-- Shared using Google Toolbar
Jak Pan ocenia negatywne sygnały ze strony rządu wobec perspektywy uchwalenia obywatelskiego projektu ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich?
- Widać wyraźnie, że rząd nie chce rozwiązać tego problemu, a w każdym razie nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za jego rozwiązanie. Minister Stachańczyk co prawda przyznał, że obecny system szwankuje, ale uznał, iż jednak to samorządy powinny przyjmować repatriantów, a także gwarantować im mieszkanie i utrzymanie do czasu pełnej integracji z resztą społeczeństwa. Problem polega na tym, że ten system nie tyle szwankuje, ile praktycznie nie działa. W ciągu roku przyjmowanych jest do Polski zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu rodzin, i to głównie przez najbogatsze gminy, bo władze mniejszych gmin twierdzą, że nie mają pieniędzy, wolnych lokali komunalnych i miejsc pracy. Tymczasem zgodnie z danymi z ewidencji RODAK na przyjazd do Polski oczekuje ponad 1600 polskich rodzin, które przeszły już niezbędne procedury. Niektóre z tych rodzin chęć powrotu do Ojczyzny zgłosiły już dziesięć lat temu. Bez realnej pomocy ze strony państwa nie uda się przeprowadzić skutecznie repatriacji naszych rodaków.