Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jak bylo w weekend - zlota polska jesien 8-)

2 views
Skip to first unread message

Daniellek

unread,
Oct 15, 2001, 5:57:49 AM10/15/01
to
Jak juz tu pisalem w weekend skoro swit udalem sie na przejazdzke rowerowa
trasa numer 7 ze zbooy'eckiego przeowodnika rowerowego :)
Udalo sie mi do tego zwerbowac kolege na w pelni twardym rowerku (calosc alu
:->)
Wyjechalismy z domku dokladnie o 7 rano (mialem jechac wczesniej ale moj
kolega powiedzial stanocze NIE :) Ode mnie z domku pojechalismy na petle na
widoku i stamta ruszylismy juz wedlug przewodnika :)
No prawie :))) Kilka razy oczywiscie sie zgublismy i musielismy sie wracac :)))))
W sumie wycieczka byla baaardzo ladna, szum suchych lisci pod kolami, piekne
widoczki (choc domyslam sie ze do najpiekniejszych widoczkow nie dojechalismy
z powodow czasowych), przejezdy przez strumyczki (prawie jak wenecja - ja sie
taplalem dobre 6 razy w tych strumyczkach :), latajace konskie gowno itp itd
:)
Dodam ze naturalna predkoscia po lace dla mojego bombera bylo ponad 20kmh,
niestety dla mojego kolegi na sztywniaku predkosc ta oscylowala w okolicach
10kmh :)
Po 20km musielismy wracac z powodu mojego syna ktory wydawal przerazliwe
dzwieki i moja zona juz go zniesc nie mogla :)
Traska miala 40.5 km, pozniej musialem myc rower z konskiej/krowiej kupy :)

Tak bylo w sobote :)

W niedziele spakowalismy sie do autka, pojechalismy do ojcowa pochodzic z
malym po lesie :)
Tym razem na 4 kolach full amortyzowanych (nie ma to jak porzadny wozek na
duzych kolach :->) pobiegalismy sobie po lesie, nasz syn sie slinil na widok
szeleszczacych lisci jak nigdy :)
Zjedlismy nieopodal sciezki przygotowane wczesniej przez moja zone pyszne
buleczki, wypilismy herbatke, nasz synek zjadl papke jablkowa :)
Widzielismy rowniez dzieciola i nasza mala pociecha naglym krzykiem
przyprawila sarne niemal o zawal - aaaale uciekala szybko :-)
Probowalismy mu wyperswadowac krzyki w lesie, ale z 7-miesiecznym dzieckiem
trudno sie pertraktuje :)
Po powrocie stwierdzilismy ze nie ma co wracac do domu skoro maly przespal sie
po drodze i w Krakowie sie obudzil, wiec pojechalismy jeszcze polazic po parku
Jordana :)))
Padnieci wrocilismy do domu.
Nasz syn sie wyspal w samochodzi i znow mial nowe sily zeby rozrabiac :)

Ufff, wyczerpujacy, ale jakze mily weekend :)

PS. Postaram sie w ciagu kilku dni napisac aneks do zbooyowego przewodnika (do
polowy trasy nr 7) :)

--
Daniellek

ptica

unread,
Oct 15, 2001, 7:07:58 AM10/15/01
to
Jesien faktycznie juz zlota, chociaz chyba bedzie jeszcze bardziej. Lisci w
lesie takie ilosci, ze az czasem ciezko jezdzic. Raz, ze slisko, dwa, ze
jedzie sie "z pewna doza niesmialosci" w przewidywaniu pulapek ukrytych pod
lisciami, a trzy - potrafia skutecznie zamaskowac rzadko uczeszczane
sciezki.

Korzystajac z rodzinnego transportu wybralem sie w niedziele w Beskid
Sadecki z zamiarem przejechania pasma Radziejowej. Poniewaz jest ono gesto
zalesione i nawet jadac grzbietami niewiele widac, wiec do czerwonego szlaku
EB z Kroscienka dotarlem bardziej widokowym, zoltym z Zabrzeza k/Łącka. Nie
polecam tego dojazdu, ze wzgledu na duzo krotkich stromych podjazdow (sporo
prowadzenia), kiepskie oznakowanie i malo przetarty szlak. Byly fragmenty
gdzie byly znaki na drzewach, a w zaden sposob nie dalo sie rozpoznac
sciezki (zwlaszcza przed Kocierzem - jesli ktos sie tam juz wpakuje, to
trzeba sie, niezaleznie od wszystkiego, trzymac grzbietu).

Ten odcinek, ktory mial byc przyjemnym ogladaniem widoczkow okazal sie
najciezszym - pokonanie 14km zajelo mi 2.5h. Zdecydowanie przyjemniejszy
bylby w kierunku przeciwnym.

Odcinek do Przehyby, mimo prawie 200m prowadzenia/niesienia roweru zajal
tylko godzine. Potem bylo znacznie przyjemniej. Goraco polecam szlak
czerwony z Przehyby na Wielki Rogacz. Jest tam wszystko czego do szczescia
potrzeba. Szybki zjazd, techniczny kawalek po korzeniach, troche krotkich
podjazdow, piekne widoki, umiarkowanie kamieni i blota, no i nie trzeba
zsiadac z roweru :) Wszystko to w jedyne pol godziny. Kolejne pol zajmuje
zjazd niebieskim, a potem czerwonym do Jaworek. Tam sie juz mozna naprawde
rozpedzic...

Ludzi w gorach niewiele, a rowerzystow spotkalem czterech. W tym jednego
starszego pana, na najprostszym rowerku. Godne podziwu.

Rano troche mgly w niektorych dolinach, pelno rosy na lakach. Potem czyste
niebo, mocne slonce i piekny widok (mimo malej przejrzystosci powietrza) na
Tatry, Pieniny, Beskid Wyspowy i Pasmo Jaworzyny.


ptica


P.S. A jak Wasz weekend? Na pewno sporo z Was spedzilo go na rowerku.
Napiszcie jak sie ma jesien w Waszych stronach. Moze tez cos o ciekawych
trasach?


Szymon 'Zbooy' Madej

unread,
Oct 15, 2001, 7:15:58 AM10/15/01
to
On Mon, 15 Oct 2001 13:07:58 +0200, "ptica" <t...@widok.ipl.pl> wrote:

>Korzystajac z rodzinnego transportu wybralem sie w niedziele w Beskid
>Sadecki z zamiarem przejechania pasma Radziejowej. Poniewaz jest ono gesto
>zalesione i nawet jadac grzbietami niewiele widac, wiec do czerwonego szlaku
>EB z Kroscienka dotarlem bardziej widokowym, zoltym z Zabrzeza k/Łącka. Nie
>polecam tego dojazdu, ze wzgledu na duzo krotkich stromych podjazdow (sporo
>prowadzenia), kiepskie oznakowanie i malo przetarty szlak. Byly fragmenty
>gdzie byly znaki na drzewach, a w zaden sposob nie dalo sie rozpoznac
>sciezki (zwlaszcza przed Kocierzem - jesli ktos sie tam juz wpakuje, to
>trzeba sie, niezaleznie od wszystkiego, trzymac grzbietu).
>
>Ten odcinek, ktory mial byc przyjemnym ogladaniem widoczkow okazal sie
>najciezszym - pokonanie 14km zajelo mi 2.5h. Zdecydowanie przyjemniejszy
>bylby w kierunku przeciwnym.

Oj, _prze_piękny jest w dół, choć też parę fragmentów musiałem
podejść: http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/metafiz.html

>Odcinek do Przehyby, mimo prawie 200m prowadzenia/niesienia roweru zajal
>tylko godzine.

Dla kawałka od Dzwonkówki do Przehyby polecam obejście (a w zasadzie
obejchanie :-)) Skałki wrysowane na mapce:
http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/images/metafiz/objazd.jpg

>Potem bylo znacznie przyjemniej. Goraco polecam szlak
>czerwony z Przehyby na Wielki Rogacz.

Dołączam się, to jedna z moich ulubionych beskidzkich tras rowerowych,
i kusi mnie, żeby jeszcze zdążyć tam tej jesieni...

BTW, opis i fotki sprzed 2 lat są tu:
http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/kroscien.html

zbooy

--
Szymon 'Zbooy' Madej
ysm...@cyf-kr.edu.pl
http://www.cyfronet.krakow.pl/rowery/
ICQ: 4574531

hFast

unread,
Oct 15, 2001, 7:21:36 AM10/15/01
to
> Traska miala 40.5 km, pozniej musialem myc rower z konskiej/krowiej kupy
:)

40 km? to ile mieliscie czasu 3 godziny? tj. od 7 do 10-tej?


ntad...@poczta.onet.pl

unread,
Oct 15, 2001, 7:51:23 AM10/15/01
to
Do Radziejowej i dalej na Przehybę dobrze jest wyruszć z Rytra. Wystarczy
przejechać od głównej drogi na drugą stronę w kierunku Perły Południa. Na
rozwidleniu koło szkoły trzeba skręcić w lewo. Jeszcze tylko trochę asfaltu i
potem droga prosto prowadzi do Radziejowej i dalej ku Przehybie.
Jesień była rzeczywiście piękna. Ja w sobotę wybrałem się z Łącka do
Szczawnicy i dalej drogą rowerową wzdłuż Potoku Stopnickiego na Przehybę. Na
górze piękne słońce i piękne widoki. NIestety, zawsze jak jestem na Przehybie
nigdy nie mają piwa z lodówki. Nie dość, że człowiek nie może wypić dużo piwa,
bo potem ostry i szybki zjazd, to jeszcze trzeba kaleczyć się ciepławym. Ale i
tak warto było kolejny raz wjechać do góry, choć pierwszy raz tym szlakiem.

Pozdrawiam.

Tadeusz, browerzysta w górach


P.S. A może kiedyś pojedziemy razem w piękny Beskid Sądecki?

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

ptica

unread,
Oct 15, 2001, 8:06:46 AM10/15/01
to

Użytkownik Szymon 'Zbooy' Madej <s.m...@rmf.fm> .

>
> Oj, _prze_piękny jest w dół, choć też parę fragmentów musiałem
> podejść: http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/metafiz.html

Faktycznie trasa jest bardzo urokliwa. Podzielam Twoje wrazenia - dosc
bezludnie, a rzadkie domki wprost wyjete z bajki. Duzo otwartej przestrzeni
z rozleglymi widokami. Wczoraj spotkalem bardzo duzo gorali (dzieci w
strojach ludowych) spieszacych zewszad, nawet polami, pod gore do lasu.
Wygladalo to jak jakies pospolite ruszenie. Kolo Jaworzynki jest kaplica, a
ze wczoraj byl dzien papieski...

> Dla kawałka od Dzwonkówki do Przehyby polecam obejście (a w zasadzie
> obejchanie :-)) Skałki wrysowane na mapce:
> http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/images/metafiz/objazd.jpg

Nastepnym razem juz na pewno wybiore inna trase. Ale trzeba bylo sie o tym
przekonac :) Poza tym, mapa, ktora wygrzebalem gdzies na dnie szuflady jest
sprzed 10 lat i tej obejsciowej stokowki, jak i szlakow rowerowych, na niej
nie ma..

> Dołączam się, to jedna z moich ulubionych beskidzkich tras rowerowych,
> i kusi mnie, żeby jeszcze zdążyć tam tej jesieni...

A co powiesz na petelke: Rytro, Przehyba, Eliaszowka, Piwniczna (albo
odwrotnie)?

ptica


ntad...@poczta.onet.pl

unread,
Oct 15, 2001, 8:08:45 AM10/15/01
to
>
> A co powiesz na petelke: Rytro, Przehyba, Eliaszowka, Piwniczna (albo
> odwrotnie)?
>
> ptica
>


Wprawdzie pytanie było do Zbooya, ale to jest to.
Tadeusz

Daniellek

unread,
Oct 15, 2001, 8:18:30 AM10/15/01
to
Dnia Mon, 15 Oct 2001 13:21:36 +0200, hFast <t...@panda.bg.univ.gda.pl> wystukał(a):

>> Traska miala 40.5 km, pozniej musialem myc rower z konskiej/krowiej kupy
>:)
>
> 40 km? to ile mieliscie czasu 3 godziny? tj. od 7 do 10-tej?

No wlasnie to jest dziwne ze licznik pokazal ze jechalismy 3 godziny a
naprawde zajelo nam to ponad 4 i pol!
Tymbardziej dziwne ze postoje mielismy dwa po 10 minut...
Do tej pory wydaje mi sie ze jechalismy przez trojkat bermudzki...

--
Daniellek

Andrzej Ozieblo

unread,
Oct 15, 2001, 10:00:55 AM10/15/01
to
ptica wrote:

> P.S. A jak Wasz weekend? Na pewno sporo z Was spedzilo go na rowerku.
> Napiszcie jak sie ma jesien w Waszych stronach. Moze tez cos o ciekawych
> trasach?

Ciekawych tras nie bylo, ale boskie widoki. W sobote po poludnieu,
podobnie jak Ty, "wyskoczylem" w dolinki, uczciwie, bez wspomagania
spalinowego. Tez bylem w Betkowskiej (co za mieszanka kolorow w
okolicach kapliczki, naprzeciwko szalasu z... napojami). Tez
przekroczylem Olkuska i zjezdzalem niebieskim szlakiem do Bramy
Krakowskiej. Potem juz prosto do domu, bo noc nadciagala, a swiatelek
brak.

A wczoraj wycieczka piesza na Gorc. Boze, jakie widoki. I co ciekawe,
sporo turystow, cale rodziny, dzieciaki. Duzo blota, jak na moj gust, za
duzo na rowerowanie.

A w ogole zaczynasz mnie denerwowac. Najpierw penetrujesz okolice Mojej
Gory, czyli Mogielicy, potem wybierasz podobna trase podkrakowska, tego
samego dnia o podobnej porze, a na koniec - w niedziele - jedziesz tam,
gdzie i ja chcialbym pojechac, gdyby nie... pewne, zreszta bardzo mile,
zobawiazania rodzinne. :-)

Andrzej

galex

unread,
Oct 15, 2001, 1:08:38 PM10/15/01
to

"ptica"

> P.S. A jak Wasz weekend? Na pewno sporo z Was spedzilo go na rowerku.
> Napiszcie jak sie ma jesien w Waszych stronach.

W okolicach Torunia jesień ma się bardzo dobrze:
...rozrzuciła na łąkach lśniące kropelki porannej rosy, tak pięknie
zwilżającej opony; przykryła żółtymi
wyschniętymi liśćmi wąskie ścieżki, czyniąc je prawie niewidocznymi;
wysuszyła ciepłym słońcem błoto, dzięki czemu jazda stała się znacznie
łatwiejsza i mniej brudząca rower; rozrzuciła babie lato, które oblepia
rower i rowerzystę długim, połyskującym w słońcu anielskim włosem; uspokoiła
wiatry i przyniosła ciepłe, lecz rześkie powietrze, w którym tak przyjemnie
się pedałuje; rozniosła wokół niepowtarzalną woń świeżo zaoranej ziemi,
gdzieniegdzie zakłócaną silnym odorem właśnie rozrzuconego obornika;
obudziła liczne owady, wpadające z pędem powietrza do oczu, nosa i ust;
wygładziła i uspokoiła taflę przezroczystej toni jeziora; otuliła kłębami
mgły leśne polany; pokazała wspaniałą, głęboką czerwień dostojnie
zachodzącego słońca....


--
galex


Jacek Piskorski

unread,
Oct 15, 2001, 3:58:03 PM10/15/01
to
> A co powiesz na petelke: Rytro, Przehyba,
Eliaszowka, Piwniczna (albo
> odwrotnie)?

Piękna taka pętelka
Robiłem podobną w ten weekend
S.Sącz -Gołkowice-Prehyba-Radziejowa-Eliaszówka-Piwniczna-S.Sącz
Miodzio przy takiej pogodzie
Widoki że hej albo jeszcze lepsze
Rowerzystów spotkałem kilkunastu
Nas byo czterech ( Ja na Szarym Marinie w żółtym
Maniacu)
na Prehybie byliśmy o 11.20

Przy okazji pozdrowienia dla spotkanej ekipy z Brzeska

Jacek Piskorski

Autor nie musi sie zgadzać z opiniami tutaj publikowanymi,
nawet jeżeli sa one autorstwa autora. Mogące wynikac ze
stron podobienstwo niektórego do wszystkiego i niczego
jest czysto przypadkowe i bierze sie z tego i tamtego.


--

Zamów odbitki ze zdjęć cyfrowych lub archiwum zdjęć na CD!
[ http://lab.foto.onet.pl/laboratorium.html ]

ptica

unread,
Oct 15, 2001, 5:03:30 PM10/15/01
to

Użytkownik Andrzej Ozieblo <ypoz...@cyf-kr.edu.pl> >

>
> Ciekawych tras nie bylo, ale boskie widoki. W sobote po poludnieu,
> podobnie jak Ty, "wyskoczylem" w dolinki, uczciwie, bez wspomagania
> spalinowego. Tez bylem ... . Tez
> przekroczylem ...

No i prosze, minelismy sie zapewne o wlos, no, moze o szpryche.

> A w ogole zaczynasz mnie denerwowac. Najpierw penetrujesz okolice Mojej
> Gory, czyli Mogielicy,

To sie juz w ogole pograze... Byc moze znowu w ten weekend udamy sie na
ponowna, glebsza penetracje ;)

> potem wybierasz podobna trase podkrakowska, tego
> samego dnia o podobnej porze,

Wiedzialem, wiedzialem! Cos mi mowilo - nie jedz. Ale nie posluchalem
glosu - jak sie okazalo Twojego. :))

> a na koniec - w niedziele - jedziesz tam,
> gdzie i ja chcialbym pojechac,

Tutaj juz trudniej Ci nie podpasc :) W ta niedziele, gdziekolwiek w gory
bym sie nie udal, zapewne tez chcialbys tam byc...

> gdyby nie... pewne, zreszta bardzo mile,
> zobawiazania rodzinne. :-)

Zobowiazania zobowiazaniami, rodzina rodziną, a w gory, na rower trzeba...
:) Oby pogoda w nastepne weekendy spogladala na nas rownie zyczliwie, to i
ten obowiazek przyjemnosci zdazysz wypelnic. A, zeby uniknac jakze
prawodpodobnego konfliktu interesow, proponuje uzgodnienie tras w celu
unikniecia powtorzen, lub tez znalezienie i zrealizowanie wspolnej w celu
zalagodzenia napietych stosunkow :))

Pozdrawiam,


ptica


P.S. Pewnie Zbooyowi tez podpadlem za te trase w pasmie Radziejowej. Ale on
tam byl pierwszy, to moze mnie bardzo nie skrzyczy... :))

ptica

unread,
Oct 15, 2001, 5:04:56 PM10/15/01
to

Użytkownik <ntad...@poczta.onet.pl>

> Do Radziejowej i dalej na Przehybę dobrze jest wyruszć z Rytra. Wystarczy
> przejechać od głównej drogi na drugą stronę w kierunku Perły Południa. Na
> rozwidleniu koło szkoły trzeba skręcić w lewo. Jeszcze tylko trochę
asfaltu i
> potem droga prosto prowadzi do Radziejowej i dalej ku Przehybie.

Przyznam, ze Perla Poludnia jest dla mnie zagadka :) Czy droga, o ktorej
piszesz prowadzi wzdluz potoku Mala Roztoka?

> Jesień była rzeczywiście piękna. Ja w sobotę wybrałem się z Łącka do
> Szczawnicy i dalej drogą rowerową wzdłuż Potoku Stopnickiego na Przehybę.
Na
> górze piękne słońce i piękne widoki. NIestety, zawsze jak jestem na
Przehybie
> nigdy nie mają piwa z lodówki. Nie dość, że człowiek nie może wypić dużo
piwa,
> bo potem ostry i szybki zjazd, to jeszcze trzeba kaleczyć się ciepławym.
Ale i
> tak warto było kolejny raz wjechać do góry, choć pierwszy raz tym
szlakiem.

W gory zawsze warto wjechac, a tym bardziej nowym szlakiem :) Zimne piwo (w
moim przypadku raczej Tymbark) moze tylko podniesc wartosc wjazdu :))


> P.S. A może kiedyś pojedziemy razem w piękny Beskid Sądecki?

Chetnie, i to w kazdy Beskid. Tylko musimy uzgodnic trase, albo jechac z
o.Andrzejem, bo nie chce go denerwowac ;))


Pozdrawiam,


ptica

Andrzej Ozieblo

unread,
Oct 16, 2001, 3:03:14 AM10/16/01
to
galex wrote:

> W okolicach Torunia jesień ma się bardzo dobrze:
> ...rozrzuciła na łąkach lśniące kropelki porannej rosy, tak pięknie
> zwilżającej opony; przykryła żółtymi

Wszystko to urocze i piekne, ale i tak Cie podziwiam. Sadzilem bowiem,
ze po prawdziwej wycieczce w gorach, odlozysz Kolodzieja na hak i
zaczniesz aerobik uprawiac albo w cymbergaja pogrywac albo nad
przeprowadzka przemysliwac. Czasem i mnie sie juz w Dolinki nie chce
jezdzic, bo do gor sie nijak maja i tylko niepotrzebnie draznia. Taka
wstepna gra bez dalszego ciagu :-)

A zlota polska jesien przyniosla tez mnostwo lezacych lisci, ktore nie
tylko zalaniaja dziury i kamienie to jeszcze paskudnie wkrecaja sie w
tryby.

Andrzej

hFast

unread,
Oct 16, 2001, 3:26:06 AM10/16/01
to
> No wlasnie to jest dziwne ze licznik pokazal ze jechalismy 3 godziny a
> naprawde zajelo nam to ponad 4 i pol!

To i tak dobra organizacja dnia, do poludnia na rowerze a tu jeszcze caly
dzionek na inne sprawy.


Adam Stanisławski

unread,
Oct 16, 2001, 3:42:55 AM10/16/01
to
Cześć grupie.

W niedziele kożystając z pięknej pogody wybrałem się na Dziewiczą Górę
(okolice Poznania). Wraz z kolegą jadąc drogą leśną od strony Kicin
wyjechaliśmy na drogę asfaltową prowadzącą do prakingu z którego jest wjazd
na "Dziewiczą".
Kiedy byliśmy już na asfalcie od strony szczytu minęło na trzech
rowerzystów, ktorzy pozdrowili nas bardzo serdecznie (dzięki), my
odpowiedzieliśmy. Teraz pytanie: czy to był ktoś z grupy?


P.S.

Jechaliśmy na Author'ach: Egoist 2001 i Vision 2000 obydwoje w kaskach MET
Parabellum.

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.rowery

galex

unread,
Oct 16, 2001, 3:57:52 AM10/16/01
to
Andrzej Ozieblo:

>Sadzilem bowiem, ze po prawdziwej wycieczce w gorach, odlozysz Kolodzieja
na hak i
> zaczniesz aerobik uprawiac albo w cymbergaja pogrywac albo nad
> przeprowadzka przemysliwac.

Faktycznie, miałem takie myśli:-((.
Po _tamtym_ wyjeździe Kołodziej dość długo odpoczywał, pokryty grubą
warstwą kultowego, beskidzkiego błota.
Wreszcie nie zdzierżyłem - najpierw wziąłem się do pucowania, czyszczenia,
smarowania, by następnego dnia wyruszyć na szlak...
I jeżdżę jak dotychczas, po raz kolejny zaliczając tak dobrze znane,
płaskie trasy.
Może tylko częściej zapuszczam się na bezdroża, improwizuję, szukam
nieznanych leśnych ścieżek, stromych (choć tak przeraźliwie krótkich!)
podjazdów, dróżek zawalonych drzewami nieuprzątniętymi po niedawnych
wichurach, pełnych kałuż i błota leśnych duktów, piaszczystych/błotnistych
polnych traktów, stromych skarp.
A przeplatam to szosowymi odcinkami, by poczuć wyciskający łzy z oczu pęd
powietrza.

I tylko czasem, wieczorami, przeglądam kolekcję zapisanych na twardym dysku
kolekcję ponad 50 zdjęć, przypominających mi ten wspaniały weekend sprzed
już prawie 2 tygodni...

> Czasem i mnie sie juz w Dolinki nie chce
> jezdzic, bo do gor sie nijak maja i tylko niepotrzebnie draznia. Taka
> wstepna gra bez dalszego ciagu :-)

Tak, taki rowerowy petting/necking ;-))

Ale podobno długotrwała wstrzemięźliwość, podtrzymywana zastępczą
aktywnością, zwiększa siłę tych prawdziwych, głębokich doznań, nie
pozwalając jednocześnie na zanik kondycji i naturalnych dla każdego kolarza
ciągot...


--
galex

Andrzej Ozieblo

unread,
Oct 16, 2001, 5:40:09 AM10/16/01
to
galex wrote:

> Może tylko częściej zapuszczam się na bezdroża, improwizuję, szukam
> nieznanych leśnych ścieżek, stromych (choć tak przeraźliwie krótkich!)
> podjazdów, dróżek zawalonych drzewami nieuprzątniętymi po niedawnych
> wichurach, pełnych kałuż i błota leśnych duktów, piaszczystych/błotnistych
> polnych traktów, stromych skarp.
> A przeplatam to szosowymi odcinkami, by poczuć wyciskający łzy z oczu pęd
> powietrza.

Pociesze Cie, i innych nizinniakow tez, ze rowerowanie w okolicach
Krakowa sprowadza sie od pewnego czasu do czegos podobnego. Moze z
wyjatkiem Lasku Wolskiego, ale ile mozna sie krecic na kilku hektarach
(ciut przesadzilem :-)). Tych bezdrozy tyle, co kot naplakal. Ot jedna
czy druga dolinka, gdzie i tak musisz mocno uwazac na pieszych. Wszedzie
przybywa domow i droży (to przeciwienstwo bezdrozy), a zatem i
dojezdzajacych spaliniarzy. A wyjazd w gory w weekendy wymaga przebicia
sie przez korki. W niedziele spedzilem w takim jednym, pomiedzy Lubniem
a Myslenicami (Zakopianka), ponad godzine. To zniecheca. Owszem, sa
tacy, co w samych gorach mieszkaja, nawet w tych Malych, Straceni w
jakiejs wiosze ;-), ale taki przywilej maja tylko nieliczni. Im zreszta
tez problemow nie brakuje.



> Ale podobno długotrwała wstrzemięźliwość, podtrzymywana zastępczą
> aktywnością, zwiększa siłę tych prawdziwych, głębokich doznań, nie
> pozwalając jednocześnie na zanik kondycji i naturalnych dla każdego kolarza
> ciągot...

Nie wiem jak z tymi ciagotami, ale minimum zobowiazan Prawdziwego Polaka
nie wykonales. :-) Niektorzy rowerujacy Poznaniacy i Legniczanie robia
to lepiej :-)

Andrzej

galex

unread,
Oct 16, 2001, 7:03:06 AM10/16/01
to
Andrzej Ozieblo

>
> Nie wiem jak z tymi ciagotami, ale minimum zobowiazan Prawdziwego Polaka
> nie wykonales. :-)

Jak to nie - moja starsza córka bywa nawet na Grupie ;-))

>Niektorzy rowerujacy Poznaniacy i Legniczanie robia
> to lepiej :-)

Zwłaszcza ci legniczanie mają tyle energii, że wywiązując się z
patriotycznych zobowiązań łamią jeszcze swój rower.

pozdrawiam

--
galex

ROBERT

unread,
Oct 16, 2001, 12:20:41 PM10/16/01
to

"Andrzej Ozieblo" wrote:
> Owszem, sa tacy, co w samych gorach mieszkaja, nawet w tych Malych,
>Straceni w jakiejs wiosze ;-),

Coś widzę że niektóre drzwi się przed Tobą zamkną,
a już na pewno na wspomagające kanapki nie masz co liczyć;)))))))

> Nie wiem jak z tymi ciagotami, ale minimum zobowiazan Prawdziwego Polaka
> nie wykonales. :-) Niektorzy rowerujacy Poznaniacy i Legniczanie robia
> to lepiej :-)

A widzisz,hmm....;-(
I w dodatku za diabła nie chce skorzystać z pomocy uczynnych kolegów;))))


--
Pozdrawiam
Robert


Andrzej Ozieblo

unread,
Oct 16, 2001, 1:43:07 PM10/16/01
to
ROBERT wrote:

> > Owszem, sa tacy, co w samych gorach mieszkaja, nawet w tych Malych,
> >Straceni w jakiejs wiosze ;-),
>
> Coś widzę że niektóre drzwi się przed Tobą zamkną,
> a już na pewno na wspomagające kanapki nie masz co liczyć;)))))))

To jeszcze pol biedy, ale mam gorsze zmartwienie. Chyba w owej wiosze
straconej linie telefoniczne odcieto, bo nie sadze, aby ktos powaznie
traktowal zagrozenia terror..., znaczy sie killfajlowe. Gorzej od braku
kanapek, obawiam sie braku obecnosci grupowej tego ktosia. W kazdym
razie kogos mi tu wyraznie brakuje.



> > Nie wiem jak z tymi ciagotami, ale minimum zobowiazan Prawdziwego Polaka
> > nie wykonales. :-) Niektorzy rowerujacy Poznaniacy i Legniczanie robia
> > to lepiej :-)
>
> A widzisz,hmm....;-(
> I w dodatku za diabła nie chce skorzystać z pomocy uczynnych kolegów;))))

Piszac o rowerujacych Poznaniakach mialem na mysli wlasnie te nozyce.
Nie wiem czy zwrociles uwage na pokretnosc galexa? Ta jego "starsza"
corka, sugerujaca, ze jest tez i mlodsza. Nie pierwszy to raz
zauwazylem, ze galex sprytny i przebiegly jest nad wyraz. Nawet w
obecnosc starszej corki przestaje juz wierzyc. Chyba, ze... plotki o
Marcie? Obecnosc corki w grupie, o ktorej wspomina? Choc z drugiej
strony tak pilnuje innych z ortografia, a tu pelne niepowodzenie
wychowawcze. Toz Marta nalezy do beznadziejnych przypadkow w tym
wzgledzie. No coz, pozostane przy domyslach i niepewnosci. Dobrze
przynajmniej, ze sam galex to byt rzeczywisty :-). Widzialem na wlasne
oczy.

Andrzej

galex

unread,
Oct 16, 2001, 2:55:50 PM10/16/01
to
O.Andrzej :

> To jeszcze pol biedy, ale mam gorsze zmartwienie. Chyba w owej wiosze
> straconej linie telefoniczne odcieto, bo nie sadze, aby ktos powaznie
> traktowal zagrozenia terror..., znaczy sie killfajlowe. Gorzej od braku
> kanapek, obawiam sie braku obecnosci grupowej tego ktosia. W kazdym
> razie kogos mi tu wyraznie brakuje.

O kim mówisz? O tej nudziarze, cośmy ją kiedyś wspólnie do KF wsadzili?
Nie ma czego żałować, ona nawet zakląć porządnie nie umie.Że o jej
dyletanctwie w sprawie śrubek nie wspomnę. I jeszcze te przechwałki o
pobycie w Stanach.
Stracon(k)a ci ona dla Grupy.
Ale nie ma czego żałować - tyle fajnych kolesi i kolesiek nam tu przybyło,
co tak spontanicznie się wypowiadają, których styl i bezkompromisowośc tak
bardzo odbiegają od szablonowych, banalnie stonowanych i aż do bólu nudnych
elaboratów owej pani. Może jesteśmy mniej poprawni, ale za to jak zwiększyła
się nam ekspresja...

> Nie wiem czy zwrociles uwage na pokretnosc galexa?

Czyżbyś pomylił mnie z Pokręciem?

>Ta jego "starsza" corka, sugerujaca, ze jest tez i mlodsza. Nie pierwszy to
raz
> zauwazylem, ze galex sprytny i przebiegly jest nad wyraz. Nawet w
> obecnosc starszej corki przestaje juz wierzyc.

No dobrze, przejrzałeś mnie - nie mam rodziny, wiodę samotny byt a mym
jedynym przyjacielem i powiernikiem jest Kołodziej.
I w związku z tym jedyne pieszczoty, na jakie mogę sobie pozwolić to te, o
których przed laty kanadyjska grupa Rush śpiewała w utworze "Caress of
Steel"...


>Dobrze przynajmniej, ze sam galex to byt rzeczywisty :-). Widzialem na
wlasne
> oczy.

Dzięki za wsparcie - sam już miałem wątpliwości, czy przypadkiem nie jestem
bytem li tylko wirtualnym:
[...]
"Let's fly tonight
On our virtual wings
Press this key
To see amazing things"
[...]
"Net boy, net girl
Send your impulse 'round the world
Put your message in a modem
And throw it in the Cyber Sea"

[...]

[też Rush]


--
galex


Halina

unread,
Oct 16, 2001, 4:53:42 PM10/16/01
to

galex napisał:

> Ale nie ma czego żałować - tyle fajnych kolesi i kolesiek nam tu przybyło,

Od razu widać żeś zgred, nie mówi się "kolesiek" tylko "kumpeli", o!

Halina


Halina

unread,
Oct 16, 2001, 4:57:34 PM10/16/01
to

Andrzej Ozieblo napisał:

> Czasem i mnie sie juz w Dolinki nie chce
> jezdzic, bo do gor sie nijak maja i tylko niepotrzebnie draznia. Taka
> wstepna gra bez dalszego ciagu :-)

Nie desperuj Andrzeju, nie jest tak zle, w koncu nie kazdy moze miec gory w
odlegosci trzech obrotow korby ;)
Najwieksza gor przewaga to moim zdaniem nieporownywalne z niczym widoki, ale
tez trzeba sie nieraz niezle napocic i co tu kryc, nawchodzic i nawnoscic
tez, zeby zasluzyc na nagrode.

Ptica tak kuszaco zachecal, by podzielic sie swoimi niedzielnymi wrazeniami,
ze moze i ja sie skusze, choc zdaje sobie sprawe, ze kazdy niesrubkowy post
to niebezpieczny balans na granicy KF.

Wybralam sie niedzielnym, pieknym, slonecznym rankiem do Ujsol. Taka ladna
miejscowosc na pld-wsch od Rajczy w Beskidzie Zywieckim ;)
Stamtad mozna zaczac wycieczke nr 10 z pierwszego tomu przewodnika, ale jako
ze juz znam te trase, zdecydowalam sie na pewna modyfikacje. Nie pojechalam
zoltym szlakiem na Krawcow Wierch, a niebieskim, ze Zlatnej na Lipowska.
Szlak dosc rzadko uczeszczany, tym bardziej wiec godny uwagi :)
Poczatek niezbyt przyjemny, bo sciezka zryta zwozka drewna, a w dodatku tuz
przed Bura Polana szlak, niczym rzeczka w wierszyku Tuwima, giniel na
rozstaju trzech drozek, zeby znow sie pojawic za czas jakis, przy Polanie
Motykowej. Znalezienie go zabralo jednak nieco czasu i co tu kryc, troche
nerwow tez :)
Od polany trzeba sie bylo troche powspinac, ale potem juz dlugi odcinek
jazdy lagodnie wznoszaca sie sciezka, zasypana liscmi, zdradliwie kryjacymi
kamienie.
Po mniej wiecej kilometrze jazdy pojawia sie nastepna polana, Cerchla i
nastepne klopoty ze znalezieniem szlaku, przy kolejnym rozstaju drog.
Na szczescie jakis tubylec, ktory wskazal wlasciwa droge.
Dziwna sprawa , wszystko wskazuje na to, ze szlak zostal skazany na niebyt.
Na drzewach widoczne byly slady celowego ( wandalizm? ) usuwania znakow.
Szczesliwie, mimo braku oznakowania, dalej juz trudno bylo zbladzic, bo
sciezka bez rozwidlen prowadzila az do Lipowskiej.

Od Polany Cerchla sciezka lagodnie trawersuje zbocze Bacmanskiej Gory, wsrod
mieszanych lasow, ktore w pewnym momencie przerzedzaja sie, by odkryc
zapierajacy dech w piersiach widok na Tatry. Coz za widok!
Zaskakujaco dobra widocznosc byla ostatniej niedzieli. Z reguly takim
pogodnym, cieplym dniom jesiennym towarzyszy w gorach lekka mgielka. Tak
bylo tydzien temu w drodze na Jalowiec, potwierdzisz to Andrzeju, prawda?

Dalej znow dluga jazda zboczem, co bylo i przyjemne i niepokojace, bo
wiadomo, ze w zyciu, a zwlaszcza w gorach, nic za darmo. Sprawdzilo sie co
do joty. W pewnym momencie szlak (a tak, znow sie pojawil) skrecil ostro
w gore, w kierunku Lipowskiej. I nie pozostalo nic innego jak pchac rower.
Nie za dlugo na szczescie.
Na Lipowskiej sporo ludzi, tych z rowerami tez :), ale nie warto tam robic
postoju, bo niewiele widac, a przeciez Rysianka na rzut beretem.

Przyznam, ze tak zachwycajacego, jak w niedziele, widoku z Rysianki nie
pamietam, a przeciez bylam tam wiele razy.
Pilsko jakby na wyciagniecie reki, za nim, lekko na pln-wsch pasmo
Jalowieckie i majestatyczna jak zwykle Babia. W tle, na prawo od Pilska
Tatry, z wyraznie oswietlonymi popoludniowym sloncem turniami.
To nie wszystko:)
Na zachod od Tatr samotny Chocz, a dalej Mala Fatra z charakterystycznym
postrzepionym szczytem Rozsutca.
Trudno bylo wzrok oderwac, jeszcze trudniej myslec o powrocie.

Piekna gor nie da sie z niczym porownac, w dodatku jest to piekno
nieprzemijajace, co nabiera szczegolnego znaczenia w czasach, gdy widac, jak
nietrwale okazuje sie byc to, co stworzyla reka ludzka.

Chca nie chcac, bardziej nie chcac, trzeba bylo ruszyc w droge powrotna. Tym
razem juz bardzo przewodnikowo, czyli zoltym szlakiem w kierunku Rajczy. Na
Hali Biegunskiej jeszcze ostatni rzut oka na Tatry, tym razem widoczne w
calosci i w pelni swej krasy. Potem jeszcze kilka hal po drodze, az do
Redykalnej.
Piekny zjazd hala, a dalej krotki odcinek w lesie, bardzo kamienisty.
Potem juz tylko dlugi, wspanialy zjazd wsrod polan i rozrzuconych tu i
owdzie zabudowan, az do Krecichwostow, gdzie nalezy odbic na czarny szlak,
by zjechac do Ujsol, nie do Rajczy.
Troche zdradliwe miejsce, latwo przeoczyc czarne znaki, upajajac sie jazda
w dol, co zdarzylo sie dwa lata temu Tomkowi Derminowi, rozpedzonemu
na swym podwojnie amortyzowanym;) rumaku. Przyplacil to pozniej zapychaniem
szosa pod gore.
Szlak z Rysianki do Ujsol jest jednym z najbardziej malowniczych jakie znam,
a jesienne barwy upiekszaja go jeszcze bardziej.

Dzis z domu na gory spozieram i lzy rekawem ocieram ;)
Moze ta pogoda wytrzyma do nastepnego weekendu?

Halina


Andrzej Ozieblo

unread,
Oct 17, 2001, 4:13:57 AM10/17/01
to
Halina wrote:

> Ptica tak kuszaco zachecal, by podzielic sie swoimi niedzielnymi wrazeniami,
> ze moze i ja sie skusze, choc zdaje sobie sprawe, ze kazdy niesrubkowy post
> to niebezpieczny balans na granicy KF.

Sie nie martw. Zawsze zostanie kilku, ktorzy Cie przeczytaja :-)

> Zaskakujaco dobra widocznosc byla ostatniej niedzieli. Z reguly takim
> pogodnym, cieplym dniom jesiennym towarzyszy w gorach lekka mgielka. Tak
> bylo tydzien temu w drodze na Jalowiec, potwierdzisz to Andrzeju, prawda?

Zgadza sie. Widoki w drodze na Jalowiec byly piekne i czyste, ale nie
wykraczaly poza jesienno-mgliste mozliwosci. To co sie dzialo, a
wlasciwie widzialo, ostatniej niedzieli przekracza te srednia
zasadniczo. Widywalem juz bardziej przejrzyste powietrze, ale nigdy nie
o tej porze roku.

Nie widac blota na Twoim szlaku. Czyzby go nie bylo za wiele?

Andrzej

Szymon 'Zbooy' Madej

unread,
Oct 17, 2001, 4:14:35 AM10/17/01
to
On Tue, 16 Oct 2001 20:55:50 +0200, "galex" <ga...@poczta.onet.pl>
wrote:

>No dobrze, przejrzałeś mnie - nie mam rodziny, wiodę samotny byt a mym
>jedynym przyjacielem i powiernikiem jest Kołodziej.

Z Martą próbował, ale go olała... ;-P

ptica

unread,
Oct 17, 2001, 6:41:25 AM10/17/01
to

Użytkownik Halina <hal...@rowery.com.pl>

> Ptica tak kuszaco zachecal, by podzielic sie swoimi niedzielnymi
wrazeniami,
> ze moze i ja sie skusze, choc zdaje sobie sprawe, ze kazdy niesrubkowy
post
> to niebezpieczny balans na granicy KF.

Pokazcie mi tego, kto takie relacje wrzuca do KF! Mimo, ze de gustibus... to
jednak chetnie sobie z nim porozmawiam nt. istoty tej grupy. Mimo, ze nie
jestem z Wami zbyt dlugo, to jednak, sama ta obawa Haliny mnie
zbulwersowala. Byc moze wynika ona z obserwacji tematyki dominujacych
ostatnio postow, czyli coraz bardziej OT. Tak, OT, bo mam wrazenie, ze
czyste srubkarstwo chyli sie ku zanikowi. Jednak w zaden przeciez sposob nie
moze (i przeciez nigdy nie stanowilo - chyba sie nie myle?) stanowic
ograniczenia dla innych, okolorowerowych tematow. A takimi wlasnie, dla mnie
najciekawszymi, bo pozwalajacymi poznac nie tylko trasy, ale i ludzi (a nie
tylko ich rowery :) sa opowiesci z wycieczek. Przy okazji mozna, oprocz
informacji, czerpac rowniez przyjemnosc z czyjejs lekkosci piora i poczucia
humoru. Dlatego tez rozdaje, tym co pod reka, kuksance, zeby chwycili za
klawiatury i wstukali co nieco dla dobra ogolu :)

A tak naprawde, to mam nadzieje, ze Halina po prostu zapomniala dopisac na
koncu usmieszka :)


> Piekna gor nie da sie z niczym porownac, w dodatku jest to piekno
> nieprzemijajace, co nabiera szczegolnego znaczenia w czasach, gdy widac,
jak
> nietrwale okazuje sie byc to, co stworzyla reka ludzka.

Nic + nic -. Gory to ... gory :)

> Dzis z domu na gory spozieram i lzy rekawem ocieram ;)
> Moze ta pogoda wytrzyma do nastepnego weekendu?

To tylko pozazdroscic Ci moge. Bo nie dosc, ze stad gor nie widac, to nawet
tych marne "pare hektarow" Lasku Wolskiego jest, z powodu mgly, niewidoczne.
Po przeczytaniu tego opisu moge tylko sie cieszyc, ze jeszcze w tej czesci
Beskidu Zywieckiego nie bylem, a czeka tam tyle nowych tras i widokow :)

Pozdrawiam,


ptica


ts

unread,
Oct 17, 2001, 7:03:25 AM10/17/01
to
Halina wrote:
>
/.../

> ze moze i ja sie skusze, choc zdaje sobie sprawe, ze kazdy niesrubkowy post
> to niebezpieczny balans na granicy KF.
> Wybralam sie niedzielnym/.../

Pozdrawiam Pania Bielszczanke :o),

laczac sie w przekonaniu, iz w tym calym mtb nie chodzi o stukanie w
klawiature, to minie...

:o)
sopel

Szymon 'Zbooy' Madej

unread,
Oct 17, 2001, 7:33:06 AM10/17/01
to
On Mon, 15 Oct 2001 13:15:58 +0200, Szymon 'Zbooy' Madej
<s.m...@rmf.fm> wrote:

>On Mon, 15 Oct 2001 13:07:58 +0200, "ptica" <t...@widok.ipl.pl> wrote:
>>Goraco polecam szlak czerwony z Przehyby na Wielki Rogacz.


>
>Dołączam się, to jedna z moich ulubionych beskidzkich tras rowerowych,
>i kusi mnie, żeby jeszcze zdążyć tam tej jesieni...

Moje pragnienie spełniło się najszybciej jak tylko mogło. Nie znam
słów, by móc opisać moje wrażenia; napiszę jedynie, że grzbietem z
Przehyby jechałem jak najwolniej potrafiłem - by nie płoszyć ciszy, by
pozwolić magii trwać, by być częścią natury.

zbooy

ps 1. http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/panoramy/images/rozdziele.jpg
ps 2. Motto na wczoraj: "Sun is the same in a relative way but you're
older."

ptica

unread,
Oct 17, 2001, 7:45:08 AM10/17/01
to

Użytkownik Szymon 'Zbooy' Madej <s.m...@rmf.fm>

> Moje pragnienie spełniło się najszybciej jak tylko mogło.

Oby wszystkie tak mialy...

> ps 1. http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/panoramy/images/rozdziele.jpg

Mmmmmm....iodzio. To bylo na podraznienie kubkow smakowych, teraz prosze o
uczte! :)

ptica

Halina

unread,
Oct 17, 2001, 8:16:50 AM10/17/01
to

ptica napisał :

> A tak naprawde, to mam nadzieje, ze Halina po prostu zapomniala dopisac na
> koncu usmieszka :)

Ano, zapomniała :)

> To tylko pozazdroscic Ci moge. Bo nie dosc, ze stad gor nie widac, to
nawet
> tych marne "pare hektarow" Lasku Wolskiego jest, z powodu mgly,
niewidoczne.

Ponoc w grupie zawsze razniej, więc Cię pocieszę - dzisiaj też nawet kawalka
góry nie widać, nawet tej Łysej, co mi zawsze do okien zagląda. Cóż, w
naszym klimacie prawie 14 pod rząd dni pięknej pogody to zwyczajny wybryk
natury :)

>po przeczytaniu tego opisu moge tylko sie cieszyc, ze jeszcze w tej czesci


> Beskidu Zywieckiego nie bylem, a czeka tam tyle nowych tras i widokow :)

Goraco zachęcam.
Beskid Żywiecki wydaje mi się bardziej malowniczy od Ślaskiego, dzieki dużej
ilości hal i polan. Poza tym wciąż jeszcze jest znacznie mniej
"ucywilizowany", no może w wyjatkiem masywu Pilska.
Jazda po nim wymaga wprawdzie sporej kondycji i dobrej techniki, bo góry
bardziej strome i trasy kamieniste, ale zawsze przeciez mozna zsiąść z
roweru :)
Ale jest i marchewka - znacznie łatwiej znaleźć prawie nieuczęszczane trasy,
więc zmniejszają się dylematy koegzystencyjne. No i przyroda bardziej dzika,
a o to przeciez chodzi.

Jesli mogę coś jeszcze polecić, to wycieczkę: Rycerka- Wlk Racza-
Zwardoń-Rycerka.
Kiedys już opisywałam tę trasę, ale może warto przypomnieć pokrótce, bo jest
nadzieja, że jeszcze trafi się parę ładnych weekendów w tym roku. A gdzie
jesień piękniejsza, jak nie w górach?

Warto podjechać samochodem aż na koniec Rycerki Górnej, do tzw. Kolonii.
Jest tam taki dziki parking, gdzie bezpiecznie można zostawić
auto.Wypraktykowane .
Z Kolonii prowadzi na Raczę żółty szlak. Dość szeroka ścieżka o stopniu
stromizny porównywalnym z czerwonym szlakiem na Szyndzielnię, więc
praktycznie do wjechania bez wypluwania płuc ;)
Ze szczytu Welkiej Raczy jedna z najwspanialszych panoram, jakie można
zobaczyc w Beskidach.
Cale 360 stopni widoków ;)
Najwieksze wrażenie robi niewątpliwie Mała Fatra, ktora wydaje sie byc tuż,
tuż, ale i Tatry, i Babią i caly Beskid Śląski można zobaczyć.
Potem jedzie się czerwnym, granicznym, szlakiem aż do Zwardonia. Trasa
miejscami trudna, nawet bardzo, ale warta wysiłku, bo rzadko który szlak
może konkurować z nią malowniczoscią i urozmaiceniem.
Na Przełęczy Zwardońskiej trzeba zatrzymać się w schronisku, by odpocząć i
coś zjeść, zanim wyruszy się w drogę powrotną do Kolonii, szlakiem
niebieskim. Jest on miejscami bardzo stromy, trzeba prowadzic rower, ale w
moim przekonaniu, znacznie ciekawszy niż powrot ze Zwardonia do Rycerki
asfaltem.
To dość długa wycieczka, więc trzeba wybrać się wcześnie, zwłaszcza teraz,
gdy zmrok tak szybko zapada.
W przewodniku rowerowym można znaleźć opis tej wycieczki pod nazwa "W worku
raczańskim", jednak w przeciwnym kierunku, czyli od Zwardonia.
Moim skromnym zdaniem lepiej jest zaczynać z Rycerki. Raz, że nabieranie
wysokości żółtym szlakiem nie jest uciążliwe, dwa, że unika się 24 km jazdy
asfaltem w drodze powrotnej.

Halina


galex

unread,
Oct 17, 2001, 8:56:06 AM10/17/01
to

Halina

> Beskid Żywiecki wydaje mi się bardziej malowniczy od Ślaskiego, dzieki
dużej
> ilości hal i polan. Poza tym wciąż jeszcze jest znacznie mniej
> "ucywilizowany", no może w wyjatkiem masywu Pilska.

[...]


> Cale 360 stopni widoków ;)

O Jezu!!

Halinko - nie robisz mi tego na złość, prawda?

pozdrawiam

--
galex, całkiem już zdołowany

Mich@l Sadowski

unread,
Oct 17, 2001, 11:05:44 AM10/17/01
to
On 17 Oct 2001 12:56:06 GMT, "galex" <ga...@poczta.onet.pl> wrote:

>Halinko - nie robisz mi tego na złość, prawda?

A co ja - uziemiony gipsem na nodze - mam powiedzieć?
Czytam o Waszych wyjazdach i coś mi się robi! Wrr... ;-)

--
Michał Sadowski mailto:gmsa...@cyf-kr.edu.pl
FAQ pl.rec.rowery: http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/faq.html
Jaguary i Huragany => http://jaguarhuragan.republika.pl
Beskidzka Ekspedycja Błotna => http://beskidy2001.republika.pl

Szymon 'Zbooy' Madej

unread,
Oct 17, 2001, 11:38:02 AM10/17/01
to
On Wed, 17 Oct 2001 13:45:08 +0200, "ptica" <t...@widok.ipl.pl> wrote:

>> ps 1. http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/panoramy/images/rozdziele.jpg
>
>Mmmmmm....iodzio. To bylo na podraznienie kubkow smakowych, teraz prosze o
>uczte! :)

Żadne zdjęcia tego klimatu nie oddadzą, ale oto nieco dokumentalnych
fotek: http://pepperoni.fm.pl/zbooy/galerie/2001-10-17-przehyba/

zbooy

ptica

unread,
Oct 17, 2001, 2:56:21 PM10/17/01
to

Użytkownik Szymon 'Zbooy' Madej <s.m...@rmf.fm>

>


> Żadne zdjęcia tego klimatu nie oddadzą, ale oto nieco dokumentalnych
> fotek: http://pepperoni.fm.pl/zbooy/galerie/2001-10-17-przehyba/
>
> zbooy

Jesli jakies zdjecia moga oddac piekno gor i slonecznej jesieni to wlasnie
takie... Dzieki za nie. Mam wrazenie jakbym sam je robil :). Niestety, moje
musza jeszcze poczekac na dokonczenie filmu, wywolanie i skanowanie (ah, te
uroki tradycyjnej fotografii :)

Widze, ze jechales od Przehyby TYM szlakiem. Chyba nie wytrzymam i wyciagne
tam ekipe z Zalesia w poniedzialek. Tym razem podjazd od polnocy (ale nie
zoltym! :) i zjazd gdzies do Piwnicznej lub Rytra.

ptica

Szymon 'Zbooy' Madej

unread,
Oct 18, 2001, 5:21:01 AM10/18/01
to
On Wed, 17 Oct 2001 20:56:21 +0200, "ptica" <t...@widok.ipl.pl> wrote:

>Widze, ze jechales od Przehyby TYM szlakiem.

Tak, _tym_ :-). I potwierdziło się, że to mój beskidzki numer jeden.

>Chyba nie wytrzymam i wyciagne tam ekipe z Zalesia w poniedzialek.
>Tym razem podjazd od polnocy (ale nie zoltym! :)

Jeśli od pn., to widzę cztery możliwości:
(1) z Jazowska przez Obidzę na Przysłop i dalej obejściem Skałki (jak
opisane w http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/metafiz.html i sprawdzone
ponownie we wtorek);
(2) z Jazowska do kościoła w Obidzy i stąd drogą na pd. pod Skałkę i
dalej w/w obejściem;
(3) z Gołkowic przez Gaboń i asfaltem (:-(, ale krajobrazowo OK) do
schroniska;
(4) z Jazowska zielonym szlakiem - nie wiem, jak z przejezdnością
tegoż, a chętnie bym się dowiedział :-)))

>i zjazd gdzies do Piwnicznej lub Rytra.

No to oczywiście spomiędzy Rogaczy przez Niemcową albo z Obidzy przez
Eliaszówkę...

BTW, pod koniec stronki http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/panoramy/
dodałem parę jesiennych panoram z wtorku.

0 new messages