Mam problem ze znalezieniem laboratorium, które wykonałoby badania na
zgodność z normą EN 50065 i wystawiło papier poświadczający zgodność.
Gdyby ktoś pytał, EN 50065 dotyczy komunikacji po sieci energetycznej.
Najchętniej pojechałbym do kogoś, kto takie badania ma "w karcie" - już je
robił i wie jak to robić. Możecie kogoś polecić? Im bliżej Gliwic, tym
lepiej.
Pozdrowienia,
Andrzej Ekiert
PS:
<rant>
Też zauważyliście, że ostatnio nieodpowiadanie na maile stało się jakimś
dziwnym standardem w wielu polskich firmach? Piszę do dystrybutora sprzętu
pomiarowego, proszę o ofertę i cisza (a ten sam dystrybutor regularnie
mnie spamuje jakimiś ofertami specjanymi i promocjami). Piszę do
laboratorium EMC z pytaniem czy mogę u nich zrobić badania - brak odzewu.
Trochę mnie to szokuje - wydawałoby się, że dotarcie do klienta jest
najtrudniejszą częścią zadania, a tu ignorują klienta, który sam
przychodzi.
</rant>
<rant>
> Też zauważyliście, że ostatnio nieodpowiadanie na maile stało się jakimś
> dziwnym standardem w wielu polskich firmach? Piszę do dystrybutora sprzętu
> pomiarowego, proszę o ofertę i cisza (a ten sam dystrybutor regularnie
Dokładnie dzisiaj mam to samo z kilkoma firmami gdzie wysłałem jakieś
pytania.
To jest selekcja negatywna personelu. Oni nie potrafią korzystać z maila,
przeoczą coś natomiast spamują od czasu do czasu.
Kupować należy zacząć samemu w Chinach.
Kiedyś robiłem badania na EMC w IASE we Wrocławiu. Niestety nie wiem, czy
robią badania na zgodność z normą EN 50065, ale możesz zapytać. Laboranci są
mili i służą pomocą podczas badań.
R.
> PS:
<rant>
Też zauważyliście, że ostatnio nieodpowiadanie na maile stało się jakimś
dziwnym standardem w wielu polskich firmach? Piszę do dystrybutora sprzętu
pomiarowego, proszę o ofertę i cisza (a ten sam dystrybutor regularnie
mnie spamuje jakimiś ofertami specjanymi i promocjami). Piszę do
laboratorium EMC z pytaniem czy mogę u nich zrobić badania - brak odzewu.
Trochę mnie to szokuje - wydawałoby się, że dotarcie do klienta jest
najtrudniejszą częścią zadania, a tu ignorują klienta, który sam
przychodzi.
</rant>
Zauważyliśmy. Ewentualnie są jeszcze odpowiedzi zupełnie od czapy.
Generalnie jest to upadek profesjonalizmu wywołany m.in. głupiomądrym
cięciem kosztów przez pracodawców.
e.
Zauważyliśmy. Zdarza się, że na maila nie ma odpowiedzi i trzeba dzwonić po
dwa razy i normalnie prosić o jakąś odpowiedź.
Przykład sprzed tygodnia. Napisałem do firmy do działu technicznego, czy ich
urządzenie poradzi sobie w konkretnych warunkach. Brak odpowiedzi.
Zauważyliśmy także, że na Automaticonie pytamy wystawcy o pewien parametr
falownika (na tyle istotny, że przesądza, czy weźmiemy do rozruchu falownik
za kilkadziesiąt tysięcy złotych, czy zamówimy opornicę), a on opowiada
bajki i podaje ogólniki z instrukcji -- konstruując pytanie na trzy różne
sposoby, podając przykłady nie uzyskujemy odpowiedzi.
Ale są też firmy w porządku. Ostatnio kupowałem oscyloskop i zauważyłem
różnicę w parametrach w dwóch dokumentach na stronie producenta. Nasz
warszawski dystrybutor na własną rękę przeprowadził badania, żeby sprawdzić,
jak jest w istocie.
R.
> Zauważyliśmy także, że na Automaticonie pytamy wystawcy o pewien parametr
> falownika (na tyle istotny, że przesądza, czy weźmiemy do rozruchu
> falownik za kilkadziesiąt tysięcy złotych, czy zamówimy opornicę), a on
> opowiada bajki i podaje ogólniki z instrukcji --
Fajnie to wygląda jak "starszy specjalista do spraw technicznych" zapytany o
produkt bierze ulotkę i zaczyna szukać tego o co pytasz :-)
> Zauważyliśmy. Ewentualnie są jeszcze odpowiedzi zupełnie od czapy.
> Generalnie jest to upadek profesjonalizmu wywołany m.in. głupiomądrym
> cięciem kosztów przez pracodawców.
Z firm takich jak Elhurt to odeszło kilka fal pracowników zakładając własne
firmy :-)
Zostali w robocie chyba tylko ci mało kumaci :-) Natomiast ich szefom odbiło
i pobudowali sobie siedziby z tysiącami metrów kwadratowych, kosztami na
poziomie setek tysięcy złotych rocznie. Długo tak nie pociągną.
> Z firm takich jak Elhurt to odeszło kilka fal pracowników zakładając
własne
> firmy :-)
> Zostali w robocie chyba tylko ci mało kumaci :-) Natomiast ich szefom
odbiło
> i pobudowali sobie siedziby z tysiącami metrów kwadratowych, kosztami na
> poziomie setek tysięcy złotych rocznie.
No bo co taki pracownik może być wart. A budynek to budynek!
e.
> No bo co taki pracownik może być wart. A budynek to budynek!
Ale budynek wymaga gazu GZ-50 w ilościach kosmicznych i prądu w ilościach na
całą wieś. To straszliwie kosztuje. Klienta też irytuje podnoszenie cen w
związku z tymi ich kosztami.
Ja sie lepiej czuję jak mnie firma przyjmie w przesłowiowym garażu i da
niższą cene niż w przepychu z konwenansami.
Kiedyś czytałem o prelekcji, którą miał właściciel sieci MC Donald's ze
studentami. Zapytał studentów, na czym polega jego biznes. Któryś ze
studentów odpowiedział: sprzedaje pan hamburgery. Padła odpowiedź mniej
więcej taka: Nie, ja inwestuję w nieruchomości. Posiadam lokale, budynki,
działki w najlepszych lokalizacjach wszędzie na świecie.
R
Jeszcze lepszy jest "inżynier d/s sprzedaży" gdy zapytany o jakiś
parametr na wcześniej umówionym spotkaniu nerwowo przegląda kserówkę
folderu w poszukiwaniu odpowiedniej tabelki :)
Agent.
Błąd - sam im podesłałeś swój adres do bazy spamu :-) Znaczy cała praca
działu marketingu wykonana. Oni Ciebie nie zignorowali - co to to nie.
Teraz jeszcze tylko spersonalizowany mail reklamowy i gotowe.
Czego byś oczekiwał od zatrudnionego tam absolwenta socjologii, czy
jakiegoś marketingu? Tak samo jest w różnych call center - mają
scenariusze rozmów i biada Ci, jak wyjdziesz ze swoim problemem poza
ustalone ramy. Masz mieć standardowe problemy.
Podam inny przykład - dawno, dawno temu chciałem kupić samochód.
Zainteresowały mnie pewne szczegóły ubezpieczenia, czy coś takiego i jak
skończony frajer wszedłem na stronę krajowego przedstawiciela. Grzecznie
wpisałem treść maila w formatkę i zonk - nie wyślę, jeżeli nie
zaakceptuję dopisania mnie do bazy reklamowej! Zawsze odznaczam zgodę i
po prostu nie zostaję wpisany do bazy ale mail idzie i nawet otrzymuję
odpowiedź a tu za potencjalne kilkadziesiąt tysięcy zostałem
potraktowany jak gówniarz.
Takie życie.
Maciek
A McDonald dziala we wlasnych nieruchomosciach, czy ma dochodowa
franczyze ?
J.
ZTCW wszyscy franczyzobiorcy to najemcy. Właścicielem nieruchomości
jest McDonalds.
Aby było w temacie. Ja sobie chwalę współpracę z laboratorium
EMC Instytutu Logistyki i Magazynowania, w Poznaniu (choć to było
parę lat temu). O komunikacji w sieciach energetycznych nie
rozmawialiśmy, ale panowie sprawiali wrażenie bardzo kompetentnych.
Wyposażenie laboratorium też robiło wrażenie.
Pozdrowienia,
MKi
W niektorych przypadkach bym sie zdziwil.
Takie centrum-galeria handlowa, w srodku restauracja, w niej kilka
fastfoodow - i co - odsprzedali jedna kanciape McD ?
No chyba ze McD posiada cala galerie :-)
J.
Ja miesiąc tem zadałem pytanie firmie z Poznania na temat kamer
przemysłowych,
ale że mi się śpieszyło to po paru godzinach tam zadzwoniłem, dowiedziałem
się że kolega już przygotowuje odpowiedź :) no to jeszcze coś się chciałem
dowiedzieć to odpowiedzieli że telefonicznie to nie ale na oficjalny mail
odpowiedzą, chodziło o ofertę kamer, rejestratora i drobnicy na parę tys
zł.
Do dzisiaj nie odpowiedzieli, mają w d.. potencjalnego klienta.
--
Pozdr
JanuszK
Okazuje się, że jest inaczej w USA, a inaczej w Europie. Oto cytat z
Wikipedii:
[http://pl.wikipedia.org/wiki/McDonald%27s_Corporation]
"Oprócz zwykłych opłat franczyzowych i procentu od sprzedaży, dochodem
McDonald's są również czynsze, częściowo powiązane ze sprzedażą, w USA
McDonald's jest bowiem zawsze właścicielem nieruchomości, na której znajduje
się bar będący przedmiotem umowy franczyzowej. Jak stwierdził Harry J.
Sonneborne, jeden z założycieli McDonald's: Jesteśmy biznesem w dziedzinie
nieruchomości. Jedynym powodem, dla którego sprzedajemy hamburgery, jest to,
że przynoszą największy dochód płatnikom czynszu[potrzebne źródło]. W
Europie model jest odmienny; np. w Wielkiej Brytanii McDonald's jest
właścicielem jedynie ok. 30% placówek; także w Polsce franczyzobiorcy często
najmują powierzchnię od innych wynajmujących."
R.
> Jeszcze lepszy jest "inżynier d/s sprzedaży" gdy zapytany o jakiś parametr
> na wcześniej umówionym spotkaniu nerwowo przegląda kserówkę folderu w
> poszukiwaniu odpowiedniej tabelki :)
Ostatnio jest moda na "inżynierów aplikacyjnych" w firmach handlujących
częściami :-) To jest komedia :-)
Franczyza kosztuje $250.000 na 25 lat. Musisz jechać na własny koszt na
szkolenie do USA do "Hamburger City" :-)
Dostajesz w zamian bar na te 25 lat.
> ale że mi się śpieszyło to po paru godzinach tam zadzwoniłem, dowiedziałem
> się że kolega już przygotowuje odpowiedź :) no to jeszcze coś się chciałem
> dowiedzieć to odpowiedzieli że telefonicznie to nie ale na oficjalny mail
> odpowiedzą, chodziło o ofertę kamer, rejestratora i drobnicy na parę tys
> zł.
> Do dzisiaj nie odpowiedzieli, mają w d.. potencjalnego klienta.
I to jest ciekawe wręcz zastanawiające.
Jedyni, którzy odpisują to ci co handlują na allegro. Za kilka skarg mogą
stracić konto na zawsze.
W sklepach stacjonarnych ceny są zwykle o wiele wyższe niż na Allegro i
ostatnio idąc gdziekolwiek wyjmuję swojego tableta i daję sprzedawcy
ultimatum, albo za tyle albo do widzenia :-)
Jeden mi się właściciel sklepu lekko rozpłakał zeszłego lata jak mu
powiedziałem, że jest chory na umyśle :-) Za coś tam chciał 350zł, a na
allegro to samo 69 :-)
Z podzespołami jest takie dymanie firm produkujących że szkoda w ogóle
gadać.
Nie bójcie się walic prosto do Chińczyka z Alibaby.
I to by wiele tlumaczylo ... ale w wersji angielskiej tego nie ma.
Tzn nie ma "zawsze".
A cytowany http://en.wikipedia.org/wiki/Harry_J._Sonneborn
... prehistoria ?
Co mi nawiasem mowiac uzmyslowilo kolejna ciekawostke - jak w Polsce
leci reklama "zatrudnij sie w McD" .. to kto za to placi ?
McD narzuca polityke zatrudnienia wraz z franczyza ? :-)
J.
> Co mi nawiasem mowiac uzmyslowilo kolejna ciekawostke - jak w Polsce
> leci reklama "zatrudnij sie w McD" .. to kto za to placi ?
> McD narzuca polityke zatrudnienia wraz z franczyza ? :-)
McD steruje wszystkim. W centrali nabywasz towar, mięso, sałatę i torby. McD
sponsoruje reklamy i jeszcze coś dodatkowo odprowadzasz od zysku.
Nie wiem jaki w tym interes chociaż w UK kanapka kosztuje 4 funty, w
niemczech ceny są podobne jak u nas tylko w euro, może troszke mniej. Kawa 3
euro.
W Polsce tylko kilka % jest wyfranczyzowanych, reszta to własność McD.
>> Jeszcze lepszy jest "inżynier d/s sprzedaży" gdy zapytany o jakiś
>> parametr na wcześniej umówionym spotkaniu nerwowo przegląda kserówkę
>> folderu w poszukiwaniu odpowiedniej tabelki :)
>
> Ostatnio jest moda na "inżynierów aplikacyjnych" w firmach handlujących
> częściami :-) To jest komedia :-)
Nie ostatnio, tylko od zawsze. Sam tę robotę wykonywałem przez ładnych
parę lat ;-)
Tu problem polega na tym, że ci od dużych dystrybutorów potrafią być
odpowiedzialni za 10 producentów na raz. Wyobraź sobie, że masz takiego
Texasa i Nationala, ktoś podchodzi i pyta np. o prąd spoczynkowy jakiegoś
wzmacniacza. Nie da się pamiętać. Oczywiście zdarzają się też tacy, którzy
nie zrozumieją o co pytasz. I to całkiem często.
ae
ae
> Ech, wiedziałem, że popełniam błąd pisząc o 2 rzeczach na raz ;-)
> Dziękuję tym, którzy odpowiedzieli na pytanie główne. Szukam dalej...
Dobrze czasem sobie pogadać :-)
> Błąd - sam im podesłałeś swój adres do bazy spamu :-) Znaczy cała praca
> działu marketingu wykonana. Oni Ciebie nie zignorowali - co to to nie.
> Teraz jeszcze tylko spersonalizowany mail reklamowy i gotowe.
Tylko drugi raz nieprędko będę chciał grubą kasę wydać na sprzęt. Teraz to
co najwyżej ich do odspamiarki wpiszę na stałe.
Bez sensu to robią.
ae
>
> "janusz_kk1" <janu...@o2.pl> wrote in message
> news:op.vtk1c0ea1cvm6g@lap...
>
>> ale że mi się śpieszyło to po paru godzinach tam zadzwoniłem,
>> dowiedziałem
>> się że kolega już przygotowuje odpowiedź :) no to jeszcze coś się
>> chciałem
>> dowiedzieć to odpowiedzieli że telefonicznie to nie ale na oficjalny
>> mail
>> odpowiedzą, chodziło o ofertę kamer, rejestratora i drobnicy na parę
>> tys zł.
>> Do dzisiaj nie odpowiedzieli, mają w d.. potencjalnego klienta.
>
> I to jest ciekawe wręcz zastanawiające.
> Jedyni, którzy odpisują to ci co handlują na allegro. Za kilka skarg
> mogą stracić konto na zawsze.
To się zgadza chociaż sie trafiają oporni, ale generalnie odpowiadają.
> W sklepach stacjonarnych ceny są zwykle o wiele wyższe niż na Allegro i
> ostatnio idąc gdziekolwiek wyjmuję swojego tableta i daję sprzedawcy
> ultimatum, albo za tyle albo do widzenia :-)
> Jeden mi się właściciel sklepu lekko rozpłakał zeszłego lata jak mu
> powiedziałem, że jest chory na umyśle :-) Za coś tam chciał 350zł, a na
> allegro to samo 69 :-)
Ja już też przestaję w normalnych sklepach kupować bo prawie wszystko kupię
taniej w necie i to z przesyłką.
> Z podzespołami jest takie dymanie firm produkujących że szkoda w ogóle
> gadać.
> Nie bójcie się walic prosto do Chińczyka z Alibaby.
No i tak chyba trzeba będzie robić.
--
Pozdr
JanuszK
A pro pos nieodpowiadania "naszych" firma na maile - chyba z rok
temu chciałem uzyskać do celów badawczych sample folii, produkowanej
przez DuPonta. Na stronie DuPonta jest info, że chętnie oferują takie
"usługi" i żeby skontaktować się z ich lokalnym przedstawicielem
w Polszce. No to napisałem maila z prośba, uzasadnieniem itp.
Nawet dostałem potwierdzenie, że go ktoś przeczytał. Ale zero odzewu. No
to napisałem 2 a potem 3 maila. Nadal 0 odzewu. Wysłąłem fax.
Zero odzewu. No to w końcu zadzwoniłem. Po kilku przełączaniach w końcu
trafiłem na "specjalistkę" odbierająca te maile. Nie, ona (bo była to
"ona") nic takiego nie dostała a poza tym to oni nie zajmują się taką
drobnica, no gdybym chciał zamówić wagon folii to owszem, ale sampli
nie. A że na stronie DuPonta pisze, że sample są ? - a tak, oni tam
wypisują różne dziwne rzeczy. Ale u nas sampli nie ma !
No to się wk...... i kwieciście opisałem całe to zdarzenie - podając
ową "specjalistkę" z imienia i nazwiska i funkcji - i wysłałem to faxem
do headquaters DuPonta. Jeszcze tego samego dnia dostałem od nich
przeprosiny i kontakt do... ich przedstawicielki na Węgrzech. Ta
odpowiadała na maile w 30 min, dostałem sampli ile i jakie chciałem.
Też to zauważyłem ale już parę lat temu. Miałem wrażenie, że to firmy
starej daty, w których pracownikom wydaje się że mail to odpowiednik
listu pocztowego. Tak jakby uważali, że szedł sobie tydzień to zanim się
na niego odpisze może sobie jeszcze tydzień, dwa odczekać. I co
kompletnie dla mnie niepojęte czasami gdy dzwonię nie mogąc doczekać się
odpowiedzi to słyszę, że mogłem wysłać faksa. W czym ten faks jest dla
nich lepszy od maila?
--
Pozdrawiam
MD
A teraz pozytywny przykład. Potrzebowałem kiedyś do publikacji kilka danych
o tych pojazdach jednoosiowych firmy Segway. Napisałem do USA maila. Po
chyba dwóch dniach dostałem FedExem foldery, pytkę z fotografiami. Jak wtedy
liczyłem, to w przeliczeniu na złotówki taka ekspresowa przesyłka kosztowała
chyba ze 200zł.
R.
> W czym ten faks jest dla nich lepszy od maila?
Właśnie. Ja jeszcze czuję jakąś taką wrogość sprzedawców w tych firmach
jakby robili ci łaskę i to irytujące wypytywanie. W wielu firmach z Warszawy
już przestałem dawno kupować. Za to kupuję z USA z DigiKeya wiele scalaków,
które są znacznie tańsze niż w Polsce. Kupuję w Niemczech ale w Farnellu w
UK nie, bo drogo. W digi keyu jest wiele pozycji z mojej listy akurat dużo
tańszych i przesyłka za darmo powyżej pewnej kwoty ale zwykle kupuję za
więcej.
mam natomiast problem ja sam z klientami i świadczeniem im pomocy
technicznej. Proszę ich żeby zadzwonili przez SKYPE z komputera gdzie chodzi
soft nadzorujący urządzenia. jak klient kumaty to mi udostępni widok pulpitu
przez skype i zaraz mu powiem co źle wpisał. Przeważnie problemy są z
niewiedzy i szybko do rozwiązania byle było jak się połączyć i zobaczyć co
sie dzieje. Ale wielu nie potrafi używać komputera i nici z pomocy
technicznej. Przez telefon jest wielki kłopot jak klient cienko mówi do tego
po Angielsku (ja mówię w miare dobrze). Role się odwróciły :-)
Ale nigdy nie jestem arogancji ani nie wypytuję. Gość mówi, że ma kłopot to
go nie pytam gdzie kupił od kogo i po co :-)
Będę w poniedziałek w jednym z laboratoriów to się popytam (jak nie
zapomnę oczywiście). Niestety dość daleko, bo Gdynia.
Pozdrawiam
DD
>> Nie bójcie się walic prosto do Chińczyka z Alibaby.
> No i tak chyba trzeba będzie robić.
Przykre to, ale przy takim podejściu i chęci rządów europejskich do
zadłużania się, to niedługo nie tylko będziemy kupować u Chińczyków ale i
pójdziemy do nich w jasyr. Najgorsze jest to, że obecnie nie bardzo można
cokolwiek z tym zrobić, bo albo się tą tendencję pogłębia albo się plajtuje.
Wszak rachunek ekonomiczny najważniejszy.
> Przykład sprzed tygodnia. Napisałem do firmy do działu technicznego, czy
> ich urządzenie poradzi sobie w konkretnych warunkach. Brak odpowiedzi.
> Zauważyliśmy także, że na Automaticonie pytamy wystawcy o pewien parametr
> falownika (na tyle istotny, że przesądza, czy weźmiemy do rozruchu
> falownik za kilkadziesiąt tysięcy złotych, czy zamówimy opornicę), a on
> opowiada bajki i podaje ogólniki z instrukcji -- konstruując pytanie na
> trzy różne sposoby, podając przykłady nie uzyskujemy odpowiedzi.
Co ty byś chciał w odpowiedzi uzyskać, jeśli ten wystawca to przecież
marketing i zarządzanie skończył i gdyby nie przeczytał tej instrukcji to by
nie wiedział czym na tych targach handluje.
Gdybym nagle dostał kontrakt na 5 lat na stałe dostawy czegoś tam to nigdy
bym nie zatrudnił ludzi u nas. Natychmiast bym znalazł fabryczkę w Chinach,
która by mi wszystko robiła :-)
Z chinami jest problem tego rodzaju o czym sie juz wielu przekonalo ze
jak tylko chinczyki zwietrza interes to bedziesz mial szybko 100
konkurencyjnych fabryczek ktore tluka to samo.
:):):)
> Z chinami jest problem tego rodzaju o czym sie juz wielu przekonalo ze jak
> tylko chinczyki zwietrza interes to bedziesz mial szybko 100
> konkurencyjnych fabryczek ktore tluka to samo.
A tam. I tak mogą szpiegować po świecie i podrabiać. Można zamawiać na inną
firmę żeby nie wleźli na twoją stronę www i nie zobaczyli co robisz.
Nic nie jest wieczne. Robisz coś latami i nagle zaczyna ktoś robić to samo i
cały interes upada. Miałem tak wielokrotnie.
U nas to samo jak ja zwietrzę twoją produkcję to zacznę robić kompatybilne
wyroby za połowę twojej ceny :-)
Takie życie ale jak zaczniesz zatrudniać, inwestować w miejsca pracy i
stanie się to u nas to po 2 miesiącach jesteś niewypłacalny.
Na koniec dobiją cię PiP i reszta.
Swoją drogą pomagałem znajomemu w uruchomieniu DDS AD9835.
Beznadziejna dokumentacja. Mnóstwo błędów.Przedzieranie na oślep.
Ale uwagi (bardzo krytyczne) wysłane do AD podziałały i napisali nową AN,
którą konsultowali mailem...:-).
Trzeba tylko chcieć...
Tym razem "chciało się" Liamowi z Irlandii.
Nawet zgodnie z sugestiami zamieścił zrzuty z TEKa i sekwencje rozkazowe.
Ktoś tu użył trafnego określenia o polityce redukcji kosztów.
Dobry inżynier aplikacyjny to facet (panie przepraszam), który zęby zjadł na
zakresie, którym się zajmuje.
Nie może być tani.
Tani to atrapa.
I niestety tyle jest wart.
Odpędzi tylko klientów.
> Na Politechnice Wrocławskiej jest certyfikowane laboratorium EMC -
> http://www.krt.pwr.wroc.pl/pkem/lab1.php. Nie wiem, czy robią akurat
> to, czego poszukujesz ale można zapytać.
> Tylko na wszelki wypadek nie mailowo :-)))
Trafiłeś. To oni są jedną z firm, które nie raczyły mi odpowiedzieć :-P
ae
> Będę w poniedziałek w jednym z laboratoriów to się popytam (jak nie
> zapomnę oczywiście). Niestety dość daleko, bo Gdynia.
>
Gdynia nie jest nawet taka zła. Jeśli będziesz pamiętał, to będę wdzięczny
za informacje.
Pozdrawiam,
ae
Tak było do niedawna :) właśnie parę dni temu słyszałem że Chińczycy mają
coraz
więcej prac naukowych, doganiają już USA i to nie tylko ilościa ale
jakością także.
Sami opracowywują coraz wiecej technologii, także obraz Chińczyka kopiarza
się powoli
zmienia.
Niestety my się cofiemy, stajemy sie kolonią z której markety wysysają
pieniądze,
postęp stoi a własciwie leży, szkoły wyższe produkują zbędnych studentów
kierunków
politologi, psychologi, 'płukania wiśni' itp.
Coraz czarniej widzę przyszłość Polski, niestety.
--
Pozdr
JanuszK
Jak to "uczeni" na politechnice są przekonani o swojej wyjątkowej wiedzy
i wspaniałym wyposażeniu, przez co mają trochę absurdalne ceny.
--
Pozdrawiam
MD
>Jak to "uczeni" na politechnice są przekonani o swojej >wyjątkowej
>wiedzy i wspaniałym wyposażeniu, przez co mają trochę absurdalne
>ceny.
Do niedawna laboratoria UKE wykonywały takie badania w całkiem
sensownych pieniądzach. Ale coś się chyba zmieniło i oni już tylko
badania rynku mają i żadnych usług.
Marek
Bo dupa nie sprzedawca. W poprzedniej robocie mielismy
sprzedawce-magika. Bylem z nim na targach i przyszedl klient. Nasz
sprzedawca (no, oddajmy mu sprawiedliwosc, byl naprawde dobrym Sales
Director) nie wiedzial jeszcze na jakich jest targach (jetlag) a rozmowe
z interesantem obrocil w dobre zamowienie ;-)
Magik, jakich malo. Znam tylko dwoch takich ludzi.
--
Jerry1111