W dniu 2011-10-16 10:41,
r_ahimsa_...@poczta.onet.pl pisze:
> "Kierkegaard określił taką postawę jako tragedię życia dla przyjemności.
[...] które bardzo utrudnia jakiekolwiek rozmyślanie nad
> beznadziejnością własnej sytuacji."
Oczywiście. Małpki bonobo i hedoniści z gatunku Homo Sapiens są okropnie
nieszczęśliwymi istotami. Tak nieszczęśliwymi, że w końcu, gdy zdolność
do przeżywania przyjemności się skończy - umrą.
Co innego jogini i buddyści. Są niemal tak szczęśliwi jak, dajmy na to,
drzewo albo kamień. Albo zahibernowany na zimę niedzwiedź.
Po prostu wzór szczęścia i dobrego przeżycia życia. Taki przewzorowy
wzór, że nie umierają jak nastawione na endorfinowy raj zwierzeta, tylko
z godnością przemieszczają swój kosmiczno-wibrujący(bez przyjemności)
byt do innego, dopiero budującego się ciała.
Mam tylko pytanie, dlaczego - skoro tak panicznie boją się świata, a
zwłaszcza tego że wyciągając rękę do ciepła mogą się poparzyć - dlaczego
tak zwyczajnie nie popełnią masowo samobójstwa...ach, nie wolno, karma,
tak tak, ale przecież można wyjść bez wody na pustynię i iść aż do
wyczerpania...aż powrót stanie się niemożliwy. To nie samobójstwo, a
niejako załatwia problem bolesnej egzystencji?
Dlaczego tak nie zrobisz Ty?
Czy nie aby dlatego, że są zbyt leniwi żeby wstać i iść, i zbyt
tchórzliwi żeby zrobić cokolwiek poza "rozmyślaniem nad beznadziejnością
własnej sytuacji"?
pytam bez nadziei na odpowiedź, ale skoro jestes jedynym bytem który tu
jeszcze pisze to...to czuj się adresatem :)
--
Janci0⏠⎝⏠⏝⏠⎠@news