Interia i PAP donoszą, że Polonia amerykańska spać nie może, tylko debatuje nad tym, jakby tu najlepiej i najskuteczniej zrobić dobrze dalekiej Macierzy.
W rzeczywistości, znowu pojechali do Chicago krajowi politycy lobbować Polonię, by im załatwiała w USA to, czego sami z Amerykanami załatwić nie potrafią. Polonia ma to naturalnie robić dla Macierzy za darmo, ze łzami wzruszenia w oczach.
Rzuca się w oczy całkowity brak nie tylko realizmu, ale i oryginalności. Wszystkiego tego próbowano już za poprzedniej prezydentury i skutek był wtedy taki sam, jaki będzie teraz, czyli żaden. Franek Szpula z Chicago rzuca niedbale pod adresem prezydenta Obamy, że w USA jest około 10 milionów wyborców polonijnych. No to co z tego, że 10 milionów? Znaczy, to niby ma być takie dyskretne i taktowne przypomnienie, że to Franek Szpula i polska ambasada do spółki kontrolują w USA 10 milionów głosów, więc prezydent USA ma się z Frankiem Szpulą liczyć, bo jak nie, to prezydenta zmiecie huragan oburzonych polonijnych głosów w następnych wyborach?
Graj, piękny Cyganie... ja już widzę te 10 milionów amerykańskich wyborców z polskim rodowodem, jak się prężą w blokach startowych, czekając na gwizdek z Warszawy.
Tak jako pogróżka, jak i jako obietnica polityczna, powoływanie się na 10 milionów głosów to jest strzał kulą w płot. Kongres Polonii Amerykańskiej, czyli Franek Szpula z kolegami, nigdy nie kontrolował, nie kontroluje i nie będzie kontrolował żadnego zwartego bloku polskich głosów w USA.
Na 10 milionów obywateli amerykańskich pochodzenia polskiego, paszporty polskie posiada około 200 000 osób, czyli 2%. Brak podstawy, by sądzić, że posiadanie paszportu polskiego przez stałego mieszkańca USA w jakiś sposób zobowiązuje go do postępowania tak, by Warszawa była z niego zadowolona. Brak też jakiejkolwiek podstawy, by przypuszczać, że jakakolwiek znacząca liczba z pozostałych 98% będzie się kierować przy oddawaniu głosów w amerykańskich wyborach interesem odległego kraju przodków, zamiast własnym.
Tak się składa, że polscy politycy jeżdżą do Chicago, kiedy czują się słabi, niepewni swego, i chcą, żeby im coś załatwić. Najlepiej coś nie do załatwienia, jak na przykład to nieszczęsne zniesienie wiz wjazdowych, czyli postawienie Polaków ponad amerykańskim prawem imigracyjnym z powodu ich naturalnej boskości i w uznaniu zasług Kościuszki i Pułaskiego.
Natomiast kiedy politycy polscy czują się mocniej w siodle, wtedy ręka sama im wędruje w kierunku cugli i szpicruty, uśmiechy znikają, i rozlega się warczenie według najlepszej szkoły Radosława Sikorskiego:
"Nasi rodacy w Stanach Zjednoczonych muszą zrozumieć, że nie jesteśmy jakąś tam republiką bananową, do której można sobie wjeżdżać na obcych paszportach!" [R.Sikorski, 15 czerwca 2000 roku, na konferencji "Polska - Polonii" w siedzibie ówczesnej agencji PAI (dziś PAIZ) w Warszawie]
Nota bene, kto z Polaków z USA wtedy ministrowi Sikorskiemu uwierzył, i by mu zrobić dobrze popędził po polski paszport, aby się nim legitymować, miast amerykańskiego, przy wyjeździe z Polski, tak jak sobie minister życzył, ten sobie dożywotnio zwichnął wszelkie szanse na amerykańską karierę zawodową w wojsku, administracji państwowej, przemyśle high-tech i wielu innych miejscach, w których obywatelowi amerykanskiemu potrzebny jest certyfikat bezpieczeństwa osobowego, czyli security clearance.
Czego bowiem pojąć nie są w stanie czcigodni posłowie pielgrzymujący do Chicago, to faktu, że Stany Zjednoczone oczekują od swoich obywateli lojalności obywatelskiej wobec własnego kraju, a nie robienia dobrze innemu. Dla znakomitej większości Polonii, "własny kraj" to już nie jest Polska.
Ani niestety, ani na szczęście - po prostu takie są obiektywne fakty w życiu emigranta, który zdecydował się żyć na stałe w innym kraju (a nie, jak się to u was mówi z fałszywą nadzieją na to, że kiedyś wróci z workiem pieniędzy - "przebywać za granicą").
Zrozumcie co to jest emigracja i czym się różni od wyjazdów na saksy na miesiąc lub kilka lat w celu zarobienia kasy i przywiezienia jej z powrotem. Zrozumcie, że gastarbeiterzy to nie są żadni emigranci, tylko cudzoziemscy pracownicy przebywający czasowo w kraju pracodawcy. Zrozumcie, że Warszawa nie rządzi i nigdy rządzić nie będzie polską diasporą, zarówno tą urodzoną za granicą, jak i tą najświeższą, emigrantami z PRL. Zrozumcie to, a we wszystkim innym jakoś pomału się dogadamy.
A na razie - tu się zgina dziób pingwina.
Polonia z USA debatuje: Jak tu skutecznie lobbować? Piątek, 16 października (20:33)
W Chicago trwa od czwartku zorganizowana przez Kongres Polonii Amerykańskiej (KPA) konferencja na temat sposobów zwiększenia pozycji polsko-amerykańskiej społeczności i jej roli w promowaniu interesów Polski w USA. W konferencji, zatytułowanej "Polonia XXI wieku: Wyzwania i możliwości", biorą udziałpolitycy z kraju, m.in. wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński oraz europosłowie: Adam Bielan (PiS) i Michał Kamiński (PiS).
Uczestnicy konferencji, która odbywa się na Uniwersytecie stanu Illinois, dyskutują w panelacho sposobach lobbowania na rzecz spraw polskich, poprawy wizerunku Polski w USA i oproblemie wiz amerykańskich dla Polaków. Konferencję zorganizowano jako próbę włączenia się Polonii do debaty na temat stosunków polsko-amerykańskich po rezygnacji prezydenta Baracka Obamy z projektu tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, planowanego przez poprzednią administrację.
Zdaniem niektórych komentatorów, był to kolejny przejaw ignorowania przez ekipę Obamy interesów Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Zwrócił na to uwagę m.in. list byłych przywódców krajów regionu do prezydenta w sierpniu. Kilka tygodni temuprezes KPA Frank Spula w swym liście do prezydenta Obamy przypomniał, że Polonia amerykańska to około 10 milionów wyborców. Przedstawił w nim szereg postulatów, m.in. zacieśnienia współpracy wojskowej USA z Polską i zniesienia wiz amerykańskich dla Polaków.
Tomasz Zalewski INTERIA.PL/PAP
-- Autor: Stary Wiarus , blog: Boomerang, czyli Backup Wiarusa , 10/18/2009 03:00:00 PM
> Interia i PAP donoszą, że Polonia amerykańska spać nie może, tylko
> debatuje nad tym, jakby tu najlepiej i najskuteczniej zrobić dobrze
> dalekiej Macierzy.
> W rzeczywistości, znowu pojechali do Chicago krajowi politycy lobbować
> Polonię, by im załatwiała w USA to, czego sami z Amerykanami załatwić
> nie potrafią. Polonia ma to naturalnie robić dla Macierzy za darmo, ze
> łzami wzruszenia w oczach.
> Rzuca się w oczy całkowity brak nie tylko realizmu, ale i
> oryginalności. Wszystkiego tego próbowano już za poprzedniej
> prezydentury i skutek był wtedy taki sam, jaki będzie teraz, czyli
> żaden. Franek Szpula z Chicago rzuca niedbale pod adresem prezydenta
> Obamy, że w USA jest około 10 milionów wyborców polonijnych. No to co z
> tego, że 10 milionów? Znaczy, to niby ma być takie dyskretne i taktowne
> przypomnienie, że to Franek Szpula i polska ambasada do spółki
> kontrolują w USA 10 milionów głosów, więc prezydent USA ma się z
> Frankiem Szpulą liczyć, bo jak nie, to prezydenta zmiecie huragan
> oburzonych polonijnych głosów w następnych wyborach?
> Graj, piękny Cyganie... ja już widzę te 10 milionów amerykańskich
> wyborców z polskim rodowodem, jak się prężą w blokach startowych,
> czekając na gwizdek z Warszawy.
> Tak jako pogróżka, jak i jako obietnica polityczna, powoływanie się na
> 10 milionów głosów to jest strzał kulą w płot. Kongres Polonii
> Amerykańskiej, czyli Franek Szpula z kolegami, nigdy nie kontrolował,
> nie kontroluje i nie będzie kontrolował żadnego zwartego bloku polskich
> głosów w USA.
> Na 10 milionów obywateli amerykańskich pochodzenia polskiego, paszporty
> polskie posiada około 200 000 osób, czyli 2%. Brak podstawy, by sądzić,
> że posiadanie paszportu polskiego przez stałego mieszkańca USA w jakiś
> sposób zobowiązuje go do postępowania tak, by Warszawa była z niego
> zadowolona. Brak też jakiejkolwiek podstawy, by przypuszczać, że
> jakakolwiek znacząca liczba z pozostałych 98% będzie się kierować przy
> oddawaniu głosów w amerykańskich wyborach interesem odległego kraju
> przodków, zamiast własnym.
> Tak się składa, że polscy politycy jeżdżą do Chicago, kiedy czują się
> słabi, niepewni swego, i chcą, żeby im coś załatwić. Najlepiej coś nie
> do załatwienia, jak na przykład to nieszczęsne zniesienie wiz
> wjazdowych, czyli postawienie Polaków ponad amerykańskim prawem
> imigracyjnym z powodu ich naturalnej boskości i w uznaniu zasług
> Kościuszki i Pułaskiego.
> Natomiast kiedy politycy polscy czują się mocniej w siodle, wtedy ręka
> sama im wędruje w kierunku cugli i szpicruty, uśmiechy znikają, i
> rozlega się warczenie według najlepszej szkoły Radosława Sikorskiego:
> "Nasi rodacy w Stanach Zjednoczonych muszą zrozumieć, że nie jesteśmy
> jakąś tam republiką bananową, do której można sobie wjeżdżać na obcych
> paszportach!"
> [R.Sikorski, 15 czerwca 2000 roku, na konferencji "Polska - Polonii" w
> siedzibie ówczesnej agencji PAI (dziś PAIZ) w Warszawie]
> Nota bene, kto z Polaków z USA wtedy ministrowi Sikorskiemu uwierzył, i
> by mu zrobić dobrze popędził po polski paszport, aby się nim
> legitymować, miast amerykańskiego, przy wyjeździe z Polski, tak jak
> sobie minister życzył, ten sobie dożywotnio zwichnął wszelkie szanse na
> amerykańską karierę zawodową w wojsku, administracji państwowej,
> przemyśle high-tech i wielu innych miejscach, w których obywatelowi
> amerykanskiemu potrzebny jest certyfikat bezpieczeństwa osobowego,
> czyli security clearance.
> Czego bowiem pojąć nie są w stanie czcigodni posłowie pielgrzymujący do
> Chicago, to faktu, że Stany Zjednoczone oczekują od swoich obywateli
> lojalności obywatelskiej wobec własnego kraju, a nie robienia dobrze
> innemu. Dla znakomitej większości Polonii, "własny kraj" to już nie
> jest Polska.
> Ani niestety, ani na szczęście - po prostu takie są obiektywne fakty w
> życiu emigranta, który zdecydował się żyć na stałe w innym kraju (a
> nie, jak się to u was mówi z fałszywą nadzieją na to, że kiedyś wróci z
> workiem pieniędzy - "przebywać za granicą").
> Zrozumcie co to jest emigracja i czym się różni od wyjazdów na saksy na
> miesiąc lub kilka lat w celu zarobienia kasy i przywiezienia jej z
> powrotem. Zrozumcie, że gastarbeiterzy to nie są żadni emigranci, tylko
> cudzoziemscy pracownicy przebywający czasowo w kraju pracodawcy.
> Zrozumcie, że Warszawa nie rządzi i nigdy rządzić nie będzie polską
> diasporą, zarówno tą urodzoną za granicą, jak i tą najświeższą,
> emigrantami z PRL. Zrozumcie to, a we wszystkim innym jakoś pomału się
> dogadamy.
> A na razie - tu się zgina dziób pingwina.
> Polonia z USA debatuje: Jak tu skutecznie lobbować?
> Piątek, 16 października (20:33)
> W Chicago trwa od czwartku zorganizowana przez Kongres Polonii
> Amerykańskiej (KPA) konferencja na temat sposobów zwiększenia pozycji
> polsko-amerykańskiej społeczności i jej roli w promowaniu interesów
> Polski w USA.
> W konferencji, zatytułowanej "Polonia XXI wieku: Wyzwania i
> możliwości", biorą udziałpolitycy z kraju, m.in. wicemarszałek Senatu
> Krystyna Bochenek, prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński oraz
> europosłowie: Adam Bielan (PiS) i Michał Kamiński (PiS).
> Uczestnicy konferencji, która odbywa się na Uniwersytecie stanu
> Illinois, dyskutują w panelacho sposobach lobbowania na rzecz spraw
> polskich, poprawy wizerunku Polski w USA i oproblemie wiz amerykańskich
> dla Polaków.
> Konferencję zorganizowano jako próbę włączenia się Polonii do debaty na
> temat stosunków polsko-amerykańskich po rezygnacji prezydenta Baracka
> Obamy z projektu tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, planowanego
> przez poprzednią administrację.
> Zdaniem niektórych komentatorów, był to kolejny przejaw ignorowania
> przez ekipę Obamy interesów Polski i całego regionu Europy
> Środkowo-Wschodniej. Zwrócił na to uwagę m.in. list byłych przywódców
> krajów regionu do prezydenta w sierpniu.
> Kilka tygodni temuprezes KPA Frank Spula w swym liście do prezydenta
> Obamy przypomniał, że Polonia amerykańska to około 10 milionów
> wyborców. Przedstawił w nim szereg postulatów, m.in. zacieśnienia
> współpracy wojskowej USA z Polską i zniesienia wiz amerykańskich dla
> Polaków.
> Tomasz Zalewski
> INTERIA.PL/PAP
> --
> Autor: Stary Wiarus , blog: Boomerang, czyli Backup Wiarusa ,
> 10/18/2009 03:00:00 PM