3majcie się
Marcin Sz.
I te okularki przeciwsłoneczne na początku!! :-))))))))))))
Boskie. :))) No i ta scena z piersiami. ;)
3maj się
Marcin
>>> NIby nie zaskakuje, wiadomo, że znowu robot-morderca będzie polował
>>> na Connora - ale jak to się ogląda! Bardzo, bardzo dobry film. Żeby
>>> się nie nudzić, mamy parę zmian - TX to kobieta, a Schwarzenegger
>>> podkpiwa sobie popisując się robocią definicją stosunków damsko-
>>> męskich.
>>
>>I te okularki przeciwsłoneczne na początku!! :-))))))))))))
>
> Boskie. :))) No i ta scena z piersiami. ;)
Ale w ogóle dużo jest tu całkiem inteligentnego humoru. Sam początek,
kiedy główny bohater mówi, że uratował przyszłość - i widzimy jego
teraźniejszość, z tekstem typu "I should feel safer now". Bardzo fajnie
to jest zderzone.
Dobrze zrobione, ale od poprzednich części o klasę słabsze. Bardzo mało
się dzieje -- mając w głowie odniesienie w postaci gęstości akcji w dwóch
pierwszych Terminatorach, byłem naprawdę zaskoczony gdy film się skończył;
myślałem, że to dopiero jakaś jedna trzecia. Postać grana przez Claire
Danes jest w ogóle nie rozegrana -- widzimy w początkowej scenie
konfrontacji z Johnem Connorem, jaka ona jest bysta i twarda, ale potem
przez cały film nie ma właściwie okazji użyć tych cech. Z drobnych rzeczy,
nieprzekonywająco wypadali ludzie wyrzucani z samochodów -- w drugiej
części, ten facet wyrzucony przez T-1000 z ciężarówki tak się zderza z
asfaltem, że do dziś mam nieprzyjemne uczucie w górnej części kręgosłupa
gdy sobie o tym przypomnę. A w T3 strażacy turlają się jak dzieci w
przedszkolu bawiące się w wypadanie z samochodu.
Ale, oczywiście, zdecydowanie należy obejrzeć.
Pozdrowienia,
Aleksander
> Dobrze zrobione, ale od poprzednich części o klasę słabsze.
A ja odniosłem nawet wrażenie, że lepsze od dwójki!
> Bardzo
> mało się dzieje -- mając w głowie odniesienie w postaci gęstości akcji
> w dwóch pierwszych Terminatorach, byłem naprawdę zaskoczony gdy film
> się skończył; myślałem, że to dopiero jakaś jedna trzecia.
Tak, koniec jest niespodziewanie wczesny, to prawda. Ale "gęstość" jest
absolutnie OK i nie ma w niej w ogóle czasu na ziewnięcie, które od
czasu do czasu pojawia się jednak przy "walce ze Smithami" czy "pościgu
na autostradzie" w Matriksie. Przecież ten pościg dźwigowo-
strażopożarnowo-motocyklowy na początku to majstersztyk.
> Postać
> grana przez Claire Danes jest w ogóle nie rozegrana -- widzimy w
> początkowej scenie konfrontacji z Johnem Connorem, jaka ona jest bysta
> i twarda, ale potem przez cały film nie ma właściwie okazji użyć tych
> cech.
No co Ty - a jak rozwala latający samolocik? Albo jak strzela do Arniego?
Albo jak ucieka z grobowca?
E tam słabsze.
>się dzieje -- mając w głowie odniesienie w postaci gęstości akcji w dwóch
>pierwszych Terminatorach, byłem naprawdę zaskoczony gdy film się skończył;
>myślałem, że to dopiero jakaś jedna trzecia. Postać grana przez Claire
No i bardzo dobrze, że się właśnie tam i tak skończył.
>Danes jest w ogóle nie rozegrana -- widzimy w początkowej scenie
>konfrontacji z Johnem Connorem, jaka ona jest bysta i twarda, ale potem
>przez cały film nie ma właściwie okazji użyć tych cech. Z drobnych rzeczy,
>nieprzekonywająco wypadali ludzie wyrzucani z samochodów -- w drugiej
>części, ten facet wyrzucony przez T-1000 z ciężarówki tak się zderza z
>asfaltem, że do dziś mam nieprzyjemne uczucie w górnej części kręgosłupa
>gdy sobie o tym przypomnę. A w T3 strażacy turlają się jak dzieci w
>przedszkolu bawiące się w wypadanie z samochodu.
Bo oni wypadają z ciężarówki jadącej wolno.
[...]
Paweł Pluta
--
-.-. --.. . -- ..- -- --- -- ... ... . -. -. .. . ---
-.. .--. --- .-- .. .- -.. .- --- -.. -... .. --- .-.
> >Dobrze zrobione, ale od poprzednich części o klasę słabsze. Bardzo mało
> E tam słabsze.
E tam 'e tam'.
Pierwszy miał _K_limat i urok pewnej nowości.
Drugi miał Efekty Specjalne
Trzeci...
No właśnie, co nowego można zrobić w trzecim filmie z serii ?
W tym wypadku poszli nieco w autoparodię jak nie przymierzajac
w Army of Darkness. Te okularki...
No i oczywiscie musieli zrobić większy pościg,
MSZ przedobrzyli - ile taki dźwig moze wyciągnąć na prostej ?
W ogóle nowy/a terminator działa jakoś mało skutecznie
i - co gorsza, dla logiki wewnętrznej filmu - zbyt 'emocjonalnie'.
A przecież to maszyna wykonujaca okreslone zadanie.
> >pierwszych Terminatorach, byłem naprawdę zaskoczony gdy film się skończył;
> >myślałem, że to dopiero jakaś jedna trzecia. Postać grana przez Claire
> No i bardzo dobrze, że się właśnie tam i tak skończył.
Tu się zgodzę.
Zakończenie zaskoczyło mnie bardzo a bardzo pozytywnie,
zwłaszcza po <rot13> fpranpu ebqrz m ebobpbcn </rot13>.
> >Danes jest w ogóle nie rozegrana -- widzimy w początkowej scenie
> >konfrontacji z Johnem Connorem, jaka ona jest bysta i twarda, ale potem
> >przez cały film nie ma właściwie okazji użyć tych cech.
Racja.
Chyba chcieli uzasadnić <rot13> xgb v cb pb jlfłnł
nxghnyartb grezvangben </rot13>.
> Paweł Pluta
Czegoś brakuje: budzącego prawdziwą grozę złego terminatora. Wrażenia,
że - wbrew elementarnym zasadom konstrukcji filmów - gudgaje
niekoniecznie dadzą radę skopać mu ass.
No, ale film rzeczywiście bardzo przyjemny. Cokolwiek by mówili
Miłośnicy Filmów Kultowych od Poczęcia, lepszy od "Reaktywacji".
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
>> Bardzo
>> mało się dzieje -- mając w głowie odniesienie w postaci gęstości akcji
>> w dwóch pierwszych Terminatorach, byłem naprawdę zaskoczony gdy film
>> się skończył; myślałem, że to dopiero jakaś jedna trzecia.
>
> Tak, koniec jest niespodziewanie wczesny, to prawda. Ale "gęstość" jest
> absolutnie OK i nie ma w niej w ogóle czasu na ziewnięcie, które od
> czasu do czasu pojawia się jednak przy "walce ze Smithami" czy "pościgu
> na autostradzie" w Matriksie. Przecież ten pościg dźwigowo-
> strażopożarnowo-motocyklowy na początku to majstersztyk.
Na mnie większe wrażenie zrobił ten z Matriksa. Oraz ten w drugim
Terminatorze, gdy T-1000 ściga ciężarówką Johna Connora uciekającego
na motorku, a ich obu przyszły gubernator Kalifornii na Harleyu.
Ale nie chodziło mi o gęstość scen pościgowych (T3 to tak naprawdę od
początku do końca jedna bardzo przedłużona scena pościgowa, nie ma
momentów na złapanie oddechu), a o to ile się realnie dzieje -- gdybyśmy
chcieli streścić Terminatory na takim samym poziomie szczegółowości, to
ułożenie według malejącej długości streszczeń byłoby takie: T2, T1,
... duży odstęp ... T3.
>> Postać
>> grana przez Claire Danes jest w ogóle nie rozegrana -- widzimy w
>> początkowej scenie konfrontacji z Johnem Connorem, jaka ona jest bysta
>> i twarda, ale potem przez cały film nie ma właściwie okazji użyć tych
>> cech.
>
> No co Ty - a jak rozwala latający samolocik? Albo jak strzela do Arniego?
> Albo jak ucieka z grobowca?
Jest to niczym wobec tego, jak Sarah Connor ucieka ze szpitala.
Zresztą cyborgowatość Arniego też jest słabo wykorzystana. W dwójce było
parę scen, w których Schwarzenegger pokazywał, że jest Terminatorem bez
urywania sobie głowy -- np. jak przewrócił ciężarówkę chwytając jedną ręką
za szoferkę a drugą za naczepę, albo jak potem turlał się z dużą
szybkością, ewidentnie demonstrując moment bezwładności typowy dla bryły
metalu a nie dla człowieka. W trójce nie robi nic, poza przyjmowaniem na
klatę pocisków z broni palnej.
Pozdrowienia
Aleksander
>> >Dobrze zrobione, ale od poprzednich części o klasę słabsze. Bardzo
>> >mało
>> E tam słabsze.
>
> E tam 'e tam'.
> Pierwszy miał _K_limat i urok pewnej nowości.
> Drugi miał Efekty Specjalne
A ja jestem świeżo po nostalgicznym odświeżeniu jedynki - i jest dużo
słabsza od trójki. Aktorka grająca Sarę Connor nie podobała się nawet mi
jako nastolatkowi (a to już duży wyczyn). A teraz po prostu nie mogę
patrzeć na jej drewnianą mimikę. Jedynka marnuje wiele okazji
fabularnych - np. policjanci giną tak jakoś głupio, nawet nie mając
szansy na przyznanie "ale z nas durnie, że nie wierzyliśmy". Tak samo
scena w nocnym klubie - jakie byłoby fajne, gdyby zamiast jednego
okrzyku "on nie zapłacił!", Arnold jeszcze musiał sforsować
selekcjonarkę ;-). Kicz prowadzi do komizmu niezamierzonego (czołg
jadący po warstwach ludzkich czaszek - skąd, u licha, wzięły się te
czaski; jeśli to cmentarz, to gdzie reszta kości?). Trójka rozładowuje
te efekty komizmem intencjonalnym (wszystkie kpiny z jedynki: psycholog
policyjny, "give me your clothes now", "I'll be back", "you're
terminated, fucker").
> policjanci giną tak jakoś głupio, nawet nie mając
> szansy na przyznanie "ale z nas durnie, że nie wierzyliśmy".
Co racja to racja, tego mi właśnie zawsze brakowało w tym miejscu.
> scena w nocnym klubie - jakie byłoby fajne, gdyby zamiast jednego
> okrzyku "on nie zapłacił!", Arnold jeszcze musiał sforsować
> selekcjonarkę ;-).
Hehe :) "Kennkarta klubowa jest?"
skoczek
--
"no i wiesz poszedlem wreszcie do Piekarni"
"widzialem. ale stales po drugiej stronie ulicy"
"nie moglem znalezc przejscia dla pieczyw".............pvek.org
> Kicz prowadzi do komizmu niezamierzonego (czołg
> jadący po warstwach ludzkich czaszek - skąd, u licha, wzięły się te
> czaski; jeśli to cmentarz, to gdzie reszta kości?).
Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu dużo
czaszek. Na wojnie nie takie rzeczy się zdarzają. Nie widziałeś zdjęć
z Kambodży?
> Trójka rozładowuje
> te efekty komizmem intencjonalnym (wszystkie kpiny z jedynki: psycholog
> policyjny, "give me your clothes now", "I'll be back", "you're
> terminated, fucker").
Tobie się bardziej podoba Terminator trzeci niż pierwszy z tego samego
powodu, dla którego zapewne Sapkowski podoba Ci się bardziej od Tolkiena.
Nie możesz po prostu znieść że coś może być na serio a nie dla jaj.
Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w ogóle nie
przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej kunsztu od autora
scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3. Mniej więcej tak jak napisanie
'Władcy Pierścieni' było trudniejsze niż napisanie 'Sagi o Wiedźminie'.
Pozdrowienia
Aleksander
> słabsza od trójki. Aktorka grająca Sarę Connor nie podobała się nawet mi
> jako nastolatkowi (a to już duży wyczyn). A teraz po prostu nie mogę
> patrzeć na jej drewnianą mimikę.
Dla mnie film to nie tylko uroda głównej bohaterki.
> Jedynka marnuje wiele okazji
> fabularnych - np. policjanci giną tak jakoś głupio, nawet nie mając
> szansy na przyznanie "ale z nas durnie, że nie wierzyliśmy".
Śmierć przeważnie jest głupia.
A że biedacy nie mają okazji do złozenia samokrytyki ?
Chyba nie wszystko musi być wykładane 'kawa na ławę'.
Choć czasami wykładanie się przydaje - jak np. w League
of eXtraordinary Gentlemen (doobre) kwestia kim jest
Mina Harker.
> Tak samo
> scena w nocnym klubie - jakie byłoby fajne, gdyby zamiast jednego
> okrzyku "on nie zapłacił!", Arnold jeszcze musiał sforsować
> selekcjonarkę ;-).
Najpierw musiałaby ją sforsować Sara.
BTW: '... to mnie by wyrzucili z Myśliwskiego Klubu.
Mnie by wyrzucili... A kto by mnie tam wpuścił ???'
Inna sprawa że jeden trup w tę czy w te az takiej
różnicy chyba-by nie zrobił ?
> Kicz prowadzi do komizmu niezamierzonego (czołg
> jadący po warstwach ludzkich czaszek - skąd, u licha, wzięły się te
> czaski; jeśli to cmentarz, to gdzie reszta kości?).
Moze i kicz, ale wrazenie robił.
SkądŚ sie określenie'technoir' wzięło, prawda ?
> Trójka rozładowuje
> te efekty komizmem intencjonalnym (wszystkie kpiny z jedynki: psycholog
> policyjny, "give me your clothes now", "I'll be back", "you're
> terminated, fucker").
Bo cóż innego pozostało Twórcom T3 jak nie pójście w autoparodię ?
Skoro tak naprawdę film powtarza schemat T1 i T2, pozostało tylko
ratować się takimi ukłonami w stronę Wiernej Frekwencji,
Co nie zmienia faktu ze pomysł 'jak to wszystko skonczyć'
jest naprawdę niezły.
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]
--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ Why do we always come here?
8o ^ / \ I guess we'll never know.
wiki-at-rpg.pl gg# 5452177 ][=m=| | It's like a kind of torture...
http://esensja.pl \/_|_\___wjm To have to watch the show!
>> Jedynka marnuje wiele okazji
>> fabularnych - np. policjanci giną tak jakoś głupio, nawet nie mając
>> szansy na przyznanie "ale z nas durnie, że nie wierzyliśmy".
>
> Śmierć przeważnie jest głupia.
Wszystko jest głupie, ale jak już zapłaciłem parę dych w kasie kina to
chciałbym, żeby to mądrze pokazano.
>> Tak samo
>> scena w nocnym klubie - jakie byłoby fajne, gdyby zamiast jednego
>> okrzyku "on nie zapłacił!", Arnold jeszcze musiał sforsować
>> selekcjonarkę ;-).
>
> Najpierw musiałaby ją sforsować Sara.
I byłoby śmiesznie. Śmiertelnie przerażona Sara stara się udawać
kulerską kluberskę, Michaela Biehna nie wpuszczają za flanelarstwo itd.
>> Kicz prowadzi do komizmu niezamierzonego (czołg
>> jadący po warstwach ludzkich czaszek - skąd, u licha, wzięły się te
>> czaski; jeśli to cmentarz, to gdzie reszta kości?).
>
> Moze i kicz, ale wrazenie robił.
Na mnie zawsze (i w 1985 i teraz) negatywne.
>> Trójka rozładowuje
>> te efekty komizmem intencjonalnym (wszystkie kpiny z jedynki:
>> psycholog policyjny, "give me your clothes now", "I'll be back",
>> "you're terminated, fucker").
>
> Bo cóż innego pozostało Twórcom T3 jak nie pójście w autoparodię ?
Bo cóż innego pozostało <i>wszystkim</i> twórcom kina science (he he)
fiction jak nie pójście w autoparodię ?
>> Kicz prowadzi do komizmu niezamierzonego (czołg
>> jadący po warstwach ludzkich czaszek - skąd, u licha, wzięły się te
>> czaski; jeśli to cmentarz, to gdzie reszta kości?).
>
> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
> dużo czaszek.
_Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
>> Trójka rozładowuje
>> te efekty komizmem intencjonalnym (wszystkie kpiny z jedynki:
>> psycholog policyjny, "give me your clothes now", "I'll be back",
>> "you're terminated, fucker").
>
> Tobie się bardziej podoba Terminator trzeci niż pierwszy z tego samego
> powodu, dla którego zapewne Sapkowski podoba Ci się bardziej od
> Tolkiena. Nie możesz po prostu znieść że coś może być na serio a nie
> dla jaj.
Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją wizję
nakładane informacje alfanumeryczne? Czy opłacałoby się np. frazę "FUCK
YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na siatkówkę cyborga, a
potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona? Albo całego
działka wepchniętego w krowią odbytnicę (byłoby takie fajne "muuuuuu!"
nad Los Angeles).
To _nie_ jest serio. To jest kinowa fantastyka. Im bardziej udaje się,
że to jest serio, tym bardziej to jest komiczne, ale już w sposób
niezamierzony.
> Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
> ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
> kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
Bo?
> > Śmierć przeważnie jest głupia.
> Wszystko jest głupie, ale jak już zapłaciłem parę dych w kasie
> kina to chciałbym, żeby to mądrze pokazano.
Krytyk i eunuch z jednej są parafii
obaj wiedzą jak żaden nie potrafi.
> > Najpierw musiałaby ją sforsować Sara.
> I byłoby śmiesznie.
Nie wydaje mi się zeby w zamierzeniu Twórców pierwszy
Terminator miał być komedią.
> Śmiertelnie przerażona Sara stara się udawać
> kulerską kluberskę, Michaela Biehna nie wpuszczają za flanelarstwo itd.
Swoją drogą masz specyficzne poczucie humoru.
> Bo cóż innego pozostało <i>wszystkim</i> twórcom kina science (he he)
> fiction jak nie pójście w autoparodię ?
Moje gratulacje.
Nareszcie znalazłes nowy - ontopiczny - temat trolowania ;->>>
> > Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
> > dużo czaszek.
> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
Reżyser.
> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją wizję
> nakładane informacje alfanumeryczne?
Żeby Zwykły Amerykański Zjadacz Popcornu zrozumiał co się dzieje.
> YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na siatkówkę cyborga, a
> potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
Nie.
Jednak pokazywanie płytki drukowanej z kilkoma mikroprocesorami
opatrzone suchą relacją zza kadru tłumaczącą procesy decyzyjne
terminatora byłoby niefilmowe, prawda ?
> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona? Albo całego
> działka wepchniętego w krowią odbytnicę (byłoby takie fajne "muuuuuu!"
> nad Los Angeles).
To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
Inna sprawa że praktycznie wszystkie Terminatory dażą
do bezpośredniego starcia 'oko w soczewkę'.
Dlaczego nie wysłali snajpera ?
> To _nie_ jest serio. To jest kinowa fantastyka. Im bardziej udaje się,
> że to jest serio, tym bardziej to jest komiczne, ale już w sposób
> niezamierzony.
Opisany przez jacka Dukaja sposób 'czego autor nie napisał'
jak widac pasuje nie tylko do książek.
> > Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
> > ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
> > kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
> Bo?
Bo T3 jest wtórny wobec T1 ?
> > Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
> > dużo czaszek.
> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
Reżyser.
> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją wizję
> nakładane informacje alfanumeryczne?
Żeby Zwykły Amerykański Zjadacz Popcornu zrozumiał co się dzieje.
> YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na siatkówkę cyborga, a
> potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
Nie.
Jednak pokazywanie płytki drukowanej z kilkoma mikroprocesorami
opatrzone suchą relacją zza kadru tłumaczącą procesy decyzyjne
terminatora byłoby niefilmowe, prawda ?
> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona? Albo całego
> działka wepchniętego w krowią odbytnicę (byłoby takie fajne "muuuuuu!"
> nad Los Angeles).
To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
Inna sprawa że praktycznie wszystkie Terminatory dażą
do bezpośredniego starcia 'oko w soczewkę'.
Dlaczego nie wysłali snajpera ?
> To _nie_ jest serio. To jest kinowa fantastyka. Im bardziej udaje się,
> że to jest serio, tym bardziej to jest komiczne, ale już w sposób
> niezamierzony.
Opisany przez Jacka Dukaja sposób 'czego autor nie napisał'
jak widac pasuje nie tylko do książek.
> > Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
> > ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
> > kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
> Bo?
Bo T3 jest wtórny wobec T1 ?
>> > Śmierć przeważnie jest głupia.
>> Wszystko jest głupie, ale jak już zapłaciłem parę dych w kasie
>> kina to chciałbym, żeby to mądrze pokazano.
>
> Krytyk i eunuch z jednej są parafii
> obaj wiedzą jak żaden nie potrafi.
Usenet jest za darmo, więc nie można się nawet skarżyć na dowcipy z
brodą.
>> > Najpierw musiałaby ją sforsować Sara.
>> I byłoby śmiesznie.
>
> Nie wydaje mi się zeby w zamierzeniu Twórców pierwszy
> Terminator miał być komedią.
Ale im wyszła.
>> > Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
>> > dużo czaszek.
>> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
>
> Reżyser.
I to ma być serio, tak?
>> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją
>> wizję nakładane informacje alfanumeryczne?
>
> Żeby Zwykły Amerykański Zjadacz Popcornu zrozumiał co się dzieje.
I to ma być serio, tak?
>> YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na siatkówkę cyborga, a
>> potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
>
> Nie.
> Jednak pokazywanie płytki drukowanej z kilkoma mikroprocesorami
> opatrzone suchą relacją zza kadru tłumaczącą procesy decyzyjne
> terminatora byłoby niefilmowe, prawda ?
I to ma być serio, tak?
>> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
>> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
>> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
>> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona? Albo
>> całego działka wepchniętego w krowią odbytnicę (byłoby takie fajne
>> "muuuuuu!" nad Los Angeles).
>
> To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
> opiera sie cała akcja.
I to ma być serio, tak? Zawsze tak jest z tą filmową fantastyką - że jak
się bardzo stara być serio, to dopiero boki można zrywać.
>> > Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
>> > ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
>> > kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
>> Bo?
>
> Bo T3 jest wtórny wobec T1 ?
Trudniej zrobić pastisz, który będzie skrępowany konwencjami oryginału,
niż tak po prostu se wymyślić, że gdyby tak morderczy robot w Los
Angeles. Przecież robiąc T3 musieli cały czas iść w kaloszach uszytych
im przez Camerona.
> I to ma być serio, tak?
> I to ma być serio, tak?
> I to ma być serio, tak?
> I to ma być serio, tak?
Nie. To ma być filmowo.
> Zawsze tak jest z tą filmową fantastyką - że jak
> się bardzo stara być serio, to dopiero boki można zrywać.
No to weź się i nakręć.
> > Bo T3 jest wtórny wobec T1 ?
> Trudniej zrobić pastisz, który będzie skrępowany konwencjami oryginału,
> niż tak po prostu se wymyślić, że gdyby tak morderczy robot w Los
> Angeles.
Skoro to takie proste to dlaczego nie sypiesz z maka
(albo z rękawa) kolejnymi scenariuszami i opowiadaniami,
tylko męczysz się w korporacji ?
Miałbyś i na terenówkę i na codzienny stek, na codzienną
szklaneczkę whisky...
>> I to ma być serio, tak?
>> I to ma być serio, tak?
>> I to ma być serio, tak?
>> I to ma być serio, tak?
>
> Nie. To ma być filmowo.
No to bardzo przepraszam, ale nie możecie jednocześnie twierdzić, że
jest serio i nie jest serio. Jeśli nie jest - to T3 jest lepszy, bo do
tej swojej niepoważności podchodzi z większym luzem i większą
samoświadomością. Jeśli jest serio, no to... "muuuuuuuuu...!".
>> Zawsze tak jest z tą filmową fantastyką - że jak
>> się bardzo stara być serio, to dopiero boki można zrywać.
>
> No to weź się i nakręć.
Jak to się odnosi do tego, co napisałem?
>> > Bo T3 jest wtórny wobec T1 ?
>> Trudniej zrobić pastisz, który będzie skrępowany konwencjami
>> oryginału, niż tak po prostu se wymyślić, że gdyby tak morderczy
>> robot w Los Angeles.
>
> Skoro to takie proste to dlaczego nie sypiesz z maka
> (albo z rękawa) kolejnymi scenariuszami i opowiadaniami,
> tylko męczysz się w korporacji ?
> Miałbyś i na terenówkę i na codzienny stek, na codzienną
> szklaneczkę whisky...
Jak myślisz, dlaczego RAZ chałturzy na tylu frontach felietonowo-
żurnalistycznych? Górny limit zarobków polskojęzycznego pisarza
fantastycznego wyznacza, jak sądzę, Sapkowski. W każdym razie, nie
słyszałem o tym, żeby ktoś w tej branży go prześcignął (spośród,
podkreślam, piszących po polsku). No i ten górny limit jest mocno
pesymistyczny i zdecydowanie poniżej pułapu tego, co można wyciągnąć w
tejże korporacji (zwłaszcza po doliczeniu opcji na akcje). W Polsce
bardziej się opłaca pisać o książkach niż pisać książki.
a w terminatorze podeszli z pokorą i nie skopali
--
pozdrawiam
Piotr Leszczynski
Free.art.pl/comics
>> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
>> dużo czaszek.
>
> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
Raczej ludzie oczywiście. Choć druga możliwość też jest do pomyślenia.
>> Tobie się bardziej podoba Terminator trzeci niż pierwszy z tego samego
>> powodu, dla którego zapewne Sapkowski podoba Ci się bardziej od
>> Tolkiena. Nie możesz po prostu znieść że coś może być na serio a nie
>> dla jaj.
>
> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją wizję
> nakładane informacje alfanumeryczne? Czy opłacałoby się np. frazę "FUCK
> YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na siatkówkę cyborga, a
> potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
Bo korzysta z zewnętrznego systemu ekspertowego, który ma interfejs
przystosowany do używania przez ludzi.
> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona?
No owszem, nie da się ukryć że jest to poważna luka. Ale bez tego nie
mogłoby w ogóle być tego filmu.
> Im bardziej udaje się,
> że to jest serio, tym bardziej to jest komiczne, ale już w sposób
> niezamierzony.
Innymi słowy, nie możesz znieść jak coś jest na serio a nie dla jaj.
>> Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
>> ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
>> kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
>
> Bo?
Bo autorzy T3 ustawiają domek z gotowego zestawu klocków, a autorzy
T1 zaprojektowali najpierw te klocki.
Pozdrowienia
Aleksander
>>> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
>>> dużo czaszek.
>>
>> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
>
> Raczej ludzie oczywiście.
Jasne. To zupełnie zrozumiałe, że ludzie chcą uczcić pamięć swoich
zmarłych bezczeszcząc ich zwłoki.
> Choć druga możliwość też jest do pomyślenia.
Naturalnie. To zupełnie zrozumiałe, że maszyny, które mają w tym filmie
podobno nie mieć żadnych uczuć, bawią się w kolekcjonowanie czaszek.
>> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją
>> wizję nakładane informacje alfanumeryczne? Czy opłacałoby się np.
>> frazę "FUCK YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na
>> siatkówkę cyborga, a potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
>
> Bo korzysta z zewnętrznego systemu ekspertowego, który ma interfejs
> przystosowany do używania przez ludzi.
A przydatność takiego rozwiązania objawia się poprzez...?
>> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
>> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
>> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
>> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona?
>
> No owszem, nie da się ukryć że jest to poważna luka. Ale bez tego nie
> mogłoby w ogóle być tego filmu.
"Ten film jest serio", powiedział Paweł.
>> Im bardziej udaje się,
>> że to jest serio, tym bardziej to jest komiczne, ale już w sposób
>> niezamierzony.
>
> Innymi słowy, nie możesz znieść jak coś jest na serio a nie dla jaj.
Nie mogę znieść gdy ktoś udaje, że coś jest na serio, a potem rzuca
czaszki oraz bulszity klasy "nie da się przerzucić broni, ale da się
przerzucić robota".
>>> Powinieneś jednak dostrzegać, że -- mimo iż do Ciebie to w
>>> ogóle nie przemawia -- zrobienie T1 wymagało nieskończenie więcej
>>> kunsztu od autora scenariusza i reżysera, niż zrobienie T3.
>>
>> Bo?
>
> Bo autorzy T3 ustawiają domek z gotowego zestawu klocków, a autorzy
> T1 zaprojektowali najpierw te klocki.
Autorzy T1 jechali po gładkim asfalcie, autorzy T3 po asfalcie z
koleinami wyżłobionymi przez T1 i T2.
> > Nie. To ma być filmowo.
> No to bardzo przepraszam, ale nie możecie jednocześnie twierdzić, że
> jest serio i nie jest serio.
'I Ty tez masz rację', jak mawiał Rebe Reb Naftali z Robczyc.
Poważnie(j): jest jeszcze coś takiego jak konwencja.
> Jeśli nie jest - to T3 jest lepszy,
A dla mnie nei jest. ICMPTZ ?
> bo do
> tej swojej niepoważności podchodzi z większym luzem i większą
> samoświadomością.
Znaczy najlepszymi filmami na świecie sa według
Ciebie produkcje Brooksa oraz ZAZ ?
> >> niż tak po prostu se wymyślić, że gdyby tak morderczy
> >> robot w Los Angeles.
> > Skoro to takie proste to dlaczego nie sypiesz z maka
> > (albo z rękawa) kolejnymi scenariuszami i opowiadaniami,
> > tylko męczysz się w korporacji ?
> Jak myślisz, dlaczego RAZ chałturzy na tylu frontach felietonowo-
> żurnalistycznych?
Pytałem akurat Ciebie, nie zasłaniaj się innymi.
Ale skoro jest tak źle to jak myślisz, dlaczego RAZ
jednak pisuje fantastykę ?
> Górny limit zarobków polskojęzycznego pisarza
No i tu sie zatrzymam.
Nie pisałem _nic_ o 'polskojęzycznosci'.
> bardziej się opłaca pisać o książkach niż pisać książki.
Ale skoro wystarczy 'tak po prostu se wymyśleć' to ewidentnie
marnujesz Swój Talent. Świety Las czeka.
>>>> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym
>>>> miejscu dużo czaszek.
>>>
>>> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez
>>> sensu)?
>>
>> Raczej ludzie oczywiście.
>
> Jasne. To zupełnie zrozumiałe, że ludzie chcą uczcić pamięć swoich
> zmarłych bezczeszcząc ich zwłoki.
Dlaczego akurat 'bezczeszczac'? Dlatego, ze wyznajesz (jakas) taka a
nie inna religie? Czy dlatego, ze zabraklo Ci argumentow?
pozdrawiam
a
> > Bo autorzy T3 ustawiają domek z gotowego zestawu klocków, a autorzy
> > T1 zaprojektowali najpierw te klocki.
> Autorzy T1 jechali po gładkim asfalcie, autorzy T3 po asfalcie z
> koleinami wyżłobionymi przez T1 i T2.
Raczej autorzy T1 kłądli tory kolejowe,
autorzy T3 jechali po tych torach.
>> bo do
>> tej swojej niepoważności podchodzi z większym luzem i większą
>> samoświadomością.
>
> Znaczy najlepszymi filmami na świecie sa według
> Ciebie produkcje Brooksa oraz ZAZ ?
Na pewno lepszymi od "It Came From Outer Space - A Serious Science
Fiction Flick For Geeks Who Actually Believe That Alien Creatures From
Outer Space Will Look Like A B-Movie Prop".
>> >> niż tak po prostu se wymyślić, że gdyby tak morderczy
>> >> robot w Los Angeles.
>> > Skoro to takie proste to dlaczego nie sypiesz z maka
>> > (albo z rękawa) kolejnymi scenariuszami i opowiadaniami,
>> > tylko męczysz się w korporacji ?
>> Jak myślisz, dlaczego RAZ chałturzy na tylu frontach felietonowo-
>> żurnalistycznych?
>
> Pytałem akurat Ciebie, nie zasłaniaj się innymi.
Ale pytałeś odwołując się do argumentu finansowego, który w tym
kontenście nie ma sensu.
> Ale skoro jest tak źle to jak myślisz, dlaczego RAZ
> jednak pisuje fantastykę ?
Na pewno nie dla pieniędzy.
>> Górny limit zarobków polskojęzycznego pisarza
>
> No i tu sie zatrzymam.
> Nie pisałem _nic_ o 'polskojęzycznosci'.
Sorki, nie znam angielskiego na tyle, żeby uprawiać w nim literaturę.
>> bardziej się opłaca pisać o książkach niż pisać książki.
>
> Ale skoro wystarczy 'tak po prostu se wymyśleć' to ewidentnie
> marnujesz Swój Talent. Świety Las czeka.
Może, ale żeby uprawiać literaturę trzeba znajomości języka na
nieskończenie wyższym poziomie niż mój. Literaturę mogę pisać tylko po
polsku, a tutaj finansowej zachęty nie ma wcale.
>>>>> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym
>>>>> miejscu dużo czaszek.
>>>>
>>>> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez
>>>> sensu)?
>>>
>>> Raczej ludzie oczywiście.
>>
>> Jasne. To zupełnie zrozumiałe, że ludzie chcą uczcić pamięć swoich
>> zmarłych bezczeszcząc ich zwłoki.
>
> Dlaczego akurat 'bezczeszczac'? Dlatego, ze wyznajesz (jakas) taka a
> nie inna religie? Czy dlatego, ze zabraklo Ci argumentow?
To są mieszkańcy Los Angeles, zaledwie ok. 20 lat po kataklizmie. Nie
mogli w tak krótkim czasie wytworzyć nowej religii zakładającej
odcinanie czaszek i rozrzucanie ich na stertach wśród ruin.
Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
Zwlaszcza po jakiejs zarazie, czy innym kataklizmie. A jak odejdzie z
nich miesko, to nie trzeba odcinac. Ale to mi sie tylko wydawalo. WO,
Glos Kultury Ludzkosci, stwierdzil, ze to bezczeszczenie, wiec jest
to bezczeszczenie i moze nawet profanacja.
pozdrawiam
a
>> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
>> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
>> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
>> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona? Albo całego
>> działka wepchniętego w krowią odbytnicę (byłoby takie fajne "muuuuuu!"
>> nad Los Angeles).
>
>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
I mało brakowało, żeby wystarczył.
>Inna sprawa że praktycznie wszystkie Terminatory dażą
>do bezpośredniego starcia 'oko w soczewkę'.
>Dlaczego nie wysłali snajpera ?
Kto oglądał "Leona Zawodowca", ten wie.
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
Nie wiem, Anno, czy byłaś kiedyś np. w Kudowie, gdzie jest cała
kaplica z ludzkich kości - na pamiątkę wielkiej zarazy. Po latach
zebranych przez miejscowego księdza dla uczczenia pamięci zmarłych.
Bezcześcił zwłoki? Hm...
O ile pamiętam, ta kaplica nie jest jedyna. I da się do niej dojechać
samochodem, nawet nie terenówką.
PWC
>> To są mieszkańcy Los Angeles, zaledwie ok. 20 lat po kataklizmie.
>> Nie mogli w tak krótkim czasie wytworzyć nowej religii
>> zakładającej odcinanie czaszek i rozrzucanie ich na stertach wśród
>> ruin.
>
> Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
> czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
> Zwlaszcza po jakiejs zarazie, czy innym kataklizmie.
Ale tam nie ma czaszek/kości. Tam są tylko czaszki. Więc właściwe zwłoki
trzeba było dekapitować, upychać resztę szkieletu nie wiadomo gdzie i
układać z czaszek specjalne pryzmy pod tytułem "Ten Film Jest Serio".
>>Dlaczego akurat 'bezczeszczac'? Dlatego, ze wyznajesz (jakas) taka a
>>nie inna religie? Czy dlatego, ze zabraklo Ci argumentow?
>>
> Nie wiem, Anno, czy byłaś kiedyś np. w Kudowie, gdzie jest cała
> kaplica z ludzkich kości - na pamiątkę wielkiej zarazy. Po latach
> zebranych przez miejscowego księdza dla uczczenia pamięci zmarłych.
> Bezcześcił zwłoki? Hm...
Odcinał same głowy i wyrzucał kości? Hm...
>>>> Normalnie, ktoś akurat wpadł na pomysł żeby ułożyć w jednym miejscu
>>>> dużo czaszek.
>>>
>>> _Kto_? Ludzie (bez sensu)? Czy maszyny (jeszcze bardziej bez sensu)?
>>
>> Raczej ludzie oczywiście.
>
> Jasne. To zupełnie zrozumiałe, że ludzie chcą uczcić pamięć swoich
> zmarłych bezczeszcząc ich zwłoki.
Przecież nie jest powiedziane, że w tej wojnie wszyscy ludzie zgodnie
razem stanęli po tej samej stronie.
>> Choć druga możliwość też jest do pomyślenia.
>
> Naturalnie. To zupełnie zrozumiałe, że maszyny, które mają w tym filmie
> podobno nie mieć żadnych uczuć, bawią się w kolekcjonowanie czaszek.
Mogły mieć w tym jakiś cel, np. niszczenie psychiczne wroga.
>>> Litości. Jakim cudem to ma być serio? Dlaczego robot ma na swoją
>>> wizję nakładane informacje alfanumeryczne? Czy opłacałoby się np.
>>> frazę "FUCK YOU ASSHOLE" przerzucać na ASCII, rzutować je na
>>> siatkówkę cyborga, a potem z powrotem dekodować na sygnał dźwiękowy?
>>
>> Bo korzysta z zewnętrznego systemu ekspertowego, który ma interfejs
>> przystosowany do używania przez ludzi.
>
> A przydatność takiego rozwiązania objawia się poprzez...?
Łatwość skonstruowania. Skoro było gotowe urządzenie, był gotowy
Terminator, to założyli jedno na drugie.
>>> Albo kwestia przerzutu broni. Biehn bredzi coś o tym, że tylko żywe
>>> organizmy mogą podróżować w czasie, a terminator przechodzi, bo jest
>>> otoczony żywą tkanką. Kul. Ale w takim razie co broniło mu zabrać w
>>> przeszłość np. gana wepchniętego w układ pokarmowy pytona?
>>
>> No owszem, nie da się ukryć że jest to poważna luka. Ale bez tego nie
>> mogłoby w ogóle być tego filmu.
>
> "Ten film jest serio", powiedział Paweł.
Litości. Luki logiczne wykluczają bycie na serio? Niewiele filmów by
ocalało. Literatury zresztą raczej też.
>> Bo autorzy T3 ustawiają domek z gotowego zestawu klocków, a autorzy
>> T1 zaprojektowali najpierw te klocki.
>
> Autorzy T1 jechali po gładkim asfalcie, autorzy T3 po asfalcie z
> koleinami wyżłobionymi przez T1 i T2.
Bardzo dobra analogia. W istocie, mając przed sobą gładką asfaltową płytę,
po której można poruszać się w dowolnym kierunku i wiedząc, że gdzieś tam
czeka bilion dolarów wolałbym jechać po wyżłobionych przez kogoś koleinach
niż samemu szukać.
Pozdrowienia,
Aleksander
>>> Raczej ludzie oczywiście.
>>
>> Jasne. To zupełnie zrozumiałe, że ludzie chcą uczcić pamięć swoich
>> zmarłych bezczeszcząc ich zwłoki.
>
> Przecież nie jest powiedziane, że w tej wojnie wszyscy ludzie zgodnie
> razem stanęli po tej samej stronie.
Raczej tak. Reece mówi coś w tym stylu do Connor - że kiedy wybuchła
wojna, to nie było przeciwko ludziom z przeciwnej strony, tylko maszyny
przeciwko nam.
>> Naturalnie. To zupełnie zrozumiałe, że maszyny, które mają w tym
>> filmie podobno nie mieć żadnych uczuć, bawią się w kolekcjonowanie
>> czaszek.
>
> Mogły mieć w tym jakiś cel, np. niszczenie psychiczne wroga.
Niewątpliwie bardzo skuteczna metoda.
>>> Bo korzysta z zewnętrznego systemu ekspertowego, który ma interfejs
>>> przystosowany do używania przez ludzi.
>>
>> A przydatność takiego rozwiązania objawia się poprzez...?
>
> Łatwość skonstruowania. Skoro było gotowe urządzenie, był gotowy
> Terminator, to założyli jedno na drugie.
Utrata szybkości reakcji nie jest tego warta. Terminatora nie
zaprojektowali już ludzie, to któraś tam kolejna generacja projektowana
już przez maszyny.
>>> No owszem, nie da się ukryć że jest to poważna luka. Ale bez tego
>>> nie mogłoby w ogóle być tego filmu.
>>
>> "Ten film jest serio", powiedział Paweł.
>
> Litości. Luki logiczne wykluczają bycie na serio? Niewiele filmów by
> ocalało. Literatury zresztą raczej też.
Ocaleją wszystkie komedie.
>> Autorzy T1 jechali po gładkim asfalcie, autorzy T3 po asfalcie z
>> koleinami wyżłobionymi przez T1 i T2.
>
> Bardzo dobra analogia. W istocie, mając przed sobą gładką asfaltową
> płytę, po której można poruszać się w dowolnym kierunku i wiedząc, że
> gdzieś tam czeka bilion dolarów wolałbym jechać po wyżłobionych przez
> kogoś koleinach niż samemu szukać.
Nigdy tego nie wiesz. Sequel może ponieść kasową klapę.
> > Ale skoro jest tak źle to jak myślisz, dlaczego RAZ
> > jednak pisuje fantastykę ?
> Na pewno nie dla pieniędzy.
Raczej 'nie tylko dla pieniedzy'.
CHyba ze twierdzisz jakoby pisarze rozdawli swoje utwory
za darmo na lewo i prawo.
> > No i tu sie zatrzymam.
> > Nie pisałem _nic_ o 'polskojęzycznosci'.
> Sorki, nie znam angielskiego na tyle, żeby uprawiać w nim literaturę.
No to się ucz, ucz.
Skoro to jedyna przeszkoda - bo poza tym tylko trzeba
'tak po prostu se wymyśleć' to chyba jesteś w stanie
trochę czasu poświęcić dla wymarzonej terenówki ?
> > marnujesz Swój Talent. Świety Las czeka.
> Może, ale żeby uprawiać literaturę trzeba znajomości języka na
> nieskończenie wyższym poziomie niż mój. Literaturę mogę pisać tylko po
> polsku, a tutaj finansowej zachęty nie ma wcale.
Proponowałem alternatywę - scenariusze filmowe.
Sądząc po tych które czytałem - choćby popełnione przez
Quentina Tarantino - aż tak wysublimowana znajomość języka
potrzebna nie jest.
>> > Ale skoro jest tak źle to jak myślisz, dlaczego RAZ
>> > jednak pisuje fantastykę ?
>> Na pewno nie dla pieniędzy.
>
> Raczej 'nie tylko dla pieniedzy'.
> CHyba ze twierdzisz jakoby pisarze rozdawli swoje utwory
> za darmo na lewo i prawo.
Twierdzę, że zarysowana w Twoim poście motywacja nie ma sensu.
>> > No i tu sie zatrzymam.
>> > Nie pisałem _nic_ o 'polskojęzycznosci'.
>> Sorki, nie znam angielskiego na tyle, żeby uprawiać w nim literaturę.
>
> No to się ucz, ucz.
> Skoro to jedyna przeszkoda - bo poza tym tylko trzeba
> 'tak po prostu se wymyśleć' to chyba jesteś w stanie
> trochę czasu poświęcić dla wymarzonej terenówki ?
Nie opłaca się. W czysto finansowym wymiarze jestem już jej bardzo
blisko. Zarysowany przez Ciebie scenariusz zakładałby przecież rzucenie
mojej obecnej pracy, intensywny kurs angielskiego i przeprowadzkę całej
rodziny do Los Angeles. To by mnie od terenówki raczej oddalało niż
przybliżało (co więcej, w okresie przejściowym mógłby nawet być problem
ze stekiem i szklaneczką whisky, z którymi w tej chwili nie ma problemu).
>> > marnujesz Swój Talent. Świety Las czeka.
>> Może, ale żeby uprawiać literaturę trzeba znajomości języka na
>> nieskończenie wyższym poziomie niż mój. Literaturę mogę pisać tylko
>> po polsku, a tutaj finansowej zachęty nie ma wcale.
>
> Proponowałem alternatywę - scenariusze filmowe.
To samo. Polskie mogę sobie wsadzić w otwór (nie wyobrażasz sobie, jak
śmieszne pieniądze Sapkowski dostał za prawa do "Wiedźmina"). A
angielskich pisać nie będę, bo co do tego...
> Sądząc po tych które czytałem - choćby popełnione przez
> Quentina Tarantino - aż tak wysublimowana znajomość języka
> potrzebna nie jest.
..zasadniczo się z Tobą nie zgadzam.
> >w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
> I mało brakowało, żeby wystarczył.
Jasne jasne.
Pierwszy sobie nie poradził, wieć wysłali drugiego.
O większych możliwościach technologicznych.
No i ten robi dokładnie to co pierwszy - dąży do
'oko w obiektyw'.
BTW.1 tam jest jeszcze jeden babol - po cholerę maszynie
ciemne okularki, które ewidentnie ograniczają optykę ?
Na potrzeby IF wymyśliliśmy kiedyś, że okularki potrzebne
są ludziom z cybersprzętem do ochrony delikatnych wszczepów
przed ostrym (dziennym) swiatłem. Ale w nocy ???
BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
(np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
Niby facet produkcyjniaki pisze, ale ten akurat jest niezły.
> >Dlaczego nie wysłali snajpera ?
> Kto oglądał "Leona Zawodowca", ten wie.
Tam było coś o terminatorach ?
czy mozę uważasz że Skynet opracował startegię działań
przeciwko Sarze COnnor w oparciu o wykłąd Leona na temat
podchodzenia do ofiary ?
> blisko. Zarysowany przez Ciebie scenariusz zakładałby przecież rzucenie
> mojej obecnej pracy,
Nie.
> intensywny kurs angielskiego i przeprowadzkę całej
> rodziny do Los Angeles.
..bo praca przez internet nie wchodzi w grę.
BTW scenariusz do 'Kilera' był po angielsku ?
Przecież ktoś go od kogoś kupił.
> > Proponowałem alternatywę - scenariusze filmowe.
> To samo. Polskie mogę sobie wsadzić w otwór (nie wyobrażasz sobie, jak
> śmieszne pieniądze Sapkowski dostał za prawa do "Wiedźmina").
Za prawa czy za scenariusz ?
Bo to jakby co innego jest.
> > Quentina Tarantino - aż tak wysublimowana znajomość języka
> > potrzebna nie jest.
> ...zasadniczo się z Tobą nie zgadzam.
WOt argument.
Ostrokrzewowy raczej.
Tomasz
--
User uptime: 11478 day(s) 9 hour(s) 59 minute(s)
>> blisko. Zarysowany przez Ciebie scenariusz zakładałby przecież
>> rzucenie mojej obecnej pracy,
>
> Nie.
Tak.
>> intensywny kurs angielskiego i przeprowadzkę całej
>> rodziny do Los Angeles.
>
> ...bo praca przez internet nie wchodzi w grę.
Jakoś wszyscy w Hollywood mieszkają w Hollywood. Ciekawe dlaczego.
> BTW scenariusz do 'Kilera' był po angielsku ?
> Przecież ktoś go od kogoś kupił.
Za ile?
>> > Quentina Tarantino - aż tak wysublimowana znajomość języka
>> > potrzebna nie jest.
>> ...zasadniczo się z Tobą nie zgadzam.
>
> WOt argument.
Za to Twój (tak jest i koniec) był niewątpliwie innego kalibru.
> BTW.1 tam jest jeszcze jeden babol - po cholerę maszynie
> ciemne okularki, które ewidentnie ograniczają optykę ?
W pierwszym zakłada je dla ludzkiego kamuflażu (musiał sobie wyciąć
jedno oko).
> BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
BTW. jeśli ktoś lubi literaturę pisaną ewidentnie w stanie upojenia
(oraz prawdopodobnie i jednocześnie potrafi czytać o podróżach w czasie
bez włączania analnoretentywności, to polecam Roberta Rankina
"Nostradamus zjadł mi chomika" :) Adolf Hitler podróżujący w czasie to
tylko jedna z ObSFowych radości w tej książce do czytania na plaży.
skoczek
--
"no i wiesz poszedlem wreszcie do Piekarni"
"widzialem. ale stales po drugiej stronie ulicy"
"nie moglem znalezc przejscia dla pieczyw".............pvek.org
> >> intensywny kurs angielskiego i przeprowadzkę całej
> >> rodziny do Los Angeles.
> > ...bo praca przez internet nie wchodzi w grę.
> Jakoś wszyscy w Hollywood mieszkają w Hollywood. Ciekawe dlaczego.
Z definicji zapewne.
> > BTW scenariusz do 'Kilera' był po angielsku ?
> > Przecież ktoś go od kogoś kupił.
> Za ile?
Ty mi powiedz.
Ja nie wiem, ale skoro 'kupił' to i zapłacił.
Mieć x dolarów i nie miec x dolaró...
To jak z tą koniecznoscią nauki angielskiego ?
> > WOt argument.
> Za to Twój (tak jest i koniec) był niewątpliwie innego kalibru.
^^^^^^^^^^^^^^^^^
Pewno wyjdę na nieoczytanego ale o sso chozzi ?
> > BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> > (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
> Z paradoksem dziadka poradzono sobie w futuramie :)
Napieraj.
>> >> intensywny kurs angielskiego i przeprowadzkę całej
>> >> rodziny do Los Angeles.
>> > ...bo praca przez internet nie wchodzi w grę.
>> Jakoś wszyscy w Hollywood mieszkają w Hollywood. Ciekawe dlaczego.
>
> Z definicji zapewne.
Mało kto tam wpada na pomysł wyprowadzenia się do jakiegoś tańszego
miejsca i pracy przez email. Pewnie dlatego, że wiele rzeczy wymaga
jednak osobistego spokania.
>> > BTW scenariusz do 'Kilera' był po angielsku ?
>> > Przecież ktoś go od kogoś kupił.
>> Za ile?
>
> Ty mi powiedz.
Nie, to Ty mi powiedz. To Ty twierdzisz, że to by mi się bardziej
opłacało od pracy w korporacji. Ja twierdzę, że nic na to nie wskazuje.
> Ja nie wiem, ale skoro 'kupił' to i zapłacił.
> Mieć x dolarów i nie miec x dolaró...
Czas nie jest z gumy. Pytanie brzmi - czy poświęcając tyle samo pracy
pisząc teksty dla korporacji nie zarobię jednak więcej?
>> > WOt argument.
>> Za to Twój (tak jest i koniec) był niewątpliwie innego kalibru.
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^
> Pewno wyjdę na nieoczytanego ale o sso chozzi ?
Gołosłownie stwierdzileś, że nie trzeba dobrze znać angielskiego, by
pisać scenariusze. Moim zdaniem, trzeba. I tyle.
>> >w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
>> I mało brakowało, żeby wystarczył.
>
>Jasne jasne.
>Pierwszy sobie nie poradził, wieć wysłali drugiego.
>O większych możliwościach technologicznych.
>No i ten robi dokładnie to co pierwszy - dąży do
>'oko w obiektyw'.
Widać chce mieć pewność, że uśmierci właściwego klienta, a z
identyfikacją szczątków sobie nie radzi. A jeśli podłoży ładunek
nuklearny, to nawet szczątków do identyfikacji nie będzie. Wobec tego
terminator musiałby upewnić się _przed_eksplozją_, że klient jest w
domu. A jak się upewnić, to czemu po prostu nie zabić przy okazji? To
i dochodzimy do spotkania z bliskiego dystansu.
Znasz kreskówki ze Strusiem Pędziwiatrem? Żadna z pułapek, którą
zastawia Kojot, nie złapała Strusia (jakkolwiek stuprocentowo
skuteczna mogła się wydawać a priori). Czego nawiasem mówiąc żałuję,
bo Struś jest prawie tak wkurzający, jak kanarek Tweety.
>> >Dlaczego nie wysłali snajpera ?
>> Kto oglądał "Leona Zawodowca", ten wie.
>
>Tam było coś o terminatorach ?
O zabijaniu, owszem.
>czy mozę uważasz że Skynet opracował startegię działań
>przeciwko Sarze COnnor w oparciu o wykłąd Leona na temat
>podchodzenia do ofiary ?
A co niby miały te maszyny oglądać, "Zakochanego kundla"?...
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
> BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
Poradził? no chyba żartujesz...
> Niby facet produkcyjniaki pisze, ale ten akurat jest niezły.
A tu się zgadzam - tyle że fajne są watki "obyczajowe" (sierociniec np.), a
jak przychodzi do finałowego pomieszania z poplątaniem, to...
Sigurd
> miejsca i pracy przez email. Pewnie dlatego, że wiele rzeczy wymaga
> jednak osobistego spokania.
Jak na przykąłd sprzedaż scenariusza do 'Kilera'.
> >> Za ile?
> > Ty mi powiedz.
> Nie, to Ty mi powiedz.
Wiesz doskonale ze nie jestem w stanie.
Choćby z powodu braku dostępu do archiwum gWyb,
gdzie zapewne można co nieco na ten temat znaleźć.
> To Ty twierdzisz, że to by mi się bardziej
> opłacało od pracy w korporacji. Ja twierdzę, że nic na to nie wskazuje.
Nie.
Tylko skoro według Ciebie wymyśleć 'terminatora' sprowadza się
do 'tak po prostu se wymyśleć' to masz niewykorzystane źródło
niemałych dochodów.
> Czas nie jest z gumy. Pytanie brzmi - czy poświęcając tyle samo pracy
> pisząc teksty dla korporacji nie zarobię jednak więcej?
Mozesz poświecić 'se wymyślaniu' część czasu poświecanego
przez Ciebie na Grę w Listy.
> >> Za to Twój (tak jest i koniec) był niewątpliwie innego kalibru.
> > ^^^^^^^^^^^^^^^^^
> > Pewno wyjdę na nieoczytanego ale o sso chozzi ?
> Gołosłownie stwierdzileś, że nie trzeba dobrze znać angielskiego, by
> pisać scenariusze. Moim zdaniem, trzeba. I tyle.
Rozumiem o co Ci chodziło poza nawiasem, nie rozumiem
o co Ci chodziło _w_ nawiasie (podptaszkowane).
Składnia zawartości owego nawiasu zrozumienia nie ułatwia.
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]
--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ Why do we always come here?
8o ^ / \ I guess we'll never know.
wiki-at-rpg.pl gg# 5452177 ][=m=| | It's like a kind of torture
> >No i ten robi dokładnie to co pierwszy - dąży do
> >'oko w obiektyw'.
> Widać chce mieć pewność, że uśmierci właściwego klienta, a z
> identyfikacją szczątków sobie nie radzi.
No tu się zgodzę w zakresie atomówki, ale...
Jakoś nie kojarzę aby terminator przed egzekucją pobierał
próbki DNA. Do tej identyfikacji jaką przeprowadzały
znakomicie nada się celownik optyczny.
> skuteczna mogła się wydawać a priori). Czego nawiasem mówiąc żałuję,
> bo Struś jest prawie tak wkurzający, jak kanarek Tweety.
Obu i tak wrednością przebija Myszka Jerry.
To jest dopiero wredny i złośliwy psychopata.
> >przeciwko Sarze COnnor w oparciu o wykłąd Leona na temat
> >podchodzenia do ofiary ?
> A co niby miały te maszyny oglądać, "Zakochanego kundla"?...
ROTFL.
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]
--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ Why do we always come here?
8o ^ / \ I guess we'll never know.
wiki-at-rpg.pl gg# 5452177 ][=m=| | It's like a kind of torture
S
P
O
J
L
E
R
Z
D
E
R
Z
A
K
K
O
Ł
O
Fry -gł bohater - wybiera sie do przeszłości
i przypadkowo poznaje dziadka i babcie
okazuje sie ze dziadek jest homo
jednak Fry próbuje swatać dziadka i babcie
i lokuje dziadka w domku na pustyni(nie pamiętam dlaczego) .
okazuje się, że domek stoi na polu gdzie
eksperymentują z bombami A
no i dziadek wyparowuje
a Fry zostaje uwiedziony przez własną
babcie i zostaje swoim dziadkiem
W następnych odcinkach nabijają się z
niego "że jest własnym dziadkiem"
> > BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> > (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
> Poradził? no chyba żartujesz...
A co ?
Podróze w czasie mamy ? Mamy.
Paradoks dziadka mamy ? Nie mamy.
:o)
> Sigurd
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]
--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ Why do we always come here?
8o ^ / \ I guess we'll never know.
wiki-at-rpg.pl gg# 5452177 ][=m=| | It's like a kind of torture
>> miejsca i pracy przez email. Pewnie dlatego, że wiele rzeczy wymaga
>> jednak osobistego spokania.
>
> Jak na przykąłd sprzedaż scenariusza do 'Kilera'.
Skąd wiesz, że go nie było?
>> >> Za ile?
>> > Ty mi powiedz.
>> Nie, to Ty mi powiedz.
>
> Wiesz doskonale ze nie jestem w stanie.
To może nie rzucaj takich tez, jeśli niczym ich nie jesteś w stanie
uzasadnić?
>> To Ty twierdzisz, że to by mi się bardziej
>> opłacało od pracy w korporacji. Ja twierdzę, że nic na to nie
>> wskazuje.
>
> Nie.
> Tylko skoro według Ciebie wymyśleć 'terminatora' sprowadza się
> do 'tak po prostu se wymyśleć' to masz niewykorzystane źródło
> niemałych dochodów.
Być może, ale przedtem musiałbym sporo zainwestować (rzucić pracę,
intensywnie podciągnąć angielski, przeprowadzić się do LA z rodziną).
Dla mnie (w sensie - osoby urodzonej tu i teraz) to nie jest "tak po
prostu".
>> Czas nie jest z gumy. Pytanie brzmi - czy poświęcając tyle samo pracy
>> pisząc teksty dla korporacji nie zarobię jednak więcej?
>
> Mozesz poświecić 'se wymyślaniu' część czasu poświecanego
> przez Ciebie na Grę w Listy.
Sory, nie mogę tylko pracować.
>> >> Za to Twój (tak jest i koniec) był niewątpliwie innego kalibru.
>> > ^^^^^^^^^^^^^^^^^
>> > Pewno wyjdę na nieoczytanego ale o sso chozzi ?
>> Gołosłownie stwierdzileś, że nie trzeba dobrze znać angielskiego, by
>> pisać scenariusze. Moim zdaniem, trzeba. I tyle.
>
> Rozumiem o co Ci chodziło poza nawiasem, nie rozumiem
> o co Ci chodziło _w_ nawiasie (podptaszkowane).
Gołosłownie = "tak jest i koniec".
>>>> Bo korzysta z zewnętrznego systemu ekspertowego, który ma interfejs
>>>> przystosowany do używania przez ludzi.
>>>
>>> A przydatność takiego rozwiązania objawia się poprzez...?
>>
>> Łatwość skonstruowania. Skoro było gotowe urządzenie, był gotowy
>> Terminator, to założyli jedno na drugie.
>
> Utrata szybkości reakcji nie jest tego warta.
Ale to było urządzenie do interakcji społecznych, a nie sytuacji walki.
> Terminatora nie
> zaprojektowali już ludzie, to któraś tam kolejna generacja projektowana
> już przez maszyny.
I dlatego zastosowali doskonalszą technologicznie metodę budowania
systemów z niezależnych części komunikujących się za pomocą prostych
tekstowych protokołów. Gdyby zaprojektowali go ludzie, to pewnie zrobiliby
jakiś kombajn w stylu Windowsowo-makówkarskim, który wywaliłby się przy
pierwszej okazji.
>>>> No owszem, nie da się ukryć że jest to poważna luka. Ale bez tego
>>>> nie mogłoby w ogóle być tego filmu.
>>>
>>> "Ten film jest serio", powiedział Paweł.
>>
>> Litości. Luki logiczne wykluczają bycie na serio? Niewiele filmów by
>> ocalało. Literatury zresztą raczej też.
>
> Ocaleją wszystkie komedie.
No właśnie. Czyli według Twoich kryteriów O.K. są tylko komedie. To
właśnie napisałem trzy posty temu.
>>> Autorzy T1 jechali po gładkim asfalcie, autorzy T3 po asfalcie z
>>> koleinami wyżłobionymi przez T1 i T2.
>>
>> Bardzo dobra analogia. W istocie, mając przed sobą gładką asfaltową
>> płytę, po której można poruszać się w dowolnym kierunku i wiedząc, że
>> gdzieś tam czeka bilion dolarów wolałbym jechać po wyżłobionych przez
>> kogoś koleinach niż samemu szukać.
>
> Nigdy tego nie wiesz. Sequel może ponieść kasową klapę.
Osobiście wolałbym dostać udziały w zyskach od sequela wszechświatowego
megahitu z aktorem bardziej popularnym od Chrystusa w roli głównej, niż od
pionierskiego, oryginalnego filmu sf.
Pozdrowienia
Aleksander
> > Jak na przykąłd sprzedaż scenariusza do 'Kilera'.
> Skąd wiesz, że go nie było?
A skąd wiesz że był ?
> >> Nie, to Ty mi powiedz.
> > Wiesz doskonale ze nie jestem w stanie.
> To może nie rzucaj takich tez, jeśli niczym ich
> nie jesteś w stanie uzasadnić?
No więc wykaż o ile się pomyliłem.
> > Mozesz poświecić 'se wymyślaniu' część czasu poświecanego
> > przez Ciebie na Grę w Listy.
> Sory, nie mogę tylko pracować.
To raczej tych z pcoa przepraszaj :o)))
> Gołosłownie = "tak jest i koniec".
Z czego to ?
>>> Łatwość skonstruowania. Skoro było gotowe urządzenie, był gotowy
>>> Terminator, to założyli jedno na drugie.
>>
>> Utrata szybkości reakcji nie jest tego warta.
>
> Ale to było urządzenie do interakcji społecznych, a nie sytuacji walki.
Terminator to raczej urządzenie do walki.
>> Terminatora nie
>> zaprojektowali już ludzie, to któraś tam kolejna generacja
>> projektowana już przez maszyny.
>
> I dlatego zastosowali doskonalszą technologicznie metodę budowania
> systemów z niezależnych części komunikujących się za pomocą prostych
> tekstowych protokołów.
To ma być doskonalsze? ASCII -> OCR -> synteza głosu zamiast od razu
synteza głosu?
>>> Litości. Luki logiczne wykluczają bycie na serio? Niewiele filmów by
>>> ocalało. Literatury zresztą raczej też.
>>
>> Ocaleją wszystkie komedie.
>
> No właśnie. Czyli według Twoich kryteriów O.K. są tylko komedie.
Nie tylko. Ale na pewno nie są O.K. filmy "This B-Movie Is Serious".
>>> Bardzo dobra analogia. W istocie, mając przed sobą gładką asfaltową
>>> płytę, po której można poruszać się w dowolnym kierunku i wiedząc,
>>> że gdzieś tam czeka bilion dolarów wolałbym jechać po wyżłobionych
>>> przez kogoś koleinach niż samemu szukać.
>>
>> Nigdy tego nie wiesz. Sequel może ponieść kasową klapę.
>
> Osobiście wolałbym dostać udziały w zyskach od sequela
> wszechświatowego megahitu z aktorem bardziej popularnym od Chrystusa
> w roli głównej, niż od pionierskiego, oryginalnego filmu sf.
Se wól co chcesz. Bez sensu jest tylko to, co pisałeś. Przypomnę - "
wiedząc, że gdzieś tam czeka bilion dolarów".
>> > Jak na przykąłd sprzedaż scenariusza do 'Kilera'.
>> Skąd wiesz, że go nie było?
>
> A skąd wiesz że był ?
Z doświadczenia na temat tego jak się typowo załatwia takie sprawy.
>> Gołosłownie = "tak jest i koniec".
>
> Z czego to ?
Tak jest i koniec.
>BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
>(np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
A jak dla mnie - Heinlein w "All You Zombies" i Harrison w "Filmowym wehikule
czasu".
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH-University of Science and Technology, Cracow, Poland. O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
>Wojciech Orlinski <ig...@gazeta.pl> wrote in
>news:20030810200...@news.tpi.pl:
[----]
>> To są mieszkańcy Los Angeles, zaledwie ok. 20 lat po kataklizmie.
>> Nie mogli w tak krótkim czasie wytworzyć nowej religii
>> zakładającej odcinanie czaszek i rozrzucanie ich na stertach wśród
>> ruin.
>
>Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
>czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
Nie trzeba zresztą szukać daleko:
http://www.kudowa.zdroj.pl/abc/turystyka/kudowa/czermna.htm
>Nie wiem, Anno, czy byłaś kiedyś np. w Kudowie, gdzie jest cała
Gwoli formalności, to chyba jednak Kudowej. Kudowej Zdroju.
[..]
>>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>
> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
> I mało brakowało, żeby wystarczył.
100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
eloy
--
-------e-l-o-y-----------e-l-o-y-@-t-r-a-n-s-i-l-v-a-n-i-a-.-e-u-.-o-r-g------
język jest po to by go wytykać na wiatr na mgłę
>
>BTW.1 tam jest jeszcze jeden babol - po cholerę maszynie
>ciemne okularki, które ewidentnie ograniczają optykę ?
>Na potrzeby IF wymyśliliśmy kiedyś, że okularki potrzebne
>są ludziom z cybersprzętem do ochrony delikatnych wszczepów
>przed ostrym (dziennym) swiatłem. Ale w nocy ???
W T1 to on nie nosił tych okularów. Założył je dopiero kiedy rozwalili
mu oko - żeby nie rzycać się w - nomen omen - oczy z tym sterczącym
obiektywem.
PWC
>>> To są mieszkańcy Los Angeles, zaledwie ok. 20 lat po
>>> kataklizmie. Nie mogli w tak krótkim czasie wytworzyć nowej
>>> religii zakładającej odcinanie czaszek i rozrzucanie ich na
>>> stertach wśród ruin.
>>
>> Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
>> czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
>> Zwlaszcza po jakiejs zarazie, czy innym kataklizmie.
>
> Ale tam nie ma czaszek/kości. Tam są tylko czaszki. Więc właściwe
> zwłoki trzeba było dekapitować, upychać resztę szkieletu nie
> wiadomo gdzie i układać z czaszek specjalne pryzmy pod tytułem
> "Ten Film Jest Serio".
Masz racje. Koniecznie powinni poszukac tez wszystkich czesci
polamanych kosci dlugich. I te malutkie z palcow tez wygrzebac z
ruin, a nie tak bezczescic i dekapitowac. To by bylo serio.
pozdrawiam
a
> BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
E, pewnie będę monotonny, a i mój argument dość słaby -- bo Koontza nie
znam -- ale na pewno nie lepiej, niż Willis w Księdze Sądu.../Nie licząc
psa. :)
--
Jarek Hirny
> > Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
> > czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
> Nie trzeba zresztą szukać daleko:
> http://www.kudowa.zdroj.pl/abc/turystyka/kudowa/czermna.htm
Swoją drogą, jak już do człowieka dotrze, co jest głównym elementem
dekoracyjnym, to może to być nieco wstrząsające.
Jubal
--
[ Miros/law L Baran, baran-at-knm-org-pl, neg IQ, cert AI ] [ 0101010 is ]
[ BOF2510053411, makabra.knm.org.pl/~baran/, alchemy pany ] [ The Answer ]
I doubt, therefore I might be.
> [----]
>>> To są mieszkańcy Los Angeles, zaledwie ok. 20 lat po kataklizmie.
>>> Nie mogli w tak krótkim czasie wytworzyć nowej religii
>>> zakładającej odcinanie czaszek i rozrzucanie ich na stertach wśród
>>> ruin.
>>
>>Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
>>czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
>
> Nie trzeba zresztą szukać daleko:
> http://www.kudowa.zdroj.pl/abc/turystyka/kudowa/czermna.htm
Oj, tam musiala jakas strasznie bezczeszczaca sekta dzialac.
Taki margines kulturowy, w LA na pewno ich nie bylo i nie bedzie.
serdecznosci
a
> PT Szymon Sokół pisze:
>
>> > Wydawalo mi sie, ze ludzie juz od dawna znaja zwyczaj zbierania
>> > czaszek/kosci i ukladania z nich pryzm, budowania kapliczek etc.
>
>> Nie trzeba zresztą szukać daleko:
>> http://www.kudowa.zdroj.pl/abc/turystyka/kudowa/czermna.htm
>
> Swoją drogą, jak już do człowieka dotrze, co jest głównym elementem
> dekoracyjnym, to może to być nieco wstrząsające.
Bo jest wstrzasajace. Ale nie nazwalabym tego bezczeszczeniem zwlok.
serdecznosci
a
>In pl.rec.fantastyka.sf-f, Piotr W. Cholewa <p...@skf.from.hell.pl> wrote:
>
>>Nie wiem, Anno, czy byłaś kiedyś np. w Kudowie, gdzie jest cała
>
>Gwoli formalności, to chyba jednak Kudowej. Kudowej Zdroju.
Myślisz, że to przymiotnik? E, chyba nie. A może?
Nie, jednak nie. Zaglądam do Słownika Poprawnej Polszczyzny i co
widzę?
Kudowa (Zdrój), Kudowa ż. IV, D. Kudowy Zdrój m I D. Zdroju
<<miasto>>: Do Kudowy Zdroju, pot. do Kudowy.
PWC
Okno nie jest doskonałą imitacją i ktoś patrzący mógłby się zorientować,
że coś jest nie tak?
m.
--
Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy.
- Oscar Wilde
> BTW.2 jak dla mnie najciekawiej z paradoksami podrózy w czasie
> (np. paradoksem dziadka) poradziłsdobie Koontz w 'Gromie'.
> Niby facet produkcyjniaki pisze, ale ten akurat jest niezły.
Z paradoksami to najlepiej radzili sobie Grecy.
Z dzieł współczesnych tym tropem idzie 13małp.
> Tam było coś o terminatorach ?
Mógł sobie strzelać z daleka, ale potem i tak musiał podejść, żeby
odciąć głowę. No to równie dobrze mógł zrobić na odwrót.
Poza tym generalnie terminatory chyba nie były przeznaczone do walenia
na odległość. Może brakowało im odpowiednich podzespołów?
--
rt
>> Nie trzeba zresztą szukać daleko:
>> http://www.kudowa.zdroj.pl/abc/turystyka/kudowa/czermna.htm
>
> Oj, tam musiala jakas strasznie bezczeszczaca sekta dzialac.
Tam są tylko czaszki? Bez innych kości?
>> Swoją drogą, jak już do człowieka dotrze, co jest głównym elementem
>> dekoracyjnym, to może to być nieco wstrząsające.
>
> Bo jest wstrzasajace. Ale nie nazwalabym tego bezczeszczeniem zwlok.
Ja też nie.
>> Ale tam nie ma czaszek/kości. Tam są tylko czaszki. Więc właściwe
>> zwłoki trzeba było dekapitować, upychać resztę szkieletu nie
>> wiadomo gdzie i układać z czaszek specjalne pryzmy pod tytułem
>> "Ten Film Jest Serio".
>
> Masz racje. Koniecznie powinni poszukac tez wszystkich czesci
> polamanych kosci dlugich. I te malutkie z palcow tez wygrzebac z
> ruin, a nie tak bezczescic i dekapitowac. To by bylo serio.
Serio byłoby odpuszczenie sobie takiej tandetnej grozy z filmu B.
>>>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>>>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>>>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>>
>> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
>> I mało brakowało, żeby wystarczył.
>
>100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
Pewnie tak. Może przesyłanie elektronicznych morderców w przeszłość
kosztuje?
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
[..]
>>>>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>>>>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>>>>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>>>
>>> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
>>> I mało brakowało, żeby wystarczył.
>>
>>100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
>
> Pewnie tak. Może przesyłanie elektronicznych morderców w przeszłość
> kosztuje?
Pewnie coś kosztuje, ale jak się chce mieć pewność, że zadziała, to trzeba
zainwestować.
Powszechnie wiadomo, ze taki szkielet polaczony jest drutem i ma na
czubku czaszki haczyk do zawieszania. Wystarczy pociagnac za ten
haczyk i voila! Oto wylania nam sie calosc. Zbieranie w jednym
miejscu czaszek, w innym innych kosci, to bezczeszczenie z
dekapitacja. Nie ma religii, ktora by tak zrobila.
pozdrawiam
a
>>> Oj, tam musiala jakas strasznie bezczeszczaca sekta dzialac.
>>
>> Tam są tylko czaszki? Bez innych kości?
>
> Powszechnie wiadomo, ze taki szkielet polaczony jest drutem i ma na
> czubku czaszki haczyk do zawieszania. Wystarczy pociagnac za ten
> haczyk i voila! Oto wylania nam sie calosc. Zbieranie w jednym
> miejscu czaszek, w innym innych kosci, to bezczeszczenie z
> dekapitacja.
Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała. I owszem,
masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic co
popelnil. Z definicji.
pozdrawiam
a
>>>>>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>>>>>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>>>>>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>>>>
>>>> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
>>>> I mało brakowało, żeby wystarczył.
>>>
>>>100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
>>
>> Pewnie tak. Może przesyłanie elektronicznych morderców w przeszłość
>> kosztuje?
>
>Pewnie coś kosztuje, ale jak się chce mieć pewność, że zadziała, to trzeba
>zainwestować.
No proszę, to takie proste. Czemu Niemcy nie wpadli na to, żeby pod
Kurskiem mieć dwadzieścia razy tyle czołgów?
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
>>> Powszechnie wiadomo, ze taki szkielet polaczony jest drutem i ma
>>> na czubku czaszki haczyk do zawieszania. Wystarczy pociagnac za
>>> ten haczyk i voila! Oto wylania nam sie calosc. Zbieranie w
>>> jednym miejscu czaszek, w innym innych kosci, to bezczeszczenie z
>>> dekapitacja.
>>
>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała. I
>> owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>
> Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic co
> popelnil. Z definicji.
Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglabys go uswiadomic czego
nie popelnil. Przypomnę, że o ile mi wiadomo, nie zajmował się on
oddzielaniem czaszek od głów. Ale o jejku, od kiedy to zgodność faktów z
teorią jest problemem, kiedy się chcesz do kogoś przyczepić, no nie?
Faktycznie. Już kiedy tam byłem, z przerażeniem stwierdziłem, że
czaszki są tam osobno, a inne kości też osobno. To potworne... Jak ten
ksiądz mógł to zrobić? I to jeszcze ksiądz...
BTW gdzieś jest też kaplica z samych czaszek.
PWC
[..]
>>>>>>To jest akurat ewidentny babol filmu, jednak na nim tak naprawdę
>>>>>>opiera sie cała akcja. Bo co broniło wyposażyć Terminatora
>>>>>>w ładunek nuklearny małej mocy do podłozenia pod dom Sary ?
>>>>>
>>>>> Bo i po cóż? Przecież goły terminator, sztuk raz, powinien wystarczyć.
>>>>> I mało brakowało, żeby wystarczył.
>>>>
>>>>100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
>>>
>>> Pewnie tak. Może przesyłanie elektronicznych morderców w przeszłość
>>> kosztuje?
>>
>>Pewnie coś kosztuje, ale jak się chce mieć pewność, że zadziała, to trzeba
>>zainwestować.
>
> No proszę, to takie proste. Czemu Niemcy nie wpadli na to, żeby pod
> Kurskiem mieć dwadzieścia razy tyle czołgów?
Bo ich nie było stać. SkyNET też nie było stać?
Po prostu całe to przerzucanie w czasie (co to jest gwoździem
programu) jest jednocześnie najmniej trzymającym się kupy elementem
scenariusza. Mnie to osobiście nie przeszkadza ale lekko mnie śmieszy
"sensowne" tłumaczenie scenariusza.
>Wojciech Orlinski <ig...@gazeta.pl> wrote in
>news:20030810230...@news.tpi.pl:
[----]
>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała. I
>> owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>
>Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic co
>popelnil. Z definicji.
W zasadzie to chyba z tekstu nie wynika, że on te szkielety dekapitował. One
chyba tak same, on po prostu zbierał te rozpadnięte szkielety - czaszki
osobno, inne kości osobno... Co nie zmienia faktu, że miał czaszki
odsortowane. Co jak wiadomo jest obyczajem sekt bezczeszczących zwłoki, które
w Los Angeles na pewno pojawić by się nie mogły.
>>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała. I
>>> owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>>
>>Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic co
>>popelnil. Z definicji.
>
> W zasadzie to chyba z tekstu nie wynika, że on te szkielety
> dekapitował. One chyba tak same, on po prostu zbierał te rozpadnięte
> szkielety - czaszki osobno, inne kości osobno... Co nie zmienia faktu,
> że miał czaszki odsortowane. Co jak wiadomo jest obyczajem sekt
> bezczeszczących zwłoki, które w Los Angeles na pewno pojawić by się
> nie mogły.
Tam nie ma innych kości.
>>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała. I
>>> owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>>
>>Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic co
>>popelnil. Z definicji.
>>
> Faktycznie. Już kiedy tam byłem, z przerażeniem stwierdziłem, że
> czaszki są tam osobno, a inne kości też osobno.
W "Terminatorze" nie ma innych kości.
>> No proszę, to takie proste. Czemu Niemcy nie wpadli na to, żeby pod
>> Kurskiem mieć dwadzieścia razy tyle czołgów?
>
> Bo ich nie było stać. SkyNET też nie było stać?
>
> Po prostu całe to przerzucanie w czasie (co to jest gwoździem
> programu) jest jednocześnie najmniej trzymającym się kupy elementem
> scenariusza. Mnie to osobiście nie przeszkadza ale lekko mnie śmieszy
> "sensowne" tłumaczenie scenariusza.
Jak ma być serio - to ma być serio. I trzeba dorobić jakieś durne
uzasadnienia i do czaszek i do niemożności przesłania broni.
>Kudowa (Zdrój), Kudowa ż. IV, D. Kudowy Zdrój m I D. Zdroju
><<miasto>>: Do Kudowy Zdroju, pot. do Kudowy.
A to ja przepraszam. Widać się już przekształciło tak samo jak Częstochowa (a
w przeciwieństwie do np. Limanowej, Szczakowej etc.)
>>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała.
>>> I owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>>
>> Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic
>> co popelnil. Z definicji.
>
> Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglabys go uswiadomic
> czego nie popelnil.
Nie popelnil zadnej profanacji ani bezczeszczenia. Faktycznie szkoda,
ze nie zyje.
> Przypomnę, że o ile mi wiadomo, nie zajmował
> się on oddzielaniem czaszek od głów.
Czaszek od glow na pewno nie oddzielal. Ale co zrobil, ze sa tam
czaszki oddzielnie?
> Ale o jejku, od kiedy to
> zgodność faktów z teorią jest problemem, kiedy się chcesz do kogoś
> przyczepić, no nie?
No, dla Ciebie nigdy to nie bylo problemem, Graczu w Listy.
pozdrawiam
a
>> Przypomnę, że o ile mi wiadomo, nie zajmował
>> się on oddzielaniem czaszek od głów.
>
> Czaszek od glow na pewno nie oddzielal. Ale co zrobil, ze sa tam
> czaszki oddzielnie?
Nie to, co w "Terminatorze". W ogóle oglądałaś pierwszego "Terminatora"
i pamiętasz tę scenę, czy tak sobie tylko się rzuciłaś na hasło "WO kill
kill kill"?
>> Ale o jejku, od kiedy to
>> zgodność faktów z teorią jest problemem, kiedy się chcesz do kogoś
>> przyczepić, no nie?
>
> No, dla Ciebie nigdy to nie bylo problemem, Graczu w Listy.
Owszem. Jako dobry gracz, dbam o to, żeby zgodność zachodziła. Dlatego u
mnie nie ma problemu, Kibolu w Listy.
moze dali robo psom
a głowy uzyli bo fajnie nadaja sie na bruk
--
pozdrawiam
Piotr Leszczynski
Free.art.pl/comics
>In pl.rec.fantastyka.sf-f, Piotr W. Cholewa <p...@skf.from.hell.pl> wrote:
>
>>Kudowa (Zdrój), Kudowa ż. IV, D. Kudowy Zdrój m I D. Zdroju
>><<miasto>>: Do Kudowy Zdroju, pot. do Kudowy.
>
>A to ja przepraszam. Widać się już przekształciło tak samo jak Częstochowa (a
>w przeciwieństwie do np. Limanowej, Szczakowej etc.)
Powiem krótko: no. Wiem, że Częstochowa kiedyś była przymiotnikiem,
ale wiesz, Kudowa nigdy mi się jakoś nie kojarzyła. Od dziecka (tzn.
odkąd pamiętam słowo Kudowa) zawsze uważałem to za rzeczownik z
czeczownikową odmianą.
PWC
>>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała.
>>> I owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>>
>>Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic
>>co popelnil. Z definicji.
>>
> Faktycznie. Już kiedy tam byłem, z przerażeniem stwierdziłem, że
> czaszki są tam osobno, a inne kości też osobno. To potworne... Jak
> ten ksiądz mógł to zrobić? I to jeszcze ksiądz...
Bo on byl z takiej malej sekty, ktora znana jest z braku poszanowania
dla szczatkow ludzkich. Nie ma obaw, juz dawno wszyscy oni wygineli i
dlatego jest niemozliwe, zeby slady ich wierzen albo kultury pojawily
sie w Terminatorze.
> BTW gdzieś jest też kaplica z samych czaszek.
Tez mi sie tak wydaje. Jak sobie przypomne co konkretniejszego, to
poszukam.
serdecznosci
a
> [----]
>>> Dekapitacja to z definicji oddzielanie czaszki od reszty ciała.
>>> I owszem, masakrowanie zwłok w taki sposób jest bezczeszczeniem.
>>
>>Szkoda, ze ten ksiadz z Kudowy nie zyje, bo moglbys go uswiadomic
>>co popelnil. Z definicji.
>
> W zasadzie to chyba z tekstu nie wynika, że on te szkielety
> dekapitował. One chyba tak same, on po prostu zbierał te
> rozpadnięte szkielety - czaszki osobno, inne kości osobno... Co
Bo zazwyczaj nie sa polaczone drutem. Ale jestem pewna, ze WO czytal
o tym jakas ksiazke i ogladal obrazki, i wie, ze czaszki musi sie
odcinac. (Odcinanie czaszek bylo kilka postow wyzej, teraz jest
'oddzielenie'. No, postep.)
> nie zmienia faktu, że miał czaszki odsortowane. Co jak wiadomo
> jest obyczajem sekt bezczeszczących zwłoki, które w Los Angeles na
> pewno pojawić by się nie mogły.
Ani w Rzymie.
serdecznosci
a
>>>>>100 gołych terminatorów przerzucanych jeden na dzień pasowałoby lepiej.
>>>>
>>>> Pewnie tak. Może przesyłanie elektronicznych morderców w przeszłość
>>>> kosztuje?
>>>
>>>Pewnie coś kosztuje, ale jak się chce mieć pewność, że zadziała, to trzeba
>>>zainwestować.
>>
>> No proszę, to takie proste. Czemu Niemcy nie wpadli na to, żeby pod
>> Kurskiem mieć dwadzieścia razy tyle czołgów?
>
>Bo ich nie było stać. SkyNET też nie było stać?
Możebne, że taki skok w czasie jest naprawdę bardzo kosztowny. A
maszyny zdecydowały się na ten krok, kiedy po długiej i wyniszczającej
wojnie zaczęły konwencjonalnie dostawać po cyberdupach. A w takich
sytuacjach, jak mi się wydaje, już od dawna widać dno szkatułki.
--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl