czwartek, 24 maja 2012 01:15. carbon entity 'Mr Bean' <
MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:
> Ponownie narodzeni Chrześcijanie mają osobiste potwierdzenie ich wiary,
> odczucie obecności Jezusa Chrystusa.
>
> Uczucie niemożliwe do opisania. Trzeba je samemu przeżyć.
>
> Jeżeli się trwa w Prawdzie, owo uczucie się powtarza.
>
> Dlatego nawróceni ludzie są tacy szczęśliwi, ze nawiązali kontakt ze
> Zbawicielem, Jezusem Chrystusem.
>
> Oczywiście świat szatana, czyli media i politycy będą chcieli za wszelką
> cenę zmienić jej decyzję i maksymalnie ośmieszyć.
No tylko jak przekazać stan, którego nie da się przekazać?
Zresztą nie tylko chrześcijaństwa się to tyczy, tak zeniści mówią o zenie,
abo sufiści o sufizmie, że się nie da. Jest doświadczenie fundamentalne i
kropka.
Problem z tym, co nazywa się popularnie mistycyzmem jest taki, że oto się
obudziliśmy i coś pokazujemy, a druga osoba tego nie słyszy i nie widzi,
jednym okiem wpuszcza, a drugim wypuszcza, bo śpi. Człowiek duchowy
dostarcza umysłowi mocnych wrażeń, (z) których człowiek fizyczny może po
prostu do kupy (się) nie pozbierać, a przynajmniej nie jest ich w stanie
bynajmniej krytycznie ocenić.
Także we mnie istnieje pewien można powiedzieć niebagatelny opór przed
nieskrępowaną duchowością, "dziką jazdą bez trzymanki". O ile znam astral
niższy i jego szkodliwe wibracje mogę poddać kontroli, o tyle event w którym
obudziłaby się we mnie jakaś wyższa i silniejsza od mojego geniuszu
osobistego energia pomijając czy i jak prezentuje to chrześcijaństwo, New
Age, zen czy inna religia, to skok w nieznane. Zamiast stania jedną nogą na
Morzu, a drugą na Lądzie i ostrożnego balansowania w celu zbliżenia się do
ideału równowagi pomiędzy światem ducha i materii, pływanie w pełnym Morzu.