> Plonk !- Hide quoted text -
>
> - Show quoted text -
Panie Geniu,
Psychologia. Ci Umsiedler/Aussiedler/Volksdeutsche ciagle sobie musza
udawadniac, ze sa po wlasciwej stronie plotu, czyli u "siebie".
Niemcy sa tu dosc szczegolnym krajem gdzie pozornie to wszystko Niemcy
i nawet maja wspolny jezyck, Hochdeutsch, ale na prawde to wszysto
jest poodgrodzane od siebie
historia landow, miast, gmin, gwarami i strachem przed obcymi, bo
zawsze tam bylo ciasno.
Kiedy wyladowalem w Badenii-Wirtembergii poznalem osiedlonego tam
brandenburgczyka, bylego Volkspolizei, ktory zwial z wachty w
Berlinie. W nowym
miejscu ozenil sie mial corke, i jak tumaczyl mi zostal na zawsze dla
Szwabow (autentycznych mieszkancow lokalnej Szwabii) obcokrajowcem.
Niech teraz wyobrazi sobie Pan tych cwaniaczkow z Polski, ktorzy nawet
nie moga tym Urdeutsche (prawdziwym Niemcom) wmowic, ze sa z
niemieckiego Landu, niemieccy
obcokrajowcy z innego niemieckiego Landu. Co jakis czas ci Urdeutsche
maja okazje wsadzic im palec w oko. A potem taki przylatuje tu z
pokancerowanym okiem
i chce sobie odkuc...za oko i kompleksy.
Na dobra sprawe, jak sie czyta Mein Kampf Hitlera to sie widzi, ze on
tez cierpial na ten kompleks. Dla Niemcow Austryjacy nie sa
prawdziwymi Niemcami. Ba, do czego to moze doprowadzic!
Dobrej nocy,
s.