Użytkownik "robul" napisał
>szukam osób które miały podobny problem lub potrafią mi doradzić co
>mam zrobić.
Ja tu widze tylko jeden problem, mianowicie gowno w wentylatorze. Ochlapalo
wszystkich producentow napedow na bazie Raketa.
Nie dosc ze anonim, to jeszcze nie podaje na kogo donosi.
Co jest o tylr glupie, ze jedynym, ktory wie o co chodzi jest prawdopodobnie
ow sprzedawca, a on i bez tego jest swietnie zorientowany w sprawie.
--
uriuk
Jakub.
Z tego co widzę, kolega sobie do dziś nie poradził. Nie znam nicka,
ale opis idealnie pasuje do kolegi, który na Wilanowie zamiast latać,
oglądał co się mu dziś może urwać. a to tłumik pęknięty, a to śruby
odpadły od mocowania tłumika. a to coś brzęczy a to... a tamto...
Współczuję koledze.
Brak kolanka (kolektora wydechowego) w tym momencie skutkuje ruchami
całego rezonansu, podczas pracy między dwoma punktami mocowania, a co
za tym idzie lekka struktura metalu zaczyna pękać w najcięższym
miejscu.
______________________________________________________
No nareszcie - myślałem, że tego nigdy nie zrobisz....
Zostałeś posądzony o brak odwagi w napisaniu o kogo konkretnie chodzi
- tzn. o którego producenta. Ja wiem, że do końca unikasz
"konfrontacji" i dlatego tego nie zrobiłeś.
Ja napiszę to za Ciebie - to firma znana wszystkim jako PARAELEMENT i
jej (chyba) właściciel Krzysztof R.
Niestety - w historii opisanej powyżej miałem swój udział - to ja
byłem kolegą, który znał innego kolegę sprzedającego sprzęt tj. ten
konkretny napęd Radne Racket z Paraelement.
W chwili zakupu, to wydawał się najrozsądnieszy wybór. Czar prysł
szybciej niż się mogłem tego spodziewać.
Póki co, nie dane jest nam polatać bo sprzęt chyba przestał dłużej "w
serwisie" niż u autora wątku. Każdy start i zazwyczaj krótki lot,
obarczony jest sporą ilością niepewności i ryzyka, o czym świadczą
awaryjne lądowania w przygodnym terenie. Wygląda jednak na to, że
producent nic sobie z tego nie robi. Pewnie by się zdziwił, gdyby z
powodu jego ignorancji stała się tobie krzywda i ktoś zapukał do jego
drzwi.
Kolegów z tej grupy dyskusyjnej poprosiłbym o informacje, czy ktoś
miał takie problemy z napędem tego producenta i jak udało mu się
definitywnie wyeliminować.
p.s.
Największy problem w tej historii to ignorancja jaką wykazuje się
PILOT, INSTRUKTOR, DYSTRYBUTOR, PRODUCENT.
Do tej pory nie spotkałem się z taką postawą. Jest mi strasznie
przykro, że mam udział w tej historii i strasznie żałuję dnia, kiedy
dowiedziałem się, że jest okazja odkupić ten sprzęt od innego
paralotniarza.
Sądziłem, że opinie nieprzychylne temu producentowi wynikają poniekąd
z ludzkiej kapryśności - myliłem się.
p.s.
Wszystko co kolega Robul opisał w tym wątku jest ubrane w deliktne
okerślenia i sformuowania oraz opisał historię bez szczegółów, które
by ukazały producenta w jeszcze gorszym świetle.
p.s.
Mnie również bardzo zależy na tym, aby ten napęd wreszczie latał, wiec
przyłaczam się do prośby kolegi - jeśli jest kotś kto potrafi w tej
sytuacji pomóc to będę bardzo wdzięczny za kontakt.
Pozdrawiam,
SurmaT
Kolega Robul zwrócił uwagę na ważną rzecz - SERWIS. Warto kierować się
tym kryterium przy wydaniu jak by nie było dużej ilości kasy.
Nie znam tej sprawy, ani kolegi, więc trudno mi się wypowiadać, lecz
gdyby urwał mi się wydech a producent ulepił go na tak na "aby było"
przyspawując kolejne kawałki blachy, to po napisaniu oficjalnego pisma
do producenta, gdyby to nie dało rezultatu, natychmiast udał bym się
do rzecznika praw konsumenta. Obrażanie się producenta to ucieczka od
odpowiedzialności. Bo to klient ma zawsze rację. Wiem... są extremalne
przypadki klientów, ale z pisma kolegi Robula nie czuję złośliwości, a
raczej żal i totalne "podcięcie skrzydeł".
Przykład:
Znajomy kupił w salonie auto. Na ulotce pisało: spala 5l na 100 w
mieście. W salonie sprzedawcy potwierdzili. Byle wypchnąć. Kupił i
spalał mu 6 czasem 7 litrów. Pojechał do rzeczoznawcy. Był tak
upierdliwy, że w salonie zaczęli go unikać. Sprawa skończyła się w
sądzie. Odzyskał pieniądze bo sprzedawca wolał spokój i brak rozgłosu.
Upierdliwy? PEWNIE, ale czy nie miał racji? I my też czytajmy i
pytajmy przed zakupem: ile spala napęd, ile waży, jaką ma moc i
porównajmy to z rzeczywistością, byśmy otrzymali to, za co płacimy a
nie, żeby okazało się, że będziemy upierdliwcami, który po raz kolejny
zawracają serwisowi d... jakimiś "głupstwami".
pozdrawiam
czesc.
ja wiem o co chodzi znam chlopaka i z nim latam i kilka razy w trakcie
wspolnych lotow ow rezonans jak to okresliles okazal sie byc gownem.
takze chlopak mowi prawde.
i zeby nie bylo zem anonim to przedstawie sie zebys po mnie nie pojechal;)
Artur Szreniawa :)
a jak kolega z postu ponizej napisal naped jest od romickiego ktory przy
mnie nawet odpisal na smsa ze sruby mocujace rezo do silnika sie urwaly to
chyba nie jego wina (czyt. producenta)
chlopak ma duzo szczescia bo jakos zawsze jak sie ten chlam obsra jest w
zasiegu jakas polana. w kazdym razie widzac to jak producent ma za
przeproszeniem kumpla w dupie ODRADZAM kazdemu kupno u niego napedu bo to
nie gwarancja tylko parodia.
pozdrawiam i zycze jak najmniejszej awaryjnosci wszelkiego rodzaju
kosiarek;)
Artur
Znam jeszcze wiele różnych przypadków wpadki paraelementu. zawsze to
wina użytkownika nie materiałów.
Uczeń który waży ok. 120kg, lata na JPX. wygiely mu się wypory.
dlaczego? Bo za dużo waży :)
Uczeń, który przy starcie na radiu miał glebę, musiał kupić nowy kosz,
bo do starego nie dało się dobrać fabrycznego trapezu.
Pewnie znalazłbym więcej, ale .....
Słyszałem złe opinie, ale bardzo często pochodziły z "drugiej" ręki,
dlatego powstrzymuję się z ich powielaniem bo nie do końca mam
pewność, co do ich autentyczności. Ta historia na 100% jest
autentyczna i sam odbierałem ten napęd po rzekomej naprawie, kiedy
Robert nie mógł.
Wygląda jednak na to, że inne "historie" nie są wyssane z palca - co
gorsza - wcale ich nie jest mało. Chyba, że osoby, które je
opowiadały, ponosi fantazja i przekłamują relację - tylko po co
mieliby (miałyby) to robić? I czy aż tyle osób ponosi fantazja ???
Te historie, często mają wspólną cechę która się przewija - KASA.
Wszystko idzie dobrze (i to nie zawsze), do momentu zapłaty. Po tym
jak klient zapłaci i zaczyna oczekiwać coś w zamian, staje się
intruzem i upierdliwcem, którego można olać i traktować jak powietrze.
Czas leci, pojawiają się kolejne ściemy i obietnice, a firma czeka aż
klient zmięknie i zniechęci się w walce o swoje..
Nie wiem, co osiągnie mój kolega, pisząc ten wątek - spodziewam się,
że nie wiele, ale przynajmniej inni nie znajdą się w jego sytuacji i
chyba temu to wszystko ma służyć.
pozdrawiam
SurmaT
Pozdrawiam
Maciej
TS pisze:
Latałem z kolegą, który opisał całą historię i szczerze współczuję, bo
widziałem jak był zmuszony do przymusowych lądowań w szczerym polu i
do taszczenia całego majdanu kilka kilometrów na plecach. Miał przy
tym szczęście, że tam było pole i że dało się bezpiecznie wylądować.
Pan Romicki powinien sobie - moim zdaniem - wziąć do serca nie tylko
to, że sprzedaje zawodny i źle zaprojektowany sprzęt oraz, że jego
tzw. "naprawy gwarancyjne" niczego nie poprawiają, a uziemiają
chłopaka na całe tygodnie; ale także to, że nieszczęśliwy nabywca
ryzykuje zdrowie latając na tej konstrukcji.
Jeszcze jedno, konstrukcja PARALELEMENT (tj,. pana. Romickiego), nie
powinna być nazywana po prostu "Raket", bo to wprowadza wielu
początkujących paralotniarzy w błąd. Raket to jedynie silnik, który
należy do najbardziej niezawodnych w swojej klasie. Znam kilku
pilotów, którzy latają na napędach z silnikiem Raketa nawet 6 lat bez
remontów i awarii! Ale aby uzyskać taką niezawodną całość nie
wystarczy sam silnik ale trzeba całej reszty.
Naprawdę dobre, niezawodne i godne polecenia napędy na Rakecie robi
Robert Werenc. Serwis w tym wypadku jest znakomity a konstruktor sam
oblatuje i reguluje napędy przed sprzedażą. Pamiętam, jak w moim
wypadku wstrzymał sprzedaż o kilka dni bo uznał, że słyszy podejrzany
szmerek w okolicach szarpaczki. Nie pomogło, że byłem napalony i
miałem kasę w ręku. Latał na nim i regulował napęd aż był dostatecznie
zadowolony. Teraz latam na nim intensywnie 1.5 sezonu i nie wystąpiła
żadna, nawet najmniejsza usterka. Po prostu jadę na pole wypakowuję,
tankuję i lecę. Regularnie, co jakiś czas wiozę do Roberta na przegląd
i regulację - odbiór niemal od ręki - i znów jestem w powietrzu.
Uważam napęd Werenca za znakomitą konstrukcję: 18kg wagi, 60 kg ciągu
ze śmigłem 125cm. Często widzę jak sam używając swojego napędu i
Actiona GT lata w tandemie (sic!) - Robert używa w tym wypadku
większego kosza pod śmigło 135cm i stosownie większy ciąg. Jego Raket
daje spokojnie radę, a to o ile mi wiadomo silnik 5-letni! Polecam.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że najlepszą rekomendacją jest
zobaczyć konstruktora w powietrzu na własnej konstrukcji (vide Robert
Werenc, Rusiek Żygadło, etc.). Jeśli p. Romicki zdecyduje się na taką
ekstremalną reklamę własnych konstrukcji, to znacznie skróci mu się
nalot, czego mu oczywiście nie życzę, ale oczywiście docenię jego
odwagę i nieposkromioną ambicję :)
ten wydech z tego co sie orientuje nie jest od techno fly.ten wynalazek
zrobil chyba romicki wydech idzie z prawej strony (patrzac od tylu napedu)
wychodzi do gory i zawija koncowke znow do dolu. takze wszystko wzgledem
ziemi jest pionowo. Robul proponuje zrobic zdjecia temu polatanemu
wydechowi i rzucic tu na grupe.
no Ty mogles sobie odwracac wydech a robul nie bardzo chce sie bawic w to a
jesli naped jest na gwarancji to nie chce sie tymbardziej dotykac i mu sie
nie dziwie. ja w kazdym razie jakbym mial takie przygody z napedem balbym
sie na nim wystartowac. i tak naprawde najgorsze jest to ze czlowiek
wyrzucil sporo pieniedzy na sprzet ktory powinien byc sprawny a producent
zaczyna mu laske robic ze spieprzyl sprawe a klient sie go czepia. tak
naprawde robul jest i tak spokojny bo jak ja bym dostal smsowa odpowiedz ze
to moja wina ze sruby po 15min lotu popekaly to w godzine bym odzyskal
pieniadze za naped.;)
pzdr
Do producenta - KOMUNO WRÓĆ!!!!!!!!;)
takie zachowania producenta nalezy piętnować. dziwie sie jednak, ze
sie pod tym nie podpisales, poniewaz, jezeli Twoja opowiesc jest
prawdziwa, to niczym nie ryzykujesz (chyba, ze jest to nieprawda to
ryzykujesz pomowienie czy dzialanie na niekorzysc i to moze byc
podstawa do zgloszenia na policje).
mam nadzieje, ze producent zda sobie sprawe, ze marke buduje sie dlugo
a stracic mozna bardzo szybko i wezmie sie do roboty.
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
dobre :-D. to na czym lata? na napedzie Werenca? :-)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
> szukam os=F3b kt=F3re mia=B3y podobny problem lub potrafi=B1 mi doradzi=E6 =
> co
> mam zrobi=E6.
> a oto i moja kr=F3tka historia lotnictwa
> Na pocz=B1tku kwietnia ku wielkiej mojej rado=B6ci zebra=B3em pieni=B1dze i
> zakupi=B3em prawie nowy nap=EAd raket,
> po przyje=BFdzie do domu zobaczy=B3em =BFe delikatnie p=EAkni=EAty jest rez=
> onans
> oraz jest wyczuwalny luz na przek=B3adni,ale nie przejmowa=B3em sie bardzo
> bo przeciez nap=EAd jest na gwarancji do ko=F1ca pa=BFdziernika.Nie
> ogl=B1da=B3em szczegu=B3owo nap=EAdu bo kupowa=B3em sprzet od znajomego
> znajomego,a no i nie wiedzia=B3em co ogl=B1da=E6 bo to by=B3 m=F3j pierwszy
> nap=EAd(wcze=B6niej lata=B3em troche swobodnie).jak w cywilizowanym kraju
> zadzwoni=B3em do producenta w celu wyeliminowania usterek na
> gwarancji.sprzet dostarczy=B3em i czeka=B3em trzy tygodnie na odbi=F3r
> sprz=EAtu,kt=F3rego naprawa wcale mi sie nie podoba=B3a(przyspawane kawa=B3=
> ek
> blachy na miejsce gdzie by=B3o p=EAkni=EAcie),ale my=B6le fachowcy to zrobi=
> li
> trudno =BFe brzydko wygl=B1da wa=BFne zeby nie p=EAka=B3o dalej.
> za wymiane =B3o=BFyska musia=B3em wybuli=E6 st=F3we bo to podobno moja wina=
> ..nie
> wa=BFne, oby tylko wreszcie oderwa=E6 si=EA od ziemi i poszkoli=E6 troche
> umiej=EAtno=B6ci start=F3w i l=B1dowa=F1(kumpel podj=B1=B3 sie pomocy w pie=
> rwszych
> krokach bo niestety Emilka juz nie szkoli).polata=B3em z godzinke,juz
> sie umawiamy na jutro bo ma by=E6 warun ale niestety nic z tego bo
> rezonans znowu p=EAk=B3 po drugiej stronie.telefon do producenta,nap=EAd do
> serwisu,dwa tygodnie oczekiwania i mam nap=EAd po=B3atany po obu
> stronach.sytuacja powt=F3rzy=B3a sie ju=BF PI=CA=C6 razy.zmieni=B3o si=EA t=
> ylko to
> =BFe producent jest na mnie obra=BFony i nie odbiera telefon=F3w,oraz to =
> =BFe
> po ostatnim dostarczeniu nap=EAdu do sklepu dwa tygodnie temu nie ruszy=B3
> si=EA jeszcze stamt=B1d do naprawy(po braku odzewu na moje telefony
> zajecha=B3em i stoi biedak tak jak go postawi=B3em).dodam ze na moje
> sugestie ze chyba po tylu naprawach nale=BFy mi sie zwrot kasy,lub
> zmiana konstrukcji nap=EAdu na bezpieczn=B1 us=B3ysza=B3em tylko"my robimy =
> ten
> nap=EAd tylko z tym rezonansem" reasumuj=B1c:przez p=F3=B3 roku wylata=B3em=
> moze
> z 5-7 godzin ca=B3y czas ogl=B1daj=B1c sie przez prawe ramie czy t=B3umik n=
> ie
> odpada,dwa l=B1dowania awaryjne gdzi=EA=B6 w moczarach bo urwa=B3y si=EA =
> =B6ruby
> mocuj=B1ce rezonans("nie uwa=BFasz chyba =BFe to =BF=EA p=EAk=B3y ci =B6rub=
> y to moja
> wina"),nie uwa=BFam ale to nie zmienia faktu =BFe mog=B3em sie
> zabi=E6,stracony czas na zawozenie i odbieranie sprz=EAtu, kupa nerw i
> widze =BFe cz=B3owiek przeci=B1ga tylko do momentu kiedy sko=F1czy si=EA
> gwarancja,a ja zostane z prawie nowym nap=EAdem nie nadaj=B1cym sie do
> latania(najd=B3u=BFszy przebieg miedzy naprawami to 2 godziny,najkrutszy
> 20 minut.Pr=F3bowa=B3em prosi=E6 o pomoc czyli o wymiane rezonansu innego
> producenta raket=F3w kt=F3rego rezonanse s=B1 bezawaryjne ,ale nie chcia=B3
> sie podj=B1=E6.kupi=E6 do tego rezonans inny niz posiadam tez jest
> niewykonalne.co robi=E6 bo nie mam sumienia sprzedawa=E6 to komu=B6 a
> naprawa producenta pomaga przeci=EAtnie na godzine.prosz=EA o pomoc kogo=B6
> kto podj=B1=B3 by sie przekonstruowania tego sprzetu,lub o porady prawne
> co mi jako konsumentowi si=EA nale=BFy,a co nie(niestety nie mam zadnego
> potwierdzenia wykonania napraw,oraz termin=F3w ich przeprowadzenia).
............................................................................
Witam..
Co się chłopie szczypiesz?
Twoja kasa I Twój napęd.
Weź z sobą ze dwóch łysoli w ciemnych okularkach
i tam wpadnij. na sam widok dostaniesz nowy rezonans.
jak to nie pomoże to masz jeszcze
prawa konsumenta.
Kumplami to można być na łączce.
Tu w interesach już nie. Troszkę obudź się człowieku.
Ja też handluję i wiem ile mnie kosztują gwarancje.
Ale nikt nie odchodzi z kwitkiem.
suszarkę za 35 zł przynoszą a co dopiero napęd
za sporą kasę.
Nie daj się wydymać cwaniaczkowi na stojąco.
Powodzenia !!
AdiK
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
hehehe na policje:):)
uwazam ze Pan Romicki czym predzej powinien udac sie na policje ze sprzedal
bubla i jakis popieprzony klient go neka i nachodzi bo non stop sprzet w
serisie stoi. przeciez z jakiej paki on ma pretensje. przeciez pol godziny
zapierdziela w gorze a ze potem 3tyg naped w serisie....no coz tak to jest
z silnikami....z zalozenia maja sie spierdzielic. wiec o co temu
popieprzonemu klientowi chodzi!!!!!!!!!!!
hehehehe
a tak na serio to robul nie jest z takich co od razu napierdziela i smaruje
na kogos bez powodu. i tak dlugo znosil kretynskie zachowanie producenta
ktory nota bene dalej ma w dupie ze naped spierd....il.
mam nadzieje ze ta sprawa jakos zakonczy sie szczesliwie bo jak ja bym
wydal kilka tys na cos co nie dziala i co chwila sie pieprzy a do tego
najwazniejsze SPRZEDAWCA I PRODUCENT ma mnie gdzies TO NA JEGO LBIE
SPRAWDZIL BYM JUZ DAWNO CIAG SMIGLA. NAWET BEZ REZONANSU KTORY PEWNIE BY
SIE URWAL po chwili:):):):)
pzdr
Artur
potwierdzam.latam z chlopakami ktorzy smigaja na napedach Werenca i sa
gniotsa nie lamiotsa:) jeden to nawet przez 4 lata przewodow nie wymienial
az tak byly twarde ze mu popekaly wtedy byl zmuszony wymienic:) generalnie
bezawaryjne imo znaczy ze dobrze zrobione
pzdr
straciłem nadzieje że coś ruszy sie z tym moim "napędem PPG" i
zabrałem go dzisiaj ze sklepu gdzie zdążył sie juz zakurzyć.taką
naprawe jak po miesiącu w serwisie to moge przecież uzyskać u pana
władka za flaszkę i to na miejscu.wszystkim tym którzy węszą przekręt
w tym ze sie nie podpisałem odpowiadam że nie uwazałem tego za
istotne:moje imie robert nazwisko karczewski.za istotne też nie
uważałem podawanie danych "PRODUCENTA",gdyż miał być to wątek w
sprawie o pomoc w pewnej sytuacj nie sąd nad złą firmą i złym
człowiekiem,ale jeżeli z pomocą kolegów temat tak ewoluował to nawet
się ciesze bo napewno każda zła opinia jest uzasadniona i może da do
myślenia panu krzysztofowi R. a może i innym producentom.wracam do
problemu:a problem jest taki że poszukuje tuby rezonansowej(bo chyba
tak sie to nazywa)do raketa.jak bym ją zdobył znalazł bym też fachowca
który by to zamontował i może wreszcie bym mógł zasmakować
spokojnego,bezstresowego śmigania w przestworzach.
pozdrawiam;robert karczewski(pilot-nielot)
jezeli Robert Werenc Ci nie sprzeda rezonansu (sprzedaje bardzo
niechetnie, chyba, ze pojedziesz i Ci przerobi - ale musisz sprawdzic
sam, najlepiej zadzwon do Niego), to dzwon do Liteckiego i pytaj o
rezonans do Raketa (namiar tel znajdziesz szukajac aukcji allegro
uzytkownika litecki-2000)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Postaram się odpowiedzieć zbiorczo na wszystkie zarzuty. Autor wątku
przedstawia zaistniałe problemy zgodnie z prawdą, a ja nie próbowałem
nigdy uciekać od załatwienia reklamacji.
Tłumik pochodzi z firmy Radne i jest oryginalnym wyrobem producenta
silnika, nie został przeze mnie zrobiony. Prawdopodobnie seria
tłumików była wadliwa, choć do mnie trafiło tylko kilka sztuk w
okresie, z którego pochodzi ten napęd (lato 2009). Pękanie tłumika
zostało do mnie zgłoszone kilka razy i za każdym razem wykonywałem
naprawę, a na początku lipca wymieniłem tłumik, którego awaria została
do mnie ponownie zgłoszona około 2 tygodni temu. Postanowiłem zmienić
konstrukcję tłumika dodając jeden ruchomy element i od tego czasu
napęd z tak zmienionym tłumikiem był przeze mnie, a dokładnie przez
mojego współpracownika intensywnie testowany.
Dekompresor również pochodzi z firmy Radne i jest montowany
fabrycznie. Szczerze mówiąc nie spotkałem się z problemami z
uruchamianiem silników z tym dekompresorem. Uruchamianie produkowanego
przeze mnie napędu na pewno nie jest cięższe niż napędów z silnikiem
Raket dwóch producentów wymienianych w poprzednich postach.
Faktem jest, że naprawy trwały zbyt długo, ale jak niektórzy wiedzą, w
drugiej połowie czerwca miałem dość poważny wypadek, po którym moja
sprawność została bardzo ograniczona i przez dłuższy czas przebywałem
w szpitalu i na dziennej rehabilitacji. Brak możliwości odebrania
telefonu nie był spowodowany moją niechęcią, tylko brakiem możliwości,
za co autora wątku bardzo przepraszam. Wydaje mi się, że jednak jest
możliwość załatwienia pozytywnego sprawy, więc jeśli Robert będzie
miał jeszcze nieco cierpliwości - zapraszam.
Co do informacji, że nie latam na własnym napędzie, to chyba pochodzą
od kogoś, kto mnie nigdy nie widział i tego komentować chyba nie
trzeba.
Pozdrawiam
Krzysztof Romicki
Rozumiem, że opublikowanie sprawy na grupie dyskusyjnej, może pomóc w
jej definitywnym załatwieniu, w związku z tym proszę o odpowiedzi na
pytania:
Jaką mam gwarancję, że kolejna naprawa będzie definitywna? Nie chcę
mieć kolejnego spawu czy innej prowizorki i latać oglądając się przez
ramie a do tego narażać sam siebie i tych, którzy znajdą się w
pobliżu.
Jak sądzisz: luzy na łożysku i urwane zapadki szarpaczki to wina złego
użytkowania napędu, czy kolejne "defekty" konstrukcji? Przypomnę, że
napęd nie ma za sobą 10 godzin pracy. Za wymianę łożyska już Ci
zapłaciłem, mimo, że jestem przekonany, że to nie z mojej winy.
Uszkodzenie szarpaczki było Ci zgłaszane już przy pierwszej naprawie -
co z tą sprawą? Co obejmuje gwarancja, jeśli za "rozpadające" się w
pierwszych godzinach pracy łożysko, trzeba płacić, a naprawy
gwarancyjne ciagną się tygodniami i nic nie zmieniają?
Czy jako producent, mając wiedzę o "wadliwej serii" nie powinieneś od
razu proponować definitywnego wyeliminowania problemu a nie grać na
zwłokę na wszystkie możliwe sposoby?
Co z faktu, że wymieniłeś rezonans na taki sam, który dokładnie jak
ten poprzedni pękł w pierwszej godzinie eksploatacji. Nic nie zmieniło
to, ze został pospawany. Znowu pęka.
Prosisz o nieco cierpliwości - proszę podaj termin do którego
definitywnie usuniesz problem i jak to zamierzasz zrobić? Poprzez
eksperymentowanie z niesprawdzonym rozwiązaniem? To mnie nie
interesuje.
Czy uważasz, że do tej pory nie miałem tej cierpliwości aż nadto? Od
kwietnia do połowy sierpnia nie mogę korzystać z napędu. Nigdy do mnie
nie oddzwoniłeś z informacją. Nie odbierasz moich telefonów inaczej
niż przypadkowo i zazwyczaj nie możesz rozmawiać, obiecujesz
oddzwonienie czego nigdy nie robisz. Proszę wyjasnij mi ile i jakiej
cierpliwości oczekujesz? Nie możesz argumentować Twojej trudnej
sytuacji złamaną nogą, bo przed złamaniem nogi, nasz kontakt wygladał
tak samo.
Wybacz, ale dotychczasowe doświadczenia nie pozwalają mi sądzić, że
załatwisz sprawę jak należy. Nie zgadzam się na bycie królikiem
doświadczalnym dla twoich eksperymentalnych rozwiązań, które jak
przypuszczam w rzeczywistości jeszcze nie istnieją.
Jestem zaskoczony, że zdecydowałeś się zabrać głos w tej dyskusji, bo
szukam tu pomocy innych. Sądzę, że robisz to wyłacznie w swoim
interesie i próbujesz sprawić wrażenie że Ci na mojej sprawie i
satysfakcji zależy.
Może się mylę, a jeśl tak jest to....
W tej sytuacji nie widzę możliwości "pozytywnego" załatwienia sprawy
inaczej jak przez zwrot pieniędzy za napęd. Każda inna moja decyzja
obarczona jest dużym ryzykiem niepowodzenia, a nie chcę za tydzien czy
miesiąc pisać na grupie, że znowu mam problem, ale już nie mam
gwarancji....
Jeżeli jesteś gotów załatwić sprawę czyli zwrócić mi pieniądze to
proszę o kontakt.
Jeden z kolegów dobrze napisał - "podciąłeś mi skrzydła"... Zależy mi
na tym, abym mógł podobnie jak inni, móc latać i cieszyć się z latania
a nie martwić się o to czy i ile polatam do następnej awarii...
Niestety, z Twoim napędem Radne Racket made by Paraelement to nie jest
możliwe...
Załaczam linki do zdjęć, aby nie było wątpliwości jak wygladają
naprawy. To zdjęcia rezonansu po wymianie na nowy i kolejnych 2
naprawach - poprzedni wygladał podobnie przed wymianą. Widać, że
dospawywane kolejno kawałki blachy nie stanowią rozwiązania, a jedynie
skracają okres gwarancyjny jaki mi pozostał do wykorzystania.
Ostatnie zdjęcie pokazuje stan obecny i raczej nie da się tego
naprawić przez kolejne "wspawanie". Czy w tej sytuacji moje
oczekiwania zwrotu pieniędzy są nieuzasadnione ?
Chyba nie!
http://img576.imageshack.us/img576/3549/paraelement1.jpg
http://img641.imageshack.us/img641/161/paraelement2.jpg
http://img828.imageshack.us/img828/5228/paraelement3.jpg
http://img843.imageshack.us/img843/2318/paraelement4.jpg
Robert Karczewski(robul)
gwarancja przedłuża sie o okres w ktorym produkt był w naprawie nie
ma rekojni ale cos takiego jak niezgodnośc towaru z umowa jeśli
wykażesz zresztya to widać na załaczonym obrazku niesprawny sprzet
to sąd może nakazać wypłte odszkodowania i wtedy to bardzo sie
nie będzie opłacało producentowi tak więc lepiej niech odda ci
kase tylko co on zrobi z tym felernym napedem...
RK
robul bo w tym wszystkim jest metoda niestety.
naprawa trwa jak najdluzej bo za jakis czas gwarancja sie konczy a wtedy
producent bedzie "czysty" bo przeciez okres gwarancyjny sie skonczyl.
a tak na marginesie czy gdzies nie jest zapisane ze okres gwarancyjny
wydluza sie o okres naprawy towaru?
w cywilizowanych instytucjach gdzie czasem rozny sprzet oddaje na gwarancje
wlasnie cos takiego ma miejsce.tylko musisz kwit brac przyjecia do serwisu.
PS- wrzuc na siec zdjecia tych profesjonalnych napraw i linka tu podeslij
wtedy wszyscy zobacza jak "profesjonalnie" zostaly podejmowane proby
naprawy wadliwego tlumika:)
pzdr i mam nadzieje ze niedlugo razem posmigamy
Artur
"Napędy Paraelement powstają aby zaspokoić oczekiwania najbardziej
wymagających pilotów PPG. Po raz pierwszy w Polsce, a być może na
świecie napędy produkowane są wyłącznie z materiałów najwyższej
jakości. Elementy wykonane ze specjalnie sprowadzanych stopów
aluminium i innych metali, TeflonTM oraz CorduraTM firmy DuPont są
stałymi elementami wyposażenia wszystkich napędów Paraelement."
, a potem jeszcze, jak by tego było mało: "Dbałość o szczegóły i
dokładność produkcji to kolejna zaleta produktów Paraelement. Nie
projektuje ich księgowy, więc poszczególne materiały i surowce
pochodzą od najlepszych dostawców. Nawet najdrobniejsze elementy
napędów są perfekcyjnie wykonane, tak, aby zadowolić każdego pilota."
Ale aby cię uspokoić, to na wypadek przymusowego lądowania, którego
tak często doświadczałeś też przewidzaino na stronie producenta pewne
rozwiązanie. Czytamy tam, że : "Napędy Paraelement zostały
zaprojektowane tak, aby amortyzować siłę podczas uderzenia w ziemię.
Już kilku pilotów przekonało się, że nasz napęd chroni kręgosłup
pilota podczas upadku na plecy. Nie znaczy to, że możesz uderzać w
ziemię bezkarnie, ale napęd pochłonie część energii podczas upadku i
możesz dzięki niemu wyjść cało z niebezpiecznej sytuacji."
Na koniec dowiadujemy się kto jest prawdziwym autorem tych znakomitych
rozwiązań technicznych zademonstrowanych na załączonych przez ciebie
zdjęciach. Otóż czytamy dalej na stronie "producenta": "Kim jesteśmy
Napędy Paraelement powstają dzięki połączeniu doświadczenia dwóch osób
- Zbigniewa Bujalskiego i Krzysztofa Romickiego. Zbyszek jest uznanym
przez wielu konstruktorem i pilotem PPG. Jego wyroby zawsze cieszyły
się najwyższym uznaniem wśród użytkowników. Dzięki wręcz pedantycznej
dbałości o detale napędy osiągnęły najwyższy poziom techniczny."
Prawda, że ulżyło? Jesteś teraz bezpieczny w rękach p. Bujalskiego
więc odetchnij.
Jak widać w reklamówce można ubić gówno na pianę.
po sposobie mocowania tlumika oraz po tym, co dzieje sie z "kolanem"
to radze Ci odebrac pieniazki i jezeli jeszcze Ci raket nie zbrzydl,
to bierz od Werenca - zapomnisz o naprawach.
jezeli jednak Ci zbrzydl, to czytajac grupe dowiesz sie conieco na
temat innych napedow (i silnikow)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
________________________________________
Komentarza to w tym wątku nie wymaga Twoja postawa Krzysztofie R. Nie
powinieneś się też czuć wywoływany do tablicy bo to apel i prośba do
innych.
Korzystam z okazji, bo obiecałem sobie i Robulowi, że jeśli jasno
postawi sprawę, to zrobię wszystko, żeby w całej tej sytuacji mu
pomóc. Wiem, że zrobił wszystko a nawet więcej, aby załatwić tą sprawę
z Tobą "polubownie". Nie wykorzystałeś kilku szans jakie miałeś -
teraz masz na pewno ostatnią, aby uratować resztki tego co nazywa się
dobrym imieniem. Wierz mi, że gdybym to ja kupił napęd sprawa dawno
byłaby zamknięta bo nie jestem takim naiwniakiem i nie pozwoliłbym Ci
na takie traktowanie. Cieszę się że Robert wreszcie zrozumiał, że nie
tędy droga i opublikował tu na grupie całą historię. Może ktoś inny
uniknie dzięki temu "przyjemności" jaką "gratisowo" fundujesz do
Twoich napędów. Nie wiem czy taki GRATIS dorzucasz do wszystkich - do
tego najważniejszego czyli napędu mojego kumpla - tak!).
Żeby wszystko było jasne: jestem zaangażowany "emocjonalnie" i moje
teksty też takie są, bo jak pisałem wcześniej, to ja sprowadziłem na
niego (Robula) to nieszczęście. Mimo wszystko staram się zachować
umiar ważąc słowa, bo inaczej musiałbym to wszystko napisać...
Twoje przyznanie się do błędu i przepraszanie to tanie chwyty i gra
pozorów. Robul Ci dobrze napisał - nic w jego sprawie nie możesz
zrobić więcej niż oddać mu pieniądze. Postawa jaka przyjąłeś w tej
sprawie jest niedopuszczalna a jest na to także paragraf. Zmusiłeś
człowieka do płaszczenia się przed Tobą mimo, że udzielenie mu
profesjonalnej pomocy to nie łaska, tylko Twój obowiązek. No ale jak
możesz mu profesjonalnie pomóc skoro nie jesteś profesjonalistą a
tylko opatentowałeś sztukę sprzedawania ludziom tego, co Ci przynosi
największą marżę/zysk... Sorry - taka jest właśnie prawda. Nie wiem,
czy osoby z którymi na co dzień masz kontakt, mają odwagę powiedzieć
Ci to wprost - za plecami tak.
Jak możesz prosić po czymś takim kogoś jeszcze o cierpliwość? Jak
możesz kłamać bez końca? Widziałem w jakiej sytuacji nie mogłeś
odebrać telefonu, bo widziałem Cię na łące w Wilanowie w chwili, kiedy
Robul do Ciebie dzwonił - siedziałeś sobie wygodnie i nie miałeś nic
lepszego do roboty jak oglądanie modeli zdalnie sterowanych. Widzisz -
świat jest mały a kłamstwo jest na krótką metę. Dwa dni temu
powiedziałeś chłopakowi że napęd jest w serwisie, w dniu, kiedy ten
"naiwniak" zadał sobie trud i kilka godzin wcześniej pojechał do
Twojego sklepu wierząc, że jego napęd jest w serwisie a nie w miejscu
gdzie go postawił - mylił się. Dobrze, bo dzięki temu zdecydował się
na opisanie wszystkiego tutaj i zakończenie farsy jaką oferuje Twój
serwis.
Pytam wprost - gdzie jest szczyt i koniec Twojej ignorancji? Ilu
jeszcze ludzi zamierzasz wykorzystać i rolować dla zrobienia KASY? Ci
ludzie płaca wysoką cenę za to że zaufali właśnie Tobie i nie mowa tu
tylko o pieniądzach.
Obawiam się, że na żadne z powyższych pytań mi szczerze nie odpowiesz
- zrozumiem!
Mam nadzieję, że na całej historii, stracisz więcej niż Robert i nie
chodzi tylko o kasę !!! Skoro jednak zareagowałeś odpisując na ten
watek, to pewnie rachować potrafisz i wiesz już w tej chwili że sporo
na tym stracisz.
Wiem, również że inni - prawdziwi - konstruktorzy napędów
paralotniowych czytają tą grupę i są żywo zainteresowani tępieniem
tandety. Nie wiem tylko, czy zdecydują się zabrać głos, bo może nie
chcą "źle o konkurencji pisać". Ale swoje pytanie do producentów
postawię tak:
Dlaczego nie stosujecie tych firmowych rezonansów Radne? Spodziewam
się, że w komplecie z silnikiem, taki rezonans jest tańszy niż
zaprojektowanie i zrobienie dedykowanego, a to mogłoby wpłynąć
korzystnie na koszty produkcji i finalnie na ostateczną (niższą?) cenę
napędu ??? Będę wdzięczny jeśli ktoś mnie oświeci.
Do kolegów, którzy przysyłali maile i porady w tej sprawie.
Dzięki wszystkim.
Aktualnie sprawa w rękach PARAELEMENT - to ostatni "ukłon" w ich
stronę - potem zabawa się kończy i zacznie się BALET ale już w
sądzie !!!
Mam nadzieję, że tam również producentowi starczy HARDOŚCI i dalej
będzie NIEUGIETY - to pomoże szybciej wygrać proces...
p.s.
Panie PRODUCENT - powiedz teraz Robulowi, żeby Cię nie straszył jak
mówiłeś mu kiedy obiecał Ci że sprawy nie zostawi ot tak!!!
p.s.
Obiecuję, że systematycznie będę odgrzewał tą sprawę do dnia kiedy
Robul nie odzyska kasy. W zanadrzu są jeszcze inne tematy bo nie tylko
na temat napędów można tu dyskutować !!!
Nie mam w zwyczaju źle życzyć ludziom, dlatego życzę Ci Krzysztofie R.
wszystkiego najlepszego w tym: takiej niezawodności napędu na którym
latasz, jak ten, który sprzedałeś, następnie tak samo fachowego
serwisu, i przebiegu reklamacji. To dobre życzenia wszak sam je możesz
sobie spełnić (chyba)???
Pozdrowienia,
Tomasz Surma
Tak więc - żeby nie było wątpliwości - pan "producent" został wyraźnie
wezwany do tablicy do odkręcenia całej sprawy a nie wymyślania
szczeniackich wymówek w stylu "to nie ja, to firma Radne", albo "nie
mogłem odebrać bo ma chorą nogę". Ale czytają to inni i kłamstwo
szybko zostało wykazane.
Panie instruktorze, tak przy okazji, tu nie tylko wchodzi w grę
wciskanie chłamu i olewanie gwarancji i takie tam zupełnie niewinne
drobiazgi. Na tym sprzęcie się lata i naprawdę sporo ryzykuje
zawierzając zdrowie i życie byle komu i kupując tandetę. Początkujący
i nieświadomy pułapki uczeń albo zapaleniec pewnie pomyśli, że skoro
sam "PAN INSTRUKTOR" oraz "MISTRZ-ŚWIATA-I-OKOLIC" powiedział, że to
dobry napęd, to pewnie tak jest, naiwnie kupuje to, co mu polecono i
zaczynają się schody.
Oczywiście trzeba przy tym złamać parę śmigieł (najlepiej
trójpłatowych - bo drogie jak cholera, prawda panie instruktorze?), i
może kosz pogiąć (tak żeby się nie dało wyprostować i trzeba kupić
nowy), no bo skoro jest uczniem i dopiero zaczyna, to przecież
oczywiste, że przyglebi na 100%. Te specjalne sposoby szkolenia i to
puszczanie oka do koleżków, gdy już śmigło jest w strzępach dało się u
pana Krzysztofa nie raz zauważyć na łące...
Na tym mechanizmie psychologicznym drenowania naiwnych zapaleńców
właśnie robi się kasę, prawda panie "producencie-instruktorze"?
Gorzej, jak się ktoś nie chce poddać i słusznie dochodzi swego, tak
jak Robul.
To jest taki "wypadek przy pracy" czy po prostu dopuszczalne ryzyko
wkalkulowane w biznes?
hehe ja mysle ze ignorancja sie skonczy w momencie jak ktos mu przywali w
ryj - ot tak po prostu. bo nie sadze ze kazdy jakby byl w podobnej sytuacji
moglby sie powstrzymac.
dobry moral dla mnie jest taki ze udalo mi sie akurat z napedem bo trafilem
na zajebisty serwis to musisz przyznac. :)
robul nie daj sie - jak cos to pomozemy:)
pzdr
Artur
Zgoda - okres pobytu w serwisie przedłuża okres trwania gwarancji,
tylko kto z nas kupuje napęd z myślą o tym, że gwarancję będzie miał
18 miesięczną zamiast standardowych 12 a kolejne 6 miesięcy jest
spowodowane gratisowym uziemieniem/przestojem?
Co do pytania co producent zrobi z tym felernym napędem, to chyba nie
ma problemu, bo:
1.
Skoro to incydentalny przypadek o czym producent zapewniał jeszcze
niedawno, to usunie wadę i za nieco mniejszą kwotę niż nowy sprzeda
napęd jako używany, nic nie traci ale też nic nie zarobi na tym
konkretnym egzemplarzu. Skoro dopracowuje rozwiązanie, które
definitywnie wyeliminuje przyczynę zjawiska o czym sam pisze, to nie
ma ryzyka, że następny nabywca wróci z reklamacją. Pytanie tylko czy
to rozwiązanie istnieje? Jeśli tak, to czemu od kwietnia nie było
zastosowane? Odpowiedź smutna ale obawiam się, że prawdziwa: nie ma
sposobu na wyeliminowanie tej przyczyny inaczej jak przez zmiany
konstrukcyjne i zmianę całego rezonansu z wydechem. Gołym okiem widać,
że ta konstrukcja ma słaby punkt: całe ramię z rezonansem jest
stanowczo za długie, zbyt wysoko mocowane, środek ciężkości tego
zestawu (tłumik, rezonans) jest dość wysoko i daleko od źródła drgania
czyli silnika - tak mi się zdaje.
2.
Jeśli to nie incydentalny przypadek, to producent napędu zgłosi sprawę
swojemu dostawcy i od niego zażąda naprawy, wymiany, bo seria była
wadliwa. Przecież Paraelement nie produkuje silników i rezonansów
Radne Racket, więc korzysta z praw do rekojmi/gwarancji na podobnych
zasadach. Takie reguły obowiązują w cywilizowanym świecie.
3.
Prawdziwy problem robi się dopiero, kiedy PARAELEMENT, sprzeda po raz
kolejny ten napęd w niezmienionym stanie (niezależnie od kwoty), i nie
udzieli na niego gwarancji, bo sprzeda np. jako używany... Ewentualny
nabywca znajdzie się w prawdziwych tarapatach i niestety obawiam się,
że w tym wypadku, to jest właśnie najbardziej realny scenariusz - obym
był w błędzie!
Cała sprawa bierze się stąd, że mój kolega, w swojej poczciwości nie
chciał tego GÓWNA wciskać komuś innemu.
pozdrawiam,
SurmaT
Eh tam,
czytam ten wątek z zaciekawieniem, ale miałem się nie odzywać. Myśli
nas wszystkich w powyższych postach zostały już chyba wyrażone, więc
tu nic nowego bym nie dodał.
Ale w momencie, kiedy obejrzałem zdjęcia z "naprawy" po prostu
wybuchnąłem śmiechem. Gdybym przy odbiorze sprzętu zobaczył sposób
"naprawy" potraktowałbym to jako głupi żart i z całą pewnością tego
nie zaakceptował. A z powodu, który niektórym może wydać się
trywialny: nie jestem jakimś zatwardziałym pedantem, ale zwracam uwagę
na wygląd moich rzeczy. Ogólnie, te które kupiłem jako nowe, wyglądają
niemalże tak jak na początku. W samochodzie, kiedy zdarza mi się
uszkodzenie karoserii, korzystam z AC i to poprawiam, właśnie po to,
aby wyglądał tak, jak powinien. Ja do rozwiązania problemu tego Kolegi
mam takie porównanie: w sytuacji, kiedy w okresie gwarancyjnym na
nadwozie pojazdu, na drzwiach pojawia się ognisko rdzy, producent, po
zgłoszeniu problemu, wspawuje mi w to miejsce stylową łatę z blachy.
Całe to miejsce mam dodatkowo pomalowane na inny kolor. Walor użytkowy
samochodu faktycznie nie ulega zmianie. Ale powiedzcie, czy ktoś o
zdrowych zmysłach zgodziłby się na takie rozwiązanie?? Porównanie to
wydaje mi się całkiem trafne. Zobaczcie jak ten napęd prezentuje się
na stronie producenta:
http://www.paraelement.pl/Naped_PPG_Paraelement_Raket_120_nowy_model_...
chociażby zdjęcie pierwsze czy trzecie. Przecież takie chromowanie
rezonansu nie poprawia jego właściwości a ma na celu właśnie uzyskanie
walorów wizualnych. Za to też się tu płaci! Teraz popatrzmy na zdjęcia
już po naprawie. I któż nie przyzna, że teraz wygląda to "inaczej"?
Jak patrzę na te spawy rezonansu, to chce się krzyczeć! Jestem pewien,
że przy dalszej odsprzedaży takiego napędu cena jego byłaby inna niż
zamierzona. O, nasunął mi się jeszcze jeden przykład: gwarancyjna
naprawa pęknięcia szwów czy materiału paralotni - producent w ramach
reklamacji naprawia skrzydło, ale łatę wszywa a innym kolorze niż
poszycie w tym miejscu :-) Takich przykładów, mam w głowie jeszcze
kilka...
Chciałem tu tylko zwrócić uwagę, że w dzisiejszych czasach płaci się
również za walory estetyczne. Naprawa gwarancyjna czy z tytułu rękojmi
nie może tych walorów obniżać.
Może moja wypowiedź za dużo do tematu nie wniosła, ale mi ulżyło :-)
Zdrówka
Tomek
>
> http://img576.imageshack.us/img576/3549/paraelement1.jpg
> http://img641.imageshack.us/img641/161/paraelement2.jpg
> http://img828.imageshack.us/img828/5228/paraelement3.jpg
> http://img843.imageshack.us/img843/2318/paraelement4.jpg
>
> Robert Karczewski(robul)
Wg mnie to zawsze będzie pękało, odnoszę wrażenie ze jest na szybkiego
dopasowany od jakiegoś skutera. Czy jest jakiś użytkownik napędu z takim
tłumikiem któremu to jakoś działa?
Robercie, kolega Wolly ma rację, wyślij na piśmie ultimatum
p.Krzysztofowi Romickiemu z Paraelementu z podanym terminem, a potem
od razu wal do UOKiK i sądu.To są kpiny.Tłumik powinien zostać
wymieniony na nowy już dawno i to bez wad ukrytych o których producent
doskonale wiedział.Tępić takich producentów i "serwis".
Robercie działaj i pisz co dalej w temacie.
pozdrawiam
Karamba
wystarczy zglosic abuse do allegro, ze towar niezgodny z opisem ;-)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Trzymam kciuki za doprowadzenie do pomyślnego finału dla Ciebie,
osobiście prawie kupiłem kiedyś JPX od rzeczonego producenta niemniej
"PRAWIE" robi różnicę, teraz wiem, że będę unikał jak
ognia......Dlatego jeszcze raz powodzonka i wszystkiego dobrego :-)
pozdro
Ya$
Kupiłem 5 lat temu pierwszego Raketa od Krzysztofa i sprawował się bardzo
dobrze, a po ponad 300 godzinach wymieniłem na nowy. Stary zesztą lata do dziś
pod Poznaniem. Nowy kupiłem w sierpniu 2009. Obecenie ma juź ponad 100 godzin
i działa bezawaryjnie, nie licząc wymiany linki szarpaczki, którą urwałem po
kilkunastu godzniach, a którą dostałem bez problemu Krzysztofa. Dekompresor to
cyba nie jest błąd techniczny, bo chodzi normalnie. Żaden Raket nie odpala
lekko, a mam porównanie z napędami innych firm (m.in.Pana Werenca).
Paraelement jest za to o wiele mocniejszy od innych i znacznie cichszy.
Wyskoich lotów i powodzenia w załatwieniu sprawy
Kossa
>
> > Znam jeszcze wiele różnych przypadków wpadki paraelementu.
> __________________________________
>
> Słyszałem złe opinie, ale bardzo często pochodziły z "drugiej" ręki,
> dlatego powstrzymuję się z ich powielaniem bo nie do końca mam
> pewność, co do ich autentyczności. Ta historia na 100% jest
> autentyczna i sam odbierałem ten napęd po rzekomej naprawie, kiedy
> Robert nie mógł.
> Wygląda jednak na to, że inne "historie" nie są wyssane z palca - co
> gorsza - wcale ich nie jest mało. Chyba, że osoby, które je
> opowiadały, ponosi fantazja i przekłamują relację - tylko po co
> mieliby (miałyby) to robić? I czy aż tyle osób ponosi fantazja ???
> Te historie, często mają wspólną cechę która się przewija - KASA.
> Wszystko idzie dobrze (i to nie zawsze), do momentu zapłaty. Po tym
> jak klient zapłaci i zaczyna oczekiwać coś w zamian, staje się
> intruzem i upierdliwcem, którego można olać i traktować jak powietrze.
> Czas leci, pojawiają się kolejne ściemy i obietnice, a firma czeka aż
> klient zmięknie i zniechęci się w walce o swoje..
>
> Nie wiem, co osiągnie mój kolega, pisząc ten wątek - spodziewam się,
> że nie wiele, ale przynajmniej inni nie znajdą się w jego sytuacji i
> chyba temu to wszystko ma służyć.
>
> pozdrawiam
> SurmaT
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Przepraszam Roberta za kłopot z moim produktem i jego naprawą. Mam
nadzieję, że pozostali użytkownicy będą zadowoleni.
Pozdrawiam
Krzysztof Romicki
Potwierdzam iż pieniądze odzyskałem,szkoda ze tyle to trwało i że
musiało paść tyle przykrych słów.
Dziękuje wszystkim kolegom z grupy za wsparcie,zdaje sobie sprawę że
bez waszej pomocy sprawa nie zakończyła by się tak szczęśliwie.Do
zobaczenia na łące(jestem w trakcie zakupu nowego napędu).
Jeszcze raz dziękuje Robert Karczewski(robul)
jak juz kupisz oblatasz kilka razy (stwierdzajac, ze jest ok), to
pochwal sie, co kupiles :-) (w imie podania pozytywnego
przykladu :-) )
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
__________________________
Ulżyło mi ...
Ja również dziękuję prawie wszystkim, którzy w tej sprawie zabrali
głos - prawie, bo pomijam producenta "naFędów" (nie mylić z
napędami).
Do całej sprawy dodam, że otrzymałem kilkanaście "solidarnych" maili i
telefonów, z których wynika radość z faktu, że nareszcie "ktoś się
wziął za tego gościa". Opisy w mailach dotyczą spraw bardzo starych i
aktualnych a wszystko wskazuje na to że są prawdziwe. Nie chodzi tylko
o "nafędy". Trochę szkoda, że nie zostały napisane tutaj jako posty a
dostałem je na priv, bo obraz firmy PARAELEMENT zarysowałby się
wyraźniej.
Klienci i uczniowie tej firmy, miejcie świadomość, że dla PARAELEMENT
ważna jest KASA a NIE CZŁOWIEK i jego marzenia. Nie ma znaczenia co
kupiliście (kupicie): szkolenie, radio, paralotnie czy "nafęd".
Mam nadzieję, że ta sprawa, jeszcze przez jakiś czas będzie się
odbijała echem w "środowisku" a jej skutki będą odczuwalne dla
Krzysztofa R. Nie spodziewam się, że to zmieni coś w sposobie
traktowania klientów, ale ważne, aby jak najmniej osób było narażonych
na takie traktowanie.
p.s.
Czy od Reprezentanta Kadry Narodowej POLSKI nie powinno się oczekiwać
czegoś więcej niż od przekupy z bazaru Różyckiego?
Pozdrawiam,
Tomasz Surma
>
> Ulżyło mi ...
>
> Do całej sprawy dodam, że otrzymałem kilkanaście "solidarnych" maili i
> telefonów, z których wynika radość z faktu, że nareszcie "ktoś się
> wziął za tego gościa". Opisy w mailach dotyczą spraw bardzo starych i
> aktualnych a wszystko wskazuje na to że są prawdziwe. Nie chodzi tylko
> o "nafędy". Trochę szkoda, że nie zostały napisane tutaj jako posty a
> dostałem je na priv, bo obraz firmy PARAELEMENT zarysowałby się
> wyraźniej.
>
> Klienci i uczniowie tej firmy, miejcie świadomość, że dla PARAELEMENT
> ważna jest KASA a NIE CZŁOWIEK i jego marzenia. Nie ma znaczenia co
> kupiliście (kupicie): szkolenie, radio, paralotnie czy "nafęd".
>
> Pozdrawiam,
> Tomasz Surma
Tomek,
Do jasnej cholery! Nie, nie i jeszcze raz NIE!!!
Jak możesz pieprzyć publicznie takie pierdoły!?
Śledzę ten wątek od początku i do pewnego momentu kibicowałem temu co
- jak mniemałem - przyświecało Ci, czyli doprowadzenie do jakiegoś
zakończenia epopei kol. Robula z napędem Raket od Paraelementu.
Wypuściłeś go na grupę jako pierwszego i natychmiast przejąłeś
inicjatywę. W pewnym momencie zacząłem odnosić wrażenie, że zaczynasz
robić za Zbawcę/inkwizytora i lekko się zirytowałem Twoim darciem szat
na sobie i krucjatą pod sztandarem tępienia i umoralniania
nieuczciwych i nieudolnych Twoim zdaniem sprzedawców/konstruktorów
napędów.
Swoją drogą cały czas zastanawia mnie, dlaczego poleciłeś koledze
Robulowi ten napęd skoro sam napisałeś kilka linijek wyżej, że "gołym
okiem widać, że ta konstrukcja ma słaby punkt: całe ramię z rezonansem
jest stanowczo(...)".
Ale to, co napisałeś jako puentę wątku... o nie kolego, tu
przesadziłeś!
Romicki dostał - poniekąd od Ciebie - prztyczka w nos, zreflektował
się, przeprosił, załatwił sprawę zgodnie z oczekiwaniami kol. Robula.
I zamiast osiąść na laurach Tobie zaczęło się wydawać że to już free
fly, poza konkurencją, i pojechałeś po bandzie.
Tomek, to co napisałeś w ostatnim poście jako ostrzeżenie dla nowych
Klientów, w moim odczuciu, kompletnie zdezawuowało Twoją czystość
intencji. To już nie krucjata w szlachetnym celu. To już podłość,
cynizm a nawet łajdactwo (ja też mogę pisać emocjonalnie, prawda?). A
jakie Ty masz doświadczenia w obcowaniu z Paraelementem? Na jakiej
podstawie piszesz, że "Nie ma znaczenia co kupiliście (kupicie):
szkolenie, radio, paralotnie czy "nafęd"". Tylko nie mów jak - nie
przyrównując - Palikot, że dostajesz listy z poparciem więc masz misję
do spełnienia.
Oni sprzedają kilkadziesiąt napędów rocznie. 5 modeli. A Ty ferujesz
takie wyroki na podstawie jednego przypadku?
Powiedz mi np. jakiej marki samochodem jeździsz a ja za chwilę
przytoczę Ci ich wpadkę konstrukcyjną - żadna marka jeszcze nie
uchroniła się przed tym. Ale naprawili swoje błędy, działają i ludzie
kupują ich produkty.
Skoro masz skłonności do tworzenia neologizmów, to może jeszcze
nazwiesz "filotami" wszystkich, którzy latają na "nafędach"?
Uprzedzając pytania i wolne wnioski: Tak, latam, na sprzęcie kupionym
w Paraelement, jestem wyszkolony przez Paraelement. Kask, już drugie
skrzydło, paczkę, trajkę, kilka śmigieł i pełno dodatków też tam
nabyłem. A kilka dni temu kupiłem kolejne 2 napędy u nich.
Nie, nie jestem specjalnym fanem Romickiego gdyż jest momentami
specyficzny (czyt. trudny) w obcowaniu a stosowanie wymówki dot.
naprawy napędu p.t. "paluszek i główka etc." nie przekonuje mnie - jak
zapewne większość śledzących ten wątek. Ale umie latać i szkolić. Więc
nie dajmy się zwariować. Nie mierzmy wszystkiego jedną miarą. Nie
oceniajmy sporej firmy na podstawie jednej wpadki serwisowej.
"Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień".
Czy jeżeli ktoś - na moich oczach - spali cztery starty po kolei to
obliguje mnie do krzyków na grupie dot bojkotu persony, bądź że trzeba
natychmiast zabronić mu startów "w naszym towarzystwie" bo może
zagrażać mojemu i innych bezpieczeństwu? I mam od razu moralne prawo
straszyć go donosem do ULCu o cofnięcie ŚK? No teoretycznie można by
jeszcze, że zacytuję interlokutorów: "dać mu w ryj", np. że blokuje
start ale napiszę to jeszcze raz: NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. Takie
życie. To się zdarza nawet najlepszym.
Piotrze Paraptaszku,
- czy ktoś jest w stanie potwierdzić "puszczanie oka do kolesi" w
przypadku kraksy kursanta?
- czy ktoś może podać choć przybliżoną liczbę w.w. kursantów z kraksą?
- ilu kursantów zniszczyło swój sprzęt podczas kursu?
Jestem na Wilanowie jakieś 2-4 razy w tygodniu od ponad roku i
widziałem Cię może 2-3 razy łącznie przez cały ten czas. Kiedy to
widziałeś czy słyszałeś te wszystkie bezeceństwa? A może ktoś Ci o
nich tylko opowiadał...?
Powiedziałem co wiedziałem i czym prędzej odleciałem.
pozdrawiam
Marcin
Przeczytaj, kolego wszystkie posty tego wątku, a potem pisz.
Witi
Jak w moim poprzednim poście.Tak pewnie będzie lepiej
Dziękuję kolego za cenną wskazówkę. Przeczytałem jeszcze raz wszystko.
I ponawiam pytanie.
Marcin
Fakty są takie, że kolega Robul kupił napęd w kwietniu, z drugiej ręki
zresztą, a ten napęd kilka razy się zepsuł, a producent nie załatwiał
reklamacji w należyty sposób i krótkim terminie. Trawło to ponad 3 miesiące -
prawie 4. To prawda, do czego producent się przyznał i w końcu dzięki
waszej interwencji oddał pieniądze za sprzęt.
Reszta postów to zwykłe pomyje wylewane na łeb. Zastanawiam się tylko co
skłania kilku sobie bliskich ludzi do tak zmasowanego ataku? Czyżby byli tak
święci, że mogą sobe na to pozwolić?
Poziom dyskusji na ten temat to kompletne dno i nie ma NIC WSPÓLNEGO z
obroną interesów klientów tego producenta.
Tak na marginesie, to przez ostatnie kilka lat na tej grupie pojawiały się
podobne tematy, ale nigdy z taką zajadliwością nie były podsycane. Nigdy też
po żadnym z producentów nie jechali tak ostro, pomimo, że tak naprawdę
wielka rzecz się nie stała. Ludzie to był wadliwy tłumik, a nie jakaś wielka
rzecz.
Nie mam szacunku do takich zachowań i mimo, że wątek zaczął się od sprawy
reklamacji to teraz nie ma z nią nic wspólnego.
Weźcie się w garść
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Nie sądzę, żeby ta dyskusja była wspierana przez któregoś z
producentów, ale myślę, że niejeden zaciera ręce czytając to. Ciekaw
jestem jak się będzie czuł jak role się odwrócą.
Pozdrawiam wszystkich, którzy nie cieszyli się z tej dyskusji z
jakiegokolwiek powodu.
FG
P.S.Słyszałem, że aby dostać się do kadry wystarczy wygrać mistrzostwa
polski lub zająć miejsce w pierwszej 3-ce. Ja się nie kwalifikuję, ale
może inni tak
- Wątek na grupie ukazał się z powodu PARAELEMENT i cyniczną postawę
producenta, a nie przez niechęć do jego właściciela i produktów.
- Zwróć uwagę, że przed całą publikacją na grupie próbowano wszelkich
metod uzyskania rzetelnej pomocy od PARAELEMENT, ale bezskutecznie, to
co ty uważasz za zmasowany atak, w naszej ocenie jest solidarnością i
wzajemnym wspieraniem się. Zwróć także uwagę, że dopiero taka
publiczna postawa zmusiła PARAELEMENT do właściwej reakcji.
- Co więcej, właściciela PARAELEMENT skłoniło do załatwienia sprawy
dopiero PUBLICZNE ujawnienie jej kulisów. To nie jest wylewanie pomyj,
ale próba pokazania innym co trzeba było znosić żeby producent
właściwie zareagował. Kosztem tego są również takie dyskusje z
fanklubem PARAELEMENT jak ta właśnie.
Piszesz, że "Poziom dyskusji na ten temat to kompletne dno i nie ma
NIC WSPÓLNEGO z obroną interesów klientów tego producenta." Tyle, że
tylko tak, czyli poprzez ujawnienie całych kulisów ze zdjęciami i
obnażeniem kłamstw i wykrętów, także tych wypisywanych przez
producenta w niniejszym wątku, dało się obronić interes klienta, bo
żadne inne formy nie pomogły. Wytłumacz co go zmusiło teraz a
powstrzymywało wcześniej?
Na koniec jeszcze napisałeś coś takiego "Ludzie to był wadliwy tłumik,
a nie jakaś wielka rzecz.". No to sobie poczytaj wątek i historię
dokładnie. Tu nie chodzi tylko o tłumik, ale o traktowanie ludzi i
zobowiązań, sprowadzanie niebezpieczeństwa na pilota, notoryczne
oszukiwanie i zwodzenie etc. Dopowiedz sobie jak byś ty zareagował na
takie "robienie w konia", gdy PARAELEMENT sprzedałby napęd tobie,
twojej dziewczynie, twojemu kumplowi, etc. Z twoich słów wynika, że na
pewno poszedłbyś do tej osoby i powiedział "to był wadliwy tłumik, a
nie jakaś wielka rzecz" i pewnie dzwoniłbyś do producenta następne pół
roku - przy tym zero latania. Powodzenia.
Środowisko powinno się zdecydowanie przeciwstawiać podobnemu
cwaniactwu do czego i ciebie namawiam. Wtedy i ty będziesz mógł liczyć
na to, że cię nikt tak jak Robula nie potraktuje, bo się za tobą ujmą
inni i sprawa stanie się publiczna. Po to także jest ta grupa, a nie
jedynie do ogłoszeń o sprzedaży tego czy owego.
Tomek,
Do jasnej cholery! Nie, nie i jeszcze raz NIE!!!
Jak możesz pieprzyć publicznie takie pierdoły!?
Śledzę ten wątek od początku i do pewnego momentu
kibicowałem temu co
- jak mniemałem - przyświecało Ci, czyli doprowadzenie
do jakiegoś
zakończenia epopei kol. Robula z napędem Raket od
Paraelementu.
Nie myliłeś się w takiej ocenie - tylko to było moim celem. Gdyby na
tej grupie podobną historię opisał ktoś inny, obcy, ktoś kogo nie znam
i nie jestem pewien co do jego intencji, nie zabrałbym głosu w tak
zdecydowany sposób. Przeczytaj moje posty - wynika z nich, brak wiary
w to, że Robul odzyska kasę, chociaż taki był postulat. Przeczytaj też
pierwszy wątek producenta - nie zanosiło się na to, że takie
oczekiwanie spełni - może to nadinterpretacja a może brak naiwności.
Wypuściłeś go na grupę jako pierwszego i natychmiast
przejąłeś
inicjatywę.
Zacznę od tego, że jesteś jedną z osób, którą poprosiłem o nieformalną
pomoc w tej sprawie i "wstawiennictwo" u Romickiego i o ile wiem -
próbowałeś - za co Ci serdecznie dziękuję. Robiłeś to zupełnie
bezinteresownie co podkreślam, i wybacz, że wykorzystuję to publicznie
w tym miejscu. Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe -
ujmy Ci to nie przynosi.
Opisywałem Ci sytuację i charakter mojego kolegi, i sygnalizowałem Ci,
że jeśli ktoś mu nie pomoże, to on sam nic w tej sprawie nie wskóra.
Dlatego prosiłem o Twoją pomoc. To było na początku czerwca - czy się
myliłem?
Czy przeczytałeś pierwszy wątek K.R. i wywnioskowałeś, że mu zależy na
szybkim załatwieniu sprawy? Czy zrobił cokolwiek, aby przekonać, że
"tym razem będzie inaczej".. Owszem przeprosił ale co dla Robula z
tego faktu wynikało?? Proszę pokaż gdzie wyczytałeś tam konkrety, poza
kolejnymi obietnicami!!!
W pewnym momencie zacząłem odnosić wrażenie, że zaczynasz
robić za Zbawcę/inkwizytora i lekko się zirytowałem
Twoim darciem szat
na sobie i krucjatą pod sztandarem tępienia i
umoralniania
nieuczciwych i nieudolnych Twoim zdaniem sprzedawców/
konstruktorów
napędów.
Czy uważasz, że w opisanej historii nie należało się "umoralnianie" a
krytyka zachowań była pozbawiona podstaw? To umoralnianie nie powinno
mieć miejsca, bo szanujący się producent sam z siebie powinien
poczuwać się do winy w takiej sytuacji i dla dobra swojego, i klienta
dawno załatwić temat. Wskaż w którym miejscu napisałem nieprawdę.
Darcie szat to tylko i wyłącznie sprawa tego, że czułem się poniekąd
odpowiedzialny za nieszczęście kumpla. Czy Ty w podobnej sytuacji nie
robiłbyś czegoś podobnego? Zaznaczałem to dość wyraźnie aby postronnie
czytający nie mieli złudzeń, że mi osobiście na tej sprawie zależy!!!!
Chyba nie napiszesz, że zadyma powstała na skutek uczciwości i
udolności sprzedawcy/konstruktora? Jak w związku z tym powinienem całą
sytuację określać i jak nazywać karygodne zachowania?
Swoją drogą cały czas zastanawia mnie, dlaczego
poleciłeś koledze
Robulowi ten napęd skoro sam napisałeś kilka linijek
wyżej, że "gołym
okiem widać, że ta konstrukcja ma słaby punkt: całe
ramię z rezonansem
jest stanowczo(...)".
Ocena którą cytujesz, jest formułowana w oparciu o to, czego ta sprawa
mnie nauczyła o tej konstrukcji, oraz o nieudolne naprawy serwisowe.
Czy Ty patrząc na te zdjęcia i mając tu przeczytaną wiedzę widzisz coś
innego?
Jestem niedoświadczonym pilotem i nie znam się na sprzęcie,
samochodach i wielu innych rzeczach. Ale czymś się trzeba kierować
przy podejmowaniu różnych decyzji, w tym o zakupie sprzętu.
Napęd był nowiutki, bo poprzedni właściciel kupił go niecałe pół roku
wcześniej i miał go na łące zaledwie kilka razy. Właściciel był mi
znany. Wszystkie okoliczności zakupu były sprzyjające: nowy sprzęt,
dobra cena, kupiony od właściciela, którego znałem no i sprzęt jeszcze
na gwarancji!
W chwili zakupu przez Robula, nic nie wskazywało na niedopracowanie
konstrukcji - wydawała się solidna. Wtedy znałem ze słyszenia opinię 2
osób, które krytycznie wypowiadały się o tych napędach, natomiast
żadna go nie miała i raczej powtarzała coś zasłyszanego. Informowałem
o tym mojego kolegę.
Pierwotnie Robul chciał kupić napęd za dużo mniejszą kwotę. Ponieważ
ten napęd był prawie nowy i POSIADAŁ GWARANCJĘ, zdecydował się dołożyć
kasy , aby mieć to poczucie bezpieczeństwa - podkreślam to! On
dołożył, żeby mieć wsparcie prodcenta w razie problemów.
Ale to, co napisałeś jako puentę wątku... o nie kolego,
tu
przesadziłeś!
Romicki dostał - poniekąd od Ciebie - prztyczka w nos,
zreflektował
się, przeprosił, załatwił sprawę zgodnie z oczekiwaniami
kol. Robula.
I zamiast osiąść na laurach Tobie zaczęło się wydawać że
to już free
fly, poza konkurencją, i pojechałeś po bandzie.
Tomek, to co napisałeś w ostatnim poście jako
ostrzeżenie dla nowych
Klientów, w moim odczuciu, kompletnie zdezawuowało Twoją
czystość
intencji. To już nie krucjata w szlachetnym celu. To już
podłość,
cynizm a nawet łajdactwo (ja też mogę pisać
emocjonalnie, prawda?).
Tak Marcin, prawie masz rację, tylko, że to prawie robi różnicę...
Wierz mi, że nie ulegałem i nie ulegam podszeptom. W żaden sposób nie
kalkuluję tego co opisuję i nie zastanawiam się, kto na tym zyska -
liczy się tylko to, żeby Robul wreszcie latał!
Co do czystości moich intencji, to jesteś w błędzie. Osoby ze mną
korespondujące uczulam, że jestem zaangażowany w konflikt i mogę nie
być obiektywny. W kwestiach wątpliwych nie odnoszę się jeśli nie mam
solidnej podstawy do sformuowania opinii czy osądu.
Owszem - swobodę interpretacji, pozostawiam i nic nikomu nie
narzucam.
Zdziwiłbyś się, ale nawet z osobami, które zabrały krytyczny głos w
tym wątku rozmawiałem ostatnio o szkoleniu Romickiego i pozytywnych
zmianach jakie zauważyłem w porównaniu do ubiegłego roku. Nie chciałem
tu wplatać wątku szkoleń, bo nie tego dotyczyła historia.
Nie sądzę, że ktoś przeczyta moje teksty wyrwane z całej dyskusji i na
tej podstawie wyrobi sobie zdanie o całej sytuacji czy firmie
PARAELEMENT.
Wielu rzeczy tu nie piszę, bo po prostu nie są związane ze sprawą
Robula. Nie poruszałem kwestii szkolenia i nie kwestionuję w żaden
sposób sportowych osiągnięć.
Opinie zasłyszane z drugiej ręki "odrzucam" i traktuje jako mało
wiarygodne. Ze wszech sił staram się być obiektywny, chociaż
naturalnie nie jest to możliwe, i towarzyszą temu emocje co
zaznaczałem nie bez powodu. Owszem, emocje nie mogą stanowić zasłony i
wytłumaczenia dla wszystkiego co się robi/pisze, dlatego nie unikam
odpowiedzialności.
Nie uważam się za wyrocznię a ta grupa jest miejscem gdzie każdy może
polemizować z poglądami i osądami tu pisanymi, tak jak właśnie to
uczyniłeś.
Nie zarzucaj mi proszę, że krytykuję PARAELEMENT za to że po prostu
istnieje.
Nie zapominaj o podłożu i przyczynie całej krytyki!.
A jakie Ty masz doświadczenia w obcowaniu z
Paraelementem? Na jakiej
podstawie piszesz, że "Nie ma znaczenia co kupiliście
(kupicie):
szkolenie, radio, paralotnie czy "nafęd"". Tylko nie mów
jak - nie
przyrównując - Palikot, że dostajesz listy z poparciem
więc masz misję
do spełnienia.
Czemu wyrwałeś słowa z kontekstu, którego założony sens był inny
(zwracam uwagę na słowo KASA) i brzmiał dokładnie tak:
"Klienci i uczniowie tej firmy, miejcie świadomość, że dla
PARAELEMENT
ważna jest KASA a NIE CZŁOWIEK i jego marzenia. Nie ma znaczenia co
kupiliście (kupicie): szkolenie, radio, paralotnie czy "nafęd"."
Powód dla którego napisałem powyższe słowa, również był podany w
poprzednim wątku:
"Nie spodziewam się, że to zmieni coś w sposobie
traktowania klientów, ale ważne, aby jak najmniej osób było
narażonych
na takie traktowanie."
Jeśli pytasz o moje doświadczenia z PARAELEMENT:
O mały włos nie zostałem kursantem, ale pierwsza rozmowa telefoniczna
była grubo podszyta tematem kasy i wydatków, jakie będę musiał ponieść
- wybacz, że pominę szczegóły, ale jeśli nie wierzysz, to za jakiś
czas sam zadzwoń - zobaczysz jak wyglądają takie rozmowy. Mam
korespondencję, która potwierdza, że nic się nie zmieniło i inni
odnoszą podobne wrażenie.
Na co dzień latam i spotykam się z klientami tej firmy. Sam
zrezygnowałem z jakichkolwiek zakupów właśnie z powodu ich opinii.
Mam wrażenie, że klientem tej firmy zostaje się raz i już się tam nie
wraca, albo inaczej - wracają tylko nieliczni - najtwardsi.
Od różnych osób, które osobiście robiły "zakupy" w PARAELEMENT, słyszę
że coś było nie tak, ktoś na coś czeka, terminy mijają, K.R. nie
odbiera telefonów, umawia się z ludźmi i nie przyjeżdża, nie
informując ich o tym.
W skrócie - wykazuje dużą dozę ignorancji i nie szanuje czasu ludzi, z
którymi ma doczynienie.
Zakup napędu o który chodzi w tym wątku też odbywał się w takich
okolicznościach. Pierwotny właściciel a wtedy jeszcze klient, był na
Wilanowie z kasą co najmniej 2 razy i czekał na Romickiego, który się
nie pojawiał. Tak się właśnie poznaliśmy.
Wiem, że jeśli patrzeć na to przez pryzmat jednej osoby i pojedynczych
przypadków, to tragedii nie ma, ale jeśli zebrać to wszystko do kupy,
to rysuje się obraz niekorzystny dla tej firmy.
Czy Ty nie miałeś takich doświadczeń?
Oni sprzedają kilkadziesiąt napędów rocznie. 5 modeli. A
Ty ferujesz
takie wyroki na podstawie jednego przypadku?
Pomijasz coś o czym napisałem już w drugim poście. Autentyczności tej
historii jestem pewien a inne zasłyszane traktuję z dystansem.
Wierz mi, że nie chodzi o serwis jednego napędu na Raket-cie! Innych
również. Jakie ma znaczenie, czy kupujesz ten czy tamten model, skoro
filozofia obsługi klienta jest taka sama? Osoby, które ewentualnie
zrezygnują z zakupów w Praelement, zrobią to nie dla tego, że dana
wersja napędów (te z silnikiem Racket się psuje) ! Nie kupią ich
dlatego, żeby w razie problemów nie zostać w czarnej D ze swoim
napędem i problemem i nie wiele zmienia fakt posiadania gwarancji ! To
jest sedno.
Czy możesz napisać o swojej eksploatacji sprzętu u nich kupionego i
czy jego eksploatacja a może serwis, przebiegały bezproblemowo?
Miałeś ostatnio jakąś awarię, ale jeśli to nieistotne dla tu opisanej
sprawy to nie opisuj, bo ja nie wiąże tych spraw - żeby było jasne.
Powiedz mi np. jakiej marki samochodem jeździsz a ja za
chwilę
przytoczę Ci ich wpadkę konstrukcyjną - żadna marka
jeszcze nie
uchroniła się przed tym. Ale naprawili swoje błędy,
działają i ludzie
kupują ich produkty.
Prawda. Nikt tu jednak nie ma pretensji o to, że napęd się popsuł -
najdroższe, kosmiczne technologie zawodzą i to wiemy. Nikt nie
odbiera, prawa do działania na rynku!!! Ale to wolny rynek (bez
monopoli z nielicznymi wyjątkami), a reklama i antyreklama są jego
elementem.
Czy znasz jakąś firmę, która tak traktuje sprawy i przechodzi to bez
echa? Ostatnie afery pokazują, jakie konsekwencje ponoszą firmy, które
popełniają błędy.
Powiem Ci w czym problem, jeśli chodzi o nasze podwórko....
Przez tolerowanie takich zachowań i milczenie przyczyniamy się do ich
eskalacji (tych zachowań), i powstaje ciche przyzwolenie na takie
praktyki!
Czy nie w interesie wszystkich jest posiadać wiedzę, że Robert
Karczewski miał taki problem z tą firmą? Przecież nie wymyślił całej
historii.
Producent ma pełne prawo wykazać, że ta sytuacja była incydentem i nie
jest regułą. Najlepiej wiedzą to rzesze jego zadowolonych klientów.
Ale nawet Ty, zdobywając się na krytykę sposobu w jaki zakończyłem
sprawę, nie możesz napisać, że problem nie zaistniał, a jedynie ocenić
formę i styl moich wypowiedzi, bo do tego można Twoją opinię
sprowadzić.
Niestety - za stosowane praktyki trzeba ponieść konsekwencje a
publicznie wyrażona krytyka, to najłagodniejsza i najmniej dotkliwa
dla producenta forma - tak myślę. Nawet jeśli sprzeda 10 napędów
mniej, to dopracuje technologię i zacznie sprzedawać niezawodne
sprzęty, a serwis i obsługę klienta doprowadzi do perfekcji (jeśli
teraz stoi na bardzo wysokim poziomie) i już nikt nigdy nie napisze
takich słów jak ja/my tutaj. Jeśli wtedy ktoś się na to zdobędzie to
zostanie skrytykowany przez innych, którzy obronią niewinnego
producenta przed "nadętym" klientem.
Skoro masz skłonności do tworzenia neologizmów, to może
jeszcze
nazwiesz "filotami" wszystkich, którzy latają na
"nafędach"?
Ludzi tak nie nazwę, bo nie mam w zwyczaju nikogo obrażać! Myślę, że
przy swojej inteligencji i elokwencji, dobrze wiesz (wyczuwasz) w
jakim celu "stworzyłem" to określenie.
Uprzedzając pytania i wolne wnioski: Tak, latam, na
sprzęcie kupionym
w Paraelement, jestem wyszkolony przez Paraelement.
Kask, już drugie
skrzydło, paczkę, trajkę, kilka śmigieł i pełno dodatków
też tam
nabyłem. A kilka dni temu kupiłem kolejne 2 napędy u
nich.
Nie, nie jestem specjalnym fanem Romickiego gdyż jest
momentami
specyficzny (czyt. trudny) w obcowaniu a stosowanie
wymówki dot.
naprawy napędu p.t. "paluszek i główka etc." nie
przekonuje mnie - jak
zapewne większość śledzących ten wątek.
No i o to tutaj chodzi. Jesteś poważnym człowiekiem. Znasz Romickiego
"długo" i lepiej niż "przeciętny" jego klient. Znacie się też jako
zawodnicy. Masz twardy charakter, który pozwala Ci na utrzymywanie
relacji z nim i zaopatrujesz się u niego. Mimo to, przyznajesz, że
kontakt z nim jest TRUDNY. Proszę napisz - skąd biedny KOWALSKI ma
wiedzieć, że trafia na takiego sprzedawcę! Skąd biedny Karczewski miał
wiedzieć, jak dotrzeć do wyobraźni tego człowieka, żeby zrealizować
swoje prawa!
Pytam jeszcze raz - skąd i jak ?
Pamiętaj, że nie każdy klient mam wystarczająco mocną osobowość aby
przeciwstawić się powierzchowności Romickiego. W nazwie firmy nie jest
napisane PARAELEMENT - TYLKO DLA TWARDZIELI CO POTRAFIĄ WALCZYĆ O
SWOJE!
No i jeszcze jedno. Czemu mimo Twojej wiedzy i pomocy w sprawie napędu
nie udało się nic wcześniej zdziałać - rozumiesz w czym problem?
Ale umie latać i szkolić.
Tego jeszcze nikt tu nie kwestionował. Ostatnie słowa i nawiązanie do
reprezentacji napisałem, żeby podkreślić to, że od takiej osoby mamy
prawa oczekiwać więcej - mimo, że to taki sam człowiek. Czy
oczekiwanie zrozumienia dla pasji i szukanie fachowego wsparcia od
takiej osoby to błąd? Tym bardziej, że w tym konkretnym przypadku to
był obowiązek a nie dobra wola producenta.
Jak reagujesz na informację, że pijany policjant potrącił pieszego
prowadząc auto - czy nie masz spotęgowanego odczucia gniewu (czy jak
by nie nazwać niesmaku, który na ogół odczuwamy).
Więc
nie dajmy się zwariować. Nie mierzmy wszystkiego jedną
miarą. Nie
oceniajmy sporej firmy na podstawie jednej wpadki
serwisowej.
"Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień".
Zgadzam się - nie wariujmy - jeśli ktoś ma pozytywne doświadczenia z
tą firmą niech pozostanie jej klientem. Jeśli ktoś ma negatywne ale
toleruje je - niech pozostanie. Ale jeśli ktoś nie miał z nimi
doświadczeń żadnych, niech wie, że takie "przypadki" się zdarzają i
wkalkuluje je w ryzyko.
Raczej nie ma takich co kamieniem rzucą. Producenci nie zareagowali na
prośbę udzielenia odpowiedzi, dlaczego nie stosują tych rezonansów i
ja to rozumiem. Zdają sobie sprawę, że ich wpadkę, też ktoś tu kiedyś
może opisać i nie chcą tego. Ale sprawa nie idzie o techniczną wpadkę
tylko co się wokół tego działo i perspektywy załatwienia tej sprawy.
Rozumiem, że mój kolega powinien docenić wspaniałomyślność K.R., który
w swej łaskawości zechciał oddać kasę, czego wcześniej nie zamierzał
robić!
Producent nie zdobył się na wspaniałomyślność - nie oddał kasy, którą
wziął za naprawę elementu, który powinien być naprawiony w ramach
gwarancji ! Robul się nie upominał, żeby było jasne. Mowa tu o
wymianie łożyska. Producent sprzedał pierwszemu właścicielowi ten
napęd ze śmigłem, które było wyszczypane i nie wyważone. Ubytek (dość
głęboki odprysk) był wielkości 2-3 cm2 na powierzchni jednej z łopat
(blisko końcówki śmigła, same krawędzie łopat NIE były wyszczypane).
Podobno w chwili sprzedaży nie miał takiego śmigła na stanie. Tylko po
co wydawać taki sprzęt klientowi? Zobowiązał się do jego zamiany, jak
tylko będzie miał.
Wymiana śmigła nastąpiła prawie pół roku po zakupie - nie twierdzę, że
z winy K.R. - możliwe że pierwszy właściciel nie dość intensywnie się
upominał i nie dopilnował sprawy. Śmigło zostało wymienione, ale
napęd już przepracował kilka godzin i pojawiły się pierwsze skutki nie
wyważenia.
Skoro wydał napęd w takim stanie klientowi to nie liczył się z
następstwami?
Czy ty w tej sytuacji zapłaciłbyś jakąkolwiek kasę za łożysko i jego
wymianę?
Czy nie śmierdzi to parciem na kasę i podejściem "jakoś to będzie"; a
może koleś rozpier... śmigło zanim będę miał nowe na wymianę (?) To mój
wypaczony całą sytuacją osąd.
Robul nie latał nawet minuty z tym wyszczypanym śmigłem i przy
rozliczeniu z pierwszym właścicielem umówili się, że dla dobra obu
stron, to pierwszy właściciel załatwi z K.R. wymianę śmigła na nowe
aby uniknąć nieporozumień.
Owszem istnieje ryzyko, że od nowości łożysko było wadliwe i
eksploatacja wyszczerbionego śmigła nie miała z tym żadnego związku,
ale tym bardziej naprawa powinna być nieodpłatna.
Dalej.
Na pewno śledzisz jak rozwija się konkurencja dla Praelement. Zauważ -
mają wpadki - mniejsze większe. Ich klienci jednak nie chwalą ich za
100% niezawodność, ale poważne traktowanie !!! Nie chodzi o to, że za
serwis gwarancyjny nie płacą jeśli nie ma winy użytkownika. Powiem
więcej - są dopieszczani gratisami, darmowymi przeglądami itp. Klienci
najzwyczajniej doceniają to, że nikt nie robi łaski ani nie strzela
focha!
Tym właśnie odróżnia się opisywana tu firma! Zauważ, że taka
pojedyncza wpadka jak to nazwałeś, mimo że taką nie jest, mogła być
załatwiona bez całej afery. Producent miał co najmniej kilka okazji i
długi okres czasu. Nie brakowało też dobrej woli klienta. Przy
odrobinie inicjatywy K.R. miał szansę, na to, że napęd Robula i on sam
byłby egzemplarzem doświadczalnym dla jego rozwiązań.
Tu chodzi o zasadę w podejściu do człowieka i klienta.
Stara marketingowa zasada mówi, że jeden zadowolony klient generuje
dziesięciu potencjalnych klientów i odwrotnie: jeden niezadowolony to
strata kolejnych. Inna mówi, że jak autobus przyjeżdża punktualnie 100
razy, a spóźni się tylko raz, to i tak zapamiętamy ten jeden raz,
dlatego tak ważne aby nie pozwalać sobie na wpadki i nikogo nie
ignorować. Inaczej reagujesz na spóźnienie autobusu, kiedy jest zima
jest ślisko i znajdujesz dla tego jakieś wytłumaczenie - jeśli masz
powody by wierzyć, że tak musiało być.
Czy jeżeli ktoś - na moich oczach - spali cztery starty
po kolei to
obliguje mnie do krzyków na grupie dot bojkotu persony,
bądź że trzeba
natychmiast zabronić mu startów "w naszym towarzystwie"
bo może
zagrażać mojemu i innych bezpieczeństwu? I mam od razu
moralne prawo
straszyć go donosem do ULCu o cofnięcie ŚK? No
teoretycznie można by
jeszcze, że zacytuję interlokutorów: "dać mu w ryj", np.
że blokuje
start ale napiszę to jeszcze raz: NIE DAJMY SIĘ
ZWARIOWAĆ. Takie
życie. To się zdarza nawet najlepszym.
Umówmy się - spalone starty czy zajęte startowisko, to nie to samo,
co latanie z napędem, któremu po n-tej naprawie odpada tłumik w locie.
No chyba, że łąka jest Twoja, dbasz o nią a jakiś intruz właśnie
rozłożył Ci się na rozbiegu.
Nawet wtedy skala zagrożenia jest nieporównywalna!
Nikt tu nie grozi składaniem donosów czy pozbawianiem uprawnień.
Piętnujemy postawę !!! Wiesz co potrafi się stać z odpadającym
tłumikiem w locie i jak duże zagrożenie stwarza. Zwłaszcza, jeśli w
pobliżu znajdują się inni piloci, ich sprzęt czy osoby postronne...
Koledze zdarzały się awaryjne lądowania i dymanie ze sprzętem do
samochodu, bo dojazdu nie było - w sumie to powinien podziękować
producentowi, bo dzięki niemu nauczył się planować lot, tak aby w
każdej chwili miał gdzie awaryjnie wylądować - czy tak? Może w ramach
wdzięczności powinien mu odpalić ze stówę albo dwie!
Sorry, za złośliwość, ale ponosi mnie, kiedy po raz kolejny przeżywam
całą historię.....
Piszesz, że takie jest życie.
No to proszę, napisz ile godzin w tym roku - od kwietnia do sierpnia
spędziłeś w powietrzu i ile radości z tego miałeś? Ile razy chciałeś
ale nie mogłeś polatać (kiedy była pogoda) z różnych powodów: praca,
dom itp i jak się wtedy czułeś?
A teraz wyobraź sobie, że wcale nie polatałeś, bo Twoja nowa trajka,
napęd, skrzydło leżały i czekały na łaskawą naprawę producenta i
teraz sobie powiedz - TAKIE ŻYCIE!
Owszem - latanie to nie powietrze- można bez tego żyć i z tego
zrezygnować. Łatwiej jeśli sami o tym decydujemy a nie czyjaś
nieudolność czy ignorancja.
Co do walenia w ryj, to dla niektórych taki sposób załatwiania
konfliktów jest właśnie rozwiązaniem i z tym też trzeba się liczyć -
takie życie.
p.s.
Marcin - rozumiem, że nie wszystko Ci się podobało w sposobie
opisywania sprawy a zwłaszcza jej podsumowanie. Zważ jednak na pewne
ograniczenia słowa pisanego i w ocenie nie zapominaj o zasadniczej
kwestii - łatwiej Ci będzie zrozumieć co i dlaczego napisałem.
Nie jestem i nie byłem przez nikogo inspirowany i ponoszę pełną
odpowiedzialność za wszystko co tu napisałem. Jestem pewien słuszności
swoich przekonań w tej sytuacji i jeżeli ktoś wykaże, że napisałem
nieprawdę to pójdę do Romickiego z przeprosinami oraz publicznie tutaj
wszystko odszczekam!!!
Wszystkim, którzy zastanawiają się nad "poziomem" i celem tej krytyki
odpowiadam: wypowiadałem się wyłącznie w interesie mojego kolegi i
swoim. O ile wiem, podobnie zrobiła większość osób, które go zna i z
którymi się spotyka na łące. Robul narażał siebie i nas w czasie
wspólnego "latania" i musieliśmy na niego uważać! Nawet nie wiecie ile
i jakich epitetów padało na łące kiedy po raz kolejny Robul wspominał
o serwisie, albo przysłał sms'a o szczęśliwym awaryjnym lądowaniu.
Czego po czymś takim oczekujecie?
Czemu ulatuje waszej ocenie fakt, że producent NOTORYCZNIE odwalał
kaszanę i uchylał się od odpowiedzialności i załatwienia sprawy w
należyty sposób. Miał duży wybór środków i dużo czasu. A gdyby tak
zabrakło szczęścia i chłopak przypłaciłby to zdrowiem - dalej byście
pełni współczucia i zrozumienia dla producenta? Dalej dziwilibyście
się fali krytyki?
Co do głosów o tym, że nikogo tak ostro nie potraktowano....
Pokażcie mi innego producenta, który tak potraktował swojego klienta w
tak oczywistej sytuacji!!! Który producent narażał pilota przez swoją
nieodpowiedzialność na zniszczenie sprzętu i utratę zdrowia? Jeśli
znacie takie przypadki to piszcie ku przestrodze innych !!! Jeśli
napiszecie prawdę, nikt Wam krzywdy nie zrobi bo nie ma do tego prawa!
Ludzie - to nie wyprawa krzyżowa! To opisanie sytuacji, która nie jest
wyreżyserowana na potrzeby opisania tutaj. Sam producent to przyznaje.
Sam naważył a teraz musi to wypić - taka sprawiedliwość. Czy
sprawiedliwości nie stało się zadość?
Wiem, że kierują wami ludzkie odruchy współczucia ale zastanówcie się,
komu należy się współczucie.
Sprawca staje się ofiarą - gratuluję trzeźwości umysłu.
Sceptykom, życzę tyle stoickiego spokoju i wyważenia w każdej podobnej
sytuacji, która dotknie ich lub ich bliskich bezpośrednio.
Mną kierowały wyłącznie pobudki, które już opisałem - chcę bezpiecznie
latać z kumplem, który tak jak ja - pokochał latanie na paralotni z
napędem !!!
To mój ostatni wpis w tym wątku - cała sprawa zabrała mi dużo czasu i
nerwów. Napisałem prawie wszystko co ma bezpośredni związek z tą
historią i mam nadzieję, że moje stanowisko jest jasne i rozumiecie z
czego wynika.
Pozdrawiam
Tomaz Surma
Każdy napęd będzie miał Kartę Gwarancyjną z czytelnymi warunkami
gwarancji i sposobie jej realizacji, podobnie każdy inny sprzęt,
którego mogę być gwarantem.
Pozdrawiam
Krzysztof Romicki
bo pijesz do mojego dania w ryj.
jesli JA spale 100 startow to oprocz potu wylanego i ewentualnie
uszkodzenia sprzetu przez zmeczenie nikt nie ucierpi.
a jesli wylany pot zostal po to zeby zarobic pieniadze (nie kazdy ma
bogatych tatusiow i rodzinne majatki ze mu manna splywa) a potem ktos na te
pieniadze - nie male - chce mnie w jajo zrobic i ignoruje mnie przez tyle
czasu, ma w dupie za przeproszeniem bo siedzac na lace i nie odbierajac
telefonu bo "klient jest natretny bo ma jakies roszczenia bo mu rura
odpadla" to po dluzszym czasie tak - przyjebal bym mu w ryj. bez zalu z
mojej strony. i to niezaleznie czy to Pan R. czy X. by byl.
wychodze z zalozenia:
dobrego - dobrem
chama - chamem.
i tak po twojemu interlokutorowsko koncze ten watek z mojej strony:)
pzdr
Artur
i o to chodzi Panie Krzysztofie. o nic innego tylko o to zeby klient byl
nie zlem koniecznym po zakupie sprzetu tylko klientem, ktory tak naprawde
jest a przynajmniej powinien byc najwazniejszy.
zycze alby nie skonczylo sie tylko na slowach ale na tym ze zaczna sie tu
pojawiac glosy nie besztajace tylko takie, ktore napisza np: zajebisty
serwis, szybki kontakt i sprawa zalatwiona bezproblemowo.
tego naprawde zycze
pzdr
Artur
ok wrozbito. w takim razie jaki mialebym cel zeby dowalic producentowi. bo
skoro tak piszesz to masz jakies dowody.
czy adoracji - tak latamy razem z robulem - znaczy my latamy a on co 15min
lotu popierdziela z calym szpejem kilometry na lake po awaryjnym
ladowaniu:P
wiec jak nie wiesz to sie nie wypowiadaj w niektorych tematach.
w kupie sila, i cieszymy sie ze sprawa jest zalatwiona i uwazam ze tylko
dzieki temu ze dowalilismy jak to piszesz producentowi. bo robul odzyskal
pieniadze i moze zaczac latac na czyms co lata.
sam niewiele by zdzialal, dopiero po publikacji producent stwierdzil ze mu
odda pieniadze bo bylo juz PUBLICZNIE. w prywatnych rozmowach mowil ze nie
ma takiej mozliwosci.
osiagnelismy cos co chcielismy.
mam nadzieje ze u Was w grupie wzajemnej adoracji nie bedzie nigdy takich
problemow.
pzdr
Artur
ja sie wzialem ciekwe tylko ze wielka mi rzecz - tlumik rozwala Ci sie co
15min lotu a po kazdej naprawie zapewniany jestes ze jest pozmieniany i
jest ok.l i wtedy lecisz i zdziwienie - wysrywa Ci sie w najmniej
oczekiwanym momencie, ladujesz gdzies lamiesz nogi albo kregoslup. no i
mowisz - no tak to tylko tlumik - wielka rzecz sie nie stala.
a tak btw - moze i dno ale czasem trzeba sie znizyc do jakiegos poziomu
btw2 - reklamacje to sie zalatwia w 4 oczy z producentem - o ile chce
rozmawiac i jest z nim jakikolwiek kontakt - tu bylo inaczej i nie
pozostalo nic innego niz pomoc przez nasze TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI.
podsycane posty byly oczywiscie ale tylko dlatego ze ignorancja producenta
w pewnym momencie osiagnela maximum.
pzdr
Artur
hej
to ja opisze grzeszki innych producentow
np taki techno-fly
no kurna jak to jest nie rozumiem tego jak oni traktuja klientow!!??????/
do czego to podobne zeby ich mechanik przyjechal na lake i pomogl mi w
jakims takm problemie?
ze przyjezdzajac do nich bo mi cos tam z lozyskiem sie dzialo od reki mi
wymienil?
ze jak zadzwonie to zawsze odbiera tel?
no kur.....a do czego to podobne????!!!!!!!!!!!!!!!
i juz wiesz dlaczego nie moge obsmarowac techno-fly?
bo sa normalnymi ludzmi ktorzy odpowiedza na jakes nurtujace mnie pytanie
odnosnie napedu. ze naped kupilem rok temu i ani razu przez ten czas kiedy
zadzwonilem albo przyjechalem do nich nie powiedzieli mi ze nie maja czasu
albo ze nie moga rozmawiac.
i o to w tym chodzi
ale co z tego jak zaraz pojawia sie glosy ze cos tam ze moze jestem z nimi
zwiazany wiec informje co nastepuje
nazywam sie Artur Szreniawa - nie mam nic wspolnego z techno-fly, nie
wspolpracuje z nimi - jestem tylko ich klientem i mam nadzieje jak
najdluzej
pzdr
Artur
> chyba, że jej główni udziałowcy są jeszcze bardziej twórczy. Postaram
> się lepiej wykonywać swoje obowiązki, a przede wszystkim dbać o
> każdego, żeby czuł, że jest najważniejszy.
> Pozdrawiam
> Krzysztof Romicki
Krzysztofie, trzymamy Cię za słowo. Kupiłem u Ciebie kilka rzeczy (nie
napęd) i generalnie jestem z nich zadowolony, reklamacje też załatwiłeś
dobrze. Ale:
- nie obiecuj ludziom że:do nich oddzwonisz jeśli tego nie robisz,
- nie obiecuj że towar będzie za tydzień, jeśli nie masz pewności kiedy
będzie.
Ja 2 miesiące byłem tak zwodzony.
Zacząłem u Ciebie od drobnych zakupów ale z uwagi na powyższe na "drobnych"
się zakończyło. Mam nadzieję że kiedyś jeszcze zawitam w Twoim sklepie i że
nie będzie to reklamacja.
Pozdrawiam.
Andrzej.
Więc zasypałeś mnie słowami - ale nie przekonałeś.
Uważam, że niesprawiedliwe jest to, że mimo osiągnięcia celu, z Twoich
wypowiedzi emanuje generalna, silna niechęć do Paraelementu którą
argumentujesz w specyficznym sobie, mentorskim tonie.
Definitywnie kończę swój udział w tym wątku
pozdrawiam
Marcin
___________________________
Stary - nie pisz takich tekstów w środku nocy bo śmiechem rodzinę
obudziłem :))))))))))
Pozdrowienia
TS