AC FRA - czyli co kogo FRApuje na AC

1 view
Skip to first unread message

Artur Pędziwilk

unread,
Sep 14, 2021, 5:10:18 AMSep 14
to AC Forum

Forum musi żyć - wrzucam więc nowy wątek na forum…
Rozpoczął Michał a potem Wiciu mailowo - maile umrą - spróbuję więc zainicjować
wątek na ACForum…
Być może metodą podobną do listy osób, które zgłosiły się na rozbijanie zrobimy
w tym miejscu listę frapujących nas tematów… ( AC Frapping )
A przy okazji podszlifujemy zdolności forumowania…

Zaczął Wiciu, którego zacytuję na początku…

WITOLD ZIAJA:

- [u] Czy sikory, w tym raniuszek oraz łuszczaki chwytane na AC są lokalne czy migrujące, czy da się rozdzielić te dwie frakcje ???[/u] - [u]Jakie populacje ptaków wędrują przez AC i dokąd ???[/u] Inspirujące są chwytane osobniki PH COL tristis, PH TROU yakutensis na AC Rozum i wiadomości powrotne podpowiadają, że lecą populacje północno-wschodnio europejskie na południe i wschód ??? - [u]Na ile miejsce, w którym łapiemy jest optymalne i wyjątkowe dla wędrujących ptaków ???[/u] Czy ptaki zatrzymują się tam bo gdzieś muszą i jest dużo przypadkowości w tym jakie i ile, czy dlatego, że jest zajefajne i w promieniu 50 km nie ma nic lepszego. Ale to chyba tylko przez porównanie do innych miejsc. Inspirujące były odłowy w Nieznajowej gdzie skład gatunkowy jakby podobny, a siedlisko jakby trochę inne...

MAREK JĘDRA:

To to co mnie zawsze nakręcało w wędrówkach to m.in.:

- [u]Po pierwsze mechanizmy socjalne...[/u] - dlaczego jedne gatunki wędrują pojedynczo a inne stadnie ? - jak dochodzi do stworzenia stada ? - dlaczego jedne stada są większe a inne mniejsze ? - czy jest - a jeżeli tak to jaka - struktura stada przelotnego ? - jakimi prawami rządzą się stada zwarte a jakimi rozproszone ? - [u]Po drugie mechanizmy migracji...[/u] - czynnikiem numer 1 jest zapewne pokarm, ale jak często dominujące okazują się warunki atmosferyczne... siedliska... człowiek... czy działa tutaj złożony Gaus o nieznanej amplitudzie czasowej czy coś jeszcze trudniejszego ? - czy można obliczyć gdzie i na jakim odcinku można schwytać np. 3/4 zaobrączkowanych w Myscowej osobników danego gatunku, czy nie... - wierzę że tak :) - czy można określić jaka część populacji migruje zgodnie z planem "genetyczno-imprintingowym" a jaka została zweryfikowana przez najświeższe fakty ? - [u]Po trzecie mechanizmy ewolucji ...[/u] - czy na współczesnym etapie Ewolucja nadal "oczekuje" od ptaków migracji czy są ważniejsze elementy, które zadecydują o przeżywalności danej populacji ? Cała reszta wszechświata też przecież ewoluuje... - czy w procesie migracji ptaków większy wpływ odgrywa obecnie genetyka czy raczej czynniki doraźne ? - czy aby napewno migracja była ewolucyjnie dobrą strategią ??? Przecież można było pójść w kierunku dostosowania do trudnych warunków...

To tyle na początek
zapraszam Następnych…
MJ.
A dla przypomnienia, powyżej po prawej jest info jak używać [color=blue]BBCode[/color]
(czyli podkreśleń, tłustości, pochyłości, kolorowości, etc…
Polecam poczytać…

Jutro znikam na 3 dni więc pociągnijcie proszę temat dalej…

Serdeczności MJ

Skoro nikt nie pisze to ja coś naskrobie. Mam o wiele bardziej “przyziemne” pytania niż Marek. Dlaczego np. są tak duże różnice w liczbie łapanych ptaków z roku na rok? Zmienia się liczba wszystkich zaobrączkowanych, ale jeszcze większe różnice występują jeśli wziąć pod lupę gatunki. Co na to wpływa? Czy to, że w kolejnym roku mamy np. o połowę mniej kapturek w jakiś sposób odzwierciedla to co dzieje się w populacjach na lęgowiskach? Jakie czynniki mogą jeszcze wpływać na liczbę zaobrączkowanych ptaków, czy można je jakoś kontrolować, a może wiele jest w tym wszystkim przypadkowości?
Albo, czy z analizy otłuszczenia da się z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć że ptak będzie się kręcił koło obozu albo odleci? Dlaczego jedne ptaki mają większą łatwość wpadania w siatki niż inne? Nie chodzi mi tylko o gatunki (chociaż włąściwie dlaczego złapaliśmy dopiero jedną makolągwę, a np. 3 świstunki żółtawe), ale przecież nawet w obrębie jednego gatunku są osobniki które łapiemy kilkanaście razy, tylko raz (zakładam, że po złapaniu wciąż żyją), albo w ogóle.
Właśnie, czy da się oszacować jaką część populacji jakiegoś gatunku przelatującego przez Myscową łapiemy? Czy możemy jakoś na to wpływać (prosić Zagórskiego o wycięcie łóz czy nie prosić, oto jest pytanie)? Jaki wpływ na nasze wyniki ma rozstawienie siatek, zmiany w siedlisku itp? Zastanawiam się np. ile ptaków złapalibyśmy mając drugą identyczną Myscową, ale z zupełnie innym rozmieszczeniem siatek.
Właściwie im dalej w las tym więcej pytań, ale starczy na razie z mojej strony…
ST

A ja się zastanawiam czasem:

  • co robią ptaki, kiedy srodowisko na trasie im się juz nie podoba? Zerują pare metrów dalej, gdzie już jest fajnie, czy zmieniają trasę migracji? Ile czasu potrzebuje gatunek, żeby zmienic nieatrakcyjną trasę na lepszą? i jak to się dzieje? stare ptaki wybierają nową trasę czy siłą przyzwyczajenia latają starą, a młodzież wybiera nowe mozliwości?
  • dlaczego w Nieznajowej było więcej ptaków niz w Myscowej? czy kierunek doliny rzecznej ma znaczenie czy nie? ptaki lecą cały czas wzdłuż rzeki, czy lecą w wybranym kierunku i siadają na żarcie w okolicy rzeki, jak się taka akurat trafi?
  • skąd tak naprawdę jest większośc łapanych u nas (w Myscowej) osobników i dokąd najdalej dolatują?
  • czy wysokośc przekraczanego miejsca tak naprawdę ma duże znaczenie? czy na przyład dla ptaka nie ma różnicy czy pasmo ma 500 czy 1500 m wysokości, ważne żeby byly jego ulubione jagody lub robale?

to tyle

No ja Stachu napisałem szczerze bo miało być co mnie naprawdę interesuje więc starałem się być szczery…
Ale widzę że powoli się dopisują…
Co do ilości to spoko, w aliasie mailowym ac_wszyscy też jest nas tylko około 20 osób…
Jak się trochę wątków pojawi i rozgorzeje dyskusja to powinniśmy wypuścić forum do wszystkich, którzy przyjeżdżają na AC…
Ale dajmy jeszcze trochę czasu…
Hej tam ludziska pisać o wszystkim aspektach które was interesują…
Nie ma to tamto że ktoś pisze o gausie a inni o rzeczach przyziemnych…
Przecież to jest na AC najpiękniejsze że każdy przyjeżdża od lat dla swoich celów a nie moich czy Witka, czy Stasia…
Dawać mi tutaj natychmiast dalej !!!

…Widzę, Marku, że w prezesowski ton uderzasz…
To ja dawam pierwsze swoje “FRA” podobne do Gosiowych :)) (w końcu dwie połowy). Mój ochroniarski mózg zastanawia się, w jaki dokładnie sposób reagują migrujace ptaki, kiedy ingerując w środowisko przekształcamy im trasę na tyle, że przestaje nadawać się na ptasi żer, albo baza pokarmowa się zmniejsza - czy widzą to z lotu, czy muszą przekonać się na własnej skórze. Na jakiej zasadzie podejmują decyzję “lądować? leciec dalej?”. Jeśli zdecydują zatrzymać się, to ile czasu im zajmuje zorientowania się w zmianach? Czy mimo niewystarczającego zregenerowania sił, decydują się lecieć, kiedy widzą np. że pojemność środowiska jest zmniejszona w stosunku do tego, co zastały rok wcześniej, czy zostają dłużej i konkurują o pokarm? Co jest dla ptaków wskaźnikiem prawdziwie dobrego siedliska stop-over, na podstawie którego podejmują decyzję “zatrzymujemy się tu”? Tyle na dziś, bo czas się pakować, bo jutro zmieniam swoje stop-over. ;))

Dzień dobry
to mój pierwszy raz na forum

widze, że temat kwitnie… FRApunki są super ciekawe. Śledze, zbieram, czekam na więcej. Ale już na wstępie muszę powiedzieć, że na część z postawionych wyżej pytań nie udało się odpowiedzieć przez ostatnie 100 lat A pracuje nad tymi odpowiedziami kilka wiodących ośrodków na świecie

Pozdrawiam,
Michał

Szczerze mówiąc jestem troche rozczarowany. Wypowiedziała się garstka. Zastanawiałem się chwile nad tematem i doszedlem do wniosku, że pytanie można by sformułować inaczej. Jest środek sezonu, większość z nas jeszcze “zaliczy” Myscową w tym roku, albo właśnie z niej wróciło, więc warto się chwilę zastanowić dlaczego po prostu tam przyjeżdżamy? Co nas tak naprawdę w tym wszystkim pociąga? Osobiście doszedłem do dość zaskakujących dla mnie samego przemyśleń, ale o tym może innym razem
Mam nadzieje, że skuszę kogoś do szczerych wypowiedzi

Jeśli chcesz mieć szczere wypowiedzi to sam się szczerze wypowiedz a nie kuś i nie prowokuj

Ja tam pojawiam się w Myscowej głównie po to aby łapać ptaki i to w sposób co by ich jak najmniej padło z powodu kontaktu z sieciami, załogantami i obrączkarzem. Nie ma co ukywać, że lubię też sobie “sieknąć” browarka (albo dwa) i pogadać w cieple nieocenionego Feniksa w długie październikowe noce. Ale to nic odkrywczego, to się wcześniej nie wyrywałem.

Pozdrawiam, gC

Widzę że trudno Koleżeństwo skusić do wypowiedzi. Przyjeżdzacie do Myscowej z tak dziwnych powodów, że wstydzicie się o tym napisać? Obiecałem naskrobać coś z własnych przemyśleń więc niniejszym to czynię… No więc kiedyś chyba mnie rzeczywiście obrączkowanie ptaków pociągało Gdyby ktoś jednak zadał mi teraz pytanie dlaczego zrobiłem uprawnienia to nie umiałbym chyba w prosty sposób odpowiedzieć. To była jakby normalna kolej rzeczy: chodziliśmy na ptaki, jeździliśmy na obozy, staraliśmy się doskonalić nasze umiejętności, robiliśmy uprawnienia. Przecież to wszystko było bardzo potrzebne, bo zwiększało wiedzę o ptakach. Właściwie to nie wiem kiedy, może tak naprawdę dopiero teraz, zdałem sobie sprawę, że najbardziej w obrączkowaniu ptaków podoba mi się to, że można ptaki zobaczyć z bliska, przyglądnąć się im dokładnie, co jest w przypadku wielu gatunków mało prawdopodobne w realu. Szkoda tylko że to trochę stresujące dla samych ptaszków. Sam temat wędrówek uważam, owszem, za pasjonujący nawet, ale mam wrażenie że obrączkowanie to zaledwie liźnięcie loda wielkosci góry lodowej i już być może wkrótce wiedzę o migracjach zdobywaną za pomocą obrączkowania przez dziesiątki lat będziemy uzyskiwać innymi metodami w czasie zupełnie nieporównywalnym. Nie oznacza to oczywiście, że zniechęcam kogokolwiek do obrączkowania. Sam też z przyjemnością przyjeżdzam do Myscowej, ale chyba bardziej z powodu miejsca, które jest już dla większosci z nas kultowe i ludzi, których tam spotykam i mogę z nimi pobyć. Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że uczestniczę w badaniach, ale to jakby nie wywołuje u mnie większych emocji i chęci zgłębiania tematu. Dlatego jako przyszły członek Stowarzyszenia identyfikuję się bardziej z celami wymienionymi w naszym Statucie w w § 7 w punktach 1 i 5 ew. 4 niż 2 i 3. Dobra, wystarczy tej spowiedzi. Będę się lepiej czuł że to napisałem (choć nie jestem w stanie tak na szybko oddać wszystkiego co mi w głowie siedzi), na wypadek gdyby komuś przyszło do głowy wybieranie mnie do jakichś nowych ciał w stowarzyszeniu


Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages