Fascynuje mnie nie od dzisiaj, w jaki sposób mają funkcjonować umowy
dwustronne o wzajemnym uznawaniu świadczeń podpisywane przez Polskę z
krajami o systemie emerytalnym całkowicie niekompatybilnym z systemem
działającym w Polsce.
7 października w Warszawie, z wielką pompą, australijski minister spraw
zagranicznych Stephen Smith i minister Jolanta Fedak podpisali
polsko-australijską umowę w sprawie ubezpieczeń społecznych.
Zaciekawiony, pośpieszyłem na strony internetowe australijskiego
Ministerstwa Spraw Rodzinnych, Gospodarki Mieszkaniowej, Świadczeń
Publicznych i Kwestii Tubylczych (Department of Families, Housing,
Community Services and Indigenous Affairs), by się tam dowiedzieć, na
czym będzie polegała wzajemność świadczeń wypłacanych klientom przez
całkowicie niekompatybilne systemy opieki społecznej i zaopatrzenia
emerytalnego w Polsce i Australii.
http://www.fahcsia.gov.au/sa/international/ssa/agreements_new/Pages/a...
Skutek był taki, że o mało nie utopiłem laptopa w wannie,
wołając 'Eureka!!!' i rozchlapując wodę na kafelki, a cała łazienka
napełniła się miłym szelestem trzepoczących banknotów.
Proszę popatrzeć:
"Under the Agreement, people will also be able to add their periods of
Australian Working Life Residence to their periods of insurance to the
Polish system in order to qualify for Polish pension."
"Na podstawie umowy, można będzie wliczać okres zamieszkania i pracy w
Australii do okresu ubezpieczenia w polskim systemie ubezpieczeń
społecznych w celu uzyskania polskich uprawnień rentowych."
W PRL ani RP nie przepracowalem ani minuty, a zatem nie posiadam
polskich uprawnień rentowych. Ale od daty ratyfikacji umowy podpisanej
w Warszawie dn. 7 pażdziernika 2009 r., hipotetycznie rzecz biorąc mogę:
* Ukończyć 65 lat;
* Przeprowadzić się z Australii do Polski, deklarując zamiar
zamieszkania w Polsce na stałe
(co mogę zrobić w każdej chwili, a to z powodu posiadania, oprócz
australijskiego, także i polskiego obywatelstwa, którego w praktyce nie
sposób się wyzbyć (próbowałem), z powodu przeszkód i wstrętów
administracyjnych, jakimi obstawiono w Polsce procedurę rezygnacji z
obywatelstwa polskiego na własny wniosek obywatela);
* Udowodnić dokumentami 25 lat zamieszkania i pracy w Australii
(Australian Working Life Residence);
* Udowodnić dokumentami, że przez co najmniej 10 lat z ostatnich 20 lat
przepracowanych w Australii moje zarobki wynosiły minimum $A 100 000
rocznie (ca. ćwierć miliona PLN rocznie).
Czy w tych okolicznościach ZUS będzie zobowiązany prawnie, by zacząć
wypłacać mi polską rentę obliczoną od podstawy PLN 250 000 rocznie,
czyli wyższej niż pensja zasadnicza Prezydenta RP?
W Australii państwowa renta starcza jest zryczałtowana, dla wszystkich
rencistów taka sama, ale w Polsce nie...
Na bis, może ktoś mi przetłumaczy na polski, co miał na myśli Radosław
Wspaniały, mówiąc w czasie uroczystości podpisania porozumienia:
"Poland and Australia have plenty of coal but Australia is more
advanced in technologies that allow to use that coal without
environmental pollution, and so here I see opportunities for mutually
beneficial cooperation."
"Polska i Australia mają pod dostatkiem węgla, ale Australia jest
bardziej zaawansowania w dziedzinie technologii użycia węgla nie
powodujących zanieczyszczenia środowiska, więc widzę tu możliwości
obustronnie korzystnej współpracy."
Zapewne, gdybyśmy mieli Polsce dostarczać albo węgiel, albo
technologie "czystego węgla", to Polska by coś z tego miała. Ale co
miałaby z tego mieć Australia? Węgiel, po cenie rynkowej, kupuje od nas
Azja i nie musimy go wozić aż do Polski. Na zakup kosztownych
techologii "czystego węgla", których w dodatku jeszcze nie ma, bo
znajdują się dopiero w opracowaniu, Polski prawdopodobnie nie będzie
stać.
Więc o co tu chodzi z tymi wzajemnymi korzyściami?
--
Autor: Stary Wiarus , blog: Boomerang, czyli Backup Wiarusa ,
10/08/2009 03:31:00 PM