Do mieszkania Woltyly SB nasylala pod jego nieobecnosc komisje mieszkaniowe, by potem
wytoczyc mu przed kolegium sprawe, ze ich nie przyjal. Mial zalozony podsluch
telefoniczny i pokojowy. Podlegal ciaglej obserwacji zewnetrznej. O tym jak SB
sledzilo przyszlego papieza, opowiada Marek Lasota* z IPN
Wojciech Czuchnowski: Kiedy nazwisko Karola Wojtyly pierwszy raz pojawilo sie w
aktach bezpieki?
Marek Lasota*: W 1946 r. po zorganizowanej przez studencka Bratnia Pomoc Akademicka
manifestacji patriotycznej, która odbyla sie 3 maja w Krakowie. Karol Wojtyla,
wówczas kleryk, byl dzialaczem Bratniej Pomocy. Jego nazwisko znalazlo sie na
dziewiatym miejscu listy kilkudziesieciu osób przeznaczonych do rozpracowania
operacyjnego sporzadzonej przez UB. Oprócz niego jest tam dwóch jeszcze znanych
pózniej duchownych zaprzyjaznionych z Karolem Wojtyla - Andrzej Maria Deskur,
pózniejszy kardynal, przewodniczacy Papieskiej Rady ds. Srodków Masowego Przekazu i
Stanislaw Starowieyski, towarzysz Wojtyly podczas studiów w Watykanie, potem
duszpasterz srodowisk polonijnych w Ameryce Poludniowej. Przy nazwisku Wojtyly
dopisane jest nazwisko Sikora - to funkcjonariusz odpowiedzialny za jego
rozpracowanie. Dokument znalezlismy w rozproszonych materialach dotyczacych dzialaczy
antykomunistycznego podziemia (WiN i NSZ). Nie ma sladów, jakie byly efekty
rozpracowania osób z tej listy.
Jak Karol Wojtyla przezyl represje wobec Kosciola w latach 50. - tzw. proces kurii
krakowskiej, aresztowanie prymasa Stefana Wyszynskiego?
- Te burzliwe chwile przechodzily troche obok niego. Wynikalo to w jakiejs mierze z
tego, ze po kilku latach wikariatu w parafii sw. Floriana w Krakowie arcybiskup
Eugeniusz Baziak kazal mu wybierac pomiedzy praca w parafii a kariera naukowa. Ze
wspomnien ludzi, którzy go znali, wynika, ze ks. Wojtyla mial dylemat. Byl bardzo
zaangazowany w prace duszpasterska wsród mlodej inteligencji, i to znajduje swoje
odbicie w dokumentach UB z tego okresu, gdzie jest okreslany jako ksiadz opiekujacy
sie mlodzieza. Ostatecznie zawazyly argumenty profesorów - Wojtyla byl wykladowca
wydzialu teologicznego UJ do jego rozwiazania przez wladze. Przekonali go, ze
powinien zrobic habilitacje. Pozostawal jednak w sferze zainteresowania bezpieki.
Zachowala sie notatka krakowskiego wydzialu ds. wyznan z 1956 r. Wezwano tam Wojtyle
jako wykladowce seminariów duchownych i KUL-u. Pytano go o stosunek do PAX-u oraz
pisma "Dzis i jutro" [gazety katolickich srodowisk wspólpracujacych z wladzami -
red.]. Odparl, ze nie jest zainteresowany wspólpraca z tymi srodowiskami. Notatke z
tego spotkania konczy zdanie: "Slubowania na wiernosc PRL nie skladal".
W latach 60. wladze zgodzily sie, by Karol Wojtyla zostal biskupem krakowskim, liczac
na jego ugodowosc. Kiedy zorientowaly sie, ze to byly bledne rachuby?
- To bardzo czesto powtarzana nieprawda o ugodowosci Karola Wojtyly. Jest pochodzacy
z jesieni 1963 r. dokument Wydzialu Administracyjnego KC PZPR stanowiacy odpowiedz na
wniosek prymasa Wyszynskiego o nominacje na stanowisko biskupa krakowskiego. Prymas
zglosil trzy kandydatury, wsród nich Karola Wojtyly, wówczas biskupa pomocniczego. W
tym dokumencie PZPR okresla Wojtyle jako "bardzo niebezpiecznego przeciwnika
ideowego". Uznano, ze jako biskup pomocniczy poradzil sobie z reorganizacja kurii,
skonsolidowal srodowisko kleru krakowskiego, wprowadzil rzutkich i inteligentnych
ksiezy, ma znajomosci wsród krakowskiej inteligencji, prezentuje otwarty katolicyzm i
cieszy sie uznaniem Wyszynskiego. Na te negatywna opinie partii skladaja sie wiec w
gruncie rzeczy same zalety Karola Wojtyly jako administratora diecezji. Anonimowy
autor opinii formuluje konkluzje, ze na stanowisko biskupa krakowskiego nalezy
przedstawic kandydata w powazniejszym wieku. Obawiano sie, ze Wojtyla ze wzgledu na
mlody wiek - 43 lata - nie doczeka sie szybko kapelusza kardynalskiego. A wladzom byl
w Krakowie potrzebny kardynal do rozgrywki przeciwko Wyszynskiemu. Oczekiwaly, ze
zgloszony zostanie na stanowisko biskupa krakowskiego bp Klepacz, który przewodniczyl
Episkopatowi w okresie uwiezienia prymasa Wyszynskiego.
Ostatecznie jednak Karol Wojtyla zostal metropolita krakowskim.
- Zadecydowal o tym w grudniu 1963 r. ówczesny premier Józef Cyrankiewicz. Wedlug
mojej hipotezy Cyrankiewicz dostal informacje, ze Wojtyla zablysnal na drugiej sesji
Soboru Watykanskiego swoim wystapieniem na temat roli laikatu w Kosciele. Zaczelo o
nim byc glosno. Cyrankiewicz byc moze uznal, ze Wojtyla jest gwiazda, która bedzie
przeciwwaga dla prymasa Wyszynskiego. Bo dla wladz najwiekszym zlem byl Wyszynski.
Komunisci chcieli skonfliktowac, podzielic polski Kosciól na osrodek warszawski i
krakowski.
Czy te kalkulacje sie powiodly?
- Nie, i wladza przekonala sie o tym bardzo szybko. W wieku 47 lat Karol Wojtyla
zostal kardynalem, po drodze byla obrona krzyza w Nowej Hucie, w 1965 r. list
biskupów polskich do biskupów niemieckich, którego autorstwo przypisuje sie Karolowi
Wojtyle, obchody Millennium. Nie udalo sie doprowadzic do rozlamu i powaznych
konfliktów miedzy prymasem a metropolita krakowskim.
Kiedy zaczela sie regularna inwigilacja biskupa Wojtyly?
- Gdy w 1958 r. zostal sufraganem krakowskim. Szczyt osiagnela w latach 60., gdy
przekonano sie o klesce kalkulacji dotyczacych jego konfliktu z Wyszynskim. Tak
zwanymi sprawami operacyjnego rozpoznania objeto wszystkie srodowiska, z którymi
zwiazany byl biskup Wojtyla. Jego samego próbowano nekac szykanami administracyjnymi.
Na przyklad do mieszkania przy ul. Kanoniczej SB nasylala pod jego nieobecnosc
komisje mieszkaniowe, by potem wytoczyc mu przed kolegium sprawe o to, ze ich nie
przyjal. Mial na stale zalozony podsluch telefoniczny i pokojowy. Podlegal tez
ciaglej obserwacji zewnetrznej.
A agentura wokól jego osoby?
- Dbano o to, zeby siec byla gesta, z drugiej strony, w miare pojawienia sie nowych
mozliwosci technicznych, rola agentury jako zródla informacji malala. Stawiano raczej
na agentów, którzy mogli miec wplyw na jego decyzje, dzialania. Pozyskiwano ich
glównie w srodowiskach swieckich. Postacia pelniaca taka role od wielu lat byl agent
o pseudonimie "Ares", pracownik "Tygodnika Powszechnego" i urzednik swiecki kurii.
Pozyskano go na zasadzie lojalnosciowej. Zastrzegl, ze nie bedzie donosil. Byl
przekonany, ze jego rola bedzie polegala na naprawie stosunków panstwo - Kosciól.
Dosc szybko zostal rozszyfrowany przez srodowisko krakowskie i traktowany byl jako
postac dziwaczna.
Czy w latach 70. w raportach SB pojawialy sie jakiekolwiek prognozy dotyczace tego,
ze Karol Wojtyla moze zostac papiezem?
- Tak, i to dosyc wczesnie. Jesienia 1972 r. w relacji ze spotkania duchowienstwa
archidiecezji poznanskiej SB przytacza opinie z Rzymu mówiaca o ciezkim stanie
zdrowia Pawla VI i o tym, ze gdyby teraz odbylo sie konklawe, to jednym z
najpowazniejszych kandydatów na papieza jest Karol Wojtyla. Potem w meldunkach z
Krakowa do Warszawy pisze sie wielokrotnie, ze Wojtyla wkrótce opusci Kraków i
obejmie wazna funkcje w Watykanie, ze jest osoba bliska Pawlowi VI , który obdarza go
wielkim zaufaniem. W materialach z 1976 r. mocno podkresla sie znaczenie rekolekcji
wielkanocnych, które dla kurii rzymskiej wyglosil Karol Wojtyla. To równiez ma
dowodzic jego pozycji w Watykanie. Z analiz SB wyziera dwojaki stosunek do Karola
Wojtyly. Z jednej strony postrzegany jest jako wróg, z drugiej czuc w nich pewien
respekt wynikajacy z tego, ze jest to ktos, kto wykracza poza sfere wplywów wladzy.
Czyli twierdzenie, ze komunisci nie byli przygotowani na to wydarzenie, nie jest
prawdziwe?
- Wlasnie. Rozpoznanie mieli dobre. Albo te informacje lekcewazyli, albo nie umieli
ich odczytac. Raczej to drugie - czego dowodzi reakcja sekretarza KC PZPR Józefa
Czyrka, który po wyborze Karola Wojtyly stwierdzil: "Lepszy Wojtyla tam, w Watykanie,
jako papiez, niz tu, w Polsce, jako prymas". Ta wypowiedz jest dowodem ogromnej
krótkowzrocznosci wladz.
Pierwsza pielgrzymka Jana Pawla II do Polski w 1979 r. to ogromna mobilizacja aparatu
bezpieczenstwa PRL. Jaki byl cel tej mobilizacji.?
- Na pewno nie bezpieczenstwo Ojca Swietego i uczestników tego wydarzenia.
Pielgrzymke okreslono kryptonimem "Lato 1979". Nadrzednym celem sluzb specjalnych
bylo rozpoznanie planów nowego papieza, kierunków jego polityki globalnej. To juz nie
byla sprawa dla krakowskiej SB. To byla realizacja zadania postawionego przez siec
sluzb calego bloku sowieckiego. Kolejnym celem byla neutralizacja opozycji, która
uczestniczyla w spotkaniach z Papiezem. Zaangazowano ogromne srodki - oprócz 60 tys.
umundurowanych milicjantów 20 tys. funkcjonariuszy po cywilnemu mialo zadanie
sledzenia przebiegu pielgrzymki i jej uczestników. Wypozyczono najnowoczesniejszy
sprzet do podsluchu i fotografowania od Stasi i KGB. Dwóch esbeków podajacych sie za
dziennikarzy Interpressu mialo pelna akredytacje dziennikarska, dwóch zaangazowano
jako funkcjonariuszy sluzby ochrony rzadu do bezposredniej obstawy Papieza. Mieli
nagrywac wszelkie rozmowy w samochodzie i pomieszczeniach. Wszystkie telefony w kurii
krakowskiej i biurze organizacyjnym pielgrzymki - lacznie 80 linii - byly
podsluchiwane. Przygotowano 300 miejsc w aresztach krakowskich. Wreszcie uruchomiono
nie tylko agenture miejscowa, ale i z calej Polski, wydelegowano tajnych
wspólpracowników SB nawet z województwa slupskiego. Mobilizacja byla ogromna, ale
efekty dosyc zalosne. Jedyna akcja, która tak naprawde sie powiodla, dotyczyla
krzyza, który mlodziez po spotkaniu z Papiezem przeniosla ze Skalki do miasteczka
studenckiego, a potem na Blonia, gdzie zostal wkopany. Najpierw wladze nakazaly
klerykom demontaz krzyza, a kiedy ci sie nie zgodzili, dziesieciu funkcjonariuszy MO
przebranych w sutanny wykopalo krzyz i przewiozlo z Bloni na Skalke.
Czy kolejne pielgrzymki byly podobnie obstawiane?
- Tak. Okreslano je kryptonimami "Zorza 1" (1983) i "Zorza 2" (1987). Przed ta
pierwsza próbowano przeprowadzic wobec Papieza prowokacje. Z tzw. archiwum Mitrochina
[przemyconego na Zachód przez b. archiwiste KGB - red.] wynika, ze ówczesny szef MSW
gen. Czeslaw Kiszczak wpadl w panike. Wladza byla przekonana, ze Papiez przyjedzie do
Polski i zacznie sie krwawa rewolucja. Majac doswiadczenie z 1979 r., kiedy Papiez
nie chcial dostosowac sie do zadnych zalecen, próbowano wymyslic cos, co Go
powstrzyma. Wykorzystano stara i zaniechana kiedys przez SB sprawe kontaktów Karola
Wojtyly ze srodowiskami swieckimi w latach 60. W mieszkaniu przyjaciela Ojca
Swietego, ks. Andrzeja Bardeckiego, dwie funkcjonariuszki SB, podajac sie za
wolontariuszki organizacji charytatywnej, podrzucily pod nieobecnosc ksiedza paczke
ze sfalszowanym pamietnikiem, który mial rzucic cien na Karola Wojtyle. Byla tam mowa
o zbytniej zazylosci biskupa z osoba z jego swieckiego otoczenia.
O dziwnej wizycie powiadomila ks. Bardeckiego jego gospodyni. Ksiadz po prostu spalil
paczke. Dwa dni pózniej w jego mieszkaniu przeprowadzono rewizje, wyraznie szukajac
tych materialów. Akcja dowodzil najprawdopodobniej kpt. Grzegorz Piotrowski,
pózniejszy morderca ks. Popieluszki, który tego samego dnia mial po pijanemu powazny
wypadek samochodowy w Krakowie, pod hotelem Holiday Inn. Tym wypadkiem zdekonspirowal
sie, bo krakowska SB nie wiedziala nic o jego wizycie. Piotrowski wyladowal w
szpitalu, a sprawa jego tajemniczej misji stala sie zbyt glosna i w rezultacie
dzialan majacych skompromitowac Papieza zaniechano.
A juz po tym, jak Karol Wojtyla zostal papiezem, wladzom udalo sie w Jego
bezposrednim otoczeniu umiescic agenture?
- Nie ma materialów wskazujacych na to bezposrednio. Wiadomo natomiast, ze wszyscy
ksieza, którzy wyjezdzali do Rzymu, podlegali ogromnym naciskom, SB odbywala z nimi
rozmowy, naklaniano ich do wspólpracy. Z jakim skutkiem - trudno powiedziec.
Najczesciej meldowali o takich rozmowach przelozonym. Z dokumentów wynika, ze efekt
byl mierny. Po takich rozmowach oficer SB odnotowywal, ze nalezy zaprzestac dalszych
kontaktów "z powodu nieprzejednanie wrogiej postawy wobec socjalizmu i PRL". Na pewno
odrebne dzialania w celu umieszczenia agentury wokól Jana Pawla II podejmowaly sluzby
Zwiazku Sowieckiego, ale na ten temat nie mamy danych.
Czy w archiwach po SB zachowala sie teczka ksiedza Karola Wojtyly?
- Tak jak wszystkie teczki ksiezy zostala - przynajmniej w formie papierowej -
zniszczona w roku 1989. Wiemy jednak, ze czesc z tych materialów jest zachowana w
mikrofilmach i pracujemy nad ich odnalezieniem. Ciekawe jest natomiast, ze równiez
jesli chodzi o teczke, to wobec Karola Wojtyla zaplanowano specjalne dzialania.
Zachowal sie dokument z 1964 r., w którym szef Wydzialu IV krakowskiej SB zwraca sie
do centrali o zgode na opracowanie "na biskupa Wojtyle" specjalnego wzoru teczki
operacyjnej. Na czym ten wzór mial polegac, na razie nie wiadomo.