czwartek, 30 czerwca 2011
pl2011.eu
.. w Tunezji, Egipcie, Libii...polska
prezydencja będzie ...na wspieraniu demokratycznej transformacji, budowie
nowoczesnych struktur państwowych ...oraz na wzmocnieniu sektora
sądownictwa i walce z korupcją... |
|
KACZORY Kategorie: | wakacje z
blondynką |
Stefan Kosiewski Módlmy
się, Siostry i Bracia, w intencji przejrzenia przez moralistów ukrytych
intencji żydów i pedałów.
|
Kategorie: żydowskie
gorzkie żale i krokodyle łzy |
4 kryptosyjonistów o żydowskich nazwiskach – Metzger, Sławomir Adamiec, Jakub Kowalski, Ryszard Fałk (Falk – jidisz: Sokół) – wyrobiło sobie dobrą opinię u Polaka rzucając się w Radomiu na pedała.
Przebranie w owczą skórę i obłudne podawanie się za Polaka moralista przyjął na dobrą wiarę za pozytywny przykład pracy na rzecz Narodu Polskiego.
Módlmy się, Siostry i Bracia, w intencji przejrzenia przez moralistów ukrytych intencji żydów i pedałów.
![]()
żyd z gazety Rzeczypospolita założył ze swoją żoną za pieniądze unijne salon24,

a Polak w to wdeptuje, bo chce zadać pytanie: czy będziemy wszyscy gojami, czy mechesami?A może skundlimy się wszyscy z Chazarami, jak straszył Wańkowicz?
- goj, szabesgos – to bydło w żargonie jidisz
-
MECHES [hebr.] żyd, który przeszedł na wiarę chrześcijańską. ten tekst
pochodzi z książki: Słownik wyrazów obcych
- Wańkowicz, z rodziny
ziemiańskiej, majątku Kalużyce w powiecie ihumeńskim na koło Mińska (dzisiaj
Białoruś), pisarz.
http://arkadiuszrobaczewski.salon24.pl/298514,sprawa-radomska-czyli-spor-o-to-czy-bedziemy-bydletami
Link , żydowskie gorzkie żale i krokodyle łzy
http://sowamagazyn.wordpress.com/

według opisu polskiej tożsamości sprzed wieku - dokonanego przez Romana Dmowskiego - nic się w tej materii nie zmieniło. Statystyczny potomek Polan rozdziera szaty pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu gdy jego Ojczyzna ginie, a statystyczny potomek Chazarów leży spokojnie krzyżem w kościele i robi za polskiego patriotę dokładając do ognia, w którym pod nieobecność jego mieszkańców spopiela się ich przeszłość, ich dobytek i ich Ziemia. Polska Ziemia!
A przecież to, że ktoś w Polszcze się schronił i został przyjęty z polską gościnnością, nie uprawnia w moim Domu do sypiania w moim małżeńskim łożu, do chodzenia w moim kontuszu i w moich kapciach, nie uprawnia do witania w moim imieniu najeźdzców!
Autor: Błotniak z Bronnej Góry o 17:06
http://dziupla-blotniaka.blogspot.com/2011/03/przepis-na-mydo.html

Wiele razy w środku nocy i każdego ranka budzę się zlany potem skazańca z niewysłowionym uczuciem sennej udręki. A więc jednak jestem antysemitą: - kanalią spragnioną krwi niewinnych sierot i niewiast, brodatych rabinów i pejsatych członków kahałów, chasydów i wyznawców Franka, obrzezanych w niemowlęctwie i obrzezanych w przytomności umysłu, tudzież zwykłych chałaciarzy. Jakże tu żyć z takim piętnem, z taką hańbą, jak tego karła we mnie oddzielić od wpływu na moje myśli, na bicie mego serca?
A tu wszędzie rozlegają się gromkie szepty i cedzące połajanki, zakładają mi żelazną obręcz na mój dziób i znieważają pamięć moich przodków, czyniąc ze mnie ludyczne pośmiewisko i wystawiając w klatce telewizyjnego studia, gdzie wielu chwyta za kamień, aby mi przyłożyć, aby napełnić sumienie choćby rabina z Los Angeles, zatroskanego o polską katolicką duszę.
Czy jednak ja sam, mając tyle kłopotów z własną duszą, staram się naprawiać duszę żydowskiej diaspory? Czy staram się podstępnie wetknąć dynamit między kamienie żydowskiej pamięci? (...)
Myślę też o Perechodniku, żydowskim policjancie z warszawskiego getta, eskortującym swoją żonę i malutką córeczkę do wagonu znikjącego w zionącej ogniem paszczy Treblinki, bowiem własne życie zdało mu się wystarczającym ekwiwalentem.
Zachodzę w głowę, jak można było - mieszkając nieopodal na ulicy Królewskiej, w rodzinie znanego profesora germanisty - odwiedzać babcię w getcie i pozwolić potem babci unieść się w żółte, zadymione przestworza. Dopiero po latach dowiaduję się, że babcia została w getcie zamordowana przez żydowskich rabusiów (...).
Rozmyślam przecież i o tych kukłach, albo Żydach z kieleckich Plant, mordowanych z zimnym wyrachowaniem, ściśle według politycznego scenariusza, a także o haniebnym wierszu Adama Zagajewskiego, będącym transpozycją duchowości J. T. Grossa, wydrukowanym z atencją w "Rzeczpospolitej".
Pojąć nie potrafię, jak mogłem się kręcić w takt skocznej muzyki na nieczynnej karuzeli niedaleko murów getta - co zarzucił mi noblista przypadkowy, ale także autor, którego nie da się pominąć milczeniem - gdy patrząc z zachwytem na płonące getto dziwiłem się, czemu to skaczący w objęcia śmierci z okien płonących domów Żydzi nie skaczą sobie w wesołym miasteczku po aryjskiej stronie. Wszak pożeranie żydowskich dzieci to moja skrywająca się właściwa natura.
Czyż więc można było lepiej opisać mój kanibalizm, umotywowany tak złowieszczym antysemityzmem, pokazując jeden dzień życia przeciętnego granatowego policjanta, Polaka - jak to zrobił Andrzej Wajda - zapominając o odpowiedniej symetrii? Zapominając o roli żydowskiej policji w getcie? http://dziupla-blotniaka.blogspot.com/2010/09/moj-nikczemny-zywot-antysemity.html
http://sowa.quicksnake.pl/Ryszard-Filipski/PRZEPIS-NA-MYDO-von-Ryszard-Filipski
Szanowni Państwo,
Nie wyraziłam zgody na przystąpienie do Państwa grupy i otrzymywanie od Państwa wiadomości. Proszę o nieprzysyłanie więcej wiadomości.
**************************
Aleksandra Dulkiewicz
Europejskie Centrum Solidarności
ul. Doki 1, 80-958 Gdańsk
Dział Koordynacji i PR
tel.: +48 58 7682336
tel. kom.: +48 785120680
fax: +48 58 7677978
