlug "Rzeczpospolitej", Singer zdefraudowal z kasy Swiatowego Kongresu Zydow setki tysiecy dolarow na zakupy dla zony, syna etc. Prokuratura amerykanska prowadzila przez pare lat sledztwo przeciwko Singerowi, az wykryto w pelni jego przekrety. Poskutkowalo to ostatecznym wyrzuceniem Singera ze Swiatowego Kongresu Zydow.
Zlodziejstwa Singera nie byly zaskoczeniem dla tych z nas, ktorzy czytali rozne artykuly i wywiady prof. Normana Finkelsteina. Slynny zydowski naukowiec z USA pisal juz kilka lat temu o Swiatowym Kongresie Zydow jako o "bandzie Edgara Bronfmana", oskarzajac wladze Kongresu o wyludzenia i przywlaszczenie bardzo duzej czesci pieniedzy uzyskanych z odszkodowan dla ofiar holokaustu.
Wyrzucenie I. Singera za zlodziejstwo jest kolejnym potwierdzeniem absurdalnosci postepowania wladz polskich, ktore wbrew poczuciu godnosci narodowej negocjowaly z tym szantazysta. Co wiecej, pozwolono mu nawet na niezwykle bezczelne zachowanie w czasie rozmow z przedstawicielami wladz polskich, pohukiwanie na nich, ciagle podnoszenie glosu - jak ujawnil juz po wyrzuceniu Singera ze Swiatowego Kongresu Zydow posel PiS Marek Suski. Te ujawnione zbyt pozno fakty staly w jaskrawej sprzecznosci z poprzednimi klamliwymi przeciekami o tym, ze rozmowy z organizacjami zydowskimi odbywaly sie jakoby w "bardzo przyjaznej atmosferze". Ciekawe, kto jest najbardziej odpowiedzialny za dojscie do niczym nieuzasadnionych rozmow z zydowskimi roszczeniowcami, prowadzonymi przez Singera: tak silne lobby prozydowskie w MSZ (M. Kozlowski, R. Wisniewski, H. Szlajfer, R. Schnepf i in.), czy prozydowskie lobby w Kancelarii Prezydenta (E. Junczyk-Ziomecka, E. Jakubiak i in.)?
Ostatnio mozna bylo przeczytac w prasie kolejne dosc szokujace informacje. Dowiedzielismy sie z "Rzeczpospolitej", ze Izrael zamierza wlaczyc sie w negocjacje miedzy polskimi wladzami a srodowiskami zydowskimi w sprawie odszkodowan za mienie. Wlaczenie sie przedstawicieli Izraela w takie negocjacje oczywiscie wyraznie wzmocni sile zydowskich presji na Polske. Cala sprawa jest jednak tym bardziej szokujaca, ze nigdy przedtem w przeszlosci Izrael nie probowal sie wlaczac w tego typu negocjacje, choc toczyly sie one miedzy organizacjami zydowskimi a licznymi panstwami. Izrael nie chcial zrazac do siebie poszczegolnych panstw.
Nieuzasadnione ingerowanie Izraela w negocjacje w sprawie roszczen zydowskich jest tym bardziej szokujace, gdy zwazymy, ze od dluzszego czasu obserwujemy bardzo wielkie przymilanie sie strony polskiej do Izraela. Prezydent Lech Kaczynski powiedzial w czasie wizyty w Izraelu, ze Polska jest "najlepszym przyjacielem Izraela". Jak widac, Izrael wcale nie chce byc jednak najlepszym przyjacielem Polski. Kosztem ciaglego przymilania sie do Izraela moze byc tylko ostateczne pogorszenie stosunkow Polski z krajami arabskimi, a nawet ich calkowite zalamanie. Oznaczac to bedzie dla biednej Polski calkowita utrate szans na usadowienie sie na bardzo zyskownych rynkach arabskich. Przypomnijmy tu, ze kilkanascie lat temu tylko w Iraku pracowalo az 40 tysiecy polskich robotnikow budowlanych. Juz po pierwszej wojnie z Irakiem na poczatku lat 90. stracilismy tak cenne miejsca pracy dla Polakow bez zadnej, ale to zadnej rekompensaty ze strony Amerykanow.
Pare dni temu przeczytalem kolejna zdumiewajaca wiadomosc. Oto szefowa gabinetu prezydenta Elzbieta Jakubiak, bez zadnego doswiadczenia w dyplomacji i polityce zagranicznej, zostala wyslana przez pana prezydenta do Stanow Zjednoczonych na rozmowy z politykami amerykanskimi bardzo waznego szczebla, m.in. zastepca sekretarza stanu. Temat rozmow to m.in. szczegolne zblizenie w trojkacie: Polska, Stany Zjednoczone, Izrael. Miesiac temu pani Jakubiak byla w Izraelu. Chyba mozna juz dzis powiedziec, z cala jednoznacznoscia, ze szczegolne zblizenie w takim dziwnym trojkacie musi przyniesc w efekcie dalsze pogorszenie stosunkow polsko-arabskich. A po co?
W dalszej czesci artykulu przypomne fakty wskazujace na calkowita bezzasadnosc wlaczania sie jakichkolwiek srodowisk zydowskich z USA czy z Izraela w negocjacje z Polska w sprawie mienia polskich Zydow.

Rabowali swoich rodakow!
Ogromnym roszczeniom czesci srodowisk zydowskich z USA wobec Polski towarzysza konsekwentne proby przedstawienia jak najwiekszej czesci Polakow w dobie wojny i w pierwszych latach powojennych jako krwiozerczych antysemickich katow i rabusiow. "Katow", ktorzy rzekomo niebywale wzbogacili sie na okrutnych mordach popelnionych na Zydach. Taka wlasnie byla wymowa slawetnego pozwu adwokatow zydowskich z USA w 1999 r. przeciw Polsce, obludnie oprotestowanego nawet przez Adama Michnika (!), i taki jest caly wydzwiek wydanej w 2006 r. ksiazki "Strach" Michnikowego idola J.T. Grossa. Taka jest rowniez wymowa wspierajacych roszczenia Zydow z USA ich poplecznikow z Polski typu bylego prezesa Trybunalu Konstytucyjnego prof. Marka Safjana, autora omawianego juz w "Naszym Dzienniku" kompromitujacego tekstu w "Slowie Zydowskim" czy naglosnionych w antypolskim wydawnictwie MSZ tekstow dr. Andrzeja Zbikowskiego z Zydowskiego Instytutu Historycznego i z IPN (!), prof. Andrzeja Paczkowskiego z IPN (!), Marcina Gadzinskiego z "Gazety Wyborczej" czy Piotra Oseki z "Newsweeka". W poprzednim artykule "Przemilczane prawdy" ("Nasz Dziennik", 28 lutego br.) wskazywalem w oparciu o gruntownie udokumentowane fakty, jak klamliwe byly twierdzenia J.T. Grossa i prof. M. Safjana o rzekomym zablokowaniu zwrotow mienia zydowskiego po 1944 r. i wspolwinie w tej kwestii polskich wladz. Rzekomym zablokowaniu, na ktore dzis powoluja sie zydowscy adwokaci z USA w swych pozwach przeciw Polsce. Przypomnialem, ze zdominowane przez zydowskich komunistow wladze nie tylko wspieraly blyskawiczne zwroty mienia Zydom, ale obdarowaly parusettysieczna rzesze zydowskich przybyszow ze Zwiazku Sowieckiego bardzo wielka iloscia komfortowych mieszkan w Warszawie i innych czesciach Polski (zwlaszcza na Dolnym Slasku), ktorych nigdy przedtem nie posiadali.
Nie zamierzam przeczyc, ze w polskiej spolecznosci - obok jakze wielu ludzi ryzykujacych zycie swoje i rodzin dla ratowania zydowskich bliznich, bylo rowniez troche hien, ktore korzystaly na zydowskiej tragedii. W kazdym narodzie mozna znalezc roznego typu amoralnych wyrzutkow, wrecz przestepcow. Nie wolno jednak wysuwac krzywdzacych uogolnien, przenoszacych zachowanie nieduzej czesci spoleczenstwa, glownie osob z marginesu, na ogol Polakow. Prawda jest rownoczesnie to, ze wlasnie Niemcy byli glownie sprawcami rabunku mienia zarowno Zydow, jak i Polakow, ktorych bezwzglednie przesladowali. Co zas do hien, to trzeba przypomniec, ze nie brakowalo ich rowniez wsrod samych Zydow, i to z kregow zydowskiej elity (!), z Judenratow i zydowskiej policji, gdzie funkcjonariuszami byli glownie adwokaci. W zapiskach zydowskich autorow, od Emanuela Ringelbluma i Barucha Goldsteina po Henryka Makowera, az roi sie od opisow ohydnych scen rabunku dokonywanego na zydowskich wspolbraciach przez czlonkow Judenratow i zydowskiej policji. Warto przypomniec, ze znaczaca czesc uratowanych od zaglady Zydow stanowili zydowscy policjanci, a wiec mozliwie najgorszy, najpodlejszy element posrod owczesnych Zydow. To byli wlasnie ludzie, ktorzy dorobili sie na rabowaniu swoich rodakow w momentach ich najwyzszego zagrozenia. Pisal o tym m.in. matematyk zydowskiego pochodzenia Stanislaw Chaskielewicz we wstrzasajacych pamietnikach "Ukrywalem sie w Warszawie. Styczen 1943 - styczen 1945" (Krakow 1988, s. 191-192): "Wsrod Zydow, ktorym pomoglo przezyc posiadanie znaczniejszych funduszy, byli i dawni funkcjonariusze policji zydowskiej, a nawet slawnej ekspozytury gestapo w getcie. Ci ludzie bowiem oblowili sie podczas akcji wysiedlenczej. Trudno tu podac jakiekolwiek scisle dane liczbowe. Moge jedynie powtorzyc stwierdzenie dwoch bylych policjantow, ktorzy po wojnie w mojej obecnosci mowili, ze uratowalo sie co najmniej 200 ich kolegow".
Interesujace, czym zajeli sie po wojnie ci dawni policjanci zydowscy, ktorzy przedtem odprowadzali poslusznie tak wielu swoich zydowskich braci na smierc, bardzo czesto bijac ich i rabujac? Warto przypomniec w tym kontekscie zbyt malo znana mroczna przeszlosc Marcela Reicha-Ranickiego, od wielu lat spelniajacego role swoistego dyktatora w niemieckiej krytyce literackiej. Kilka lat temu przyjeto jako ogromny skandal ujawnienie faktow o dlugoletniej wspolpracy Ranickiego z bezpieka, poczawszy od pazdziernika 1944 r., gdy zostal cenzorem Cenzury Wojskowej. Bedac funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego od 1946 r., Ranicki w tym samym roku 1946 zostal rezydentem MBP w Londynie. Prowadzil tam zakrojona na szeroka skale akcje inwigilowania emigracyjnych srodowisk niepodleglosciowych.
W koncu zostal jednak usuniety z wywiadu i z bezpieki, co w swych wspomnieniach klamliwie tlumaczyl rzekomym zapanowaniem atmosfery antysemityzmu w komunistycznych sluzbach specjalnych. W rzeczywistosci, jak to pokazal ostatnio dr Piotr Gontarczyk w Biuletynie IPN ze stycznia-lutego br., przyczyna usuniecia Ranickiego z bezpieki bylo wykrycie tajonego przez niego faktu, ze pracowal w czasie wojny w tak skompromitowanej instytucji jak Judenrat. Trafiono rowniez na popelnione przezen naduzycia w zwiazku z "zalatwieniem" wizy dla szwagra. Warto dodac, ze M. Reich-Ranicki splamil sie nie tylko praca w Judenracie, lecz takze w tak haniebnie oslawionej zydowskiej policji. Mozna o tym przeczytac m.in. w ksiazce znanego pisarza zydowskiego pochodzenia Antoniego Marianowicza "Zycie surowo wzbronione" (Warszawa 1995, s. 68). Marianowicz pisal tam o Reichu-Ranickim, ze podziwial go jako "erudyte i melomana", ale niepokoilo go, ze "chodzi w czapce policjanta". Ciekawe, czy Reich-Ranicki ze swoja przeszloscia policjanta zydowskiego, a pozniej oficera UB, tez wystapi z pozwem przeciw Polsce w roszczeniach o mienie. Warto byloby sie tez zainteresowac, ilu bylych policjantow zydowskich czy bylych ubekow gotowych jest wystepowac przeciw Polsce z podobnymi roszczeniami.

Egoizm amerykanskich Zydow!
Szczegolnie oburzajacy jest fakt, ze wsrod zydowskich srodowisk wystepujacych z roszczeniami wobec Polski dominuja niektore amerykanskie organizacje zydowskie na czele z kierowanym przez I. Singera Swiatowym Kongresem Zydow. Jest to tym bardziej szokujace, ze amerykanscy Zydzi ponosza odpowiedzialnosc za zbrodnicze zaniechania w sprawie ratowania Zydow europejskich w dobie wojny. Na skutek ich tak karygodnego wowczas zobojetnienia na los Zydow europejskich zaprzepaszczono szanse uratowania i przetransportowania do USA kilkuset tysiecy Zydow zagrozonych smiercia z rak niemieckich. Niektorzy tlumacza niepodjecie przez amerykanskich Zydow szerszej akcji dla ratowania Zydow europejskich obawami, ze przybycie wiekszej czesci Zydow z Europy Srodkowej mogloby doprowadzic do nasilenia antysemityzmu w USA. Taki skutek mogloby bowiem przyniesc zwlaszcza przybycie wiekszej liczby ubogich Zydow z Polski - zacofanych ortodoksow, chalaciarzy. Naczelny redaktor "Znaku" Jacek Wozniakowski pisal kiedys o amerykanskich Zydach, ktorzy "w czasie wojny palcem o palec nie stukneli, by pomoc swoim pobratymcom". Wozniakowski akcentowal: "Jesli dzisiaj gryzie ich wyrzut sumienia, to najlepsza metoda jego zagluszenia jest dopatrywac sie wszedzie winnych: wlasna wina ginie wtedy jak zwiedly lisc wsrod stosu zwiedlych lisci, co zauwazyl juz madry ks. Brown" (por. J. Wozniakowski, Dumania na preriach, "Znak", 1971, nr 7-8, s. 1070).
Na temat zbrodniczych wrecz zaniechan amerykanskich Zydow w sprawie losow Zydow europejskich doby wojny istnieje az nadto wiele gruntownie udokumentowanych swiadectw. Chcialbym odeslac w tym kontekscie przede wszystkim do znakomitego zrodlowo opracowania - ksiazki Davida S. Wymana "Pozostawieni swemu losowi. Ameryka wobec Holocaustu 1941-1945" (Warszawa 1994). David Wyman, ktory juz we wstepie zadeklarowal sie jako "zdecydowany stronnik syjonizmu" (s. 12), nie ukrywa swego rozczarowania obojetnoscia, jaka wykazali amerykanscy Zydzi wobec losow Zydow europejskich, piszac m.in.: "Zydzi bliscy prezydentowi [Rooseveltowi - J.R.N.] - z wyjatkiem Morgenthau - bardzo niewiele czynili dla ozywienia dzialan na rzecz ofiar nazizmu (...). Bernard Baruch, majacy wplyw na Roosevelta, a takze na opinie publiczna, biurokratow doby wojennej, w Kongresie - stronil od spraw ratowania ofiar nazizmu. Z podobna rezerwa odnosil sie do nich Herbert Lehmann, dyrektor UNNRA (...). Specjalny doradca prezydenta Samuel Rosenman utrzymywal czeste kontakty z Rooseveltem, ktory polegal na jego radach w sprawach zydowskich. Rosenman uwazal jednak sprawe ratowania ofiar za politycznie delikatna, wytrwale wiec zabiegal o utrzymywanie prezydenta z dala od niej (Ogolnie biorac, zydowscy intelektualisci pozostawali rownie obojetni wobec tej sprawy, jak nie-Zydzi. Wspomne tylko jeden z wielu przykladow Waltera Lippmanna, wplywowego komentatora prasowego, poruszajacego niemal wszystkie wazniejsze tematy dnia, ktory nigdy nic nie napisal o Holocauscie" (D.S. Wyman, op. cit., s. 409, 415).
Bardzo duza wina za zbrodnicze zaniechania w ratowaniu Zydow spada na Swiatowy Kongres Zydowski, ktorego przywodcy dzis tak halasliwie domagaja sie od Polski stuprocentowych rekompensat za mienie zydowskie. Jakze wymowne pod tym wzgledem sa informacje zawarte w ksiazce swiatowej slawy historyka Waltera Laquera, dyrektora instytutu historii najnowszej w Londynie i profesora historii na uniwersytecie w Tel Awiwie w Izraelu. W glosnej ksiazce o zagladzie Zydow "The terrible Secret" (Nowy Jork 1981) Laquer stwierdzil (s. 161-162), iz prezes Swiatowego Kongresu Zydow Stephen Wise pisal do niezydowskiego przyjaciela we wrzesniu 1942 r.: "Prawie oszalalem na skutek bolu mojego narodu". Nie wstrzasnal jednak niebem i ziemia, jak domagali sie Polacy (...). Inni przywodcy nie dzialali inaczej (...). Chaim Greenberg oskarzyl Amerykanski Kongres Zydowski o zbrodnicza powolnosc (...). Wina obciazala jednak nie tylko poszczegolnych ludzi lub grupy, lecz amerykanskie zydostwo, ktore zalozylo szczelny pancerz na swa dusze, aby "chronic ja przed bolem i litoscia". Laquer akcentowal, ze nawet po listopadzie 1942 r. "Syjonisci, wlaczajac w to przywodcow Swiatowego Kongresu Zydow, byli zaabsorbowani 'powojennym planowaniem' i poswiecali niewiele ponad ceremonialna uwage temu, co sie dzialo w Europie" (W. Laquer, op. cit., s. 194). Przewodniczacy komitetu wykonawczego w kierownictwie Swiatowego Kongresu Zydow Nahum Goldman dopiero po wielu latach przyznal samokrytycznie na lamach izraelskiego "Davar" z 14 wrzesnia 1966 r., iz: "Nasze pokolenie nie wypelnilo swego obowiazku, odnosi sie to takze do mnie (...). Gdy dotarly pierwsze wiesci o mordzie na europejskim zydostwie, Zydzi amerykanscy nie zareagowali" (W. Laquer, op. cit., s. 186).

"Najglupsi Zydzi swiata"!
Liczni autorzy zydowscy przyznawali, iz amerykanscy Zydzi maja dzis skrajnie fanatyczne postawy "w obronie zydostwa" glownie po to, aby przeslonic pamiec o swojej tak kompromitujacej bezczynnosci w czasie wojny. Pisal o tym slynny "tropiciel nazistow" Szymon Wiesenthal w ksiazce "Prawo czy zemsta", stwierdzajac, iz: "wielu amerykanskich Zydow zywi w podswiadomosci poczucie, ze tak niewiele zrobili podczas wojny dla Zydow przesladowanych w Europie". Przy okazji kampanii rabina Aviego Weissa przeciw klasztorowi karmelitanek w Oswiecimiu Chaim Bermant oskarzyl amerykanskich Zydow w "Jewish Chronicle" (Kronice Zydowskiej) z 28 lipca 1989 r. o to, ze "maja nieczyste sumienie, poniewaz nie zrobili dosc, aby ratowac przed holocaustem wtedy, gdy mial on miejsce, a teraz probuja uspokoic swoje sumienie przez nadreagowanie (...)".
Zmarly przed paru laty jeden z czolowych polskich intelektualistow emigracyjnych Gustaw Herling-Grudzinski, mimo eksponowanych w "Gazecie Wyborczej" jego "zydowskich korzeni" (czyt. pochodzenia) ogromnie ostro ocenial stosunek wiekszosci amerykanskich Zydow do Polski. Powiedzial to nawet wprost do indagujacych go nachalnych "sledczych" dziennikarek z "Gazety Wyborczej": Anny Bikont i Joanny Szczesnej w wywiadzie opublikowanym w "Wyborczej" 29 kwietnia - 1 maja 2000 roku. Stwierdzil tam, ze mial zamiar napisac nawet opowiadanie poswiecone antypolonizmowi w srodowiskach amerykanskich Zydow. Jak to sprecyzowal w wywiadzie: "Chodzilo mi mianowicie o zajecie sie bezczelna i bezwstydna wiekszoscia amerykanskich Zydow, ktorzy Holocaust uwazaja niemal za dzielo Polakow (o Niemcach z wielu powodow lepiej nie mowic), pragnac w ten sposob oczyscic swoje sumienia z bezspornego faktu, ze potezna spolecznosc zydowska w Ameryce nie kiwnela podczas wojny palcem, by przyjsc z pomoca europejskim ofiarom Holocaustu. O ilez latwiej wskakiwac na pochyle drzewo polskie, opluwac ludzi, ktorzy antysemityzm wyssali z mlekiem matek. Opowiadanie mialo sie nazywac 'Dwoch dodatkowych' i mialo sie oprzec na opowiedzianym mi przez Jerzego Stempowskiego incydencie.
Stempowski mieszkal podczas wojny w neutralnej Szwajcarii. Potezna i bogata organizacja zydowska w Stanach, przypuszczalnie masonska, zwrocila sie do niego, tez masona, z prosba o wykupienie za grube pieniadze dziesieciu wymienionych imiennie Zydow z hitlerowskich kacetow. Stempowski nawiazal kontakt z poselstwem niemieckim w Bernie i przedstawil oferte. Byla tak hojna, ze poselstwo po konsultacji z Berlinem zgodzilo sie natychmiast, a nawet posunelo sie dalej. Jak sklepikarz dorzuca gratis dobremu klientowi dwa dodatkowe platki szynki, tak oni za otrzymana od Zydow amerykanskich sume dostarczyli dwunastu zamiast dziesieciu kacetnikow. Po pewnym czasie Stempowski otrzymal list od amerykanskich mocodawcow z bardzo chlodnym podziekowaniem za wykonanie prosby z dopiskiem: 'Ale kto pana prosil o dwoch dodatkowych'?".
Warto przypomniec, ze Herling-Grudzinski byl bardzo konsekwentny w swej wielce negatywnej ocenie Zydow amerykanskich. Juz przed wielu laty na kartach "Dziennika pisanego noca" w kontekscie ich zajadlego antypolonizmu nazwal ich "najglupszymi Zydami swiata"!
Warto tu przypomniec, ze w kierownictwie Swiatowego Kongresu Zydow jest znacznie wiecej zajadlych polakozercow (poza slawetnym Israelem Singerem). I tak np. w kwietniu 2006 r. z szokujacym antypolskim oswiadczeniem-wybrykiem wystapil wiceprzewodniczacy Swiatowego Kongresu Zydow Maram Stern. Sprzeciwil sie on wystapieniu polskiego ministerstwa kultury do UNESCO w sprawie zmiany nazwy obozu Auschwitz w taki sposob, by uwypuklila ona niemiecka organizacje tego obozu. Stern oszczerczo stwierdzil, ze nie wolno sugerowac, jakoby Polska nie odgrywala zadnej roli w obozie" (por. Marcin Gadzinski, Awantura o Auschwitz, "Gazeta Wyborcza" z 8-9 kwietnia 2006 r.). Zachowanie wiceprzewodniczacego Swiatowego Kongresu Zydow M. Sterna wywolalo protesty takze u czesci Zydow z roznych krajow swiata, m.in. ze strony redaktora naczelnego miesiecznika "Judisk Kronika" (Kronika Zydowska) w Szwecji Jackie Jakubowskiego (por. jego tekst: Zydzi popieraja Polske, "Rzeczpospolita" z 25 kwietnia 2006 r.).
Znamienne jest, ze dzisiejsze tak aroganckie wobec Polski roszczeniowe wystapienia przywodcow Swiatowego Kongresu Zydow na czele z I. Singerem spotkaly sie z wyrazna krytyka b. ministra spraw zagranicznych RP pochodzenia zydowskiego Adama Daniela Rotfelda. Stwierdzil on na lamach "Gazety Wyborczej" z 2 marca 2007 r.: "Trudno mi pozbyc sie uczucia moralnego dyskomfortu i zaskoczenia, ilekroc slysze o roszczeniach amerykanskich organizacji zydowskich pod polskim adresem". Rzecz znamienna, ze nawet "Gazeta Wyborcza" po dlugim, niegodnym milczeniu, widzac rozmiary oburzenia panujacego w Polsce w odniesieniu do zadan zydowskich roszczeniowcow z USA, uznala za konieczne manifestacyjne odciecie sie od nich. Zrobila to piorem zastepcy redaktora naczelnego tej gazety - Heleny Luczywo 1 marca br., akcentujac: "Nie jest zreszta jasne, kto wlasciwie upowaznil te zydowska organizacje do reprezentowania ofiar Holocaustu. I z jakiej racji domaga sie odszkodowan, nawet gdy nie ma spadkobiercow?".
Z takimi stwierdzeniami na temat bezprawia zadan roszczeniowcow z USA wychodzi czolowa redaktorka glownej gazety prozydowskiej w Polsce. Jak na tym tle mozna zrozumiec fakt, ze obecne wladze polskie negocjuja z tymi roszczeniowcami, nie baczac na to, iz nie maja zadnych uprawnien do reprezentowania ofiar holocaustu i na to, ze po tylekroc "upokarzali Polske"?!

Biernosc Zydow palestynskich!
W 1953 r. zostalo zawarte porozumienie pomiedzy kanclerzem Nemiec Konradem Adenauerem a premierem Izraela Davidem Ben Gurionem w sprawie wyplacenia przez Niemcy ogromnych odszkodowan dla Zydow. Z przyznanych przez Niemcy sum na ponad 100 mld dolarow wielka czesc uzyskal Izrael, i stalo sie to podstawa znaczacego przyspieszenia rozwoju gospodarczego tego kraju. Obie strony mocno skorzystaly na porozumieniu. Izrael dostal wielkie pieniadze, a Niemcy uzyskaly natychmiastowe maksymalne zlagodzenie zydowskich oskarzen pod ich adresem. Miedzy innymi nazwe "niemieckie obozy zaglady" zastapiono zwrotem "nazistowskie obozy zaglady", a pozniej czestokroc zastepowano slowami "polskie obozy zaglady". W wielu zakatkach swiata zaczela sie akcja przyspieszonego wybielania Niemcow przy rownoczesnym oczernianiu Polakow. Ciekawe, ze juz w 1960 r. publicznie ostrzegal przed tym Wladyslaw Bartoszewski, pozniej niejednokrotnie tak haniebnie milczacy w sprawach drastycznego antypolonizmu (ostatnio niegodnie milczacy w sprawie znieslawienia pamieci Zofii Kossak!). Warto zwrocic uwage na dosc znamienny "zbieg okolicznosci" w 1953 roku. W tym samym roku 1953, gdy zawarte zostalo porozumienie miedzy Izraelem a RFN, komunistyczny rzad polski, zdominowany przez Bermana i Minca, oficjalnie zrezygnowal z jakichkolwiek odszkodowan na rzecz NRD i RFN. Chyba nie bylo to sprawa "przypadku"!
Wyplacenie ogromnych odszkodowan przez Niemcy Izraelowi za smierc milionow Zydow, w tym trzech milionow Zydow polskich, budzi mocne watpliwosci w kontekscie kompromitujacej biernosci wykazanej w czasie wojny przez czolowych przywodcow Zydow w Palestynie od Dawida Ben Guriona do Icchaka Grünbauma, pozniejszego ministra spraw wewnetrznych Izraela. Koncentrowali sie oni niemal wylacznie na sprawie stwarzania fundamentow dla pozniejszej panstwowosci zydowskiej na terenie Palestyny, absolutnie zaniedbujac sprawe organizowania pomocy dla zagrozonych smiercia milionow Zydow europejskich i podnoszenia alarmu w ich obronie. Sprawe ratowania Zydow wciaz odsuwano na dalszy plan. Syjonisci w Palestynie uznali bowiem, ze tylko powstanie panstwa zydowskiego bedzie stanowic prawdziwa gwarancje zabezpieczenia Zydow przed przesladowaniami w przyszlosci i dlatego trzeba wlasnie na tym sie skoncentrowac. Byly przywodca radykalnych Zydow w Polsce Icchak Grünbaum stwierdzil bez ogrodek jeszcze w lutym 1943 r. na spotkaniu w Tel Awiwie: "Gdy oni przychodza do nas z dwoma planami - ratowania mas Zydow europejskich czy odzyskania ziemi [tj. Palestyny - J.R.N.], ja glosuje bez zadnej wtornej mysli za odzyskaniem ziemi". Grünbaum byl wowczas przewodniczacym Komitetu dla Ratowania Zydow Europejskich (!). Liczni autorzy zydowscy, m.in. M. Schoenfeld, J. Brandt, B. Hecht, M.D. Weissmandel, ostro krytykowali zaniedbanie przez zydowskich przywodcow syjonistycznych z Izraela sprawy ratowania Zydow europejskich i skoncentrowania sie glownie na dzialaniach zmierzajacych do powstania panstwa izraelskiego.
Wtedy w czasie zydowskiej zaglady w Europie popelnili tak fatalne zaniechania w sprawie pomocy dla Zydow europejskich. Nie przeszkodzilo im to jednak w skutecznym wyciagnieciu reki po wielkie pieniadze odszkodowawcze za tych wlasnie Zydow europejskich, w tym miliony Zydow z Polski. A przeciez wladze Izraela nie mialy zadnych praw (takze moralnych w kontekscie niegodnych zaniechan doby wojny) do odszkodowan za mienie Zydow - obywateli polskich. Nader slusznie pisal do mnie o tym w wystosowanym 18 lutego 2007 r. liscie inz. Jozef Tallat, przez wiele lat przywodca dzialajacego we Wroclawiu niepodleglosciowego stowarzyszenia "Zamek": "Zydzi, ktorzy mieszkali w Polsce, byli obywatelami Panstwa Polskiego. Mienie, ktore pozostalo bez spadkobiercow, przechodzi na wlasnosc panstwa (...). Jest jeszcze jeden aspekt prawny tych zadan, ktore osmieszaja samych wnioskodawcow, nb. potwarcow i szantazystow. Od konca XVIII w. Zydzi domagali sie dla siebie praw obywatelskich kraju, w ktorym zamieszkiwali, w koncu otrzymali je. Wysuwane obecnie przez WJRO (Swiatowa Organizacje Zydowskich Roszczen) zadania podwazaja konsekwencje wynikajace z faktu posiadania praw obywatelskich przez polskich Zydow. Czyli nawracaja do sytuacji, gdy Zydzi stanowili grupe odrebna, wyobcowana ze spolecznosci danego kraju, ktora nie obarczaly obowiazki i zarazem nie korzystala ona z praw przyslugujacych obywatelom. Krotko mowiac, pan Singer otwiera droge prowadzaca z powrotem do getta".
Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik 2007.03.26.

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages