Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Antysektowa paranoja w mediach

8 views
Skip to first unread message

Arek L

unread,
Aug 7, 2000, 3:00:00 AM8/7/00
to
Od jakiegos czasu w mediach da sie zaobserwowac totalna paranoje
antysektowa.
Pod sekte podciaga sie wszytko co w jakikolwiek sposob odstaje od
katolickich standardow.
Jak myslicie czy to jest spowodowane zerowaniem zadnych sensacyjek
dziennikarzy na ludzkim strachu, "bo to sie dobrze sprzedaje" czy jest to
raczej szerzej zaplanowana akcja zastarszania spoleczenstwa i szykowanie sie
do czegos w stylu Nocy Swietego Bartlomieja.

pozdrawiam

Arkadiusz

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 7, 2000, 3:00:00 AM8/7/00
to
"Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:

Z ta noca sw. Bartlomieja to przesada, aczkolwiek jak spojrzec na
historie w naszym kraju to jest to znajwisko normalne. Zawsze kiedy
nasilaly sie wplywy KK w Polsce to zwiekszala sie nagonka i naciski na
cokolwiek, co mialo cos wspolnego z religia a katolicyzmem nie bylo.

--
Nina (Mazur) Miller
ni...@pierdol.ninka.net
http://pierdol.ninka.net/~ninka/
http://supersonic.plukwa.net/~ninka/

Arek L

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...

>"Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:
>
>> Od jakiegos czasu w mediach da sie zaobserwowac totalna paranoje
>> antysektowa.
>> Pod sekte podciaga sie wszytko co w jakikolwiek sposob odstaje od
>> katolickich standardow.
>> Jak myslicie czy to jest spowodowane zerowaniem zadnych sensacyjek
>> dziennikarzy na ludzkim strachu, "bo to sie dobrze sprzedaje" czy jest to
>> raczej szerzej zaplanowana akcja zastarszania spoleczenstwa i szykowanie
sie
>> do czegos w stylu Nocy Swietego Bartlomieja.
>
>Z ta noca sw. Bartlomieja to przesada,

Wlasciwie to masz racje, to moze zbyt drastyczne porownanie.

>aczkolwiek jak spojrzec na historie w naszym kraju to jest to znajwisko
normalne. Zawsze kiedy
>nasilaly sie wplywy KK w Polsce to zwiekszala sie nagonka i naciski na
>cokolwiek, co mialo cos wspolnego z religia a katolicyzmem nie bylo.


Wiesz problem w tym jednak ze co poniektore ugrupowania prokoscielne czasem
za duzo sobie pozwalaja.
Wide ataki zwyrodnialcow z Ligi Republikanskiej na zajecia wschodnich grup
medytacyjnych.
Np tebn nowy antysektowy wydzial MSWiA co to innego jak nie traktowanie
"innych" jako potencjalnego zagrozenia.
Dlaczego niby oni maja sie zajmowac tylko innymi a nie skontroluja co sie
dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
dopiero sekciarstwo odchodzi. :(

Pozdrawiam
Arkadiusz


Astec SA

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
Arek L wrote:
[..]

> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(

Skąd wiesz?

Arek


--
Najciekawsze miejsce w Sieci?
Sprawdź: http://www.eteria.net

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
"Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:


> Wiesz problem w tym jednak ze co poniektore ugrupowania prokoscielne czasem
> za duzo sobie pozwalaja.
> Wide ataki zwyrodnialcow z Ligi Republikanskiej na zajecia wschodnich grup
> medytacyjnych.

A byly takie? pobili kogos?

> Np tebn nowy antysektowy wydzial MSWiA co to innego jak nie traktowanie
> "innych" jako potencjalnego zagrozenia.
> Dlaczego niby oni maja sie zajmowac tylko innymi a nie skontroluja co sie

> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(

Co rozumiesz przez sekciarstwo?

Dark

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:m23dkg9...@pierdol.ninka.net...
> "Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:
>
> > Z ta noca sw. Bartlomieja to przesada, aczkolwiek jak spojrzec na

> historie w naszym kraju to jest to znajwisko normalne. Zawsze kiedy
> nasilaly sie wplywy KK w Polsce to zwiekszala sie nagonka i naciski na
> cokolwiek, co mialo cos wspolnego z religia a katolicyzmem nie bylo.
>
> --

Witam

Ninko to nieprawda, że tylko Polska i Polacy reagowali "alergią" na inność
religijną(np: sekty). Polskie przykłady historyczne nie różnią się od
przykładów światowych!

A co do sekt, to nie jest to dyskusja o charakterze: katolicyzm-sekty ale
dyskusja o charakterze: wartości-brak wartości. Ta druga jest znacznie
ciekawsza.

Dark

Arek L

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Astec SA napisał(a) w wiadomości: <398FD5AA...@astec.pl>...
>Arek L wrote:
>[..]

>> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
>> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(
>
>Sk±d wiesz?
>Arek

WItaj imienniku :)

Tak sie skada ze kolezanka trafila do OwDS i skonczylo sie to dla niej
dluuga psychoterapia. :(

pozdrawiam
tyz Arek :))


Arek L

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:
>
>
>> Wiesz problem w tym jednak ze co poniektore ugrupowania prokoscielne
czasem
>> za duzo sobie pozwalaja.
>> Wide ataki zwyrodnialcow z Ligi Republikanskiej na zajecia wschodnich
grup
>> medytacyjnych.
>A byly takie? pobili kogos?


Tak znajomych z MIsji Czaitani a tez i zdarzaly sie najscia na zajecia moich
znajomych z Laya Jogi.
Czyli nie znam tego z gazet tylko z bezposrednich relacji :(


>> Np tebn nowy antysektowy wydzial MSWiA co to innego jak nie traktowanie
>> "innych" jako potencjalnego zagrozenia.
>> Dlaczego niby oni maja sie zajmowac tylko innymi a nie skontroluja co sie

>> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
>> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(

>Co rozumiesz przez sekciarstwo?


MIeszanie ludziom w glowach w celu wymuszenia na nich postepowania ktore
uwazamy za wlasciwe a bedace dla takiej osoby wybitnie krzywdzace bez
widokow na to ze moze miec to pozytywne skutki w przyszlosci.

pozdrawiam
Arkadiusz


ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
"Dark" <d.ba...@mikrotech.com.pl> writes:


> Ninko to nieprawda, że tylko Polska i Polacy reagowali "alergią" na inność
> religijną(np: sekty). Polskie przykłady historyczne nie różnią się od
> przykładów światowych!

Tyle ze jakos juz na zachodzie Europy i w innych krajach rozwinietych
zaprzestano czynic nagonki na sekty (chyba ze maja dzialanosc
terrorystyczna w podtekscie albo inna malo ciekawa jak sekty Aum albo
Koresha w Teksasie)

>
> A co do sekt, to nie jest to dyskusja o charakterze: katolicyzm-sekty ale
> dyskusja o charakterze: wartości-brak wartości. Ta druga jest znacznie
> ciekawsza.

No to moze zaczniemy od tego, dlaczego juz na pocztaku milczaco
zalozyles ze:
katolicyzm-sekty
wartosci-brak wartosci

Chcialam ci uprzejmie zwrocic uwage, ze rozne sekty tez wyznaja
_wartosci_ tyle ze inne. Zas brak wartosci to charakteryzuje skrajny
nihilizm, a z taka sekta sie nie spotkalam (zreszta skrajny nihilizm
jest pogladem nie do obronienia).

--

DeStroyer

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Użytkownik Arek L <re...@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:398e...@news.vogel.pl...

> Od jakiegos czasu w mediach da sie zaobserwowac totalna paranoje
> antysektowa.
> Pod sekte podciaga sie wszytko co w jakikolwiek sposob odstaje od
> katolickich standardow.

Kiedy ogladalem te programy, to nie mialem takiego wrazenia. Przedstawiane
w nich sekty odstaja od wszystkich mozliwych standardow, a przede wszystkim
od standardu zdrowego rozsadku. Ale mysle, ze sekty sa w Polsce czyms
stosunkowo nowym i stad takie klimaty wokol nich. Warto pamietac, ze przez
45 lat PRL pojecie "sekciarstwo" dotyczylo co najwyzej frakcji w partii
komunistycznej ;))

JGrabowski


YaANCeY

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
ni...@pierdol.ninka.net wrote in message ...

>Z ta noca sw. Bartlomieja to przesada, aczkolwiek jak spojrzec na
>historie w naszym kraju to jest to znajwisko normalne. Zawsze kiedy
>nasilaly sie wplywy KK w Polsce to zwiekszala sie nagonka i naciski na
>cokolwiek, co mialo cos wspolnego z religia a katolicyzmem nie bylo.

Z drugiej strony sekty faktycznie moga byc niebezpieczne (czego dowodza na
przyklad wypadki w japonskim metrze). Nalezy przyjac ze w okresie
transformacji ustrojowej dzialalnosc sekt bedzie sie nasilac. Nalezy tez
zauwazyc ze kosciol katolicki w Polsce do roku 89 byl stosunkowo
tolerancyjny. Twierdzenie o wzroscie wplywu religii katolickiej i nagonce
jest ogolna prawem dla wiekszosci religii. Warto tez zaznaczyc ze w momencie
gdy we Francji dokonywano rzezi Hugenotow, w Polsce istniala wolnosc
wyznania a w przyszlosci mial zostac podpisany pokoj religijny.


--
Pozdrawiam

YaANCeY

mail - pa...@drago.com.pl
galeria - www.republika.pl/pablossimus


YaANCeY

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
Astec SA wrote in message <398FD5AA...@astec.pl>...

>> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
>> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(
>

>Skąd wiesz?


Bylem z ciekawosci na takim spotkaniu (prowadzonym przez ksiedza kosciola
katolickiego) i musze przyznac ze faktycznie moze byc to rownie
niebezpieczne (jesli nie bardziej) od organizacji sekciarskich. Mechanizm
jest nieco podobny do prania mozgu ale nie wystepuja tu 3D a jedynie 2D
(usuniety jest element dread ale pozostaja w pewien sposob elementy
debilitation i dependency). Trudno nie zgodzic sie z przedmowca ze takimi
grupami tez powinni zajac sie nasi kochani faceci w czerni.

moncia

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Arek L napisał(a) w wiadomości:

>Tak sie skada ze kolezanka trafila do OwDS i skonczylo sie to dla niej
>dluuga psychoterapia. :(


Tez bralam w tym udzial swego czasu, w latach dzieciectwa, i szybko
wlaczylam 21 bieg, bo szczegolnie z ludzmi bedacymi tam juz dlugo nie dawalo
sie po prostu wytrzymac, nie mozna bylo porozmawiac... rownie dobrze mogles
sobie raz ich nagrac a pozniej wlaczac kasete. Po raz pierwszy tam naocznie
spotkalam kogos po praniu mozgu. Wrazenie generalnie przygnebiajace.

Moncia

KaKaminska

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Użytkownik moncia <monikast...@hotmail.com> napisala :

Witam


> Po raz pierwszy tam naocznie spotkalam kogos po praniu mozgu.
> Wrazenie generalnie przygnebiajace.

Przepraszam, ale musiam w tym momencie sie wtracic, poniewaz Moncia
poruszyla temat, ktory mnie od zawsze interesowal.
Powiedzcie, czy naprawde nie ma ludzi odpornych na "pranie mozgu" ?
Wydaje mi sie, ze to jednak zalezy od poziomu swiadomosci i "obycia" z
zyciem osobnika.
Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
rodzaju manipulacje.
Czy tak jest ?

Pozdrawiam
Kaska


Pan_Zenek

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
>Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
>rodzaju manipulacje.
>Czy tak jest ?

Chyba są ale to zależy moim skromnym zdaniem od osobowości i siły woli.
miałem kolegę który "wpadał" w różne dziwne koligacje kulturowe. (ćpuny,
punki, hipisi, buddyści itd). robił to bo lubił niecodzienność. Nigdy jednak
nie uzależnił się od niczego. Ani od narkotyków (mimo że brał przez spory
okres czasu) ani od fanatyzmu ludzi z którymi obcował. Przejście od skina
nienawidzącego ludzi do pełnego poświęceń pacyfistycznego ruchu było dla
niego pstryknięciem. Narkotyki też przestał brać z dnia na dzień - ot -
znudziło mu się
Ten kolega był dziwakiem ale miał to coś co nazwałem silną wolą i bawił się
takimi sytuacjami
takich ludzi jest jednak mało. Większość przy sp[rzyjających okolicznościach
jednak poddaje się praniu muzgów.

Zenek

YaANCeY

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
Pan_Zenek wrote in message <8mp1mn$2f8$1...@zeus.man.szczecin.pl>...

>>Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
>>rodzaju manipulacje.
>>Czy tak jest ?

Nie.

>Chyba są ale to zależy moim skromnym zdaniem od osobowości i siły woli.

Nie ma czegos takiego jak wola czy sila woli - w zasadzie to wypadkowa
szeroko rozumianej motywacji

>niego pstryknięciem. Narkotyki też przestał brać z dnia na dzień - ot -
>znudziło mu się
>Ten kolega był dziwakiem ale miał to coś co nazwałem silną wolą i bawił się
>takimi sytuacjami
>takich ludzi jest jednak mało. Większość przy sp[rzyjających
okolicznościach
>jednak poddaje się praniu muzgów.

Pranie mozgu jest scisle okreslona procedura. Przebywajac w sekcie nie
jestesmy poddani prawdziwemu praniu mozgu, a jedynie czemus co zyskalo takie
miano. Do prania mozgu dochodzilo na przyklad w Wietnamskich wiezieniach, u
czerwonych Khmerow itd. Jednym z podstawowych etapow wlasciwego prania mozgu
jest pozbawienie snu i zepchniecie ofiary na skraj choroby psychicznej i
trwa to scisle okreslony czas. W sektach nie mamy takich wlasnie elementow.
Wobec czego jezeli mowimy ze sekty robia pranie mozgu to mozemy tez
powiedziec ze robi to telewizja, politycy, reklamy.....

KaKaminska

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to

Użytkownik YaANCeY <pa...@drago.com.pl> napisal:

> Pranie mozgu jest scisle okreslona procedura. Przebywajac w sekcie nie
> jestesmy poddani prawdziwemu praniu mozgu, a jedynie czemus co zyskalo
takie
> miano. Do prania mozgu dochodzilo na przyklad w Wietnamskich wiezieniach,
u
> czerwonych Khmerow itd. Jednym z podstawowych etapow wlasciwego prania
mozgu
> jest pozbawienie snu i zepchniecie ofiary na skraj choroby psychicznej i
> trwa to scisle okreslony czas. W sektach nie mamy takich wlasnie
elementow.
> Wobec czego jezeli mowimy ze sekty robia pranie mozgu to mozemy tez
> powiedziec ze robi to telewizja, politycy, reklamy.....

Jak zatem wytlumaczyc, to co robi sie w sektach ?
Co sprawia, ze ludzie odsuwaja sie od swoich najblizszych, od swoich rodzin
?
Skad sie wiec bierze to slepe zapatrzenie w guru ? Slepe do tego stopnia, ze
ludzie robia rzeczy ktorych nigdy by nie zrobili.
Czy jest cos w rodzaju hipnozy, omamienia ?
Przepraszam jezeli wypisuje glupoty, ale nie wiem jak to dziala :-)

Pozdrawiam
Kaska

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
"YaANCeY" <pa...@drago.com.pl> writes:


> Z drugiej strony sekty faktycznie moga byc niebezpieczne (czego dowodza na
> przyklad wypadki w japonskim metrze). Nalezy przyjac ze w okresie
> transformacji ustrojowej dzialalnosc sekt bedzie sie nasilac. Nalezy tez
> zauwazyc ze kosciol katolicki w Polsce do roku 89 byl stosunkowo
> tolerancyjny. Twierdzenie o wzroscie wplywu religii katolickiej i nagonce

Byl, bo musial.

> jest ogolna prawem dla wiekszosci religii. Warto tez zaznaczyc ze w momencie
> gdy we Francji dokonywano rzezi Hugenotow, w Polsce istniala wolnosc
> wyznania a w przyszlosci mial zostac podpisany pokoj religijny.

Ale juz kilkadziesiat lat pozniej w czasie kotrreformacji zniknely
wszystkie wolnosci religijne, zrobiono katolicyzm religia panstwowa i
wywalono wszystkich poslow niekatolickich z sejmu. Reszta innowiercow
ratujac skore sama zwiala (jak arianie).

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> Przepraszam, ale musiam w tym momencie sie wtracic, poniewaz Moncia
> poruszyla temat, ktory mnie od zawsze interesowal.
> Powiedzcie, czy naprawde nie ma ludzi odpornych na "pranie mozgu" ?
> Wydaje mi sie, ze to jednak zalezy od poziomu swiadomosci i "obycia" z
> zyciem osobnika.

> Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
> rodzaju manipulacje.
> Czy tak jest ?

Kazdego czlowieka da sie zlamac, to tylko kwestia odpowiednich srodkow
i czasu.
Nad niektorymi trzeba pracowac dlugo i naprawde finezyjnie, i
generalnie stosowac bardzo niemile metody.
Wiekszosc jednak ludzi lamie sie bardzo predko, np. w takich
sektach gdzie ida sami z wlasnej woli. Wtedy proces przerabiania
swiadomosci i zatracania samodzienosci myslenia idzie znacznie predzej
bo przy czesciowej zgodzie delikwenta.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 8, 2000, 3:00:00 AM8/8/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> Jak zatem wytlumaczyc, to co robi sie w sektach ?
> Co sprawia, ze ludzie odsuwaja sie od swoich najblizszych, od swoich rodzin
> ?
> Skad sie wiec bierze to slepe zapatrzenie w guru ? Slepe do tego stopnia, ze
> ludzie robia rzeczy ktorych nigdy by nie zrobili.

Skoro robia, to znaczy ze nie sa to rzeczy ktorych by nie zrobili...

na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli. Ci,
ktorym sie ""odmienia" spojrzenie na swiat na ogol sa zagubieni, nie
maja zadnego celu w zyciu, nie wiedza co ze soba zrobic.
Sekta daje im taka wizje, cel i zarazem sztandarowy pokaz tego, jak do
owego celu nalezy dazyc.
krok po kroczku i zaczynaja zmieniac zdanie, sluchaja caly czas
swojego guru.. przejmuja jego punkt widzenia.

problemy zaczynaja sie na ogol wowczas, kiedy sekta stawia zbyt
wygorowane zadania finansowe (i rodzina np. przylapuje delikwenta/ke
wynoszacego wartosciowe rzeczy z domu) albo kiedy rodzina zaczyna
robic raban bo stracila kontakt jakikolwiek z dzieckiem.

To, co uderza w tych sprawozdaniach z cetrum dominikanow o sektach to
fakt, ze wiekszosc "strasznych" wypowiedzi pochodzi od bliskich,
rodziny, przyjacil itp.
Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.

Stefan

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:
>
>
>> Jak zatem wytlumaczyc, to co robi sie w sektach ?
>> Co sprawia, ze ludzie odsuwaja sie od swoich najblizszych, od swoich
rodzin
>> ?
>> Skad sie wiec bierze to slepe zapatrzenie w guru ? Slepe do tego stopnia,
ze
>> ludzie robia rzeczy ktorych nigdy by nie zrobili.
>
>Skoro robia, to znaczy ze nie sa to rzeczy ktorych by nie zrobili...

Chyba dobrze wiesz, że KK miała na mysli inne okoliczności towarzyszące temu
co robią.
wszelkie czynności w życiu człowieka wynikają w ogromnej swej masie z
okoliczności w jakich ludzie się znajdują.

>na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli.

Nie wiem czy z własnej woli. Nie byłbym taki pewien. Pozornie to tak
wygląda. Najpierw delikatnie się delikwenta (kę) urabia jak ciasto w dzieży.
W ramach postępu prac nad delikwentem dawkę otumanienia stopniowo się
zwiększa ale nie za bardzo. Agitatorzy sekty świadomi konskwencji prawnych
wynikających z umysłowego zniewolenia i doprowadzenia do podjęcia
niekorzystnych dla delikwenta przez delikwenta decyzji zostawiają osobnikowi
pewien odpowiedni margines dowolności decyzji lecz z niemałą domieszką
wytworzonej przez parę spotkań intelektualno - psychicznej presji.
Unikaja w ten sposób odpowiedzialności z odpowiednich paragrafów. a są
takie... jak wiesz zapewne

>Ci,
>ktorym sie ""odmienia" spojrzenie na swiat na ogol sa zagubieni, nie
>maja zadnego celu w zyciu, nie wiedza co ze soba zrobic.

mogą, lecz nie muszą być zagubieni. To zagubienie - iluzoryczne często
zresztą - pracownicy sekty mogą wytworzyć poprzez przedstawienie innego
spojrzenia na wiele spraw związanych z zyciem, z być może nieciekawą, mało
ekspresyjną egzystencją. Dopiero wtedy może zacząć sie wytwarzać pustka i
poczucie bezsensu życia w "opracowywanym" egzemplarzu kandydata na członka
grupy.

>Sekta daje im taka wizje, cel i zarazem sztandarowy pokaz tego, jak do
>owego celu nalezy dazyc.

lub jak można zyc inaczej, ciekawiej, z poświęceniem dla kogoś.
tu zgoda...

>krok po kroczku i zaczynaja zmieniac zdanie, sluchaja caly czas
>swojego guru.. przejmuja jego punkt widzenia.

dalsza obróbka psychiczna połączona często z obróbka fizyczną...


>
>problemy zaczynaja sie na ogol wowczas, kiedy sekta stawia zbyt
>wygorowane zadania finansowe (i rodzina np. przylapuje delikwenta/ke
>wynoszacego wartosciowe rzeczy z domu)

inteligentny guru, a raczej tacy są zazwyczaj - nie będzie stawiał (ani
sekta) wygórowanych zadań finansowych.
nie przesadzaj. Guru myślący nie narazi się na odpowiedzialnośc z tytułu
sprawstwa kierowniczego w popełnieniu przestępstwa lub takowoz innych
artykułów KK. W delikwencie nalezy wytworzyć, wypracować powstanie potrzeby
wspólistnienia z grupą zarówno w zakresie duchowym jak i materialnym.
Delikwent sam zacznie poczuwać się do obowiązku wspólistnienia i z własnej
inicjatywy obrobi rodzinkę lub wypatrzy inne źródło finansowania. (napad,
rabunek, rozbój lub cicha kradzież)

>albo kiedy rodzina zaczyna
>robic raban bo stracila kontakt jakikolwiek z dzieckiem.

może być równiez i odwrotnie. Dziecko traci kontakt z rodzicami co de facto
na jedno wychodzi ale prowadzi do innych działań podejmowanych w celu
poprawienia i zmiany zaistniałej złej sytuacji.


>
>To, co uderza w tych sprawozdaniach z cetrum dominikanow o sektach to
>fakt, ze wiekszosc "strasznych" wypowiedzi pochodzi od bliskich,
>rodziny, przyjacil itp.

to chyba normalne ? Zawsze przecież będzie tak w każdej, nie tylko sektowej
sprawie, że wypowiedzi ludzi bezpośrednio dotkniętych nieszczęściem będą
bardziej ekspresyjne (może nawet i przerysowane) niż tych, którzy patrzą na
wszystko z boku i bezpośrednio nie są w sprawe zaangazowani, a wszystko
oceniaja z dystansu.

>Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
>fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.

ludzie psychicznie chorzy w szpitalach też raczej nie rezygnują z pobytu.
czy zdają sobie tak do końca sprawę co z nimi się dzieje i gdzie się
znajdują.
sama przeciez pisałaś o tym, że to ludzie nie do końca trzeźwi: zagubieni,
wyprani mózgowo itd.
oczekując od nich (jak z wypowiedzi domniemuje) trzeźwej oceny sytuacji, w
której się znaleźli stawiasz siebie na niezbyt konsekwetnej pozycji.

st.


Astec SA

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
YaANCeY wrote:
> Bylem z ciekawosci na takim spotkaniu (prowadzonym przez ksiedza kosciola
> katolickiego) i musze przyznac ze faktycznie moze byc to rownie
> niebezpieczne (jesli nie bardziej) od organizacji sekciarskich. Mechanizm
> jest nieco podobny do prania mozgu ale nie wystepuja tu 3D a jedynie 2D
> (usuniety jest element dread ale pozostaja w pewien sposob elementy
> debilitation i dependency). Trudno nie zgodzic sie z przedmowca ze takimi
> grupami tez powinni zajac sie nasi kochani faceci w czerni.

Wybacz gościu, ale bełkoczesz.
Jak chcesz sobie jaja robić to chyba nie ta grupa ??

Arek

--
Zaproszenie na zjazd i do udziału w filmie:
http://www.forum.eteria.pl , forum FILM.

Konik Bujany

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
 
 
To, co uderza w tych sprawozdaniach z cetrum dominikanow o sektach to fakt, ze wiekszosc "strasznych" wypowiedzi pochodzi od bliskich, rodziny, przyjacil itp. Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.
Ja nie wiem czy to jest dziwne ? Nie wydaje mi się, by sekty karmiły czym innym niż społeczeństwo, rodzina tudzież inna grupa społeczna. Robią to tylko bardziej przekonywująco, czyli skuteczniej. Jednostka na dobrą sprawę nie ma alternatywy dla życia w takiej czy innej grupie.

jacob

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

KaKaminska wrote in message <8mp411$58m$1...@helios.man.lublin.pl>...

>>Powiedzcie, czy naprawde nie ma ludzi odpornych na "pranie mozgu" ?
>Wydaje mi sie, ze to jednak zalezy od poziomu swiadomosci i "obycia" z
>zyciem osobnika.
>Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
>rodzaju manipulacje.
>Czy tak jest ?

Masz calkowita racje, Kasiu! I ja uwazam, ze nie kazdy ulega praniu mozgu.
Jest to zalezne od charakteru czlowieka. Najbardzej ulegaja temu "praniu"
ludzie o slabym charakterze, nie pewni siebie, niesamodzielni, tacy, ktorzy
nie potrafia uporac sie ze soba samym, poszukujacym cel zycia i ulegaja
pierwszemu lepszemu napotykanemu guru", ktory nimi manipuluje.

Pozdrawiam,
jakub
>
>Pozdrawiam
>Kaska
>
>
>

jacob

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

YaANCeY wrote in message <8mp6g2$h3q$1...@info.cyf-kr.edu.pl>...

>Nie ma czegos takiego jak wola czy sila woli - w zasadzie to wypadkowa
>szeroko rozumianej motywacji

>Pranie mozgu jest scisle okreslona procedura. Przebywajac w sekcie nie


>jestesmy poddani prawdziwemu praniu mozgu, a jedynie czemus co zyskalo
takie
>miano. Do prania mozgu dochodzilo na przyklad w Wietnamskich wiezieniach, u
>czerwonych Khmerow itd. Jednym z podstawowych etapow wlasciwego prania
mozgu
>jest pozbawienie snu i zepchniecie ofiary na skraj choroby psychicznej i
>trwa to scisle okreslony czas. W sektach nie mamy takich wlasnie elementow.
>Wobec czego jezeli mowimy ze sekty robia pranie mozgu to mozemy tez
>powiedziec ze robi to telewizja, politycy, reklamy.....
>

Dajesz skrajny przyklad stosowania terroru celem osiagniecia celu. Przyklad
wyczerpania fizycznego i umyslowego swojej ofiary.
Ani Kasi, ani Zenkowi napewno nie chodzilo o takiej skrajnosci, tylko o
zwykla manipulacje, gdzie manipulator stale wbija w mozg jedno i to samo.
Takim praniom ulegaja przede wszystkim ludzie o slabej woli, poszukujacy
jakis cel w zyciu, a nie mogacy go sami znalezc.

Pozdrawiam,
jakub

jacob

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Arek L wrote in message <398f...@news.vogel.pl>...

>
>ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>>"Arek L" <re...@poczta.onet.pl> writes:

>>Co rozumiesz przez sekciarstwo?
>
>
>MIeszanie ludziom w glowach w celu wymuszenia na nich postepowania ktore
>uwazamy za wlasciwe a bedace dla takiej osoby wybitnie krzywdzace bez
>widokow na to ze moze miec to pozytywne skutki w przyszlosci.

Wszytkie religie tez "mieszaja ludziom w glowach" a nie sa sektami tylko
dlatego, ze wierza w nie masy.
Gdyby jakakolwiek sekta rozprzestrzenila sie i wierzylyby w niej masy,
przestalaby byc sekta, a stalaby sie religia.

Pozdrawiam,
jakub
>
>pozdrawiam
>Arkadiusz
>
>
>

Pan_Zenek

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
Ninka w swej mądrości rzekła:

>Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
>fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.

cały naród niemiecki poszedł za Hitlerem cała Polska też płakała jak umarł
towarzysz Stalin a na Kubie do dzisiaj fanatycznie modlą się do swojego GURU
i mało kto widzi w tym coś złego a jednak nie można powiedzieć, że to jest
OK
Zenek

Pan_Zenek

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
Arek nasmarował:

>Wybacz gościu, ale bełkoczesz.
>Jak chcesz sobie jaja robić to chyba nie ta grupa ??


Ja nie widze bełkotu wręcz przeciwnie zgadzam się z tym co tak krytykujesz.
Co krytyka zabolała? Może należysz dio jakiś fanatycznych oazowców lub
radiomaryjowców?
Jeśli tak to nie dziwi mnie Twoja reakcja bo właśnie takiej tam uczą. Takiej
to znaczy nietolerancji dla innych poglądów i pogardy dla reszty świata a na
dodatek nazywa się to miłością.
Zenek

KaKaminska

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> napisala :

> Skoro robia, to znaczy ze nie sa to rzeczy ktorych by nie zrobili...

Chodzilo mi bardziej o stan ich umyslow - dla wyjasnienia, tak samo jak
czlowiek po alkoholu robi rozne rzeczy, ktorych nigdy by nie zrobil na
trzezwo.

> na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli.

to jaki sens wtedy by miala agitacja przeprowadzana przez sekty przy uzyciu
niezauwazalnych form manipulacji ?
po co w takim ukladzie obiecywac lepszy swiat skoro wystarczyloby tylko
zaproszenie przyczepione do tablicy ogloszen.
wlasna wola nie musi byc (moim zdaniem) "kierowana" przez osoby trzecie

>Ci, ktorym sie ""odmienia" spojrzenie na swiat na ogol sa zagubieni, nie
> maja zadnego celu w zyciu, nie wiedza co ze soba zrobic.

> Sekta daje im taka wizje, cel i zarazem sztandarowy pokaz tego, jak do

to co kieruje w takim ukladzie ludzmi, ktorzy maja juz ustabilizowana
sytuacje zyciowa
maja dobre zycie - domy, dobre prace, kochajace rodziny, psy i koty
a jednak zmnieniaja to na zycie w komunie ?

> problemy zaczynaja sie na ogol wowczas, kiedy sekta stawia zbyt
> wygorowane zadania finansowe (i rodzina np. przylapuje delikwenta/ke

ale z tego co wiem, ci ludzie dobrowolnie oddaja dorobejk calego swojego
zycia bez mrugniecia okiem !
czy to nie jest dowod na przeprowadzane przez guru "pranie mozgow" ? (uzylam
tego z braku innego okreslenia)
ludzie sa raczej chytrzy i pazerni na "mamone", szkoda im 10 zl na
schronisko dla zwierzat czy na inny cel, a tu oddaja wszystko na co
pracowali cale zycie wrecz z usmiechem na twarzy !! ?

> Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
> fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.

a nie slyszalas o ludziach, ktorzy chcieli odejsc a nie mogli ?
nie slyszalas o zastraszaniu i nachodzeniu ludzi, ktorzy starali sie z sekty
wyrwac ?
slowo strach wyklucza przynajmniej wg. mnie dobrowolnosc

Pozdrawiam
Kaska

YaANCeY

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
jacob wrote in message ...

>Dajesz skrajny przyklad stosowania terroru celem osiagniecia celu. Przyklad
>wyczerpania fizycznego i umyslowego swojej ofiary.

Bo tak wlasnie wyglada pranie mozgu. To nie skrajny przyklad. To po prostu
norma w czasie przeprowadzania tej procedury.

>Ani Kasi, ani Zenkowi napewno nie chodzilo o takiej skrajnosci, tylko o
>zwykla manipulacje, gdzie manipulator stale wbija w mozg jedno i to samo.

Ja tylko zamieszczam informacje co to jest pranie mozgu. To co opisuja ww.
grupowicze to rodzaj wplywu spolecznego

>Takim praniom ulegaja przede wszystkim ludzie o slabej woli, poszukujacy
>jakis cel w zyciu, a nie mogacy go sami znalezc.

IMHO takim praniom ulega kazda osoba. Nie ma czegos takiego jak wola jak juz
pislaem, a to oznacza ze kazdego mozna przekabacic - potrzebna jest tylko
wystarczajaco silna motywacja.

Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

moncia napisał(a) w wiadomości: <8mop34$vf4$1...@zeus.man.szczecin.pl>...

>
>Tez bralam w tym udzial swego czasu, w latach dzieciectwa, i szybko
>wlaczylam 21 bieg, bo szczegolnie z ludzmi bedacymi tam juz dlugo nie
dawalo
>sie po prostu wytrzymac, nie mozna bylo porozmawiac... rownie dobrze mogles
>sobie raz ich nagrac a pozniej wlaczac kasete. Po raz pierwszy tam naocznie

>spotkalam kogos po praniu mozgu. Wrazenie generalnie przygnebiajace.
>Moncia


Uff to mialas duuzo szczescia.

pozdrawiam
Arkadiusz

Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

YaANCeY napisał(a) w wiadomości: <8mp6g2$h3q$1...@info.cyf-kr.edu.pl>...

>Pan_Zenek wrote in message <8mp1mn$2f8$1...@zeus.man.szczecin.pl>...
>
>>>Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
>>>rodzaju manipulacje.
>>>Czy tak jest ?
>Nie.


A ja sie nie zgodze.
Jezeli samem u masz juz swoje sprawdzone wzorce w ktorych jestes mocno
osadzony to ciezko cie ruszyc.
Inna alternatywa jest to ze im bardziej oczyszczony np przez medytacje
wgladu umysl tym szybciej eleiminuje wszelkie wzorce w ogole.
Takiej osoby praktycznie nie da sie przekabacic.

>
>Pranie mozgu jest scisle okreslona procedura. Przebywajac w sekcie nie
>jestesmy poddani prawdziwemu praniu mozgu, a jedynie czemus co zyskalo
takie miano.

A tu sie zgodze.

Do prania mozgu dochodzilo na przyklad w Wietnamskich wiezieniach, u
>czerwonych Khmerow itd. Jednym z podstawowych etapow wlasciwego prania
mozgu
>jest pozbawienie snu i zepchniecie ofiary na skraj choroby psychicznej i
>trwa to scisle okreslony czas. W sektach nie mamy takich wlasnie elementow.
>Wobec czego jezeli mowimy ze sekty robia pranie mozgu to mozemy tez
>powiedziec ze robi to telewizja, politycy, reklamy.....


Zgadzam sie.

pozdrawiam
Arkadiusz

Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

KaKaminska napisał(a) w wiadomości: <8mp6pr$bjb$1...@helios.man.lublin.pl>...
>
>Użytkownik YaANCeY <pa...@drago.com.pl> napisal:


>> Wobec czego jezeli mowimy ze sekty robia pranie mozgu to mozemy tez
>> powiedziec ze robi to telewizja, politycy, reklamy.....
>

>Jak zatem wytlumaczyc, to co robi sie w sektach ?
>Co sprawia, ze ludzie odsuwaja sie od swoich najblizszych, od swoich rodzin
?

Ja to widze nastepujaco.
WIesz jak sie komus pokarze ze od wielu lat tkwil po uszy w czym co bylo
poprostu patologicznymi wzorcami zachowan i ze zawdziecza to ni mniej ni
wiecej rodzince to nie ma sie co dziwic ze taka osoba ma potem dosyc swojej
rodziny, znajomych itp.
Jezeli mamy do czynienia z "sekta" to taka organizacja go wchlonie i
wykorzysta do wlasnych celow.
Jezlei jest to jakas sensowna grupa to pomoze wybaczyc, przepracowac temat i
przez to lepiej funkcjimowac z najblizszymi.
A jak obracala sie w paskudnym towarzystwie to z nim skonczy i tyle.

>Skad sie wiec bierze to slepe zapatrzenie w guru ?

Mala uwaga.
Nieswiadomie jak wiekszosc ludzi w spoleczenstwie zachodnim naduzywasz slowa
guru ktore absolutnie nie ma nic wspolnego z psychopata podporzadkowujacym
sobie ludzi.
To nazwa bardzo szczegolnego zwiazku dwoch osob.
Jak chcecie to moge podeslac material na ten temat , jasno wyjasniajacy kto
Guru jest a kto absolutnie nim nie jest.


pozdrawiam
Arkadiusz

Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...

>problemy zaczynaja sie na ogol wowczas, kiedy sekta stawia zbyt


>wygorowane zadania finansowe (i rodzina np. przylapuje delikwenta/ke

>wynoszacego wartosciowe rzeczy z domu) albo kiedy rodzina zaczyna


>robic raban bo stracila kontakt jakikolwiek z dzieckiem.
>

>To, co uderza w tych sprawozdaniach z cetrum dominikanow o sektach to
>fakt, ze wiekszosc "strasznych" wypowiedzi pochodzi od bliskich, rodziny,
przyjacil itp.

I najsmutniejsze jest to ze de facto to wcale nie opisuja na tych stronach
sekt tylko opluwaja zarejestrowane zwiazki wyznaniowe :(
A to przeciez powinno byc scigane sadownie.

>Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
>fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.


I nie dziwie sie, bo aby trafic na prawdziwy destruktywny kult trzeba miec
albo duuzego pecha albo mocno szukac.


pozdrawiam
Arkadiusz


Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Pan_Zenek napisał(a) w wiadomości: <8mp1mn$2f8$1...@zeus.man.szczecin.pl>...

>>Moim zdaniem nie kazdy sie temu podda. Chyba sa ludzie odporni na tego
>>rodzaju manipulacje.
>>Czy tak jest ?
>
>
>
>Chyba są ale to zależy moim skromnym zdaniem od osobowości i siły woli.
>miałem kolegę który "wpadał" w różne dziwne koligacje kulturowe. (ćpuny,
>punki, hipisi, buddyści itd).

Ehem. Exkiuzmi :>
Jakos dziwnie to brzmi wymienianie buddystow w jednym rzadku ze hipisami i
cpunami.
Nie zebym sie czepal ale.
Hmm.

>Ten kolega był dziwakiem ale miał to coś co nazwałem silną wolą i bawił się
takimi sytuacjami


Hmm sam taki jestem aczkolwiek dla mnie to raczej badanie roznych mozliwosci
rozwoju niz zabawa dla zabawy.
Choc przyznam szczerze ze znalazlem sobie swoja "nisze ekologiczna".
Co nie przeszkadza mi jednak poznawac i probowac innych tradycji i
alternatyw.
No dragi sie skonczyly definitywnie.
Tez sprobowalem kiedys i stwierdzilem ze to bez sensu.

>takich ludzi jest jednak mało. Większość przy sp[rzyjających
okolicznościach jednak poddaje się praniu muzgów.

>Zenek


Pranie mozgu to chyba za mocne slowo, wydaje mi sie ze nalezaloby raczej
okreslic to ulegnieciem wplywom ideologicznym w duzym stopniu.

pozdrawiam

Arkadiusz

Arek L

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Astec SA napisał(a) w wiadomości: <3990A320...@astec.pl>...

>YaANCeY wrote:
>> Bylem z ciekawosci na takim spotkaniu (prowadzonym przez ksiedza kosciola
>> katolickiego) i musze przyznac ze faktycznie moze byc to rownie
>> niebezpieczne (jesli nie bardziej) od organizacji sekciarskich. Mechanizm
>> jest nieco podobny do prania mozgu ale nie wystepuja tu 3D a jedynie 2D
>> (usuniety jest element dread ale pozostaja w pewien sposob elementy
>> debilitation i dependency). Trudno nie zgodzic sie z przedmowca ze takimi
>> grupami tez powinni zajac sie nasi kochani faceci w czerni.
>
>Wybacz go¶ciu, ale bełkoczesz.

>Jak chcesz sobie jaja robić to chyba nie ta grupa ??
>
>Arek

Alez imienniku ! Twoj przedpiszca opisuje smutne fakty :(


pozdrawiam
Arkadiusz

YaANCeY

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
Astec SA wrote in message <3990A320...@astec.pl>...

>Wybacz gościu, ale bełkoczesz.


>Jak chcesz sobie jaja robić to chyba nie ta grupa ??


Moze cos dokladniej? W tym momencie nie moge nawet zorientowac sie o co
chodzi. Jesli o 3D to sa to Dread (strach) Debilitation (oglupienie) i
Dependency (zaleznosc) czyli trzy niezbedne elementy prania mozgu. Jesli o
to ci chodzilo to dziwie sie ze uwazasz to za belkot.

YaANCeY

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
>Nina (Mazur) Miller:

>Ale juz kilkadziesiat lat pozniej w czasie kotrreformacji zniknely
>wszystkie wolnosci religijne, zrobiono katolicyzm religia panstwowa i
>wywalono wszystkich poslow niekatolickich z sejmu. Reszta innowiercow
>ratujac skore sama zwiala (jak arianie).


Na reszcie kontynentu nie bylo lepiej. Arianie uciekli wczesniej (nomen omen
wlasnie po zawarciu pokoju religijnego do ktorego nie weszli). Poza tym
nastepowalo zaostrzenie walki miedzy klasami spolecznymi, w ktorej kosciol
musial wziasc udzial. Nie uwazam historii kosciola katolickiego w Polsce
jako pasma nietolerancji, a wrecz przeciwnie. W porownaniu do innych panstw
wypadamy calkiem niezle. Przegiecia grubego kalibru zaczely sie dopiero
kilka lat temu

Pozdrawiam
YaANCeY

YaANCeY

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
Arek L wrote in message <3991288e$1...@news.vogel.pl>...

>>Nie.
>
>A ja sie nie zgodze.
>Jezeli samem u masz juz swoje sprawdzone wzorce w ktorych jestes mocno
>osadzony to ciezko cie ruszyc.
>Inna alternatywa jest to ze im bardziej oczyszczony np przez medytacje
>wgladu umysl tym szybciej eleiminuje wszelkie wzorce w ogole.
>Takiej osoby praktycznie nie da sie przekabacic.

Chodzilo mi o to ze kazda osoba niezaleznie od osobowosci moze znalezc sie w
hipotetycznej sytuacji gdy bedzie podatna na wplyw ktory wywiera sekta.
Zgodze sie ze wyciszona, swiadoma siebie osoba bedzie praktycznie skala dla
guru probujacego go nawrocic. Ale pamietajmy ze Anakin Skywalker tez byl
kiedys Jedi. :))

Aninja

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
> Wybacz gościu, ale bełkoczesz.
> Jak chcesz sobie jaja robić to chyba nie ta grupa ??
>
> Arek

Gostek mial przeciez racje. To chyba Ty sobie robisz jaja, a nie on.
Aninja

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:


> >na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli.
>

> Nie wiem czy z własnej woli. Nie byłbym taki pewien. Pozornie to tak
> wygląda. Najpierw delikatnie się delikwenta (kę) urabia jak ciasto w dzieży.

Chwileczke. jest pierwsze spotkanie.
Czy na pojscie na takie spotkanie sekty urzadzaja lapanki, zamykaja w
klatkach, szantazuja badz zmuszaja?
przeciez nie.

Dlatego pisze ze ludzie ida tam _z wlasnej woli_.

Na pierwszym tez spotkaniu (a bylam na paru, a i owszem) nie ma
zadnego przymusu ani urabiania.
na ogol sie gada, gada i gada roztaczajac piekne perspektywy.
Ja sie akurat na to zlapac nie dalam, bo mam dosc wlasnego rozumu, ale
wiele osob co ze mna przyszlo zostalo.
Nikt ich nie zmuszal.


> mogą, lecz nie muszą być zagubieni. To zagubienie - iluzoryczne często

na ogol sa.
Tak przynajniej wynika z relacji tych ludzi, ktorzy do sekt nalezeli a
potem zrezygnowali.

> zresztą - pracownicy sekty mogą wytworzyć poprzez przedstawienie innego
> spojrzenia na wiele spraw związanych z zyciem, z być może nieciekawą, mało
> ekspresyjną egzystencją. Dopiero wtedy może zacząć sie wytwarzać pustka i
> poczucie bezsensu życia w "opracowywanym" egzemplarzu kandydata na członka
> grupy.

Nie. jesli ktos jest szczesliwy i realizuje sie we wlasnym zyciu i mu
ze soba dobrze nie da sie skusic na afisze typu "rozwoj osobowosci"
"nowe mozliwosci mentalne" itp.


> >Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
> >fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.
>

> ludzie psychicznie chorzy w szpitalach też raczej nie rezygnują z pobytu.

Alez zalezy ktorzy. Schizofrenik np. uwaza, ze on jest jak najbardziej
normalny i zdrowy i ze zamykaja go w wiezieniu.

> czy zdają sobie tak do końca sprawę co z nimi się dzieje i gdzie się
> znajdują.
> sama przeciez pisałaś o tym, że to ludzie nie do końca trzeźwi: zagubieni,
> wyprani mózgowo itd.

Zagubienie nie rowna sie pozbawieniu wladz umyslowych i utraceniu
kontaktu z rzeczywistoscia.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"Pan_Zenek" <z_brzeczys...@yahoo.com> writes:

>
> cały naród niemiecki poszedł za Hitlerem cała Polska też płakała jak umarł
> towarzysz Stalin a na Kubie do dzisiaj fanatycznie modlą się do swojego GURU
> i mało kto widzi w tym coś złego a jednak nie można powiedzieć, że to jest

porownanie doprawdy idiotyczne, bo wszystkie 3 rezimy ktore wymieniles
opieraly sie na bagnetach.
Hitler wlasnej ludnosci wymordowal setki tysiecy, tych co sie nie
chcialy "nawrocic".
O Stalinie, NKWD, Gulagach i ich metodach nawet nie wspomne.
A na Kubie to ludzie nie modla sie do castro ina przymieraja glodem
majac w d. cala polityke;

porownanie zaiste malo stosowne zeby nie powiedziec chubione zupelnie.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:

> Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> napisala :
>
> > Skoro robia, to znaczy ze nie sa to rzeczy ktorych by nie zrobili...
> Chodzilo mi bardziej o stan ich umyslow - dla wyjasnienia, tak samo jak
> czlowiek po alkoholu robi rozne rzeczy, ktorych nigdy by nie zrobil na
> trzezwo.

No to mow za siebie. Dla mnie na przyklad sa rzeczy, ktorych nie
zrobie i juz, i nie ma znaczenia jak bardzo jestem pijana.

>
> > na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli.

> to jaki sens wtedy by miala agitacja przeprowadzana przez sekty przy uzyciu
> niezauwazalnych form manipulacji ?

Mozesz podac przyklady tych niezauwazalnych form manipulacji?


> >Ci, ktorym sie ""odmienia" spojrzenie na swiat na ogol sa zagubieni, nie
> > maja zadnego celu w zyciu, nie wiedza co ze soba zrobic.
> > Sekta daje im taka wizje, cel i zarazem sztandarowy pokaz tego, jak do
> to co kieruje w takim ukladzie ludzmi, ktorzy maja juz ustabilizowana
> sytuacje zyciowa
> maja dobre zycie - domy, dobre prace, kochajace rodziny, psy i koty
> a jednak zmnieniaja to na zycie w komunie ?

Widocznie czegos im w tej malej stabilizacji brakuje.

>
> > problemy zaczynaja sie na ogol wowczas, kiedy sekta stawia zbyt
> > wygorowane zadania finansowe (i rodzina np. przylapuje delikwenta/ke

> ale z tego co wiem, ci ludzie dobrowolnie oddaja dorobejk calego swojego
> zycia bez mrugniecia okiem !

Jak sa idioci to niech oddaja.
ich sprawa.

> czy to nie jest dowod na przeprowadzane przez guru "pranie mozgow" ? (uzylam
> tego z braku innego okreslenia)
> ludzie sa raczej chytrzy i pazerni na "mamone", szkoda im 10 zl na
> schronisko dla zwierzat czy na inny cel, a tu oddaja wszystko na co
> pracowali cale zycie wrecz z usmiechem na twarzy !! ?

Ich sprawa. I dopoki nie da sie udowodnic nikomu, ze stosowal szantaz
badz przymus fizyczny, tobie nic do tego co inni robia ze swoja mamona.

> > Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
> > fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.

> a nie slyszalas o ludziach, ktorzy chcieli odejsc a nie mogli ?
> nie slyszalas o zastraszaniu i nachodzeniu ludzi, ktorzy starali sie z sekty
> wyrwac ?
> slowo strach wyklucza przynajmniej wg. mnie dobrowolnosc

jesli byli szantazowani to spokojnie mozna podac sprawe do sadu.
I tutaj wszelakie organizacje katolickie powinny byc po9mocne,
finansujac koszty wniesienia sprawy do sadu oraz oplacenia adwokata.

KaKaminska

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> atakuje zamiast odpowiadac :

> No to mow za siebie. Dla mnie na przyklad sa rzeczy, ktorych nie
> zrobie i juz, i nie ma znaczenia jak bardzo jestem pijana.

> tobie nic do tego co inni robia ze swoja mamona.

Masz Ninko agresywny sposob prowadzenia dyskusji.
Na samym poczatku napisalam, ze nie mam zielonego pojecia o tym zjawisku.
Moje pytania wynikaja z niepelnych (dla mnie) Waszych odpowiedzi (na tym to
chyba ma polegac, chyba ze sie myle)
Uzywam porownan, poniewaz nie znam jezyka przedmiotu.
Nie jestem psychologiem, ale jezeli Ty nim jestes powinnas takie rzeczy
wyczuwac.

Pozdrawiam
Kaska


Pan_Zenek

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
>porownanie doprawdy idiotyczne ....i tak dalej


nie porównanie jest tu najważniejsze bo świadomie wpadłem w skrajność.
Chodzi mi tylko o to że jeśli ktoś nie chce opuścić czegoś to nie znaczy że
tam mu jest OK.
Przyczyn jest kilka choćby
- wydaje mu się że gdzie inndziej jest gorzej
- ślepo wierzy w obietnice
- nie wie że może być inaczej (czytałem wypowiedź dziewczyny że na wsi jest
super bo mają co piątek dyskotekę w remizie i za nic w świacie by się nie
przeprowadziła ale to tak na boku bo z sektą to ma mało wspólnego)
- boi się że sobie nie poradzi
to tylko kilka przykładów które akurat mi przyszły do głowy.

każdy z takich ludzi powie jest mi tu dobrze ale czy mu jest naprawdę
dobrze?
Zenek

Stefan

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:
>
>
>> >na ogol mechanizm wyglada tak,ze ida tam ludzie z wlasnej woli.
>>
>> Nie wiem czy z własnej woli. Nie byłbym taki pewien. Pozornie to tak
>> wygląda. Najpierw delikatnie się delikwenta (kę) urabia jak ciasto w
dzieży.
>
>Chwileczke. jest pierwsze spotkanie.
>Czy na pojscie na takie spotkanie sekty urzadzaja lapanki, zamykaja w
>klatkach, szantazuja badz zmuszaja?
>przeciez nie.

natomiast sugestywnie zachęcają na pewno nie informując jakie będą
późniejsze cele działania sekty. Zatem dziwię się, że ty się dziwisz pójściu
na miłe, pełne ciepła spotkanie, które stwarza sekta. Jestem pewien, że
dopiero ente spotkanie będzie miało inna atmosferę.
Właśnie gdyby było zamykanie w klatkach czy szantażowanie to nikt by nie
poszedł. Roboty ogłupiania nie zaczyna się na pierwszym spotkaniu. Rybak
pozwoli rybie najpierw posmakowac przynety zanim "przytnie".

>Dlatego pisze ze ludzie ida tam _z wlasnej woli_.

I chyba łatwo to zrozumieć...

>Na pierwszym tez spotkaniu (a bylam na paru, a i owszem) nie ma
>zadnego przymusu ani urabiania.

wspaniała, pełna ciepła atmosfera, miłe zachęcające usmiechy personelu
spotkania (sekty) to też jest urabianie, przecież to oczywiste, na boga. Ja
nie pisałem, że urabianie to odrazu wyczerpujące psychicznie pranie mózgu
czy werbalno - intelektualne molestowanie.

>na ogol sie gada, gada i gada roztaczajac piekne perspektywy.

i to jest między innymi to... Właśnie juz to jest urabianiem...
jakoś nie słyszałem nigdzie, żeby jakakolwiek sekta na pierwszym spotkaniu
mówiła, że przyjdzie czas a będziecie wszystko nam oddawać, dla nas
pracować, a może i kraść. Przyjdzie czas a "damy wam popalić".
Twoje argumenty nie są przekonujące.

>Ja sie akurat na to zlapac nie dalam, bo mam dosc wlasnego rozumu, ale
>wiele osob co ze mna przyszlo zostalo.

bo nie kązdy być może ma Twój iloraz inteligencji. Ale tacy ludzie też są i
szukają swego miejsca w zyciu.

>Nikt ich nie zmuszal.

osobowo nikt, być może. A czy ty nigdy nie słyszałaś, że nie tylko ktoś może
kgos do czegoś zmuszać.?

>> mogą, lecz nie muszą być zagubieni. To zagubienie - iluzoryczne często
>
>na ogol sa.

na ogól jak piszesz. niezależnie od tego miałem nadzieję, że w poprzednim p.
odczytasz, że miałem na mysli wytworzenie pustki już i jednocześnie dopiero
przez umiejetne postepowanie członka sekty z delikwentem. pustkę można
stworzyć tam gdzie jej dotychczas nie było.

>> grupy.
>
>Nie. jesli ktos jest szczesliwy

po jakims czasie ten twój ktoś dochodzi do wniosku, że to nie byó to a
wydawało mu się dotychczas, że to było szczęście. Dopiero teraz będzie
szczęśliwy!!!

i realizuje sie we wlasnym zyciu i mu

było mało dytychczasowej realizacji. postanowiłrealizować się jeszce w czyms
innym.na przykład!

>ze soba dobrze nie da sie skusic na afisze typu "rozwoj osobowosci"
>"nowe mozliwosci mentalne" itp.

trudno mi uwierzyć, aby ktos taki jak ty nie miał pojęcie o tym jaka okrutną
sdamoniszczącą bronią może być człowicza ambicja. "Nowe możliwość
mentalne..." ...**spróbuj - szepcze ambicja - będziesz lepszy, ważniejszy od
innych**


>
>
>> >Ci, co sa w sekcie (o ile nie dochodzi tam do razacych naduzyc
>> >fizycznych i przemocy) jakos nie maja ochoty rezygnowac.
>>

>> ludzie psychicznie chorzy w szpitalach też raczej nie rezygnują z pobytu.
>
>Alez zalezy ktorzy. Schizofrenik np. uwaza, ze on jest jak najbardziej
>normalny i zdrowy i ze zamykaja go w wiezieniu.

Myślałem, że nie muszę tłumaczyc ci metafory. Przecież wiesz ponad wszelka
wątpliwość, że nie chodziło o schizofreników w sekcie, bo takich sekta nie
potrzebuje. Próbowałem przekazać ci, że ktoś z nadwyrężonum umysłem nie
chce, nie może, lub nie umie zrezygnować z okowów sekty. I tylko tyle.
Zostaw tych schizofreników już w szpitalu.


>
>> czy zdają sobie tak do końca sprawę co z nimi się dzieje i gdzie się
>> znajdują.
>> sama przeciez pisałaś o tym, że to ludzie nie do końca trzeźwi:
zagubieni,
>> wyprani mózgowo itd.
>
>Zagubienie nie rowna sie pozbawieniu wladz umyslowych i utraceniu
>kontaktu z rzeczywistoscia.

Nie potrzeba być idiotą - jak piszesz - żeby nie umieć lub nie móc podjąc
decyzji.
Skłamiesz, jeśli napiszesz, że nie spotkałaś człowieka przy zdrowych
zmysłach, który w jakiejś sprawie był zagubiony i nie umiał podjąć decyzji.
takich bowiem spotyka się nakązdym kroku, ajuz codziennie w sądzie, *na
przykład*

Proszę o bardziej przekonywujące argumenty.

pzdr. st.

moncia

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Arek L napisał(a) w wiadomości:

>Uff to mialas duuzo szczescia.


Nie powiem, abym mogla zdeklarowac sie jako "nieczula" na wszelkie tego
typu dzialania (trudno sie zarzekac), ale IMHO wielu ludzi az sie prosi o
bycie
wciagnietym, IMHO jest to czesto rodzaj autowymowki, zwolnienia sie od
odpowiedzialnosci.
To, ze akurat jakastam przygode z Oaza zaczelam (i skonczylam) w wieku
lat czternastu tez nie mogloby usprawiedliwic dobrowolnego (bo w
przewazajacej
wiekszosci... powiem inaczej - nie znam nikogo, nawet ze slyszenia, kto
bylby
wciagniety do tego typu organizacji/sekty na sile) oglupienia. W tym wieku
doskonale
wie sie, a raczej doskonale wyczuwa intencje, falsz itp.

Szczerze mowiac, do dobrego tonu w pewnym srodowisku nalezalo uczestniczyc
w tych ich gierkach, coz, poszukiwalam na pewno otwartych, dobrych ludz
i (tych nigdy za wielu), a znalazlam kolko wzajemnej adoracji pelne
nienawisci
do wszystkiego, co "obce", czego nie toleruja. Ta nienawisc do swiata
zewnetrznego
przykryta czapeczka religijnych spiewow laczy Oaze z byle sekta, i IMHO nie
moze
to ujsc uwadze nawet bardzo mlodej osobie. Nawet jej LATWIEJ jest dostrzec
ten falsz, w koncu wiara w dobro i rozpoznawanie falszu nierozerwalnie z
mlodoscia jest zwiazana.

Raz z ciekawosci wzielam udzial w spotkaniu jakichstam Joginow.
Szukalam cwiczen relaksujacych (przed egzaminami na studia), a znalazlam
indoktrynacje. Najbardziej rozbawilo mnie, jak po dwugodzinnej "medytacji"
(ludzie
zgromadzeni w sali mieli gapic sie na czolo guru (prowadzacego znaczy sie),
no i mieli
widziec tam swiatlo... po tych dwu godzinach dostawalam zeza, nie mowiac juz
o scierpnietych
nogach... a nie wypadalo sie podrapac ;-)) ten ich guru powiedzial, ze
"bedzie ze
mnie dobra joginka, bo z cierpliwoscia wytrzymalam to cwiczenie, a inni
sie wierca. (akurat mialam czas, chcialam zobaczyc, czym to pachnie, a-ha,
na koniec
podali jagodki ze smietana na spodeczkach (dobre, jak to jagodki), a ten
guru
czarowal, ze on tyle je raz na dwa dni).

Chcialam przez to podkreslic, ze nawet osoby o niezbyt silnej woli,
ale o jakim-takim pojeciu o sobie i rzeczywistosci ich otaczajacej nie
musza bac sie tego typu dzialan, prowadzonych w wiekszosci przez
bardziej, lub mniej smiesznych oszolomow stosujacych tandetna
socjotechnike.

Pozdr
Moncia

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> Uzywam porownan, poniewaz nie znam jezyka przedmiotu.
> Nie jestem psychologiem, ale jezeli Ty nim jestes powinnas takie rzeczy
> wyczuwac.

Naprawde sadzisz, ze psycholodzy sa jasnowidzami i umieja czytac w
myslach?

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"Pan_Zenek" <z_brzeczys...@yahoo.com> writes:


> nie porównanie jest tu najważniejsze bo świadomie wpadłem w skrajność.
> Chodzi mi tylko o to że jeśli ktoś nie chce opuścić czegoś to nie znaczy że
> tam mu jest OK.
> Przyczyn jest kilka choćby
> - wydaje mu się że gdzie inndziej jest gorzej
> - ślepo wierzy w obietnice
> - nie wie że może być inaczej (czytałem wypowiedź dziewczyny że na wsi jest

Bardzo to ladne co piszesz, ale czy z tego wynika, ze mamy ludzi z
pewnych organizacji, przybytkow czy czegokolwiek usuwac sila? W imie
tego, ze my uznamy, ze im tam "niedobrze" i zeby zrobic im lepiej
bedziemy ich zmuszac? No i jak? Stosowac dozor policyjny? zamykac w
areszcie?

jak ty to sobie wyobrazasz? Chcesz wprowadzic arbitralnosc w
rozstrzyganiu kiedy ktorym ludziom jest dobrze i nie musi sie panstwo
wtracac a kiedy jest im zle i juz moze sie zaczac wtracac w ich zycie?

A wydawalo mi sie, ze przez ostatnie lata komuny ludzie walczyli o cos
wrecz przeciwnego.

Podsumowujac: ludzie naiwni, glupi, slabi znajda sie zawsze. I zawsze
beda inni chcacy to wykorzystac. To, co panstwo zrobic moze to tylko
pilnowac czy nie sa popelniane przestepstwa i jesli sa, karac winnych.
To wszystko.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:


> natomiast sugestywnie zachęcają na pewno nie informując jakie będą
> późniejsze cele działania sekty. Zatem dziwię się, że ty się dziwisz pójściu
> na miłe, pełne ciepła spotkanie, które stwarza sekta. Jestem pewien, że
> dopiero ente spotkanie będzie miało inna atmosferę.

Nie, ja sie nie dziwie. ja napisalam tylko, wbrew temu co ty
twierdziles, ze ludzie tam ida _z wlasnej woli_.


> wspaniała, pełna ciepła atmosfera, miłe zachęcające usmiechy personelu
> spotkania (sekty) to też jest urabianie, przecież to oczywiste, na boga. Ja
> nie pisałem, że urabianie to odrazu wyczerpujące psychicznie pranie mózgu
> czy werbalno - intelektualne molestowanie.

Fajnie, ale ja widzisz jestem osoba praktyczna i chcialabym wiedziec,
jak rozroznic w takim razie to urabianie. Ide sobie np. na spotkanie
fanow miloscnikow SF i tez mam wspaniala pelna ciepla atmosfere.. mile
zachecajace usmiechy itd.

ide sobie na inne spotkanie i tak samo jest. To co, rozpedzac ich za
bycie milym? Zabronic tworzenia zwiazkow wyznaniowych? Zakazac ludziom
tam chodzenia? jak ty to sobie wyobrazasz?


> i to jest między innymi to... Właśnie juz to jest urabianiem...
> jakoś nie słyszałem nigdzie, żeby jakakolwiek sekta na pierwszym spotkaniu
> mówiła, że przyjdzie czas a będziecie wszystko nam oddawać, dla nas
> pracować, a może i kraść. Przyjdzie czas a "damy wam popalić".
> Twoje argumenty nie są przekonujące.

A ty wlasciwie do czego usilujesz mnie przekonac? Ze da sie ochronic
ludzi przed nimi samymi i przed skutkami ich wlasnej glupoty i
latwowiernosci?


> bo nie kązdy być może ma Twój iloraz inteligencji. Ale tacy ludzie też są i
> szukają swego miejsca w zyciu.

I myslisz, ze beda sie czuli bardziej szczesliwi jak ktos taki jak ty
bedzie im dyktowac, gdzie im wolno a gdzie nie wolno chodzic?


> osobowo nikt, być może. A czy ty nigdy nie słyszałaś, że nie tylko ktoś może
> kgos do czegoś zmuszać.?

A znasz jakies sposoby zaradzenia temu? Bo ja nie znam zadnych, bez
popadania w totalizm.


> na ogól jak piszesz. niezależnie od tego miałem nadzieję, że w poprzednim p.
> odczytasz, że miałem na mysli wytworzenie pustki już i jednocześnie dopiero
> przez umiejetne postepowanie członka sekty z delikwentem. pustkę można
> stworzyć tam gdzie jej dotychczas nie było.

jesli ktos ma chwiejna konstrukcje psychiczna to mozna, owszem.


> >Nie. jesli ktos jest szczesliwy
>
> po jakims czasie ten twój ktoś dochodzi do wniosku, że to nie byó to a
> wydawało mu się dotychczas, że to było szczęście. Dopiero teraz będzie
> szczęśliwy!!!

a to juz jest jego sprawa i ja nie czuje sie wladna zeby ingerowac w
decyzje innych ludzi o tym, czy sa szczesliwi czy nie.


> trudno mi uwierzyć, aby ktos taki jak ty nie miał pojęcie o tym jaka okrutną
> sdamoniszczącą bronią może być człowicza ambicja. "Nowe możliwość
> mentalne..." ...**spróbuj - szepcze ambicja - będziesz lepszy, ważniejszy od
> innych**

Owszem, mam pojecie, ale stoje na stanowisku - ze jeszcze raz powtorze
- nie nalezy bronic ludzi przed nimi samymi.
Podstawowa zasada w leczeniu chorob psychicznych na przyklad jest
zgoda na to pacjenta. jesli jej nie ma - przymusowe leczenie stosuje
sie kiedy _pacjent_ zagraza otoczeniu.

Nie widze powodow, aby tutaj stosowac inne zasady.


> Proszę o bardziej przekonywujące argumenty.

A ja prosze o pokazanie, w jaki sposob mozna ludzi bronic przed nimi
samymi. I jak sobie w praktyce wyobrazasz 'ratowanie" tych wszystkich
"nieszczesliwych" w sektach.

Valérie

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Użytkownik YaANCeY <pa...@drago.com.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:8mor0e$o55$1...@info.cyf-kr.edu.pl...
> Astec SA wrote in message <398FD5AA...@astec.pl>...
>
> >> dzieje na co poniektorych Oazach albo Odnowach w Duchu Swietym ? Tam to
> >> dopiero sekciarstwo odchodzi. :(
> >
> >Skąd wiesz?

>
>
> Bylem z ciekawosci na takim spotkaniu (prowadzonym przez ksiedza kosciola
> katolickiego) i musze przyznac ze faktycznie moze byc to rownie
> niebezpieczne (jesli nie bardziej) od organizacji sekciarskich. Mechanizm
> jest nieco podobny do prania mozgu ale nie wystepuja tu 3D a jedynie 2D
> (usuniety jest element dread ale pozostaja w pewien sposob elementy
> debilitation i dependency). Trudno nie zgodzic sie z przedmowca ze takimi
> grupami tez powinni zajac sie nasi kochani faceci w czerni.
>

Jezeli w ten sposob opisywac "sekciarstwo" - to wszystkie religie sa
sektami
ale to juz chyba nie ta grupa

--
pozdrawia Valérie


Valérie

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to

Użytkownik Arek L <re...@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:398e...@news.vogel.pl...
> Od jakiegos czasu w mediach da sie zaobserwowac totalna paranoje
> antysektowa.
> Pod sekte podciaga sie wszytko co w jakikolwiek sposob odstaje od
> katolickich standardow.


Nie, nie sadze, by podnoszenie problemu sekt w mediach przebiegalo z
nacisku KK
Nie wpadajmy w paranoje ze wszystko przez "Zydow Kaplanow i Cyklistow"


--
pozdrawia Valérie


ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 9, 2000, 3:00:00 AM8/9/00
to
"Valérie" <val...@poczta.onet.pl> writes:


> Nie, nie sadze, by podnoszenie problemu sekt w mediach przebiegalo z
> nacisku KK

zalezy w ktorych mediach. sa przeciez programy katolickie, jest radio
Maryja, sa gazety katolickie... no nie powiesz mi, ze w tych
wszystkich mediach problemy poruszane NIE SA z nacisku KK.. przeciez
to oficjalne organy propagandowae KK, czyz nie?

KaKaminska

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net napisala :

> Naprawde sadzisz, ze psycholodzy sa jasnowidzami i umieja czytac w
> myslach?

Nie napisalam, ze powinnas wiedziec, ale wyczuwac.
A jezeli chodzi o to, to uwazam, za tak - psycholog powinien wyczuwac i
czytac "miedzy wierszami"
Czlowiekowi czasami bardzo duzo trzeba czasu, zeby sie otworzyl przed druga
osoba. Nie zawsze tez potrafi mowic o czyms na glos.
Wielokrotnie jest tak, ze czeka na pomoc w postaci trafnego pytania na ktore
bedzie mogl tylko odpowiedziec tak lub nie.
Wiecej potrafi przekazac gestem niz slowem. Sa tacy ludzie, ktorzy nie
potrafia o sobie mowic, o swoich problemach - mimo, ze chcieliby.
A psycholog, w moim mniemaniu powinien umiec zadac to trafne pytanie. Wtedy
jest dobrym psychologiem.
Wymyslam ? :-)

Pozdrawiam
Kaska

Pan_Zenek

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
>Bardzo to ladne co piszesz, ale czy z tego wynika, ze mamy ludzi z
>pewnych organizacji, przybytkow czy czegokolwiek usuwac sila? W imie
>tego, ze my uznamy, ze im tam "niedobrze" i zeby zrobic im lepiej
>bedziemy ich zmuszac? No i jak? Stosowac dozor policyjny? zamykac w
>areszcie?

To jest problem. Wydaje się że w skrajnych porzypadkach należy usunąć źródło
ingerując między innymi w sekty zagrażające świadomości ludzi do niej
należących.
Prawnikiem nie jestem ale wydaje mi się że oszukiwanie ludzi fałszywymi
obietnicami a szczególnie wpływanie na świadomość i robienie prania muzgu
nie jest wporządku?
Zenek

moncia

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...

>[...]Podsumowujac: ludzie naiwni, glupi, slabi znajda sie zawsze. I zawsze


>beda inni chcacy to wykorzystac. To, co panstwo zrobic moze to tylko
>pilnowac czy nie sa popelniane przestepstwa i jesli sa, karac winnych.


Dokladnie, a przez zabranianie zakladania sekt moglibysmy doczekac
zwiekszenia zainteresowania nimi (wiadomo, zakazany owoc kusi bardziej niz
ten dostepny).

Pozdr
Moncia


ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> Nie napisalam, ze powinnas wiedziec, ale wyczuwac.
> A jezeli chodzi o to, to uwazam, za tak - psycholog powinien wyczuwac i
> czytac "miedzy wierszami"

Nie uwazasz, ze "wyczuwanie" to troche ehm.. zawodna metoda jesli
materialem na ktorym sie "pracuje" sa po prostu ludzie? ich psychika?
A co jak zle "wyczujesz"? Co jak sie pomylisz?
To jest za duza odpowiedzialnosc.

> Czlowiekowi czasami bardzo duzo trzeba czasu, zeby sie otworzyl przed druga
> osoba. Nie zawsze tez potrafi mowic o czyms na glos.
> Wielokrotnie jest tak, ze czeka na pomoc w postaci trafnego pytania na ktore
> bedzie mogl tylko odpowiedziec tak lub nie.
> Wiecej potrafi przekazac gestem niz slowem. Sa tacy ludzie, ktorzy nie
> potrafia o sobie mowic, o swoich problemach - mimo, ze chcieliby.
> A psycholog, w moim mniemaniu powinien umiec zadac to trafne pytanie. Wtedy
> jest dobrym psychologiem.
> Wymyslam ? :-)

Byc moze nie - tylko ze to wszystko co napisalas wyzej to nie dziala
przez Internet. Tu nie masz gestow, nie mozesz spojrzec w oczy i
obserwowac zachowania.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
"Pan_Zenek" <z_brzeczys...@yahoo.com> writes:


> To jest problem. Wydaje się że w skrajnych porzypadkach należy usunąć źródło
> ingerując między innymi w sekty zagrażające świadomości ludzi do niej
> należących.

jak rozstrzygnac ktore zagrazaja swiadomosci a ktore nie?
Dlaczego do podanego tutaj juz przykladu ruchu oazowego - ktory
kryteria wymienione przez ciebie spelnia - nikt sie nie czepia i nie
zamierza likwidowac ani nawet nie nazywa sekta?

> Prawnikiem nie jestem ale wydaje mi się że oszukiwanie ludzi fałszywymi
> obietnicami a szczególnie wpływanie na świadomość i robienie prania muzgu
> nie jest wporządku?

Tylko najpierw trzeba przed sadem to pranie mozgu udowodnic. A nie
zamykac prewencyjnie, bo "sie komus wydawalo" ze "ludzie sa
nieszczesliwi tam" czy cos w tym guscie.

Valérie

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:m2ittak...@pierdol.ninka.net...
> "Valérie" <val...@poczta.onet.pl> writes:
>
>

> zalezy w ktorych mediach. sa przeciez programy katolickie, jest radio
> Maryja, sa gazety katolickie... no nie powiesz mi, ze w tych
> wszystkich mediach problemy poruszane NIE SA z nacisku KK.. przeciez
> to oficjalne organy propagandowae KK, czyz nie?
>


Alez oczywiscie Ninko, tylko ze ja mowilam o ogole
Radio Maryja to nie jedyne radio w Polsce, nie chce sluchac to po prostu
przeskakuje na inna fale
To naturalna ze kazda doktryna bedzie wielbila swoje pod niobiosa
wiec niech sobie wielbia ja z tym moge zgadzac sie albo nie
wsdzystko w porzadku dopoki nie zaczna mnie nawracac na swoja modle, mysle
ze to jeszcze nie nastapilo


--
pozdrawia Valérie


Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
YaANCeY wrote:
> Moze cos dokladniej? W tym momencie nie moge nawet zorientowac sie o co
> chodzi. Jesli o 3D to sa to Dread (strach) Debilitation (oglupienie) i
> Dependency (zaleznosc) czyli trzy niezbedne elementy prania mozgu. Jesli o
> to ci chodzilo to dziwie sie ze uwazasz to za belkot.

Chodzi i o całokszałt Twojej wypowiedzi utrzymanej w tonie bla bla bla,
gdzie dużo słów a nic z niej nie wynika i o słowa jakie używasz.
Bo co wynika ze stwierdzenia - cytat swobodny - "byłem i to co widziałem to
się kawalifikowało". Czyli co KONKRETNIE widziałeś co się kwalifikowało ????
Co do słów to po co używasz angielskich, które dla wielu mogą być nie zrozumiałe?
Czy po to by tworzyć wrażenie "uczonego" bełkotu?
Choć słabo znam angielski to jednak trochę się go już w swoim życiu osłuchałem
i "debilitation" słyszę pierwszy raz w życiu. Nie chce mi się sprawdzać
po słownikach, ale sądzę, że sobie je wymyśliłeś.


Arek

--
Zaproszenie na zjazd i do udziału w filmie:
http://www.forum.eteria.pl , forum FILM.

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Pan_Zenek wrote:
> Ja nie widze bełkotu wręcz przeciwnie zgadzam się z tym co tak krytykujesz.
> Co krytyka zabolała? Może należysz dio jakiś fanatycznych oazowców lub
> radiomaryjowców?
> Jeśli tak to nie dziwi mnie Twoja reakcja bo właśnie takiej tam uczą. Takiej
> to znaczy nietolerancji dla innych poglądów i pogardy dla reszty świata a na
> dodatek nazywa się to miłością.

Nie, nie należę do żadnych oazowców, radyjowców i innych srowcó.
Jestem za to wyczulony na punktcie pisania bzdur o innych. Ot taka abberacja
wyniesiona w spadku po komuniźmie, gdzie to było nagminnie praktywane.

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
YaANCeY wrote:
> Moze cos dokladniej? W tym momencie nie moge nawet zorientowac sie o co
> chodzi. Jesli o 3D to sa to Dread (strach) Debilitation (oglupienie) i
> Dependency (zaleznosc) czyli trzy niezbedne elementy prania mozgu. Jesli o
> to ci chodzilo to dziwie sie ze uwazasz to za belkot.

Chodzi mi o całokszałt Twojej wypowiedzi - utrzymanej w tonie bla bla bla,
gdzie dużo słów a nic z niej nie wynika - i o słowa jakie używasz.

Bo co wynika ze stwierdzenia - cytat swobodny - "byłem i to co widziałem to

się kwalifikowało". Czyli co KONKRETNIE widziałeś co się kwalifikowało ????


Co do słów to po co używasz angielskich, które dla wielu mogą być nie zrozumiałe?
Czy po to by tworzyć wrażenie "uczonego" bełkotu?
Choć słabo znam angielski to jednak trochę się go już w swoim życiu osłuchałem
i "debilitation" słyszę pierwszy raz w życiu. Nie chce mi się sprawdzać
po słownikach, ale sądzę, że sobie je wymyśliłeś.

KaKaminska

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net>

> Nie uwazasz, ze "wyczuwanie" to troche ehm.. zawodna metoda jesli
> materialem na ktorym sie "pracuje" sa po prostu ludzie? ich psychika?
> A co jak zle "wyczujesz"? Co jak sie pomylisz?
> To jest za duza odpowiedzialnosc.

Ale po to wlasnie zadajesz pytania.
Zeby wtedy juz wiedziec, czy trafilac czy masz szukac dalej.

> Byc moze nie - tylko ze to wszystko co napisalas wyzej to nie dziala
> przez Internet. Tu nie masz gestow, nie mozesz spojrzec w oczy i
> obserwowac zachowania.

a w tym momencie, to sie z Toba zgadam - jednak nie tak do konca
co pomyslalas jak czytalas teksty wymyslane przez A.L. ?
nie mialas jakie swoich teorii na podstawie tekstu pisanego ?

Pozdrawiam
Kaska

Diana

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
> Choć słabo znam angielski to jednak trochę się go już w swoim życiu
osłuchałem
> i "debilitation" słyszę pierwszy raz w życiu. Nie chce mi się sprawdzać
> po słownikach, ale sądzę, że sobie je wymyśliłeś.

Skoro Ty nie słyszałeś danego słowa wcześniej, to znaczy że ono nie
istnieje? ROTFL! Cóż za niezachwiana wiara we własną nieomylność, zwłaszcza
w kontekście przyznania się do słabej znajomości angielskiego! :)))

Dla Twojej informacji - YaANCeY niczego sobie nie wymyślił. Lepiej byś
sprawdził w tym słowniku, zamiast publicznie robić z siebie ignoranta.


Diana

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Diana wrote:
> Skoro Ty nie słyszałeś danego słowa wcześniej, to znaczy że ono nie
> istnieje? ROTFL! Cóż za niezachwiana wiara we własną nieomylność, zwłaszcza
> w kontekście przyznania się do słabej znajomości angielskiego! :)))

Dlatego, że nie jestem pewien, nie twierdziłem, że ono nie istnieje,
lecz, że jak tak sądzę.

> Dla Twojej informacji - YaANCeY niczego sobie nie wymyślił. Lepiej byś
> sprawdził w tym słowniku, zamiast publicznie robić z siebie ignoranta.

W którym słowniku mam to sprawdzić? Możesz mi podać w jakim Ty to znalazłaś
coby nie było rozbieżności ??

Arek

p.s.
Nie zmienia to faktu, że nadal nie wiemy jakież to KONKRETY pozwoliły tak
a nie inaczej oceniać jemu oazy itd.

Diana

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Użytkownik Astec SA <bi...@astec.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:39928334...@astec.pl...

> W którym słowniku mam to sprawdzić? Możesz mi podać w jakim Ty to
znalazłaś
> coby nie było rozbieżności ??

Szczerze mówiąc słowo było mi wcześniej znane, ale skoro domagasz się
źródła, to np.
Webster's Desk Dictionary:
debilitate - to make weak or feeble - debilitation, n. - debilitative -adj.

n. = noun - rzeczownik
adj. = adjective - przymiotnik

Pozdrawiam,
Diana

YaANCeY

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Astec SA wrote in message <399279E7...@astec.pl>...

>Bo co wynika ze stwierdzenia - cytat swobodny - "byłem i to co widziałem to
>się kwalifikowało". Czyli co KONKRETNIE widziałeś co się kwalifikowało ????

Pewnie ze mozna sie przyczepic jak sie chce. Post na temat bablania ksiedza
i uczestnikow spotkania nie byly na tyle interesujace zeby je przytaczac.
Zachowania i wypowiedzi kwalfikowaly sie do nazwania "sekciarstwem". Czemu?
Bo zastosowalem te same kryteria ktore przyjmuja katolicy mowiac o
"sektach". Jak takie tlumaczenie Ci nie odpowiada to... To i tak mam to w
dupie.

>Co do słów to po co używasz angielskich, które dla wielu mogą być nie
zrozumiałe?
>Czy po to by tworzyć wrażenie "uczonego" bełkotu?

Nie. To pojecie powstalo w stanach 3D i nie da sie go przetlumaczyc w tej
formie na polski. Poza tym nie spotkalem sie w literaturze z tlumaczeniem w
zwiazku z tym przytaczam oryginal aby nie bylo nieporozumien

>Choć słabo znam angielski to jednak trochę się go już w swoim życiu
osłuchałem
>i "debilitation" słyszę pierwszy raz w życiu. Nie chce mi się sprawdzać
>po słownikach, ale sądzę, że sobie je wymyśliłeś.

Sadz sobie co chcesz nieuku, ale najpierw pogmeraj w slowniku a dopiero
potem wypisuj swoje brednie. Jak sie z czyms nie zgadzasz to sprobuj
dyskusji merytorycznej, ale wydaje mi sie ze cie po prostu na nia nie stac.
Smutne jest to ze taki sam ton wypowiedzi dominuje w czasie ogolnopolskiej
nagonki na "sekciarzy". Jesli tego nie rozumiesz to moze zaczniesz pisac na
liste faszysci.pl albo cos w tym stylu. Tam na pewno zostaniesz doceniony.

YaANCeY

mail - pa...@drago.com.pl
galeria - www.republika.pl/pablossimus


Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
YaANCeY wrote:
[..]

> "sektach". Jak takie tlumaczenie Ci nie odpowiada to... To i tak mam to w
> dupie.

Więc jeśli "i tak masz to w dupie" to po co w ogóle strzępisz na ten temat
język? A odpowiedź w tym stylu to po prostu dziecinada.
"Dlaczego? Bo tak i już! "

I można by nad przejść do porządku dziennego gdyby nie to, że oczerniasz
na tej podstawie jakieś organizacje. I to jeszcze uogólniając.
I zauważ - nie twierdzę, że jakaś oaza nie skrzywi się w stronę sekty.
Ale chciałbym wiedzieć dlaczego Ty zarzucasz to wszytkim i chciałbym
wiedzieć jakie KONKRETNE SPOSTRZEŻENIA są tego podstawą.
Ale skoro tak jest bo.. jest "i masz w dupie" wyjaśnienie tego to cóż...

> Nie. To pojecie powstalo w stanach 3D i nie da sie go przetlumaczyc w tej
> formie na polski. Poza tym nie spotkalem sie w literaturze z tlumaczeniem w
> zwiazku z tym przytaczam oryginal aby nie bylo nieporozumien

Jak to się nie dało skoro potem w prosty sposób to zrobiłeś
i w ogóle dlaczego używasz angielskiego terminu, zamiast jasnej i czytelnej
polskiej??

> Sadz sobie co chcesz nieuku, ale najpierw pogmeraj w slowniku a dopiero

Ach! Już zostałem nieukiem?? Jestem pod wrażeniem!
Z ciekawości pogmerałem sobie w słowniku - nie znalazłem tam tego słowa.
OXFORD Wordpower , słownik angielsko-polski z indeksem polsko-angielskim
pod redakcją Janet Phillips ...
Ot pech, czy nieuctwo autora ? ;)))

> potem wypisuj swoje brednie. Jak sie z czyms nie zgadzasz to sprobuj
> dyskusji merytorycznej, ale wydaje mi sie ze cie po prostu na nia nie stac.

Mnie stać. Doskonale znam sprawę sekt dlatego też zapytałem o kokrety
i co otrzymałem? A może to ja szpanuję tutaj niezrozumiałym słownictwem
i wyzywam innych od nieuków lub kieruję na listy faszystów z jakimiś aluzjami???

> Smutne jest to ze taki sam ton wypowiedzi dominuje w czasie ogolnopolskiej
> nagonki na "sekciarzy". Jesli tego nie rozumiesz to moze zaczniesz pisac na
> liste faszysci.pl albo cos w tym stylu. Tam na pewno zostaniesz doceniony.

Znaczy jaki ton??

Arek

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Diana wrote:
> Szczerze mówiąc słowo było mi wcześniej znane, ale skoro domagasz się
> źródła, to np.
> Webster's Desk Dictionary:
> debilitate - to make weak or feeble - debilitation, n. - debilitative -adj.
> n. = noun - rzeczownik
> adj. = adjective - przymiotnik

Oki - w takim razie odszczekuję, że on sobie to słowo wymyślił.

pozdrawiam

YaANCeY

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Astec SA wrote in message <3992980C...@astec.pl>...

>Więc jeśli "i tak masz to w dupie" to po co w ogóle strzępisz na ten temat
>język? A odpowiedź w tym stylu to po prostu dziecinada.
>"Dlaczego? Bo tak i już! "


Dziecinna byla Twoja pierwsza odpowiedz na moj mail, wiec stwierdzilem ze
zgodnie z zasadami analizy tranzakcyjnej przejde na ten sam poziom.

>I można by nad przejść do porządku dziennego gdyby nie to, że oczerniasz
>na tej podstawie jakieś organizacje. I to jeszcze uogólniając.

TO jest przyklad bredni. Otoz bylem na spotkaniu i zastosowalem kryteria
stosowane ni mniej ni wiecej ale przez ta wlasnie organizacje do oceniania
innych grup wyznaniowych. W tym przypadku mam prawo oceniac. Nikogo nie
oczerniam, to ty widzisz swiat w czarno- bialych barwach.

>Ale chciałbym wiedzieć dlaczego Ty zarzucasz to wszytkim i chciałbym
>wiedzieć jakie KONKRETNE SPOSTRZEŻENIA są tego podstawą.
>Ale skoro tak jest bo.. jest "i masz w dupie" wyjaśnienie tego to cóż...


Nie zarzucam tego wszystkim. Zarzucam to konkretnej grupie z ktora sie
spotkalem. Na zasadzie uogolnienia twierdze ze moze sie to powtarzac w
innych podobnych grupach. Konkretne spostrzezenia? Nie mam czasu az tak sie
rozpisywac bo jestem w pracy. Tylko dwa szybkie konkrety: Podzial na My i
Oni, Poczucie misji do spelnienia, graniczace z fanatyzmem.

>Jak to się nie dało skoro potem w prosty sposób to zrobiłeś
>i w ogóle dlaczego używasz angielskiego terminu, zamiast jasnej i czytelnej
>polskiej??


Jak 3D przetlumaczyc na polski??? 1S1Z1O???? Nie badz smieszny. Poza tym w
Psychologii funkcjonuje troche angielskich terminow.

>Ach! Już zostałem nieukiem?? Jestem pod wrażeniem!
>Z ciekawości pogmerałem sobie w słowniku - nie znalazłem tam tego słowa.
>OXFORD Wordpower , słownik angielsko-polski z indeksem polsko-angielskim
>pod redakcją Janet Phillips ...
>Ot pech, czy nieuctwo autora ? ;)))


Jeszcze raz twoje do czego przyznales sie w innym poscie

>Mnie stać. Doskonale znam sprawę sekt dlatego też zapytałem o kokrety
>i co otrzymałem?

Znasz sprawe sekt? Pewno jestes aktywnym dzialaczem? Wcale mnie nie dziwi
twoje oburzenie. Stoimy po przeciwnych stronach barykady.

--
Pozdrawiam

Pan_Zenek

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
>jak rozstrzygnac ktore zagrazaja swiadomosci a ktore nie?
>Dlaczego do podanego tutaj juz przykladu ruchu oazowego - ktory
>kryteria wymienione przez ciebie spelnia - nikt sie nie czepia i nie
>zamierza likwidowac ani nawet nie nazywa sekta?


To jest słuszne pytanie i podejrzewam że pozostanie bez odpowiedzi.
jak to mówią? Mała szkodliwość społeczna?

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
YaANCeY wrote:
> Dziecinna byla Twoja pierwsza odpowiedz na moj mail, wiec stwierdzilem ze

Doprawdy? Stwierdzenie faktu nazywasz dziecinadą?

> zgodnie z zasadami analizy tranzakcyjnej przejde na ten sam poziom.

O dżisus! Znowu zaczynasz tym językiem??

> TO jest przyklad bredni. Otoz bylem na spotkaniu i zastosowalem kryteria
> stosowane ni mniej ni wiecej ale przez ta wlasnie organizacje do oceniania

[..]

Czyli jakie konkretnie?

> Nie zarzucam tego wszystkim. Zarzucam to konkretnej grupie z ktora sie
> spotkalem. Na zasadzie uogolnienia twierdze ze moze sie to powtarzac w
> innych podobnych grupach. Konkretne spostrzezenia? Nie mam czasu az tak sie
> rozpisywac bo jestem w pracy. Tylko dwa szybkie konkrety: Podzial na My i
> Oni, Poczucie misji do spelnienia, graniczace z fanatyzmem.

I to ma charakteryzować sektę!? Toż każda drużyna zawodników pod to podpada!



> Jak 3D przetlumaczyc na polski??? 1S1Z1O???? Nie badz smieszny. Poza tym w
> Psychologii funkcjonuje troche angielskich terminow.

Chociażby tak jak to zrobiłeś później.

> Znasz sprawe sekt? Pewno jestes aktywnym dzialaczem? Wcale mnie nie dziwi
> twoje oburzenie. Stoimy po przeciwnych stronach barykady.

O! Ciekawie wnioski wyciągasz.
Nie dziwi mnie już to, dlaczego uznałeś jakąś oazę za sektę skoro masz takie
tendencje do wymysłów.
No i skoro Ty jesteś po drugiej strony barykady to znaczy się, że nie znasz,
a wypowiadasz??? ;))

rozbawiony

Pan_Zenek

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to

Astec SA napisał(a) w wiadomości

>Nie, nie należę do żadnych oazowców, radyjowców i innych srowcó.
>Jestem za to wyczulony na punktcie pisania bzdur o innych. Ot taka
abberacja
>wyniesiona w spadku po komuniźmie, gdzie to było nagminnie praktywane.


Ale tutaj w tym wątku nikt bzdur nie opowiada. Czy nie zgodzisz się z tym że
w wielu oazach jest mnustwo fanatyków przesiąkniętych nienawiścią do
"innych"?
Zenek

Astec SA

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
Pan_Zenek wrote:
> Ale tutaj w tym wątku nikt bzdur nie opowiada. Czy nie zgodzisz się z tym że
> w wielu oazach jest mnustwo fanatyków przesiąkniętych nienawiścią do

Nie mogę się zgodzić bo nie znam nikogo takiego.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> a w tym momencie, to sie z Toba zgadam - jednak nie tak do konca
> co pomyslalas jak czytalas teksty wymyslane przez A.L. ?
> nie mialas jakie swoich teorii na podstawie tekstu pisanego ?

Hm.. trudno to nazwac teoriami, ale swoje zdanie wyrazilam tutaj juz
publicznie na ten temat.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 10, 2000, 3:00:00 AM8/10/00
to
"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:


> Oboje twierdzimy to samo ,że idzie się z własnej woli na to spotkanie. Ja
> nie twierdzę inaczej. rózni nas jedynie podłoże tej dobrowolnej decyzji. Ty
> twierdzisz, że idzie się tam ot tak mimochodem jak do parku np. na spacer.

tego nie napisalam.

> Ja uważam, że nie idzie sie tam mimochodem lecz pod już wpływem pewnego
> zachęcenia choć _nie przymusu_!
> Róznica między nami w zakresie postrzegania polega (żeby oprzeć się na
> husserlowskiej doktrynie filozoficznej) na innych aktach świadomości a tym
> samym sposobu doświadzenia tego zagadnienia w akcie świadomości.

BTW: pomylil ci sie Husserl z jakims innym filozofem, no ale mniejsza
z tym.


> >Ide sobie np. na spotkanie
> >fanow miloscnikow SF i tez mam wspaniala pelna ciepla atmosfere.. mile
> >zachecajace usmiechy itd.
>
> i też podajesz sie tzw. urabianiu. Ponieważ po takim spotkaniu w czasie
> którego cos niecoś się zdarzyło być może kogoś jeszce bardziej obdarzysz
> sympatią, a tę rudą Mańkę potraktujesz z wyraźna niechęcia bo przez cały
> wieczór cos nachalnie kręciła sie koło Jurka, który tobie też sie podobał.
> Czy to nie jest urobiana okolicznościami spotkania zmiana Twego nastawienia
> do... (tutaj sobie wpisz temat przewodni spotkania) ............
> I nie pisz tylko, że po takich spotakniach niepowstaja przyjaźnie głebokie
> lub głebokie anse.

Nie pisze. Ale z tego mozna wyciagnac wniosek, ze mamy "dobre" i "zle"
urabiania.
No bo napisales powyzej, ze urabianie ma tez miejsce na spotkaniu
fanow SF. Domyslam sie (nie wiem czy slusznie) ze przeciwko takim
spotkaniom nie masz nic i nie zamierzalbys ludzi z nich wyciagac czy
zabraniac takich zgromadzen. W wypadku sekt czy zwiazkow wyznaniowych
- jednak tak.
Dlaczego? jaka jest roznica?


> Nie! Tylko w tej sferze przychodzi moment zwrotny kiedy to mizdrzenie sie
> przestaje byc miłe a staje sie natręctwem i wtedy nie toleruje się tego, a
> oile pamietam prawo też cos w tej materii chrząka.

Owszem, prawo "chrzaka" ale to samo "chrzakanie" odnosi sie tez i do
sekt zwiazkow wyznaniowych czy jakichkolwiek innych zgrupowan. Po
prostu, szantaz jako taki, przymus i presja psychiczna wywierana na
kogos jest zabroniona prawnie.
Tylko, ze trzeba to udowodnic przed sadem.
Jak kazde inne przestepstwo.

>
> >Zabronic tworzenia zwiazkow wyznaniowych?
>
> Tak! o ile związek wyznaniowy jest przeciwko zdrowiu, życiu i wolności ludzi
> ( w tym ostatnim zakresie wzmianka - gdy delikwent nie zgadza sie na utrate
> wolności).
> Każdy związek wyznaniowy bez względu na rodzaj wiary.

No ale to JUZ jest zapisane jako przestepstwo, byly nawet procesy.
(o ile pamietam jeden dotyczyl sprawy podlubelskiej sekty "Niebo" -
nie moge jednak popwiedziec napewno bo nie mam gdzie sprawdzic).


> a moja wyobraxnia mówi tak: żeby w wyjaśnieniach wyprzedzić nieco czas
> sektowej agitacji i pokazać potencjalnym wpadkowiczom jak to ewentualnie
> może być np. za pół roku. Niezaleznie od tego i tak zostawiam ludziom wolny

No dobra, ale kto ma to robic, kiedy, w jaki sposob i za czyje
pieniadze?

> wybor ponieważ jesteśmy w wolnym kraju i nikt nikomu nie bedzie dyktował co
> ma robić o ile działanie mieści się w normach prawa, zwyczajowych i
> obyczajowych ogólnie akceptowanych w danym czasie i na danym terenie.

No wlasnie.


> Nie wiem czy się da, czy się nie da? Nikt nie wie jeżeli problem leży w
> przyszłości. jedno natomiast wiem, że jeżeli zobaczę faceta np. na moscie i
> z jego zachowania będę wnioskował, że chce skoczyć do rzeki do będę go
> chronił (przynajmniej starał się) przed nim samym i przed skutkiem jego
> decyzji. Powiedziałem!

jednakze zwroc uwage na to, ze w tym wypadku relacja jest dosc
prosta. Czlowiek ktory zamierza skoczyc z mostu (o ile nie ma bungee
liny podwiazanej do nog) chce sie zabic.

A w wypadku sekty i jej czlonkow? Nie da sie jasno ppowiedziec, czy
ktos jest naduzywany, wykorzystywany, szantazowany itp. dopoki sam
sobie nie zda sprawy z tego. Mozna co prawda na podstawie pewnego
ogladu z zewnatrz cos tam powiedziec - ale zawsze bedzie mnostwo
watpliwosci, niepewnosc no i przeszkoda glowna w postaci podmiotu
wykorzystywania, ktory na to pozwala i chce.

Tutaj trzeba sobie jasno zdefiniowac granice, do ktorych spoleczesntwo
czy osoby trzecie maja prawo ingerowac w decyzje jednostek (dotyczace
tylko ich samych).


> Nadmiernie personifikujesz dysputę. Zauważyłem to juz podczas lektury pewnej
> liczby twoich wypowiedzi, że jest to twoja dyskusyjna tendencja. Nie chcesz
> czy nie potrafisz zostac przy samym zagadnieniu nie odnosząc go do osoby
> dyskutanta lecz jedynie do jego twierdzeń(tki)

Robie to celowo. Wiele jest bowiem zagadnien, ktore rozwazane
teoretycznie wydaja sie ladne, skladne i w ogole swietne, a po
przeniesieniu na konkrety juz nie sa takie oczywiste.

To mile ze chcesz pozostac przy zagadnieniu ogolnym, tyle ze z takiej
dyskusji nic specjalnego nie wyniknie. latwo jest powiedziec "to i to
powinno byc tak i tak".
Ja zaraz jednak zadaje pytanie "tak to znaczy jak"? Jak sobie to
wyobrazasz? Jak TY bys to zrobil?

bez tych pytan i odpowiedzi nie wyjdziesz poza teorie, a tutaj w koncu
rozmawiamy jak najbardziej o wymiarze praktycznym problemu.


> >A znasz jakies sposoby zaradzenia temu? Bo ja nie znam zadnych, bez
> >popadania w totalizm.
>
> Bez popadania w totalitaryzm... Nie sądzę, nie słyszałem o żadnych
> sposobach. uważam, że na dzien dzisiejszy mozna stosować jedynie półśrodki.

Czyli co?


> Mówiąc wyżej w taki sposób o chwiejnej konstrukcji psychicznej, domniemuję,
> że znasz i potrafisz w miare dokładnie okreslić od jakiego poziomu (?)
> momentu(?) wielkości(?) zaczyna się chwiejność, a gdzie jeszcze jej nie ma.
> Poza tym wiesz zapewne ile czasu potrzeba, żeby z największego twardziela
> zrobic mięczaka.

Nie ma obiektywnych miarek, ktoreby mozna przylozyc do kazdego
czlowieka i powiedziec "a teraz on sie zlamie" albo "a ten pozostanie
soba nawet jak zrobimy to-i-to".

Niemniej, potrafie rozroznic w *konkretnym przypadku* z jak silna
osoba mam do czynienia, ot chociazby na potrzeby okreslenia tego, czy
da sie do jakiejs sekty wciagnac czy nie.
(mialam niezle pole doswiadczalne w firmie w ktorej pracowalam, tam
szefostwo bylo czlonkami sekty Maharishiego i zaczelo przeprowadzac
agitacje oraz kursy w miejscu pracy po godzinach, zaczynajac od
pracownikow. Obserwowalam przez pare miesiecy jakie zmiany zachodza w
ludziach i jak sie oni temu poddaja, a jak inni nie).

> zakładam, że prany i prasowany człowiek jest normalny, z wyobraxnią,
> wrazliwy, wie co to uczuice, wspólczucie i delikatnośc, a nie jakiś
> gruboskórny, niczego nie rozumiejący przymuł z bicepsami jak nawalone gumna.

Bicepsy nie sa wyznacznikiem inteligencji, to tak na marginesie.

> Tacy niewątpliwie mają mocna konstrukcję psychciczną. i w takim wypadaku
> skłonny przyznać ci jestem trafnośc oceny i głęboka znajomośc rzeczy.

zakladasz ze tacy maja mocna konstrukcje psychiczna - dlaczego?


> Chyba tu wypadłaś z tematyki traktując problem szczęścia jako zjawisko
> samistne oderwane od tematu dyskusji.

Nie oderwane od dyskusji.

> Chciałem w swej wypowiedzi zwrócić ci uwagę , że z czasem stykania się z
> sekciarzami ktoś zmienia pojęcie i rozumienie szczęścia. W kontekście
> rozważań o skutka działan sekty twoja odpowiedź, argument nijak mi nie
> pasuje.
> Sor.

Bo mnie zle zrozumiales. Owszem, pod wplywem sekty ludzie zmieniaja
swoj swiatopoglad, w tym pojecie szczescia (moze nie tyle pojecie ino
zmienia im sie odczuwanie szczescia, w koncu to jest emocja a nie
wydumany stan intelektualny). Tylko teraz zauwaz - powstaje
problem. Czy ktokolwiek powinien ingerowac w to? Kiedy taki czlowiek
czuje sie szczesliwy, zadowolony i nie chce zadnych zmian? czym mamy
sie kierowac przy rozstrzyganiu? naszym, subiektywnym odczuciem (tym,
ze w/g nas ten czlowiek nie moze sie czuc szczesliwy no bo przeciez
jest zniewolony przez sekte), czy pozwolic robic temu komus to, co
czyni go szczesliwym?

Zauwaz, ze tutaj dochodzi do naruszenia wolnosci jednostki i jej praw
do samodecydowania o sobie.

Zupelnie jednak inaczej przedstawia sie perspektywa jesli spojrzymy na
takiego guru. Jesli JEMU da sie udowodnic przestepstwo - wtedy sekte
mozna rozwiazac. Jej czlonkowie beda wtedy zdani sami na siebie, i
beda musieli zdecydowac co dalej robic.


> >Owszem, mam pojecie, ale stoje na stanowisku - ze jeszcze raz powtorze
> >- nie nalezy bronic ludzi przed nimi samymi.
>
> Nie podzielam... jak wyżej *o moscie* .

Nie nalezy ludzi bronic przed nimi samymi rekami *panstwa* i
odgornymio przepisami.
Indywidualna pomoc to cos zupelnie innego. Mnie chodzilo o tworzenie
zapisow prawnych majacych na celu chronienie ludzi przed nimi
samymi. Wtedy zawsze musi dojsc do ograniczania praw i wolnosci
jednostek i przeciw temu protestuje.

Stefan

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:
>
>
>> natomiast sugestywnie zachęcają na pewno nie informując jakie będą
>> późniejsze cele działania sekty. Zatem dziwię się, że ty się dziwisz
pójściu
>> na miłe, pełne ciepła spotkanie, które stwarza sekta. Jestem pewien, że
>> dopiero ente spotkanie będzie miało inna atmosferę.
>
>Nie, ja sie nie dziwie. ja napisalam tylko, wbrew temu co ty
>twierdziles, ze ludzie tam ida _z wlasnej woli_.

Oboje twierdzimy to samo ,że idzie się z własnej woli na to spotkanie. Ja
nie twierdzę inaczej. rózni nas jedynie podłoże tej dobrowolnej decyzji. Ty
twierdzisz, że idzie się tam ot tak mimochodem jak do parku np. na spacer.

Ja uważam, że nie idzie sie tam mimochodem lecz pod już wpływem pewnego
zachęcenia choć _nie przymusu_!
Róznica między nami w zakresie postrzegania polega (żeby oprzeć się na
husserlowskiej doktrynie filozoficznej) na innych aktach świadomości a tym
samym sposobu doświadzenia tego zagadnienia w akcie świadomości.

>> wspaniała, pełna ciepła atmosfera, miłe zachęcające usmiechy personelu
>> spotkania (sekty) to też jest urabianie, przecież to oczywiste, na boga.
Ja
>> nie pisałem, że urabianie to odrazu wyczerpujące psychicznie pranie mózgu
>> czy werbalno - intelektualne molestowanie.
>
>Fajnie, ale ja widzisz jestem osoba praktyczna i chcialabym wiedziec,
>jak rozroznic w takim razie to urabianie.

urabianie (pranie świadomości) nie ma dokładnie okreslonych granic, że odtąd
dotąd to to czy tamto. Przenikanie do świadomości delikwenta odbywa się
stopniowo choć nie badając zjawiska nie wiem czy płynnie czy w sposób
skokowy.
wytworzona atmosfera jest czynnikiem potęgującym szybkośc i zarazem
intensywnośc sugestii, urabiania, wmawiania.

>Ide sobie np. na spotkanie
>fanow miloscnikow SF i tez mam wspaniala pelna ciepla atmosfere.. mile
>zachecajace usmiechy itd.

i też podajesz sie tzw. urabianiu. Ponieważ po takim spotkaniu w czasie
którego cos niecoś się zdarzyło być może kogoś jeszce bardziej obdarzysz
sympatią, a tę rudą Mańkę potraktujesz z wyraźna niechęcia bo przez cały
wieczór cos nachalnie kręciła sie koło Jurka, który tobie też sie podobał.
Czy to nie jest urobiana okolicznościami spotkania zmiana Twego nastawienia
do... (tutaj sobie wpisz temat przewodni spotkania) ............
I nie pisz tylko, że po takich spotakniach niepowstaja przyjaźnie głebokie
lub głebokie anse.

(** nie ograniczaj ** zagadnienia tylko do twoich profilów zycia, chyba, że
jesteś średnią krajową parametrów intelektualno - fizycznych rodzaju
żeńskiego)

>
>ide sobie na inne spotkanie i tak samo jest. To co, rozpedzac ich za
>bycie milym?

Nie! Tylko w tej sferze przychodzi moment zwrotny kiedy to mizdrzenie sie
przestaje byc miłe a staje sie natręctwem i wtedy nie toleruje się tego, a
oile pamietam prawo też cos w tej materii chrząka.

>Zabronic tworzenia zwiazkow wyznaniowych?

Tak! o ile związek wyznaniowy jest przeciwko zdrowiu, życiu i wolności ludzi
( w tym ostatnim zakresie wzmianka - gdy delikwent nie zgadza sie na utrate
wolności).
Każdy związek wyznaniowy bez względu na rodzaj wiary.

>Zakazac ludziom
>tam chodzenia?

nie zakazywać, bo niby dlaczego?

jak ty to sobie wyobrazasz?

a moja wyobraxnia mówi tak: żeby w wyjaśnieniach wyprzedzić nieco czas
sektowej agitacji i pokazać potencjalnym wpadkowiczom jak to ewentualnie
może być np. za pół roku. Niezaleznie od tego i tak zostawiam ludziom wolny

wybor ponieważ jesteśmy w wolnym kraju i nikt nikomu nie bedzie dyktował co
ma robić o ile działanie mieści się w normach prawa, zwyczajowych i
obyczajowych ogólnie akceptowanych w danym czasie i na danym terenie.
>

>> i to jest między innymi to... Właśnie juz to jest urabianiem...
[... ...]
>> Twoje argumenty nie są przekonujące.
>
>A ty wlasciwie do czego usilujesz mnie przekonac?

Nie usiłuje cie przekonywac do niczego ponieważ zakładam, że jesteś osobą
dorosłą mającą wyrobione spojrzenie na pewne zagadnienia. To miejsce
traktuje jedynie jako wymiane poglądów, która być może będzie skutkowała
jakims wnioskiem lub wnioskami. pozwoli popatrzeć na zagadnienie nie tylko z
jednego punktu widzenia ale również z innej perspektywy. nie uzurpuje sobie
prawa do przerabiania twych szarych komórek. A po co mnie to, panie Mnietek
;-)

> Ze da sie ochronic
>ludzi przed nimi samymi i przed skutkami ich wlasnej glupoty i
>latwowiernosci?

Nie wiem czy się da, czy się nie da? Nikt nie wie jeżeli problem leży w
przyszłości. jedno natomiast wiem, że jeżeli zobaczę faceta np. na moscie i
z jego zachowania będę wnioskował, że chce skoczyć do rzeki do będę go
chronił (przynajmniej starał się) przed nim samym i przed skutkiem jego
decyzji. Powiedziałem!

>> bo nie kązdy być może ma Twój iloraz inteligencji. Ale tacy ludzie też są
i
>> szukają swego miejsca w zyciu.
>
>I myslisz, ze beda sie czuli bardziej szczesliwi jak ktos taki jak ty

Nadmiernie personifikujesz dysputę. Zauważyłem to juz podczas lektury pewnej
liczby twoich wypowiedzi, że jest to twoja dyskusyjna tendencja. Nie chcesz
czy nie potrafisz zostac przy samym zagadnieniu nie odnosząc go do osoby
dyskutanta lecz jedynie do jego twierdzeń(tki)

Ktos taki (?) jak ja chce ci powiedzieć, że...:
właściwie nie stanowi to dla mnie przeszkody raczej rozjaśnia twoja postać.

>bedzie im dyktowac, gdzie im wolno a gdzie nie wolno chodzic?

Dyktować !?! :-))))))))) Przypisujesz mi zupełnie chybione przypuszczenia...

>> osobowo nikt, być może. A czy ty nigdy nie słyszałaś, że nie tylko ktoś
może
>> kgos do czegoś zmuszać.?


>
>A znasz jakies sposoby zaradzenia temu? Bo ja nie znam zadnych, bez
>popadania w totalizm.

Bez popadania w totalitaryzm... Nie sądzę, nie słyszałem o żadnych
sposobach. uważam, że na dzien dzisiejszy mozna stosować jedynie półśrodki.

>> na ogól jak piszesz. niezależnie od tego miałem nadzieję, że w poprzednim
p.
>> odczytasz, że miałem na mysli wytworzenie pustki już i jednocześnie
dopiero
>> przez umiejetne postepowanie członka sekty z delikwentem. pustkę można
>> stworzyć tam gdzie jej dotychczas nie było.
>
>jesli ktos ma chwiejna konstrukcje psychiczna to mozna, owszem.

Mówiąc wyżej w taki sposób o chwiejnej konstrukcji psychicznej, domniemuję,
że znasz i potrafisz w miare dokładnie okreslić od jakiego poziomu (?)
momentu(?) wielkości(?) zaczyna się chwiejność, a gdzie jeszcze jej nie ma.
Poza tym wiesz zapewne ile czasu potrzeba, żeby z największego twardziela
zrobic mięczaka.

zakładam, że prany i prasowany człowiek jest normalny, z wyobraxnią,
wrazliwy, wie co to uczuice, wspólczucie i delikatnośc, a nie jakiś
gruboskórny, niczego nie rozumiejący przymuł z bicepsami jak nawalone gumna.

Tacy niewątpliwie mają mocna konstrukcję psychciczną. i w takim wypadaku
skłonny przyznać ci jestem trafnośc oceny i głęboka znajomośc rzeczy.
>>

>> po jakims czasie ten twój ktoś dochodzi do wniosku, że to nie byó to a
>> wydawało mu się dotychczas, że to było szczęście. Dopiero teraz będzie
>> szczęśliwy!!!
>
>a to juz jest jego sprawa i ja nie czuje sie wladna zeby ingerowac w
>decyzje innych ludzi o tym, czy sa szczesliwi czy nie.

Chyba tu wypadłaś z tematyki traktując problem szczęścia jako zjawisko
samistne oderwane od tematu dyskusji.

Chciałem w swej wypowiedzi zwrócić ci uwagę , że z czasem stykania się z
sekciarzami ktoś zmienia pojęcie i rozumienie szczęścia. W kontekście
rozważań o skutka działan sekty twoja odpowiedź, argument nijak mi nie
pasuje.
Sor.
>

>> trudno mi uwierzyć, aby ktos taki jak ty nie miał pojęcie o tym jaka
okrutną
>> sdamoniszczącą bronią może być człowicza ambicja. "Nowe możliwość
>> mentalne..." ...**spróbuj - szepcze ambicja - będziesz lepszy, ważniejszy
od
>> innych**


>
>Owszem, mam pojecie, ale stoje na stanowisku - ze jeszcze raz powtorze
>- nie nalezy bronic ludzi przed nimi samymi.

Nie podzielam... jak wyżej *o moscie* .

>Podstawowa zasada w leczeniu chorob psychicznych na przyklad jest
>zgoda na to pacjenta. jesli jej nie ma - przymusowe leczenie stosuje
>sie kiedy _pacjent_ zagraza otoczeniu.

jeżeli natomiast nie zagraża otoczeniu jedynie zagraża wyłącznie sobie to
twoim zdaniem nalezy go zostawić samemu sobie? Najwyżej wzruszyć ramionami i
tyle?

>Nie widze powodow, aby tutaj stosowac inne zasady.

>> Proszę o bardziej przekonywujące argumenty.
>
>A ja prosze o pokazanie, w jaki sposob mozna ludzi bronic przed nimi
>samymi. I jak sobie w praktyce wyobrazasz 'ratowanie" tych wszystkich
>"nieszczesliwych" w sektach.

pisałem wyżej w kilku akapitach.

St. b.

KaKaminska

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net>


> Hm.. trudno to nazwac teoriami, ale swoje zdanie wyrazilam tutaj juz
> publicznie na ten temat.

Nie widzialas A.L. na oczy, nie wiesz kim jest.
Czyli twoja opinia o tej osobie powstala na podstawie tego co napisala i jak
napisala.
Nie widzac osoby ocenilas ja. Czyli mimowolnie potwierdzasz moje zdanie.
Mozna cos powiedziec o drugiej osobie na podstawie napisanego przez niego
tekstu. Czytasz go i traktujesz go personalnie.
Twoja opinia na temat tekstu jest przekladana na osobe, ktora jest jego
autorem.
W tym przypadku, tylko na podstawie doboru slow, zwrotow bez bezposredniego
kontaktu z osoba.

Pozdrawiam
Kaska

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"KaKaminska" <Katarzyna...@anicasystem.com.pl> writes:


> Nie widzialas A.L. na oczy, nie wiesz kim jest.
> Czyli twoja opinia o tej osobie powstala na podstawie tego co napisala i jak
> napisala.

Oczywiscie ze tak i nigdy tego nie ukrywalam. taka juz uroda newsow,
ze ma sie do czynienia tylko z tekstami ktore pisza ludzie.

Mozna wiec przyjmujac to zalozenie isc dalej, albo w ogole, jako ze
nie zna sie kogos etc. siedziec i sie nie odzywac.


> Nie widzac osoby ocenilas ja. Czyli mimowolnie potwierdzasz moje zdanie.

Ocenilam osobe ktora byla autorem tych tekstow. To, czy ten ktos sie
podszywa, czy ma lat iles tam itd. mnie nie interesuje.

> Mozna cos powiedziec o drugiej osobie na podstawie napisanego przez niego
> tekstu. Czytasz go i traktujesz go personalnie.
> Twoja opinia na temat tekstu jest przekladana na osobe, ktora jest jego
> autorem.

Hm.. przepraszam, a na kogo ma byc przekladana? Uwazasz, ze teksty na
newsy to wysylaja specjalnie szkolone boty? Czy moze koty klikaja w
klawisze?
Poza tym wybacz, ale ludzie na poziomie, zrownowazeni psychicznie i
chcacy zabrac glos na temat jakiegos problemu nie pisza takich bzdetow
jak rzeczona AL tutaj.

EOT.

KaKaminska

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

> Uwazasz, ze teksty na newsy to wysylaja specjalnie szkolone boty? Czy moze
koty klikaja w
> klawisze?

Tak, tak wlasnie uwazalam.

Dziekuje dyskusje
Pozdrawiam i zycze sukcesow
Kaska


Dark

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:m23dkgn...@pierdol.ninka.net...
> "Dark" <d.ba...@mikrotech.com.pl> writes:
>
>
> >
> Tyle ze jakos juz na zachodzie Europy i w innych krajach rozwinietych
> zaprzestano czynic nagonki na sekty (chyba ze maja dzialanosc
> terrorystyczna w podtekscie albo inna malo ciekawa jak sekty Aum albo
> Koresha w Teksasie)

To oczywista nieprawda!!!
Nie wiem na czym opierasz swoje twierdzenie. Przykład Niemiec jest tutaj
dobra egzemplifikacją tego jak dane państwo czy społeczność broni się przed
sektami. W każdym szanującym sie państwie istnieje prawo, które porządkuje
"stosunki religijne". Scjentolodzy nie mieli tendencji terrorystycznych a
jednak zabroniono im prowadzić swoją działalność na terenie Niemiec.
Podobnie będzie w Polsce i Anglii.
Twoja teza upada!

Nie jest też prawdą, że katolicy w "tępieniu" sekt wykazują się szczególnie.
Tylko osoby nie znające historii mogą tak mówić. Przywoływanie nocy św.
Bartłomieja jest demagogią.(ale to chyba nie Ty to uczyniłaś).

>
> >
> > A co do sekt, to nie jest to dyskusja o charakterze: katolicyzm-sekty
ale
> > dyskusja o charakterze: wartości-brak wartości. Ta druga jest znacznie
> > ciekawsza.
>
> No to moze zaczniemy od tego, dlaczego juz na pocztaku milczaco
> zalozyles ze:
> katolicyzm-sekty
> wartosci-brak wartosci
>
> Chcialam ci uprzejmie zwrocic uwage, ze rozne sekty tez wyznaja
> _wartosci_ tyle ze inne. Zas brak wartosci to charakteryzuje skrajny
> nihilizm, a z taka sekta sie nie spotkalam (zreszta skrajny nihilizm
> jest pogladem nie do obronienia).
>
Ninko... czy sugerujesz, że sekty(jaka by nie była) są nośnikami wartości,
które konstytuuja ludzkość jako taką? Czy sugerujesz, że minął okres
wartości wypływających z prawosławia, katolicyzmu, islamu, hinduizmu,
protestantyzmu, etc, etc, etc? Bo jeśli tak, to dyskusja przekształca się
rzeczywiście w: wartość-antywartość.
Dla mnie jako socjologa(a mogę przyjmować teorię ładu lub teorię konfliktu
społecznego) jest jasne, że systemy społeczne opierają się na wartościach.
Wypływaja one z tradycji ludzkości a niektóre z nich bezpośrednio
korespondują z potrzebami ludzkimi(biologizm). Jednak zawsze będą źródłem
człowieczeństwa i nośnikiem wiedzy, która cywilizuje nas jako ludzi.
Sprawa sekt i definicji jest-jak zapewne wiesz-bardzo trudna. A dyfuzja
treści jakościowej(wartości, które sekta wyznaje)sekt w stosunku do treśi
jakościowej religii będzie zawsze istotna i dynamiczna. Czyli treści będą
wpływały na treści przyjęte i zinternalizowane.
Pytanie tylko gdzie jest granica? Bo jeśli nie bedziemy się tym za bardzo
przejmowali to wystapi w pewnym momencie zjawisko anomii, które coraz
częściej w społeczeństwach ponowoczesnych ma miejsce. Moim zdaniem musimy
się opierać na wartościach uniwersalnych ale też przestrzegać wartości
wypływających z kultury. Przejmować natomiast treści z sekt należy ostroznie
i stopniowo z pełnym sceptycyzmem.

Przepraszam, że tak długo ale chciałem wyjaśnić pewne rzeczy.
poadrawiam
Dark

Dark

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:m2snsf8...@pierdol.ninka.net...
> "YaANCeY" <pa...@drago.com.pl> writes:
>
>
> > Ale juz kilkadziesiat lat pozniej w czasie kotrreformacji zniknely
> wszystkie wolnosci religijne, zrobiono katolicyzm religia panstwowa i
> wywalono wszystkich poslow niekatolickich z sejmu. Reszta innowiercow
> ratujac skore sama zwiala (jak arianie).
>

Ninko...przecież to XVI wiek i w całej Europie dokonywała sie transformacja
religijna(mozna to chyba tak nazwać)
A propos w tym czasie także w Anglii stanowiono religie państwową, w
Hiszpanii, Portugalii, Chinach, Mandzurii, Indiach, Szwecjii, Niderlandach,
itd.
Wcześniej, bo w XIV wieku wypędzono z Czech Braci Czeskich, z Moraw i Czech
Braci Morawskich.
I nieprawda jest, że w XVII wieku wypędzono wszystkich innowierców lub ich
zgładzono. W Polsce do prawie XIX wieku obowiązywała zasada, że: taka moja
religia jaka mojego pana. A w XV, XVI i XVII wieku było to szczególnie
silne. Duże tereny naszego kraju pozostawały pod panowaniem albo szlachty
albo monarchów, którzy byli innego wyznania niż katolicyzm. Przypominam Ci,
że nasz kraj był wielonarodowy, wieloetniczny i wieloreligijny.
Wg. mnie zbyt upraszczasz problem.(bez obrazy)

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"Dark" <d.ba...@mikrotech.com.pl> writes:


> To oczywista nieprawda!!!
> Nie wiem na czym opierasz swoje twierdzenie. Przykład Niemiec jest tutaj
> dobra egzemplifikacją tego jak dane państwo czy społeczność broni się przed
> sektami. W każdym szanującym sie państwie istnieje prawo, które porządkuje
> "stosunki religijne". Scjentolodzy nie mieli tendencji terrorystycznych a
> jednak zabroniono im prowadzić swoją działalność na terenie Niemiec.
> Podobnie będzie w Polsce i Anglii.
> Twoja teza upada!

W USA scjentolodzy sa legalni.
Tak samo jak cala masa roznych kosciolow, kosciolkow, zwiazkow
wyznaniowych i diabli wiedza czego jeszcze.
Scjentolodzy nie sa specjalnie lubiani dlatego, ze wlaza w droge i
koliduja z organizacja panstwowa.

>
> Nie jest też prawdą, że katolicy w "tępieniu" sekt wykazują się szczególnie.

A jakas inna religia wykazuje sie bardziej? Mozesz podac przyklady?


> > Chcialam ci uprzejmie zwrocic uwage, ze rozne sekty tez wyznaja
> > _wartosci_ tyle ze inne. Zas brak wartosci to charakteryzuje skrajny
> > nihilizm, a z taka sekta sie nie spotkalam (zreszta skrajny nihilizm
> > jest pogladem nie do obronienia).
> >
> Ninko... czy sugerujesz, że sekty(jaka by nie była) są nośnikami wartości,
> które konstytuuja ludzkość jako taką? Czy sugerujesz, że minął okres

Powyzej milczaco zalozyles, ze sekty nie opieraja sie na _zadnych_
wartosciach a to nie prawda.

ktore wartosci w/g ciebie konstytuuja ludzkosci jako taka?

> wartości wypływających z prawosławia, katolicyzmu, islamu, hinduizmu,
> protestantyzmu, etc, etc, etc? Bo jeśli tak, to dyskusja przekształca się

Wplywy katolicyzmu, prawpslawia i protestantyzmu w istocie w 20 wieku
bardzo oslably. Wiele panstw Europy Zachodniej sie zlaicyzowalo. We
Francji np. obecnie jest wiecej muzulmanow niz katolikow.

Nie rozumiem tylko, dlaczego z takim zaparciem twierdzisz, ze
*wartosci* sa wlasciwe tylko dla religii.
Zauwaz, ze wartoscia jest zarowno dobro, jak i zlo. Piekno i
brzydota. I tak dalej.

Przeciwienstwem wartosci jest jej brak. Nie ma czegos takiego jak
antywartosc.
Tak samo jak nie ma czegos takiego jak antybyt. Moze ew. byc nicosc
czyli brak bytu.

> rzeczywiście w: wartość-antywartość.

> Dla mnie jako socjologa(a mogę przyjmować teorię ładu lub teorię konfliktu
> społecznego) jest jasne, że systemy społeczne opierają się na wartościach.

na jakich?

> Wypływaja one z tradycji ludzkości a niektóre z nich bezpośrednio
> korespondują z potrzebami ludzkimi(biologizm). Jednak zawsze będą źródłem
> człowieczeństwa i nośnikiem wiedzy, która cywilizuje nas jako ludzi.

A nie jest czasem na odwrot? przeciez to ludzie sami tworza sobie swoj
swiat wartosci, swoja cywilizacje i kulture.

Zauwaz, ze drzewo samo w sobie, bez oceniajacej go osoby nie jest ani
dobre ani zle.
czyzbys zakladal, ze jest cos takiego jak obiektywnie istniejace
wartosci, cos na ksztalt swiata idei platonskich, a emanacja tychze
jest nasza kultura, czlowieczenstwo wiedza itp?

> Sprawa sekt i definicji jest-jak zapewne wiesz-bardzo trudna. A dyfuzja
> treści jakościowej(wartości, które sekta wyznaje)sekt w stosunku do treśi
> jakościowej religii będzie zawsze istotna i dynamiczna. Czyli treści będą
> wpływały na treści przyjęte i zinternalizowane.

Czy mozesz objasnic o co ci chodzi w ostatnim zdaniu?

> Pytanie tylko gdzie jest granica? Bo jeśli nie bedziemy się tym za bardzo
> przejmowali to wystapi w pewnym momencie zjawisko anomii, które coraz
> częściej w społeczeństwach ponowoczesnych ma miejsce. Moim zdaniem musimy

Anomia byla zawsze i bedzie. To normalne, ze sa okresy stabilizacji w
spoleczesntwie, sa okresy chaosu, wojen, bezprawia, okresy kiedy
umiera stara kultura a zaczyna sie formowac nowa.

przeciez dokladnie tak narodzilo sie samo chrzescijanstwo - jako sekta
i to sekta zwalczana przez oficjalne rzady zarowno Rzymian jak i
Sanchedryn zydowski.

> się opierać na wartościach uniwersalnych ale też przestrzegać wartości

Wymien prosze wartosci uniwersalne a nastepnie te ktore wyplywaja z
kultury. Jak je odrozniasz?

Jakie kryterium stosujesz? Mozesz jakos uzasadnic?

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"Dark" <d.ba...@mikrotech.com.pl> writes:


> Ninko...przecież to XVI wiek i w całej Europie dokonywała sie transformacja
> religijna(mozna to chyba tak nazwać)

Wiem i Polska nie byla tutaj wcale wyjatkiem.
napisalam to , bo wiele ludzi nadal sadzi ze Polska byla w czasie
kontrreformacji siedliskiem jakiegos pokoju oaza i diabli wiedza czym
jeszcze. A nie byla.

YaANCeY

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
Astec SA wrote in message <3992C9AB...@astec.pl>...

>> zgodnie z zasadami analizy tranzakcyjnej przejde na ten sam poziom.
>O dżisus! Znowu zaczynasz tym językiem??


O czym ty mowisz? Analiza tranzakcyjna to jedno z podstawowych pojec jezeli
chodzi o stosunki interpersonalne. Twoj laicyzm nie moze byc powodem do
besztania innych za "jezyk". Nie sadze rzeby na liscie o fizyce objechano
kogos za urzycie slowa grawitacja. Jesli nie znasz jakiegos pojecia to sobie
kup slownik psychologiczny - szczegolnie ze siedzisz na liscie psychologia a
nie wolne gadki z urzyciem podstawowych terminow.

>> Nie zarzucam tego wszystkim. Zarzucam to konkretnej grupie z ktora sie
>> spotkalem. Na zasadzie uogolnienia twierdze ze moze sie to powtarzac w
>> innych podobnych grupach. Konkretne spostrzezenia? Nie mam czasu az tak
sie
>> rozpisywac bo jestem w pracy. Tylko dwa szybkie konkrety: Podzial na My i
>> Oni, Poczucie misji do spelnienia, graniczace z fanatyzmem.


>I to ma charakteryzować sektę!? Toż każda drużyna zawodników pod to
podpada!


Teraz to ty bredzisz. Trudno nazwac jakichkolwiek zawodnikow (mniemam ze
chodzilo ci o sportowcow) fantykami. Dostaja pieniadze za swoje wystepy i
nie maja poczucia misji a chec wygrania w danej ustrukuralizowanej sytuacji.
Wsrod sportowcow podzial na my i oni nie ma nic wspolnego ze swiatopogladem
i jest wyrazny jedynie w czasie walki sportowej.


>No i skoro Ty jeste¶ po drugiej strony barykady to znaczy się, że {sie} nie
znasz,
>a wypowiadasz??? ;))


To ty wyciagasz mylne wnioski. Posiadanie wiedzy nie oznacza jednej strony
barykady. Obie strony moga dysponowac wiedza, nawet ta sama, ale roznie
interpretowac fakty. Moga rowniez przyjmowac za wiarygodne rozne badania, Ty
natomiast z tego co widze sprowadzasz swoich ideologicznych przeciwnikow do
roli glupiutkich debilkow, ktorzy nie poznali swiatlosci kosciola
katolickiego. Nie mam zamiaru dluzej z toba dyskutowac, bo wole poswiecic
ten czas na pisanie maili do ludzi ktorzy moze roznia sie swiatopogladem ode
mnie, ale nie twierdza ze to stawia ich na jedynie slusznej pozycji.

YaANCeY

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
ni...@pierdol.ninka.net wrote in message ...

>Wiem i Polska nie byla tutaj wcale wyjatkiem.
>napisalam to , bo wiele ludzi nadal sadzi ze Polska byla w czasie
>kontrreformacji siedliskiem jakiegos pokoju oaza i diabli wiedza czym
>jeszcze. A nie byla.


Jezeli porowna sie polska kontreformacje z ta ktora szalala w europie
zachodniej, to znajdziemy znaczace roznice. Moze polska nie byla oaza
spokoju, ale nikogo tu nie mordowano za inne wyznanie. W Polsce nie
przeprowadzano prawie w ogole procesow czarownic, gdy na zachodzie palono je
calymi grupami. Nalezy tez wziasc pod uwage przywileje szlacheckie w polsce,
nie dajace panstwu srodkow do ostrej nagonki na protestantow i innowiercow.
Polska byla takze jednym z niewielu panstw w ktorym wzieci do niewoli
muzulmanie nie byli zmuszani do zmiany wyznania (choc sporadycznie zdarzaly
sie takie przypadki).

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"YaANCeY" <pa...@drago.com.pl> writes:


> Jezeli porowna sie polska kontreformacje z ta ktora szalala w europie
> zachodniej, to znajdziemy znaczace roznice. Moze polska nie byla oaza
> spokoju, ale nikogo tu nie mordowano za inne wyznanie. W Polsce nie

Niejakiego szlachcica Lyszczynskiego spalono na stosie za.. ateizm!
Wiec wlasciwie masz racje, nie za inne wyznanie.


> calymi grupami. Nalezy tez wziasc pod uwage przywileje szlacheckie w polsce,
> nie dajace panstwu srodkow do ostrej nagonki na protestantow i innowiercow.

To jak to sie stalo ze zamknieto osrodek Arian w Rakowie, a im samym
postawiono warunek: zmienia wyznanie albo won z kraju? To samo
uczyniono z poslami na sejm. Mogli albo zmienic wyznanie albo s... z
sejmu.
I niejednokrotnie z kraju jesli akurat mieli na pienku z kimkolwiek.

Ale w zasadzie to juz nie ta grupa.
Jesli cie interesuje to mozemy kontunuowac na priv, pogrzebie wtedy i
powyciagam rozne fakty razem z datami etc.

DeStroyer

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

Użytkownik <ni...@pierdol.ninka.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:m2snsdv...@pierdol.ninka.net...
> "Pan_Zenek" <z_brzeczys...@yahoo.com> writes:

> jak rozstrzygnac ktore zagrazaja swiadomosci a ktore nie?
> Dlaczego do podanego tutaj juz przykladu ruchu oazowego - ktory
> kryteria wymienione przez ciebie spelnia - nikt sie nie czepia i nie
> zamierza likwidowac ani nawet nie nazywa sekta?

Mozna by powiedziec, ze jest sprawa indywidualna w co sie
wierzy i jak sie wierzy. Czlowiek potrafi wierzyc nawet w najwieksze
idiotyzmy i to jego problem. Ale biorac pod uwage metody stosowane
przez sekty chocby podczas werbunku ludzi, a takze metody ktorych
celem jest utrzymanie ludzi w sekcie, to juz nie jest takie proste. Jesli
ktos uzywa szantazu dla utrzymania skladu swojego ugrupowania to
po prostu lamie prawo. Nie slyszalem, zeby w Oazie mowiono
komukolwiek, ze umrze kiedy przestanie sie udzielac czy cos takiego.
Chodzilem w mlodosci na takie zebrania; w ktoryms momencie
uznalem ze mnie to nie interesuje, olalem to i nie tylko nie odczuwalem
potrzeby powrotu, ale rowniez nie czulem strachu ze ktos mnie dopadnie,
ze umre ja lub czlonkowie mojej rodziny, itd.

Cos co nazywa sie bardzo pieknie bogobojnoscia w religii katolickiej
jest generalnie pozostawione sumieniu czlowieka. Nie czuje zadnego
nacisku ze strony Kosciola na cokolwiek co robie; oni tam sobie
pieprza, a ja to moge olac. Natomiast sekty maja to do siebie, ze
ich emisariusze wyrzuceni drzwiami wchodza oknem. Nikt z
Oazy nie nachodzil mnie w domu i nie trul mi dupy o jakichs pierdolach,
podczas gdy mialem juz co najmniej kilka wizyt Swiadkow
Jehowy (wciaz tych samych osob), zaczepiali mnie na ulicy mormoni
i jeszcze jacys, itd. Raz jeden byl u mnie czlowiek pytajacy czy zycze
sobie wizyty ksiedza po koledzie - kiedy odpowiedzialem ze nie,
wiecej nie przyszedl, a minelo juz 10 lat. Jehowi za to jak sie
przyczepia (mieszkam sam, a oni jak sie polapia ze czlowiek jest sam
staja sie bardziej nachalni) to nie sposob im grzecznie wytlumaczyc
zeby dali spokoj, trzeba ich wykopac i strzelac za nimi z dubeltowki, a
i to nie gwarantuje czy za tydzien nie przyleza znowu (chodza parami;
jak sie jednego nie trafi, to na pewno przylezie ;))))

Nie slyszalem rowniez, zeby w Oazie dochodzilo do seksu z nieletnimi,
ktory jak najbardziej jest lamaniem obowiazujacego prawa. Znane sa
przeciez sekty, w ktorych nie tylko sie to dzieje, ale jest wrecz norma.
Przyklady mozna mnozyc. Nie slyszalem o zbiorowym samobojstwie
na zebraniu oazowym, nie slyszalem tez zeby ktos popelnil samobojstwo
z tego powodu, ze na nie uczeszczal. Oazowcy nie uciekaja z domow
po to, zeby byc blizej swojego boga, itp.

JGrabowski


Astec SA

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
YaANCeY wrote:
> O czym ty mowisz? Analiza tranzakcyjna to jedno z podstawowych pojec jezeli
> chodzi o stosunki interpersonalne. Twoj laicyzm nie moze byc powodem do
> besztania innych za "jezyk". Nie sadze rzeby na liscie o fizyce objechano
> kogos za urzycie slowa grawitacja. Jesli nie znasz jakiegos pojecia to sobie
> kup slownik psychologiczny - szczegolnie ze siedzisz na liscie psychologia a
> nie wolne gadki z urzyciem podstawowych terminow.

Słuchaj - zwykle się nie czepiam ludzi za błędy ortograficzne, ale jeśli
komuś chcesz zarzucać nieuctwo a na dodatek szpanować naukowym bełkotem
to najpierw popracuj nad sobą.
Jak masz kłopoty z ortografią to było napisać po ludzku dlaczego zniżyłeś
się do poziomu dziecinady a nie pisać, że postąpiłeś "zgodnie z zasadami
analizy tranzakcyjnej".
Czepiam się? Pewnie, że tak, ale skoto wyzywasz innych od nieuków to masz
coś chciał. Możesz sobie wytłumaczyć, że postąpiłem zgodnie z... bucha cha cha!

> Teraz to ty bredzisz. Trudno nazwac jakichkolwiek zawodnikow (mniemam ze
> chodzilo ci o sportowcow) fantykami. Dostaja pieniadze za swoje wystepy i
> nie maja poczucia misji a chec wygrania w danej ustrukuralizowanej sytuacji.
> Wsrod sportowcow podzial na my i oni nie ma nic wspolnego ze swiatopogladem
> i jest wyrazny jedynie w czasie walki sportowej.

Doprawdy? Rzeczesz, że to tylko kuglarze występujący dla uciechy gawiedzi?
I Ty się mienisz psychologiem? ;))

> To ty wyciagasz mylne wnioski. Posiadanie wiedzy nie oznacza jednej strony
> barykady. Obie strony moga dysponowac wiedza, nawet ta sama, ale roznie
> interpretowac fakty. Moga rowniez przyjmowac za wiarygodne rozne badania, Ty
> natomiast z tego co widze sprowadzasz swoich ideologicznych przeciwnikow do
> roli glupiutkich debilkow, ktorzy nie poznali swiatlosci kosciola
> katolickiego. Nie mam zamiaru dluzej z toba dyskutowac, bo wole poswiecic
> ten czas na pisanie maili do ludzi ktorzy moze roznia sie swiatopogladem ode
> mnie, ale nie twierdza ze to stawia ich na jedynie slusznej pozycji.

Ale czy zauważeś człowieku, że od początku wymyślasz sobie bzdury na różne
tematy w tym ze mną związane?
Najpierw, że oazy to sekty bo... bo tak i basta!
Potem pieprzysz coś o faszyźmie, wreszcie że jestem po drugiej strony barykady,
teraz wstawiasz jakieś głodne kawałki o kościele katolickim i przeciwniku
ideologicznym!!!!
A wszystko to tylko dlatego, że byłem tak bezczelny, że ośmieliłem sie wyrazić
wątpliwość co do Twojej tezy o sektowości oaz itp.

No śmiech na sali. Rzeczywiście - wróć lepiej do pisania listów.

zdegustowany

YaANCeY

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
ni...@pierdol.ninka.net wrote in message ...

>Niejakiego szlachcica Lyszczynskiego spalono na stosie za.. ateizm!


>Wiec wlasciwie masz racje, nie za inne wyznanie.


Ale to jednostkowy przyklad. Czyz nie?

>To jak to sie stalo ze zamknieto osrodek Arian w Rakowie, a im samym
>postawiono warunek: zmienia wyznanie albo won z kraju? To samo
>uczyniono z poslami na sejm. Mogli albo zmienic wyznanie albo s... z
>sejmu.

Arianie niejako stali sie kozlami ofiarnymi. Rowniez protestanci zaatakowali
ich wraz z katolikami. Trzeba jednak podkreslic ze nikomu nie stala sie
krzywda (fizyczna oczywiscie). Nie wiedzialem ze poslom na sejm postawiono
warunek zmiany wyznania. Ale dalej utrzymuje ze to i tak nie sa ostre
represje na tle europy.

>Ale w zasadzie to juz nie ta grupa.
>Jesli cie interesuje to mozemy kontunuowac na priv, pogrzebie wtedy i
>powyciagam rozne fakty razem z datami etc.


Mam troche ksiazek do historii w domu, ale przyznam ze juz od dawna do nich
nie zagladalem. Moze poszperam troche i uzbroje sie w jakies argumenty.

Arek L

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
A tak apropos tematu
Mysle ze was to moze zainteresowac

O Laja Jodze inaczej; czyli osobiste rozważania na temat:
czy Laja Joga jest sektą ?
? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ?
? ? ? ? ? ? ? ?
Zbliżają się wakacje, tak więc należy się spodziewać, że znowuż będziemy
słyszeć wiele rzeczy na temat problemu sekt, zagrożenia nimi, werbunku,
prania mózgu... Ostatnio miałam okazję być w byłym mieście wojewódzkim,
gdzie zorganizowano konferencję na temat sekt. Konferencja była jednodniowa,
brały w niej udział autorytety reprezentujące największą religię w Polsce.
Przy okazji jakaś organizacja pozarządowa postanowiła wydać biuletyn
poświęcony temu jak rozpoznawać sekty i bronić się przed nimi. Mieli chlubny
zamiar spotkać się z przedstawicielami jakiś sekt, żeby ich bliżej
przedstawić. Przeprowadzili skrupulatny wywiad środowiskowy i co się
okazało? Sekt nie ma w ich mieście jak na lekarstwo. Mimo to organizacja
niespecjalnie się zraziła tą porażką. Pieniądze przecież im już przyznano na
wydawnictwo, a więc trzeba je wydać. Powstanie kolejna publikacja nie
wiadomo do kogo adresowana i nie bardzo wiadomo o czym. Z założenia ta
organizacja zajmuje się problemami lokalnego środowiska, w którym działa i
dla dobra podatników wydaje ich pieniądze.
Sama też próbowałam się dowiedzieć czegoś konkretnego na temat sekt
działających w Polsce, bo to podobno takie społeczne zagrożenie. Zasadniczo
Ci, którzy walczyli z sektami i ostrzegali wszystkich dokoła przed
śmiertelnym zagrożeniem, milkli jakoś tak całkowicie gdy padało konkretne
pytanie czy mogą podać jakąś działającą organizację - sektę, miejsce jej
działania i zagrożenia jakie stanowi dla społeczeństwa lokalnego czy też
całego narodu. Rozumiem, że bali się oskarżenia o kryptoreklamę, ale forum,
na którym zadawałam takie pytania nie było znów aż tak wielkie. Na podstawie
tego rodzaju doświadczeń skłonna jestem przypuszczać, że sytuacja jest
podobna w całej Polsce i że niebezpiecznych sekt po prostu nie ma. Za to
wiele ludzi stwarza fikcyjne zagrożenie, walczy piórem i mową z wykreowanym
tworem, opisuje go, no i wydaje publiczne pieniądze, żeby uchronić
społeczeństwo przed sektami, a stąd już na pewno implicite wynika, że one
istnieją. Komu zależy na utrzymywaniu tego kosztownego fantomu? Kosztowny
jest on w sensie finansowym, ale i społecznym. Powoduje dużo strachu, obaw u
rodziców, a także i samych wrażliwych dzieci, nastolatków. W skrajnych
przypadkach, każda grupa, gdzie ktoś cieszy się jakimś autorytetem, ma coś
do przekazania innym, może być nazwana sektą. Dotyczyć to będzie na równi
harcerstwa jak i uprawiania karate. Wszędzie tam będzie jakaś wspólna idea i
jakiś przywódca. W obecnych czasach, gdzie młodzież bardzo często poszukuje
autorytetów poza domem rodzicielskim, wiele czystych i szlachetnych idei
zyskuje dzisiaj przydomek sekty. Dotyczy to np. tak organizacji
ekologicznych jak i sposobu odżywiania się.
Według słownika sektą nazywamy odłam jakiejś dużej religii, który oddzielił
się od niej. Jednak wiele osób, zajmujących się tematyką zagrożenia sektami,
uważa, że (kursywą cytuję dalej w tekście wypowiedzi osoby doświadczonej w
walce z sektami)
"nie ma tak naprawdę prawidłowej definicji sekty, gdyż to pojęcie ma bardzo
wiele znaczeń w dzisiejszym świecie. Można przyjąć definicję słownikową, ale
nie oddaje ona w pełni tego, co intuicyjnie rozumiemy pod tym pojęciem.
Sądzę, że lepiej jest podawać cechy, które naszym zdaniem charakteryzują
sektę - nigdy nie wymienimy wszystkich, nigdy wszystkie nie będą się
stosowały do każdego ruchu sekciarskiego, ale zbliży to może porozumienie w
tej kwestii.Takimi cechami, moim zdaniem są (oczywiście nie wymieniam
wszystkich):
Skąd w ogóle takie pytanie: czy Laja Joga jest sektą? Otóż okazuje się, że
polskie narodowe autorytety w sprawie sekt zaliczyły wszystkie ścieżki jogi
do sekt. Obecnie to pojęcie używane jest w obraźliwy sposób. Wiele
informacji podawanych na temat jogi jest niestety ogromną dezinformacją, co
powoduje wiele zamieszania. Informacje te z reguły przekazywane są przez
osoby, które nie miały żadnego kontaktu z jogą i w związku z tym powstaje
pytanie na ile miarodajne są ich opinie. Chciałabym, jako osoba, która
praktykuje Laja Jogę i od kilku lat jej naucza odnieść się do paru tzw.
"wyznaczników" bycia sektą w odniesieniu do jogi. Jest to oczywiście moje
subiektywne podejście. Nie chciałabym, żeby wyglądałoby to jako jakakolwiek
reklama tego systemu. Dla mnie jest to po prostu jedno z narzędzi, które
poprawiło jakość mojego życia, ale nie oznacza to, że kogokolwiek namawiam
do zajmowania się jogą w jego życiu. Nauczanie jogi jest jedną z moich
aktywności życiowych, którymi zajmuję się w czasie wolnym od obowiązków
zawodowych i rodzinnych.
Gwoli wstępu Laja Joga Sanga (po polsku Bractwo Zakonne Himawanti) jest
grupą osób, które łączy jedno - korzystają w swoim życiu z technik Laja
Jogi. Nie jest to ogromna grupa - w skali kraju to kilkaset osób
systematycznie zajmujących się jogą i kilka tysięcy okazjonalnie. Jak każdą
ścieżkę jogi można ją praktykować w dwojaki sposób: w sposób grupowy na
publicznych otwartych spotkaniach, z reguły weekendowych lub wakacyjnych lub
indywidualnie (to dla osób bardziej zdyscyplinowanych, które wśród
codziennych obowiązków rodzinnych i zawodowych umieją sobie wygospodarować
trochę czasu na praktyki). Zasadnicze ćwiczenia Laja Jogi to ćwiczenia
oddechowe, praktyka z dźwiękiem oraz akcent położony na pracę z myślami,
umysłem. Celem Laja Jogi jest osiągnięcie jedności (joga = jedność,
zjednoczenie) ciała, umysłu i ducha. To taki ideał, bliski naszej kulturze a
propagowany szeroko wśród młodych ludzi poprzez Związek Młodzieży
Chrześcijańskiej (YMCA). Pierwszymi efektami ćwiczeń jogi są: umiejętność
relaksu, wyciszenia się i pogłębienie jakości związków z otoczeniem, w
którym żyjemy. A teraz wracając do meritum.

- grupa połączona wspólnym ideałem, którym jest to, co mówi przywódca.
Przywódca może mówić to osobiście, albo przekazywać swoją myśl na piśmie.
Tych ideałów zebrałoby się kilka i wydaje mi się, że trudno byłoby naprawdę
znaleźć jeden ideał, który łączy wszystkich praktykujących Laja Jogę. Są to
tak różne osoby, zajmujące się różnymi sprawami, inaczej żyjące, mające
różne potrzeby. Bardziej bym chyba mogła powiedzieć, że jeśli jest jakiś
wspólny ideał, który istnieje, to spójność mowy i czynu. Mój Nauczyciel nie
mówi dużo o miłości, prawdzie czy pokoju. Nie opowiada o tym, że własnych
rodziców należy szanować, a o przyrodę się troszczyć. Po prostu swoim
postępowaniem jest tym, czego naucza. Kontaktu z naturą naucza przez bycie
na łonie natury, doświadczenie jej piękna, różnorodności... Przyjaźni do
innych i życzliwości uczy przez zauważanie konkretnej osoby, która jest obok
nas teraz, zauważenie jej niepowtarzalności i uczenie się traktowania tych,
którzy są obok nas tak jak sami chcielibyśmy być traktowani. Miłości i
szacunku dla rodziców uczy poprzez odkrycie w nas całego oceanu wdzięczności
za to wszystko, co od rodziców otrzymaliśmy, za to, że dali nam
najwspanialszy dar, jakim jest życie, ale i poprzez wybaczenie rodzicom
różnych żali, pretensji, które gdzieś tam wewnątrz do nich mieliśmy, a o to
np., że nie kupili nam pięknego kolorowego lizaka, że wyśmiewali się z
naszej pierwszej sympatii a myśmy byli tacy zakochani... To jest może
właśnie ten wspólny ideał - praktyczność jogi. Nie jest to kolejna
koncepcja, teoria, która jest nieosiągalnym ideałem w naszym życiu albo
próbuje coś wyjaśnić. Jest to po prostu stawanie się swoim własnym ideałem.

- grupa kierowana jest przez "guru", który może być jeden, może też być ich
kilku, bądź ta rola rozłożona jest hierarchicznie.
Niezaprzeczalnie, żeby jakakolwiek grupa mogła funkcjonować, to ktoś musi
nią kierować. Inaczej jest bałagan i chaos. Dotyczy to każdej grupy, nawet
małych dzieci bawiących się na podwórku. Już na etapie piaskownicy wyłaniają
się naturalni przywódcy, którzy posiadają "całą władzę" (w tym przypadku
wiaderko, łopatkę i sitko) w swoim ręku. Przywódca w piaskownicy jak ma za
dużo zabawek w swoim ręku, to oddaje część innym, bo inaczej i tak nie
mógłby się bawić wszystkimi naraz, bo kurczowo musiałby dzierżyć wszystko w
ręku, a tak pozornie dzieli się władzą, ale i tak każdy wie kto tam rządzi.
Podobnie wśród większych dzieci prezydent, król, premier oddaje część
zabawek (typu teki ministerialne....) innym.
Podobnie jest w tej grupie. Całością kieruje Zwierzchnik Generalny - osoba o
największym doświadczeniu i ciesząca się największym autorytetem. Jest też
wielu niezależnych nauczycieli Jogi, którzy naturalnie w zależności od
swojego doświadczenia, umiejętności, posiadanych kwalifikacji oraz
predyspozycji osobistych "specjalizują się" w jakiejś dziedzinie, bądź po
prostu organizują zajęcia w konkretnym miejscu, a więc po prostu wiadomo do
kogo można zwrócić się po informacje czy pomoc.
Wyjaśnienia wymaga może tylko jeden termin, tak szeroko obecnie używany i
niestety nadużywany w wielu publikacjach, a mianowicie "guru". Żaden
nauczyciel nauczający jogi nie uzurpuje sobie nigdy prawa do nazywania
siebie guru czy nawet mistrzem. Dzieli się wiedzą jak każdy nauczyciel.
Rozpoczął naukę szybciej niż uczeń, nauczył się więcej i przekazuje tą
wiedzę. Jak nauczyciel w szkole, tyle tylko, że uczy jak to niektórzy mówią,
"duchowości". Termin Guru jest zarezerwowany do używania tylko dla tych
osób, które w osobie nauczyciela odnajdują swój ideał, całkowicie mu ufają i
szczerze wierzą, że z jego pomocą zrealizują cel jogi. Takie osoby zdarzają
się bardzo, bardzo rzadko, prawie tak samo jak naprawdę pojedynczy
nauczyciele ze szkoły, których po latach wspominamy i o których możemy
powiedzieć, że nauczyli nas czegoś więcej niż ułamków, dali nam coś więcej
niż konkretną wiedzę, czy poruszyli w nas jakąś strunę, która cały czas w
nas delikatnie pobrzmiewa.

- grupa wyznacza wyraźne granice, które oddzielają ja od reszty
społeczeństwa. Mogą to być granice faktyczne (mury, za które się nie
wychodzi), mogą to być granice behawioralne (odmienne zachowanie),
To taki ciekawy punkt, bo zawsze ktoś może powiedzieć, że jak jestem
członkiem grupy to mogę nie zauważać ograniczeń behawioralnych... Na pewno
nie ma fizycznych murów, żadnego zamkniętego miejsca, w którym się zamykamy,
żeby praktykować jogę. Owszem zajęcia odbywają się w zamkniętych
pomieszczeniach, preferencyjnie cichych, ale wynika to jedynie ze względów
praktycznych - prościej nauczyć się relaksu, uspokoić (to są główne rzeczy,
których ludzie obecnie oczekują po zajęciach jogi) w miejscu gdzie jest
cicho, nie słychać głośnej muzyki...
Za pewną granicę behawioralną można uznać siedzenie na podłodze (lub na
ziemi praktykując na łonie przyrody) w trakcie praktyk jogi. Wynika to
jednak ze względów czysto technicznych. Siedzenie na podłodze prowadzi do
wzmocnienia naszego kręgosłupa, plecy stają się wyprostowane, a pion
kręgosłupa ze względów czysto fizjologicznych (układ gruczołów dokrewnych)
wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, a jak to mówi przysłowie
"Gdzie zdrowe ciało tam zdrowy duch".

mogą to być granice psychiczne (które łącza się częściowo z behawioralnymi).
W pewnym sensie można zauważyć może nie tyle granicę, co może z racji
korzystania z mantr (słowa, które działają poprzez znaczenie i wywołanie
rezonansu w ciele - działanie wibracji dźwięku), które są w sanskrycie i
tłumaczone są na język polski, przyswajamy sobie cały zasób pojęć, terminów
nie stosowanych przez ogół społeczeństwa. W zasadzie bardziej rozszerzają
nasze horyzonty niż je ograniczają.
Mantry (tłumaczone na polski, żeby zrozumieć ich znaczenie) do praktyki
pozostawiamy w oryginalnej wersji językowej dlatego, żeby nic nie zmieniać w
tradycyjnym przekazie jogi, sprawdzonym i jednolitym od tysięcy lat. Jest to
wiedza, o której wiadomo, że służy ludziom. Od tysięcy lat ludzie mają
podobne potrzeby - kochania i bycia kochanym, posiadania szczęśliwej
rodziny, życia w spokoju, bezpieczeństwie i zaufaniu... Dlatego też dba się
o zachowanie wierności przekazu praktyk, uczeń uczy się od nauczyciela i
nauczyciel może uczyć tylko tego, co sam doskonale umie, co sam
"przepraktykował". Stąd między innymi właśnie dlatego nie ma rozdźwięku
między teorią i praktyką w nauczaniu jogi. Wszelkie eksperymenty,
"ulepszenia" robione na własną rękę mogłyby spowodować jakieś niekorzystne
skutki, stąd dbałość o tradycję, co czasami można by odbierać jako hermetyzm
a jest to jedynie dbałość o dobro innych. Stąd jogi nie można nauczyć się z
książki, bo nie ma wtedy możliwości sprawdzenia, czy ktoś prawidłowo robi
ćwiczenia czy nie, nie ma możliwości skorygowania w przypadku zauważenia
jakiś błędów... To tak jak z wszelkimi np. eksternistycznymi kursami języków
obcych itp. Wiadomo, że czegoś można się na nich nauczyć, ale nic nie
zastąpi ćwiczeń i bezpośredniego kontaktu z nauczycielem.

- grupa określa swoje cele wobec "świata zewnętrznego" oraz własnych
członków. Cele są zazwyczaj dość jasno określone (choć rzadko WSZYSTKIE cele
są wyjawione). Zazwyczaj świat zewnętrzny przedstawiany jest jako "wrogi"
bądź jako "niedojrzały".
Trudno mówić o określeniu celów wobec "świata zewnętrznego". Celem tej grupy
jest praktykowanie Laja Jogi, dla części osób celem jest osiągnięcie stanu
jedności ciało-umysł-duch, ale dla większości są to cele doraźne -nauczenie
się relaksacji, wyciszenia, lepsze zrozumienie siebie... Są to zdecydowanie
cele, które realizujemy dla siebie i zasadniczo niezależne od tego jaki jest
świat wokół nas. To, co możemy i mamy prawo zmienić dotyczy nas samych i
naszego nastawienia do świata. "Świat zewnętrzny" jest miejscem, gdzie
żyjemy i będziemy żyć i absurdem byłoby przylepianie mu jakichkolwiek
etykietek. Jest to indywidualna sprawa jak kto określa świat. Joga w każdym
razie zawsze jest nakierowana na jedność a nigdy na oddzielanie się.
Podkreśla się zawsze w trakcie praktyk jogi konieczność bycia tu i teraz.
Dotyczy to zarówno bardzo fizycznego odczuwania własnego ciała w trakcie
praktyk medytacyjnych, żeby nie uciekać w jakieś ulotne wizje oraz osadzenia
w codziennym życiu. Wszelkie praktyki nie są po to, żeby oderwać nas od
otaczającego świata, ale żeby móc żyć pełniej, świadomiej, spokojniej i
większej harmonii z sobą i światem.
Nauczam Laja Jogi od paru lat, jestem "wysoko", wręcz na szczycie hierarchii
tej organizacji i mogę z całą pewnością stwierdzić, że ta wspólnota nie ma
żadnych ukrytych celów.

- grupa dąży do zastąpienia członkom dotychczasowych więzi społecznych
prowadząc zazwyczaj do zniszczenia dotychczasowych.
Mam faktycznie dużo przyjaciół wśród osób, które praktykują jogę. Zawsze
zbliżają nas do innych pewne rzeczy, które nas wspólnie interesują. Rodziny
ani pracy zawodowej nie zmieniłam, za to zauważyłam dużo większą
naturalność, swobodę i życzliwość wobec innych, które to cechy pojawiły się
na skutek praktyk jogi. Kontynuuję też wiele przyjaźni i znajomości sprzed
"czasów jogi". Znam bardzo dużo osób praktykujących jogę i nie słyszałam
naprawdę o nikim, kto by się rozwiódł, zerwał związki z rodzicami,
rodzeństwem czy dziećmi. Parę osób zmieniło pracę zawodową, ale
statystycznie pewnie tyle samo co średnio w kraju. Raczej słyszałam opinie o
pogłębieniu relacji, dużo większej szczerości we wzajemnych kontaktach,
głębszym zrozumieniu potrzeb i większej tolerancji, które to zmiany osoby
łączyły z praktykami jogi; czasami potrafiły nawet podać konkretną praktykę
jako przyczynę korzystnej (i do tego jeszcze długotrwałej) zmiany w
relacjach.

- grupa dąży do zmiany postrzegania świata przez członków, przebudowując ich
psychikę (pranie mózgu) w stopniu prowadzącym do poważnych zmian osobowości.
Jest to wspaniały punkt do rozważenia. Ta grupa nie dąży do zmiany
postrzegania świata przez członków. Z drugiej strony pewna zmiana
postrzegania, jak omówię poniżej na własnym przykładzie, następuje wskutek
praktyk jogi, wynika to już a priori z samej definicji jogi. Intensywność
takiego procesu zależy od samej zainteresowanej osoby, jej zaangażowania...
Żadne z organizowanych warsztatów jogi nie są obowiązkowe, nikt nikogo nie
zmusza, a nawet nie próbuje zachęcać. Jedną z zasad jogi jest respektowanie
cudzej wolności i wolnej woli. Proces jogi można by naprawdę określić jako
transformację, ale zawsze na tyle głęboką na ile ktoś chce tego doświadczyć.
To tak jak podróż osobowym pociągiem, który zatrzymuje się bardzo często i
na każdej stacji można z niego wysiąść. Na każdej stacji możemy zakończyć
podróż i pozostać w danej okolicy dłużej jeśli nam się spodobała. Możemy tam
się osiedlić, ale możemy też po krótszym rekonesansie kupić bilet i
podróżować dalej. Niektórzy doświadczeni podróżnicy od razu kupują bilet do
ostatniej stacji, po drodze obserwują wszystkie widoki i jakby doświadczają
całej podróży, wszystkiego. Po drodze wsiadają i wysiadają różni pasażerowie
do ich przedziału, do innych przedziałów. Podróż więc bywa też wzbogacona
doświadczeniami innych pasażerów, poznajemy i tych, którzy odważają się
podróżować tylko na krótkie dystanse, poznajemy tych, którzy podróżują sami
albo z całymi rodzinami. I jak to w pociągu potrafimy z niektórymi się
zaprzyjaźnić a inni nas po prostu nie interesują. A czasami chcemy
zaczerpnąć świeżego powietrza i wysiadamy na jakiejś przypadkowej stacji i
czekamy na inny pociąg.
Moja podróż takim pociągiem była bardzo ciekawa. Na paru stacjach
wysiadałam, bo mimo, że wykupiłam bilet do stacji docelowej to wydawało mi
się, że to już jest koniec i że czas zakończyć podróż. Ze zdziwieniem
obserwowałam, że pociąg jednak jedzie dalej, dziwiłam się jak mogłam wysiąść
z pociągu, sprawdzałam więc rozkład jazdy na dworcu i upewniałam się kiedy
jest najbliższy pociąg w kierunku gdzie podążam. Stojąc twardo na ziemi (na
stacji) łatwiej było mi wyznaczyć najbliższy cel do osiągnięcia bo i
poznawało się trochę okolicę, przyzwyczajało do niej a i mapki najbliższej
okolicy bywały dostępne na dworcu.
A tak bardziej konkretnie, to parę rzeczy w mojej osobowości bardzo się
zmieniło przez te parę lat, od kiedy zajmuję się Laja Jogą. Pierwsza bardzo
istotna rzecz to zniknął nagle paraliżujący mnie od lat strach przed
śmiercią, bezsenne noce, gdzie panicznie się bałam co będzie ze mną jak moje
życie się skończy, moja pamięć, świadomość, co wtedy? Nauczyłam się być i
żyć tu i teraz, zauważać niepowtarzalność każdej chwili życia, ale
jednocześnie przeżywać ją w spokoju. Skończył się czas wyznaczania sobie
kolejnych celów do zrealizowania i już będąc na kolejnym szczycie, nie
nacieszywszy się nawet przez moment pięknem krajobrazu, szukanie jeszcze
następnego i następnego - takie życie od sukcesu do sukcesu, tylko nie
bardzo wiedziałam, gdzie ja w tym wszystkim jestem. No i pojawiła się
naturalność i spontaniczność wyrażania siebie w stosunku do innych: mówienie
wprost o swoich potrzebach, ale i umiejętność odmawiania w sytuacjach, kiedy
coś mi nie odpowiada. Nauczyłam się zauważać i poświęcać uwagę każdemu kto
się koło mnie pojawia; zniknęło gdzieś ocenianie i krytykowanie innych.
Zauważam tyle wspaniałości, dobra i różnych cudownych cech w każdej
napotkanej osobie. Cudownym jest móc to im też pokazywać. Świat też
postrzegam inaczej. Kiedyś myślałam, że w takim układzie jaki jest obecnie
na świecie zawsze musi panować niepokój, nieżyczliwość, że całą naszą
wrażliwość, subtelność i życzliwość musimy bardzo głęboko chować w sobie, bo
jak tylko je okażemy, to pokażemy swoją "słabość" i inni nas będą ranić...
Jakoś tak świat stał się przyjazny i ludzie życzliwi od czasu gdy ja się
zmieniłam. Jest to moje widzenie świata, wiem; ale z czyjego punktu widzenia
jak nie mojego własnego mam patrzeć na otaczający świat. Po prostu jestem
szczęśliwa, spokojna, radosna, to co robię, robię z zaangażowaniem i cieszę
się tym. Z taką samą radością i zadowoleniem oddaję się jakiemuś miłemu
zajęciu jak i jak i prasuję (brrr... jak kiedyś tego nie lubiłam; za jaką
stratę czasu to uważałam). Może to brzmi ciutkę jak bajka, ale takie jest
moje życie. Na pewno nie mogę powiedzieć, że jedynym powodem, że jest tak
wspaniale, jest uprawianie Laja Jogi, ale z pewnością efektywnie
przyczyniła się ona do tego.

No cóż, wiele można by jeszcze podawać takich cech - nie mam przy sobie
mądrych książek, które o tym piszą,
Wiele można by jeszcze opowiadać o tym czym jest Laja Joga, jak można
zmienić siebie, swoje życie. Jest to mój subiektywny obraz zmian, które
zaobserwowałam w sobie. Po zauważeniu pierwszych znaczących zmian w swoim
życiu, postanowiłam dzielić się taką wspaniałą techniką, praktykami Laja
Jogi z innymi. Z czasem stałam się nauczycielką jogi i tak jak umiem próbuję
prowadzić program jogi pod hasłem "Ja - szczęśliwy człowiek". Szczęście jest
tak subiektywną sprawą i każdy odnajduje je w życiu w czymś innym. Na tyle
na ile potrafię pomagam innym w byciu szczęśliwym tu i teraz, w tym życiu,
które mamy i w tym świecie, który nas otacza.
Mówienie o jodze nie jest jogą. Joga jest doświadczeniem. Trzeba jej
spróbować. Albo nam będzie odpowiadał jej smak albo nie. Jeśli nam będzie
odpowiadał, to zawsze możemy dłużej delektować się tym smakiem, jak nie to
możemy znaleźć potrawę, która nam bardziej odpowiada. No ale, żeby
wypowiadać się na temat jakiejś potrawy, smaku, powinniśmy najpierw
zdegustować danie. Na podstawie cudzych wypowiedzi i gustów nie możemy
stwierdzić czy dana potrawa jest smaczna czy nie. Możemy co najwyżej
stwierdzić, że nie jest trująca, jeśli konsument pozostał przy życiu po
wielokrotnym jedzeniu tej samej potrawy.
Do Ciebie drogi czytelniku należy ocena, czy Laja Joga jest sektą czy nie.
Jeśli ten tekst w jakikolwiek sposób pomógł Ci w tej mierze, to dobrze, jak
nie to zawsze możesz poszukiwać odpowiedzi dalej, jeśli Cię moje wypowiedzi
w jakikolwiek sposób zainteresowały.
Służę swoim czasem i doświadczeniem jeśli mogę w jakikolwiek sposób pomóc.

Z wiosennym uśmiechem i życzeniami szczęścia w Twoim życiu,
Hanna Szpilewska
Adres do korespondencji: P.O.Box 180, 81-963 Gdynia 1, e.mail:
mac...@polbox.com
???????????????????????????????????????????????????????


Hanna to moja Nauczycielka Laja.

pozdrawiam
Arkadiusz

Dark

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
Witam

Od trzech dni sledzę tę dyskusję o sektach i zastanawiam się kto tu pisze.
Brak profesjonalizmu w argumentowaniu i brak elementarnych zasad
poszanowania zasad pl.sci.psychologia.
Nie dziwię się, że wartościowi grupowicze "odeszli".

Na grupie psychologia powinni wypowiadać sie psychologowie, studenci tej
profesjii albo nauk zblizonych(społecznych). Reszta niech tylko czyta i
ewentualnie sie od nich uczy. Grupa powołana została nie dla pyskaczy albo
osób którzy myla psychologię z kącikiem złamanych serc!!!
Osoby, które wypowiadają się zaczynając zdania: cały kraj, wszyscy ludzie
czy też mój kolega to widział...przyprawiają mnie o ból głowy.
Gdzie tu metodologia, logika?

Temat dotyczył medialnego obrazu sekt. Chyba nikt nie podjął tego tematu na
poważnie......to żałosne.

Dark

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"DeStroyer" <zw...@penis.com> writes:

[..]


> Nie slyszalem rowniez, zeby w Oazie dochodzilo do seksu z nieletnimi,
> ktory jak najbardziej jest lamaniem obowiazujacego prawa. Znane sa
> przeciez sekty, w ktorych nie tylko sie to dzieje, ale jest wrecz norma.
> Przyklady mozna mnozyc. Nie slyszalem o zbiorowym samobojstwie
> na zebraniu oazowym, nie slyszalem tez zeby ktos popelnil samobojstwo
> z tego powodu, ze na nie uczeszczal. Oazowcy nie uciekaja z domow
> po to, zeby byc blizej swojego boga, itp.

No wreszcie jakies konkrety.
Ja po prostu po oazach nie lazilam i nie mialam okazji bylam wiec
ciekawa czy faktycznie nie ma zadnej roznicy.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"Dark" <d.ba...@mikrotech.com.pl> writes:

[..]


> Temat dotyczył medialnego obrazu sekt. Chyba nikt nie podjął tego tematu na
> poważnie......to żałosne.

Wlacznie z Toba, wlacznie z Toba... krytykowac latwo.
Sam to zrob.

Valérie

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to

Użytkownik Dark <d.ba...@mikrotech.com.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:vsp0n8...@ajk.pl...

> Witam
>
> Od trzech dni sledzę tę dyskusję o sektach i zastanawiam się kto tu pisze.
> Brak profesjonalizmu w argumentowaniu i brak elementarnych zasad
> poszanowania zasad pl.sci.psychologia.
> Nie dziwię się, że wartościowi grupowicze "odeszli".
>

Juz kiedys tak bylo ze teorie chciano odzielic od praktyki

Valérie

Astec SA

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
Dark wrote:
[..]
> Temat dotyczył medialnego obrazu sekt. Chyba nikt nie podjął tego tematu na
> poważnie......to żałosne.

A taki temat to chyba na socjologię nie na psychologię.

ni...@pierdol.ninka.net

unread,
Aug 11, 2000, 3:00:00 AM8/11/00
to
"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:

>
> Jasne na boga, że nie dosłownie. W co ty się bawisz - w cytaty? Przecież
> napisałaś, że nikt nie bawi się włapanki, nikt nikogo nie zmusza i nikt
> nikogo nie szantażuje. Ze spacerem do parku jest tak samo. przecież nie
> trudno złapac związek tych dwu wypowiedzi.
>
Bardzo cie prosze, nie wkladaj w moje usta czegos, czego nie
powiedzialam.


>
> Haaa! Coż za respons!!
> Jestem niewymownie zaskoczony. Po trzykroć zaskoczony.

Zdarza sie.

> Szkoda tylko, że nie tak jak bym tego oczekiwał czytając wypowiedź Niny.

tez sie zdarza.

> 1. ja nie cytuję doktryny Husslerowskiej lecz wypowiadam swoje zdanie i
> opinię zbudowaną na twierdzeniach, doktrynie
> tegoż filozofa. Powinnaś wiedzieć, że to nie to samo. Z innych wyjaśnień
> w tym zakrssie zrezygnuje.
> 2. Hussler napewno nie pomylił mi się z żadnym innym filozofem (ciekawe
> dlaczego masz pewnośc a nie np. eleganckie
> w dyskusji przypuszczenie). Natomiast sądzę, że twoja wiedza o tym panu
> opiera się na przeczytaniu wzmianki w
> encyklopedii. Jak w każdej encyklopedii informacja o tym panu jest
> lakoniczna i skrótowa.

No to zle sadzisz. Widzisz, tak sie sklada ze skonczylam studia
magisterskie w zakresie filozofii i prace tegoz Pana
czytalam... natomiast co jest w encyklopedii na jego temat to nie
wiem, szczerze przyznaje.

> 3. Jestem pewien ponad wszelką wątpliwość, że nie widziałaś nawet, nie
> mówiąc o przeczytaniu opracowania filozoficznego,

patrzy wyzej. mam ci wymienic, co dokladnie czytalam Husserla?


> Twej pewności siebie w ocenie innych (przesadnej wielce) nawet nie
> skomentuje. Bo po co.

A ja nie bede komentowac twojej. Po co. Skoro calkiem chybiona....


> >Owszem, prawo "chrzaka" ale to samo "chrzakanie" odnosi sie tez i do
> >sekt zwiazkow wyznaniowych czy jakichkolwiek innych zgrupowan.
>

> Coś ci się plącze w tej materii. Pisałaś przecież w poprzednich
> wypowiedziach, że ludzie idą tam bez przymusu, nikt nikogo
> nie łapie w łapance itd. a zatem z twego punktu widzenia prawo nie tylko nie

Owszem.

> "chrząka" ale nawet zamruczeć ni może , ponieważ nie ma ku temu żadnych
> podstaw. Przynajmniej na tym etapie.

Wlasnie. Prawo stanowi, ze przymus, szantaz sa karalne. Dopoki sekcie
jakiejs badz konkretnemu czlowiekowi sie tego nie udownodni, nie ma w
ogole sprawy.
Dotyczy to wszystkich, nie tylko sekt czy zwiazkow
wyznaniowych. Myslalam, ze wyrazilam sie wystarczajaco jasno.


> Może i były procesy, też nie pamietam. zwracam ci jednak uwagę, że działania
> sekty, o ile ma madrego guru nie będą dotyczyły sekty lecz indywidualnych
> przypadków popełnionych przez członków sekty. problem odpowiedzialności za
> poczynania nie rozciąga się na całą sektę jako ludzi czy jako organizację,
> lecz na jej indywidualnych członków, którzy w rozumieniu prawa są
> jednostkami ludzkimi przed sądem tzw podsądnymi.

Zgadza sie. A czym jest sekta? To zbiorowisko ludzi.
To nie jest jakis abstrakcyjny byt.

> -- odpowiedzialnośc zbiotowa juz dawno została zaniechana.

I bardzo dobrze.

> Sekta która w rozumieniu prawa otrzymuje miano organizacji lub związku
> przestępczego ma wyjątkowo krrótki zywot. O ile wiem sekty par excellence
> nie tworzą sie na okres tygodnia lub dwóch dla jednego lub dwu "skoków'

Zgadz asie.


> Nie przesadzaj zadając mi takie pytanie. Skieruj je raczej do rządu, Sejmu,
> senatu. Przecież to sprawa ogólnopolska i napewno nie gminnej wagi.

ja twierdze, ze nie j4st to sprawa dp rozstrzygania na forum publicum
w formie, w ktorej wnioskiem byloby zabronienie tworzenia zwiazkow
wyznaniowych.


> >No wlasnie.
>
> Widzę, że zgadzasz się z tym. I właściwie mozna by tutaj i tym problem cały
> spointować

To czemu tego nie zrobiles?


> żadnych nowych granic nie trzeba definiować, jeżeli dotychczasowe prawne
> ustalenia są wystarczające w swym zakresie.. Jedyna granicą w wolnym kraju
> jest ustanowione prawo!
> Ps. Czy ja dobrze czytam? ty znowu zmieniłaś punkt widzenia? tym razem nie

Nic nie zmienialam, od poczatku byl taki sam tylko chyba miales
problemy ze zrozumieniem tego, albo ja sie nie dosc jasno
wyrazilam.. albo juz sama nie wiem co.

> optujesz już za wolnością wyboru (jak pisałaś w poprzednich postach ) tylko
> za określaniem jakichs bliżej nie znanych granic.
> Pytanie: i kto te granice ma ustalać episkopat pod kierownictwem dominkanów
> czy może odwrotnie?

Nie kompilkuj czegos co moze byc proste. Mamy dosc jasno zdefiniowane
czynnosci ktore sa przestepstwem i sa scigane na podstawie Kodeksu
Karnego. Szantaz do nich nalezy.
TU JEST GRANICA.
Poza tym jednostka moze sobie wybrac co chce robic.

czy to nie jest jasne dla ciebie?

Oczywiscie, powiadomienie o przestepstwie moze byc dyskusyjne - bo
najczesciej w sprawach o szantaz poszkodowany sam zglasza ow fakt.
Tutaj czlonkowie sekty nieczesto sglaszaja, i to jak rozumiem stanowi
problem.


> Rozważ przecie, że adwersarz niekoniecznie musi prezentować swoje prywatne
> opinie w dyskusji lecz również może przytoczyć opinie zasłyszane lub
> przeczytane.

No to wartaloby zeby zaznaczyl ze cytuje kogos, prawda?


> >Nie ma obiektywnych miarek, ktoreby mozna przylozyc do kazdego
> >czlowieka i powiedziec "a teraz on sie zlamie" albo "a ten pozostanie
> >soba nawet jak zrobimy to-i-to".
>

> Jeżeli nie ma takich miarek to skąd na dzień dobry będziesz juz wiedziała
> kto jest mocny a kto nie?
> czysta teoria, agdzie oczekiwany przez Ciebie wydźwięk praktyczny dyskusji?

Nie pisalam, ze na dziendobry.

> >
> >Niemniej, potrafie rozroznic w *konkretnym przypadku* z jak silna
> >osoba mam do czynienia, ot chociazby na potrzeby okreslenia tego, czy
> >da sie do jakiejs sekty wciagnac czy nie.
>

> Tak po oczach? czy może po usmiechu?
> a może po innych atrybutach kobiecości lub męskości?
> Skoro nie ma miarek...

Onbserwujac kogos przez pare miesiecy.
Nie po oczach ani nie po umiesmiechu ale po tym co robi.


> Twój cytat: "przez pare miesiecy ..." koniec cytatu. No własnie! to duzo
> czasu.
> Nie poznawszy słabeusza od razu pozwalasz na być może nieodwracalne zmiany w
> jego (jej) mózgownicy.

? co rozumiesz przez "pozwalam"?


> >zakladasz ze tacy maja mocna konstrukcje psychiczna - dlaczego?
>

> A ty jesteś innego zdania?. swoje napewno spróbuje uzasadnić póxniej

No to uzasadnij, bo Ty wysunales ta teze a nie ja.


> >Bo mnie zle zrozumiales.
>
> Jesteś pewna tego? A może nieprecyzyjnie lub alternatywnie napisałaś??

Co nie wyklucza powyzszego.


> >Zauwaz, ze tutaj dochodzi do naruszenia wolnosci jednostki i jej praw
> >do samodecydowania o sobie.
>

> tak samo jak dochodzi do naruszenia jednostki przy odwożeniu pijaka leżącego
> na mrozie do izby wytrzeźwień lub szpitala.

Tylko ze pijak najczesciej jest w takim stanie ze nie moze podjac
normalnych czynnosci myslowych.
Ludzie nalezacy do sekty nie zdradzaja objawow upojenia alkoholowego.


> >Nie nalezy ludzi bronic przed nimi samymi rekami *panstwa* i
> >odgornymio przepisami.
>

> ciekawe spostrzeżenia!!
> Proponuje:
> rozwiązać par exemple policję, żeby rękami państwa nie ratować ludzi przed
> nimi samymi.

Zapomnialam dodac (bo wydawalo mi sie oczywiste) - nie nalezy bronic
ludzi przed nimi samymi o ile szkodza tylko sobie.


> >Mnie chodzilo o tworzenie
> >zapisow prawnych majacych na celu chronienie ludzi przed nimi
> >samymi. Wtedy zawsze musi dojsc do ograniczania praw i wolnosci
> >jednostek i przeciw temu protestuje.
>

> przecież każde prawo ogranicza wolnośc człowieka.
> W każdym kraju są prawa pisane i nie pisane, które w każdy sposób
> ograniczają człowieka.
> przeciwko czemu protestujesz? przeciwko ustalaniu prawa?
> jeżeli jesteś anarchistką jestem w stanie to zrozumieć.

Nie jestem anarchistka. jestem natomiast przeciwna ograniczeniom
prawnym tam gdzie nie sa konieczne.

Stefan

unread,
Aug 12, 2000, 3:00:00 AM8/12/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:
>
>
>> Oboje twierdzimy to samo ,że idzie się z własnej woli na to spotkanie. Ja
>> nie twierdzę inaczej. rózni nas jedynie podłoże tej dobrowolnej decyzji.
Ty
>> twierdzisz, że idzie się tam ot tak mimochodem jak do parku np. na
spacer.
>
>tego nie napisalam.

Jasne na boga, że nie dosłownie. W co ty się bawisz - w cytaty? Przecież


napisałaś, że nikt nie bawi się włapanki, nikt nikogo nie zmusza i nikt
nikogo nie szantażuje. Ze spacerem do parku jest tak samo. przecież nie
trudno złapac związek tych dwu wypowiedzi.
>

>> Ja uważam, że nie idzie sie tam mimochodem lecz pod już wpływem pewnego
>> zachęcenia choć _nie przymusu_!
>> Róznica między nami w zakresie postrzegania polega (żeby oprzeć się na
>> husserlowskiej doktrynie filozoficznej) na innych aktach świadomości a
tym
>> samym sposobu doświadzenia tego zagadnienia w akcie świadomości.
>
>BTW: pomylil ci sie Husserl z jakims innym filozofem, no ale mniejsza
>z tym.

Haaa! Coż za respons!!
Jestem niewymownie zaskoczony. Po trzykroć zaskoczony.

Szkoda tylko, że nie tak jak bym tego oczekiwał czytając wypowiedź Niny.

1. ja nie cytuję doktryny Husslerowskiej lecz wypowiadam swoje zdanie i
opinię zbudowaną na twierdzeniach, doktrynie
tegoż filozofa. Powinnaś wiedzieć, że to nie to samo. Z innych wyjaśnień
w tym zakrssie zrezygnuje.
2. Hussler napewno nie pomylił mi się z żadnym innym filozofem (ciekawe
dlaczego masz pewnośc a nie np. eleganckie
w dyskusji przypuszczenie). Natomiast sądzę, że twoja wiedza o tym panu
opiera się na przeczytaniu wzmianki w
encyklopedii. Jak w każdej encyklopedii informacja o tym panu jest
lakoniczna i skrótowa.

3. Jestem pewien ponad wszelką wątpliwość, że nie widziałaś nawet, nie
mówiąc o przeczytaniu opracowania filozoficznego,

na bazie którego pozwoliłem sobie na kilka słów o tym o czym
napisałem.Tytuł: "Sens jako realność świata" - są to
omówione zagadnienia fenomenologii Husserla.


Twej pewności siebie w ocenie innych (przesadnej wielce) nawet nie
skomentuje. Bo po co.

***No ale mniejsza z tym*** - bo nie o filozofii dyskusja.
----------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------

ad rem:

>> >Ide sobie np. na spotkanie
>> >fanow miloscnikow SF i tez mam wspaniala pelna ciepla atmosfere.. mile
>> >zachecajace usmiechy itd.
>>
>> i też podajesz sie tzw. urabianiu. Ponieważ po takim spotkaniu w czasie

[... ...]


>> I nie pisz tylko, że po takich spotakniach niepowstaja przyjaźnie
głebokie
>> lub głebokie anse.
>
>Nie pisze.

Nie mozna było inaczej... Wszak to oczywiste.

>Ale z tego mozna wyciagnac wniosek, ze mamy "dobre" i "zle"
>urabiania.

Mamy wiele innych urabiań. Tak jak ty napisałaś i jeszcze np. zamierzone i
niezamierzone.

>No bo napisales powyzej, ze urabianie ma tez miejsce na spotkaniu
>fanow SF. Domyslam sie (nie wiem czy slusznie) ze przeciwko takim
>spotkaniom nie masz nic i nie zamierzalbys ludzi z nich wyciagac czy
>zabraniac takich zgromadzen. W wypadku sekt czy zwiazkow wyznaniowych
>- jednak tak.

również nie mam nic przeciwko związkom religijnym, dyskusyjnym, seksualnym i
nnym jakie tylko wolny człowiek chce załozyć. Pisałem o tym poprzednio.
Podałem tylko kilka warunków w poprzednich postach.

>> Nie! Tylko w tej sferze przychodzi moment zwrotny kiedy to mizdrzenie sie
>> przestaje byc miłe a staje sie natręctwem i wtedy nie toleruje się tego,
a
>> oile pamietam prawo też cos w tej materii chrząka.
>
>Owszem, prawo "chrzaka" ale to samo "chrzakanie" odnosi sie tez i do
>sekt zwiazkow wyznaniowych czy jakichkolwiek innych zgrupowan.

Coś ci się plącze w tej materii. Pisałaś przecież w poprzednich


wypowiedziach, że ludzie idą tam bez przymusu, nikt nikogo
nie łapie w łapance itd. a zatem z twego punktu widzenia prawo nie tylko nie

"chrząka" ale nawet zamruczeć ni może , ponieważ nie ma ku temu żadnych
podstaw. Przynajmniej na tym etapie.

>Po


>prostu, szantaz jako taki, przymus i presja psychiczna wywierana na
>kogos jest zabroniona prawnie.
>Tylko, ze trzeba to udowodnic przed sadem.
>Jak kazde inne przestepstwo.

czy warto w dyskusji przytaczać znane wszystkim oczywistości??
Wolałbym raczej jakąs konkluzję lub absolutnie twego autorstwa uwagę.

>> >Zabronic tworzenia zwiazkow wyznaniowych?
>>
>> Tak! o ile związek wyznaniowy jest przeciwko zdrowiu, życiu i wolności
ludzi
>> ( w tym ostatnim zakresie wzmianka - gdy delikwent nie zgadza sie na
utrate
>> wolności).
>> Każdy związek wyznaniowy bez względu na rodzaj wiary.
>
>No ale to JUZ jest zapisane jako przestepstwo, byly nawet procesy.
>(o ile pamietam jeden dotyczyl sprawy podlubelskiej sekty "Niebo" -
>nie moge jednak popwiedziec napewno bo nie mam gdzie sprawdzic).

Może i były procesy, też nie pamietam. zwracam ci jednak uwagę, że działania


sekty, o ile ma madrego guru nie będą dotyczyły sekty lecz indywidualnych
przypadków popełnionych przez członków sekty. problem odpowiedzialności za
poczynania nie rozciąga się na całą sektę jako ludzi czy jako organizację,
lecz na jej indywidualnych członków, którzy w rozumieniu prawa są
jednostkami ludzkimi przed sądem tzw podsądnymi.

-- odpowiedzialnośc zbiotowa juz dawno została zaniechana.

Sekta która w rozumieniu prawa otrzymuje miano organizacji lub związku
przestępczego ma wyjątkowo krrótki zywot. O ile wiem sekty par excellence
nie tworzą sie na okres tygodnia lub dwóch dla jednego lub dwu "skoków'
>

>> a moja wyobraxnia mówi tak: żeby w wyjaśnieniach wyprzedzić nieco czas
>> sektowej agitacji i pokazać potencjalnym wpadkowiczom jak to ewentualnie
>> może być np. za pół roku. Niezaleznie od tego i tak zostawiam ludziom
wolny
>
>No dobra, ale kto ma to robic, kiedy, w jaki sposob i za czyje
>pieniadze?

Nie przesadzaj zadając mi takie pytanie. Skieruj je raczej do rządu, Sejmu,


senatu. Przecież to sprawa ogólnopolska i napewno nie gminnej wagi.

Skoro jednak jak mniemam oczekujesz odpowiedzi to:
-- Uważam, że powinien to robić ten, dla kogo uregulowanie (nie znaczy
likwidacja) spraw sekt przyniesie korzysci.
oczywiście niekoniecznie złotówkowe choć i takich wykluczyć nie można.

>> wybor ponieważ jesteśmy w wolnym kraju i nikt nikomu nie bedzie dyktował
co
>> ma robić o ile działanie mieści się w normach prawa, zwyczajowych i
>> obyczajowych ogólnie akceptowanych w danym czasie i na danym terenie.
>
>No wlasnie.

Widzę, że zgadzasz się z tym. I właściwie mozna by tutaj i tym problem cały
spointować

>> Nie wiem czy się da, czy się nie da? Nikt nie wie jeżeli problem leży w


>> przyszłości. jedno natomiast wiem, że jeżeli zobaczę faceta np. na moscie
i
>> z jego zachowania będę wnioskował, że chce skoczyć do rzeki do będę go
>> chronił (przynajmniej starał się) przed nim samym i przed skutkiem jego
>> decyzji. Powiedziałem!
>
>jednakze zwroc uwage na to, ze w tym wypadku relacja jest dosc
>prosta. Czlowiek ktory zamierza skoczyc z mostu (o ile nie ma bungee
>liny podwiazanej do nog) chce sie zabic.

Prawdopodobnie ale napewno nie koniecznie.
w każdym razie napewno chce zmienić swoją sytuację, w której się znalazł.
A czy osoba idąca "w sektę" nie chce zmienić swojej sytuacji?
napewno! I to jest wspólna cecha tych dwu sytuacji.
Ta wspólnośc decyduje o decyzji ratowania lub nazwij to jak chcesz. Par
exemple "wyciągania"


>
>A w wypadku sekty i jej czlonkow? Nie da sie jasno ppowiedziec, czy

[... ..]


>wykorzystywania, ktory na to pozwala i chce.

to jest tylko kwestia odpowiedniego poziomu wiedzy o sekcie i poczynaniach
jej członków oraz kadry, a niczego innego.
Jeżeli nie masz wiedzy odpowiedniej to nawet gangsterowi nic nie zrobisz.
czego chcesz, żeby sekta o swoich działaniach wchodzących w kolizję z prawem
informowała we wszystkich mediach?

>Tutaj trzeba sobie jasno zdefiniowac granice, do ktorych spoleczesntwo
>czy osoby trzecie maja prawo ingerowac w decyzje jednostek (dotyczace
>tylko ich samych).

żadnych nowych granic nie trzeba definiować, jeżeli dotychczasowe prawne


ustalenia są wystarczające w swym zakresie.. Jedyna granicą w wolnym kraju
jest ustanowione prawo!
Ps. Czy ja dobrze czytam? ty znowu zmieniłaś punkt widzenia? tym razem nie

optujesz już za wolnością wyboru (jak pisałaś w poprzednich postach ) tylko
za określaniem jakichs bliżej nie znanych granic.
Pytanie: i kto te granice ma ustalać episkopat pod kierownictwem dominkanów
czy może odwrotnie?

>> Nadmiernie personifikujesz dysputę. Zauważyłem to juz podczas lektury


pewnej
>> liczby twoich wypowiedzi, że jest to twoja dyskusyjna tendencja. Nie
chcesz
>> czy nie potrafisz zostac przy samym zagadnieniu nie odnosząc go do osoby
>> dyskutanta lecz jedynie do jego twierdzeń(tki)
>
>Robie to celowo.

Tym bardziej nieładnie. Niezamierzone personifikowanie argumentów i
przenoszenie ich co do osoby dyskutanta jest do przełknięcia. celowe juz
jakoś nie bardzo. Co przez to zyskujesz? Podnosiśz we własnym mniemaniu siłe
argumentacji?

>Wiele jest bowiem zagadnien, ktore rozwazane
>teoretycznie wydaja sie ladne, skladne i w ogole swietne, a po
>przeniesieniu na konkrety juz nie sa takie oczywiste.

Nie rozumiem tego zdania poniewasz teoria teżmoże być konkretna.
Jeżeli zaczynasz wypowiedź o rozważaniach teoretycznych to jako przeciwawagę
winnaś zastosowac praktykę a nie konkrety. Mogłabys wyjaśnić twoje
rozumienie tej niedokładności?

>To mile ze chcesz pozostac przy zagadnieniu ogolnym, tyle ze z takiej
>dyskusji nic specjalnego nie wyniknie.

jestem zdania, że nie dyskutuje ogólnikami. ... i wyjasniam, jeżeli nie
udało ci się zrozumieć.
chcę dyskutować o problemie przyjmując argumenty przedstawiane przez
przeciwnika lecz nie będę swojej argumentacji odnosił personalnie do mego
adwersarza, co ty robisz bez mała jak zauważam równiez w innych wątkach
nader często.


Rozważ przecie, że adwersarz niekoniecznie musi prezentować swoje prywatne
opinie w dyskusji lecz również może przytoczyć opinie zasłyszane lub
przeczytane.

>latwo jest powiedziec "to i to


>powinno byc tak i tak".
>Ja zaraz jednak zadaje pytanie "tak to znaczy jak"? Jak sobie to
>wyobrazasz? Jak TY bys to zrobil?

Nie od tego trzeba zacząć czego ty ode mnie oczekujesz.
jasnym jest po tak postawionym pytaniu, że oczekujesz abym przedstawił ci
przeze mnie widziane antidotum na wpadki sekciarskie.
należy zacząć ab ovo. tam gdzie w danej dziedzinie, jaka by nie była nie ma
równości w traktowaniu, w koegzystencji zawsze będą zgrzyty i niesnaski. nie
ma w Polsce uregulowanych do konca spraw wszystkich związków wyznaniowych
zarówno pod względem prawnym, finansowym, koabitacji.

>bez tych pytan i odpowiedzi nie wyjdziesz poza teorie, a tutaj w koncu
>rozmawiamy jak najbardziej o wymiarze praktycznym problemu.

a tutaj rozmawiamy niestety tylko teoretycznie ponieważ ani ja ani ty nie
jesteśmy władni praktycznie cokolwiek zmienić.
po zakonczeniu tego tematu nadal pozostaniemy w sferze teori.
chyba, że masz propozycję napisania petycji w tej sprawie do Wielce
czcigodnego Pana Buzka jak pierwszego ministra.

>> Bez popadania w totalitaryzm... Nie sądzę, nie słyszałem o żadnych
>> sposobach. uważam, że na dzien dzisiejszy mozna stosować jedynie
półśrodki.
>
>Czyli co?

częściową odpowiedx na to masz wyżej. Ale tylko częsciową.

>> Mówiąc wyżej w taki sposób o chwiejnej konstrukcji psychicznej,
domniemuję,
>> że znasz i potrafisz w miare dokładnie okreslić od jakiego poziomu (?)
>> momentu(?) wielkości(?) zaczyna się chwiejność, a gdzie jeszcze jej nie
ma.
>> Poza tym wiesz zapewne ile czasu potrzeba, żeby z największego twardziela
>> zrobic mięczaka.
>
>Nie ma obiektywnych miarek, ktoreby mozna przylozyc do kazdego
>czlowieka i powiedziec "a teraz on sie zlamie" albo "a ten pozostanie
>soba nawet jak zrobimy to-i-to".

Jeżeli nie ma takich miarek to skąd na dzień dobry będziesz juz wiedziała


kto jest mocny a kto nie?
czysta teoria, agdzie oczekiwany przez Ciebie wydźwięk praktyczny dyskusji?
>

>Niemniej, potrafie rozroznic w *konkretnym przypadku* z jak silna
>osoba mam do czynienia, ot chociazby na potrzeby okreslenia tego, czy
>da sie do jakiejs sekty wciagnac czy nie.

Tak po oczach? czy może po usmiechu?


a może po innych atrybutach kobiecości lub męskości?
Skoro nie ma miarek...

>(mialam niezle pole doswiadczalne w firmie w ktorej pracowalam, tam
[... ...]


>ludziach i jak sie oni temu poddaja, a jak inni nie).

Twój cytat: "przez pare miesiecy ..." koniec cytatu. No własnie! to duzo


czasu.
Nie poznawszy słabeusza od razu pozwalasz na być może nieodwracalne zmiany w
jego (jej) mózgownicy.

>> zakładam, że prany i prasowany człowiek jest normalny, z wyobraxnią,


>> wrazliwy, wie co to uczuice, wspólczucie i delikatnośc, a nie jakiś
>> gruboskórny, niczego nie rozumiejący przymuł z bicepsami jak nawalone
gumna.
>
>Bicepsy nie sa wyznacznikiem inteligencji, to tak na marginesie.

Równiez na marginesie: Nie odpowiadaj na zdania wyrwane z konteksu.
a skoro już: nie tylko o bicepsach napisałem ale rózniez o gruboskórności co
razem kompozycja ta tworzy mieszankę, o której mówię. Ty poprzestałaś tylko
na bicepsach co zasadniczo zmienia wymowę stwierdzenia.
Eeee!! Bądź proszę precyzyjniejsza.
najpierw Husserl, teraz bicepsy...

>
>> Tacy niewątpliwie mają mocna konstrukcję psychciczną. i w takim wypadaku
>> skłonny przyznać ci jestem trafnośc oceny i głęboka znajomośc rzeczy.
>
>zakladasz ze tacy maja mocna konstrukcje psychiczna - dlaczego?

A ty jesteś innego zdania?. swoje napewno spróbuje uzasadnić póxniej

>> Chciałem w swej wypowiedzi zwrócić ci uwagę , że z czasem stykania się z


>> sekciarzami ktoś zmienia pojęcie i rozumienie szczęścia. W kontekście
>> rozważań o skutka działan sekty twoja odpowiedź, argument nijak mi nie
>> pasuje.
>> Sor.
>
>Bo mnie zle zrozumiales.

Jesteś pewna tego? A może nieprecyzyjnie lub alternatywnie napisałaś??

>Owszem, pod wplywem sekty ludzie zmieniaja
>swoj swiatopoglad, w tym pojecie szczescia (moze nie tyle pojecie **ino**

Pamietasz: "mamo! tyle razy mamie mówiłem, że nie mówi się: >ino<" - zwraca
uwagę syn
"-ino jak"? - pyta mama
"- ino tylko" - odpowiada rezolutny rozmówca.
to tak dla relaksu ;-))) - ponieważ pisanie jest długie.

>Tylko teraz zauwaz - powstaje
>problem. Czy ktokolwiek powinien ingerowac w to? Kiedy taki czlowiek
>czuje sie szczesliwy, zadowolony i nie chce zadnych zmian? czym mamy
>sie kierowac przy rozstrzyganiu? naszym, subiektywnym odczuciem (tym,
>ze w/g nas ten czlowiek nie moze sie czuc szczesliwy no bo przeciez
>jest zniewolony przez sekte), czy pozwolic robic temu komus to, co
>czyni go szczesliwym?

zawsze ingerować należy jeżeli istnieje groźba utraty życia, zdrowia.
naruszenie prawa.
szczęście jako takie w świetle powyższego jest IMHO problemem drugorzędnym.

>Zauwaz, ze tutaj dochodzi do naruszenia wolnosci jednostki i jej praw
>do samodecydowania o sobie.

tak samo jak dochodzi do naruszenia jednostki przy odwożeniu pijaka leżącego


na mrozie do izby wytrzeźwień lub szpitala.

czy policja nie powinna ich twoim zdaniem zbierać z zaśnieżonej ulicy i
wieźć do ciepłoty?

>Zupelnie jednak inaczej przedstawia sie perspektywa jesli spojrzymy na
>takiego guru. Jesli JEMU da sie udowodnic przestepstwo - wtedy sekte
>mozna rozwiazac. Jej czlonkowie beda wtedy zdani sami na siebie, i
>beda musieli zdecydowac co dalej robic.

to proste. Wybrać na guru zastępce guru.
czy kosciół zaginął gdy Chrystus odszedł.
czy luteranizm lub kalwinizm zaginał choc jednego i drugiego nie ma od
wieków?>

>Nie nalezy ludzi bronic przed nimi samymi rekami *panstwa* i
>odgornymio przepisami.

ciekawe spostrzeżenia!!


Proponuje:
rozwiązać par exemple policję, żeby rękami państwa nie ratować ludzi przed
nimi samymi.

rozwiązać nawet kościół - ponieważ broni ludzi przed nimi samymi, żeby nie
grzeszyli.
ej, chyba nie o to ci chodzi, co?

>Indywidualna pomoc to cos zupelnie innego.

dla każdego inne unormowania i uzasadnienia prawne?
bo przecież jakieś działania nawet indywidualne należy na czyms oprzeć, żeby
niebyło pretensji o straty moralne, finansowe lub inne. tak bez
żadnychustaleń?

>Mnie chodzilo o tworzenie
>zapisow prawnych majacych na celu chronienie ludzi przed nimi
>samymi. Wtedy zawsze musi dojsc do ograniczania praw i wolnosci
>jednostek i przeciw temu protestuje.

przecież każde prawo ogranicza wolnośc człowieka.


W każdym kraju są prawa pisane i nie pisane, które w każdy sposób
ograniczają człowieka.
przeciwko czemu protestujesz? przeciwko ustalaniu prawa?
jeżeli jesteś anarchistką jestem w stanie to zrozumieć.

st.b.

Stefan

unread,
Aug 12, 2000, 3:00:00 AM8/12/00
to

ni...@pierdol.ninka.net napisał(a) w wiadomości: ...
>"Stefan" <bi...@polbox.com> writes:
>
>>
>> Jasne na boga, że nie dosłownie. W co ty się bawisz - w cytaty? Przecież
>> napisałaś, że nikt nie bawi się włapanki, nikt nikogo nie zmusza i nikt
>> nikogo nie szantażuje. Ze spacerem do parku jest tak samo. przecież nie
>> trudno złapac związek tych dwu wypowiedzi.
>>
>Bardzo cie prosze, nie wkladaj w moje usta czegos, czego nie
>powiedzialam.

vide twoje pisanie z 09.08.00

>
>> 1. ja nie cytuję doktryny Husslerowskiej lecz wypowiadam swoje zdanie i
>> opinię zbudowaną na twierdzeniach, doktrynie
>> tegoż filozofa. Powinnaś wiedzieć, że to nie to samo. Z innych
wyjaśnień
>> w tym zakrssie zrezygnuje.
>> 2. Hussler napewno nie pomylił mi się z żadnym innym filozofem (ciekawe
>> dlaczego masz pewnośc a nie np. eleganckie
>> w dyskusji przypuszczenie). Natomiast sądzę, że twoja wiedza o tym
panu
>> opiera się na przeczytaniu wzmianki w
>> encyklopedii. Jak w każdej encyklopedii informacja o tym panu jest
>> lakoniczna i skrótowa.
>
>No to zle sadzisz. Widzisz, tak sie sklada ze skonczylam studia
>magisterskie w zakresie filozofii

Może i skonczyłaś... Rózne są sposoby zaliczania studiów...
Niczego nie suponuje, ot zastanawiam sie tylko

> i prace tegoz Pana
>czytalam...

A chciaż na tyle wuważnie, żeby cos z tego zostało?

>> 3. Jestem pewien ponad wszelką wątpliwość, że nie widziałaś nawet, nie
>> mówiąc o przeczytaniu opracowania filozoficznego,
>
>patrzy wyzej. mam ci wymienic, co dokladnie czytalam Husserla?
>
>> Twej pewności siebie w ocenie innych (przesadnej wielce) nawet nie
>> skomentuje.

Moja pewnośc oparta jest na konkretach. Przecież nie zaprzeczasz treści
mojego 3 punktu.
Spytnie omijasz w poście mozliwość udzielenia jasnej i zdecydowanej
odpowiedzi na moje twierdzenie o nieczytaniu tej pozycji, którą wynieniłem,
jednocześnie sugerując swym komentarzem -
"...patrzy wyzej. mam ci wymienic, co dokladnie czytalam Husserla?" -
jakobyś czytała.
Nie czytałaś - a mimo to zabierasz głos w sprawie, której nie liznęłaś
nawet, ponieważ słowa, które przytoczyłem wcześniej:


"(żeby oprzeć się na husserlowskiej doktrynie filozoficznej) na innych
aktach świadomości a tym

samym sposobu doświadzenia tego zagadnienia w akcie świadomości." oparte są
na znajomości tejże pozycji "Sens jako realność Świata". Zakładałem jednak,
że odpowiesz tak jak tego oczekiwałem. Nie wprost, lecz będziesz dawać do
zrozumienia, że rzecz ci jest znana. To opracowanie jest dopiero w
przygotowaniu i dlatego nie mogłaś czytać.

>Bo po co.

no pewnie. Wypadłoby jeszcze bardziej głupio jak ze znajmością czegoś czego
jeszcze nie wydrukowano do ogólnego czytania.


>
>A ja nie bede komentowac twojej. Po co. Skoro calkiem chybiona....

Naprawdę chybiona...? :-) Nie brnij daleko w swych konceptach, bo
stwierdzenia staną sie antykoncepcyjne.
Nie myl proszę z... no, wiesz. ;-)

--------------------------------------------------------------

>> >Owszem, prawo "chrzaka" ale to samo "chrzakanie" odnosi sie tez i do
>> >sekt zwiazkow wyznaniowych czy jakichkolwiek innych zgrupowan.
>>
>> Coś ci się plącze w tej materii. Pisałaś przecież w poprzednich
>> wypowiedziach, że ludzie idą tam bez przymusu, nikt nikogo
>> nie łapie w łapance itd. a zatem z twego punktu widzenia prawo nie tylko
nie
>
>Owszem.

I spójrz koncepcyjna istoto, co napisałaś wyżej:

***>> Jasne na boga, że nie dosłownie. W co ty się bawisz - w cytaty?


Przecież
>> napisałaś, że nikt nie bawi się włapanki, nikt nikogo nie zmusza i nikt
>> nikogo nie szantażuje. Ze spacerem do parku jest tak samo. przecież nie
>> trudno złapac związek tych dwu wypowiedzi.
>>
>Bardzo cie prosze, nie wkladaj w moje usta czegos, czego nie

>powiedzialam.***

treść moich akapitów taka sama - twoje odpowiedzi skrajnie rózne. zabawne i
intelektualnie podniecające.
Kim jest osoba, która udziela takich odpowiedzi na to samo...?

>> "chrząka" ale nawet zamruczeć ni może , ponieważ nie ma ku temu żadnych
>> podstaw. Przynajmniej na tym etapie.
>
>Wlasnie. Prawo stanowi, ze przymus, szantaz sa karalne. Dopoki sekcie
>jakiejs badz konkretnemu czlowiekowi sie tego nie udownodni, nie ma w
>ogole sprawy.
>Dotyczy to wszystkich, nie tylko sekt czy zwiazkow
>wyznaniowych. Myslalam, ze wyrazilam sie wystarczajaco jasno.

A o czym ja niby pisałem, stwierdzając, że prawo nawet mruknąć nie może,
jeżeli nie ma ku temu odpowiednich uregulowań prawnych. Sądziłem, że Ty mnie
zrozumiałaś. No cóż, oboje pomylilismy się, co zdatrzyć sie każdemu może. Ja
w swym sądzeniu, ty w swym mysleniu.

>> Może i były procesy, też nie pamietam. zwracam ci jednak uwagę, że
działania
>> sekty, o ile ma madrego guru nie będą dotyczyły sekty lecz indywidualnych
>> przypadków popełnionych przez członków sekty. problem odpowiedzialności
za
>> poczynania nie rozciąga się na całą sektę jako ludzi czy jako
organizację,
>> lecz na jej indywidualnych członków, którzy w rozumieniu prawa są
>> jednostkami ludzkimi przed sądem tzw podsądnymi.
>
>Zgadza sie. A czym jest sekta? To zbiorowisko ludzi.
>To nie jest jakis abstrakcyjny byt.

I co z tego co napisałaś wynika w kontekście obowiązującego prawa?
Wyjasnij, ponieważ znowu jak w poprzednim poście przytaczasz ogólnie i
szeroko znane oczywistości.
Co chcesz powiedzieć przez przytoczenie informacji, która nie jest twoim
przemysleniem jedynie znanym wszystkim faktem?

>> -- odpowiedzialnośc zbiotowa juz dawno została zaniechana.
>
>I bardzo dobrze.

To też wszyscy wiedzą bez twojej zaskakującej oceny.


>
>> Sekta która w rozumieniu prawa otrzymuje miano organizacji lub związku
>> przestępczego ma wyjątkowo krrótki zywot. O ile wiem sekty par excellence
>> nie tworzą sie na okres tygodnia lub dwóch dla jednego lub dwu "skoków'
>
>Zgadz asie.

To miłe z twojej strony i zarazem tak nieczęste jak deszcz u Nomadów. ;-)


>
>> Nie przesadzaj zadając mi takie pytanie. Skieruj je raczej do rządu,
Sejmu,
>> senatu. Przecież to sprawa ogólnopolska i napewno nie gminnej wagi.
>
>ja twierdze, ze nie j4st to sprawa dp rozstrzygania na forum publicum
>w formie, w ktorej wnioskiem byloby zabronienie tworzenia zwiazkow
>wyznaniowych.

a kto ci powiedział, że efektem takowej dyskusji byłoby zabronienie
tworzenia związków wyznaniowych.
przecież to byłby skonczony idiotyzm i smiech, jaki smiech!? - to byłby
rechot na cały cywilizowany świat.
W przypadku powstania takiego kretynskiego zakazu (przeciez to niemożliwe)
byłby również zakaz istnienia kościołów: katolickiego, protestanckiego,
augsburskiego i td.

>> >No wlasnie.
>>
>> Widzę, że zgadzasz się z tym. I właściwie mozna by tutaj i tym problem
cały
>> spointować
>
>To czemu tego nie zrobiles?

Jezu! stracić taką barwną w swej ekspresji i apodyktycznym sposobem pisania
dyskutantkę?

>> żadnych nowych granic nie trzeba definiować, jeżeli dotychczasowe prawne
>> ustalenia są wystarczające w swym zakresie.. Jedyna granicą w wolnym
kraju
>> jest ustanowione prawo!
>> Ps. Czy ja dobrze czytam? ty znowu zmieniłaś punkt widzenia? tym razem
nie
>
>Nic nie zmienialam, od poczatku byl taki sam tylko chyba miales
>problemy ze zrozumieniem tego, albo ja sie nie dosc jasno
>wyrazilam.. albo juz sama nie wiem co.

najzupełniej poważnie stwierdzam, że to drugi miły z twej strony fakt.
mam wiele ciepła. ale i tak pewnie nie jest ci chłodno w czasie gorącej
dyskusji. ;-)

>
>> optujesz już za wolnością wyboru (jak pisałaś w poprzednich postach )
tylko
>> za określaniem jakichs bliżej nie znanych granic.
>> Pytanie: i kto te granice ma ustalać episkopat pod kierownictwem
dominkanów
>> czy może odwrotnie?
>
>Nie kompilkuj czegos co moze byc proste. Mamy dosc jasno zdefiniowane
>czynnosci ktore sa przestepstwem i sa scigane na podstawie Kodeksu
>Karnego. Szantaz do nich nalezy.

napewno niczego nie komplikuję. Słowo: szantaż to tylko rzeczownik, który
rzeczywiście konkretnie oznacza: coś za coś pod przymusem i już jest.
sama pisałaś przecież, że w sektach nie występuje przymuś, szantaż lecz
pranie mózgu. ja zreszta tez jestem tego zdania.
Nikt nikogo nie musi szantażować. Poza tym to nie jest prosta sprawa
udowdnić szantaż tam gdzie go nie ma , gfdzie tylko jest np. tzw.
oczekiwanie. Czy oczekiwanie jezt sprzeczne z przepisamia prawa? gdzie jest
taki przepis, artykuł.
czy to określenie wyczerpuje twoim zdaniem znamiona artykułu o szantażu?

>TU JEST GRANICA.

Nie! to tylko namiasta granicy. szntaż w swych okolicznościach powstawania
przy bliższej i dociekliwej analizie może nie byc jednoznacznie szantażem i
co wtedy? To słabe granice na dzien dzisiejszy. Nalezy rozważyć inne
sytuacje szantażopodobne (jeżeli takie okreslenie może egzystować) i
sprecyzować, skodyfikować.


>Oczywiscie, powiadomienie o przestepstwie moze byc dyskusyjne - bo
>najczesciej w sprawach o szantaz poszkodowany sam zglasza ow fakt.
>Tutaj czlonkowie sekty nieczesto sglaszaja, i to jak rozumiem stanowi
>problem.

też. wydaje mi sie jednak, że większym problem jest niejednoznacznośc w
zakresie okreslenia sznatażu lub raczej satelitarny względem sznatażu
charakter innych przestępstw - także sekciarskich.

>> Rozważ przecie, że adwersarz niekoniecznie musi prezentować swoje
prywatne
>> opinie w dyskusji lecz również może przytoczyć opinie zasłyszane lub
>> przeczytane.
>
>No to wartaloby zeby zaznaczyl ze cytuje kogos, prawda?
>

z malenką uwagą: cytat ma charakter dosłowności.
sama kwintesencja niekoniecznie. Kwintesencja - nic wspólnego z
Arystotelesem oczywiście.

>> >Nie ma obiektywnych miarek, ktoreby mozna przylozyc do kazdego
>> >czlowieka i powiedziec "a teraz on sie zlamie" albo "a ten pozostanie
>> >soba nawet jak zrobimy to-i-to".
>>
>> Jeżeli nie ma takich miarek to skąd na dzień dobry będziesz juz wiedziała
>> kto jest mocny a kto nie?
>> czysta teoria, agdzie oczekiwany przez Ciebie wydźwięk praktyczny
dyskusji?
>
>Nie pisalam, ze na dziendobry.

Przecież nie zaznaczyłem, że to jest cytat ztwego teksu. to moje słowa i
napisałem je po to, żeby podkreślić jak waznym czynnikiem jest czas w
kontekście udzielania pomocy osobom uwikłanym w sektę ze słabym
charakterkiem.

>> >Niemniej, potrafie rozroznic w *konkretnym przypadku* z jak silna
>> >osoba mam do czynienia, ot chociazby na potrzeby okreslenia tego, czy
>> >da sie do jakiejs sekty wciagnac czy nie.
>>
>> Tak po oczach? czy może po usmiechu?
>> a może po innych atrybutach kobiecości lub męskości?
>> Skoro nie ma miarek...
>
>Onbserwujac kogos przez pare miesiecy.
>Nie po oczach ani nie po umiesmiechu ale po tym co robi.
>
>
>> Twój cytat: "przez pare miesiecy ..." koniec cytatu. No własnie! to duzo
>> czasu.
>> Nie poznawszy słabeusza od razu pozwalasz na być może nieodwracalne
zmiany w
>> jego (jej) mózgownicy.
>
>? co rozumiesz przez "pozwalam"?

Nie mogąc podjąć decyzji co do własnych działań w tej dziedzinie -
pozwalasz.
a nie możesz podjąc decyzji przez parę miesięcy - ponieważ potrzebujesz tyle
czasu na to, żeby stwierdzić czy jest taka potrzeba ingerowania czy nie. byc
może ktoś jest na tyle twardzielem, że twoje działania są zbyteczne.

>> >zakladasz ze tacy maja mocna konstrukcje psychiczna - dlaczego?
>>
>> A ty jesteś innego zdania?. swoje napewno spróbuje uzasadnić póxniej
>
>No to uzasadnij, bo Ty wysunales ta teze a nie ja.

tak ja. Wynika to przecież jasno z treści.
***A ty jesteś innego zdania?.*** - byłem ciekaw twego spojrzenia na tę
kwestię, jeżeli w ogóle jakieś masz.
1. siła fizyczna (również jako jakośc zdrowia organizmu) daje poczucie
pewności siebie
2. wzmacnia własne przeświadczenie o mozliwości przetrzymania i pokonania
niejednej przeciwności losu czy innych kłopotów.
3. ogromna wrażliwość, kruchość psychiczna bardzo rzadko idzie w parze z
dobrą jakościa fizyczną. jeżeli jest ta druga to małe prawdopodobieństwo
występowania tej pierwszej.

>> >Bo mnie zle zrozumiales.
>>
>> Jesteś pewna tego? A może nieprecyzyjnie lub alternatywnie napisałaś??
>
>Co nie wyklucza powyzszego.

masz rację w odniesieniu do skutku. ale milej znac i przyczynę tegoż skutku.

>> >Zauwaz, ze tutaj dochodzi do naruszenia wolnosci jednostki i jej praw
>> >do samodecydowania o sobie.
>>
>> tak samo jak dochodzi do naruszenia jednostki przy odwożeniu pijaka
leżącego
>> na mrozie do izby wytrzeźwień lub szpitala.
>
>Tylko ze pijak najczesciej jest w takim stanie ze nie moze podjac
>normalnych czynnosci myslowych.
>Ludzie nalezacy do sekty nie zdradzaja objawow upojenia alkoholowego.

ale nie mozna i nie należy wykluczyć braku mozliwości podjęcia normalnych
czynnosci myslowych.
BTW do izby jadą pijani, którzy rozumją całkiem rzeczowo.


>
>> >Nie nalezy ludzi bronic przed nimi samymi rekami *panstwa* i
>> >odgornymio przepisami.
>>
>> ciekawe spostrzeżenia!!
>> Proponuje:
>> rozwiązać par exemple policję, żeby rękami państwa nie ratować ludzi
przed
>> nimi samymi.
>
>Zapomnialam dodac (bo wydawalo mi sie oczywiste)

A to zdanie - to juz jest oksymoron. Nina naprawdę proszę Cię nie szarp się
na takie łamańce werbalno - myslowe.
Jeżeli coś ci się wydawało oczywiste to znaczy, że o tym nie zapomniałaś.
jeżeli zapomniałaś - jak piszesz - to nie mogło ci sie wydawać oczywiste bo
niby jak, jeżeli o czymś nie pamietałaś.
Może kiedyś cię polubię ;-))

>> przecież każde prawo ogranicza wolnośc człowieka.
>> W każdym kraju są prawa pisane i nie pisane, które w każdy sposób
>> ograniczają człowieka.
>> przeciwko czemu protestujesz? przeciwko ustalaniu prawa?
>> jeżeli jesteś anarchistką jestem w stanie to zrozumieć.
>
>Nie jestem anarchistka. jestem natomiast przeciwna ograniczeniom
>prawnym tam gdzie nie sa konieczne.

I kto to będzie ustalał twoim zdaniem?
I kiedy? życie nie stoi w miejscu, żeby prawa ongis ustalone były dobre i
dzisiaj.

Konik Bujany

unread,
Aug 12, 2000, 3:00:00 AM8/12/00
to
 
Nie jestem anarchistka. jestem natomiast przeciwna ograniczeniom prawnym tam gdzie nie sa konieczne.
Co rozumiesz przez „konieczne” ? :-))))
It is loading more messages.
0 new messages