Cienko przędzie organista -
ni to śpiewa, ni to piska,
a z organów straszne dźwięki
wydobywa, niczym jęki.
Wierni zatykają uszy,
by uniknąć z nut katuszy,
nawet ksiądz kazanie mówiąc,
ze słowami wciąż się trudząc,
mrucząc coś o przypowieści
w mysli przeklina nut treści.
Pan kościelny z tacą chodząc,
fałszu wytrzymać nie mogąc
w koszu monety chce wzruszyć,
by organiste zagłuszyć.
Także kapłan przy spowiedzi
niespokojnie śpiwewy śledzi.
Więc nasuwa sie myśl jedna -
emerytura potrzebna.
Autor: Corvus Albus
http://www.kobieta.pl/wiersze/pokazwiersz.php?wierszid=1519640219